Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
153.523.295 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7297 tekstów. Zajęłyby one 28797 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2521 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Tylko ludzie intelektualnie rozwinięci są wolni."
 Tematy różnorodne » PSR » Publikacje

Przekleństwo świętego spokoju
Autor tekstu:

Pożyteczność konfrontacji ateistów

Niestety, nie przemawia do mnie utwór Johna Lennona „Imagine" w którym marzy on o świecie bez religii. Oczywiście jest całkiem możliwe, że świat przyszłości będzie światem bez religii jeśli przez religię pojmować będziemy nasze dostojne i leciwe kościoły. Lennon nie przemawia tutaj do mnie nie ze względu jednak na to, czy jego marzenie jest możliwe. Nie jestem przede wszystkim pewien, czy jest to pożądane.

Często słyszy się o tym, że na zachodzie Europy wraz z laicyzacją pojawia się coraz wyraźniej problem zaniku światopoglądu jako pewnego zespołu idei, przekonań oraz filozofii życia. Różne światopoglądy dzielą ludzi, ale czy to oznacza, że ich brak oznacza zbliżenie ludzi do siebie, lepszą ich komunikację i współpracę? Nader wątpliwe.

Jeśli społeczeństwo wyzbywa się idei, które bulwersują, łatwo może popaść w pewne odrętwienie i wyjałowienie intelektualne. Katolicyzm bez konkurencji, bez silnego sprzeciwu — to katolicyzm mizerny, mierny i bezmyślny. Ateizm też potrzebuje swego głównego wroga — wiary religijnej — aby się doskonalić, by stawać się inspirującym i płodnym.

Możemy się oczywiście skrzywić w tej chwili. Katolik myśląc o przemocy dokonanej pod sztandarem ateizmu, ateista — pod sztandarem wiary. Jesteśmy przekonani, że sztandar wiary przyniósł więcej zła, przemocy i spowalniania rozwoju. Nie skłania mnie to jednak, by postulować wylewanie dziecka z religijną kąpielą. Pożądany jest dla nas bardziej, uważam, stan samej konfrontacji niż konkwisty.

Lidia Beata BarejAteiści idealiści marzą o społeczeństwie spokoju w którym nikt się nie kłóci o sprawy wyznaniowe, ideologiczne, światopoglądowe, etyczne itd. Ja pragnę społeczeństwa, które pobudza do wielkich polemik, batalii, konfrontacji światopoglądowych. Wynika to z mojej filozofii kultury, którą głosi prof. Andrzej Nowicki. Filozofii rozwijania kultury przez różnorodność, która zwiększa przestrzenie wolności i jest bardziej stymulująca. Wierzę, że w różnorodnym ideowo społeczeństwie racjonalizm może się doskonalić i rozwijać. Oczywiście jest to element wiary a nie wiedzy mojego światopoglądu. Może być przecież tak, że racjonalizm przy rozpasanym irracjonalizmie i głupocie — zostanie zakrzyczany i stłamszony. Być może tylko instytucjonalizacja racjonalizmu pozwoli mu przezwyciężyć destruktywny irracjonalizm. Ja osobiście nie podzielam jednak takiego przekonania. Wierzę w społeczeństwo różnorodne i siłę racjonalizmu.

Ktoś może oczywiście zapytać — skoro uznajemy racjonalizm za światopogląd najlepszy i najbardziej konstruktywny społecznie, dlaczego nie dążyć do tego, by był on jedynym panującym? Otóż uważam, że racjonalizm walczący będzie doskonalszym racjonalizmem niż racjonalizm spokojny.

Aktualnie wymiar praktyczny postulatu pozbycia się pragnienia świata bez religii polega przede wszystkim na tym, żeby doceniać sam fakt posiadania klarownych poglądów, choćby to były poglądy religijne. Oczywiście, pod warunkiem, że są to faktycznie poglądy, a nie myślowe zaślepki zamykające dyskusję z kimś, kto myśli inaczej. Ludzie, którzy posiadają przekonania światopoglądowe, zarówno religijne jak i areligijne, są w mniejszości.

