Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
162.323.891 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 2516 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Prawo do wolności zgromadzeń należy do kategorii praw fundamentalnych, a jego ograniczenie nastąpić może wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych i zawsze dobrze uzasadnionych.
 Filozofia » Teoria poznania

Spór o uniwersalia w świetle współczesnej filozofii [1]
Autor tekstu:

Aby podjąć się rzeczowego omówienia: sporu o uniwersalia z perspektywy współczesnej filozofii, najpierw wydaje się słuszne, zaznajomić czytelnika z chronologią tej sprawy. Problematyka powszechników co prawda zainicjowana została już w starożytności przez Platona i Arystotelesa, to jednakże nie poświęcili oni tej rzeczy wiele swojej uwagi, traktując ją zdawkowo i dogmatycznie. Zwłaszcza dotyczy to Platona, choć paradoksalnie bliżej zbliżył się do prawdy niż Arystoteles w tym względzie, przyznając byt realny uniwersaliom zarówno w rzeczach, (dlatego są one przedmiotem ludzkich myśli), ale przede wszystkim poza nimi, „czysto idealny" i jako taki przekraczający granice ludzkiego poznania, służący jako niedościgniony wzór i miara dla poznania i działania. Takie stanowisko określane w filozofii jest jako skrajny realizm pojęciowy. Niemniej filozofia średniowieczna na nowo zaangażowała się w tą sprawę, a kościół rzymsko- katolicki uczynił ją nawet narzędziem inkwizycji. 

W sporze o uniwersalia, próbowano ustalić czy pojęciom ogólnym odpowiadają przedmioty rzeczywiste, a jeżeli tak- to jakie. Inaczej jądrem jego były próby odpowiedzi na pytanie: czy rzeczywistość składa się jedynie z przedmiotów jednostkowych, konkretnych, czy też jeszcze z innych, ogólnych i abstrakcyjnych. W dobie średniowiecznej myśliciele pod kuratelą i tresurą kościołów chrześcijańskich, rozważali raczej problemy nadprzyrodzone, o Bogu i jego własnościach, a znacznie rzadziej o konkretnych przedmiotach fizycznych. Dlatego myśl, iż rzeczywistość obejmuje inne jeszcze poza jednostkowymi rzeczy, była jak najbardziej „na miejscu". 

Termin „realizm" używany jest w filozofii w dwojakim rozumieniu. Pierwszy z nich - znacznie częściej używany, jest stanowiskiem filozoficznym, które w przeciwieństwie do idealizmu, uznaje istnienie rzeczywistości niezależnej od zdarzeń mentalnych czy nazwijmy to aktów spostrzeżeniowych, oraz poznawalność przedmiotów zewnętrzną, względem podmiotu. W tym znaczniej mniej rozpowszechnionym, używanym jedynie przy odwoływaniu się do filozofii średniowiecznej, ściślej przy „sporze o uniwersalia", oznacza twierdzenie, że poza rzeczami jednostkowymi, fizycznymi, realne są także gatunki i rodzaje, a więc przedmioty ogólne. Od tamtego realizmu różni się znacząco: tamten w kwestii realności pojęć ogólnych nie zabiera stanowiska, a jeżeli już to odmawia powszechnikom bytu realnego. Problem uniwersaliów zajmował umysły średniowiecznych myślicieli na różnych, zachodzących na siebie płaszczyznach: gramatyki, logiki, psychologii, teorii poznania, metafizyki i oczywiście teologii. Istota problemu zawierała się w rozważaniach mniej więcej takich: Świat składa się z widzialnych konkretnych rzeczy, a tymczasem ujmowany jest często przez nas w ogólnych kategoriach gatunków i rodzajów. Czy ta ogólność zatem jest tylko jednym ze sposobów naszego myślenia o rzeczywistości, czy istnieje ona również w rzeczach, dla których stanowi wzorzec i właściwie odniesienie. 

Dyskusja o powszechnikach została podjęta przez Boecjusza. Po przetłumaczeniu Porfiriuszowego Wstępu do Kategorii Arystotelesa, w których starożytny autor rozwodził się nad problemem pięciu orzeczników, podobnie jak Porfiriusza, Boecjusza szczególnie zainteresowały dwa z nich: gatunki i rodzaje (species i genus). "Co się tyczy rodzajów i gatunków, to chcę rozważyć— pisał Porfiriusz- czy istnieją one w naturze jako rzeczy, czy tylko w umysłach jako myśli: jeśli istnieją w przyrodzie, to czy są cielesne, czy też duchowe, a wreszcie czy istnieją w rzeczach zmysłowych czy poza nimi" Niemniej nie udzielił na to odpowiedzi, dopiero Boecjusz przełożywszy je pokazał, w jaki sposób można się do tych problemów odnieść. 

