Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.086.250 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3569 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Julio VALDEÓN BARUQUE, Manuel TUŃÓN DE LARA, Antonio DOMINGUEZ ORTIZ - Historia Hiszpanii
Kerstin Steinbach - Były kiedyś lepsze czasy... (1965-1975) Znienawidzone obrazy i ich wyparty przekaz

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Jedynie dokładne i głębokie poznanie przyrody może rozproszyć lęk i mroki (..) trwoga przytłacza ludzi dlatego, że widzą wiele zjawisk na ziemi i w niebie, a nie mogą żadną miarą dojrzeć ich przyczyn.
 Światopogląd » Ateizm i Ateologia

Racjonalna wiara [2]
Autor tekstu:

Zwrócił ich uwagę na drzewo wiedzy, sprawił, że jego owoce wyglądały na jadalne i smaczne, stworzył podstępnego i mówiącego węża, umieszczając go w tym miejscu i czasie, umożliwił mu owo kuszenie. Karząc ludzi nie wziął pod uwagę, że popełnili ten występek w nieświadomości, że przyczynił się do tego jego własny stwór i ani temu nie zapobiegł chociaż mógł, ani im nie przebaczył chociaż powinien, na dodatek obarczył ich winą za zaistnienie zła w jego dziele. Więc w kilkunastu opowiadaniach przedstawiłem swoje różne wersje tego „rajskiego epizodu" w religijnych dziejach ludzkości, jak i przyczyny, które same się narzucają podczas logicznej analizy tychże biblijnych „wydarzeń". Przez co stały się one bardziej wiarygodne (przynajmniej dla mnie).

Następnie ofiara odkupicielska i zbawienie ludzkości. W skrócie wygląda to tak: Ponieważ człowiek sam nie był w stanie się zbawić, Bóg w swej nieskończonej dobroci postanowił mu pomóc: posłał swego jedynego, ukochanego Syna na ofiarę przebłagalną za grzechy ludzkości, by dzięki niej zbawił wszystkich tych, którzy w niego uwierzą. Wystarczyło tylko, aby ludzie zamęczyli go na śmierć w okrutny i poniżający sposób, by ta krwawa ofiara usatysfakcjonowała boskiego rodzica i dzięki temu wybaczył ludziom wszystkie grzechy i winy.

Ponieważ w kontekście bożych atrybutów (które sami wierzący uważają za absolutnie prawdziwe) nie da się tej biblijnej historii uzasadnić logicznie w sposób, w jaki tłumaczą ją kapłani naszej religii, dlatego także napisałem kilkanaście swoich wersji, przedstawiając w nich różne punkty widzenia. Najbardziej radykalny (a zarazem najbardziej logiczny i rozsądny) jest ten, który opisałem w „Zbawicielu": Syn boży powodowany litością i miłością do ludzi — ale też zapewne wyjątkowym, bo boskim rozumem — zbawia ludzkość zanim ta zdążyła wejść na drogę grzechu. Po prostu poświęcając się, sam zjada zakazany owoc, zabijając węża kusiciela i nie pozwalając zerwać go niewieście, nieświadomej zagrożenia. Nie wie czy teraz on sam nie będzie grzeszny i upadły, mimo to szczęśliwy jest, że mógł w ten radykalny sposób wybawić ludzkość przed tragiczną przyszłością. Intuicja mu mówi, iż przysłużył się najlepiej jak mógł bożemu stworzeniu,.. które nawet nie będzie tego świadome. Tak wg mnie powinno wyglądać właściwe rozwiązanie tego problemu.

Inną wersję tego samego „wydarzenia" przedstawiłem w opowiadaniu „Ofiara mająca zbawić ludzkość": Bóg wzywa do siebie swego Syna i przedstawia mu pomysł na zbawienie ludzi: wyśle go na ziemię, aby ogłosił im, że chce złożyć go ludziom w krwawej ofierze, by odkupić nią ich wszystkie grzechy i winy i dać im życie wieczne (po śmierci, oczywiście). Przyznaje mu się, iż ma nadzieję, że ludzie powodowani miłością do swego Boga, nie przyjmą od niego tak wspaniałomyślnej a jednocześnie bolesnej ofiary, nie mając mu czym odpłacić. Wtedy on — mając najlepszy dowód, że człowiek zasłużył sobie na tę wielką nagrodę, którą chce go obdarzyć — zbawi ludzi, ustanawiając na ziemi swoje wieczne i sprawiedliwe królestwo.

