Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.508.254 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 909 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jeśli chcesz zaczynać rewolucję, to lepiej zacznij ją w swoim własnym domu i sposobie myślenia."
 Światopogląd » Ateizm i Ateologia » Socjologia ateizmu

Jak być ateistą we współczesnej Polsce? [1]
Autor tekstu:

To, co chcę tutaj przedstawić, to zbiór raczej luźnych uwag, których treść oscyluje wokół pytania stanowiącego tytuł mojego wystąpienia. Z góry muszę uprzedzić, że uwagi te mają charakter dosyć subiektywny. Odwołuję się w nich przede wszystkim do mojego osobistego doświadczenia. Nie staram się w nich sformułować jakiejś gotowej i uniwersalnej recepty, jak być ateistą we współczesnej Polsce. Próbuję raczej wyartykułować swoje własne przeżycia i przemyślenia, mając nadzieję, że w jakiś sposób będzie to i dla Państwa inspirujące. Może część z Państwa odnajdzie się w tym, co powiem, a może tymi uwagami sprowokuję Państwa do krytycznej dyskusji. Dodam jeszcze, że mowa tu będzie przede wszystkim o problemach natury psychologicznej czy egzystencjalnej, jakie moim zdaniem wiążą się z byciem ateistą we współczesnej Polsce. Są to sprawy podstawowe, ktoś mógłby wręcz powiedzieć — oczywiste i banalne, ale uważam, że warto o nich tutaj wspomnieć.

Pierwszy z takich problemów to problem konformizmu. Jak oczywiście wiadomo, „wierzący, katolik" stanowi w Polsce statystyczną normę, jeśli chodzi o deklarowaną opcję światopoglądową czy wyznaniową. Każde odejście od tej normy wiąże się z koniecznością „wychylenia się", „wyróżnienia" ze statystycznego tłumu. Nawet jeśli osoba otwarcie przyznająca się do swego ateizmu wcale nie ma takich intencji, jej deklaracje światopoglądowe często odbierane są jako prowokacja albo wręcz jakiś akt wywrotowy. Myślę, że każdy, kto żyje w naszym kraju i uważa się za ateistę prędzej czy później staje przed takimi pytaniami, jak: „Czy i kiedy ujawniać swoje przekonania światopoglądowe?", „Czy brać udział w uroczystościach o charakterze religijnym?", „Jak zachowywać się wobec faktu obecności religii w życiu społecznym?". Nie odpowiem tu na te pytania — każdy musi odpowiedzieć sobie na nie sam, na własny użytek. Powiem tylko, że mnie osobiście czymś niewłaściwym wydaje się zarówno skrajny konformizm, polegający na ukrywaniu swoich prawdziwych przekonań światopoglądowych, jak i skrajny nonkonformizm, nakazujący manifestować te przekonania przy każdej okazji i reagować alergicznie na wszelkie przejawy obecności religii w życiu społecznym. Potrzebne są tu raczej pewna elastyczność i wyczucie.

Z problemem konformizmu wiąże się problem stereotypów i uprzedzeń. Te najczęściej chyba spotykane utożsamiają ateizm z immoralizmem czy nihilizmem moralnym, egoizmem, płaskim hedonizmem czy „materializmem praktycznym" oraz z zapiekłą wrogością wobec Kościoła czy religii. To właśnie te stereotypy dodatkowo utrudniają ateistom otwarte przyznawanie się do swoich przekonań. Pomocne w przekraczaniu tych stereotypów może być uświadomienie sobie, że moralność jest zjawiskiem naturalnym i tak naprawdę obywa się bez nadprzyrodzonych źródeł i sankcji. Religijne, supranaturalistyczne interpretacje moralności stanowią co najwyżej sugestywną retorykę, w którą ubiera się zwykłe, naturalne przywary i cnoty. Ateiści mniej może mówią o „wartościach moralnych", o „miłości bliźniego" czy o „wyższych potrzebach duchowych", ale w swoim codziennym postępowaniu moralnym nie różnią się w jakiś zasadniczy sposób od osób wierzących. Odnośnie zaś rzekomej szczególnej wrogości ateistów wobec Kościoła i religii, mogę powiedzieć (powołując się na doświadczenia moich znajomych — katechetów), że młodzież uczęszczająca na katechezę w szkołach jest często równie, a może nawet jeszcze bardziej wrogo nastawiona do Kościoła i religii, co uczniowie deklarujący się jako niewierzący, którzy uczęszczają na prowadzone przeze mnie zajęcia z etyki. [ 1 ]

