Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
187.957.186 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7363 tekstów. Zajęłyby one 29029 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 5497 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
John Diamond - Cudowne mikstury. Podręcznik sceptyka
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
Słowo Bóg nie jest dla mnie niczym więcej, niż wytworem ludzkiej słabości, a Biblia - zbiorem wspaniałych, pierwotnych legend, które są jednak dość dziecinne.
 Kultura » Idee i ideologie

Racjonalizm [3]
Autor tekstu:

Niestety większość rodziców myśli, że są odpowiedzialni za swe dzieci, i to poczucie odpowiedzialności przybiera formę nakazywania, co dzieci powinny, a czego nie powinny robić, czym powinny, a czym nie powinny się stać. Rodzice chcą, aby ich dzieci miały zabezpieczoną pozycję w społeczeństwie. To, co nazywają oni odpowiedzialnością, stanowi część tego powszechnego poważania, które uwielbiają. A wydaje się, że tam, gdzie istnieje „powszechny szacunek", nie ma ładu. Ludziom tym chodzi tylko o to, żeby stać się doskonałymi mieszczuchami. Podczas gdy przygotowują swe dzieci do tego, by „pasowały do kroju" społeczeństwa, sami prowadzą wojny, podtrzymują konflikty i brutalność. Czy to nazywacie opieką i miłością? Prawdziwa opieka oznacza działanie podobne do opiekowania się drzewem lub młodą rośliną. Należy je podlewać, znać ich potrzeby, dać im najlepszą ziemię, doglądać ich łagodnie i czule. Jednak gdy przygotowujecie swe dzieci do tego, by „pasowały do kroju" społeczeństwa, przygotowujecie je na zabicie. Gdybyście kochali swe dzieci, nie byłoby wojen. (Wolność od znanego, Jiddu Krishnamurti)
Chrońmy dzieci przed fanatyzmem i autorytaryzmem, a nie przed wiedzą i poznaniem. Nie przesłaniajmy im horyzontów ideologiami, niech same poznają świat, przecież kierują się tym samym rozumem co my, a bywa, że i lepszym.

Jaki ma to związek z racjonalizmem? Otóż wielu młodych ludzi, szukając wyjaśnienia i odpowiedzi na dręczące ich pytania, wpada w sidła myślenia życzeniowego, mistycznego. Przyjmując pewne założenia, dochodzi do pozornie poprawnych wniosków, popartych autorytetem 'nauczania' czy to religijnych przywódców, czy liderów różnej maści grup wspomagania rozwoju. Zamiast szukać rzetelnych odpowiedzi i uczyć się stawiać mądre pytania, zaspokajają swoją ciekawość świata dogmatycznymi stwierdzeniami, zamykając sobie drogę do głębszego poznania. Poznając dorobek filozofii nieteistycznych, wyrabia się u nich nawyk traktowania ich jako ciekawostek, na drodze do jedynej słusznej wiary w nieomylność Kościoła. Tego samego Kościoła, który z wielkim opóźnieniem (jak zwykle) przeprasza przy lepszych okazjach za swoje błędy. Tylko kto tego teraz potrzebuje.. widać, potrzeba rozgrzeszenia, zmycia z siebie piętna historii, tkwi w tych, którzy mają coś na sumieniu. We współczesnym kontekście religie są filozofiami zastępczymi z tego powodu, że nie wyjaśniają rzeczywistych materialnych i fizycznych przyczyn zjawisk. Religie nie opierają się na jedynej dostępnej nam metodzie analizy zjawisk, to znaczy obserwacji przewidywaniach powtarzalności się pewnych zjawisk jako weryfikacji naszych wniosków. Nie opierają się też one na metodologicznym, restrykcyjnym i statystycznie znaczącym, naukowym systemie testowania naszych hipotez. Po prostu wyjaśnienia i wytłumaczenia zjawisk przez religię są natury metafizycznej, zazwyczaj produktem urojeń, zwykłym oszustwem cwaniaków lub w najlepszym przypadku niedouczonym chciejstwem. Z realiami nie mają one nic wspólnego. Z reguły ich twórcy w swym sprycie obwarowują swoje urojenia murem nie podważalnego dogmatu. Już samo to świadczy o ich słabości. Marne i podejrzane są filozofie, które swoje racje nie bronią argumentami, a zakazami ich podważania, obwarowując się klątwami i płonącymi stosami. [...] Religie świata nie mają żadnych rzeczywistych osiągnięć, którymi mogą się poszczycić. Na przestrzeni historii poniosły one sromotną klęskę, próbując naprawić świat i ludzi. Poniosły fiasko właśnie dlatego, że urojone oparte na klechdach doktryny i dogmaty, nie dopuszczające krytyki czy innego zdania, oferowały rozwiązania bez zrozumienia przyczyn problemów opierając się pozornych ich wytłumaczeniach. (Horyzont 18, Roman Zaroff)

