Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
153.363.805 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7297 tekstów. Zajęłyby one 28797 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2434 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia (...) Wiara jest największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli".
 Światopogląd » Dzieje wolnomyślicielstwa

Kościół katolicki w walce z wolnomyślicielstwem [1]
Autor tekstu:

Podstawowym problemem badawczym tego tekstu jest stosunek duchowieństwa rzymsko-katolickiego i państwa do ruchu wolnomyślicielskiego w II RP. Kościół katolicki wobec osób bezwyznaniowych, skupionych wokół organizacji wolnomyślicielskich — choć nie tylko — zajął postawę agresywną, zarówno w odniesieniu do programowej działalności wolnomyślicielskiej, jak również wobec krytyki dogmatów oraz wszelkich odstępstw od religii.

Działania Kościoła katolickiego prowadzone były w dwóch kierunkach. Z jednej strony, starano się zniechęcać i zastraszać osoby sprzyjające ruchowi. Za swoje sympatie wolnomyślicielskie miały być pozbawiane środków do życia. Z drugiej strony, gdy napiętnowanie bezbożnika nie dawało oczekiwanego rezultatu decydowano się złożyć wniosek do prokuratury. Jeden z księży napominał, by oskarżenie zostało dobrze umotywowane. Stawiane zarzuty powinny być formułowane w odniesieniu do odpowiednich paragrafów, aby zminimalizować ryzyko przegranej sprawy w sądzie [ 166 ]. Dalszy los oskarżonego zależał od decyzji sądu. Jeśli uznał zasadność pozwu: mógł skonfiskować organ prasowy, zastosować cenzurę, zasądzić karę pieniężną lub pozbawienia wolności, mógł wreszcie całkowicie oddalić postawione zarzuty.

Księża, zdaniem wolnomyślicieli, za pomocą ambony, presji środowiskowej i wystąpień o charakterze politycznym dążyli do wytworzenia społecznej dezaprobaty w stosunku do tych, którzy głosili hasła podważające fundamentalne zasady Kościoła. W prasie wolnomyślicielskiej, oznaczano grubym drukiem ogłoszenia, wzywające bezwyznaniowców do występowania z kościołów. Jakby w odpowiedzi czytelnicy przysyłali listy opisujące swoje próby wycofania się z życia parafii. Księża — zdaniem wolnomyślicieli - namawiali wiernych do stosowania towarzyskiego bojkotu bezbożnika. Lekceważący stosunek wolnomyślicieli do klątw skłonił duchowieństwo do nacisku na pracodawców. Nagminne miały być zwolnienia z pracy za czytanie "Wolnomyśliciela" i innej prasy postępowej [ 167 ]. Niekiedy czytelnicy przyznawali się, że w zamian za rezygnację z prenumeraty prasy wolnomyślicielskiej dostawali od miejscowego księdza dofinansowanie pieniężne. Bezrobotni wolnomyśliciele chętnie je przyjmowali. Dodatkowo "syn marnotrawny" musiał uczęszczać co tydzień na mszę i aktywnie w niej uczestniczyć — chodzić do spowiedzi i przyjmować sakramenty. Żądano także współpracy w szeregach Akcji Katolickiej [ 168 ].

Rozpatrując kwestię nacisku Kościoła rzymsko-katolickiego na prasę wolnomyślicielską należałoby przedstawić metody działania duchowieństwa. Według wytycznych samego episkopatu w walce z sekciarstwem i innowierstwem należało stosować wszystkie dostępne środki. Według wolnomyślicieli księża obchodzili księgarnie i kioski udostępniające prasę postępową. Żądali wycofania jej ze sprzedaży i grozili sprzedawcom ekskomuniką. Czytelnicy donosili o bójkach i przepychankach przy stoiskach z prasą. Jedna z większych księgarni zdecydowała się po takich incydentach na zwrócenie wszystkich otrzymanych egzemplarzy "Myśli Wolnej". Pomimo to redakcja chlubiła się, że pismo sprzedaje się bardzo dobrze, akcja kościoła przysparza wolnomyślicielom rozgłosu i reklamy [ 169 ]. Innym sposobem walki z prasą wolnomyślicielską miały być wtargnięcia księży do prywatnych bibliotek i zbiorowe palenia zakazanych książek i czasopism. Księża domagali się, by wszystkie książki umieszczane w bibliotekach miały asygnatę biskupią [ 170 ]. Wolnomyśliciele wyrażali obawę, że niedługo może w Polsce dojść do sytuacji jaka zaszła w III Rzeszy, gdzie „szkodliwe" książki publicznie palono.

