Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.292.554 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 882 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Mam podobny do Lukrecjusza pogląd na religię. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niezliczonych nieszczęść dla gatunku ludzkiego".
 Światopogląd » Ateizm i Ateologia » Filozofia ateizmu

Kalam Cosmological Argument L. Craiga [1]
Autor tekstu:

Będę omawiał zagadnienie zwane Kalam Cosmological Argument w postaci rozwiniętej przez Lane Craiga. Jest to pewien ciąg rozumowania, znany już od czasów średniowiecza, który miał służyć teistom do wykazania, że świat został stworzony przez Stwórcę. Będę się odnosił do każdego punktu tego rozumowania w wersji oryginalnej (podając tłumaczenie). W tekście będę stosował krótką nazwę tego argumentu, czyli Kalam.

"Now there is one form of the cosmological argument (..) that aims precisely at the demonstration that the universe had a beginning in time."
(Jest jedna forma argumentu kosmologicznego, która ma ściśle na celu pokazanie, że wszechświat miał początek w czasie)

Zacznijmy od tego, że mówienie o początku Wszechświata w czasie nie ma sensu, jeżeli czas jest własnością tegoż. Tak jak nie musiał mieć początku w materii i przestrzeni, tak i nie musiał mieć początku w czasie. Czas jako atrybut Wszechświata nie mógł istnieć niezależnie od niego.

Oponent może odpowiedzieć, że może istnieć inny wymiar czasowy, jakiś 'czas metafizyczny'. Może i tak, ale to nie jest żaden argument. Taki dodatkowy wymiar czasowy, a nawet ich dowolna ilość, byłby niezależny od naszego, równoległy. Tym samym nie miałby znaczenia w relacji przyczynowo-skutkowej. Można inaczej powiedzieć, że relacja przyczynowo-skutkowa w klasycznym rozumieniu jest ciągiem jednowymiarowym.

Wiele rzeczy może istnieć, ale nie można wyjaśniać nieznanego przez nieznane. To oznacza, że mówienie o początku wszechświata w czasie nie ma sensu, ponieważ jest to tylko naiwna ekstrapolacja znanego nam świata zjawisk na zjawiska nieznane. Zupełnie nie wiadomo jakimi prawami rządzą się wszechświaty przy swoim powstawaniu (nie można wykluczyć, że nie ma ich więcej niż 1). Teiści założyli sobie, że skoro w ich otoczeniu obowiązują pewne znane nam prawa, to obowiązują one także wszechświat jako całość.

Warto zauważyć, że niektórzy teiści argumentują wedle swojej woli — jeżeli im pasuje, to zasłaniają się niewiedzą, a konkretnie wpychają Boga jako wyjaśnienie niewyjaśnionego (vide kwestia genezis), a jak pasuje im inaczej, to wpychają naszą wiedzę tam, gdzie ona już nie obowiązuje. Jednak tak się składa, że nasza wiedza obowiązuje w przypadku genezis (procesy biochemiczne poddające się eksperymentom), ale już nie obowiązuje w przypadku powstania wszechświata. Po prostu nie wiemy, czy i jakie prawa rządziły powstaniem wszechświata, nawet nie wiemy, czy można tu mówić o jakichkolwiek 'prawach'.

1. „Whatever begins to exist has a cause of its existence." [ 2 ]
(Cokolwiek zaistnieje, ma przyczynę swojego istnienia)

Nieprawda. Rozbiję tę kwestię na dwa podpunkty:

  • „Wszystko, co zaistniało w znanym nam świecie, ma przyczynę istnienia".
    Nieprawda. Przyczyny nie można ustalić dla przynajmniej kilku znanych zjawisk, które powodują postanie jakiegoś bytu. Wcale nie jest logicznie konieczne, aby każdy istniejący byt musiał mieć przyczynę. To tylko nie udowodnione założenie metafizyczne przyjmowane przez leniwych filozofów. Co więcej, nie da się udowodnić, że wszystko to, co istnieje, ma przyczynę. Nie da się tego zrobić z przyczyn obiektywnych — nie można sprawdzić wszystkich bytów ani tym bardziej ich przyczyn. Jeżeli jednak założymy, że np. rozpad izotopu ma przyczynę w rozumieniu takim, że jeżeli istnieje atom, który się rozpada, to jest on przyczyną tego rozpadu, to nadal nie mamy przyczyny sprawczej. Mamy tylko możliwość zajścia zjawiska, ale nie jego przyczynę w czasie. Sama możliwość nie decyduje o tym kiedy i czy w ogóle rozpad nastąpi.

