Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.986.003 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3981 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Mostem między przekonaniami oddzielonymi największą przepaścią jest szlachetność"
 Społeczeństwo » Eutanazja

Cywilizacja śmierci? Diabła tam! Prawo do śmierci! [2]
Autor tekstu:

 

W NIEMCZECH obecność przy samobójstwie podobnie jak samo samobójstwo (próba samobójcza) nie są karalne. Pomijając „przypadki kliniczne", gdzie istotne jest rozróżnienie niebezpośredniej a dokładniej mówiąc biernej pomocy w skróceniu życia pacjenta, zachodzi tu istotne pytanie: Gdzie jest granica między podlegającą karze czynną pomocą w samobójstwie, a biernym udziałem w akcie samobójczym? Wspomagające towarzyszenie samobójstwu zakłada, że człowiek chcący odebrać sobie życie do samego końca jest stroną aktywną, innymi słowy robi to sam. A zatem musi sam wypić truciznę, nie wolno mu poprosić o wlanie jej sobie do ust, czy o zrobienie zastrzyku; „wspomagający" podlegałby karze za pomoc w samobójstwie na życzenie. Ale nawet bierny udział w samobójstwie podlega według prawa niemieckiego karze za zaniechanie udzielenia pomocy odbierającemu sobie życie.

A tu o ile Exit przyjmuje jedynie obywateli i rezydentów Szwajcarii, o tyle Dignitas służy tym wszystkim, którzy chcą z pomocy w „godnej śmierci" skorzystać niezależnie skąd przybywają, a więc także cudzoziemcom, głównie Niemcom. Z tym większą zaciekłością przeciwnicy wolności człowieka atakują Dignitas. „Wspomagane samobójstwo" wzbudza wściekłość prawicowych, ultraprawicowych polityków. Również Szwajcaria ma swojego Haidera, Le Pena, Giertycha… To Christoph Blocher, były szef Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), obecnie minister sprawiedliwości, przez postępowych Szwajcarów zwany pieszczotliwie „Holzkopfem", „drewnianą głową", w wolnym tłumaczeniu „zatwardziałą pałą", czyli po naszemu betonem. Minister Blocher pozwala sobie na publiczne wypowiedzi w rodzaju: „Ci niepełnosprawni, którzy pracują, są coś warci" (audycja Schweiz-Aktuell w publicznej telewizji SFDRS z 18.2.2005), co oznacza, że niezdolni do pracy niepełnosprawni nic nie są warci, a to już blisko hitlerowskiego „unwertes Leben".

W artykule Aleksandry Rybińskiej trafiamy na Christopha Blochera: „Minister sprawiedliwości Christoph Blocher w końcu uznał, że Dignitas stanowi globalny problem, który szkodzi wizerunkowi kraju". Ale, ale w takiej sytuacji możemy więc mieć pewność, że gdyby tylko Dignitas dopuściła się jakiegoś przekroczenia prawa, jej założyciel z eleganckiego domu pod Zurychem przeniósłby się w kajdankach do ciężkich kazamatów. Jeżeli tak nie jest, świadczy to tylko na korzyść Dignitas. Ale czego nie udowodniła policja, to autorka artykułu wie z całą pewnością: „Ze wspomaganego samobójstwa robi się szybko aktywna eutanazja". Gorzej: „Szpital w Lozannie proponuje od dwóch miesięcy odejście z tego świata w sposób podobny do praktykowanego w Dignitas albo Exit. Zamiast ratować pacjenta, lekarze będą go uśmiercać, kiedy im się to będzie bardziej opłacać".

