Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
160.450.672 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1686 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Religia jest sposobem, w jaki człowiek akceptuje swoje życie jako nieuchronną porażkę.
 Felietony i eseje » Mózg zdumiony!

Załgiwanie przestrzeni publicznej
Autor tekstu:

Nowy Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski biskup Wojciech Polak (Boże, jakie to wszystko arcypolskie!) ostatnio powiedział pięknie, wzruszająco wprost, a stanowczo: w Polsce istnieje autonomia państwa i Kościoła, nie jesteśmy państwem wyznaniowym a religia nie jest fundamentem życia państwowego.

Biskup nie kłamie, nie mija się z prawdą, nie łże, nie buja, nie kiwa, nie kołuje, nie wykolegowuje, nie roluje, nie dudkuje nas na strychu, nie przerabia, nie robi w konia, na szaro, nie nabija w butlę, nie zmyśla, nie chytrzy, nie wywodzi w pole, nie ssie z palucha (wytwornego swego, z rubinem), nie bierze z sufitu, nie konfabuluje, nie opowiada koszałek z opałkami, nie oszukuje, nie przekręca.

Nic z tych rzeczy, bowiem albowiem zaprawdę biskup powiada o teorii. Między innymi o tej, jaka jest (martwo) zapisana w Konstytucji Rp, według której mamy prawa wszelkie, do roboty, chleba, zdrowia (w okresach braku chorób), wykształcenia oraz szczęścia wszelkiego (zwłaszcza z okazji świąt kościelnych a także indywidualnych), więc jest i rozdział gwarantowany państwa od Kościoła.

Niestety nie Kościoła od państwa. Bo co jest zapisane, to jest tylko napisane i często nic nie znaczy. Taki właśnie zachodzi przypadek.

Czyżby pan biskup, poświęcając się namiętnie pucowaniu teoretycznych oświadczeń, nie słyszał jak skrzeczy rzeczywistość, jaka jest praktyka? Pan bp nie wie, że katecheza prowadzona w całym polskim szkolnictwie podstawowym i średnim jest całkowicie opłacana przez państwo? Że zwani katechetami żeńscy i męscy opowiadacze mitologicznych baśni oraz szerzyciele ciemnych zabobonów, zrównani są w dochodach i prawach z nauczycielami wykładającymi wiedzę naukową?

Pan bp nie wie, że mnie, emerytowi potrąca się podatek między innymi na tych tam katechetów, i dostaję na łapę tysiąc trzysta pięćdziesiąt! Tymczasem tłuściutki księżulo, co sami pana biskupa kumple przyznali, zarabia średnio ponad pięć i pół patyka. Nie jest on lepiej ode mnie wykształcony i nie posiada podobnej polszczyzny, a i chyba łaciny! Podatek zaś płaci symboliczno-komiczny.

Pan bp nie wie, choć wyświęca darmozjadów, że obleźli oni prawie wszystkie państwowe instytucje? Że przymusowe kaplice znajdują się w wojskowych jednostkach a kapelani otrzymują wysokie stopnie oficerskie do generała włącznie, zatem również kolosalne uposażenie. Podobnie jest w policji oraz straży granicznej. Kaplice zakładane są na dworcach kolejowych (brak jedynie kaplicowych wagonów w pociągach), szpitalach, w więzieniach.

Czy pan bp nie zauważył, siedząc w wysadzanym brylantami pałacu i spożywając pozłacany kawior, że Kościół stał się największym obszarnikiem, posiadaczem ziemi, dzięki między innymi owocnej współpracy z byłym esbekiem w państwowo-kościelnej Komisji Majątkowej.

Że nie rozlicza z nikim, więc i z państwem swych niewyobrażalnych dochodów. Byle kiosk z badziewiem czy kapustą kiszoną musi prowadzić kasę fiskalną, natomiast największy niczego nie produkujący wyzyskiwacz nie.

Co ja tu za pierdoły wypisuję, oczywistości znane powszechnie wyliczając. Przecież rozumniej jest spytać: dlaczego w czasach szczęśliwie minionych nikt (poza jednostkami, którym chwała) ryja nie wydarł, że Ruscy zabierają nam za darmo połowę narodowego dochodu, że faktycznie Polską rządzą? Ano, bo wszyscy robili przed nimi ze strachu w gacie: poddańcza partia, poddańczy parlament, poddańczy rząd i takież media. Dlaczego obecnie (poza znieważaną grupą Palikota) nikt przeciw czarnym okupantom? Ano dla tego samego.

Jeszcze jedno: w sprawie głośnego obecnie przedmiotu sporu biskup z widoczną przyjemnością powołał się na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu, który orzekł, że krzyż w przestrzeni publicznej nie narusza zasad świeckości państwa. Mogłoby to oznaczać, iż bp uznaje autorytet tego trybunału. Otóż nie jest jasne, czy uznaje całkowicie, więc także np. w sprawach aborcji, praw kobiet, eutanazji oraz podobnych, czy tylko częściowo, w kwestii rzeczonej? Jeżeli, a zdaje się , że właśnie zachodzi ten ostatni przypadek, uznaje wybiórczo, czyli częściowo, bo mu tak akurat pasuje, to zmuszony jestem orzec, iż autorytet częściowy nie jest autorytetem z tej przyczyny prostej , iż nie wiadomo, w której części jest autorytetem, a w której nie, zatem nie jest w ogóle. Ponadto autorytetów jako wartości żywych kawałkować nie wolno; to jest chyba nawet karalne.

