Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.595.427 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 919 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Emerich Coreth, Peter Ehlen, Josef Schmidt - Filozofia XIX wieku
Krzysztof Mech - Chrześcijaństwo i dialektyka w koncepcji Paula Tillicha
Dante - Biesiada

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Mariusz Agnosiewicz - Zapomniane dzieje Polski
Mariusz Agnosiewicz - Kryminalne dzieje papiestwa tom I

Złota myśl Racjonalisty:
"Naród przykuty do pilota reaguje zmianą kanału na najsłabszą nawet aktywację mózgu."
 Kultura » Idee i ideologie

Medialna kultura przeinaczeń [1]
Autor tekstu:

Media wydają się niezaprzeczalnie stanowić istotną część składową szeroko pojętej kultury. Jeżeli przyjmiemy, iż kultura jest ogółem ludzkich działań oraz symbolicznymi strukturami umysłowymi, które nadają tym działaniom szczególny sens, musimy dojść do wniosku, że dla dużej części ludzkości media nie tylko są integralną częścią kultury, ale stanowią jej główny element. Badania IDC [ 1 ] wskazują, że przeciętny Amerykanin (powyżej 15 roku życia) spędza z mediami ponad 70 godzin w tygodniu. Forrester Reaserch badało natomiast stosunek czasu, który amerykańscy dorośli spędzają z wybranymi mediami w typowym tygodniu: 37% czasu zabiera im TV, Internet niewiele mniej bo 29%, radio 19%, dzienniki 8%, magazyny drukowane 7%. [ 2 ]

W Polsce, sytuacja wygląda podobnie, być może nawet gorzej. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na przełomie 2004 i 2005 przez firmę IQS and Quant Group dla TVP, aż 17% Polaków może być uzależnionych od oglądania TV. Osobom tym, telewizor towarzyszy przez cały praktycznie dzień – podczas domowych obowiązków, posiłków czy tuż przed snem. 20% naszych rodaków określiło się mianem „zaangażowanych – szklane pudło jest dla nich przewodnikiem po życiu i doradcą, a postacie z ekranu jawią się jako przyjaciele oraz doskonały temat do rodzinnych pogawędek. Kolejna (15%) grupa badanych to „widzowie odreagowujący , dla których wpatrywanie się w TV jest formą relaksu. Kolejne 15% to ludzie, którzy postrzegają telewizję wyłącznie jako źródło informacji. Widzowie „obojętni , oglądający tylko to, co to wydaje im się interesujące stanowią 13% badanych. 20% ankietowanych traktuje oglądanie TV jako stratę czasu. [ 3 ]

Statystyka mówi więc jednoznacznie – chcąc rozmawiać o kulturze, należy wziąć pod uwagę media jako jej integralny (dla niektórych podstawowy) element. Nie zmienia tego nawet fakt, że jednoznaczna definicja kultury to temat wykraczający daleko poza zakres mojego tekstu — dla ułatwienia postanowiłem odnieść się do teorii prof. Łotmana, który twierdził, że istnieje pewien wspólny mianownik między wieloma, często sprzecznymi, definicjami kultury. Tego rodzaju zunifikowany rys ma dwie podstawowe własności:

1) U podstaw definicji leży przekonanie, że kultura posiada cechy, co oznacza, że kultura nigdy nie jest uniwersalnym zbiorem wszystkiego, lecz podzbiorem i zawsze tworzy, w sposób szczególny odgraniczony, obszar na tle nie-kultury. Charakter tego podziału jest historycznie zmienny. Nie-kultura może obejmować coś, co nie należy do określonej religii, do pewnej dziedziny wiedzy, do pewnego typu życia i zachowania. Jednak kultura zawsze wymaga takiego przeciwstawienia i ona zawsze występuje jako element nacechowany opozycji.

2) Mimo różnych definicji, kultura zawsze na tle nie-kultury jawi się jako system znakowy, wobec pustoty semantycznej tej drugiej. [ 4 ]

Jeżeli wiec, zgodnie z powyższą definicją przyjmiemy zależność, istniejącą choćby pozornie, między kulturą a znakiem, rozumianym jako swoisty byt przekazujący konkretny komunikat (przynajmniej w domyśle zgodny z założeniem autora) dojdziemy do wniosku, że media masowe stają się podstawą kreującą kulturę, katalizatorem rzeczywistości. Tego rodzaju specyficzna forma medialnej komunikacji stawia nas w pozycji obserwatora — jesteśmy w stanie postrzegać niewyobrażalnie szerokie spektrum wydarzeń, nie mogąc brać w nich jednak czynnego udziału. Problem zaczyna się w momencie, gdy wkraczamy na obszar Baudrillardowskiego simulacrum , zatracenia kontekstu zdarzeń, hiperrzeczywistości, która pozwala nam na krótką metę przezwyciężyć ograniczenia wynikające z naszego jestestwa oraz stanąć poza nawiasem obecnego położenia w czasie i przestrzeni. Media tworzą obrazy, które nie mają związku z jakąkolwiek rzeczywistością, są samo referencyjne. [ 5 ]