Platon sądził według Boecjusza, że rodzaje, gatunki i inne powszechniki nie tylko poznaje się w ciałach, lecz że istnieją one także poza nimi. Co więcej nie tylko były przed rzeczami (universale ante res), ale platonicy mieli je za przyczyny z których rzeczy emanują i to stanowisko nazwano realizmem skrajnym. Arystoteles natomiast nie przyznawał im realnego istnienia poza ciałami choć uważał że są one w ciałach fizycznych czy też przedmiotach cielesnych Był to realizm umiarkowany. Sam Boecjusz natomiast ustosunkował się to tych biegunowo przeciwnych stwierdzeń tyleż platonizująco, co nieściśle: "Uniwersalia istnieją w rzeczach poznawalnych zmysłowo, ale poznajemy je niezależnie od ciał

Należy jednak zaznaczyć, iż w pierwszej fazie sporu o uniwersalia, ujęcie arystotelesowskie było zbyt skomplikowane jak na ówczesny poziom naukowy. Dopiero wiek XI i XII po prawie siedmiu stuleciach wędrówek ludów oraz najazdów normańskich, węgierskich czy mongolskich nastał czas względnego spokoju, intensywnych przemian społeczno-gospodarczych i co za tym idzie rozwoju nauki. Praktycznie rzecz biorąc spór nabrał dopiero wtedy znaczenia. Realizm w tym drugim rozumieniu, miał podówczas wyraźny związek z hiperdialektycznymi dążeniami tego stulecia. Prześcigano się więc w próbach dowodzenia wszystkiego, co tylko można udowodnić w taki sposób, aby interlokutorzy pozostawali w przekonaniu że usłyszeli właśnie "coś:, co jest niepodważalną prawdą i to pomimo, że to "coś wcale nią w rzeczywistości nie było. Ale równolegle wykształciły się stanowiska nominalistyczne. Tego typu właśnie poglądy, przeczące realizmowi skrajnemu, negowały wówczas podstawy samej teologii i publiczne obnoszenie się z nimi było widziane jako naoczne działanie szatana. 

Przekazywanie skutków grzechu pierworodnego było uzasadnianie realistyczną koncepcją uniwersaliów. Sam grzech pierwotny rozumiany był jako pojęcie ogólne istniejące w sferze idealnej, stosujące się jednak do przedmiotów konkretnych; i to nie tylko do samego Adama, ale również wszystkich pozostałych ludzi. Wtedy można było przyjąć, iż w Adamie zgrzeszyła cała ludzkość. Ale kościół rzymsko-katolicki do tego stopnia był już nie tyle co zakłamany lecz nikczemny, iż później doktrynę nominalistyczną najpierw uznał za zgodną z Pismem Świętym, a następnie wykorzystał ją przeciwko zwolennikom skrajnego realizmu Wiklefa, potępiając i paląc ich na stosach. Zgładzeni zostali m. In Jan Hus i Hieronim z Pragi. Uznano bowiem, że przyczyna domniemanych błędów Husa leży w jego teorii uniwersaliów (uznawał on za bardziej rzeczywisty niewidzialny kościół mistyczny, a nie jego ziemską strukturę). Najważniejszym przedstawicielem nominalizmu wtedy był Roscelin (1050-1120), zakonnik z Compiegne. Jego poglądy znane są tylko z polemik przeciwko niemu prowadzonych, bowiem nie zachowały się jego pisma. 

Utrzymywał, że nie istnieje nic poza jednostkowym rzeczami: nie ma barwy poza ciałami ani mądrości poza mądrą duszą. Implikował stąd, że rodzaje i gatunki są jedynie wymawianymi przez nas dźwiękami. Z tego stanowiska atakował nawet zagadnienia teologiczne m.in. tajemnicę Trójcy i doszedł tu to tezy zwanej „tryteizmem": nie istnieje jeden Bóg w trzech osobach, a trzej różni bogowie. Oczywiście doktryna ta została uznana za heretycką i potępiona na synodzie w 1092r. Jego uczniem był Wilhelm z Champeaux (1070-1121), biskup w Chalons, który wystąpił jednak przeciwko Roscelinowi, broniąc stanowiska realistycznego. Głosił pierwotnie, iż wszystkie jednostki w gatunku czy rodzaju mają jedną i tę samą istotę. Później wszakże pod naporem krytyki swojego ucznia Piotra Abelarda, twierdził że mają już istotę jedynie taką samą, a później nawet, iż podobną. Ostatecznie dążono do mediacyjnego rozwiązania sporu pod naporem rozwoju myśli filozoficznej średniowiecza. 

