Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.465.995 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 557 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wszystkim, którzy przyjdą po mnie, oznajmiam na piśmie, że nie mam w co wierzyć na tym świecie i jedynym wyjściem jest absolutne zapomnienie. Chciałbym zapomnieć o wszystkim, całkowicie, zupełnie, nic już nie wiedzieć o sobie ani o tym świecie. Prawdziwą spowiedź można pisać tylko łzami. Ale moje łzy zatopiłyby świat, tak jak mój wewnętrzny ogień podpaliłby go. Nie potrzebuję żadnej podpory,..
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

Potwór
Autor tekstu:

Czyli religijna bajka dla odważnie myślących.

"Największe i najstraszniejsze zło jakie człowiek wyrządza człowiekowi,
bierze się z niezłomnej wiary w słuszność fałszywych przekonań".
Bertrand Russel.

A teraz Najmilsi w Chrystusie Panu, opowiem wam bajkę tak przerażającą, że krwawe bajki braci Grimm to przy niej „mały pikuś". Tak straszną, iż na jej wspomnienie będziecie się budzić z krzykiem w środku nocy. Choć jestem głęboko przekonany, że znacie ją dobrze w innej wersji i zetknęliście się z nią już setki razy począwszy od wczesnego dzieciństwa, to jednak dopiero ta wersja oddaje jej całą prawdę i niezakłamany sens. Słuchajcie zatem uważnie:

Gdzieś w bezdennych otchłaniach kosmosu żyje istota — Demiurg, która nie ma sobie równych w całym Wszechświecie, która jest pierwszą jak i ostatnią przyczyną wszystkiego co w nim istnieje. Jednym słowem; jego Stwórcą, Alfą i Omegą, początkiem i końcem wszechrzeczy. Po nieskończonych eonach trwania w samotności postanowiła ona rozerwać się i zabawić. Stworzyła więc wspomniany wyżej Wszechświat, składający się z niezliczonych miliardów galaktyk, kwazarów, czarnych dziur, gwiazd i planet, a w tym i naszą gwiazdę; Słońce i naszą planetę — Ziemię.

Mimo niewyobrażalnego wręcz ogromu stworzonego przez siebie Uniwersum, nie było to dzieło przerastające jej możliwości, gdyż te miała nieskończone i niczym nieograniczone. Była bowiem ona wszechmocna (czy też wszechmogąca, co na jedno wychodzi), wszechwiedząca (czyli wiedząca wszystko o swym dziele i to nieskończenie wcześniej, niż cokolwiek w nim zaistniało), wszechobecna (czyli wypełniająca sobą całą stworzoną przez siebie rzeczywistość i to we wszystkich czasach jednocześnie), nieskończenie miłosierna, absolutnie sprawiedliwa i w ogóle doskonała pod każdym możliwym względem, jaki tylko można sobie wyobrazić naszym ograniczonym rozumem.

Myślicie więc zapewne, że i dzieło które stworzyła było równie wspaniałe i doskonałe samo w sobie? Nic z tych rzeczy! Jaki jest nasz świat, każdy widzi gołym okiem: zwierzęta pożerają się wzajemnie i wszystkie dla siebie są pokarmem, od najmniejszej bakterii po największe olbrzymy. Każdego dnia, godziny a nawet minuty, odbywa się nieustające, bezlitosne polowanie na słabszego lub mniej ostrożnego. W każdej sekundzie zadawana jest śmierć milionom istnień, a ich ból i cierpienie w przedśmiertelnej agonii woła o pomstę do tego, który to wszystko wymyślił i dał temu życie.

Lecz on jest zajęty ważniejszymi sprawami, bo prócz bezrozumnych zwierząt stworzył jeszcze istoty rozumne, świadome swego istnienia i otaczającego je świata: ludzi. Miały one być z założenia koroną całego stworzenia i chlubą swego twórcy. Myślicie więc zapewne, że stworzył je doskonałe pod każdym względem? Nic bardziej błędnego! Stworzył je tak ograniczone i ułomne jak resztę świata zwierzęcego. I tylko jedno co je odróżniało od tej reszty, był ich rozum obdarzony wyobraźnią, dany im jakby „z łaski na uciechę", bardziej dla ozdoby niż do użytku, do wierzenia lecz broń Boże nie do myślenia i zastanawiania się.