Jak już mówiłem, bez różnicy zdań ginie siła myśli, toteż nam, racjonalistom, są potrzebni ludzie, którzy posiadają jakieś przekonania, które kontrastują z naszymi.

Zaangażowanie jako cnota stricte ateistyczna

Analogicznie do ludzi posiadających poglądy, odnoszę się do ludzi zaangażowanych. Świat nie dzieli się dla mnie na ateistów i religiantów, lecz na ludzi zaangażowanych i niezaangażowanych. Przez zaangażowanie rozumiem poświęcenie się jakieś aktywności, najlepiej pasji, która wykracza poza egzystencjalno-emocjonalne minimum, czyli zdobywanie pieniędzy oraz rozwijanie rodziny. Może to być oczywiście jakieś indywidualne hobby, lecz najdoskonalszym wcieleniem takiego zaangażowania jest dla mnie działalność społeczna. Oczywiście niekoniecznie laicka czy racjonalistyczna, byle tylko nakierowana była na większą grupę ludzi.

Moje ateistyczne życie nie ma metafizycznego sensu. Nie kuszą mnie iluzje rozkoszy w zaświatach ani innego rodzaju wizje rozsnuwane przez religie. Nie uważam również, by moje życie miało jakąś szczególną wartość samą w sobie. Ma ono natomiast sens w relacji z innymi ludźmi. Nie należy odczytywać tego, jako jakiegoś manifestu antyindywidualistycznego. Jestem indywidualistą, lecz dostrzegającym sens swojego życia w tym, co mnie łączy z innymi ludźmi i z kulturą. Dlatego właśnie w działalności społecznej upatruję nadanie głębszego sensu ateistycznej egzystencji.

To co robimy musi być zaangażowane. Wierzący mogą być spokojni, mogą być senni i nierychliwi, mogą nie działać, wystarczy, by czekali. Przed nimi wszak cała wieczność. To dość długo. Jeszcze zdążą ze wszystkim. My tego czasu nie mamy. Tylko jedno życie (które wprawdzie nie wiadomo jak w przyszłości będzie długie ze względu na rozwój nauki, ale zapewne nieco krótsze niż wieczność). To życie należy przeżyć a nie przewegetować. Czasami do rangi cnoty podnosi się dystans do otaczającego nas świata. Odrobina dystansu jest zawsze potrzebna, lecz dystans jako taki nader często jest gloryfikacją i usprawiedliwieniem bezczynności i obojętności. Uważam, że bezczynność i nuda są ateistycznymi grzechami ciężkimi.

Ateizm jest niewątpliwie pożyteczny społecznie. Nie należy ograniczać jego zasięgu przez elitarystyczne przesądy o konieczności ochrony prostaczków przed ateizmem, aby nie stracili wartości i aby społeczeństwo się nie rozpadło. Należy oczywiście chronić społeczeństwa przed rozprzestrzenianiem się nihilizmu a najlepszym przeciw niemu remedium jest racjonalistyczny ateizm.

Otwartość

Jako racjonalista nie podzielam postmodernistycznego dogmatu o tym, że wszystkie światopoglądy są równe, że wszystkie trzeba szanować i tolerować. Są oczywiście lepsze i gorsze, bardziej konstruktywne i mniej, lub wręcz destruktywne, rozwijające społeczeństwa i jednostki oraz je ograniczające i tłamszące. Nie zamierzam nikomu zakazywać samoograniczania się ani wierzenia w rzeczy głupie. Nie wymagajcie jednak ode mnie, bym to szanował i abym w szczególności tego nie oceniał i nie krytykował.

Być może postmodernista nazwałby mnie tutaj człowiekiem „zamkniętym na Innego". Ale jest to tylko zamknięcie na tolerowanie tego, co destruktywne i niehumanitarne. Towarzyszy temu ateistyczna otwartość poznawcza. Świat według ateisty nie ma ściśle ustalonego scenariusza, metafizycznej opowieści, która ujęta w mit religijny zniechęca do odkrywania, poznawania i kreowania.

Nie tylko w zakresie mechanizmów przyrodniczych świata, ale i idei. Uważam, że w przyszłości najmocniejszymi kwasami rozpuszczającymi ideę Boga będą rozwój rzeczywistości wirtualnej oraz idea transhumanizmu, czyli pogląd o dopuszczalności ulepszania człowieka przez ingerencję w jego tzw. przyrodzoną integralność. Zostawmy jednak te tematy na inne spotkania.