W SZWAJCARII czynna pomoc w samobójstwie jest karalna, ale bierny wspomagający udział w odejściu z tego świata karalny nie jest. Wspomagający nie musi obawiać się, że przekroczył prawo nie powstrzymując samobójcy przed odebraniem sobie życia. Jak również w Niemczech nielegalny jest zakup środka, do którego organizacje wspomagające „godną śmierć" mają w Szwajcarii dostęp: jest możliwy do nabycia w aptekach na receptę w ilości powodującej śmierć. (tłumaczenie własne wg stern 48/2006)

Śpieszę uspokoić czytelników tych słów, rzeczywiście, od stycznia 2006 pierwszy szpital w Szwajcarii, w Lozannie, dopuszcza możliwość skorzystania z prawa do „dobrowolnej śmierci przy asyście" na swoim terenie (dawniej pacjent zdany był na samego siebie, jeśli jego niezłomnym życzeniem było rozstać się z życiem, miał do tego prawo, ale musiał to zrobić w domu, sam, lub z pomocą organizacji Exit albo Dignitas). Pacjent musi być nieuleczalnie chory, w pełni świadomy swojej decyzji i zdolny do zażycia środka nasennego, po którym się już nie obudzi. Świadkami tego najczęściej są wolontariusze z organizacji wspierających prawo do godnej śmierci. I ewentualnie ktoś z bliskich pacjenta. Jakiekolwiek zachęcanie do samobójstwa lub bezpośrednia pomoc w jego popełnieniu są w Szwajcarii ka-ral-ne.

Autorka artykułu z Rzeczpospolitej też nas na swój sposób uspokaja. Mimo że wedle jej słów ludzi w Dignitas się „dobija" a niektórzy „umierają z workiem plastikowym na głowie", organizacji się nie zamknie, pisze, ale zabroni korzystania z jej usług ludziom z zagranicy. Żeby wstrzymać napływ „turystycznych samobójców", jak nazywa śmiertelnie chorych cierpiących ludzi, dla których już tylko śmierć jest wybawieniem. Stąd prosty wniosek: Szwajcarzy nadal będą we własnym gronie dobijani. A swoją drogą, to zainteresowało mnie jakimiż to sposobami? Siekierą? Toporem? A może dobijający wręcz wbijają młotkiem ostro zakończony pal prosto w serce? Wtedy przynajmniej mamy pewność, że dobici nie wracają jako wampiry i nie spijają żywym krwi. W każdym razie musi to być krwawe dobijanie, bo inny artykuł opierający się na reszerszach dziennikarki Rzeczpospolitej pyta wprost: „Początek krwawej i kontrowersyjnej turystyki?" (tur-info.pl, 3.4.2007) i mówi o „krwawym i zwierzęcym dobijaniu". Uspokajam (cytatem z artykułu pióra A.R.): „początek końca". Wkrótce Szwajcarzy sami będą się między sobą zarzynać i zarąbywać.

No, tak, wydrwiwam i wygwizduję relacje w (niektórych) polskich mediach z tego co się dzieje w Szwajcarii w temacie eutanazji. Jest mi nawet trochę przykro, że tak się po pani Oli przejechałam. Ale co tu rzec? Bój się Boga, dziewczyno, poważne dziennikarstwo to odpowiedzialna robota! Nie tak dawno zmarł Ryszard Kapuściński, jeden z największych reporterów świata. Ale żyje jego dzieło, jest się na czym wzorować. Nie róbmyż Mu wstydu. Przypuszczam nawet, że tekst do Rzeczpospolitej został napisany w tzw. „dobrej wierze". Cóż, w dobrej wierze niejeden fakt tak można poprzekręcać, że i sam diabeł się nie wyzna. Ale pisać, że „ponad 6000 członków Dignitas obecnie czeka na śmierć. Kiedy przyjdzie na nich kolej, pojadą do Zurychu", podczas gdy ok. 6000 członków liczy sobie cała organizacja Dignitas, z czego do 80% nigdy nie skorzysta z dobrodziejstwa „dobrej śmierci", to jednak gruby przekręt.

W tym duchu na śmierć czeka ponad 6 miliardów ludzi na świecie. Kiedy przyjdzie na nich kolej, umrą, umrzemy. W ten czy inny sposób. Robić ludziom wodę z mózgu cytując niby to samego Minellego: „Co roku pomagam 600 osobom przejść na tamten świat. Jest ich coraz więcej, ponieważ coraz więcej osób ma dość tego życia", podczas gdy przez 9 lat działalności tylu mniej więcej osobom w sumie Dignitas pomogło w zrealizowaniu ich woli skrócenia życia… I to z powodu nieludzkich cierpień, a nie dlatego, że mieli, ot, tak sobie, „dość tego życia". I że niby to liczba życiowych malkontentów ustawicznie wzrasta… To już woła o pomstę do nieba. Zresztą co tu dużo mówić, skoro autorka tych bzdetów pisze, że nikt nie wie, ilu ludziom tak naprawdę Dignitas pomogło w samobójstwie? Czyli w Dignitas morduje się ludzi i wrzuca trupy do Jeziora Zuryskiego, czy jak to należy rozumieć? Bo przecież krematorium jest miejscem ścisłego rozrachowania, że się tak wyrażę.

