Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.143.115 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2757 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Stanisław Lem - Dzienniki gwiazdowe
Stanisław Lem - Solaris

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Religia to mentalny wyrostek robaczkowy, przestarzały, ale jeszcze nie obumarły (często w stanie zapalnym).
 Felietony i eseje » Felietony, bieżące komentarze

Nostalgia
Autor tekstu:

Tak się jakoś dzieje, że kiedy wypiję nienajlepszą wódkę, nawet średniej klasy, która ma 40 gradusów i mniej, to po wytrzeźwieniu ogarnia mnie nostalgia. Wiecie, to gorsze niż kac. Sto razy. Na kaca jest tysiąc sposobów: a to maślanka, a to woda po ogórkach, radosny klin i ostatecznie pigułka. Najlepiej młoda i pełna zapału.

Słowem, kac można opanować, nostalgii nie można. Już tyle razy próbowałem!

Jako stary zgred, w nostalgii preferuję wspomnienia. Idę sobie na swoje zgredzisko, otwieram tego klina (preferuję kliny) i tak jakoś po trzecim zaczynam nostalgizować. Bo gdy się ma tyle lat, wobec pigułki nie tylko ręce opadają.

Acha, wy nie wiecie, co to jest zgredzisko.

To nie jest żaden epitet, tym bardziej pod własnym adresem, choć byłby zbliżony do stanu faktycznego. Trudno. Chodzi mi o nazwę taką jak „torfowisko" czy „kartoflisko". Po prostu zgredzisko to miejsce, gdzie żyją i szaleją zgredy. Takie pastwisko dla zgredów, teraz rozumiecie?

Moje nostalgizowanie polega na wspominaniu starych dobrych czasów.

Kiedyś to były czasy! Kiedyś to się żyło!

Kiedyś Polacy dzielili się prosto, jawnie i użytecznie na tych, którzy siedzieli, na tych, którzy siedzą i na tych, którzy będą siedzieć. Nie było żadnej tajemnicy, żadnych niedomówień, po prostu żadnych teczek nie było! Może dlatego nie wszyscy w końcu nadążyli siedzieć.

A teraz wszystko uległo zmianie. Wszystko. Pijemy inne wódki, więc mamy inne kryteria, choć kaca takiego samego, zamiast sekretarza mamy prezydenta, zamiast masła masmix czy jakąś inną cholerę. Opakowania tak jakby znajome, lecz zamiast sera – robaki, zamiast renty – afera. W ogóle wszystko się pokomplikowało i Polacy teraz siedzą niewsadzani, z własnej swojej woli. Siedzą i się uczą tych wszystkich komplikacji. Dla tych, co też nie nadążają, wszędzie są przeceny zwane promocjami.

A ja mam swoje zgredzisko.

Polacy też się dzielą inaczej. Na tych, którzy byli agentami, na tych, którzy są agentami i na tych, którzy będą agentami. W dodatku to podział jakiś niewyraźny, częściowo nawet tajny. Jeden się przyznaje, drugi zaprzecza, trzeci mówi raz tak, raz owak, a sprawdzić nie ma sposobu. Moja sąsiadka to nawet na kota woła Agent.

I wciąż się coś dzieje, coś dzieje. Trudno się połapać. Gazety też piszą każda coś innego. To tak, jakby w chórze każdy śpiewał inną piosenkę. Tylko refren nudny jak flaki z olejem. Zresztą refren to sami musimy dośpiewać.

Powiedzmy, ten trybunał. Ja już teraz całkiem zgłupiałem. Jak to jest, kiedy coś jest częściowo w porządku, a częściowo nie? Tak można powiedzieć o żonie albo samochodzie. Żona zawsze jest tylko częściowo w porządku, zaś samochód niby okej, ale nie chce jechać. Czy jednak można powiedzieć tak o ustawie? Że jest częściowo w porządku? Niby jak to, ćwierć agenta można ujawnić, a trzy ćwierci nie można? Ja nawet na pełnym kacu nic z tego nie rozumiem.

Prezydent powiedział, że nie gniewa się na inteligentów. Tak dornowato powiedział, nie do końca, bo prezydent zawsze mówi nie do końca, albo nie do początku, kiedy od końca zaczyna. Ówczesny zaś pan marszałek, kiedyś wicepremier, obecnie bez buławy i stołka, inteligentów podzielił. Na jednych postawił, na drugich machnął ręką. Teraz nie wiadomo, który inteligent na kogo może liczyć. Osobiście, gdybym był inteligentem, wolałbym prezydenta. Nawet nie dlatego, że niby większa władza. Po prostu bardziej się boję kamaszy.

Ech, czasy! Dobrze choć, że wódka tania.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Gdy zawód zawodzi
Sarmaty i scyty

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


« Felietony, bieżące komentarze   (Publikacja: 25-08-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Zbysław Śmigielski
Powieściopisarz, nowelista, aforysta, najrzadziej poeta. Laureat konkursów i nagród literackich. Uznany za marynistę. Był kapitanem jachtowym, instruktorem żeglarstwa, nieco powłóczył się po morzach, co ma wpływ na twórczość. Zajmuje się propagowaniem spraw morza na spotkaniach autorskich, szczególnie z młodzieżą. Interesują go także inne sprawy: historia współczesna, problemy społeczne, konflikty moralne - to, czym żyjemy na codzień. Ostatnia książka: Sarmaty i scyty (2007). Zmarł w 2014.
 Strona www autora
 Numer GG: 3401579

 Liczba tekstów na portalu: 22  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Gdy zawód zawodzi
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6029 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365