Nauka i religia wraz z racjonalizmem rozwijają się, jako dziedziny ludzkiej myśli, od niepamiętnych czasów, choć zmieniając swoją postać, nieraz diametralnie. Ten sam rozum racjonalizował działania człowieka w tych, tak różnych dziedzinach. Lecz przecież początek był wspólny. Religia, co ciekawe, uznając swoją wyższość nad rozumem człowieka, w pewnym momencie wyrzekła się jednak nauki i racjonalności. Co szczególnie interesujące, postawiła sobie to dokonanie jako czyn chwalebny, i za godne ubolewania zajmowanie się tym, doczesnym światem. Tak oto, niewdzięczne dziecko rozumu zaczęło żyć w oderwaniu od racjonalizmu. Na cóż dziś zdadzą się upomnienia, nawoływania, krytyka, kiedy to dziecko stworzyło sobie własny świat, jakby niezależny, a jednak tak bardzo uzależniony od naszej uwagi. Bez nas, religia i wiara przestaje istnieć. Nauka i jej fakty istnieją niezależnie od nas, były przed nami i po nas zostaną takie same. My nadajemy im tylko ludzką interpretację, rozumienie, uczymy się odtwarzać je w swoim umyśle, konstruują modele rzeczywistości. Co więc poróżniło religię i naukę? Otóż umysł właśnie, który niecierpliwiąc się brakiem odpowiedzi ze strony swych racjonalnych, uporządkowanych myśli, szukał ich tam, gdzie o racjonalności mowy być nie mogło. Nastąpiła polaryzacja metod poznawczych: jeżeli czegoś nie ma w jednej sferze ludzkiej myśli, to musi być w drugiej. Mówią: na błędach się uczymy. Czy istotnie? Myślę jednak, że w błędach tkwimy, gdy nie myślimy.

Kapitulacja idei religijnych, będąca tylko życzeniem dawnych ateistów, staje się dziś faktem. Skompromitowana nauka kościołów, ich pełna krwi i łgarstwa historia, nie pozwalają postawić im pomyślnej diagnozy na przyszłość. Tak jak nauka, a za nią także pospolici ludzie, odrzuciła błędne twierdzenia dotyczące rzeczywistości, tak i dziś, co odważniejsze 'autorytety' kościołów, przyznają się do błądzenia w wielu dziedzinach nauczania. Tendencja w historii jest bardzo wyraźna. Bardziej wnikliwi teolodzy, choć nie wierzą dosłownie w niepokalane poczęcie, sześć dni stworzenia, cuda, transsubstancjację i wielkanocne zmartwychwstanie, nie ustają w dociekaniach na temat symbolicznego znaczenia tych epizodów. To zupełnie tak. jakby któregoś dnia dowiedziono, że model podwójnej helisy DNA jest nieprawdziwy, a naukowcy, zamiast uznać, iż dotąd się mylili, zaczęli desperacko szukać tak głębokiego jego symbolicznego znaczenia, ze przewyższałoby ono zwykły fakt obalenia tej teorii. „Oczywiście nikt z nas nie wierzy już dosłownie w podwójną helisę - mówiliby. — To rzeczywiście nadmierne uproszczenie. Było dobre w swoim czasie, ale posunęliśmy się do przodu. Dziś podwójna helisa ma dla nas nowe znaczenie. Zgodność guaniny z cytozyną, dopasowanie adeniny do tyminy jak ręki do rękawiczki, a zwłaszcza bliskie splatanie się jednej nici z drugą — czyż to wszystko nie mówi nam o pełnym miłości i oddania, serdecznym związku?" No cóż, bardzo byłbym zaskoczony, gdyby do czegoś takiego doszło, i to nie tylko dlatego, że dziś wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby model podwójnej helisy został obalony. Ale w nauce, jak w każdej innej dziedzinie, istnieje realna groźba zatrucia jej przez symbolizm, podobieństwa bez znaczenia, które miast przybliżać nas do prawdy, odwodzą ją od niej coraz dalej. (Richard Dawkins, Rozplatanie tęczy)

