Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.734.156 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 39 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Rzecz jasna ludzie przeczą temu, co oczywiste, i żyją w świecie wyobraźni, w którym teksty biblijne wciąż stanowią doskonałe źródło wiedzy geologicznej i paleobiologicznej. Ale wymaga to ogromnego wysiłku. Przeważająca część wierzących Europejczyków woli wnikać tego typu kwestii, uznając, że religia jest odrębną sferą i że stawia pytania, na które nie znajdzie odpowiedzi żadna z nauk.
 Nauka » Nauka i religia

Owce Labana a teoria inteligentnego projektu [2]
Autor tekstu:

I jakby znamienna konkluzja powyższego: „… my, którzy wierzymy Biblii wcale takiego potwierdzenia nie potrzebujemy, w tym i potwierdzenia ze strony nauki. Dobrze nam to jednak robi i wzmacnia naszą wiarę, jeśli wciąż na nowo możemy doświadczać tego, że Słowo Boże jest wiarygodne i daje się utrzymać również w świetle współczesnej nauki".

Całkiem interesująca ta „podbudowa naukowa", i jakaż wiarygodna przy tym! Tak, tak,… wiem, że to wyjaśnienie pasuje bardziej do geocentrycznego systemu Ptolemeusza, w którym to słońce obiegało ziemię niż do kopernikańskiego, gdzie ziemia krąży wokół słońca,… no ale nie można mieć wszystkiego; jakie zapotrzebowanie — tacy naukowcy. Nie jest to więc dobry przykład do naśladowania,… chyba, że wystarczy to wiernym, by usatysfakcjonować ich intelektualnie i wzmocnić nadwątloną wiarę (jak autor pisze: „dobrze nam to jednak robi…").

Niniejszy tekst piszę z dwóch powodów; chciałem w nim przeprosić tych zawiedzionych czytelników, którzy zachęceni i zmyleni niewłaściwym tytułem czytali mój tekst w nadziei, iż znajdą w nim kreacjonistyczne treści. Przepraszam za swoją ówczesną niewiedzę w tej materii. Poza tym chciałem zadać parę pytań — mam nadzieję, że tym razem właściwych tematycznie — kreacjonistom (niekoniecznie amerykańskim), czy też jak kto woli - teoretykom inteligentnego projektu (być może u nas ta nazwa też już się przyjęła). Nurtują mnie owe pytania od jakiegoś czasu, a już szczególnie po lekturze tej książki, w której znajdują się takie — między innymi — deklaracje: „… Teoria inteligentnego projektu to kształtujący się naukowy program badawczy" (W. Dembski) czy cytowany już fragment: „Pragniemy /.../ dostarczyć osobom religijnym nowych świadectw naukowych, które wspierają wiarę" — upewniłem się, że chyba nikt lepiej na nie odpowie niż kreacjoniści właśnie. A zatem:

Na str. 29 w/w książki znajduje się taki oto cytat powyższego autora:

"Jeśli uznajemy ewolucję za proces progresywny, w tym sensie, że zdolności organizmów są z czasem udoskonalane, a wady odsiewane przez dobór naturalny, to wydaje się niewiarygodne, by życzliwy projektant mógł pragnąć kierować takim procesem.

Jeżeli jednak uznamy ewolucję za proces regresywny, odzwierciedlający wypaczoną strukturę moralną, który jako punkt wyjściowy przyjmuje ludzki bunt przeciw projektantowi, to jest możliwe, że doskonały projektant miał prawo posłużyć się bardzo niedoskonałym procesem ewolucji, jako środkiem do przywołania rozszalałego Wszechświata do porządku".

Jak wynika z powyższego, kreacjonizm przyjmuje jakby odwrotną perspektywę niż teoria ewolucji: na początku stworzenia wszystko było doskonałe, póki nie popsuł tego człowiek, buntując się przeciw swemu Stwórcy,... pardon: projektantowi. Od tego czasu po dzień dzisiejszy trwa nieustanny proces regresywny; wszystko staje się coraz mniej i mniej doskonałe, jednym słowem marność nad marnościami. 

Moje pytania są następujące:

Czy są jakieś dowody tego regresywnego procesu ziemskiej przyrody w postaci - no, nie wiem — jakichś artefaktów (bo na skamienieliny nie ma co liczyć przez te parę tysięcy lat, prawda?), wykopalisk, innego rodzaju odkryć lub obserwacji, które by potwierdzały, iż gatunki, które znamy dziś — kiedyś były doskonalsze? W jaki sposób owa (malejąca z czasem) doskonałość się przejawiała; jeśli w budowie organizmów — to co konkretnie różniło naszych jak i zwierzęcych poprzedników? Jeśli w cechach wpływających na zachowanie — to jakich cech pozbawił ten proces nas i zwierząt, w porównaniu do swych doskonałych protoplastów? Czy może np. mamy mniej zmysłów albo są one słabiej rozwinięte niż u naszych antenatów? Czy dużo straciliśmy na wadze i objętości mózgu i czy odbił się ten proces na długości naszego życia? Wystarczy parę, ale konkretnych przykładów.

