Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
173.403.117 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1722 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Dla egzystencjalisty (...) jest niesłychanie żenujące to, że Bóg nie istnieje, ponieważ w ten sposób znika wszelka możliwość znalezienia wartości w zrozumiałym niebie (...) Straciliśmy religię, ale zyskaliśmy humanizm".
« Felietony i eseje  
Objawienia w świątyniach [2]
Autor tekstu:

Życie w Rumunii, nie jest łatwe. Wysokie bezrobocie, stosunkowo wysokie ceny w porównaniu do zarobków [ 8 ]. Zarobki są niższe niż w Polsce. Średnie miesięczne wynagrodzenie dla osób w wieku lat trzydziestu, wynosiło w roku 2002 186 Euro, czyli mniej niż 1/3 w Polsce w tym samym czasie. Tymczasem ceny towarów są podobne jak w Polsce. Ceny mieszkań i domów w Cluj są porównywalne z tymi w Katowicach. Gdy wchodzi się do centrum handlowego, to niewiele się ono różni od podobnego w Polsce. Gdyby zastąpić napisy polskimi, oznaczenie cen z RON na PLN, różnica byłaby niedostrzegalna. Zważywszy że kurs złotówki do leja jest prawie 1:1, łatwo policzyć o ile droższe jest tam życie w stosunku do przeciętnych wynagrodzeń. Tę różnicę widać na ulicach, po tym jak ludzie są ubrani, jak wyglądają domy jednorodzinne, jakie auta brudzą się przy drogach.

Ale miało być o magicznym Cluj, nie o szarym, brudnym zaniedbanym mieście w Rumunii.

Zaczarowane miasto

Na początku opisałem, jak dwie krótkie chwile zmieniły moje postrzeganie i nastawienie do chwili, a w konsekwencji do zapamiętania pewnego przeżycia. Znacznie wcześniej, bo we wczesnej młodości, w moim umyśle, podlegając podobnym mechanizmom, powstał engram, który wpływa na moje postrzeganie takich abstraktów jak miasto i wyjazd. Oba te pojęcia, związane są z pozytywnymi odczuciami, przyjemną niespodzianką, bezpieczeństwem i miło spędzonym czasem. Gdy myślę miasto, to widzę brukowane ulice i stare kamienice Wałbrzycha i Gliwic. A raczej wydaje mi się, że je widzę, bo zapewne moje wspomnienia znacznie odbiegają od tego, co faktycznie oczy widziały. Prawdziwy jest jednak bagaż uczuć, który automatycznie się rozpakowuje, gdy odbywam wycieczkę w te okolice swojego umysłu. To zapewne wdrukowane w umysł uczucia są powodem tego, że cieszę się na nową podróż i nie mogę doczekać się poznania kolejnego miasta [ 9 ].

Nowe wspomnienia, nie są samodzielnymi bytami. Wszystkie wspomnienia połączone są siecią skojarzeń. Przez tę sieć skojarzeń przepływają nie tylko obrazy, ale również zapachy, dźwięki i uczucia, czyli coś, co można nazwać stanem naszego umysłu w chwili danego zdarzenia. Im silniej wzburzony był nasz organizm, tym więcej szczegółów zostało zarejestrowanych i tym mocniej będą one oddziaływać na to co zapamiętamy w przyszłości, i oczywiście na to jak będziemy reagować na otoczenie. Emocje z przeszłości wpływają na nasze zachowanie w teraźniejszości.

Niezależnie od tego jak silne było pierwsze wrażenie, jakie wywarło na mnie to miasto za Karpatami, z czasem będą zacierały się przykre wspomnienia, a pozostaną tylko pozytywne, które będą się wzmacniać. Efekt ten został opisany pod nazwą reguły Pollyanny i jest stałym procesem w moim umyśle.

Zarówno nauka jak i moje wcześniejsze doświadczenia, mówią że Cluj musi być dla mnie zaczarowane. Każde nowe miasto będę postrzegał przez lekko zaróżowione okulary. Miasto, w którym doświadczę niecodziennych przeżyć, będzie dla mnie zaczarowane. I tak jest. Zawsze gdy wspominam to miejsce, mój umysł zaczyna swoje czary. Jedzenie zawsze jest tam lepsze, ludzie weselsi, ulice ładniejsze, okolica przyjaźniejsza, książki ciekawsze( przywiezione z Polski), powietrze bardziej „powietrzne", pisze się łatwiej [ 10 ]. W poprzednim artykule [ 11 ], omówiłem trzy błędy poznawcze, które mają wpływ nasz stosunek do wróżb. Teraz doszukałem się dwóch, które powinienem uwzględnić zdradzając sztuczki czarodzieja, którym w tym spektaklu był mój umysł. Czy możemy wierzyć umysłowi, czyli samym sobie?

