Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
145.705.541 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7275 tekstów. Zajęłyby one 28687 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2867 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta
Anatol France - Bogowie pragną krwi

Złota myśl Racjonalisty:
"Przeszłość jest nauką dla przyszłości."
 Kultura » Historia

Holokaust niejedno ma imię [1]
Autor tekstu:

W osmańskiej Turcji Ormianie zajmowali wyjątkowo uprzywilejowaną pozycję i trzymali w ręku finanse imperium ottomańskiego. Powołując się na precedens historyczny sprzed tysiąca lat, zamierzali w początku ubiegłego wieku stworzyć własne państwo z dostępem do Morza Śródziemnego. Byłby to faktyczny rozbiór Turcji. W wojnie domowej zginęły setki tysięcy ludzi. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń upłynęło prawie sto lat, do dziś nie udało się wskazać miejsc, gdzie spoczywają zwłoki rzekomo milionów ormiańskich ofiar. W tej wojnie domowej, krwawej i okrutnej, zabitych z pewnością nie brakowało po żadnej ze stron. Winą obciążano głównie dzikich, rzekomo, Kurdów: narodu o rodowodzie cywilizacyjnym dłuższym niż ten, jakim szczycą się ludy słowiańskie. Nie ulega wątpliwości, że Ormianie, których władcy jako pierwsi w dziejach uczynili chrześcijaństwo wyznaniem panującym, mieli pod koniec XIX wieku znakomity PR we Francji. Tym bardziej, że kajzerowskie Niemcy wspierały Turków. W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na fakt, że wówczas jeszcze nie znano opalanych gazem krematoriów, a w suchej i pustynnej ziemi Anatolii kości powinny się zachować. Nie zachowały się. Mimo gotowości Ankary do udostępnienia dla celów badań archeologiczno-sądowych miejsc rzekomych zbiorowych pochówków ormiańskich ofiar, ich potomkowie nadal preferują medialną wrzawę, a nie precyzyjne i bezstronne wyjaśnienie przyczyn i skutków tragicznych wydarzeń. Wielu uważa, że chrześcijaństwo wojujące miłością, stosowaną jako swego rodzaju broń psychotronowa, przyczyniło się do katastrofy cywilizacji białego człowieka. Wielu też uważa, że właśnie ono ponosi odpowiedzialność za ludobójstwo towarzyszące wojnom religijnym w Europie, grabieżczym krucjatom, rewolucji francuskiej, czasom Hitlera i makabrze rosyjskich lodowych łagrów. Za to, co się stało na Wołyniu, gdzie obywatele II Rzeczpospolitej, będący chrześcijanami, mordowali swych sąsiadów, również chrześcijan, powinien poczuwać się do odpowiedzialności zarówno Kościół grecko-katolicki i jego rzymski szef, jak i zwierzchność Kościoła prawosławnego. Nie wolno zapomnieć, że to w cerkwiach święcono widły, siekiery, noże i pałki, którymi później zabijano sąsiadów. Do dnia dzisiejszego moskiewskim inspiratorom skutecznie udaje się wbijać kliny w idee pojednania Polaków i Ukraińców — najbliższych sobie mentalnie, historycznie i genetycznie narodów Europy.