Jednakże Syn boży — tak z ciekawości, a może i przezorności - chciał wiedzieć co by się stało, gdyby jednak ludzie przyjęli tę ofiarę z niego złożoną? Odpowiedź jaką Bóg udzielił Synowi na tyle go przeraziła, iż zaproponował mu poprawkę do tej bożej wersji ofiary: gdyby tak się stało, Bóg nie ukarze srogo ludzkości jak zamierzał. Zostanie on w niebie na krzyżu, aż ludzie opamiętają się i zrozumieją, że obrali złą drogę, prowadzącą do fałszywej pobożności i bałwochwalstwa, a ich religie miast pomagać im stawać się lepszymi, robią wszystko aby posiadać nad nimi władzę i w niecny sposób z niej korzystać.

Skutek był taki, że Bóg do dziś nie może sobie darować, iż zgodził się na tę „niewinną" poprawkę do jego soteriologicznego planu, odwiedzając co jakiś czas swego Syna w ustronnym miejscu nieba, zgodnie ze swoją wolą, wiszącego na krzyżu i czekającego na ludzkie opamiętanie. Chociaż wiele jeszcze opowiadań poświęciłem tym dwóm teologicznym problemom, poprzestanę na powyższych przykładach.

W ten prosty sposób poprawiałem każdą religijną historię, która wydawała mi się nielogiczna lub sprzeczna z konsekwencjami, jakie niosą ze sobą atrybuty Boga. I tak np.: Napisałem swoją wersję potopu pt.: „Akcja arka", w której Noe starał się bezskutecznie wytłumaczyć swemu Bogu jaki niewybaczalny błąd popełnia, przeznaczając na protoplastów po potopowej ludzkości osobników o skażonych grzechem naturach (to samo dotyczy świata zwierzęcego). Dzięki prawu dziedziczności przekażą oni te ułomne natury swojemu potomstwu i w krótkim czasie sytuacja na ziemi będzie podobna do tej sprzed potopu. Więc Bóg albo powinien zrezygnować z tego niedorzecznego pomysłu, albo potopić wszystkie swoje nieudane stworzenia i zacząć swe dzieło od nowa, tym razem mądrzej: protoplaści rodzaju ludzkiego powinni być doskonali, a jeśli tacy nie są — nie powinni nimi zostawać.

Natomiast w „Ofierze Abrahama" tytułowy bohater — nie bez trudu, ale jednak — zdołał przekonać Boga, że ten pomysł ze złożeniem w ofierze całopalnej z jego jedynego, ukochanego syna Izaaka, gwałci najświętsze prawo jakie Bóg sam wpisał głęboko w serce człowieka: miłość do własnego potomstwa i dbałość o jego bezpieczeństwo. Uświadomił mu przy okazji jakim egotyzmem i egoizmem kierował się Bóg, stawiając swemu stworzeniu takie okrutne i bezlitosne zadanie. Skończyło się na tym, że Stwórca ugiął się pod naporem mądrej argumentacji człowieka i zawstydzony swoim zachowaniem, odstąpił od tego zamiaru. Zatem moja wersja jest bardziej logiczna i co najważniejsze wewnętrznie spójna (czyli nie sprzeczna z bożymi atrybutami).

W „Zwiastowaniu" spróbowałem wyobrazić sobie to biblijne „wydarzenie" w dzisiejszych realiach kulturowych i poziomie wiedzy współczesnej młodzieży. Jestem świadom, że raczej trudno byłoby znaleźć taką mądrą nastolatkę (przynajmniej w tych dziedzinach wiedzy), jaką wymyśliłem do celów tego opowiadania, tym nie mniej nie jest to niemożliwe. Przy okazji starałem się przedstawić ten teologiczny problem z nieco innej strony i odmiennej perspektywy (z pozycji nie na kolanach).

Ponieważ kuszenie Jezusa przez diabła wydawało mi się dość marnej jakości i zbyt prymitywne jak na rangę postaci biorących w nim udział, pozwoliłem sobie napisać swoją wersję pt. „Kuszenie Jezusa". Syn boży musiał się w niej naprawdę mocno postarać, aby nie ulec podstępnemu kusicielowi, który tym razem nie zabawiał się cytowaniem fragmentów Pisma Św.,.. lecz pokazał Jezusowi niektóre z czarnych kart jego przyszłego Kościoła: „święte" krucjaty, „świętą" Inkwizycję, kryminalną historię dworów papieskich, niechlubną „ewangelizację" Indian, wojny i pogromy religijne, jak i wiele innych okropności, których doświadczyła ludzkość dzięki tej religii. Jezusowi udało się zachować wiarę, gdyż w żaden sposób nie mógł uwierzyć, że to wszystko będzie dziełem jego wyznawców; uważających się za pobożnych i bogobojnych ludzi, wiernych jego idei i jego słowu. Do końca wierzył, że to co widział musiało być diabelską złudą, mającą na celu zasianie wątpliwości w jego umyśle.