Demiurg ów wymyślił dla tych rozumnych istot bardzo dziwny plan, który nazwał Opatrznością. Zasadza się on na tym, że istoty te mają za zadanie służyć swojemu Stwórcy swym życiem i przydawać mu chwały i chluby. Pomyślicie w tym momencie, że ów Demiurg musiał je stworzyć jak najdoskonalsze i wolne, niezależne od nikogo i niczego, by świadczyło to o jego wyszukanej maestrii jako ich twórcy? Mylicie się i to bardzo!

Dał im niby wolną wolę, lecz zaraz na samym początku zabronił z niej korzystać; nie pozwolił im nabyć wiedzy na temat dobra i zła, aby nie mogli sami decydować co dla nich właściwe, a co nie. Jednym słowem nie pozwolił im samemu stanowić o własnym losie. Chciał być dla nich jedynym autorytetem we wszystkim i w każdym czasie. Może by i ludzie posłuchali jego zakazu dotyczącego owocu z drzewa wiedzy, gdyby nie jego własne stworzenie — mówiący wąż, które używając perfidnie pomyślanych argumentów skusiło ludzi do zerwania i spożycia zakazanego owocu.

Pomyśleliście na pewno, iż doskonała sprawiedliwość, cechująca ponoć owego Demiurga, nie pozwoli mu karać ludzi za wydarzenie, do którego nakłoniło ich jego własne, podstępne stworzenie, a nieskończone miłosierdzie spowoduje, że przebaczy on ludziom ten popełniony w nieświadomości występek (dopiero po zjedzeniu zakazanego owocu dowiedzieli się jakie zło popełnili). Ba! Jestem pewien, iż pomyślicie nawet, że skoro ów Demiurg jest wszechmocny i nie jest dla niego problemem stworzyć z niczego coś tak niesamowicie wielkiego jak Wszechświat, to z pewnością także w przypadku tego drobnego incydentu z ludźmi poradzi sobie tak, aby wszystko co już zaistnieje było zgodne z jego wolą, ot,.. choćby cofnie czas i zacznie od początku, tym razem bez udziału wrednego gada?

Jesteście w błędzie moi drodzy; nic z tych rzeczy! Demiurg ów ukarał ludzi z całą bezwzględnością i perfidią, na jaką nawet nie stać by było osławionych (i przecenianych) Antychrysta i Szatana razem wziętych. Nakazał bowiem ludziom — między innymi, dolegliwymi dlań karami — rozmnażać się z naturą skażoną grzechem, czyli skłonnościami do czynienia zła i nieprawości, a także wszelkich podłości jakie tylko człowiek, człowiekowi jest w stanie wyrządzić. Pojmujecie perfidię tej kary? Mając grzeszną naturę, człowiek nawet gdyby chciał być dobry, nie da rady nim być, bo jak mówi ludowe przysłowie: „Natura ciągnie wilka do lasu". Cokolwiek będzie robił zawsze obróci się to w zło, gdyż nie potrafi on sobie wyobrazić właściwej hierarchii wartości i ustanowić właściwych kryteriów zachowania.

Rozum też mu nic nie pomoże, gdyż — jak i reszta naszej natury - został skażony grzechem. Ta „genetyczna" wada ludzkiej natury przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, aż swym zasięgiem objęła cały rodzaj ludzki. Potraficie to pojąć? Każde nowonarodzone dziecko ludzkie, niezależnie od czasu i kultury w której się rodzi — z chwilą przyjścia na świat już jest obciążone winą za grzech pierwszych rodziców w raju. Jego los jest już przypieczętowany i zdeterminowany do zachowań, które są konsekwencją owej kary nałożonej na cały nasz gatunek, przez naszego Stwórcę. Za winę, z którą nie mieli nic wspólnego, bo mieć nie mogli żadną miarą.

Potraficie to sobie wyobrazić właściwie?! 80 mld istnień ludzkich (bo tyle mniej więcej ludzi żyło dotąd na ziemi), rodziło się, żyło i umierało z grzeszną naturą z powodu jednego małego incydentu w odległej przeszłości, z którym nie mieli nic wspólnego i na którego nie mieli żadnego wpływu. A jednak mimo to, dosięgła ich kara, gdyż w taki oryginalny sposób (nazywany odpowiedzialnością zbiorową i uważany za nieetyczny) pojmuje sprawiedliwość ich Stwórca.