Na początku XIX wieku, po podpisaniu umowy gulistańskiej (1813 roku) i turkmeńskiej (1828 roku) o przebiegu granicy między Azerbejdżanem i Iranem, carska Rosja zaczęła wprowadzać w życie plany, związane z utworzeniem „państwa ormiańskiego" na terytorium azerbejdżańskim. W pierwszej połowie XIX w. około 300 tysięcy Ormian, żyjących głównie w Iranie i Turcji, zostało przesiedlonych do Azerbejdżanu i rozmieszczonych na terytorium Irewanu (dzisiejszy Erewan), Górskiego Karabachu, Nachiczewania, Zangezura, Dereliazu, Ordubadu, Bedibasaru. Chociaż Ormianie zajęli całe obszary w Azerbejdżanie, liczba Azerów w tych okręgach mimo wszystko nadal przewyższała liczbę Ormian. Np. w 1886 roku w powiecie zangiezurskim z 326 wsi tylko 81 było ormiańskich. Ludność irewańskiego powiatu składała się w 66 % z Azerów i w 34 % z Ormian. Aby stworzyć liczebną przewagę Ormian na tych terytoriach, została zastosowana polityka ludobójstwa; Ormianie, uzbrojeni przez Rosję, zaczęli organizować oddziały wojskowe. Masowe wypędzenie Azerów z Armenii i Górskiego Karabachu, przemoc i okrucieństwo stosowane wobec ludności cywilnej osiągnęły niezwykłe rozmiary pod patronatem Rosji na początku XX wieku, zwłaszcza w latach 1905-1907. W tym okresie ormiańscy separatyści z pomocą carskiej Ochrany inicjowali krwawe pogromy w Baku, Szuszy, Nachiczewaniu, Giandży, a także w innych regionach Azerbejdżanu. W marcu 1918 roku Lenin, wyznaczywszy bolszewika Stiepana Szaumiana na nadzwyczajnego komisarza Kaukazu, skierował go do Baku. Siły zbrojne ormiańskich dasznaków otrzymały wsparcie. 31 marca w Baku rozpoczęła się rzeź Azerów, w wyniku której zginęło 12 tysięcy ludzi. Na Zakaukaziu (w latach 1905-1907 i 1918-1920) Ormianie zabili, poddali torturom i wypędzili z domów rodzinnych około 2 milionów Azerów. W czasie kolejnej deportacji Azerów, zarządzonej przez Stalina w latach 1948-1953, podstawowym problemem, do którego Ormianie przywiązywali szczególną wagę, było usunięcie azerskich ofiar z mających strategiczne znaczenie terenów w Armenii. W pierwszym etapie „oczyszczone" zostały obszary niedaleko Erewanu, które Azerowie zamieszkiwali od stuleci. Wysiedlano ich też z centrów administracyjnych oraz przyległych wsi i osad. Od stycznia 1988 roku rozpoczęła się realizacja polityki „Armenia bez Turków". Rząd Armenii, komitety „Karabach" i „Krunk", przedstawiciele Eczmiadzyńskiej cerkwi, korzystali z wsparcia Gorbaczowa i stacjonujących na Zakaukaziu oddziałów Armii Czerwonej. Wypędzając Azerów, dopuszczono się wielu krwawych prowokacji. W latach 1988-1990 etnicznej czystce poddano 185 miejscowości. Ponad 250 tysięcy Azerów i 18 tysięcy Kurdów-muzułmanów wypędzono z domów rodzinnych, 41 osób zmarło w wyniku okrutnego pobicia, 35 na skutek tortur, 115 spalono, 16 rozstrzelano, 10 — nie wytrzymawszy tortur i śledztwa — zmarło na zawał serca, 2 uśmiercili lekarze w szpitalu, a pozostałych utopiono, powieszono, zabito prądem elektrycznym lub obcięto im głowy. Jedną z najstraszniejszych tragedii, z którymi naród azerski zetknął się w XX wieku, jest holokaust w Chodżałach. Krwawe wydarzenie, które weszło do historii na równi z holokaustem w Chatyniu, Lidicy, Oradurze, Songmi, Sabrze i Szatila. W nocy z 25 na 26 lutego 1992 roku siły zbrojne Armenii oraz zbrojne ormiańskie oddziały z Górskiego Karabachu, przy bezpośrednim uczestnictwie składu osobowego i techniki wojennej rosyjskiego 366 pułku strzeleckiego stacjonującego w Chankendi, napadły na miasto Chodżały, położone między Chankendi i Askeranem. Zamordowano 613 osób, w tym 63 dzieci, 106 kobiet, 70 starców. Okrucieństwa dopuszczono się dlatego, że mieszkańcy tego miasteczka byli Azerami. Mordu dokonywano z wyjątkowym bestialstwem: obcinano głowy, wydłubywano oczy, kobietom w ciąży bagnetami przebijano brzuchy. Część mieszkańców, która próbowała ratować się ucieczką, wpadła w specjalnie przygotowaną zasadzkę i też została wymordowana. W napadzie bezpośrednio brał udział 2 batalion 366 pułku pod dowództwem majora Oganiana Sejrana Muszegowicza (Oganian Sejran jest obecnie ministrem obrony reżimu Górskiego Karabachu), 3 batalionem tego pułku dowodził Czitozjan Walerij Isajewicz. Wydarzenia końca XX stulecia pokazały światu istotę ormiańskiego nacjonalizmu. Ormianie byli przedstawiani jako naród o starożytnej kulturze, który „wiele wycierpiał". Wydarzenia w Chodżały są wyjątkowo perfidną zbrodnią. Ich sprawcy naruszyli konwencję haską i genewską o zasadach prowadzenia wojen oraz prawnym statusie zakładników. Rzucono wyzwanie całemu światu. Za tym holokaustem stały geostrategiczne cele Rosji. Należały do nich: dążenie do odzyskania utraconego wpływu w regionie i ukaranie Azerbejdżanu, który odmówił wejścia do WNP, próba stworzenia w Azerbejdżanie niestabilnej społeczno-politycznej sytuacji, rozognieniem etnicznego separatyzmu. Stanowiska Rosji i Armenii zawsze są ze sobą zbieżne. Obu stronom udało się nawet częściowo zrealizować własne interesy. Rosyjsko-ormiańskie siły zbrojne okupowały siedem sąsiadujących z Górskim Karabachem rejonów — Kelbadżarski, Laczyński, Agdamski, Fizuliński, Dżebrailski, Zangilański i Gubadliński, dopuszczając się masowych mordów i wypędzając mieszkańców. Dzięki przejęciu władzy przez Hejdara Alirza ogly Alijewa w rezultacie przeprowadzonych na wielką skalę reform, podpisania Kontraktu Stulecia, a w konsekwencji zbudowania rurociągu naftowego BTC Baku-Tbilisi-Ceyhan, Azerbejdżan przekształcił się w silne państwo w tym regionie.