Semantyka

W artykule używałem określeń magia, czarodziej itp. Zastąpienie ich zwrotami bardziej adekwatnymi, takimi jak procesy umysłowe, w niczym nie zmieniłoby przekazu merytorycznego artykułu, poprawiając jego przejrzystość. Natomiast wpłynęłoby na odbiór artykułu u czytelników. W artykule starałem się pokazać na przykładzie jak działa nasz umysł. Jak procesy biologiczne wpływają na to co, wydaje nam się być niezależnym bytem, czyli nasz umysł, nasze ja. Cały ten zabieg był po to, żebym teraz mógł przejść do sedna i odpowiedzieć na zarzuty, że jakoby nauka i brak wiary w bajki [ 12 ] pozbawia ludzi strefy duchowej. Jak to dość często podkreślają autorzy „Nauki świata dysku", jesteśmy Apa Narrativa i takie zabiegi stylistyczne stanowią istotę naszego pojmowania świata, a analiza błędów poznawczych pomaga nam uświadomić sobie, jak bardzo jesteśmy od tych procesów zależni. Pryzmat słów zmienia nasz obraz świata, jeśli do tego uświadomimy sobie oddziaływanie uczuć, można zacząć się zastanawiać, jaki naprawdę jest świat wokół nas? Na szczęście mamy naukę z jej metodami poznawczymi, która pozwala nam znaleźć punkt zaczepienia w tym gąszczu zmiennych. Punkt od którego prowadzą ścieżki do kolejnych punktów. Takimi punktami są teorie i doświadczenia, a ścieżki prowadzą przez całą krainę nauki po jej horyzont hipotez.

O tym, że nauka nie wyklucza poezji i jak człowiek myślący cieszy się kolejnymi jej (nauki) zdobyczami pisał m.in. Richard Dawkins w Rozplątywaniu tęczy. Zatem myślę, że nie ma potrzeby po raz kolejny udowadniać, że zarówno naukowcy jak i tzw. racjonaliści potrafią cieszyć się życiem równie bardzo, a czasami nawet jeszcze bardziej, niż pozostała część społeczeństwa. Natomiast odniosę się do zarzutów o pozbawianie życia duchowości. A właściwie to spróbuję się odnieść, bo już na samym wstępie pojawia się problem z definicją owej duchowości. Osoby, które stawiają takie zarzuty, odnoszą się do skojarzeń, uczuć, przeżyć, ale nie potrafią opisać czym jest lub być powinna duchowość, czasem nazywana również duszą, magią życia. Nakłaniani do kolejnych korekt w definicji, dochodzą do mementu, gdy nie pozostaje im nic innego jak odwołać się do wiary: strefa duchowa musi istnieć, bo inaczej życie straci swój urok. Jest to typowe wyznanie wiary, niepoparte żadnymi dowodami, natomiast tak silnie zakorzenione w umyśle wierzącego, że nie dopuszcza możliwości racjonalizacji tych przekonań i prześledzenia mechanizmów nimi rządzących.

Na przykładzie tego, jak dałem się oczarować miastu Cluj, pokazałem jakie mechanizmy towarzyszą powstawaniu owej duchowości. Rozpoznanie ich i opisanie w niczym nie odbiera im uroku. Mechanizmy wydzielania endorfin nie przestaną działać, tylko dlatego, że zdamy sobie sprawę z ich istnienia. Co więcej, wiedza taka, może wpłynąć na częstsze ich wydzielanie, za każdym razem, gdy zdemaskujemy te mechanizmy w działaniu [ 13 ]. Częściej nagradzani przez własny organizm, będziemy czerpać więcej przyjemności z życia. Oczywiście wszystko przy założeniu, że owa duchowość, to niefachowy opis uczuć jakie wywołują w naszym organizmie naturalne narkotyki. Jednak nie doszukałem się w publikacjach naukowych niczego co by sugerowało, że na nasz umysł wpływa coś spoza poznanej nam fizyki i chemii, wykluczając tym samym istnieje jakie innych oddziaływań.

