Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
145.676.041 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7275 tekstów. Zajęłyby one 28687 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2861 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Znajdujesz to, czego szukasz, umyka ci to, co zaniedbujesz."
 Kościół i Katolicyzm » Historia Kościoła » Krucjaty i gnębienie

Idea krucjat a kultura Zachodu [1]
Autor tekstu:

Nie można usunąć brudu nie kalając rąk
papież Innocenty III (1298-1316)
Cel uświęca środki
-przypisywane Niccolo Macciavellemu

Ponad 800 lat temu, 15.01.1208 roku legat papieski o. Piotr d’Castelnau został skrytobójczo zamordowany podczas przeprawy przez Rodan (w rejonie St. Gilles). Śmierć z ręki pazia największego arystokraty i feudała średniowiecznego południa Francji (dzisiejsza nazwa to Langwedocja ówczesna — Okcytania [ 1 ]) — Rajmunda VI z Tuluzy daje początek 35 letniej wojnie domowej i pierwszej, oficjalnie ogłoszonej, oraz mającej placet Stolicy Apostolskiej (papież Innocenty III) wyprawy krzyżowej chrześcijan przeciwko chrześcijanom. Znamienna i powszechnie zapomniana to cezura.

Ten region znany był z wykwintnej i niezwykle wysokiej kultury materialnej i duchowej, bogatych miast, wspaniałych zamków, kunsztownych pałaców i wspaniałych ogrodów, pluralistycznej umysłowości i wielo-religijnej społeczności (pozostałość po krótkim — 719-758 — pobycie Maurów hiszpańskich), a przede wszystkim — z tzw. „kultury trubadurów” uosabiającej wszystko to, co najlepsze w ideałach rycerstwa: honoru, braterstwa i wsparcia słabszych czy potrzebujących.

Co prawda w 1204 r. IV wyprawa krzyżowa zdobywa i niszczy Konstantynopol, stolicę chrześcijaństwa wschodniego, ale w tym przypadku (mimo radości z powodu „pokonania schizmatyckich Greków”) Innocenty III nie inspirował i nie błogosławił tego przedsięwzięcia. Interesy Wenecji i doży E.Dandolo (a także perspektywa sowitych łupów) okazały się mocniejszymi niźli idea wyzwalania Ziemi Świętej z jarzma Saracenów. Także w XII wieku papieże odwoływali się do idei krucjat w walkach ze swoimi przeciwnikami politycznymi we Włoszech (np. w 1135 czy 1199 roku), ale były to wydarzenia na skalę regionalną [ 2 ]. Przedsięwzięcie podjęte w 1208 roku przeciwko Okcytanii miało wymiar na wskroś międzynarodowy, porównywalny (ze względu na skalę, zasięg i rangę nadaną mu przez papieża) z wyprawami do Palestyny i dotyczyło całego świata chrześcijańskiego.

Misja o. P.d’Castelnau oraz towarzyszącego mu opata Citeaux Arnolda Amalryka (obaj reprezentowali najsilniejszy wówczas politycznie, społecznie, religijnie i kulturowo zakon – cystersów) miała przeciwdziałać szerzącej się w tamtym regionie herezji katarskiej (jej zwolennicy byli zwani od miasta Albi — albigensami). Bezskutecznie starali się namówić Rajmunda VI do zbrojnego wystąpienia przeciwko swoim poddanym. Ten konflikt okazał się brzemiennym w skutkach zarówno dla rodu hrabiów Tuluzy jak i dla całej Okcytanii.

Gwałtowna dezintegracja instytucjonalnego chrześcijaństwa na południu Francji w XI-XII wieku była wielopłaszczyznowa. Po pierwsze był to region o niezwykle — jak wspomniano – wyrafinowanej, pluralistycznej i tolerancyjnej kulturze. Mówi się nawet o tzw. „cywilizacji okcytańskiej”. Bogactwo bowiem sprzyja tolerancji [ 3 ], zrozumieniu „Innego”, spolegliwości wobec obcego, życzliwości i swoistemu sybarytyzmowi mentalnemu.

Po drugie: dobrobyt i tolerancja powodują wzrost zrozumienia i uzasadnienia dla istnienia pluralizmu: wszelkiego – politycznego, religijnego, światopoglądowego itd. Tym można tłumaczyć zgodne współżycie w Okcytanii katolików, albigensów, humiliantów, waldensów, braci „wolnego ducha”, pseudoapostołów G.Segarellego, arnoldystów i petrobrusjan [ 4 ] etc., a także Żydów czy resztek wyznawców islamu. Czyli wszelkich heretyków, dysydentów, odstępców od oficjalnie przyjętego światopoglądu, wyznawców konkurencyjnych dla chrześcijaństwa religii. Na tym podłożu wyrasta z kolei wspomniana estetyka i wysublimowanie kultury Prowansji i Langwedocji. Nie bez znaczenia w tym względzie były też wpływy z południa: Aragonii, Italii czy muzułmańskiej Iberii. Taki układ działa zawsze na zasadzie „sprzężenia zwrotnego”. Zresztą ten region pod względem klimatu kulturowo-cywilizacyjnego był o wiele bardziej zbliżonym do doświadczeń i dorobku świata śródziemnomorskiego, rzymsko-hellenistycznego, zwłaszcza Lombardii i wspomnianej Iberii niż do północnych regionów Francji, Niderlandów czy Niemiec.

