Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
199.173.717 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 172 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Coś się jednak w świecie zmieniło. Dawniej błaźni walczyli o miejsce przy tronie; dziś walczą o tron."
« Państwo i polityka  
RP w zwierciadle globalnych bredni [2]
Autor tekstu:

Wyborcy patrząc z dołu na polityczny teatr nie widzą walki o realizację idei, a tylko „zaciętą walkę kołków o stołki". I jak tu się rozeznać? Kto lepszy, uczciwszy, bardziej ideowy i prawdomówny? Za „wyborcze lokomotywy" robią sportowcy, piosenkarze i inni spece od wygibasów. Zwyczajne pomieszanie z poplątaniem. Skołowane społeczeństwo stara się podejmować racjonalne decyzje, głosując na tych, którzy zdają się najuczciwszymi i obiecują bronić ich interesów. W większości rozsądni Polacy pozostali w domach; PiS po precyzyjnym wyselekcjonowaniu swojej bazy celnie trafił w jej potrzeby [ 5 ] i wygrał. Po sugestywnej kampanii kupili ludziska zbiór komunałów za zbiór ideałów! Przez własną naiwność biedny elektorat zostanie kolejny raz oszukany, a zanim się pozbiera minie parę lat!

Groźną jest głupota ludu [ 6 ], ale groźniejsza — dla nas wszystkich i całego państwa — od tej pokrytej moherem, jest

głupota z uniwersyteckim wykształceniem,

znająca języki, przykryta eleganckimi kapeluszami i ubrana w szykowne garnitury. Swojska głupota wyższego rzędu — potężnie zadufana w swej „światowości", równie potężnie zakompleksiona w swoim prowincjonalizmie. To nasza kochana, choć znana tylko dzięki istnieniu w telewizji „płytka elitka", myśląca wszakże za cały naród i wypowiadająca się w jego imieniu. Politycy, pseudouczeni eksperci i wtórujący im dziennikarze. W kraju oddziałują jeszcze mocno indokrynacyjnie, ale w wersji eksportowej tylko kompromitują Polskę.

„Zwyczajni ludzie" — jest nas razem ponad 80 procent społeczeństwa: pracobiorcy i bezrobotni, drobny biznes, rolnicy — mogliby stanowić zasadniczą bazę dla polskich partii lewicowych i już tylko ich połowa, czyli 20 — 30% ogółu wystarczyłaby na twardy, lewicowy elektorat. Ale przedtem muszą uwierzyć, że właśnie te, a nie inne partie bronią ich interesów. Nie interesów wszystkich Polaków, a najbardziej tych bogatszych — tylko sporej części, a w niej, nade wszystko, interesów pracobiorców i biednych. Trudno ludzi przekonać, że będziemy tak czynić, gdyż ich doświadczenie uczy, że w RP niezależnie od tego, kto przejmował władzę, natychmiast odstępowano od obiecywanych prosocjalnych programów, a zarządzanie państwem przypadało związanym z kapitałem „specjalistom".

Nasza baza pamięta, że w latach 1994 — 2004 guru gospodarczym lewicy był Marek Borowski, który wówczas nie ukrywał swych sympatii dla J. Sachsa i L. Balcerowicza i na miarę swoich stanowisk oraz wpływów realizował liberalny program gospodarczy.

Po kłótliwej i nieporadnej AWS — obiecując racjonalizację zarządzania, troskę o ludzi pracy oraz bezrobotnych — powracająca do rządów lewica natychmiast zdradza wyborców — wykonuje woltę w prawo i podejmuje szereg bzdurnych decyzji, uderzających w najbiedniejszych. Nie myśląc kosztach społecznych liberalną śrubę przykręca Jerzy Hausner na zmianę z Markiem Belką, a patronuje im (chadzający w swej pysze politycznej skuteczności — opartej na aideowym „pragmatycznym profesjonalizmie") Leszek Miller [ 7 ]. Nasz SLD-owski „kanclerz" jest zafascynowany własną drogą od socjalizmu do liberalizmu, drogą T. Blaira i „Trzecią Drogą" — o której Wheen pisze: „Czym była owa Trzecia Droga? Nikt nie wiedział. Plasowała się między Drugim Przyjściem a Czwartym Wymiarem. (...) zrodziła się w głowie profesora Anthony’ego Giddensa, który zrobił zwrot w prawo, ale nie potrafił się do tego przyznać". Miller apodyktycznie z grupą wyznaczonych przez siebie kolegów rządzi krajem. Wszystko wie lepiej i nie słucha coraz bardziej masowych ostrzeżeń.

Ludzie poczuli się oszukani

i — gdy nieprzychylne nam media ukazały aferalne kolesiostwo zstępujące ze szczytów władzy aż po same jej doły oraz prymitywną prywatę szerokiego grona bezideowych karierowiczów — odwracają się od SLD. Wówczas kierownictwo partii, zamiast kategorycznie odciąć się od kombinatorów i nieugięcie bronić niewinnych — podpuszczone przez „przyjaciół", dokonuje najpierw niepotrzebnej weryfikacji, a następnie część „czyścioszków" ucieka przed współodpowiedzialnością. Zdarzenia te mocno uderzają w zaufanie do SLD, ale to nie partia, a ludzie się skompromitowali. Trudno być publicznie „umoczonym" i szybko odzyskać zaufanie i to niezależnie od tego, czy pozostało się w starym Sojuszu, czy też uciekło się pod hasłami, w których więcej hipokryzji niż ideowości — do nowej socjaldemokracji. Źle, iż odeszli z Sojuszu ludzie wartościowi, choć dobrze się stało, że przy okazji ubyło w partii ludzi, dla których osobista kariera jest ważniejsza od koleżeńskiej lojalności i ideowości. Przy okazji straciliśmy wiele z aktywności i zaangażowania szeregowych członków oraz społecznego poparcia. Po dzień dzisiejszy lewica jest poobijana i rozbita. Pomimo tego wszystkiego nazwy SLD — tak samo jak czerwonego koloru — wstydzić się nie musimy.

