Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
148.090.146 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7284 tekstów. Zajęłyby one 28728 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3787 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Artur Patek, Jan Rydel, Janusz J. Węc (red.) - Najnowsza Historia Świata tom 4 1995-2007
Saturnina L. Wadecka - Nad Nysą Łużycką - 1945

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Najsłodsza i najmniej groźna ścieżka ludzkiego życia prowadzi drogą nauki i wykształcenia, i ktokolwiek usunie z tej drogi jakąś przeszkodę lub otworzy nową perspektywę, powinien być uznany za dobroczyńcę ludzkości.
 Rafaela » O NAS

Publikacja z prywatnego działu publicysty
Kto to jest 'prawdziwy' ateista?
Autor tekstu:

Na forum portalu Racjonalista niektórzy uważają siebie za ‘prawdziwych’ lub 100-procentowych ateistów. W tym kontekście słowo ‘prawdziwy’ źle mi się kojarzy, bo z ‘prawdziwym’ Polakiem. Zastanawiam się, na czym może polegać wyjątkowość tych przymiotów? Wg mnie nie można trochę odrzucić boga, trochę odrzucić istnienie duszy i trochę odrzucić transcendencję. Dla mnie albo się jest ateistą, albo się nim nie jest. Ateiście zbędny jest bóg, a bardzo często jest zmuszany do podejmowania rozmowy o nim, paradoksalnie przez osoby, które nazywają siebie ateistami, tymi prawdziwymi. Skupiając się za często na religii, czyni się tę dziedzinę niejako wiodącą na forum racjonalistów. To prowokuje zadanie pytań – czy na pewno tzw. prawdziwi ateiści rozumieją czym jest ateizm i dlaczego stali się ateistami? Czy mówią o religii, bo w tym temacie nadal czują się jak ryba w wodzie?

Mój światopogląd kształtował się w innych warunkach niż większości uczestników forum, bo nie miałam podstaw religijnych, lecz od razu wychowywana byłam bez boga i takie niereligijne podstawy przekazałam swoim dzieciom i jak widzę, te podstawy owocują, i mam nadzieję, że zostaną przekazane przez nie następnemu pokoleniu. Nie wydaje mi się, iż w związku z tym jestem bardziej prawdziwym ateistą i bardziej niereligijna niż inni ateiści. Na pewno nie miałam nigdy wątpliwości, iż światopogląd mój jest właściwy. Siłą rzeczy nie miałam rozterek, bo mój umysł nastawiony był na racjonalne myślenie od zawsze. Nie wiem dlaczego nie chciałam poznać religii, z którą przecież stykałam się od zawsze, gdyż wyznawali ją niemal wszyscy dookoła, a w domu, w pewnym momencie, babcia podjęła nawet próbę nawrócenia małej wnuczki na katolicyzm, wnuczki bardzo opornej i kłopotliwie pytającej. Jak łatwo się domyśleć próba była kompletnie nieudana. Byłam otwarta na inne bajki, mimo, iż nie mogłam zrozumieć dlaczego w nich tyle okrucieństwa, jednak na tą jedyną – nie.

Mam świadomość, że nie mogę brać udziału w dyskusji, w której tematem wiodącym jest religia, a który to temat, jak już wspomniałam, staje się jednym z ulubionych na forum. I choć każdy ma prawo do rozmawiania o czym i kim chce to ja odczuwam boleśnie przymus i przesyt rozmawiania o bogu/religii przez ludzi niereligijnych i naprawdę nie rozumiem umiłowania dla tego tematu. Wyjaśniając, przesyt nie wynika z tego, że moja wiedza o religii jest uboga i dlatego ten temat może mnie nudzić. Przeciwnie, to argument przemawiający za wzbudzaniem we mnie ciekawości tym tematem i niekłamanym podziwem dla religioznawców, ale nie o nich piszę.

Uważam, że większość dawnych wierzących nie może uwolnić się od wiary. Zatem, czy mogą być już ateistami? Wg mnie oczywiście nie, co najwyżej mogą wciąż kroczyć drogą ku niemu i nadal funkcjonują w okowach wiary. Oczywiście ktoś może powiedzieć — idź sobie stąd i szukaj bardziej właściwego dla siebie miejsca w sieci. I może bym i poszła, ale gdy Racjonalistę odkryłam przestałam szukać innych. Zatrzymałam się tutaj, bo uznałam, iż najlepiej będę się czuć wśród swoich, wśród osób wolnych w myśleniu. Chciałabym być dobrze zrozumiana. Nie chodzi mi o zakazanie jakiegokolwiek tematu. Nie potrzebna jest cenzura, lecz dojrzałość. Mam wątpliwość czy niektórzy ateiści są na tyle dojrzali, by mogli z religią, a konkretnie z jej chorobliwą wręcz krytyką, wziąć rozwód? Uważam, iż zawartość ateizmu w ateizmie jest za mała, bo wciąż zanieczyszcza go religia, zwłaszcza katolicka. Zauważyłam, że osoby, które były w przeszłości religijne zbyt łatwo podejmują się oceniania ludzi religijnych. Przyznam, że nie rozumiem tego, bo by ocenić człowieka nie wystarczy poznać jego światopogląd. To stanowczo za mało. Ja jako osoba niewierząca jestem powściągliwa w ocenianiu innych. Ktoś może zarzucić mi, iż właśnie dokonuję takiej oceny innych użytkowników forum. Nie, to nie prawda. Ja jedynie dzielę się ze swoimi spostrzeżeniami.