Czy można jeszcze bardziej upodlić, sponiewierać i upokorzyć stworzenie, którego wina polega tylko na tym, iż rodzi się ono człowiekiem?! Myślicie, że nie? Otóż można! Bowiem oprócz brzemienia kary w postaci zdegenerowanej grzechem natury, można go jeszcze obarczyć brzemieniem winy za to co się stało w rajskim ogrodzie. Winy, od której nie ma ucieczki i której także podlegają wszyscy, obojętnie ile tysiącleci później by się urodzili od tego znamiennego momentu w czasie i miejsca w przestrzeni. Winy, którą nawet dobrymi uczynkami nie można zmazać, bo nie mają one żadnego znaczenia dla owego Demiurga.

Pomyślicie sobie zapewne: „Ależ musi nas nienawidzić ten nasz Stwórca, skoro zachowuje się tak w stosunku do nas — jego dzieci". Otóż nie! Mylicie się bardzo! On nas ponoć kocha i miłuje ponad wszystko! Uwierzylibyście gdybym wam tego nie powiedział?! Powtórzę więc jeszcze raz: on kocha nas (aż strach pomyśleć jak mógłby się zachować gdyby naprawdę nas nienawidził?) i zrobił wszystko aby nas wybawić z tej kłopotliwej sytuacji. Jak wygląda to „wszystko"?

Otóż w pierwszej wersji to wszystko co zostało przez niego stworzone, miało zostać zatopione wodami potopu, gdyż takie radykalne rozwiązanie wydało się najwłaściwsze Stwórcy tego ułomnego dzieła, które zawiodło jego oczekiwania i ambicje, oraz przyprawiło o wielki smutek i żal. Czyż jednak mogło być inaczej?! Przecież to on sam nakazał ludziom rozmnażać się z naturą skażoną grzesznymi skłonnościami, na efekt czego nie trzeba było długo czekać. Czemu po potopie nie stworzył nowej pary ludzi — jeszcze doskonalszych — aby stała się ona zaczątkiem odrodzonego rodzaju ludzkiego? Czemu na jego protoplastów wyznaczył ludzi — Noego i jego rodzinę — których natura także była skażona grzesznymi i złymi skłonnościami? Głupota? Przeoczenie? Nic bardziej błędnego! Celowy zamysł, którego idea przyświecała mu od samego początku.

Bowiem po wielu nieudanych próbach naprawienia ludzkości — ale już nie całej, lecz jedynie wybranego narodu spośród wielu wtedy istniejących — zawierania z nim nieustannych przymierzy i karania go w bardzo wyrafinowany sposób, po upływie 4 tysiącleci (według wyliczeń egzegetów), Demiurg ów wymyślił następujący sposób „pomocy" człowiekowi. Ponieważ nie jest on w stanie sam się uwolnić od winy, która na nim ciąży, musi to zrobić za niego jego Stwórca. Co takiego więc uczynił?

Posłał swego Syna (którego spłodził z ziemianką przy pomocy Ducha Świętego) do ludzi — a konkretnie do wspomnianego narodu wybranego — aby oddał swe życie w krwawej ofierze, bo tylko ona mogła przebłagać/przekupić owego Demiurga i zbawić ludzi. Oczywiście tylko tych, którzy w powyższe uwierzą. Jednym słowem; ludzie mieli w bestialski i poniżający sposób zamordować jego jedynego Syna, gdyż jego boski Ojciec nie widział innego sposobu zadośćuczynienia winie człowieka. Jego krew i cierpienie miało odkupić tę winę raz na zawsze, za wszystkich ludzi.

Czy rozumiecie coś z tego? Bo ja — przyznaję ze wstydem — nie bardzo! Demiurg ów bowiem składa ofiarę z siebie (tak wynika z dogmatu o Trójcy Św.), przed samym sobą (ewentualnie samemu sobie), po to by przebłagać nią siebie, za swe nieudane dzieło, człowieka. Jeszcze jedna zbrodnia ludzi - tym razem dokonana na jego Synu — miała go tak udobruchać i dobrze do nich usposobić, iż przebaczył im wszystkie dotychczasowe winy i grzechy? Ciekawe...