Następnie: jeśli mam przyjąć za punkt wyjściowy „ludzki bunt przeciw projektantowi", to koniecznie chciałbym znać mechanizm — biologiczny czy jakiś inny — przechodzenia na inne osobniki i rozprzestrzeniania się owej „wypaczonej struktury moralnej" (czyli natury ludzkiej skażonej grzesznymi skłonnościami). I to nie tylko w obrębie naszego gatunku (co jak wszyscy wiedzą przenoszone jest drogą płciową, szczególnie przez grzeszny seks), ale też mechanizm przechodzenia tego „grzesznego skażenia" na świat zwierzęcy (że niby człowiek kopulował ze zwierzętami? Ale żeby ze wszystkimi gatunkami na ziemi, nie pomijając gadów, płazów a nawet insektów i bakterii?!) i na świat roślinny — jednym słowem na całe boże dzieło.

Bardzo mnie interesuje jak ten mechanizm działa, gdyż Biblia jest bardzo lakoniczna w tym aspekcie: „Ziemia została skażona w oczach Boga". Jakie jest podłoże owego skażenia; wyłącznie biologiczne czy dajmy na to elektromagnetyczne? A może jakieś inne, bo np. w przypadku Wszechświata to „skażenie" musiało pokonać znaczne odległości w próżni kosmicznej nim zakaziło wszystkie inne światy. Czy jest jakaś fizyko-astronomiczna teoria, która w przekonujący sposób (poparty stosownymi wyliczeniami oczywiście) przedstawia wizerunek (albo stan) doskonałego Wszechświata z początków stworzenia?

A tak jeszcze przy okazji: nie potrafię sobie wyobrazić z jakich to powodów ma być niewiarygodne, by życzliwy Projektant mógł pragnąć kierować procesem progresywnym — czyli samo doskonalącym się, o rosnącej komplikacji ustrojów, dążącym wzwyż ku samoświadomości, a zatem rozwojowym? Natomiast bardziej wiarygodny ma być pogląd, iż życzliwy i doskonały Projektant wolał kierować procesem regresywnym — czyli samo ograniczającym się, o malejącej wciąż doskonałości ustrojów, dążącym w dół, ku całkowitej dezintegracji, rozprzężeniu i chaosowi. Jeśli to ma być wyraz „przywołania do porządku" to spytam: jakiż to porządek ma na myśli autor tego cytatu? Chyba wyraźnie nie ten, który poprzedzał ten stan rzeczy. (To tylko taka luźna dygresja.)

I na koniec już; jest w Biblii taki fragment, który aż się prosi o wyjaśnienie ze strony kreacjonistów: czysta biologia bez żadnych dodatków. Chodzi o tekst dotyczący owiec Labana, a konkretnie Jakuba:

„Jakub nazbierał sobie świeżych gałązek topoli, drzewa migdałowego i platanu, i pozdzierał z nich korę w taki sposób, że ukazały się na nich białe prążki. Tak ostrugane patyki umocował przy korytach z wodą, czyli przy poidłach, aby je widziały trzody, które przychodziły pić wodę. Gdy bowiem zwierzęta przychodziły pić wodę, parzyły się. I tak parzyły się zwierzęta z trzód przed tymi patykami i wskutek tego dawały przychówek o sierści prążkowej, pstrej i cętkowanej" (Ks. Rodz.30,37-40).

Zawsze ciekawiło mnie czy tacy bogobojni pasterze, jakimi są górale, kiedykolwiek próbowali skorzystać z tego prostego i wygodnego sposobu oznaczania swoich owiec, ale to tak na marginesie. Otóż interesuje mnie szczególnie biologiczny mechanizm tego procesu przekazywania cech zewnętrznych przez zapatrzenie się na określony wzorzec. Czy w następnym pokoleniu te cechy zanikają samoczynnie, czy też przekazywane są automatycznie potomkom (np. drogą genetyczną)? Chciałbym też wiedzieć, czy były robione badania pod kątem rodzaju wzoru, który w ten sposób można uzyskać na sierści; tylko wspomniane prążki, cętki i pstrokacizna, czy również coś bardziej skomplikowanego, np. litery, cyfry, piktogramy etc? I czy inne zwierzęta też są podatne na tego rodzaju manipulację wizualną, czy chlubny wyjątek stanowią owce?

Mam nadzieję, iż problemy, które tu przedstawiłem mieszczą się w granicach zainteresowań kreacjonistów, niezależnie od położenia geograficznego i wyznawanej — słabej lub mocnej — wersji kreacjonizmu. A o co poecie chodziło z tym „koniem i bujną, tłustą łąką", na pewno każdy sam się właściwie domyśli.



1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Pan Bóg cię zaszczepi
Dar świadomości

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (43)..   


« Nauka i religia   (Publikacja: 04-03-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5770 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365