Konformizm oraz stereotypy, z którymi muszą zmagać się ateiści przybierają też czasami postać swoistej „bigoterii" ateistów. Mam tu na myśli konformizm wobec własnej grupy mniejszościowej i bezrefleksyjne przyjmowanie poglądów stereotypowo przypisywanych ateistom. Przykładem może tu być choćby kwestia moralnej oceny przerywania ciąży. Stereotypowe skojarzenia każą się spodziewać, że kto odrzuca wiarę w Boga, ten będzie zarazem akceptował przerywanie ciąży np. z tzw. „względów społecznych". Pomiędzy ateizmem a aprobatą, obojętnością lub sprzeciwem wobec zjawiska aborcji nie zachodzi jednak żaden konieczny związek. Zadeklarowany ateista nie musi odrzucać jakichś poglądów moralnych tylko dlatego, że poglądy te stanowią część moralnego nauczania Kościoła katolickiego. Żeby sprawa była jasna, powiem, iż mimo swego ateizmu, zasadniczo zgadzam się z nauczaniem Kościoła katolickiego w kwestii moralnej oceny aborcji. [ 2 ]

Jednak stereotypy i uprzedzenia utrudniające życie ateistom w Polsce dotyczą nie tylko ich samych. Równie uciążliwe są rozpowszechnione (także wśród ateistów) stereotypy i uprzedzenia dotyczące osób wierzących. Z takimi stereotypami i uprzedzeniami mam do czynienia na co dzień w czasie prowadzonych przeze mnie zajęć z etyki. Wierni Kościoła katolickiego często określani są jako „moherowe berety", „Ciemnogród" czy „Radio Maryja". W konsekwencji ateiści w porównaniu z wierzącymi uważają się za lepszych i mądrzejszych, często przyjmując wobec nich postawę „mędrka-aroganta". Żeby jasno postawić sprawę — uważam, że wiara religijna faktycznie jest czymś nie do pogodzenia z rzetelną refleksją intelektualną; właśnie przede wszystkim z tego względu — ponieważ intelektualnie jest to dla mnie nie do przyjęcia — nie wierzę w Boga. Fakt ten nie upoważnia jednak ateistów do protekcjonalnego traktowania wierzących. Rozmowy z osobami wierzącymi na temat podstaw wyznawanego przez nich światopoglądu wymagają od nas szczególnego taktu i wyczucia.

Dotykamy tu kolejnego bardzo ważnego, a zarazem nieuniknionego problemu, z którym muszą się zmierzyć ateiści mieszkający w Polsce — problemu dialogu i współpracy z osobami wierzącymi. Sam przed tym problemem staję na co dzień z racji wykonywanego zawodu — uczę etyki w szkole średniej i nawet gdybym tego nie chciał, byłbym zmuszony kontaktować się i współpracować z koleżankami i kolegami z zespołu, czyli z duchownymi i świeckimi katechetami. Aby taki dialog i taka współpraca były możliwe, nie możemy przyjmować wobec Kościoła i ludzi wierzących skrajnie i wyłącznie negatywnej postawy. Taka jednostronna i totalna krytyka Kościoła i religii nie daje się zresztą obronić w perspektywie racjonalnej, a stanowi co najwyżej wyraz ignorancji i zacietrzewienia ateistów. Jako przykład takiej antyklerykalnej i antyreligijnej głupoty mogę przytoczyć wypowiedź Bertranda Russella, który w swym eseju zatytułowanym „Czy religia wniosła pożyteczny wkład do cywilizacji?" na tytułowe pytanie odpowiada: „Uważam ją [religię] za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że wniosła ona pewien wkład do cywilizacji. Pomogła w dawnych czasach ustalić kalendarz i kazała kapłanom egipskim tak starannie rejestrować zaćmienia słońca, że z czasem byli oni w stanie je przewidywać. Te dwie zasługi [religii] gotów jestem uznać, ale nie wiem nic o żadnych innych". [ 3 ]

Jeszcze raz powtarzam: żyjąc w Polsce, jesteśmy „skazani" na codzienne stykanie się z religią, z Kościołem, z osobami wierzącymi. Aby były możliwe w miarę harmonijne porozumiewanie się i współpraca między ateistami i osobami wierzącymi, musimy docenić przynajmniej niektórych ludzi Kościoła, musimy dostrzec i docenić pozytywną rolę, jaką Kościół katolicki odegrał i wciąż odgrywa w Polsce. Proszę pozwolić mi na wystąpienie przez chwilę w roli, która w średniowieczu określana była mianem "advocatus ecclesiae" i na przypomnienie kilka banalnych, lecz według mnie niepodważalnych faktów.