Powyżej teorii nie warto ograniczać jedynie do idei obrazu . W moim odczuciu należałoby raczej odnieść się do całej multiinstrumentalności, którą dysponują środki masowego przekazu. Z jednej strony mamy możliwość obserwowania zjawisk, których w zwykłych warunkach postrzegać nie bylibyśmy w stanie, a być może nawet nie mielibyśmy świadomości ich istnienia. Możemy niejako uczestniczyć w czymś innym , nawet ekstremalnie obcym, zawierającym w sobie pierwiastek czegoś niebezpiecznego. Wizja zaspokojenia naszych najprymitywniejszych atawistycznych instynktów, przy jednoczesnej świadomości bezpieczeństwa wynikającego z nieprzeniknionej szklanej bariery jawi się dla wielu jako mentalne Elizjum. Z drugiej zaś strony — rola mediów nie ogranicza się jedynie do wpływania na jednostkowe przeżycia czy kreowanie indywidualnych światopoglądów, lecz również (a może przede wszystkim) wpływ mediów prowadzi do unifikacji kultury, w niemalże wykładniczy sposób, w myśl reguły im dalej w las tym więcej drzew . Jeden z bodaj najbardziej wpływowych teoretyków mediów — Herbert McLuhan, twierdził wręcz, że dostępność do informacji medialnej stała się pożywką dla rozwoju takich idei jak racjonalizm, popularyzacja metody naukowej czy (z drugiej strony) nacjonalizm.

Telewizja, która z założenia miała za zadanie ułatwiać życie oraz dostarczać rozrywki stała się bronią, zdegenerowanym orężem reklamy, pretensjonalnych teleturniejów oraz ciągnących się w nieskończoność telenoweli, które wraz z upływem czasu stają się dla niektórych tyleż integralnym co „prawdziwym elementem rzeczywistości. Niejednokrotnie postacie wykreowane dla potrzeby scenariusza mydlanej opery stają się bardziej rzeczywiste niż aktorzy grający owe role. Włączając nasze kochane pudełko stawiamy się świadomie na pozycji ofiary, otoczonej przez wygłodniałych specjalistów od PR (bardzo modne słowo ostatnimi czasy), psychologii czy socjologii. Telewizor jest wymarzonym narzędziem propagandowym — siedząc wygodnie przed ekranem zapadamy w swoistą hipnozę, oddając się biernej rozrywce. Momentami przybiera to wymiar Orwellowskich teleekranów .

Wobec zaplecza technologicznego stacji telewizyjnych jesteśmy bezbronni, nawet w większym stopniu niż może nam się to wydawać. Problemem jest fakt, że ludzie traktują wyświetlany obraz jako równorzędny rzeczywistości, jako kopie realnego świata. Mało kto zdaje sobie sprawę, że montaż filmowy daje możliwość reinterpretacji dowolnego wydarzenia, zmiany kontekstu sytuacyjnego, całkowitej mutacji względem obiektywnego (zaistniałego w przeszłości) stanu rzeczy. Pokazując kolejno dwie osoby, które się faktycznie nie znają, możemy ukazać ich rozmowę na dowolny temat — dzięki odpowiedniemu montażowi widz będzie miał wrażenie dyskusji. Takiej iluzji nie zakłóci nawet fakt, że w żadnej scenie nie zobaczymy dwóch osób jednocześnie – chociaż przy obecnej technologii i to jest możliwe.

Interesujące sformułowania zawiera również wydany w 1996 roku przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji dokument pt. „Społeczeństwo informacyjne w Polsce. Wstęp do formułowania założeń polityki państwa”. Autorzy, idąc z duchem czasu, zauważają – „Społeczeństwo staje się społeczeństwem informacyjnym, gdy osiąga stopień rozwoju oraz skali i skomplikowania procesów społecznych i gospodarczych wymagający zastosowania nowych technik gromadzenia, przetwarzania, przekazywania i użytkowania olbrzymiej masy informacji generowanej przez owe procesy.” [ 6 ] Podejście tego rodzaju, może mieć się nijak do rzeczywistości – kluczowym w moim odczuciu aspektem społeczeństwa informacyjnego jest wspomniany wcześniej obraz, będący wysuwającym się na pierwszy plan apelem — komunikacją jednostronną. Tego rodzaju symbol ma za zadanie przekazać możliwie dużo informacji przy jednoczesnym wykorzystaniu możliwie najmniejszej ilości czasu. Komunikacja jednostronna staje się podstawowym czynnikiem wytwórczym – gromadzenie informacji na dłużą metę sensu nie ma, gdyż rzeczywistość zmienia się z szybkością wzoru w kalejdoskopie, którym bawi się schizofrenik.