Ta ofiara z jego ukochanego Syna, czy stała się cezurą od której człowiek stał się lepszy i bezgrzeszny? Ależ skąd! Ludzie nadal jak byli, tak i są grzeszni i źli, bo przekleństwo grzechu pierworodnego dalej nad nimi ciąży. Mordują się i wybijają tak samo jak wieki temu, tyle, że na masową skalę. I nie ma takiej zbrodni, której by nie popełnili w imieniu Syna owego Demiurga. A także w imię jego miłosierdzia i miłości do ludzi. Przecież ich zdegenerowana grzechem natura nie zmieniła się dzięki tej ofierze odkupienia. Mają tylko obiecane zbawienie,.. gdzieś w bliżej nieokreślonej przyszłości, na samym końcu dziejów.

Jeśli myślicie, że ten zaszczyt bycia Odkupicielem i Zbawicielem całej ludzkości zaskoczył Syna owego Demiurga, to jesteście w błędzie i świadczy to tylko o waszej nieznajomości jego planu opatrznościowego. Otóż wiedział on już o tym wcześniej zanim cokolwiek zaistniało w rzeczywistości; zanim powstali pierwsi ludzie,.. i co najistotniejsze: zanim zdążyli „sprzeciwić" się swemu Stwórcy i popaść w grzech pierworodny. Powiecie, że to niemożliwe? Możliwe! Możliwe! Dla takiego bytu jak ów Demiurg wszystko jest możliwe! Możecie być tego pewni.

Czy to już koniec tej ponurej bajki? Otóż nie! To jeszcze nie wszystko na co stać owego Demiurga, jego Syna i Ducha Świętego. Jeszcze są przewidziane atrakcje eschatologiczne; nad każdym człowiekiem będzie się odbywał Sąd Ostateczny. Kto nie uwierzy w przedstawioną tu historię (z akcentami na miłość, miłosierdzie i poświęcenie dla ludzi owego Demiurga, oraz jego absolutną sprawiedliwość), tego na końcu dziejów czeka niemiła niespodzianka: w najlepszym razie unicestwienie w jeziorze płonącej siarki, a w najgorszym wieczne męki w otchłani piekła, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Wyobrażacie to sobie? Wieczne męki, od których nawet w śmierć nie będzie można uciec. To jest dopiero piękny przykład (nie licząc poprzednich) miłości Stwórcy do swego stworzenia! Nie ma co! Tylko można nam pozazdrościć!

***

I to jest dopiero właściwy koniec tej bajki. Mam nadzieję, że nie uśpiłem was, Najmilsi w Chrystusie Panu? Czas zatem wyjawić wam kto (albo co) jest tym tytułowym potworem. Pomyśleliście zapewne, że ów Demiurg, tak? Nic bardziej błędnego! Tym potworem jest nasza wyobraźnia (a konkretnie kapłanów, którzy wymyślali takie makabryczne historie) połączona z głupotą, cwaniactwem i potrzebą władzy i dominacji nad innymi. To one właśnie stworzyły tego Demiurga i jego Syna, jak i setki innych podobnych im „bogów". To one kazały im „zachowywać się" w taki irracjonalny sposób, sprzeczny z logiką i rozsądkiem. Mówi się, że ludzka wyobraźnia nie zna granic. To prawda! Jak widać na powyższych przykładach nie zna też granic przyzwoitości,.. jak i wielu innych granic także.

Powiecie zapewne, co wobec tego jest takie straszne w tej bajce, skoro to wszystko jest tylko grą wyobraźni ludzkiej? Skoro nie ma odbicia w rzeczywistości? Ależ ma! Kto wam powiedział, że nie ma? Najstraszniejsze jest właśnie to, że takie bajki jak ta (i podobne do niej) ludzie uważają za prawdy objawione, które winno się wpajać ludziom od dziecka, kiedy to jego umysł nie jest na tyle rozwinięty, aby mógł je zweryfikować pod kątem ich prawdziwości. Bronić ich z narażeniem swego życia, a już szczególnie życia ich ideowych przeciwników, czy nawet sceptyków. Uważają też, że człowiek który nie uznaje tych cwanie wymyślonych „prawd" jest niczym bezrozumne zwierzę, a w najlepszym wypadku ostatnim głupcem, dla którego nie ma miejsca pośród dobrych, porządnych ludzi. Znacie coś bardziej strasznego od tego NASZEGO potwora?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (81)..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 04-09-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8314 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365