Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.216.105 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3634 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nigdy nie mamy pewności, że istota, która nam się "objawia" i wydaje nam polecenia jest Bogiem (..) Tak więc nie religia jest najwyższą instancją, która "objawia", co jest dobre, a co złe, ale również religię należy postawić przed trybunałem rozumu, który rozstrzyga, czy jej nakazy są rozumne i moralne.
 Światopogląd » Dzieje wolnomyślicielstwa

Towarzystwo Szubrawców: pionierzy polskiego liberalizmu [2]
Autor tekstu: Zdzisław Horodyński

Z pomiędzy członków towarzystwa wybierano tzw. dygnitarzy czyli dostojników i urzędników, pierwszych jednomyślnością, drugich większością głosów. Dostojnicy nie mieli żadnych „szczególnych obowiązków albo prerogatyw, wyjąwszy fundatora", „w liczbie nieograniczeni zatrzymywali dostojności" tak długo, jak długo należeli do towarzystwa. Mianowano ich i zaszczycano tytułami „w dowód szczególnych względów". „W porządkowych czynnościach na schadzce mieli pierwsze miejsce po prezydencie", poza tym byli pod każdym względem równi innym członkom towarzystwa. Najpierwszym dostojnikiem był fundator, „którego początkowe wsparcie i dalsze dopomaganie najskuteczniej przyczyniło się do utworzenia «Wiadomości Brukowych» i Towarzystwa Szubrawskiego"; okazał się on — według słów kodeksu — potrzebnym i prawdziwie użytecznym; przeto dopóki tylko towarzystwo istniało, „stanowił jego część istotną". Nie mógł być fundator prezydentem, ani żadnym innym urzędnikiem, prerogatywy jego pomijamy tutaj, jako czysto formalnej natury. Urzędników było pięciu: prezydent, sekretarz, strażnik porządkowy, mówca i redaktor. Wybierano ich na rok jeden, a każdy z nich miał swego zastępcę czyli „namieśnika". Zastępców tych wybierano na schadzce, oprócz zastępcy redaktora, którego on sam mianował. Obowiązki prezydenta i sekretarza tłumaczą się już samą piastowaną przez nich godnością. Strażnik porządkowy miał przestrzegać porządku na schadzce, doglądać, ażeby każdy pilnował swojego miejsca i nie odzywał się bezprawnie i bez zezwolenia prezydenta, wykraczających zaś ostrzegać „stukaniem po podłodze łopatą", odznaką godności swojej, na której był napis: Tacere qui nescit, nescit loqui.

Z urzędem mówcy łączyły się następujące obowiązki: miał on „wyręczać prezydenta w czytaniu i mówieniu w tych wszystkich wypadkach, w których przez niego będzie do tego wezwanym", dostrzegać, aby według kodeksu na schadzce postępowano, „utrzymywać listę kolejnego czytania prac szubrawskich" i prezydować w komitecie redakcyjnym.

Redaktor wydawał „Wiadomości Brukowe" na swój zysk lub stratę. „Odpowiadał przed publicznością za regularność wychodzenia" tego pisma „bez względu na towarzystwo, tak dalece, że chociażby dla nadzwyczajnych jakich przeszkód towarzystwo rozwiązało się, albo materiałów nie dostarczyło, pracą i staraniem własnym w obowiązku przyjętym dla prenumeratorów uiścić się był powinien". „Ogłaszał on «Wiadomości Brukowe» pod bezpośrednim dozorem komitetu redakcyjnego, złożonego z mówcy, dwóch członków od towarzystwa wybranych i z samegoż redaktora". „W komitecie tym mógł być obecnym, jeżeli chciał, autor każdego roztrząsanego artykułu, z głosem stanowiącym co do swojego tylko pisma". Na każdej schadzce czytał redaktor, a podług późniejszej zmiany kodeksu „wymieniał materie w komitecie wybrane do najbliższego numerku «Wiadomości Brukowych»". „Za błędy gramatyczne i typograficzne, jako też za grube pomyłki historyczne, geograficzne i mitologiczne" odpowiadał on i ulegał karom, które towarzystwo na szpitale przeznaczało, jeżeli były pieniężne.

