Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.558.926 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2934 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Koszulka racjonalisty

Złota myśl Racjonalisty:
Podejrzewam, że ta deklarowana katolickość to konformizm, bardzo głęboko zakorzeniony w naszej mentalności. Jesteśmy konformistami. Nie wiadomo, jak jest, więc lepiej wierzyć, że jest, jak mówią. To niechęć do zdefiniowania tego, w co się wierzy, do zajęcia stanowiska, przyjęcia zdecydowanego poglądu.
 Religie i sekty » Religioznawstwo

Rytuały ofiarnicze [1]
Autor tekstu:

Relief przedstawiający niosących ofiary, PersepolisOd wielu lat badaczy religii i etnologów fascynują ceremonie ofiarnicze — rytuały, podczas których pewna społeczność poświęca dla swych bogów określoną „rzecz". Wiele już natemat ich genezy sformułowano teorii, wiele było spekulacji i polemik. Ofiara w tak wielu społecznościach ma znaczenie fundamentalne, że niektórych badaczy doprowadziło to do wniosku, iż właśnie akt ich składania jest tym elementem, który powołał do zaistnienia fenomen religii jako takiej.

Jakkolwiek zwyczaje ofiarne dziś mogą nas szokować, pamiętajmy, że ofiara zawsze zanurzona jest w sacrum — w istocie ma na celu poszerzenie zwykłej egzystencji o świąteczne i święte odczuwanie życia.

Oczywiście rzeczą niemożliwą jest wyczerpanie przebogatej tematyki w krótkim szkicu — można natomiast wskazać parę tropów. Aby opisać kilka zwyczajów ofiarniczych w Indiach, trzeba rozpocząć od nadania im pewnego kontekstu ogólnego, tak by uczynić je bardziej zrozumiałymi. Na początek wypadałoby zadać dziecinne z pozoru pytanie: dlaczego ludzie w dawnych czasach wyobrażali sobie, że powinni dawać ofiary swym bogom?

Możemy tylko przybliżaimć się do niektórych możliwych znaczeń i nadawać im swoją interpretację. Posiłkując się elementarną psychologią zauważymy, że ofiara związana jest zd a r e m — może więc u ludów tzw. „pierwotnych" zadziałał spontaniczny odruch, a ofiara jest przejawem tego odruchu, wyrażającym wdzięczność za świat dany przez istoty wyższe? A że wszystko ma swą ciemną stronę natychmiast zauważy ktoś, że u źródeł rytuału ofiarniczego czai się — nie zachwyt — lecz lęk. Tu ofiara łączyłaby się z magiczną manipulacją nieznaną, groźną rzeczywistością; ofiarowywać znaczyłoby dawać w celu zagwarantowania sobie bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo kojarzy się zarówno z przebłaganiem za przewinienia, by uśmierzyć gniew boga, jak i z zabezpieczeniem sobie środków do życia. Zatem widzimy korzyść przybraną w szaty sakralnej ofiary. Taką korzyścią może być szczęście osobiste, pomyślność rodu, obfite zbiory, odwrócenie złych dni. Czyżby „handel" z bogiem?

Sprawą pierwszej wagi jest „obiekt" ofiarowywany. Musiał nabrać określonego znaczenia, być wypełniony „mocą". Ale czy można wyszczególnić jakąś cechę albo klasę „obiektów" ofiarnych? Jak pisał M. Eliade, każda rzecz może zostać usakralniona i nabrać cech epifanii. Parafrazując, powiedzieć można, iż każda rzecz może nabrać cech ofiary. Na przedmiot bowiem „spływały" nadawane jej przez wspólnotę znaczenia. A znaczyć to nic innego jak odróżniać się (lub mocniej: wyróżniać się) od otoczenia i innych rzeczy (ilustruje to np. zdanie: „pies różni się od kota"). W tym sensie wszystkie rzeczy można wybrać „z tła". Ale znaczenie funkcjonuje także jako określenie ważności. Wyróżnienia dokonuje się na zasadzie nadawania sankcji inności poprzez zwrócenie uwagi na szczególną cechę (np. „czarny kot jest szczególnym rodzajem kota"). Jak zobaczymy ofiara prawie nigdy nie była wybierana przypadkowo — albo była za szczególną uważana już od dawna i właśnie dlatego poświęcana na ołtarzu, albo w samym akcie ofiarnym ważności jej przydawano. Ale ważność to nie to samo co wyjątkowość. I tak najczęściej (choć nie zawsze) ofiara była ważna dlatego, że była związana z podstawą egzystencji wspólnoty, ze sferą użyteczności, a nie zbytku. Ofiarne zwierzę czy roślina nie były okazami rzadko spotykanymi, przeciwnie -pochodziły z codziennego świata. A składane w ofierze przekraczały ten świat razem z ofiarnikami…

Wielu religioznawców i antropologów stawiało problem genezy zwyczajów ofiarniczych — także tych, w których składano krwawe ofiary (w tym ludzkie). Powiada się, że akt ofiarny miał zbliżać ludzi do bogów, że składano ofiarę po to, by nawiązać kontakt z siłami większymi od ludzkich. Ale dlaczego w tym celu wybrano właśnie rytuał ofiarniczy? Wśród badaczy nie ma co do tego zgody.