Multikulturowość nie była wówczas w modzie. Jedna wiara, jedno prawo, jeden władca – mówi stare przysłowie [ 5 ]. Jedność wiary – to element zasadniczy. Dlatego też Kościół katolicki (zwłaszcza za pontyfikatu Innocentego III) dążył wszelkimi środkami i metodami do powszechnej unifikacji władzy duchowej i doczesnej. Było to w jego podstawowym interesie. Gdy nie pomagały środki perswazji, pozostawała — zgodnie z rozwiązaniami zaproponowanymi przez św. Augustyna – siła.

Herezje zakorzeniały się przeważnie na terenach gdzie władza była rozproszona (silne samorządy miejskie, różnego rodzaju bractwa i cechy rzemieślnicze, mocno ugruntowane pozostałości kultury grecko-rzymskiej etc.), a jej źródła pozostawały niejasne, zwłaszcza w kontekście religijnie uwarunkowanych przewag Kościoła instytucjonalnego. Tam gdzie scentralizowana władza królewska współpracowała ściśle z Kościołem (sojusz tronu i ołtarza), a gospodarka wiejska (tradycyjny i konserwatywny jej wymiar w przestrzeni kulturowej jest bezsprzeczny) miała przewagę wobec kultury tworzących się i rozwijających się miast herezje nie miały tak sprzyjających warunków dla zdobywania tylu zwolenników [ 6 ].

Albigensi sami siebie nazywali chrześcijanami, ich wiara religijna miała bez wątpienia podłoże chrześcijańskie i takaż była ich proweniencja, choć na pewno stworzyli paralelny i konkurencyjny (wobec rzymskiego) Kościół. Zwłaszcza miało to miejsce na terenach gdzie ich duchowni, a w zasadzie — diakoni (tzw. Dobrzy Ludzie) swoją postawą i działalnością stanowili wyraźną dysharmonię z poziomem intelektualnym, moralnym i doktrynalnym oficjalnego Kościoła. Ich ryt był niesłychanie prosty, wręcz skromny, odpowiadający na pewno społecznym potrzebom. Ma to zazwyczaj miejsce w krainach bogatych, pluralistycznych, o wysublimowanej kulturze i takim też standardzie życia, gdzie zapotrzebowanie na zbieżność teorii i praktyki, a jednocześnie odpowiadające umysłowości ludzi Średniowiecza — ideały ascezy i pokory życia duchowego zderzające się z codziennością feudalnego Kościoła – było niezwykle wysokie. Poza tym dochodziła tu zapewne też rola czynnika racjonalnego, a te wpływy idące z muzułmańskiej Hiszpanii były na pewno nie małe (wielowiekowy dorobek judeo-islamsko-postwizygockiej filozofii). Wysoka kultura umysłowa, postęp cywilizacyjny, wzrost poziomu życia codziennego obywateli, urbanizacja wpływają znacząco na antydogmatyczny sposób postrzegania świata, tolerancję czy życzliwość zainteresowania „nowinkami”, przede wszystkim intelektualnymi. Zwłaszcza kontekst pluralizmu religijnego odgrywa tu niebagatelną rolę.

Misja jest nieodłącznym, immanentnym chrześcijaństwu pojęciem (z łac. mittere – posyłać, missio – posłanie). Teologicznie jest to działanie Kościoła zrodzone z jego boskich prerogatyw, polegające „na głoszeniu Ewangelii niechrześcijanom i na zakładaniu wśród nich ekonomii chrześcijańskiej na sposób stały i już dla nich rodzimy, celem ich zbawienia i udoskonalenia[ 7 ]. Wybitny teolog i filozof katolicki K.Rahner zauważa w tym kontekście, iż misja prowadzi z konieczności (bo jest to działalność na wskroś publiczna) do zmiany stosunków społecznych, choć nie ma ona żadnych bezpośrednich i politycznych celów [ 8 ]. Krucjata w tak zarysowanej perspektywie jest więc (jak u K. von Clausewitza, wojną, będącą kontynuacją polityki tylko innymi środkami) przedłużeniem misji: narzuceniem właściwej optyki religijnej metodami siłowymi.