Armenia nadal okupuje Górski Karabach i 20 % sąsiadujących z nim terytoriów Azerbejdżanu. 24 lutego 1994 roku Milli Medżlis, czyli azerski parlament, przyjął uchwałę o ustanowieniu „Dnia holokaustu w Chodżałach". Do Azerów na całym świecie skierowano odezwę. Osiągniecie stabilnego poziomu bezpieczeństwa energetycznego państw Unii Europejskiej wydaje się niemożliwe bez osądzenia ormiańskich zbrodniarzy. Jest jeszcze jeden, bodajże najważniejszy, aspekt polsko-azersko -ukraińskiego rurociągowego rozwiązania. Jego ewentualni oponenci niech przestudiują mapę z zaznaczonymi głównymi strumieniami rozpływów ropy naftowej z arcybogatych złóż TENGIZ. Najtaniej i najdogodniej jest ją jednak transportować na wschód. Do Chin. Przez terytorium Kazachstanu, którego nienaruszalność granic zagwarantowały niedawno władze w Pekinie. Mimo znacznej rosyjskojęzycznej mniejszości. Rurociąg Tengiz-Sian znacznie może przyśpieszyć proces przemieszczania centrum cywilizacji planety Ziemia z basenu Atlantyku do basenu Pacyfiku. To też nie wszystkim się będzie podobało. Sojusz Białego Orła z Naftowym Półksiężycem zyska natomiast dużą sympatię nie tylko w Waszyngtonie.

Kolonialna polityka rosyjska na Kaukazie nie ulega zmianom od wieków. Władcy dogorywającego imperium stosują zasadę DIVIDE ET IMPERA. Ich celem stało się kontrolowanie tras rurociągów transportujących ropę naftową z basenu Morza Kaspijskiego. Mimo stosowania na szeroką skalę ludobójstwa cywilnej ludności w Czeczenii i na nieco mniejszą w Karabachu — przegrali. Dzięki nadzwyczajnej determinacji, sile woli i talentom jednego w zasadzie tylko człowieka — Heidara Alijewa — już niestety po jego śmierci rozpoczął pracę rurociąg BTC Baku Tbilisi Ceyhan. Każda przesłana nim baryłka ropy przybliża dzień, kiedy również narody północnego Kaukazu odzyskają wolność.