W opowiadaniu pt. „Szatańska sprawiedliwość" poruszyłem problem zła w dziele bożym i łączącej się z nim sprawiedliwości, ponieważ pokrętne tłumaczenia teologów, że Bóg nie chce zła a tylko je dopuszcza, gdyż szanuje wolną wolę człowieka, nie przekonują mnie wcale. Wygląda bowiem tak, jakby Bóg szanował wolną wolę wszelkiej maści złoczyńców, psychopatów, zboczeńców, przestępców oraz zbrodniarzy, pozwalając im czynić zło, gdyż taka jest ich wola. Natomiast nie obchodzą go ich ofiary, które przecież nie wykazywały swej woli aby nimi zostać: one tego nie chciały, a mimo to ich wolna wola w tym względzie została pogwałcona. Czy to nie ma znaczenia dla Boga? Dlatego w tym tekście na parę sposobów rozwiązywałem ten problem (za Boga). Niestety, żaden z nich nie zadowalał go na tyle, aby go zaakceptować i wprowadzić w życie. Wniosek jaki mi się nasunął przy okazji: Bóg nie tyle dopuszcza zło w swoim dziele, ile chce aby ono istniało z pewnych ważnych dla niego względów. Podobny problem przedstawiłem w „Antyteodycei": doskonałe stworzenia zamieszkujące w doskonałym świecie, mogą się doskonale obejść bez Boga. Po cóż więc miałby stwarzać takie byty?

I tak po kolei zajmowałem się każdą z religijnych prawd; czyniąc je bardziej logicznymi, dostosowywałem je do wymogów swojego rozumu. W taki właśnie sposób zająłem się także innymi problemami teologicznymi, np.: przesłaniem bożym, przyczyną stworzenia świata, sensem Opatrzności bożej, „szczęśliwą" winą człowieka, fenomenem upadłego anioła, wieżą Babel, gwiazdą betlejemską, eschatologią, Sądem Ostatecznym i wieloma innymi „prawdami", które należą do kanonu wierzeń tejże religii (choć większość z tych opowiadań napisałem już dużo później i z „nieco" innego punktu widzenia).

Miałem w tamtym czasie nawet coś w rodzaju creda, które można by nazwać „Credo wierzącego mądrzej osobnika" i które poprzedzało o dekadę późniejsze „Credo sceptyka":

* Wierzę, że gdyby Bóg miał istnieć, to — ze względu na ogrom i stopień komplikacji jego dzieła: Wszechświata — jest o wiele bardziej prawdopodobne, że jego wizerunek musiałby być bliższy wizerunkowi Boga Absolutu (z jego podstawowymi atrybutami: wszechmoc, wszechwiedza, wszechobecność, niezależność od czasu i przestrzeni itp.) niż tego, że mógłby to być starotestamentowy Bóg Jahwe ze swoją „świętą rodziną", radzący sobie ze swymi stworzeniami w dość prymitywny i infantylny — jak na Boga — sposób.

* Wierzę, iż jest nieprawdopodobne, aby w przypadku Boga o takich atrybutach, jego dzieło (w postaci wszystkich jego stworzeń) istniało w relacji grzechu do swego stwórcy, czy też aby żałował on, że stworzył ludzi i smucił się z tego powodu. Jest już o wiele bardziej prawdopodobna sytuacja, jaką przedstawił dawno temu włoski filozof Cezare Vanini: „Świat jest taki, jakim go Bóg zamierzył. Jeśliby chciał aby był lepszy — byłby lepszy. Jeśli istnieje grzech, widać, że Bóg tak chce. Napisano bowiem, że wszystko czego chce — może zrobić. Jeśli zaś nie chce, a grzech mimo to istnieje, należy go nazwać albo nieprzewidującym, albo bezsilnym, albo okrutnym; skoro czy to nie był świadom swej woli, czy nie mógł jej wykonać, czy też jej poniechał".

* Wierzę, iż mając takie atrybuty, Bóg nie ma żadnego powodu ani potrzeby, aby się objawiać swym stworzeniom, gdyż mając nad nimi władzę absolutną wszystko czego by od nich chciał i tak może z łatwością wyegzekwować, bez komunikowania się z nimi. Prawa jakie chciał, aby człowiek przestrzegał wpisał głęboko w jego naturę, tak, iż stały się częścią jego człowieczeństwa. Reszta jest już zależna od jego wolnej woli, którą Bóg obdarzył swe stworzenia po to, by z niej korzystali bez jego pomocy, a nie po to, by ją ograniczać setkami szczegółowych zakazów, nakazów, napomnień i przekleństw kierowanych pod adresem nieposłusznych sobie osobników.


1 2 3 4 5 Dalej..
 Zobacz komentarze (62)..   


« Ateizm i Ateologia   (Publikacja: 27-03-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7894 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365