Moim zdaniem wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski w X w. wiązało się z postępem cywilizacyjnym i kulturowym (nie mówiąc już o tym, że uchroniło ludy zamieszkujące tereny naszego kraju przed losem, jaki spotkał np. Prusów). Niezależnie od niskiego poziomu i ograniczonego zakresu tych „usług", przez długie wieki edukacją czy opieką zdrowotną niemal wyłącznie zajmowało się duchowieństwo (mam tu na myśli szkoły parafialne czy przyklasztorne oraz szpitale). Czołowymi luminarzami polskiego Oświecenia byli katoliccy duchowni — Hugo Kołłątaj i Stanisław Staszic. W okresie zaborów religia katolicka stanowiła jeden z ważnych czynników podtrzymujących naszą narodową tożsamość. [ 4 ] Podobną rolę odgrywał katolicyzm w okresie, gdy po II wojnie światowej Polska znalazła się w orbicie wpływów sowieckich. Jakkolwiek grubą przesadą jest stwierdzenie, iż to „papież Jan Paweł II obalił komunizm", to przecież religia katolicka bez wątpienia przyczyniła się do podtrzymania opozycyjnych nastrojów i działań w czasach PRL-u. Nawet demaskowana ostatnio współpraca niektórych księży z SB nie przekreśla tego faktu.

Być może trudniej jest wskazać na pozytywne aspekty obecności Kościoła katolickiego w naszym kraju po 1989 r. Znam jednak trochę środowisko duchownych i świeckich katechetów i działania niektórych z nich mogę z całą odpowiedzialnością wskazać jako przykład pozytywnych dokonań Kościoła. Również działalność charytatywna, opiekuńcza i wychowawcza niektórych agend Kościoła katolickiego zasługuje moim zdaniem na docenienie. Będąc ateistą, nie można więc — pod groźbą uchybienia wymogom zwykłej intelektualnej i moralnej uczciwości — koncentrować się jedynie na złych stronach chrześcijaństwa czy katolicyzmu, zupełnie pomijając przy tym pozytywny wkład tej religii w naszą historię i teraźniejszość.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Status prawny osób bezwyznaniowych w Polsce
Pozytywny ateizm

 Zobacz komentarze (5)..   


 Przypisy:
[ 1 ] O traumatycznych wręcz doświadczeniach, na które narażeni są duchowni i świeccy katecheci pracujący w polskich szkołach można przeczytać np. na forum dyskusyjnym Serwisu Internetowego Sekcji Katechetycznej Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA Natan.pl.
[ 2 ] Przy okazji polecam stronę internetową założoną i prowadzoną przez Jamesa Matthew (Matta) Wallace’a, występującego też pod pseudonimem "The Compleat Heretic", który deklaruje się jako świecki humanista i ateista, a zarazem jako propagator stanowiska pro-life w sporze o aborcję: Atheist & Agnostic Pro-Life League.
[ 4 ] Mam tu na myśli przede wszystkim tzw. „religijność ludową", a nie oficjalny stosunek hierarchów Kościoła katolickiego do polskich dążeń narodowowyzwoleńczych. W tej ostatniej sprawie zob. np.: Cum primum, encyklika Ojca Świętego Grzegorza XVI o posłuszeństwie władzy cywilnej do wszystkich arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego (9 czerwca 1832 r.). Por. też słowa, jakie Juliusz Słowacki kazał wypowiedzieć postaci papieża w II. akcie swojego Kordiana: „Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą… [N]iechaj wasz naród, wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród, niech się weźmie psałterza i radeł i sochy… Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę".

« Socjologia ateizmu   (Publikacja: 24-12-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Łukasz Nysler
Doktor filozofii, pracuje w Zakładzie Filozofii Społecznej i Politycznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Od 1997 roku pracuje też jako nauczyciel etyki w szkole średniej (od 2001 r. w LO nr IX im. J. Słowackiego we Wrocławiu). Organizator Wrocławskiej Wszechnicy Filozoficznej. Członek Towarzystwa Humanistycznego. Zainteresowania: filozofia współczesna, filozofia amerykańska, filozofia społeczna i polityczna, etyka, antropologia filozoficzna, filozofia religii, dydaktyka filozofii

 Liczba tekstów na portalu: 4  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 1  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: O pożytkach państwa wyznaniowego
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5169 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365