Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.407.372 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 540 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jestem przeciw religii, ale za religijnością. [...] Chodzi o to, że jestem przeciwny kultom zinstytucjonalizowanym oraz ich kapłanom. To siłą rzeczy musi się wyrodzić w biurokrację. Natomiast jestem zwolennikiem religijności, to znaczy uczucia religijnego, które jest bardzo bliskie, jeżeli nie identyczne, uczuciu artystycznemu. [...] Wiadomo zresztą z nauki, z historii, że u początków religii..
 STOWARZYSZENIE » Raporty i opracowania » Polska w UE a stos. wyznaniowe

Stanowisko Aliansu Ewangelicznego [1]
Autor tekstu: Andrzej Bajeński

Polska w Unii Europejskiej a stosunki wyznaniowe
Konferencja naukowa zorganizowana przez Stowarzyszenie Kultury Europejskiej SEC i Stowarzyszenie na Rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo NEUTRUM, Warszawa, 31 maja 2004 r.

Pastor W. Andrzej Bajeński (Alians Ewangeliczny w Polsce): Drodzy Państwo. Jest popołudnie, a to najgorsza z możliwych pór do tego, żeby nasza percepcja działała jak należy. Amerykanie, którzy są bardzo pragmatyczni w podejściu do życia, powiadają, że „głowa jest w stanie tyle przyjąć, ile siedzenie wysiedzieć". Tak więc mam nadzieję, że ta przerwa nam troszeczkę pomoże.

Chciałem przeprosić za to, że Sekretarz Generalny Aliansu Ewangelicznego, pastor Władysław Dwulat, nie może dzisiaj być z państwem. Spowodował to nagły wyjazd służbowy.

Na wstępie, chciałbym przedstawić krótko środowisko reprezentowane przez Alians Ewangeliczny. Kościoły ewangeliczne albo ewangelikalne są w Polsce sporą mniejszością wyznaniową, ale mniejszością często mało znaną. W związku z tym najpierw kilka słów o naszym środowisku, a później kilka słów — dosłownie — na temat tego, jak rozumiemy w tym środowisku nasze przystąpienie do Unii Europejskiej, czego się boimy, za czym tęsknimy i jakie mamy nadzieje.

Jeżeli chodzi o Alians Ewangeliczny w Polsce: powstał zaledwie kilka lat temu. W zasadzie jest wciąż na etapie kształtowania. Alians Ewangeliczny założyło 8 Kościołów i 10 ewangelikalnych organizacji chrześcijańskich. Pierwszym (i aktualnym) Sekretarzem Generalnym jest pastor Władysław Dwulat. W środowiskach ewangelicznych jest również wiele kościołów, które do dziś do Aliansu Ewangelicznego nie przystąpiły, ale podzielają poglądy, prezentowane przez Alians. Generalnie rzecz biorąc, jeżeli chodzi o kościoły ewangeliczne w Polsce, to „rodzina tych kościołów" w Polsce jest niewielka. Kościoły ewangelikalne w sumie — jak podają statystyki — liczą ok 72 000 osób, a więc nie jest to wielka grupa, stanowi jedynie 0,2% populacji. Kościoły typu ewangelicznego są dość zróżnicowane między sobą. O niektórych sprawach udaje się nam wspólnie myśleć i wspólnie też je czynić. W tym właśnie celu powstał Alians Ewangeliczny: ażeby dać wyraz wspólnemu myśleniu chrześcijan ewangelicznych w sprawach, które są ważne ze względów religijnych, ale także ze względów społecznych.

Co chciałbym powiedzieć o naszym postrzeganiu przystąpienia do Unii Europejskiej i o tym, jak się chcemy odnaleźć w tej nowej sytuacji?

Przede wszystkim jesteśmy świadomi, że Unia Europejska m.in. dzięki temu, że Polska do niej przystąpiła, nie będzie już taką samą Unią. Nie jest to wynikiem myślenie o sobie jako kimś wielkim czy szczególnym, ale jesteśmy przecież sporym narodem. Unia Europejska, dzięki przystąpieniu Polski, staje się znacznie większa i jeszcze bardziej zróżnicowana. Nasze przyłączenie obniża w UE średni dochód na jednego mieszkańca i odczuwalnie pogarsza stan jej dróg. Za to UE zyskuje chłonny rynek zbytu, no i znacząco rośnie jej krzywa religijności.

