Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
184.079.414 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 4026 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy."
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

Doradztwo religijne i religioznawcze VI [2]
Autor tekstu:

W innym miejscu: „Ale mają oni mentalność dzieci spoglądających czołobitnie na swoich ojców i oczekujących od nich zbawienia /../ Paraliżuje ich własne posłuszeństwo. Tak dzieje się z ludźmi, którzy zamiast nauki życia w demokracji zażywali nauczania Biblii i rok w rok byli karmieni nadzieją zamiast poważnego traktowania. Dlaczego nie słyszymy nic o sprzeciwach? Ponieważ zostali wychowani do bycia wiernymi i posłusznymi. Ponieważ taka postawa w życiu ma im zagwarantować lepszy byt po śmierci". Myślę, że te cytaty same mówią za siebie. Dziękuję za uwagę.

***

Dłuższa chwila przerwy. Nalałem sobie aromatycznie pachnącej, mocnej herbaty i zagryzłem kostką gorzkiej czekolady. Niezbyt długo delektowałem się tym uroczym przerywnikiem. Telefon całkiem nie w porę dał o sobie znać.

Doradca: Porady religijne i religioznawcze. W czym mogę pomóc?

Mężczyzna: Czy mówi coś panu określenie „trzy noce Tabiszowe"?

D: Przykro mi, ale nie.

M: Nie? Myślałem, że dysponuje pan większą wiedzą w tej tematyce. Trudno, będę musiał gdzie indziej zasięgnąć informacji.

D: Też tak uważam. Może zwróci się pan bezpośrednio do p. Tabisza? Ja nie znam go na tyle dobrze, aby wiedzieć o tak intymnych szczegółach jego życia.

M: Nie rozumiem,.. co ma do tego p. Tabisz?

D: Wspomniał pan przecież o „trzech nocach Tabiszowych", czyż nie?

M: Tak powiedziałem?! Bardzo przepraszam. Chodziło oczywiście o „trzy noce Tobiaszowe". Zwykłe przejęzyczenie, proszę mi wybaczyć.

D: A, to co innego! Na ten temat jestem w stanie udzielić informacji. Zapewne chodzi panu o słynne fałszerstwo Pisma Św., popełnione przez św. Hieronima? Bardzo ciekawie opisała to Uta Ranke-Heinemann w Eunuchach do raju. Proszę posłuchać: W swoim tłumaczeniu Biblii na łacinę (Wulgata), przez Kościół katolicki do dziś traktowanym bez zastrzeżeń, Hieronim zmienił tekst oryginalny, dopasowując go do swego ideału dziewictwa. Katolicki Leksykon Wetzera i Weltego (1899) podaje, że w noc poślubną Tobiasz pozostał przy życiu „dzięki wstrzemięźliwości nowożeńców". 

Rzecz w tym, że jego oblubienica Sara straciła podczas swych poprzednich nocy poślubnych aż siedmiu mężów (a i dla Tobiasza grób także był już wykopany), Tobiasz zaś przeżył. O ile w tekście pierwotnym jest mowa o tym, że oboje spali ze sobą już owej pierwszej nocy, to Hieronim każe Tobiaszowi czekać trzy noce (nazywane później „Tobiaszowymi nocami") na połączenie z Sarą.

A kiedy wreszcie po trzech nocach spędzonych na modlitwie Tobiasz zbliża się do żony, wypowiedziane przezeń słowa: „A teraz nie dla rozpusty biorę tę siostrę moją za żonę, ale z miłości do potomstwa" (w Biblii Tysiąclecia: „..dla związku prawego" Tb 8,7) są słowami Hieronima, nie zaś judaizmu. Te sfałszowane słowa Tobiasza są do dzisiaj cytowane przez wszystkich rygorystycznych teologów jako dowód na wyłączność prokreacyjnego celu małżeństwa. Pierwotne zdanie Tobiasza, które cytuje on za Księgą Rodzaju (2,18): „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam", mnich Hieronim po prostu opuszcza, by nie zamazać oczekiwanej wymowy. W nowych katolickich przekładach Biblii te uzupełnienia i opuszczenia zostały pominięte. Dawno już minęły czasy, gdy biskup Amiens i proboszczowie z Abbeville żądali zapłaty od dyspensy, za chęć spółkowania już podczas pierwszej nocy i rezygnację z trzech „nocy Tobiaszowych". To tyle o interesującym pana problemie. Jeszcze coś?