Kompromisu dokonano w sukurs myśli Arystotelesa, a walnie przyczynił się do tego Abelard (1079-1142). Był zdecydowanie nietuzinkową osobistością jak na tamte czasy. W jego żywocie przeplatały się wątki powodzeń nauczycielskich i literackich, ale także okresy prześladowań kościelnych i dramatycznej miłości do Heloizy. Niemniej zagadnienie uniwersaliów ujął w sposób wszechstronny. Początkowo był zwolennikiem skrajnego nominalizmu, a więc przyjął pogląd Roscelina, iż pojęcie ogólne to tylko dźwięki czy też głosy (vox). Tymczasem uświadomił sobie, iż powszechniki nie mogą być głosami, skoro te ostatnie są tak samo jednostkowe jak realna rzecz. Uznał więc, że byty ogólne są wyrazami (sermo) a nie dźwiękami. Są częściami mowy, ale nie jako wymawiane dźwięki, ale jako wyrazy posiadające ustalone znaczenie. A dokładniej pełnią funkcję podmiotu zdania lub orzeczeń zdań; „orzekają coś" o podmiocie zdania. Poza tym jeżeli powszechniki możemy stosować do orzekania o wielu konkretnych rzeczach świadczy, że nie są one pustymi dźwiękami (flatus vocis) i stanowią pewną rzeczywistość, nie identyczną z ideami, ani z rzeczami, ale posiadają określone znaczenie w naszej mowie. Dzięki nim jesteśmy w stanie dociekać właściwości natury świata. 

Rozróżnienie pojęć ogólnych występujących jako podmioty i pojawiających się jako orzeczenia było nowym motywem wprowadzonym przez Abelarda do dyskusji nad uniwersaliami. Aczkolwiek dowodził, że powszechniki są wyrazami jeszcze inaczej. "Czy pojęcia ogólne- pytał Abelard- mają określone znaczenie jedynie z nadania intelektu (ex significatione intelllectus), czy też istnieją i wówczas, gdy przedmioty przez nie oznaczane przestały już istnieć? Czy będzie istnieć np. pojęcie katapulta, jeżeli wszystkie katapulty dotąd zbudowane podda się rozbiórce i zaprzestanie się wytwarzania nowych? Abelard twierdzi, że tak, gdyż ogólność powszechników jest właściwa nie rzeczom, a wyrazom. Ten umiarkowany nominalizm został nazwany sermonizmem. Ponadto zastanawiał się jaka jest w rzeczach jednostkowych podstawa, aby orzekać o nich w kategorii gatunków czy rodzajów, a więc powszechników? Powiadał ostatecznie, iż jednostki jednego gatunku czy rodzaju mają wspólną formę (forma communis) i ta jest podstawą by konkretnym bytom dawać wspólną nazwę. Czyli podobnie jak Arystoteles przyznał, iż powszechniki mają realny byt w rzeczach jednostkowych, ale nie dają się one wyodrębnić z nich fizycznie i nie istnieją poza nimi. 

Te konstatacje logiczne Abelard uzupełnił rozwiązaniami psychologicznymi. Stwierdził że pojęcia ogólne nie są wrodzone, lecz nabyte równoległe z rozwojem władz umysłowych w procesie poznania w ogóle. W toku aktów spostrzeżeniowych zmysły i wyobraźnia dostarcza nam dane sensoryczne (wrażenia) i wyobrażeniowe, dzięki którym rozum na drodze abstrakcyjnego myślenia wydobywa z nich poszczególne składniki i tworzy pojęcia ogólne. Później zaczęto formułować kolejne zbliżone do sermonizmu poglądy. Jednym z nich był konceptualizm, który zakładał, iż powszechniki nie należą ani do rzeczywistości idealnej, ani do fizycznej. Zamiast tego przypisywał im byt w umysłach, w postaci nie rzeczy i nie nazw, a pojęć, rozumianych jako pewne stany psychiczne. 


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wittgenstein: Dwie filozofie języka
Aprioryzm

 Zobacz komentarze (2)..   


« Teoria poznania   (Publikacja: 05-07-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Michał Haraburda
Absolwent kierunku filozofia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 Liczba tekstów na portalu: 4  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Tomistyczna filozofia percepcji
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5951 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365