Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.650.903 wizyty
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 603 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Autorytety umacniają władzę. Ich zniewalająca siła zmniejsza krytycyzm na tyle, że niektórzy uznają czyjś autorytet wbrew racjom swojego rozumu, przystosowując się do opinii otaczających ludzi. Są to autorytety - nazwałabym urzędowe."
 Filozofia » Historia filozofii

Czy Bóg jest tylko czy aż gwarantem prawdziwości poznania? [1]
Autor tekstu:

 

Potrzeba transcendencji wydaje się być wpisana w ludzką naturę. Od początku istnienia, człowiek pod różną postacią starał się czynić zadość owej potrzebie. W starożytności wyznawano politeizm, czyli wierzono, że poza światem, w którym żyje człowiek, jest świat, zwany Olimpem, gdzie przebywa mnóstwo bogów, utożsamianych z różnymi atrybutami — siłami natury, uczuciami etc. Starożytni składali im ofiary, modlili się, aby na padole ziemskim dobrze się im wiodło, aby uniknąć gniewu i kary ze strony bogów. Filozofowie tej epoki odwoływali się tworząc swoje doktryny niejednokrotnie do - nazwijmy to umownie — sił wyższych: Heraklit twierdził, że rozum ludzki jest częścią Logosu, czyli rozumu rządzącego światem; Platon „powołał do istnienia" Demiurga, który jako Rzemieślnik wytwarza rzeczy wzorując się na wiecznych ideach; zaś Arystoteles w XII księdze "Metafizyki" opisuje Pierwszego Poruszyciela, do którego zmierza jako do celu cały świat.

Nową jakość w rozważaniach na temat transcendencji przyniosło ze sobą średniowiecze i oczywiście religia chrześcijańska. Na ich gruncie Bóg jest zasadą wszechrzeczy, stwórcą, ostateczną racją istnienia wszystkiego, poza tym dobrym, miłującym swoje dzieci Ojcem. Mimo, że Jego istnienie niby potwierdza Pismo Święte, szukano dowodów. Św. Augustyn, św. Anzelm i św. Tomasz nie ustawali w ich formułowaniu. Miały one — bądź — charakter aprioryczny bądź aposterioryczny. Niemniej, Jego istnienie było uważane za niepodważalne, wiara była silniejsza niż rozum, który niejednokrotnie wątpił w prawdziwość słów zawartych w Biblii.

Oderwanie wiary od rozumu przybrało radykalniejszą formę w czasach nowożytnych. Tematem tego eseju jest właśnie ukazanie jak bardzo instrumentalnie zaczęto traktować w wieku XVII Boga, stał się On niezbędny tylko do zagwarantowania adekwatności stworzonej przez danego filozofa doktryny, w szczególności części epistemologicznej. Zatem już na wstępie odpowiem na tytułowe pytanie — aby nikt nie był rozczarowany po lekturze eseju, przystępując do jego czytania z przekonaniem, że wiek XVII dowartościował postać Boga — Bóg był tylko i wyłącznie traktowany jako gwarant prawdziwości poznania.

Aby z czystym sumieniem móc uzasadnić odpowiedź, jakiej udzieliłam na pytanie zawarte w tytule eseju, najpierw muszę odwołać się do św. Anzelma z Canterbury, który jest autorem najsłynniejszego dowodu na istnienie Boga, zwanego dowodem ontologicznym bądź ratio Anzelmi lub unum argumentum. W swoim dziele "Proslogion" twierdzi on, że istnienie Boga można wydedukować, dowieść na podstawie samego Jego pojęcia. Przyjmuje się, że Bóg jest bytem doskonałym, zaś istnienie jest właśnie jednąz doskonałości, wynika, zatem z tego, że Bóg musi istnieć także poza myślą o Nim, gdyż istnienie rzeczywiste jest czymś więcej niż istnienie tylko w umyśle ("Jeżeli więc to, ponad co nic większego nie może być pomyślne, jest jedynie tylko w intelekcie, wówczas to samo, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest jednocześnie tym, ponad co coś większego może być pomyślane. Tak jednak z pewnością być nie może. Zatem coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, istnieje bez wątpienia i w intelekcie, i w rzeczywistości." [ 1 ])Nie bez kozery położyłam nacisk na przypomnienie tego dowodu. Najwięksi myśliciele wieku XVII (Kartezjusz, Spinoza, Leibniz i Malebranche) odwoływali się do niego, a właściwie stosowniej byłoby powiedzieć, przywiązywali do niego bardzo dużą wagę.