To wówczas w epoce wypraw krzyżowych tworzy się mit (i idea zarazem) Starego Kontynentu jako tworu chrześcijańskiego, który na mocy owej wiary i zadań postawionych przez jedyny, prawdziwy oraz omnipotentny Kościół rzymski (to odwołanie do starotestamentowej koncepcji „narodu wybranego”) ma obowiązek rozprzestrzeniania jej (jako jedynej i absolutnej, bo boskiej, Prawdy) na resztę świata. Słynne kazanie Urbana II (1088-1099) w Clermont-Ferrand (27.11.1095) początkujące wyprawy krzyżowe do Palestyny, atmosfera powszechnego uniesienia jaka wówczas zapanowała (np., okrzyki przerywające to przemówienie papieża – „Deus le volt” ! [ 9 ]) i żarliwość chęci walki przeciwko niewiernym, stwarzają określony klimat dla jurydycznego uzasadnienia wszelkich prześladowań „wszystkiego co inne” w ówczesnej (i późniejszej) Europie. Zwłaszcza w przedmiocie różnic religijnych. A za tym musiała iść niechęć, nietolerancja, nienawiść ostracyzm wobec „Innego” w pozostałych dziedzinach życia, w sposobie opisu świata, w optyce interpretacji zdarzeń itd.

Co prawda w czasie gdy Urban II wzywał chrześcijan Zachodu do krucjaty przeciwko islamowi, w Hiszpanii trwała już na dobre reconquista. Ale to zapoczątkowanie ruchu krucjatowego do Ziemi Świętej w Clermont-Ferrnad daje asumpt do szerszych i metodycznych prześladowań. Reconquista mimo wszystko była sprawą lokalną, nieuświadomioną powszechnie ogółowi XII-wiecznych Europejczyków.

Na samym początku ofiarami owych prześladowań padają Żydzi [ 10 ]. W trakcie samych walk w Azji Mniejszej i Palestynie zabijano nagminnie na równi z wyznawcami islamu, Żydów i greckich ortodoksów (chrześcijan) — można to uznać za „wypadki przy pracy”, ot choćby zdobycie w czerwcu 1098 roku Antiochii czy w lipcu 1099 Jerozolimy. Jednak ogłoszenie przez Innocentego III wyprawy krzyżowej przeciwko albigensom czyli współwyznawcom Chrystusa, jest wydarzeniem bezprecedensowym i jednocześnie klasycznym przykładem z dziejów świata: „swoich” odstępców tępi się najsurowiej, najbardziej bezwzględnie, prześladuje się totalnie. Zaprezentowany tu przykład z historii Europy i cywilizacji Zachodu jest w swym wymiarze tragicznym i niewątpliwie niezwykle istotnym czynnikiem tworzącym określony klimat intelektualny i atmosferę społecznego przyzwolenia dla prześladowań „Innego” w Europie. Od monocentryzmu religijnego rozciągnięto owe uzasadnienia na kulturę, zagadnienia społeczne, później polityczne……


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Syn marnotrawny, czyli jak daleko pada jabłko od jabłoni?
Krucjaty europejskie

 Zobacz komentarze (5)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Nazwy: Okcytania i Langwedocja są synonimami. Oznaczają „kraj Oc” lub „kraj języka Oc” – od słowa oc (łac hoc [est]) = tak; w północnej Francji był w użyciu język oil (łac. illud [est]) = oil, oui, oi. To jest różnica (w owym czasie) lingwistyczno-kulturowa. W ówczesnych czasach region Okcytanii obejmował dzisiejszą Langwedocję i część Prowansji.
[ 2 ] M.Billings, Wyprawy krzyżowe, Warszawa 2002, s. 136
[ 3 ] U.Eco, Pięć pism moralnych, Kraków 1999, s. 92
[ 4 ] Wszystko to są średniowieczne (XI – XIV wiek) ruchy dysydenckie w ramach chrześcijaństwa, mniej lub bardziej krytyczne bądź opozycyjne wobec religijnej i polityczno-społecznej supremacji Rzymu. Były wielokrotnie potępiane, ekskomunikowane i prześladowane (głównie przez inkwizycję).
[ 5 ] za – J.Lecler, Historia tolerancji w wieku Reformacji, Warszawa 1964, t. I, s. 102
[ 6 ] P.Johnson, Historia chrześcijaństawa, Gdańsk 1995, s. 280
[ 7 ] za – praca zbiorowa pod redakcją ks. Z.Pawlaka, Katolicyzm A-Z, Poznań 1985, s. 271
[ 8 ] K.Rahner / H.Vorgrimler, Mały słownik teologiczny, Warszawa 1987, s. 238
[ 9 ] (franc.) Bóg tak chce
[ 10 ] Początek krucjat wiąże się z masowymi i tragicznymi prześladowaniami wyznawców judaizmu w Europie przez wojska krzyżowców wyruszających do Ziemi Świętej. Na przełomie XI i XII wieku zaatakowano (podczas I wyprawy) i wymordowano znaczną część Żydów w takich miastach na trasie pochodu krzyżowców jak; Moguncja, Spira, Kolonia, Rouen, Wormacja, Praga, Metz, Neuss, Wevelinnghofen, Xanten, Ratyzbona, Zemun, Belgrad itd.

« Krucjaty i gnębienie   (Publikacja: 16-11-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6199 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365