Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
144.814.762 wizyty
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7269 tekstów. Zajęłyby one 28656 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2419 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
W tej materii sąd znawców jest nad wyraz zgodny: bóg do swego wyznawcy zawsze jest podobny
 Kultura » Sztuka » Poezja

Dekalog
Autor tekstu:

"NIE BĘDZIESZ MIAŁ CUDZYCH BOGÓW OBOK MNIE"

Zabliźniło się niebo
Nakryte nową czystą pościelą
Odsłaniam pożółkłe już zasłony
Bo dzień spalił już wczorajsze plagi
Można oddychać...
Przeżyliśmy getto fal radiowych
I chociaż wciąż nie mogę
Dogadać się z telewizyjnym spikerem
Wykręcam numer do Boga, żeby
Mu powiedzieć, że ocalał
Na piątej alei mieszkania sześć...
A potem w okruchach własnego pokoju
Z chlebem zadeptanym w dywan
I dziewiczością sumienia
Odkładam słuchawkę...
Minuta ciszy...
I zostało już tylko czekanie
Na anielskiego listonosza
Z rachunkiem za światło
I powietrze...

"NIE BĘDZIESZ WYZYWAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO..."

"Słyszałeś Boga widziano!,
Na skrzyżowaniu kościelnej,
Z papieską...przechadzał
Się spokojnie z wydaniem 
Gazety niedzielnej pod 
Pachą...
Ponoć zszedł na ziemie 
Szukać grzeszników, czytałem
W ogłoszeniu brukowskiej
Kory z krzywymi literami
I mówią, że
Słychać o nim wszędzie...
Z każdą sprzedaną kanapką
Z Mcdonalds'a, z każdym za 
Wysokim rachunkiem supermarketowym
W każdej za długiej sklepowej kolejce
W za ciasnym autobusie na usługach
Komunikacji miejskiej...
Z każdą za mało wydaną resztą,
I z każdą drogą metką, pod 
Rządami markowych korporacji, od
Zwykłych niby bułek razowych...
Czy to możliwe?...a może
To tylko rządowa propaganda,
Prowokacja, bo za niski był wskaźnik
Wyborów na mesjasza Polski,
Albo usłyszano apel ludzki, do bożej 
Prokuratury, że za wysokie są ceny, 
Że nie ma dotacji, że socjalne jest za niskie,
A prawo do życia ma każdy
...społeczna amfetamina...I...
O boże jest ...spójrz...widzę Go...!"

"PAMIĘTAJ O DNIU SZABATU, ABY GO UŚWIĘCIĆ..."

"Z każdym łykiem
Cierpnie sumienie,
Podnosi się do góry
Cała nasza wiara,
Którą próbujemy połknąć
By nie było widać 
Że chce nam się rzygać.
Odrzuca nas jego zapach,
Bo czuć w nim nasze prostactwo,
Bo wiemy jak bardzo
Niegodni jesteśmy nieba.
Na siłę spływa przełykiem
Czerwień rozgrzeszenia, jak z 
Upodlonej butelki po najtańszej
Nalewce, jak za karę
Bo nie chcemy już nad tym
Myśleć...
I zmuszamy się by odczuć
Bożą ulgę mimo, 
Że śmierdzi przeterminowaniem
A w końcu to przecież
Mszalne wino..."

"CZCIJ OJCA TWEGO I MATKĘ TWOJĄ..."

"Rzuciłem na kolana
Ostatnią Twoją minutę,
Szydząc z Twego imienia
Przekupiłem ostatnie Twoje wersy,
A przecież nie szantażowałem
Nie mówiłem jak
Ma smakować kawa,
Jaki jest najlepszy wybór.
Chciałem tylko byś wiedział
Że Cię kocham...
Że zawsze będziesz najważniejszy
Że wszystko oddam Tobie
Byś był szczęśliwy...
Nigdy nie chciałem 
Cię uderzyć słowem, myślą,
Czynem...
Chciałem ratować dając
Ci Detoks od życia,
Chroniąc Cię w zamknięciu 
Przed złem tego świata, 
By opiekowały się Tobą,
Białe anioły w lekarskich kaftanach
By niczego Ci nie zabrakło...
Czy źle zrobiłem?
Oddając Twą starości na 
Łaskę innych...czy to Ja
Splotłem Twój sznur za cenę 
Własnej wygody?
Powiedz mi czy to Ja 
Cię zabiłem
        Tato...?"

"NIE ZABIJAJ"

Na twarzy jej
Widać było smutek
Obolałe jej ciało
Wisiało na
Spróchniałych walką kościach
Jej oczy spuchnięte
Od płaczu, którymi odarta
Z sukienki i resztek
Godności...
Skatowana od uderzeń 
I zalana burzą pięści
Patrzyła z żalem w niebo
Cierpiała...
Aż w końcu z ulgą przyszła
Jedyna jej przyjaciółka 
Żyletka...