Nowożytnym filozofem od którego należy rozpocząć przedstawienie XVII — wiecznych dowodów na istnienie Boga jest niewątpliwie Rene Descartes. Piszę „niewątpliwie", gdyż dał on asumpt do filozoficznych rozważań wielu jego następcom jak i mu ówczesnym; jedni go popierali, inni dość gorliwie krytykowali. Kartezjusz przedstawił minimum pięć dowodów, które mają niepodważalnie świadczyć o istnieniu Boga, a raczej Rozumu, który jest wszechwiedzący. Filozof sam pisze, że "pod nazwą Boga rozumiem pewną substancję nieskończoną, niezależną, o najwyższym rozumie i mocy, która stworzyła mnie samego i wszystko inne, co istnieje, o ile istnieje." [ 2 ]Taką definicję można już przyjąć za dowód, gdyż zostało w niej użyte pojęcie „substancja", przez które "[...] niczego innego nie możemy rozumieć jak tylko rzecz, która tak istnieje, że żadnej innej rzeczy nie potrzebuje do [...] istnienia." [ 3 ]Zatem każdy człowiek jako substancja myśląca (co zostało dowiedzione w medytacji II) jest nią tylko przez analogię do stwórcy, substancją w sposób jednoznaczny jest Bóg [ 4 ]. Istnienie każdej jaźni, jako niedoskonałej, nieistniejącej samej przez się, musi implikować posiadanie przyczyny. Szukanie przyczyn nie może iść w nieskończoność, (co powszechnie wiadomo już od czasów Arystotelesa) ergo istnieje ostateczna przyczyna, która musi być doskonała, a więc jest Bogiem. Bóg Kartezjusza nie jest jednak Bogiem deistów, On świat stwarza i podtrzymuje go w istnieniu, interesując się nim. Z analizy własnego umysłu filozof wnioskuje, że nie posiada w sobie mocy "[...] przez którą mógłbym sprawiać, abym ja, ten który teraz jestem, mógł istnieć także za chwilę." [ 5 ] Skoro - zaś — wiemy, że istnieliśmy przed chwilą i wciąż istniejmy, to jednoznacznie wskazuje to na istnienie Boga. Czwarty dowód nazywany dowodem psychologicznym [ 6 ], odwołuje się do samej idei Boga, jaką posiadamy w naszej jaźni. Jest to idea istoty doskonałej, ponieważ zaś skutek nie może być doskonalszy od przyczyny, więc — jaźń ludzka, jako niedoskonała nie może być przyczyną tej idei. Człowiek nie skonstruował idei Boga, lecz została ona dana jego umysłowi przez istotę doskonałą, czyli przez samego Boga [ 7 ]. Jeśli więc posiadamy ideę Boga, to istnieje Bóg, który ją w naszym umyśle umieścił (istnienie jest doskonalsze od nieistnienia ergo istota doskonała, aby być nią w pełni musi istnieć) [ 8 ]. Prócz idei Boga, w naszym umyśle znajdujemy mnóstwo innych idei, dzięki którym możemy poznać świat takim, jakim jest on naprawdę. Wszystko, co o danej rzeczy wiedzieć możemy, znajduje się w jej idei. Aby obronić się przed zarzutem solipsyzmu, subiektywizmu i relatywizmu, Bóg jako gwarant prawdziwości jest niezbędny, tym bardziej, jeśli Kartezjusz chce być racjonalistą genetycznym i metodologicznym, jeśli chce obronić niezależność umysłu od wszelkich danych zmysłowych [ 9 ].

