Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
160.441.983 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1685 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Spychanie oświaty i nauki polskiej na boczny tor oznacza nie tylko zapaść gospodarczą, ale przede wszystkim śmierć intelektualną społeczeństwa"
 Filozofia » Antropologia filozoficzna

Filozofia człowieka integralnego [2]
Autor tekstu:

A jednak problem relacji umysł-ciało przetrwał kantowską krytykę i wciąż jest dyskutowany. Większość dwudziestowiecznych filozofów przyjęła do wiadomości krytykę Kanta i porzuciła rozważania metafizyczne. Powstawały zatem teorie fenomenologiczne, skupiające się na sposobie w jaki człowiek jawi się sobie, oraz analityczne -- w których dualizm zachowano na płaszczyźnie czysto językowej. Sytuacja wygląda gorzej w przypadku teorii naukowych. Zdają się one ignorować osiągnięcia Kanta, i budują teorie w swej istocie metafizyczne. Zwykle jest to jakiś rodzaj redukcjonizmu, sprowadzający świadomość do materii -- jak na przykład w neurofizjologii. Czasem można też natknać się na idee z gruntu gnostyczne, zwłaszcza pośród rozważań transhumanistycznych, gdzie coraz głośniej powtarza się marzenia o oderwaniu umysłu od niedoskonałego ciała i przeniesieniu go np. do komputera.

Nie będziemy się dłużej zatrzymywać nad tymi teoriami. Pragnę tu jedynie wskazać obecność psychofizycznego rozdarcia we współczesnych koncepcjach człowieka. To rozdwojenie jest obecne w kulturze, i większość teorii -- chcąc czy nie chcąc -- musi się z nim zmierzyć. Nie jest moim zamiarem próba rozwiązania problemu psychofizycznego. Ma on być tu jedynie przykładem tego, jak pradawne pojęcia mogą ograniczać współczesną filozofię, tworząc nierozwiązywalne problemy. Zresztą nie jest to jedyne takie rozdwojenie obecne w rozważaniach o człowieku. Podobne trudności wiążą się z podziałami takimi jak natura-kultura, obiektywność-subiektywność, egzystencja-esencja, itp. Nie sprzyja to postępowi. Uwikłani w stare pojęcia, nie jesteśmy w stanie stworzyć czy wyrazić innej teorii człowieka. Lecz zamiast walczyć ze sposobem myślenia, który tkwi w nas tak głęboko -- taka walka byłaby z pewnością skazana na niepowodzenie -- chciałbym raczej wskazać nieco inną perspektywę, inną przestrzeń dyskursu o człowieku. Zacznijmy jednak od pewnej analogii. Filozofowie często uczą się od innych naukowców. Tym razem ważną lekcję można dostrzec w historii geometrii.

Analogia geometryczna

Buckminister Fuller, jeden z najbardziej kreatywnych ludzi dwudziestego wieku, w swej Synergetyce opowiada taką oto historię. Urodził się z dość poważną wadą wzroku. Pierwsze okulary, które pozwoliły ją skorygować, otrzymał dopiero niedługo przed piątym rokiem życia. Do tego czasu jedyne co widział, to niewyraźne plamy, ogólne kształty itp. Jak wspomina wcześniej czyjeś oczy były dla niego po prostu dwiema nieco ciemniejszymi plamami, na jasnej plamie twarzy. Nadal bez okularów trafił do przedszkola. Jedną z zabaw, zaproponowanych przez przedszkolankę -- pannę Parker -- było tworzenie struktur. Łącząc ziarenka grochu wykałaczkami, dzieci konstruowały przeróżne budowle. Wszystkie dzieci, poza małym Buckym, naśladowały kształty budynków znane z codziennego życia -- budowały sześciany, prostopadłościany itp. Ale nie Fuller. On nie widział tak dobrze, jak jego rówieśnicy, a to poważnie utrudniało mu zabawę. Ale dzięki temu dokonał odkrycia, które miał potem rozwijać przez resztę życia. Nie ograniczany przez narzucające się wszystkim innym obrazy, lecz ograniczony przez wadę wzroku, zbudował wielką konstrukcję, która zrobiła takie wrażenie na pannie Parker, że jeszcze po wielu latach wspominała tego niezwykłego chłopca. Była to struktura zupełnie inna, niż te zbudowane przez inne dzieci.