Informacja, przekazywana przez obraz i odbierana przez widza jako bezpośrednia w rzeczywistości jest informacją skomentowaną i ocenioną: funkcję oceniającą pełni tu na ogół zmiana ujęć, czynnikiem redukcyjnym jest montaż. [ 7 ] Amerykański dziennikarz, laureat nagrody Pulitzera, Walter Lippman pisał: „Z biegiem czasu wielu z nas przekonało się, że stary podział na fakty i opinie nie odpowiada rzeczywistej naturze rzeczy (…) a współczesny świat jest tak skomplikowany i trudny do zrozumienia, że stało się konieczne nie tylko informować co się wydarzyło, ale wyjaśniać i interpretować.” [ 8 ] Noam Chomsky w „Kontroli nad mediami” wyrażał się o Lippmanie w sposób następujący: „Lippman zasiadał we wspomnianych komisjach propagandowych i zdawał sobie sprawę z ich osiągnięć. Dowodził, że "rewolucja w sztuce demokracji", jak to określał, może zostać wykorzystana do "fabrykowania przyzwolenia" — czyli zapewniania dzięki nowym technikom propagandowym zgody społeczeństwa na to, na co nie miało ono ochoty. Lippman był zdania, że jest to dobra, ba niezbędna koncepcja. Niezbędna, ponieważ "dobro ogólne całkowicie umyka opinii publicznej" jak to sformułował”. [ 9 ]

Czy możemy wobec tego stwierdzić, że bliskie prawdy jest powszechne przeświadczenie, że telewizja kłamie? Zależy jak rozumiemy kłamstwo i czy rozpatrujemy je z punktu widzenia moralności, czy tylko i wyłącznie jako przesłankę natury praktycznej lub mniejsze zło oraz czy odnosimy koncepcję kłamstwa do siebie czy do innego . Czy nie powiedzenie prawdy jest kłamstwem? Czy nie powiedzenie całej prawdy jest również kłamstwem? Przestępca, który schwytany przez policję odmawia udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na zadane mu pytanie, wymiguje się mówiąc „nie pamiętam”, uniemożliwia nam tym samym jednoznaczne orzeczenie o kłamstwie bez odniesienia się bezpośrednio do jego wnętrza. Sztywne ramy obiektywizmu moralnego wydają się kruszyć, niezależnie od wszelkich pobudek etyczno-moralno-filozoficznych. Należałoby w tym momencie przyjąć a priori , że kłamstwo bierze się przede wszystkim z niewiedzy lub ignorancji.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Inauguracja
Estetyzacja świata a koniec sztuki według Jeana Baudrillarda

 Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 1 ] International Data Corporation (IDC), U.S. Consumer Online Behavior Survey Results 2007 – Part one: Wireline Usage , [za:] interaktywnie.com
[ 2 ] Forrester Research, Teleconference: The U.S. Interactive Marketing Forecast 2007-2012 , [za:] interaktywnie.com
[ 3 ] Gazeta Wyborcza, 17 proc. Polaków uzależnionych od TV , 22.01.2006
[ 4 ] Za: J. Łotman, B. Uspienskij, O semiotycznym mechanizmie kultury
[ 5 ] J. Baudrillard Precesja symulakrów; [w:] Postmodernizm. Antologia przekładów , Kraków 1996, passim
[ 7 ] Za: Jolanta Antas, Projekt metodologii badań relacji obraz-słowo w przekazie telewizyjnym , „Zeszyty Prasoznawcze” 1981 nr 2, s. 36
[ 8 ] Walter Lippmann, The Bulletin of the American Society of Newspaper Editors , 1956 [za:] Andrzej Magdoń: Reporter I jego warsztat , Universitas, 2005

« Idee i ideologie   (Publikacja: 18-01-2009 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Maciej Twardowski
Redaktor Racjonalisty. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Czasie Kultury” czy serwisie „Krytyki Politycznej”. Współpracował z kilkoma portalami internetowymi i organizacjami pozarządowymi. Mieszka w Warszawie.

 Liczba tekstów na portalu: 24  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 10  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Doda, Wojewódzki, Figurski i przenajświętsze oburzenie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6310 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365