M: Czy to prawda, iż ma to jakiś związek z niepisanym „prawem do pierwszej nocy"?

D: Owszem. W tej samej publikacji jej autorka tak pisze:

"W tym miejscu wypada dodać, ze zmarły w 1778 r. Wolter dopatrywał się związku miedzy należnościami dla biskupa Amiens, a tzw. prawem pierwszej nocy (ius prima noctis), prawem feudała do spędzenia z żoną poddanego jej nocy poślubnej. /../ Myśl przewodnia jest ta sama: prawo do nocy poślubnej należy się przede wszystkim osobie panującej, względnie Bogu". To wszystko co mam na ten temat. Dziękuję za uwagę.

***

No, też coś! Można być aż tak roztargnionym? Właściwie dlaczego nie? Nie takie pomyłki się ludziom zdarzają,.. jak np. w tych dowcipach o filateliście czy o konsternacji. Na samo wspomnienie zachciało mi się śmiać, niestety sygnał telefonu przywołał mnie do porządku.

Doradca: Porady religijne i religioznawcze. W czym mogę pomóc?

Uczennica: Chciałabym się poradzić w pewnej sprawie, która stała się zarzewiem niezgody między grupą uczennic, do których i ja się zaliczam, a naszym księdzem katechetą. Otóż na jednej z lekcji religii wygłosił on następującą opowiastkę umoralniającą:

Była sobie dziewczyna o imieniu Abigail i chłopak o imieniu Abelard. Bardzo się kochali. On mieszkał po jednej strony rzeki, a ona po drugiej. Kiedy powódź zniszczyła jedyny most łączący ich domostwa, przestali się spotykać. Abigail bardzo cierpiała z powodu tej rozłąki i zastanawiała się jak temu zaradzić. Wpadła na pomysł, aby poprosić właściciela jedynej łodzi w okolicy, by ją zawiózł do ukochanego. Ten zgodził się ale pod warunkiem, że się z nim „prześpi". Dziewczyna długo myślała o tej niemoralnej propozycji, aż w końcu zgodziła się, bowiem potrzeba spotkania się z ukochanym była silniejsza od wszystkiego.

Kiedy po zrealizowaniu tej nietypowej „zapłaty" przybyła do Abelarda, oczywiście opowiedziała mu o wszystkim, uznając, iż niezależnie od okoliczności nie powinna go okłamywać. Ku jej niepomiernemu zdziwieniu, Abelard bynajmniej nie docenił jej wielkiego poświęcenia w tej sprawie. Urządził jej kłótnię, po czym zerwał znajomość, obdarzając na pożegnanie uwłaczającym epitetem: puszczalska! Wracając z owym przewodnikiem wyjawiła mu co się wydarzyło, a ten stwierdził, iż większego dupka niż Abelard nie widział w życiu: ważniejsze było dla niego zranione ego, niż ogromne poświęcenie ze strony dziewczyny. Zaproponował więc jej aby spotykali się ze sobą, tym bardziej, że od dawna jest w niej zakochany, tylko nigdy nie śmiał jej tego powiedzieć. Zanim dopłynęli do brzegu, Abigail zgodziła się przemyśleć jego nieoczekiwaną propozycję. 

Słucha pan?

D: Oczywiście! Domyślam się, że to jeszcze nie koniec?

U: Jasne, że nie! Teraz dopiero będzie najciekawsze. Otóż po skończeniu owej opowiastki, ksiądz zadał nam pytanie: "Która z tych postaci wykazała się właściwą moralnością?" Ja i moje koleżanki, po zastanowieniu stwierdziłyśmy, iż będzie to Abigail, która dla miłości — będącej przecież darem od Boga — wykazała się niesamowitym poświęceniem. Także właściwą hierarchią wartości, bowiem seks bez miłości był dla niej nic nie znaczącym epizodem. Brało w nim udział jej ciało, ale nie uczucia, nie serce. Dlatego mogła zapłacić te cenę, gdyż dzięki temu miała nadzieję doświadczyć czegoś o wiele bardziej wartościowego: fizycznej i psychicznej bliskości z ukochanym.

Jakież więc było nasze zdziwienie i zaskoczenie, kiedy ów ksiądz autorytatywnie nam oświadczył, iż jesteśmy w błędzie, a jedyną osobą z tej opowiastki, która zachowała się moralnie,.. był Abelard właśnie! I co pan na to powie? Kto ma rację: ksiądz czy ja i moje koleżanki?