Dla Polski to przede wszystkim szansa na przypływ funduszy strukturalnych oraz możliwość „przytulenia się" do cywilizacji Zachodu. Dla Polaków to również wyzwanie do nauki życia we wspólnocie znacznie bardziej zróżnicowanej pod względem kulturowym, językowym, religijnym i narodowościowym.

W środowiskach ewangelicznych mamy świadomość, że Zjednoczona Europa jest niejednorodna. Cywilizacyjne i gospodarcze dysproporcje pomiędzy „starą" (zachodnią) i „młodą" (centralną) Europą są znaczące.

Przepraszam, że tym, co mówię nie jestem zbyt akademickie, ale ja jestem przede wszystkim kaznodzieją. Zaś Mistrzem kaznodziejstwa jest dla mnie oczywiście Chrystus Pan, który gdy chciał, żeby ludzie coś naprawdę zrozumieli, to przeważnie posługiwał się przenośnią, alegorią, powiastką. Dzięki prostym obrazom, dwadzieścia wieków później ludzie wciąż Go rozumieją. Idąc za tym wielkim przykładem postanowiłem nasze zdanie w kwestii przyłączenia do Unii Europejskiej przekazać państwu w formie takiej trochę alegorii.

Dla mnie „Stara" Europa jest trochę jak wystrojona, dystyngowana, bogata, starsza dama. „Młoda" przypomina bardziej przaśną dziewuchę. Jest bardziej spracowana, gorzej ubrana, nie zna tylu języków i przyzwyczajona jest do większego bałaganu w obejściu. Ale, co ważne, bardzo szybko się uczy.

Nasze przyłączenie do Unii Europejskiej można przyrównać do zaślubin przaśnego Słowianina ze starszą damą dworu. Widać gołym okiem, że raczej nie jest to małżeństwo z miłości, lecz z jakiegoś wyrachowania. Obie strony przeliczyły wszystko, co się przeliczyć dało, i wyrachowały sobie, że im się taki związek opłaci. Polacy patrząc na wiekową damę widzą głównie jej materialną zasobność i tego przede wszystkim pożądają. A trzeba przyznać, że niewiele jest w świecie dam tak zasobnych jak Europa. Europa zaś, patrząc na Polskę, widzi szansę urządzenia po swojemu kolejnego kawałka świata. Wie też dobrze, jak bardzo pomocne mogą być dla niej chłonne rynki zbytu i nowe ręce do pracy. Na ten związek jesteśmy po prostu skazani.

Gościliśmy niedawno w Warszawie Forum Ekonomiczne. Wielu ekonomistów mówiło o tym, że Europa bardzo nas potrzebuje i zaprasza nas do Unii przede wszystkim w swoim interesie. W środowiskach ewangelikalnych w Polsce mamy tę świadomość i ją rozwijamy, że my Polacy, na ten związek z Europą jesteśmy po prostu skazani.

Nic nie pomogą sympatie i tęskne zerkanie w kierunku młodszej o całe wieki Ameryki. Wielu Polakom amerykańska piękność bardziej odpowiada niż Europa. Pani Ameryka kocha wolność i jest nam bardzo przyjazna, a w dodatku nie jest taka sztywna i dystyngowana. Ponadto znana jest z dobrego i hojnego serca oraz z lojalności. Co ważne, można na nią liczyć w chwilach zagrożenia. Na interesach zna się jak mało kto, a silna jest za dziesięciu. Problem polega na tym, że Ameryka jest aż za oceanem i nie bardzo chce się z kimkolwiek żenić.

„Stara" Europa zna uczucia Polaków i wie, że nie będzie przez nas kochana tak, jak „młodziutka" Ameryka. Ale co ma zrobić? Może co najwyżej postraszyć lub urządzić czasem scenę zazdrości. Kto wie, może kiedyś i w tym związku zrodzi się miłość?

Jeśli chodzi o kręgi ewangelikalne, to mamy szczególne powody, do zerkania w kierunku Ameryki. Kościoły typu ewangelicznego w Ameryce są kościołami o największych wpływach, są to kościoły dynamicznie działające i rozwijające się. Żałujemy, że na gruncie europejskim jakoś nie udaje nam się Ameryki — w tej kwestii- jak dotychczas, naśladować.

Rozumiemy, że aby to „małżeństwo z rozsądku", Europy z Polską, funkcjonowało jak należy, potrzebne będzie naprawdę dużo rozsądku. Trzeba będzie — jak w każdym małżeństwie — pewnych rzeczy się oduczyć innych się nauczyć. Życie we wspólnocie wielu narodów i wielu języków nie musi być łatwe.