Nicolas Malebranche wywodzący się ze szkoły kartezjańskiej kontynuował tradycję dowodów na istnienie Boga. W swojej doktrynie filozoficznej powoływał się na dwa: ontologiczny i fizyko - teologiczny. Punktem wyjścia dowodu pierwszego jest tzw. widzenie w Bogu. Żadnej rzeczy nie widzimy, czyli nie poznajemy bezpośrednio, ale dzięki jej idei, która znajduje się w boskim umyśle i pośrednio tym samym w naszym. Skoro zaś rzeczy skończone widzimy w istocie nieskończonej, to tym bardziej jej ideę musimy wiedzieć tylko i wyłączenie w Bogu, gdyż to, co nieskończone nie może być reprezentowane przez coś skończonego. Taka forma dowodu ontologicznego jest możliwa tylko wtedy, gdy- tak jak Malebranche — uznaje się, że idea nie jest modyfikacją duszy, ale jest czymś wobec niej transcendentnym. Gdyby przyjąć ideę jako coś immanentnego duszy, to wtedy istnienie Boga na podstawie jego pojęcia jest niemożliwe, gdyż w żaden sposób nie wychodzi się poza własną jaźń. Drugi dowód przedstawiony został w pracy pt. "Entretiens d'un philosophe Chretien avec un philosophe Chinois". Malebranche odwołuje się w nim (w dowodzie) do zmysłu wzroku. Przedstawia pewną scenkę rodzajową, każąc czytelnikowi wyobrazić sobie sytuację, gdy stojąc w jakimś miejscu z zamkniętymi oczami, raptem je otwieramy i widzimy mnóstwo przedmiotów, które są w różnej odległości od siebie i od postrzegającego je. Niektóre z nich są w ruchu, inne w spoczynku. Bez zastanawiania się nad tym, czym jest odległość, ruch i spoczynek, obserwujący nie ma problemu z pojmowaniem, że tak a nie inaczej te rzeczy są w przestrzeni rozmieszczone. Przyczyną tego jest Bóg, który będąc geometrą i optykiem doskonałym; obdarzył nas On, zdolnością takich odrzuć wzrokowych. Również na gruncie filozofii Malebranche’a Bóg jest Tym, który decyduje o tym, co i jak poznajemy, gwarantuje prawdziwość poznania.

Filozofem, dla którego rolę kluczową — nawet jeszcze bardziej istotną niż w doktrynie kartezjańskiej — pełnił Bóg, był Leibniz. Na gruncie filozofii tego myśliciela Bóg to gwarant poznania, stwórca harmonii przedustawnej, byt wszechdobry, wszechmądry i wszechmocny. Podobnie jak Kartezjusz, Leibniz w swoich dziełach opisuje sporą ilość dowodów o różnej wartości merytorycznej i logicznej. Najbardziej doniosłe wydają się być cztery z nich. Oczywiście Leibniz nie wyłamał się z tradycji anzelmiańskiej i również odwołał się do dowodu ontologicznego [ 10 ]. W liście do Benedykta Spinozy udowadnia, że Bóg jako podmiot wszystkich doskonałości istnieje, gdyż "istnienie jest zaliczane do doskonałości." [ 11 ] Nie pogardził także dowodem kosmologicznym. Dowodził, że każda z istniejących rzeczy jest przygodna i wymaga dla swojego istnienia uzasadnienia. Oczywiście w szeregu uzasadnień nie jest dopuszczalny regressus ad infinitum, "dlatego właśnie racja ostateczna rzeczy musi tkwić w substancji koniecznej, w które owa szczegółowość zmian zawiera się eminentnie [ 12 ], jako w swoim źródle; i to właśnie nazywamy Bogiem." [ 13 ]Filozof,również posługiwał się dowodem fizyko — teologicznym. Twierdził, iż ciała nie mogą posiadać kształtu, własności i ruchu bez odwołania się do bezcielesnego bytu, którym jest Bóg. A jest on tylko jeden dla wszystkich rzeczy, z uwagi na harmonię, którą dostrzegamy w rzeczach [ 14 ]. Co więcej "prawdą, jest również, że w Bogu jest nie tylko źródło istnienia, lecz także źródło istot — rzeczywistych — czyli tego, co jest rzeczywiste w możliwościach. Dlatego to intelekt Boski jest miejscem prawd wiecznych, czy też idei, od których one zależą, tak, że bez niego w możliwościach nie byłoby nic rzeczywistego, nie tylko istniejącego, ale nawet możliwego." [ 15 ]A zatem istnienie Boga zostało dowiedzione "przez rzeczywistość prawd wiecznych" [ 16 ]. Wydawałoby się, że z uwagi na stopień zaawansowania doktryny filozoficznej Leibniza, Bóg na jej gruncie jest wyjątkowym bytem — i owszem - nie da się temu zaprzeczyć. Jednakże wciąż pozostaje on tylko „ofiarodawcą" zasad wrodzonych, stwórcą harmonii będącej złożeniem hierarchicznym monad i „poręczycielem" chroniącym przed ujmowaniem monady jako solipsystycznej pułapki.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Bluźnierstwo, bezpodstawny przywilej
Muzułmańskie reakcje na szwajcarskie referendum przeciwko minaretom