Forma rytu ofiarniczego zależała między innymi od formy wierzeń, czy inaczej mówiąc od idei transcendencji. Byt transcendentny, być może sam w sobie niepoznawalny, manifestuje się częściowo — w swego rodzaju „szyfrach" (znana teoria K. Jaspersa). Te szyfry „odbiorca" musi sobie przetłumaczyć. Może forma religijności istniejąca w danej kulturze jest zależna od tego, jak ludzie z jej kręgu zdołali ten szyfr odczytać; w jakim „języku" mówił do nich bóg. Ofiara może być odpowiedzią na domniemany głos boga („bóg tak chciał"). Czyli krwawych ofiar nie składano z powodu okrucieństwa, ale z powodu wiary w to, że wymaga tego jakiś wyższy porządek świata.

A gdyby przyjąć, że rytuał w swym zamiarze sakralny, był w istocie udramatyzowaną sublimacją popędu okrucieństwa — tyle że człowiek nie może świadomie sam przed sobą do tego się przyznać i nie mówi: „zabiję cię, bo chcę"… ? Od czasu „Totemu i tabu" Z. Freuda rozpatruje się teorię tzw. mordu pierwotnego (zabicie przewodzącego hordzie dominującego samca przez zbuntowanych synów). Ostatnio rozbudował ją i zmodyfikował badacz francuski Rene Girard. Nie sposób tu przytoczyć w wyczerpujący sposób jego hipotez, można je tylko w skrócie zarysować, a zainteresowanych odesłać do jego prac: „Sacrum i przemoc" oraz „Kozioł ofiarny". Mówiąc najogólniej, Girard nie zgadza się z tezą, iż system ofiarniczy powstał, by złączyć ofiarników z bóstwem — to rzecz wtórna. Pierwotnie, nie uświadamiając sobie tego, ofiarę składano , by scementować wspólnotę, tak aby mógł zaistnieć w jej łonie zalążek kultury. W akcie ofiarniczym tkwi dualizm przemocy: składanie ofiary jest przemocą czynioną wobec niej, ale akt ten jest jednocześnie oddaleniem przemocy drzemiącej wewnątrz wspólnoty. Rytuał jest niejako narzędziem kanalizowania agresji, która nie skoncentrowawszy się na zabiciu ofiary, mogłaby kierować się ku wszystkim członkom społeczności i co za tym idzie pogrążyć ją w chaosie nieustannych zbrodni. Jeśli zaś idzie o cechy ofiarnicze to Girard zauważa, że ofiara musi być na tyle wyróżnialna, by nikt nie czuł się z nią tożsamy, gdyż to mogłoby spowodować odruch zemsty, ale z drugiej strony na tyle zachowująca podobieństwo, by mogła być złożona w imieniu całej wspólnoty. Girard uważa, że pierwotny mord musiał mieć kiedyś miejsce w rzeczywistości , a jego ślady objawiają się (a raczej skrywają) w wielu mitach ulegającychróżnorakim zafałszowaniem, przeinaczeniom i przekształceniom interpretacyjnym, tak by wyprzeć zabójstwo ze zbiorowej pamięci.

Chociaż M. Eliade odmiennie traktował sacrum i stworzył własny system jego „odszyfrowywania", pisał: „Wystarczy powiedzieć, że wszystkie ważne czynności (ceremonie dojrzewania, ludzkie i zwierzęce ofiary, kanibalizm, ceremonie pogrzebowe) stanowią w gruncie rzeczy przypomnienie pierwotnego zabójstwa". Wśród wielu wątków, które porusza Girard, istotny jest problem tzw. „substytucji" ofiar. Zauważa on, że ofiary z ludzi ustąpiły miejsca ofiarom zwierzęcym. Zwierzę odróżnia się od człowieka — więc przemoc wobec niego popełniana odsuwa ją od własnego gatunku, ale jednocześnie zwierzę jest ze wszystkiego co żyje najbardziej do człowieka podobne — zatem zdolne unieść w sobie przeniesioną nań przemoc wspólnoty. W tej kwestii można wyraźnie dostrzec różnice interpretacyjne między badaczami. Posłużmy się tu przykładem zwyczaju składania ofiary z byka: Eliade tłumaczy ten zwyczaj tym, że w byku widziano symbol witalności i płodności; Girard natomiast uważa, iż wybierano byka, bo było to zwierzę najbardziej z człowiekiem, pasterzem i hodowcą, związane.