Zauważył oto mały Fuller, że struktury zbudowane na trójkątach są znacznie łatwiejsze do złożenia, niż te oparte na kwadratach. O przewadze struktur trójkątnych może przekonać się każdy, kto tylko zechce wykonać jeden z prostych eksperymentów. Jeden z nich to budowanie domków z kart. Domek o kształcie litery Lambda jest znacznie łatwiejszy do ustawienia, niż taki o kształcie litery Pi. Można też zamknąć oczy i spróbować ułożyć kwadrat i trójkąt z zapałek. W obu przypadkach struktura trójkątna jest stabilniejsza, gdyż niejako sama siebie umacnia. Ostatecznie to odkrycie doprowadziło Fullera do sformułowania podstaw geometrii synergetycznej. I tak jak struktura zbudowana przez małego Buckego zdecydowanie różniła się od banalnych domków zbudowanych przez inne dzieci, tak i jego geometria była zupełnie inna, niż tradycyjna.

Przed Fullerem geometria budowana była na fundamentach postawionych jeszcze przez Euklidesa. To on określił elementarne pojęcia oraz pięć podstawowych aksjomatów. Cała reszta była tylko logicznym rozwinięciem tych podstawowych założeń, których nie zmieniono przez ponad dwa tysiące lat. Uznawano podstawowe kategorie -- punkt, prosta, płaszczyzna wciąż były przyjmowane jak oczywiste elementy wszelkich rozważań geometrycznych. Aksjomaty -- z jednym wyjątkiem -- traktowane były jak nienaruszalna świętość. Gdy podważono jeden tylko aksjomat, zrodziły się dwie tak zwane geometrie nieeuklidesowe, za sprawą których wreszcie pod znakiem zapytania stanęła pewność założeń Euklidesa. Ale Fuller poszedł znacznie dalej. Jego zdaniem całe Elementy Euklidesa należałoby zakończyć wielkim znakiem zapytania. Fikcyjność tej geometrii zaczyna się już w momencie, gdy ustalane są pierwsze pojęcia. Przecież w znanym nam świecie nie ma bezwymiarowych punktów, jednowymiarowych i nieskończonych prostych itp. Geometria klasyczna już od samego początku posługuje się idealizacjami, oddalającymi ją od rzeczywistego świata. Buckminister Fuller zaczyna z zupełnie innej strony — jego punktem wyjścia jest praktyczne doświadczenie. A takie doświadczenie uczy nas, że stłuczona szyba rozpada się na nieregularne trójkąty, a nie śliczne kwadraciki; że niektóre struktury są w stanie wytrzymać zaskakująco duże obciążenia; że przyroda nie stworzyła żadnych prostopadłościanów. Fuller buduje podstawy swojej geometrii obserwując i eksperymentując, rozwiązując konkretne problemy.

Analogiczne podejście mogłoby okazać się równie twórcze w filozofii człowieka. Podobieństwa między sytuacją antropologii i geometrii są aż nazbyt oczywiste. W obu przypadkach punktem wyjścia uczyniono wyidealizowane pojęcia -- punkt czy prosta są w równym stopniu abstraktami, jak dusza i ciało -- i przy ich użyciu skonstruowano przestrzeń dyskursu. I choć teorie zarówno geometryczne, jak i antropologiczne, zdawały się sprawdzać w praktyce, czas pokazał, że nie są wystarczające. Newton oparł się na geometrii euklidesowej i jego mechanika była zadziwiająco skuteczna -- mówiło się, że wydarł przyrodzie jej tajemnice. Jednak nieklasyczne geometrie pozwoliły Einsteinowi zbudować zupełnie inną mechanikę, opartą na radykalnie innych podstawach, i ta okazała się jeszcze efektywniejsza. Teoria w jakimś stopniu się sprawdzała, jednak nierealność założeń stała się w końcu widoczna -- teoria nie przylegała idealnie do konkretnego świata -- przez co konieczne stało się przekroczenie jej ograniczeń. Podobnie jest w antropologii -- dotychczasowe teorie człowieka zdają się sprawdzać, ale nie do końca. Wciąż widać rozdarcie między teorią a konkretnym człowiekiem i trzeba znaleźć sposób przekroczenia go. Celem moim jest zaproponowanie drogi ku nowej teorii człowieka. Takiej, która lepiej niż dotychczasowe teorie przylegałaby do konkretnej, praktycznej rzeczywistości. Jak ją zbudować? Spróbujmy i tu zacząć od doświadczenia.

Ku nowej filozoficznej teorii człowieka

By uniknąć ograniczeń związanych ze stosowanymi dotychczas kategoriami, musimy opuścić przestrzeń w której toczy się filozoficzny dyskurs o człowieku. Nasze rozważania nie mogą być zatem wyłącznie rozwinięciem dotychczasowej tradycji antropologicznej. Interesujacą drogą poszukiwań może być uczynienie punktem wyjścia dla dalszych rozważań -- podobnie jak zrobił to Fuller -- obserwacji i eksperymentów w konkretnej rzeczywistości. Rozpoczynanie budowy od wyidealizowanych pojęć jest jak rozpoczynanie budowy domu od dymu z komina. Racjonalność nie powinna nas opuszczać, zasadniczym kryterium oceny należy uczynić praktyczną sprawdzalność takiej teorii.