Nie podoba mi się stosowanie przez ‘nowych’ ateistów tych samych metod argumentacji, a raczej pseudo argumentacji, które są charakterystyczne dla wypowiedzi wierzących wobec niewierzących. Wydawało mi się, że ateiści, którym udało się wyjść z religijnej matni, którzy nareszcie mogą oddychać pełną piersią i otworzyć rozum na wolne myślenie – nie zastosują tych samych mierników, gdy staną po drugiej stronie barykady, którą często nie tak dawno tworzyli. Byłam w błędzie, bo z nawykami nie tak łatwo walczyć.

Stanie się ateistą powinno zobowiązywać, wg mnie, do krytycznego spojrzenia na swoje postępowanie, do udowodnienia sobie, że jest się lepszym bez wiary, do jaśniejszego widzenia, do szacunku dla dzisiejszych przeciwników, a wczorajszych współwyznawców. Rozum trzeba umieć wykorzystać odrzucając złe wzorce. Ateiści, którzy byli np. katolikami powinni ze wszech miar dążyć, by nie przenosić cech tzw. ‘dobrego katolika’ czyli złego katolika do szeregów ateistów. Myślałam, że osobom, które były w przeszłości religijne łatwiej przyjdzie zmiana sposobu postrzegania innych, bo sami niesłusznie mogli być nierzadko utożsamiani z ludźmi niemyślącymi, zabobonnymi, ślepo wierzącymi etc.. I to oni najbardziej powinni wiedzieć, iż agresja słowna, jest złą metodą udowadniania, iż religia nikomu nie jest potrzebna. Nie wystarczy powiedzieć, że religia jest głupia i kto w nią wierzy jest też głupi, że ksiądz kłamie, że papież nie jest autorytetem etc., bo nie chodzi o wyzwalanie agresji w rozmówcy, lecz o zasianie w nim wątpliwości, by zadawał coraz więcej pytań, a być może z czasem zrozumiał, iż z religią błądził. Nawet jeśli nigdy tego nie zrozumie to nie może to być powodem złości ateisty. Byli katolicy powinni wiedzieć jak do katolików dotrzeć. Burdy słowne nie powinny być kluczem do tego.

Czasem wydaje się, iż racjonaliści postępują irracjonalnie. Sami uważają swój umysł za otwarty, nie chcą zamykać się w jakichkolwiek ramach, a innych za wszelką cenę chcą podporządkować sobie. Nie tędy droga, bo nie każdy może być racjonalistą. Są ludzie, dla których świat ma sens tylko z bogiem i bezdyskusyjnie stanowią oni większość. Uważam, iż bycie ateistą zobowiązuje do kultury. Sama staram się być odpowiedzialna za wypowiadane słowa, szanuję każdą inność, także światopoglądową. Wiem na czym polega tolerancja i ogromnie się cieszę, że coraz więcej osób, zwłaszcza młodych jest tolerancyjnych. Ateizm jest domeną ludzi światłych, którzy nie boją się pytać i poszukiwać w nauce odpowiedzi. Nie będę rozpisywała się nad istotą ateizmu, bo nie mam wątpliwości, iż wszyscy na Racjonaliście wiedzą co termin ten oznacza. Dobrze, że jest takie miejsce w sieci, w którym możemy rozmawiać o świecie w różnych aspektach. Wg mnie konstruktywna rozmowa rodzi potrzebę szanowania przeciwników o odmiennych poglądach. Przecież światopogląd ateisty jest często kontrowersyjny, a chcemy by go szanowano. Tłumaczenie typu ‘oni mnie nie szanują’ albo ‘oni nie chcą słuchać żadnych prawd’, albo ‘traktuję ich tak jak oni mnie’ etc. wg mnie nie przystoi ludziom na poziomie, a sadzę, że wszyscy albo większość z nas za takich siebie uważa. Rozumem, że dyskusje mogą wyzwolić emocje, ale jeśli nie są wynikiem burdy słownej, prowokowania, lecz wymiany poglądów to są pożądane, bo dyskusję wzbogacają. Jednak nie wydaje mi się, iż dobrą formą rozmowy są próby ośmieszania rozmówców, co niestety nie jest wcale takie rzadkie.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (74)..   


« O NAS   (Publikacja: 20-02-2011 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Rafaela
Ekonomista (UMCS Lublin), w pracy zawodowej zajmowała się finansami w ochronie zdrowia. Pasjonatka fotografii, miłośniczka psów, wierna słuchaczka radiowej 'Trójki'.
str. 7442 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365