Autorka wie za to, czego policja i urząd podatkowy Szwajcarii razem wzięte nie wiedzą, ile Ludwig Minelli ma pieniędzy i jakimi sposobami je zdobył. Stąd wniosek, że urzędnicy fiskusa są niezgułami a policja stowarzyszeniem pluszowych misiów. Być może założyciel Dignitas rzeczywiście ma na swoim sumieniu jakieś obciążające go występki, nie wiem, nie znam człowieka. Ja tylko przeczytałam ten i jemu pochodne „reportaże" w polskiej prasie i włos mi się na głowie zjeżył. To rzeczywiście horror, takie dziennikarstwo. A cóż to za retoryka: Zurich europejską stolicą śmierci. Zapach śmierci. Szwajcaria ze spokojem mówi: Po co żyć? Przecież to jest męczące. Pokręcona godność. Uśmiercanie ludzi. Przemysł eutanazyjny kwitnie. Farmaceuci opracowują wymyślne śmiercionośne mikstury. Pseudonaukowcy konstruują coraz to nowe maszyny do zabijania. Kursy, jak skutecznie rozstać się z życiem. No i oczywiście skacząca do oczu „cywilizacja śmierci".

I jakże chętnie przeciwstawia się temu przykład Jana Pawła II. On taaak cierpiał. A jednak — w domyśle? — z pomocy Dignitas nie skorzystał. Mój Boże, JP2 choćby nie wiem jak cierpiał, takiej możliwości nie miał. Nie miałby wyboru, bo przecież przewodził instytucji wykluczającej (taki) wybór a priori. A tak naprawdę to (prawie?) nikt nie wie, czy i jak JP2 cierpiał. Bez wątpienia był starym schorowanym człowiekiem, który do samego końca wytrwał w służbie. Mam jednak nadzieję, że nie cierpiał aż tak bardzo. Miał w końcu przy sobie najlepszą możliwą opiekę medyczną, jaką tylko świat mógł Mu zaoferować. Kościół nie sprzeciwia się podawaniu chorym środków przeciwbólowych (czy się mylę?). Ale chwilami miało się wrażenie, że wierni tegoż Kościoła wręcz chcieliby, żeby agonia Papieża trwała jak najdłużej. I żeby cierpiał jak najewidentniej, najmedialniej. Co tam dwa dni!? Dwa tygodnie! Dwa miesiące! I oczywiście na oczach wszystkich. Wierni mogliby się egzaltować cierpieniem Papieża w nieskończoność. Może nawet byłyby to z czasem podwaliny pod jakiś Nowy Kościół? Cierpienie jest takie religiogenne.

Oczywiście czyjeś cierpienie. Naszego sobie nie wyobrażamy. I dlatego tak nam trudno zaakceptować, że ktoś może wybrać śmierć zamiast życia. Że, niestety, są takie sytuacje, kiedy śmierć może być większym dobrem niż życie.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Eluana Englaro. Prawo do życia i do śmierci
Eutanazja – za czy przeciw?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (35)..   


« Eutanazja   (Publikacja: 27-05-2007 Ostatnia zmiana: 23-01-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Elżbieta Binswanger-Stefańska
Dziennikarka i tłumaczka. W Polsce publikowała m.in. w Przekroju, Gazecie Wyborczej, Dzienniku Polskim, National Geographic i Odrze. Przez ok. 30 lat mieszkała w Zurichu, następnie w Sztokholmie, obecnie w Krakowie.

 Liczba tekstów na portalu: 56  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Odyseja nadziei i smutku
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5386 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365