Po wtóre zupełnie nie jest oczywiste pojęcie przestrzeni publicznej. Czymże ona? Słownik frazeologiczny j. polskiego Skorupki nie wymienia takiego zestawienia. Pozostaje więc pokombinować. No to do roboty!

Wedle definicji przestrzeń jest trójwymiarową rozciągłością, nieokreśloną i nieograniczoną, w której zachodzą wszystkie zjawiska fizyczne. Jeśli tak, to zawieszenie przedmiotu sporu w takiej przestrzeni byłoby mi całkowicie obojętne, nawet jeśli odbywałoby się ukradkiem. Miałbym nawet ubaw z kłopotów (to znaczy kłopotków) zawieszającego, bo niby na czym miałby zawiesić? Na jakimś kwancie światła czy na neutrino, bo gwoździ w przestrzeni takiej nie uświadczysz. Czy szczęście dla bezprawnie zawieszającego stanowi fakt, że przestrzeń to także część takiej rozciągłości objęta jakimiś granicami, miejsce zajmowane przez przedmiot materialny? Nie, gdyż Najjaśniejszy Sejm Najjaśniejszej nie jest przedmiotem zajmującym jakieś miejsce? To brzmiałoby co najmniej jak obraza dla przesiadujących tam za ciężką forsę, nawet jeśli za karę wysłuchiwać muszą Macierewicza i recytacji jego mgielnych utworów horror-science-mental-fiction (trzeba przyznać, że ładną polszczyzną). Trzecie znaczenie wyrazu przestrzeń to rozległy, pusty obszar; rozległa, pusta powierzchnia. Jeśli tak, to wieszajcie sobie w takiej, nawet po ciemku. I wreszcie jest to również odległość, odstęp między czymś a czymś. Bynajmniej jednak nie między prawem a bezprawiem.

I teraz musimy do tych niejasności dodać epitet: publiczna. Publiczny to: dotyczący ogółu ludzi, ogólny, powszechny. Spróbujmy połączyć analizowane wyrazy. Wyjdzie, że Przestrzeń jest dotyczącą ogółu ludzi trójwymiarową rozciągłością, nieokreśloną i nieograniczoną, w której zachodzą wszystkie zjawiska fizyczne. Zatem zachodzi tam również wieszanie różnych przedmiotów. Czyli jakby stanęło na racji pana biskupa.

Tyle że Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu, proszę pana biskupa, nie stwierdził, że może to dziać się tajnie, bez rozgłosu, konspiracyjnie, bez wiedzy, za plecami, potajemnie, niejawnie, na osobności, na stronie, na boku, dyskretnie, milcząco, niemo, w milczeniu, w cichości, podstępnie, podstępem, sposobem, fortelem, chytrze, przebiegle, przewrotnie, makiawelicznie.

Bezprawie tego typu nie mogłoby się stać w państwie prawa, w państwie niezależnym od kogokolwiek. Skoro jednak miejsce miało i zakazany czyn jest teraz z najwyższą butą oraz bezczelnością broniony, to Polska jest państwem zależnym, wyznaniowym, nieautonomicznym, a religia fundamentem życia państwowego.

Sam pan biskup widzi. To jest oczywiste. Więc po co łgać i to w przestrzeni publicznej?


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Francuscy masoni zaniepokojeni fanatyzmem islamskim i chrześcijańskim
John Haught, jezuicka edukacja i rzeczywiste skutki katolickiego nauczania

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (17)..   


« Mózg zdumiony!   (Publikacja: 04-11-2011 Ostatnia zmiana: 05-11-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Anatol Ulman
Urodzony w 1931 roku pisarz, dziennikarz i krytyk literacki. Publikacje książkowe: Cigi de Montbazon (1979), Godziny błaznów w składnicy złomu. Komedia współczesna (1980), Obsesyjne opowiadania bez motywacji (1981), Szef i takie różne sprawy (1982), Potworne poglądy cynicznych krasnoludków (1985), Polujący z brzytwą (seria Ewa wzywa 07, 1988), Ojciec nasz Faust Mefistofelewicz (1991), Zabawne zbrodnie (1998), Pan Tatol czyli nieostatni zajazd na dziczy. Historia burżuazyjna z końca (2000), Transakcja z amnezją. Komedia wirtualna (2000), Dzyndzylyndzy czyli postmortuizm (Wydawnictwo Alta Press-2007), " Drzazgi. Powabność bytu" (2008). W listopadzie 2010 roku zadebiutował jako poeta tomikiem wierszy "Miąższ".

 Liczba tekstów na portalu: 25  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Babok Krwiożerczy (nieśmieszny)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7508 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365