Impulsy elektryczne i substancje chemiczne stymulują nasz organizm, w tym mózg. Zależnie od tego jakie będzie ich natężenie i w której części naszego organizmu się skumulują, inaczej zostaną zinterpretowane przez nasz umysł. Ta same, proste zasady [ 14 ] dotyczą wszystkich ludzi. Nie ma potrzeby nazywać czegoś magią lub strefą duchową, tylko po to żeby przenieść to do jakiejś wymyślonej strefy sacrum. Postępując w ten sposób niepotrzebnie komplikujemy sobie życie, a w razie zaburzeń w funkcjonowaniu tych mechanizmów, gmatwamy się w imaginowane problemy. Problemy mogą się pojawić również wówczas, gdy zaplątując się w tzw. język duchowy, coraz bardziej odrywamy się od świata rzeczywistego i budujemy jego obraz oparty na bajkach, próbując wnioskować na tej podstawie, a nawet narzucać innym swój obraz świata. Zamiast punktu, który kotwiczy nas w świecie opisanym przez naukę, mamy punkt który kotwiczy nas w naszych imaginacjach, z każdym krokiem oddalając się od świata rzeczywistego i pozbawiając się radości jego doświadczania.

Magia, strefa duchowa, to tylko inna semantyka. Może mieć swój koloryt w sztuce i literaturze, nie jest natomiast podstawą do zarzucania nauce, obdzierania życia z jego uroków. Owe uroki to chemia i fizyka. Jeśli te dwa słowa mają zupełnie inny wydźwięk w twoim umyśle niż magia , to zapewne jest to wynikiem złych wspomnień z czasów szkolnych. Poznaj mechanizm, który rządzi tym procesem, a odnajdziesz własną magię nauki. Nagroda czeka. Tak uformowała nas ewolucja: wysil się, a organizm zadba o odpowiednią dawkę nagrody.

Cluj — Frankfurt — Rybnik 2012

Wyższy, duchowy wymiar psychiki nie musi wcale wiązać się z wiarą w siły nadprzyrodzone. Problemem jest definicja „duchowości", która nie odróżnia pozornej duchowości, opartej na wierze w zabobony, zjawiska paranormalne i siły nadprzyrodzone, od duchowości związanej ze stawianiem sobie wzniosłych celów, poszukiwaniem sensu i prawdy, pracą nad swoim charakterem. Wśród naukowców, którzy nie wierzą w istnienie Boga jest około 20% określających siebie jako „uduchowieni ateiści" (spiritual atheists). Socjolodzy religii po raz pierwszy wyróżnili taką kategorię dopiero w 2011 roku (Ecklund i Long, 2011) na podstawie około 2200 ankiet z 21 najlepszych amerykańskich uniwersytetów. Jest to grupa uważająca, że nauka da się pogodzić z duchowością, rozumianą jako indywidualna postawa, a nie religią rozumianą jako działalność zorganizowana.

Włodzisław Duch


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   


 Przypisy:
[ 9 ] A im częściej w nim bywam, tym mocniej odczuwalne są skutki błędu poznawczego, nazwanego efektem czystej ekspozycji. Błąd ten do tej pory nie znalazł naukowego wyjaśnienia, jego opis mówi o tym, że nasz stosunek zmienia się względem obiektu, na wskutek zwiększonej liczby kontaktów.
[ 10 ] To akurat może mieć inne, dodatkowe źródło. Bo cóż innego robić jak się zabrało za mało książek, a czas w hotelu lub na lotnisku się dłuży. Szczególnie po tym, gdy w czasie podróży miało się aż nadto czasu na uporządkowanie myśl i pogrupowanie przemyśleń.
[ 12 ] Nie mam na myśli bajek dla dzieci, tylko wszelakiego rodzaju wiarę w siły nadprzyrodzone, tajemnicze moce, które według ludzi w nie wierzących, mają wpływ na różne aspekty naszego życia, nadają mu urok tajemniczości i koloryt życiu codziennemu.
[ 13 ] Efekt nagrody.
[ 14 ] Proste w opisie ogólnym, w szczegółach mocno się komplikują.

« Felietony i eseje   (Publikacja: 10-04-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Przemysław Jarocki
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Dlaczego horoskopy działają
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7935 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365