Publicystyka katolicka nie próbowała odróżnić pojęć wolnomyślicielstwa i masonerii. Początkowo prasa wolnomyślicielska prostowała porównanie, lecz wkrótce zaprzestała. Niektóre środowiska katolickie stawiały w swej hierarchii pojęć wyżej organizacje masońskie niż wolnomyślicielskie. Uważano bowiem, że mason był człowiekiem bogatszym duchowo. Niektórzy księża skłonni byli utożsamiać masońskiego Wielkiego Budowniczego z chrześcijańskim Bogiem [ 171 ]. Główną różnicą pomiędzy obiema organizacjami była jawność i tajność obu związków. Wolnomyśliciele szczycili się otwartością na nowych członków, odrzucaniem ceremoniału, świętych ksiąg, symboli i przesądów. W ruchu wolnomyślicielskim wszystko było jawne, poglądy swoje głosiło się otwarcie i bez obawy, że zostanie się zdegradowanym. Loże masońskie były stowarzyszeniami wzajemnej pomocy i wspólnej zabawy, dostęp do tego uwarunkowany był m.in. wysokością składki i pozycją majątkową. Wszystko, co działo się w lożach masońskich było tajemnicą poliszynela. Niektórzy wolnomyśliciele twierdzili, że masoneria to zwyrodnienie wolnomyślicielstwa, które miała łączyć jedynie walka z papiestwem [ 172 ].

Między ruchem wolnomyślicielskim a działalnością komunistyczną często stawiano znak równości. Podkreślanie powiązań Moskwy z Warszawą miało na celu skompromitowanie całego ruchu w oczach społeczeństwa. Zwracano szczególną uwagę na niebezpieczeństwo grożące ze strony ZSRR. Posądzenie o bezbożność było niczym, wobec oskarżeń o współpracę z bolszewikami i pobieranie pieniędzy z budżetu ZSRR. Prasa endecko-klerykalna donosiła o bajońskich sumach jakie podejmować miał ruch wolnomyślicielski. Czołowym ideologiem tej myśli był dr teologii Mieczysław Skrudlik, którego opracowania dotyczące ruchu wolnomyślicielskiego były wykorzystywane przez wielu dziennikarzy i publicystów [ 173 ]. Wespezjan Rulikowski (Teofil Jaśkiewicz) w artykule pt. „Czy nazwa bezbożnik jest epitetem ubliżającym czy zaszczytnym?" krytykował przyjęty sposób walki i zwalczanie wolnomyślicielstwa przez prasę klerykalną i Katolicką Agencję Prasową. Wskazywał na sposób walki duchowieństwa z myślą wolną, jakim było przede wszystkim oskarżenie wolnomyślicieli o obowiązkowe szpiegostwo na rzecz Rosji sowieckiej [ 174 ]. Wspomniany artykuł Rulikowskiego zaniepokoił episkopat. Franciszek Potocki, dyrektor departamentu MWRiOP, zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o pociągnięcie redaktorki "Wolnomyśliciela Polskiego" — Marii Jankowskiej do odpowiedzialności za bluźnierstwo i zamknięcie "Wolnomyśliciela" [ 175 ]. W odpowiedzi redakcja przyznała się do krytyki działalności i kompetencji MWRiOP oraz postanowień konkordatu, który redakcja uważała za kompromitujący i szkodliwy. Jedyną rzeczą, według redakcji, jaką można było zarzucić ruchowi wolnomyślicielskiemu, była chęć oddzielenia Kościoła od Państwa i osiągnięcie w Polsce takiego stanu, w którym państwo nie popiera żadnej religii, by religia była rzeczywiście sprawą prywatną [ 176 ]. Po tym odkryciu przez redakcję poufnego dokumentu, MWRiOP skierowało pismo do MSW z prośbą o ustalenie sprawcy ujawnienia treści tajnego dokumentu. Wszczęte postępowanie śledcze nie dało pożądanego wyniku [ 177 ].

Wydaje się rzeczą mało prawdopodobną, by Związek Radziecki opłacał polskich bezwyznaniowców. W prasie wolnomyślicielskiej stale ukazywały się ogłoszenia nakłaniające prenumeratorów do uregulowania płatności. Każdorazowo po konfiskacie danego numeru redakcja zakładała fundusz samopomocowy, gdyż jak twierdziła „konfiskata podcina byt pisma". Wobec ciągłego braku funduszy sprawa bycia wolnomyślicielstwa „płatną jaczejką komunistyczną" zdaje się być fantastyczną wizją duchowieństwa rzymsko-katolickiego. O podobne winy Kościół katolicki oskarżał także wyznawców Kościoła Narodowego, Badaczy Pisma Świętego i mariawitów. Oczywiście nie oznaczało to, że wśród wolnomyślicieli nie występowali działacze komunistyczni, którzy jak już wiadomo doprowadzili do rozłamu w SWP i do odsunięcia się liberalnych współpracowników. Jest to ciężki zarzut stawiany polskim wolnomyślicielom, który niezmiernie trudno obalić.

Jednakowe traktowanie wolnomyślicieli, masonów, Żydów i bolszewików jako wrogów ojczyzny było popularną formą walki kościoła katolickiego z myślą wolną. Księża — zdaniem wolnomyślicieli — za wszelką cenę chcieli przekonać społeczeństwo polskie, że komuniści i bezwyznaniowcy byli zarazem wrogami ojczyzny [ 178 ]. Księża zalecali chodzenie do Kościoła, by ustrzec się przed ekspansją bolszewizmu na ziemiach Rzeczpospolitej. Zwolenników rozdziału Kościoła od państwa oraz zerwania konkordatu przedstawiano jako bolszewików i sympatyków Związku Radzieckiego. Zdaniem wolnomyślicieli, służyć to musiało zastraszaniu naiwnego i łatwowiernego społeczeństwa [ 179 ].