Jednym z trudniejszych zadań będzie nauka zastępowania, cieszącej się -niestety — w narodzie coraz większą popularnością, skłonności do działań samoobronnych na myślenie wspólnotowe. Przejście od prymitywnej filozofii samo- do myślenia w kategoriach współ- nigdy nie było łatwe.

Nauczyć się współistnienia, współdecydowania, współodpowiedzialności, współzamieszkiwania, współoddziaływania, współpracy, czy współzależności to niełatwa, ale bardzo opłacalna w życiu sztuka. Wie o tym każdy dojrzały członek każdej wspólnoty: małżeńskiej, kościelnej, mieszkaniowej, wspólnoty krajowej czy międzynarodowej. W kręgach religijnych nauka życia wspólnotowego też nie przychodzi łatwo. Uczenie się współżycia uważamy za coś najbardziej naturalnego i bardzo opłacalnego w życiu każdego człowieka.

W życiu wspólnotowym nie wolno zapominać o współzależności wszystkich członków. Współzależność stanowi wyższy stopień zorganizowania jednostek niezależnych. Rozwój człowieka jako jednostki przebiega od całkowitej zależności, gdy człowiek na świat przychodzi, poprzez zdobywanie niezależności w procesie dorastania, aż po budowanie współzależności, gdy osobnik dorosły dojrzewa do tworzenia rzeczy większych niż sam może i potrafi.

Niezależność jest cenna i konieczna, ale to nie może być szczyt ludzkich marzeń. Tylko jednostki niezależne mogą tworzyć układy zdrowej współzależności. Jednostki niezależne potrafiące budować współzależność tworzą silne i wpływowe wspólnoty. Dobrze jest pamiętać, że stopniem wyższym od niezależności jest współzależność.

Bez rezygnacji z pewnej części niezależności na rzecz współzależności w biznesie — firmy nie osiągną wielkich rezultatów, w życiu rodzinnym — nie będzie szczęśliwych małżeństw i spełnionych rodzin, w życiu Kościoła — nie będzie zwartych i wpływowych wspólnot kościelnych, a w życiu społeczeństw — nie będzie ani spokoju, ani rozwoju, ani dobrobytu.

Mamy nadzieję, że na tej nowej fali budowania współzależności z narodami Europy — jako kościoły -będziemy w stanie propagować, mówić i pokazywać jak współzależność może zwiększać zakres i skuteczność działania.

Przystąpienie do Unii Europejskiej daje wiele przywilejów, ale rodzi też zobowiązania. Jednym ze zobowiązań jest budowanie zdrowej współzależności z innymi narodami „eurolandu".

Stara maksyma powiada: In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas (w rzeczach niezbędnych — jedność, w kwestiach wątpliwych — wolność, we wszystkim — miłość). Nie wiem dokładnie, kto jest autorem tych słów, ale niewątpliwie są to słowa warte upowszechnienia. O, gdyby według takiej zasady dało się układać sprawy w Unii Europejskiej...

Jeżeli chodzi o wspólnotę kościelną, której przewodzę maksyma ta stanowi jedną z naczelnych zasad. Niewiele jest spraw wspólnych, co do których musimy się zgodzić. Bardzo dużo jest kwestii, co do których musimy się pięknie różnić, a we wszystkim mamy tak żyć, aby szanować i miłować innego człowieka. Również wtedy, gdy się nie zgadzamy z jego opiniami.

W środowiskach ewangelicznych rozumiemy, że trzeba nam tego uczyć innych ludzi — również tych, którzy z jakiegoś względu uznają, że zostali do Unii Europejskiej uprowadzeni. W naszych środowiskach są również osoby, które pomijają fakt, że większość obywateli wyraziła swoją wolę przystąpienia do Unii i że nikt nas tak naprawdę do Unii nie uprowadził. Tak wybraliśmy jako naród.

Nie wszystko musi się nam w Unii podobać, ale skoro z woli narodu jesteśmy w tym związku, musimy pamiętać, że nasze powodzenie zależy teraz od powodzenia całej wspólnoty. Jeśli nawet ktoś czuje się do Europy „uprowadzony", to niechaj pamięta na słowa, jakie do uprowadzonych do niewoli babilońskiej Żydów wypowiedział Bóg ustami proroka Jeremiasza: „A starajcie się o pomyślność miasta, do którego skazałem was na wygnanie i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność" (Jer 29,7).


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Stanowisko Kościołów Protestanckich
Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny a integracja europejska


« Polska w UE a stos. wyznaniowe   (Publikacja: 03-09-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3610 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365