"NIE BĘDZIESZ CUDZOŁOŻYŁ"

"Wszedł do mego pokoju
Bez pukania
Przekręcił klucz, zamknął drzwi 
Nie było wyjścia
Opary krzyku w powietrzu 
I nie ma czym oddychać
Oczy zakryte strachem 
Bo za bardzo boli
Brak walki, brak słowa
Pożarła bezradność, a 
Obrzydzenie spływało po
Ścianach...
I ciągły zapach cierpienia na pościeli
Który towarzyszył każdej nocy 
Gdy wchodził bez pukania
A teraz...
A teraz śpij mój synku...!

"NIE BĘDZIESZ KRADŁ"

Z poklepywaniem sumienia
Na plecach, odbieram
Ci despotycznym aktem
Dyktatury mojego pokoju
Siebie...
Za to, że skradłaś mi
Życie, sprzedałaś w rytmie
Prostackiego disco, moją wiarę
Na magnetofonowej taśmie
Z jamnika...
Usztywniłaś mą dusze, lakierem 
Do włosów bliżej nie znanej
Przemycanej marki...
Ograbiłaś mnie z resztek
Godności w perwersji
PRL-sowskiej kolejki do
Baru mlecznego "schizofrenia"
I ostrym szturchnięciem twojej
Pseudo love wykradłaś 
Ostanie moje izmy, z szuflady mojego
Zaufania...
I teraz mam żyć nagi, zmęczony,
Obnażony, zatruty psychotropową 
Pigułką antykoncepcji na każdą
minutę nadziei, którą
Mi zabrałaś...w podzięce za
Moją kartę kredytową z debetem
na jeden obol bo za coś trzeba
umrzeć...i tak łamiesz mój świat
w neonach "Nie kradnij !"
K...! Matrix… 
Tylko piękne słowa...

NIE BĘDZIESZ MÓWIŁ PRZECIW BLIŹNIEMU SWEMU KŁAMSTWA JAKO ŚWIADEK...

Zawieszone w skrajnościach nasze
Przeznaczenie… 
Zniszczony cudzym proroctwem 
Być albo nie-być,...Umysł.
Pogrzebany złoty środek
Na własną drogę do szczęścia,
A wokół milion twarzy...
Wszyscy próbują nas odnaleźć
Same dobre rady...
Same przykazania...
Jak encyklopedia pod
Literką...szukasz pomocy?
Pomożemy...
Same Niedoskonałości… 
I słyszysz wszędzie to dla 
Twojego dobra
Metafizyczna prawda...
I nieważne że wszystko tracisz
Nieważne że pochłania cię
Własny dualizm 
Bo przecież nikt nie mówi jak mamy 
żyć ...a na ulicach
poradnik domowy...
i później siedzisz z metafizycznym zgonem
w transcendencji własnego adresu,
jak kowal własnego losu
bo przecież twoja jest winna...
sam wybrałeś drogę,...
a przecież żyjemy w świecie
najlepszym z możliwych...
i postępowanie Boga jest zawsze
logiczne!...wiec może
to wszystko to tylko błąd lingwistyczny...?

"NIE BĘDZIESZ DOMU BLIŹNIEGO TWEGO...."

"Jesteśmy manifestem 
Podmiotowości...więc wolność
Jest naszym prawem
Jesteśmy Emanacją w obliczu stada
Bo wolno nam wszystko...
Poza historią pojęć moralnych
Poza marazmem niewolniczym
Z falą dekadencji ku chwale 
Zazdrości...bo jesteśmy 
Determinantem własnych 
Popędów...i w imię
Scholastycznego kultu 
Wiary walczymy o własną 
Metafizykę...bo przecież jeden
Jest byt, jedna idea domu,
Dla wszystkich...a dzielić 
Możemy liczby...tą wadą 
Jesteśmy My...
A resztę Ukradliśmy Bogu
Łamiąc jego krzyż z zazdrości
O Autokreację..."

"EPILOG"

"Niech słowa unoszą dziś,
Tą myśl zakutą w kajdany,
Niech wiatr rozniesie jej echo
By mogła krzyczeć prawdą
Niech siła wiary przełamie
Milczenie...
I niech świat usłyszy czego
Od niego żądamy..."

Ilustracje: Marcin Skoczek


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Trzy kodeksy boga
Alchemia - ars prohibita

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (4)..   


« Poezja   (Publikacja: 11-08-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Justyna Szmajser
Studiuje filozofię w Katowicach oraz dziennikarstwo we Wrocławiu, należy do grupy artystycznej Fakeart
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Alchemia - ars prohibita
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5505 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365