D: Moim zdaniem bezsprzecznie wy! Po pierwsze: ów ksiądz nie docenił heroicznej prawdomówności Abigail, choć wg nauk ewangelicznych to prawda ma nas podobno wyzwalać. Po drugie: kwestia poświęcenia się Abigail z powodu wielkiej miłości. Czy aby nie na tym polega sens chrześcijaństwa? Dziwne, że tak sądzi osoba, której misją jest krzewienie poglądu, iż nawet sam Bóg poświęcił się (poprzez ofiarę ze swego Syna) dla wyższego dobra, bowiem owo poświęcenie dyktowane było miłością do ludzi. Jednym słowem: poświęcenie się w imię miłości jest bezcenne, bo czyż cel nie uświęca środków? Cóż to za chrześcijanin, który o tym nie wie?! Aż trudno w to uwierzyć.

U: Dlaczego więc ów ksiądz hołduje tak dziwnie pojmowanej moralności?

D: Wydaje mi się, iż winne są wzorce, na których zostało wykreowane jego poczucie moralności, jak chociażby takie „umoralniające" historie ze Starego Testamentu: np. Bóg nakazuje Abrahamowi aby zabił najukochańszego syna Izaaka i złożył mu go w ofierze całopalnej, po to, aby przekonać się czy ten dostatecznie mocno się go boi. I gotowość zabicia swego syna, Bóg uznaje za akt godny pochwały ze swej strony. Albo: tenże Bóg wpierw utwardza serce faraona, by ten nie wypuszczał Izraelitów z Egiptu, a potem karze go za to,.. iż ich nie wypuszcza. I czyni to tyle razy, aż faraon zostaje ukarany wszystkimi dziesięcioma plagami, włącznie z tą najbardziej okrutną: wymordowaniem wszystkich synów pierworodnych. Także to:

Bóg wzbudza życzliwość w sercach Egipcjan, aby pożyczyli Izraelitom swoje kosztowności, a ich samych namawia aby złupili z tychże „pożyczonych" kosztowności Egipcjan. Lub to: Bóg daje Mojżeszowi Dekalog gdzie figuruje przykazanie „Nie będziesz zabijał" i gdy ten schodzi do obozu i nakazuje rzeź, w której giną tysiące osób — bóg nie tylko nie karze zabójców, ale jest im przychylny. Mojżesz mówi do nich: „Poświęciliście ręce dla Pana , ponieważ każdy z was był przeciw swemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam swego błogosławieństwa". Itd., itd., takich i im podobnych „wzorców moralności" jest w Biblii mnóstwo, co owocuje np. tak pojmowaną moralnością owych „sług bożych":

„Według Jana Pawła II /../ zainfekowany wirusem HIV mąż nie może do końca życia odbywać stosunków ze swoją żoną, nawet po jej klimakterium, gdyż prezerwatywa jest zakazanym przez Boga rodzajem antykoncepcji. A jeśli chory mąż nie może się z tym problemem uporać, lepiej będzie gdy zarazi żonę, niż gdy użyje prezerwatywy". Czy można się dziwić, iż duszpasterze szkoleni na takich wzorcach moralnych, mają zupełnie inną hierarchię wartości? Jeśli to wszystko, dziękuję i żegnam.

***

Ponieważ telefon nie dzwonił, stanąłem w oknie i patrząc na szary krajobraz tonący w strugach deszczu, popijałem w milczeniu herbatę. Przyjemnie obserwować ulewę, będąc w suchym i ciepłym pomieszczeniu. Po chwili telefon dał o sobie znać.

D: Porady religijne i religioznawcze. W czym mogę pomóc?

Kobieta: W ubiegłym miesiącu byłam na Pierwszej Komunii św. u swojego wnuczka. Ksiądz wygłosił piękne, wzruszające kazanie, skierowane do wszystkich uczestników tej podniosłej uroczystości. Mówił dużo o miłości Boga do człowieka i kiedy tak w skupieniu słuchałam jego słów, doznałam olśnienia: ależ tak! Przecież Bóg jest miłością! Niby od dawna o tym wiedziałam, ale dopiero teraz dogłębnie zdałam sobie z tego sprawę. Czyż to nie jest najpiękniejsza ze wszystkich idei?! Nawet zagorzali ateiści nie powinni mieć nic przeciwko niej, bo co jak co, ale tak wielka miłość nie może chyba nikomu przeszkadzać, prawda? Ma pan coś przeciwko tej wyjątkowo pięknej idei?


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (50)..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 20-06-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9046 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365