    Nawet jeżeli zgodzimy się na takie ujęcie przyczynowości, to będziemy musieli przeformułować punkt 1: cokolwiek zaistniało, musiało mieć możliwość zaistnieć. To jednak kompletnie zmienia postać rzeczy. Wystarczy zauważyć, że skoro wszechświat istnieje, to miał możliwość zaistnieć — musiał mieć taką możliwość. Jednak w takim rozumieniu przyczynowości pytanie o przyczynę zaistnienia nie ma już sensu, bo zaistnienie nie wymaga przyczyny sprawczej, tylko samej możliwości zaistnienia. Nie musiał więc zaistnieć, ale zaistniał, bo miał taką możliwość — czyli nie była do tego potrzebna przyczyna sprawcza. Jak widzimy, niezależnie od przyjętego znaczenia przyczynowości, nie jest faktem to, że wszystko musi mieć przyczynę, aby zaistnieć.

  • „wszystko, co zaistniało poza znanym nam światem, ma przyczynę istnienia".
    Nieprawda. Wcale nie wiemy, czy tak jest. To tylko nieudowodnione założenie metafizyczne przyjmowane przez leniwych filozofów. Kompletnie nie wiemy jakie prawa obowiązują poza naszym wszechświatem. Nie wiemy, czy poza dostępnym nam teoretycznie kawałkiem czasoprzestrzeni obowiązują znane nam prawa. To tylko wygodne założenie, ale nie udowodniony fakt. Ekstrapolowanie praw jakie znamy, poza świat jaki znamy, jest nieuprawnionym uproszczeniem i nie jest logicznie uzasadnione. Tego typu ekstrapolacja jest uprawniona tylko wtedy, gdy dotyczy obszarów świata, o których wiemy, że są dokładnie analogiczne do nam już znanych. Nie mamy nawet dowodu na to, że poza naszym światem obowiązuje znana nam logika.

Jak widzimy, punkt wyjściowy argumentu nie jest prawdziwy. Nie wiemy, czy wszechświat wymaga istnienia przyczyny w czasie dla swojego powstania. Być może nie wymaga, a być może mówienie o przyczynie w tym przypadku nie ma nawet sensu. Powoływanie się w tym miejscu na jakiś 'metafizyczny czas' jest błędem ignotum per ignotum, więc nic nie wnosi. Oponent mógłby stwierdzić, że nie można sobie wyobrazić świata, w którym byty powstają bez powodu. Ale to nie jest argument, bo nasz świat ma się nijak do warunków, w jakich powstają wszechświaty a nasze wyobrażenia są rzeczą wtórną. Nie ma to nic do rzeczy, że jeżeli coś nam się wydaje niedorzeczne, to nie może to mieć miejsca. [ 3 ] Jest to tylko nieuprawniona ekstrapolacja, tego po prostu nie wiemy.

Jest jeszcze jeden argument obalający Kalam. Wszechświat jest zbiorem bytów złożonych z materii i energii. Jakiekolwiek prawa obowiązujące te byty, włącznie z prawami nam jeszcze nieznanymi, dotyczą tylko tych elementów. Nie dotyczą one jednak zbioru jako takiego, nie obowiązują Wszechświata jako całości. Wynika to stąd, że zupełnie inne prawa obowiązują elementy zbioru, a inne same zbiory. Dlatego też niezależnie od tego, jakie prawa postawimy na szali argumentu, nic nam to nie powie o prawach rządzących wszechświatami jako takimi. Zbiór pewnych bytów ma najczęściej kompletnie inną naturę niż same poszczególne byty. Jest czymś z natury rzeczy innym. Ten, kolejny już, błąd logiczny Kalam polega na tym, że stosuje prawa elementów zbioru w stosunku do zbiorów. To dokładnie tak, jakby ktoś chciał dodawać zbiory liczb naturalnych tak samo, jak się dodaje liczby naturalne. Jest to logicznie niemożliwe o czym świadczy arytmetyka na nieskończonościach i tak samo jest w przypadku wszechświatów i materii. Cokolwiek więc powiemy o naszym świecie, może się to okazać kompletną bzdurą w stosunku do Wszechświata jako takiego.

W zasadzie w tym momencie można by skończyć omawianie Kalam. Załóżmy jednak optymistycznie, że jakimś cudem punkt 1. uznajemy za prawdziwy i idźmy dalej.