Oczywiste jest zatem, że źródła inspiracji -- a także pojęć i teorii — powinniśmy szukać pośród praktyków. Wśród ludzi, których przedmiotem pracy -- w jak najbardziej praktyczny sposób -- jest człowiek. Materiału mogłyby nam zatem dostarczyć obserwacje nauczycieli rozmaitych praktycznych umiejętności, angażujących całego człowieka. Wszyscy ci nauczyciele chcąc osiągnąć swój cel, muszą przekształcić człowieka w określony sposób. Ich celem jest wydobycie z człowieka jego potencjału. W tym celu posługują się pewnymi metodami. A za każdą metodą stoi teoria — w szczególności teoria człowieka. Zatem pierwszym naszym celem musi być wydobycie teorii człowieka kryjących się za praktycznymi metodami stosowanymi przez nauczycieli w różnych dziedzinach. Wskażmy kilka dziedzin pracy nad człowiekiem, których badanie mogłoby dostarczyć inspiracji i materiału do badań.

Pierwszą godną uwagi dziedziną jest aktorstwo -- przede wszystkim teatralne. Centralną postacią, na której warto byłoby się skupić, jest Jerzy Grotowski. Ten wielki teoretyk i praktyk teatru poświęcił swoje życie wypracowaniu metod kształcenia aktora. A raczej niewielu wymagało od aktora tak wiele. Grotowski oczekiwał od aktora Aktu Całkowitego -- totalnego bycia na scenie, z pełnym zaangażowaniem cielesnym i duchowym. Przygotowanie aktora do takiego przedstawienia wymagało dużo pracy, ale metody opracowane przez Grotowskiego okazały się bardzo skuteczne. Analiza jego metod i powiązanych z nimi teorii pozwoliłaby ukazać kryjącą się pod nimi wizję człowieka. Podobnie inspirujące mogłyby się okazać badania dotyczące innej grupy artystów przedstawiających -- tancerzy. Od nich wymaga się równie wiele sprawności. Szczególnie interesujące byłyby techniki tańca współczesnego, takie jak choćby Improwizacja Kontaktu. Jak zobaczymy cel, do którego one prowadzą, jest bardzo bliski ideałowi szkicowanemu przez Grotowskiego.

Kolejna grupa artystów jest mniej kojarzona ze sztuką, w typowym rozumieniu tego słowa — są to artyści sztuk walki. Walka jest czymś co angażuje całego człowieka, i by wnieść tę umiejętność na poziom mistrzowski potrzeba naprawdę wiele dobrze ukierunkowanej pracy. Jak się okazuje i tu cel jest podobny, jak w dwu powyższych przypadkach. Konieczne jest odnalezienie jedności. Warto byłoby zatem przyjrzeć się metodom stosowanym przez nauczycieli sztuk walki. Szczególnie ważne byłyby badania dotyczące tak zwanych wewnętrznych stylów walki, takich jak Taijiquan (Tai Chi Chuan), w których szczególnie dużo uwagi przykłada się do całościowego rozwoju człowieka.

To tylko trzy z wielu nurtów, którymi mogłyby pójść dalsze badania. Ich ukoronowaniem byłaby czynność typowo filozoficzna, czyli próba dokonania syntezy tych teorii. Jak zobaczymy przyglądając się tym trzem szkołom kształcenia artystów, nie będzie to bardzo trudne zadanie, jako iż cele i metody okazują się zadziwiająco zbieżne. Pod wieloma względami podobne są też teorie człowieka kryjące się za tymi metodami. Wskażmy tu kilka punktów wspólnych, które niżej zostaną dokładniej omówione.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Koncepcja duszy u Platona
O człowieku

 Zobacz komentarze (10)..   


« Antropologia filozoficzna   (Publikacja: 13-03-2005 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Sieńko
Filozof - z wykształcenia, zawodu i zamiłowania. Z wykształcenia - doktor filozofii. Z zawodu - asystent w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego (Zakład Estetyki i Filozofii Kultury). Specjalizuje się w filozofii kultury, w szczególności w problematyce technologii oraz teorii człowieka. Autor książki Człowiek w pajęczynie. Internet jako zjawisko kulturowe (Wrocław 2002).
 Strona www autora

 Liczba tłumaczeń: 1  Pokaż tłumaczenia autora
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4002 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365