W 2005 roku przegrywamy po raz drugi, tym razem znacznie mocniej. Albowiem, choć prawie cudem uratowaliśmy 12% z poprzednich 40 — to 55 mandatów poselskich nie można uważać za wygraną. Aktualny stan naszego poparcia jest kruchy i bardzo należy dbać o ideowość członków i lewicową tożsamość partii. Musimy odwoływać się do własnych tradycji i przedstawiać własną wizję rozwoju Polski. Nasza propozycja powinna zdecydowanie się różnić! W sprawach demokracji i wolności obywatelskich — od propozycji prawicy, a w sprawach socjalnych (wyrównywania szans, opieki państwa, podatków i redystrybucji) — od liberałów. Należymy do Partii Europejskich Socjalistów, a w Europie, choć jest realizowane wiele sposobów rozwiązywania problemów społecznych przez lewicę, to wygrywa ona wszędzie tam, gdzie głosi zdecydowanie alternatywny wobec prawicy program rozwoju i potrafi przekonać do niego społeczną większość. Aintelektualnym (a nawet antyintelektualnym) pragmatyzmem, miałkością programową i „gabinetową dyplomacją" na dłuższą metę wygrać nie sposób…

Zaczynamy SLD odbudowywać i nasza baza społeczna musi stać się pewną, że to my jesteśmy dla nich, a nie oni dla nas. Młodzi przywódcy obiecali zdecydowany zwrot w lewo i zadbanie o interesy tradycyjnej lewicowej bazy. Odcinają się od „partyjnych spółdzielni" i sporej części zaprawionych w organizacyjnych bojach swojaków. Może robią to za mało zdecydowanie i zbyt wolno w stosunku do naszych oczekiwań, ale ważne, że coś robią.

Brednie podbijające świat piętnowane są od pierwszych po ostatnie stronice książki Wheena. Autor pokazuje i wyśmiewa głupotę i zakłamanie możnych tego świata oraz irracjonalne podstawy działań ekonomiczno-społecznych współcześnie w świecie zachodzących. Manipulacje wiedzą i naciąganie badań, aż po hucpę, nawet przez wybitnych uczonych. Moim zdaniem całą jej zawartość warto i należy odnosić do naszego kraju, co w moich powyższych refleksjach nad książką właśnie uczyniłem. Podsumowując: odradzam jej czytanie. Myślenie — wbrew przysłowiu — boli, a przez jej lekturę zaczynamy lepiej rozumieć, jak i dlaczego garstka eksopozycjonistów wymanipulowała rzesze idealistów z „Solidarności". Dlaczego kilkudziesięciu, kilkuset polskich neoliberałów, będących w przedziwnych relacjach /łamańcach/ z Kościołem Katolickim, narzuca kierunek myślenia kilku tysiącom ekonomistów i wielu milionom inteligentnych Polaków.

Na dokładkę, by jeszcze bardziej zdecydowanie odstręczyć wszelakich pięknoduchów od lektury, załączę jeden z cytatów: „Mantra powtarzana przez Gekko — 'chciwość jest dobra' — stała się wkrótce ulubionym powiedzeniem wszystkich Wielkich Kutasów z Nowego Jorku i Londynu — Panów Wszechświata". W Polsce z wielkością bywa krucho, natomiast chciwością i głupotą nowobogackich (nazywających siebie np. pracodawcami - dobroczyńcami lub „krajową elitą aktywnych i przedsiębiorczych") możemy podzielić się nawet z największymi egoistami świata.

*

Forum Klubowe nr 25/2006


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Roman Giertych - Ogromne Niebezpieczeństwo
Sark. Pożegnanie z feudalizmem

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (8)..   


 Przypisy:
[ 5 ] Jak pisze amerykański politolog David Ost: Polscy (pracobiorcy) „robotnicy nie myślą w kategoriach klasowych — oni w kategoriach klasowych doświadczają świata". Prawica (PiS) odwołała się do gniewu klasowego sugerując, że ludzie poprawią swój los występując przeciw postkomunie i liberałom kontrolującym polską gospodarkę.
[ 6 ] Choć jakoś dziwnie jestem przekonany o jego zbiorowej mądrości. Nie mogąc emocjonalnie zgodzić się z wynikami wszystkich wyborów, nie sposób odmówić racjonalności wyborcom. To nie jest tak, jak sądzi Jacek Kurski (a także aparatczycy różnych partii), że motłoch kupi każdą głupotę i zagłosuje jak trzeba.
[ 7 ] Ciekawe rozwiązania proponował Grzegorz Kołodko — ekonomista o zdecydowanie bardziej prosocjalnym nastawieniu — ale cechy charakterologiczne obu panów nie pozwoliły im na dogadanie się, a szkoda. Warto tu zauważyć, że od początku przemian w SLD nie bierze się pod większą uwagę głosu znakomitego uczonego Tadeusza Kowalika, że nie wspomnę tu o dorobku innych wielkich ekonomistów o nastawieniu lewicowym, choćby znanego w świecie, ale nie w Polsce Michała Kaleckiego (1899-1970).

« Państwo i polityka   (Publikacja: 11-05-2006 )

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej B. Izdebski
Zastępca redaktora naczelnego Dwumiesięcznika Klubów Dyskusyjnych Lewicy "Forum Klubowe".

 Liczba tekstów na portalu: 18  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Zło wspaniałe – kobieta
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4765 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365