2. "The universe began to exist"
(Wszechświat miał początek (w czasie))

Mówienie o posiadaniu początku w czasie przez jakiś byt, dla którego czas jest jego elementem — który czas dopiero tworzy i definiuje — nie ma sensu. Początek może mieć wszystko to, co zaistniało już w czasie. Zjawisko wszechświata zaistniało bez istnienia czasu. Nie można nawet powiedzieć 'przed' czasem. Po prostu nie ma sensu używanie pojęć temporalnych w stosunku do powstania wszechświata. Dlatego też cały argument Kalam jest pozbawiony sensu znaczeniowego. Analogicznie można by np. powiedzieć, że wszechświat miał średnicę 0 przed swoim powstaniem (można by wymyślić lub zacytować więcej, nawet trafniejszych analogii, jak na przykład zadane przez Hawkinga pytanie „Co jest na północ od bieguna północnego?", ale nie w tym rzecz).

Co więcej, według aktualnych modeli kosmologicznych nie jest konieczne, aby Big Bang miał początek w naszym rozumieniu początku. Więcej na ten temat można się dowiedzieć np. z wielu różnych pozycji autorstwa S. Hawkinga. Zauważył on, że pomimo skończoności wszechświata i czasu, nie musi on mieć granicy w czasie (warto się tu także zastanowić nad słynnym dylematem Zenona).

Po raz kolejny załóżmy roboczo, że jakimś cudem rozumiemy co oznacza 'czas przed istnieniem czasu', tak jak rozumiemy 'grubość bez przestrzeni' (tzn. nie rozumiemy, ale załóżmy roboczo, że rozumiemy — żeby pójść dalej).

2.1 "Argument based on the impossibility of an actual infinite."
(Argument oparty na niemożliwości faktycznej nieskończoności)

Czy może istnieć nieskończoność aktualna? Mogłoby się wydawać, że to problem matematyczny. Rzeczywiście, część matematyków uważa (lub raczej uważała), że nieskończoność faktyczna (inaczej: aktualna) to tylko pojęcie teoretyczne, że nie może realnie istnieć nieskończona ilość czegoś, np. nieskończona ilość atomów. Argument Kalam odnosi się do stanowiska głoszącego, że wszechświat zaistniał w czasie, lub że jest wieczny (tzn. bez początku). Jak zobaczymy, ani pierwsza opcja nie jest prawdziwa, ani też Kalam nie zaprzecza drugiej (choć aktualna kosmologia raczej wyklucza wieczny wszechświat, ale o tym później).

2.11 "An actual infinite cannot exist."
(Aktualna nieskończoność nie może istnieć)

Nie jest to fakt. A konkretnie, nie ma żadnych wyraźnych powodów, dla których nie mogą istnieć aktualne nieskończoności. [ 5 ] Niektórym wydaje się, że nie mogą istnieć. Można na ten temat długo dyskutować, jednak nie ma dowodu na to, że nie mogą istnieć. W każdym razie nie wiadomo mi nic o tym, aby autor Kalam coś w tym temacie dowodził. Wykazywanie paradoksów nie zaprzecza temu, że jakaś forma nieskończoności może istnieć. Poza tym, do obalenia Kalam nie jest potrzebne, aby musiały istnieć nieskończone ilości czegoś. [ 6 ]

2.12 "An infinite temporal regress of events is an actual infinite."
(Nieskończone cofanie się w czasie w ciągu zdarzeń jest nieskończonością faktyczną)


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kalam czyli filozoficzny wynalazek teologów
Jeszcze parę słów o The Existence of God... Williama Craiga

 Zobacz komentarze (43)..   


 Przypisy:
[ 2 ] Inną ciekawą krytykę podobnego argumentu można znaleźć tutaj. Tam pewien filozof dochodzi do zupełnie innego wniosku niż autor Kalam: "If this cosmology is true, our universe exists without cause and without explanation."
[ 3 ] Najlepszym tego przykładem są zjawiska w skali kwantowej.
[ 5 ] Warto w tym miejscu wspomnieć poczciwego biskupa anglikańskiego, George’a Berkeley’a: ...powiedzieć, że wielkość czy rozciągłość skończona składa się z części, których jest nieskończenie wiele, stanowi tak oczywistą sprzeczność, że każdy to przyzna na pierwszy rzut oka; jest rzeczą niemożliwą, by mogło to uznać jakiekolwiek rozumne stworzenie, nie doprowadzone do tego łagodnie i stopniowo, jak nawrócony poganin do wiary w Przemienienie. Na szczęście, wiele się zmieniło od czasów Berkeley’a.
[ 6 ] Chętni mogą zgłębić teorię zbiorów oraz np. ten artykuł.

« Filozofia ateizmu   (Publikacja: 06-09-2005 Ostatnia zmiana: 15-05-2008)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Responsible
Publicysta Racjonalisty, przedsiębiorca.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4347 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365