Wartości i wiara ateistyczna

Wróćmy do poglądów i światopoglądu. Nasze poglądy mają być oczywiście nie tylko przemyśleniami na temat otaczającego nas świata. Są one napędami do jego przekształcania i rozwijania. Najlepiej grupowo. Brak poglądów i brak światopoglądu to także brak wartości. To nie tylko brak osławionych wartości chrześcijańskich, ale i wartości humanistycznych. Nihilizm nic nie ma wspólnego z ateizmem czy racjonalizmem. Mamy szereg wartości w które wierzymy i które chcemy rozwijać.

Poglądy, światopoglądy i idee są więc ważne ze względu na postęp i wartości. Często złośliwie mówi się o ateistach, że także są wierzący. Ja osobiście nie wierzę ani w istnienie boga ani w jego nieistnienie. To, w co wierzę natomiast to właśnie ów racjonalistyczny postęp oraz humanistyczne wartości. Zawsze więc ilekroć mówię o wierzących przyjmuję domyślnie, że jest to pewien skrót myślowy odnoszący się do wierzeń religijnych. Nie znaczy to jednak, że ja uważam siebie za niewierzącego w sensie absolutnym.

Wspólnota

Jeśli dla was także ważniejsza jest wieloświatopoglądowość niż brak religii, to pewnie jak i ja zostaniecie w jakiejś mierze komunitarianami. Komunitarianizm, nie mylić z komunizmem, to idea głosząca ważność wspólnot w życiu społecznym. Komunitarianizm może być ideą niebezpieczną, zwłaszcza gdy gloryfikuje wspólnoty etniczne, co może prowadzić do niebezpiecznej segregacji społecznej. Ja jestem komunitarystą, który uznaje ważność wspólnot światopoglądowych z przyczyn wyżej zarysowanych.

Wspólnotowość wydaje się być kluczowa dla właściwego odżywiania światopoglądów. To wspólnotowość najlepiej umacnia tożsamość światopoglądową i najlepiej rozwija poszczególne światopoglądy.

Aktualnie wspólnota racjonalistów istnieje tylko w szczątkowej postaci. Nie jest rozpoznawana przez państwo. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów jest właśnie pomysłem na taką wspólnotę. Coraz dynamiczniej rozwija się ona w poszczególnych miastach Polski. Dziś pojawiła się przed nami szansa na jej rozwój także w Bydgoszczy. Mam nadzieję, że wykorzystacie tę szansę. Bydgoszcz ma zresztą szczególne miejsce w dziejach ruchu laickiego w Polsce. To tutaj przed pięćdziesięcioma laty odbył się I Krajowy Zjazd Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli na czele którego stanął Andrzej Nowicki.

PSR nie ma żadnych inklinacji politycznych, i to nie dlatego, że nie mamy aktualnie takiej możliwości, lecz dlatego, że zrzeszamy ludzi o różnych przekonaniach politycznych. Nie znaczy to jednak, że nie mamy przez to szansy na wpływanie na przemiany w naszym kraju. Przeciwnie, sądzę, że te szanse są większe niż były kiedykolwiek.

Jesteśmy w sytuacji jakiej nie było nigdy dotąd. Procesy sekularyzacyjne zachodzą coraz szybciej także w naszym kraju. Otwartość granic oraz przynależność do UE sprzyja wymianie kulturowej. Kościół sukcesywnie traci swój autorytet, sięgając po coraz więcej, odpycha od siebie coraz więcej osób. Mamy wreszcie sprzyjający klimat medialny. Media interesują się obecnie naszymi inicjatywami bardziej niż kiedykolwiek dotąd. Potrzeba tylko waszego zaangażowania.

Tekst przygotowany na pierwsze spotkanie Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w Bydgoszczy, 15 marca 2008.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Współczesny racjonalizm
Spowiedź Św.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (44)..   


« Publikacje   (Publikacja: 18-03-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 931  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Fałszywe recepty 'Wiosny'
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5791 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365