Prawidło XIV kodeksu określa szczegółowo sposób postępowania przy przyjmowaniu nowych członków. „Zaletnik", który towarzystwu nowego członka do przyjęcia polecał, powinien był znać dobrze poleconego „ze strony obyczajów i sposobności naukowej, przekonać się, że lubi oświecenie, że ma dziesięć przynajmniej książek własnych i czytaniem rad się zajmuje; potem dostać od niego jakie pismo koniecznie jegoż własnej roboty w duchu szubrawskim i to wszystko przedstawić na schadzce szubrawskiej przy oddaniu pisma prezydentowi". Głosowanie nad przyjęciem nowego członka było tajne, a tylko za zgodą wszystkich na schadzce obecnych mógł on być przyjętym do „grona szubrawskiego". Przyjętego nowego członka wprowadzał do towarzystwa zaletnik, który przyprowadziwszy go na schadzkę, zostawiał w tzw. „izbie zaletnej", a sam, wszedłszy do sali, w której się schadzki odbywały, oznajmiał prezydentowi przybycie nowego Szubrawca. Wówczas strażnik porządkowy wychodził naprzeciw niemu i wprowadzał go do sali. Przybyły nie mógł mieć nakrycia na głowie. Jeżeli nowy Szubrawiec był znanym autorem, „który cokolwiek drukował", wszyscy powstawali za jego przybyciem na znak uszanowania. Następowały powitania. Przy tych w czasie sześcioletniego istnienia towarzystwa wypowiedziano wielką ilość mów wierszem, często niemałej wartości literackiej, które później drukowano w pismach periodycznych jak „Tygodniku" lub „Dzienniku Wileńskim" a nawet w „Dzienniku Warszawskim" Bentkowskiego. W tych mowach określano obowiązki Szubrawca, a nieraz podawano tu i ówdzie szczegóły z czynności towarzystwa. Przy takiej sposobności była wypowiedzianą mowa pt. Mixtum Chaos pióra Balińskiego i wiele mów Ignacego Szydłowskiego, który słynął z tych tzw. ód szubrawskich. Po takim powitaniu, gdy nowy Szubrawiec słowem honoru zaręczył ścisłe prawideł kodeksu szubrawskiego przestrzeganie, podawał wszystkim obecnym, zaczynając od prezydenta, rękę „na znak przyjaźni i rzetelności", a wreszcie zajmował przeznaczone dla siebie miejsce, nakrywając głowę.

Później określono ściślej porządek tych obrzędów w piśmie zachowanym w papierach Balińskiego pt. Pro memoria Strażnikowi. Pismo to przytaczamy tutaj w skróceniu. „1. Zaletnik przyprowadza zaleconego wtenczas, kiedy grono w porządku przyzwoitym zajęte już jest swoimi czynnościami i kiedy już Szubrawców nie ma w Izbie zaletnej. W tę izbę wprowadziwszy zaletnik zaleconego, zostawia go tam samego jednego (NB. powinna tam być butelka wody i szklanka), a sam zaletnik wchodzi do grona i stając przed mównicą raportuje o przybyciu zaleconego. 2. Prezydent daje zlecenie zaletnikowi oraz strażnikowi z pomocnikiem. To uskutecznia się według formularza Nr 1 [ 5 ]. 3. Potem Nr 2 i 3 z formularza. 4. Następują: a) Głos prezydenta, b) Głosy witajników i przypisek strażnika, c) Głos prezydenta o łapowaniu, d) Wezwanie strażnika przez prezydenta, aby wytłumaczył, co znaczą rzeczone godła na stole mówniczym, to jest butelka i karty, a potem ażeby wskazał miejsce w gronie. Tu zatem tłumaczy godła i kończy jak formularz Nr. 4… NB. Do Strażnika należy czułość wespół z redaktorem, aby wszystkie były przygotowane porządki: mianowicie butelka z wodą i ze szklanką w Izbie zaletnej i osobna butelka z wodą i ze szklanką, a także i karty na stole mówniczym".

Każdy z członków mógł dobrowolnie wystąpić z towarzystwa nieprzestrzegającego jednak prawideł kodeksu wykreślano z listy członków za zgodą dwóch trzecich części Szubrawców obecnych na schadzce. Raz wydalony z towarzystwa Szubrawiec mógł być napowrót przyjętym ..wedle pospolitego porządku".

Dopełnienie kodeksu z dnia 26 stycznia 1819 roku składa się, jak to już powiedzieliśmy, z trzech artykułów określających bliżej obowiązki i prerogatywy tzw. rustykanów. Artykuł pierwszy dzieli rustykanów na rustykanów pierwszego i drugiego rzędu. Artykuł drugi określa obowiązki rustykanów pierwszego rzędu. Znaczyli oni, według słów kodeksu, w towarzystwie szubrawskim „to, co w innych towarzystwach członkowie honorowi". Mianowano nimi ludzi, „którzy odznaczyli się w zawodzie literackim lub sztuk pięknych", jeżeli mieli „lata Urbańskie". Do nadsyłania prac wcale nie byli oni obowiązani, a na schadzkach towarzystwa znajdować się mogli podczas pobytu swego w Wilnie z głosem doradczym. Byli to więc członkowie towarzystwa na prowincji mieszkający. Artykuł trzeci mówi o rustykanach drugiego rzędu. Byli oni według słów kodeksu, „jak klienci w starożytnym Rzymie". Wybierano na nich ludzi nie mieszkających w Wilnie, a „znakomitych oświeceniem i upodobaniem w naukach", albo w Wilnie zamieszkałych, lecz nie mających lat urbańskich, „a czyniących już nieobojętną nadzieję odznaczenia się w przyszłym czasie przez prace literackie". Byli oni obowiązani do dostarczania pism do „Wiadomości Brukowych", ale nie nosili nazwisk mitologicznych jak urbani lub rustykani pierwszego rzędu. Wybierano ich większością głosów członków na schadzce obecnych. Po roku ścisłego wypełniania obowiązków szubrawskich mogli być przyjęci do grona, choćby przypisanej kodeksem liczby lat nie mieli.