 Zobacz komentarze (35)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Anzelm z Canterbury, "Monologion, Proslogion",PWN, Warszawa 1992, str. 145 - 146.
[ 2 ] Descartes R., "Medytacje o pierwszej filozofii", Antyk, Kęty 2001, str. 66.
[ 3 ] Descartes R., "Zasady filozofii", Antyk, Kęty 2001, str. 43.
[ 4 ] Patrz. tamże., str. 43 -44.
[ 5 ] Descartes R., "Medytacje o pierwszej filozofii", dz. cyt., str. 69.
[ 6 ] Patrz. Descartes R., "Rozprawa o metodzie", PWN, Warszawa 1988, str. 41.
[ 7 ] Kartezjusz dokonuje założenia zapożyczonego z filozofii scholastycznej, iż przyczyna musi zawierać w sobie, co najmniej tyle doskonałości, co skutek.
[ 8 ] Kartezjusz w tym dowodzie odwołuje się do założenia, również pochodzącego z filozofii scholastycznej, że istnienie jest doskonałością i realnym predykatem.
[ 9 ] Nawet, jeśli umysł pozostanie wolny od wpływów zmysłów i danych od nich pochodzących, to nie jest w żadnym razie autonomiczny; jaki umysł jest i co się w nim zawiera, oraz co może poznać jest zależne od Boga.
[ 10 ] Należy jeszcze wspomnieć, że Leibniz dużą wagę przyłożył do udowodnienia możliwości istnienia Boga. Zarzucał św. Anzelmowi i Kartezjuszowi, że właśnie ten moment w dowodzeniu istnienia Boga pominęli, z góry założyli, że Bóg jest niesprzeczny i zarazem możliwy. W "Nowych rozważaniach dotyczących rozumu ludzkiego" ten temat zostaje poruszony. Patrz. dz. cyt. str. 272 — 275.
[ 11 ] Leibniz G.W., "List do Benedykta Spinozy" w: "Pisma z teologii mistycznej", Znak, Kraków 1994, str. 43.
[ 12 ] Coś zawiera się w czymś eminentnie, gdy to drugie nie jest zawarte w tym pierwszym efektywnie, lecz gdy to pierwsze posiada jakąś właściwość, dzięki której to drugie powstaje.
[ 13 ] Leibniz G.W., "Zasady filozofii, czyli monadologia" w: "Wyznanie wiary filozofa", PWN, Warszawa 1969, str. 305.
[ 14 ] Por. O tym, że wyjaśnienie zjawisk cielesnych nie można podać bez zasady bezcielesnej, czyli Boga" w: "Pisma z teologii mistycznej"
[ 15 ] Leibniz G.W., "Zasady filozofii, czyli monadologia" w: "Wyznanie wiary filozofa", dz. cyt.,str. 305.
[ 16 ] Tamże, str. 306.

« Historia filozofii   (Publikacja: 14-01-2010 Ostatnia zmiana: 15-01-2010)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ewelina Grambor
Studentka trzeciego roku filozofii na Uniwersytecie Łódzkim. Głównie interesuję się filozofią wieku XVII i XVIII. Poza filozofią także interesuje się teatrem, muzyką klasyczną i beletrystyką.

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Homo sum, humani nil a me alienum puto
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7081 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365