Pan Wojtyła niezmordowanie szuka dialogu z prawosławiem, podczas gdy jego uświęceni poprzednicy z całą powagą powyklinali przed Bogiem wszystkie inne religie i zabobony, uznając chrześcijaństwo za jedyną słuszną formę czci religijnej składanej bóstwu. Masy ludzkie przyklaskują mu, choć same wyżynały się nawzajem przez całe wieki, bez wyraźnego sprzeciwu ze strony Watykanu. O tolerancji łatwo jest mówić oglądając telewizję, jednak w praktyce okazuje się to zadaniem niewykonalnym, terminem abstrakcyjnym dla większości ludzi. Widzimy więc, że jedynie społeczeństwo kierujące się racjonalizmem i humanizmem, jest w stanie pokonać fanatyzm i przemoc. Nie będzie odkryciem stwierdzenie, że cywilizacja europejska zawdzięcza pokój racjonalizmowi, a nie objawieniu czy fanatycznym ideologiom. "Rozum wymaga gotowości do krytyki i rewizji wszelkich punktów wyjścia, poglądów, postaw i decyzji. Racjonaliści nie sądzą, oczywiście, że ludzie są w stanie bez przerwy dokonywać takiej krytyki i rewizji, powinni oni jednak być w stanie ich dokonać, gdy ich poglądy, postawy czy decyzje zostaną w taki czy inny sposób zakwestionowane. Stawką nie jest tutaj odparcie jakiegoś wydumanego sceptycyzm, lecz wypracowanie możliwego do przyjęcia, spójnego obrazu świata oraz odpowiedzialny sposób istnienia w nim. Na tym polega nieskończona praca rozumu, która rozświetla nasze osobiste doświadczenie i czyni je dostępnym dla innych. W żaden inny sposób nie można wykonać tej pracy. Jej celem nie jest wzniesienie jakiejś abstrakcyjnej budowli, lecz położenie fundamentu naszej wspólnej odpowiedzialności, bowiem odpowiedzialność człowieka z swój własny los, jak i za los innych ludzi jest zasadniczym założeniem humanistycznego racjonalizmu. Z drugiej zaś strony odpowiedzialność zakłada wolność myśli." (J.P. van Pragg, Rodowód Humanizmu). Na zakończenie, nie zamierzam nikogo przekonywać do racjonalizmu. Jeżeli człowiek dorosły i dojrzały jeszcze nim nie jest, to przypuszczalnie nigdy nie będzie. Nie ukrywam też, że inspiracją dla powyższej treści była dla mnie inicjatywa, mająca na celu powrót do dziedzictwa pisma Racjonalista, którego treści, pomimo ponad 70 lat, nie straciły na aktualności. Widać, ludzie nie uczą się na błędach zbyt szybko.

Autor cytował m.in. za: Horyzont 1, 1997; artykuły Towarzystwa Humanistycznego

1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Dwie odmiany racjonalizmu
Rene Descartes (Kartezjusz)

 Dodaj komentarz do strony..   


« Idee i ideologie   (Publikacja: 27-05-2002 Ostatnia zmiana: 13-10-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Michał Przech
Webmaster,administrator i redaktor portalu Racjonalista. Współzałożyciel PSR. Z zawodu programista.

 Liczba tekstów na portalu: 18  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Nie taki ateista straszny, jak go malują
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 374 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365