Zebrania towarzystwa, czyli tak zwane schadzki odbywały się raz na tydzień w niedzielę. Obowiązkiem było każdego z dostojników, urzędników i członków znajdować się na schadzce: kto na trzech następujących po sobie schadzkach nie był obecnym, a niebytności swojej przed prezydentem nie usprawiedliwił, tracił prawa członka. Głos dzwonka oznajmiał otwarcie schadzki, a członkowie zasiadali wówczas na przeznaczonych dla siebie miejscach z nakrytymi głowami. Prezydent siedział za stołem, na którym znajdował się dzwonek, dzban wody z napisem aqua fontis, szklanka i kompletne dzieła geografii i historii powszechnej. [ 6 ] Obok prezydenta miał krzesło fundator, którego wnioski w pierwszej kolejności poddawano pod głosowanie. Z członków dostojnicy na pierwszych siedzieli miejscach. Po otwarciu schadzki następowało uroczyste milczenie, a ten tylko mógł mówić, komu prezydent udzielił głosu. O głos proszono odkryciem głowy. Zdarzało się jednak, jak to Szubrawiec pan Gulbi w jednej z mów swoich opowiada, że nie zachowywano tych przepisów kodeksu, a pomimo ostrzeżeń strażnika porządkowego trudno było nieraz przy żywej dyskusji „dojść ładu w tłumie". Wtedy odzywał się dzwonek ,,srebrnym tonem" i przywracał zupełne milczenie i spokojność w zgromadzeniu. Sekretarz towarzystwa spisywał na każdej schadzce jej wywód słowny, przy końcu schadzki odczytywał go na głos i dawał prezydentowi do podpisania. Na następnej schadzce czytał ten protokół po raz wtóry, a jeżeli żadnych nie porobiono w nim poprawek, wpisywał w księgę protokolarną. Jeżeli jakieś poprawki robiono, winien był do nich się zastosować i przed wpisaniem w księgę zmienić protokół podług danych wskazówek. Protokół ten podpisywali: prezydent, „pierwszy po nim urzędnik" i sekretarz.

Nie wiadomo nam, co się stało po rozwiązaniu towarzystwa z tą księgą; prawdopodobnie pozostała ona w rękach sekretarza lub którego z członków towarzystwa. Byłby to nadzwyczaj cenny i wielkiej wagi materiał do dziejów i czynności Towarzystwa Szubrawskiego; moglibyśmy pewno znaleźć tam wiele wiadomości o stosunkach towarzystwa i jego członkach, a co najważniejsza szczegółowo rozpatrzeć się w zdaniach jednostek o tym lub owym przedmiocie podczas dyskusji nad pismami szubrawskimi wypowiadanymi. W ten sposób pozbawieni jesteśmy jedynego źródła, które by wyjaśnić nam mogło w pierwszym rzędzie czynności towarzystwa na schadzkach i powołujemy się tutaj tylko na odnośne prawidło kodeksu, który porządek dzienny każdej schadzki w głównych zarysach podaje. Jest on następujący: „a) Czytanie wywodu słownego schadzki przeszłej; b) podpisanie zaprzeszłej; c) czytanie «Wiadomości Brukowych» numerku przeszłego, jeśli będzie żądanie większości; d) czytanie wypracowanych pism z mównicy, wyjąwszy prezydenta i fundatora, którzy czytają z miejsc swoich; e) wniesienia rozmaite i ich załatwienia; f) czytanie i wybór materii przyszłego numerku «Wiadomości Brukowych»; g) wyznaczenie na przyszłą schadzkę czytelników i zapis niebytników; h) zalecenie i wotowanie na członków szubrawstwa, co nie inaczej jak na końcu schadzki czynić się może; wprowadzenie zaś nowego szubrawca odbywa się niezwłocznie za jego przyjściem nawet i w ciągu traktowanej materii, podług uważania prezydenta, i) podpisanie przez prezydującego zapisu traktowanych na schadzce materii". Gdy porządek dzienny, który prezydent w porozumieniu z fundatorem, sekretarzem i redaktorem układał, został już wyczerpany, zawiadamiał prezydent obecnych o końcu schadzki zadzwonieniem i odkryciem głowy.


1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Plagi egipskie
Lekcje religii a Trybunał w Strasburgu


 Przypisy:
[ 5 ] Formularzy tych nie ma w papierach Balińskiego.
[ 6 ] Jak z przytoczonego powyżej ustępu o obrzędach przy wprowadzaniu nowego członka się okazuje, przybory te, do których jeszcze karty dodano, umieszczano później na stole mówniczym.

« Dzieje wolnomyślicielstwa   (Publikacja: 17-06-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7355 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365