Ale powróćmy do idei substytucji. Fascynująca jest ilość tropów, po których można tu kroczyć. Substytucja i sublimacja związana z rytem ofiarniczym wydaje się procesem biegnącym wielokierunkowo. Znowu najlepiej rzecz ująć na przykładzie — otóż u ludów semickich istniał zwyczaj składania w ofierze pierworodnego syna (przypomnijmy sobie niedoszłą ofiarę Abrahama). Mając w pamięci ideę substytucji, prześledźmy transformację tego obyczaju: syn (ofiara ludzka) został zastąpiony przez ofiarę z pierwocin stada (ofiara zwierzęca, „baranek ofiarny") — pozostała cecha pierworództwa. Ale w zwyczaju obrzezania także dostrzeżemy ślady pierwotnej ofiary z syna — tu zmiana zaszła w tym, że miast ofiarowywać całą osobę ofiarowywano część.

Trzeba przyznać, że nie zawsze badacze upatrują genezy zwyczaju obrzezania w pierwotnej ofierze z syna. Niektórzy twierdzą, że zwyczaj ten zapoczątkowali Hetyci, a potem przejęły go ludy semickie. Łączą motyw obrzezania z motywem kastracji, przytaczając obyczaj kastrowania się kapłanów Kybele w kulcie Wielkiej Matki. Prowadzi to do wniosku, że pierwotnie obrzezanie było rodzajem ofiary składanej bóstwu żeńskiemu. Mógłby to potwierdzać fakt zanotowany co prawda na drugim końcu świata, ale w istocie rzeczy identyczny — otóż w społeczności australijskich aborygenów napletek obcinany chłopcu w rytuale inicjacji ofiarowywano matce chłopca, „namiestniczce" Magma Mater.

Rzecz nie przedstawia się więc prosto. Sublimacja form prymitywniejszych w bardziej usymbolizowane — mimo wyraźnego kierunku wzwyż — czasem nie przebiega w linii prostej. Przykładem może być tu indyjska ceremonia sati. Pierwotnie wdowa po zmarłym wykonywała tylko gest symboliczny, kładąc się na chwilę przed podpaleniem pogrzebowego stosu męża w jego nogach, i dopełniając w ten sposób ceremonialnej „metaforycznej" śmierci . Ale potem wdowy płonęły naprawdę...

Ze wszystkich obrzędów, rytuałów, ceremonii ofiarnych najbardziej niezwykłą formę przybiera samoofiarowanie. W składaniu ofiary z kogoś tkwią czynniki odwracające uwagę od "ja" ofiarnika. Ofiarnik czasem duchowo utożsamiający się ze składaną ofiarą, której splendor i na niego spływał, pozostaje jednak „po tej stronie". Niezwykłą formą ofiary jest taka sytuacja, gdy ofiara i ofiarnik staje się rzeczywiście jednym. Mamy w mitach przynajmniej kilka postaci samoofiarujących się bogów, czy też pra-olbrzymów — w mitach, które łączą ofiarę z aktem powstania świata. Ciało boga złożonego w ofierze albo samoofiarującego się stało się substancją, z której powstał świat. Ludzie tworzący te opowieści — widać na tyle pozwalała im wyobraźnia — powołali do życia motyw rozćwiartowanego boga, z którego części ciała będących „surowcem" powstał kosmos. Motyw(choć nie wprost samoofiary)powstania świata z ciała pra-olbrzyma pojawił się zapewne po raz pierwszy już w Sumerze, sięga więc czasów bardzo dawnych. W sumeryjskich mitach początku widzimy postać wielkiej bogini Nammu. W toku nawarstwiania się mitów, przynoszonych przez czas i inne ludy, Nammu przekształciła się w Tiamat. Tiamat stała się prababką wszystkich bogów i jednocześnie… ciałem materialnego świata! Zabita w wielkiej walce przez solarnego Marduka zostaje rozerwana na sztuki: jedna połowa jej ciała stała się sklepieniem niebieskim, druga — skorupą ziemską. Nie bez powodu Tiamat uosabiała pierwotne siły pokonanego chaosu — pokonać chaos to stworzyć świat, a stworzyć świat znaczy oddzielić: z tego intuicyjnego przeświadczenia wynikają najbardziej podstawowerozróżnienia: światło/ ciemność, dzień/ noc. Byt wyłania się, gdy zaistnieje dychotomia…


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Władca Pierścieni: Symbolika miejsc
Uczty obrzędowe

 Zobacz komentarze (2)..   


« Religioznawstwo   (Publikacja: 05-06-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 394 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365