Baudoin de Courtenay zauważył, że określenie bolszewik upowszechniło się. Nie używano już tego słowa w stosunku do osób związanych z określoną opcją polityczną, lecz stosowano je jako uwłaczający epitet: „miano bolszewik w dzisiejszych czasach w Polsce nie oznacza bynajmniej zwolennika pewnej teorii politycznej czy społecznej, lecz wroga Polski, naszego ustroju państwowego, porządku społecznego itd.; innymi słowy: być bolszewikiem — to znaczy być przestępcą politycznym, narażanym w każdej chwili na areszt, więzienie lub deportację" [ 180 ]. "Gazeta Warszawska" podawała informacje, iż wolnomyśliciele to bolszewicy, ruch jest ekspozyturą wywrotowców politycznych, i że „w razie wytoczenia im z tego tytułu procesu, Rosja radziecka nie omieszka zaproponować rządowi polskiemu wymiany na zakładników trzymanych w sowieckich więzieniach" [ 181 ]. Według prasy katolickiej bolszewikiem miał być: pepeesowiec i wyzwoleniec, każdy żyd, nie kapitalista i tajemniczy mason, Ukrainiec i Białorusin, sekciarz, chłop i robotnik [ 182 ].


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ocalić od zapomnienia
Stosunek wolnomyślicieli II RP do hierarchii Kościoła katolickiego


 Przypisy:
[ 166 ] Ks. K. Jędrzejewski, Cele i drogi propagandy bolszewickiej w Polsce, w: Pamiętnik Kursu Duszpasterskiego w sprawie sekciarstwa i innowierstwa, urządzonego w Poznaniu w dniach od 10 lutego do 13 lutego 1931 r., Poznań 1931, s. 152-160.
[ 167 ] Kronika, „Wolnomyśliciel Polski" nr 11, z 15.4.1931, s. 247.
[ 168 ] Kronika, "Wolnomyśliciel Polski, nr 19, z 1.10.1932, s. 600-601.
[ 169 ] Ze spraw bieżących, „Myśl Wolna" nr 4-5, z sierpień-wrzesień 1922, s.29.
[ 170 ] Ze spraw bieżących, „Myśl Wolna" nr 4, z kwietnia 1925, s. 213-214.
[ 171 ] W. Kotwica, Zabolało ich, „Wolnomyśliciel Polski" nr 32, z 1.9.1935, s. 395-396.
[ 172 ] Wł. Kołodziej, Małe nieporozumienie, „Myśl Wolna" nr 11, z listopada 1924, s. 21-25.
[ 173 ] M. Skrudlik, Bezbożnicy polscy, Warszawa 1932, oraz Bezbożnictwo w Polsce, Katowice 1935.
[ 174 ] W. Rulikowski, Czy nazwa bezbożnik jest epitetem ubliżającym czy zaszczytnym, „Wolnomyśliciel Polski" nr 11, z 1.6.1932, s. 321-325.
[ 175 ] Prawdopodobnie chodziło Potockiemu o artykuły: Redakcja, 1 Maj, „Wolnomyśliciel Polski" nr 9, z 1.5.1932, s. 257-258, oraz o wspomniany artykuł Rulikowskiego i St. Aste, Czyście panowie przemyśleli to o czym piszecie, „Wolnomyśliciel Polski" nr 11, z 1.6.1932, s. 330-332.
[ 176 ] Redakcja, Denuncjacja, prowokacja i atak, „Wolnomyśliciel Polski" nr 17, z 1.9.1932, s. 518-526.
[ 177 ] M. T. Staszewski, Wolność sumienia przed trybunałem II Rzeczpospolitej, Warszawa 1970, s. 66-68.
[ 178 ] J. Floryszczak, Czy bezwyznaniowcy są wrogami swojego kraju, „Wolnomyśliciel Polski" nr 8, z 1.3.1934, s. 201-209.
[ 179 ] Kronika, „Wolnomyśliciel Polski" nr 14, z 15.7.1932, s. 437.
[ 180 ] Ze spraw bieżących, „Myśl Wolna" nr 1, ze stycznia 1924, s. 25.
[ 181 ] Ibidem, s. 26.
[ 182 ] Ze spraw bieżących, „Myśl Wolna" nr 6, z czerwca 1924, s. 27.

« Dzieje wolnomyślicielstwa   (Publikacja: 06-07-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Katarzyna Adamów
Skończyła Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego (praca magisterska: "Prasa wolnomyślicielska wobec Kościoła Rzymskokatolickiego (1922-1936)", luty 2006). Pracuje w Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Warszawie.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Stosunek wolnomyślicieli II RP do hierarchii Kościoła katolickiego
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5443 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365