Jedną z najstraszniejszych tragedii, z którymi naród azerbejdżański zetknął się w XX wieku, jest holokaust w Chodżałach. To krwawe wydarzenie, które weszło do historii ludzkości na równi z holokaustem w Chatyniu, Lidicy, Oradurze, Songmi, Sabrze i Szatila.

Zwraca uwagę, że azerski historyk, piszący o ludobójstwie, na pierwszym miejscu wymienia Chatyń. Perfidna polityka mocodawców rosyjskich oprawców z Katynia przynosi rezultaty. Obywatele ZSRR wiedzieli tylko o wymordowaniu przez oddziały niemieckie mieszkańców białoruskiej wsi Chatyń. O Katyniu prawdy nie rozpowszechniano i Rosjanie nie znają jej do dziś.



Morderstwa, szczególnie kobiet i dzieci, i to popełnione z wyjątkowym okrucieństwem, pozostaną na zawsze krwawą kartą w historii ludzkości. Azerski historyk spróbował uporządkować polityczne i geostrategiczne cele, jakie stały za holokaustem w Chodżałach. Należały do nich: 1. Dążenie Rosji do odzyskania utraconego wpływu w regionie, na Południowym Kaukazie i ukarania Azerbejdżanu, który odmówił wejścia do WNP; 2. Stworzenie w Azerbejdżanie stanu ogólnej psychozy, niestabilności społeczno-politycznej i zaognienienia etnicznego separatyzmu; 3. Stymulowanie przechodzenia Azerbejdżanu na federalny system rządów; 4. Stworzenie siłom zbrojnym Armenii przyczółków dla dalszej agresji na Azerbejdżan; 5. Doprowadzenie do pogodzenia się narodu azerbejdżańskiego z faktem okupacji jego terytoriów. W wielu aspektach stanowisko Rosji i agresora zgadzały się ze sobą i obu stronom udało się częściowo zrealizować swoje interesy. Rosyjsko-ormiańskie siły zbrojne zajęły siedem sąsiadujących z Górskim Karabachem rejonów — Kelbadżarski, Laczyński, Agdamski, Fizuliński, Dżebrailski, Zangilański i Gubadliński, dopuszczając się masowych mordów na mieszkańcach i wypędzając ich z domów. Po czerwcu 1993 roku i przejęciu pełni władzy przez Heydara Alirza ogly Aliyeva, w rezultacie przeprowadzonych na wielką skalę reform, dzięki rosnącym z roku na rok dochodom z eksportu ropy naftowej, Azerbejdżan przekształcił się w najsilniejsze państwo Zakaukazia. Strategicznym interesom Armenii został zadany poważny cios. W okresie, gdy cała postępowa ludzkość zjednoczyła się we wspólnym froncie walki z terroryzmem i zmierza do pokojowego rozstrzygania konfliktów, Armenia nadal okupuje Górski Karabach i 20 % sąsiadujących z nim terytoriów Azerbejdżanu. Z terrorem i okrucieństwem spotkać się tam można na co dzień. Nie można się dziwić, że społeczeństwo Azerbejdżanu oczekuje, iż już wkrótce nastąpi moment, kiedy wszystkie organizacje międzynarodowe powiedzą „stop!" ormiańskiej agresji. Agresji, która wzniosła ideologię terroru do poziomu polityki państwowej. Mieszkańcy Azerbejdżanu niestety naiwnie, jak dotąd wierzą, że państwa-członkowie ONZ, OBWE, UE, cała postępowa ludzkość, a zwłaszcza międzynarodowe organy sądowe, sprawiedliwie ocenią holokaust w Chodżałach jako ludobójstwo. Oczekują też na udzielenie skutecznej pomocy w ukazaniu światowej społeczności rozmiarów tej tragedii. Niestety bezskutecznie. Już sama nazwa „Nagorno Kara-bagh" — wskazuje na złożoność problematyki. Oznacza bowiem górski (z rosyjskiego), czarny (z tureckiego) ogród (z perskiego). Obecnie pod kontrolą Armenii znajduje się obszar o powierzchni 14 tysięcy km˛ W 1990 roku zamieszkany był przez około 200 tysięcy ludzi, z czego 76% obywateli stanowili Ormianie, 23% Azerowie, a pozostały procent — Rosjanie i Kurdowie. Stolicą regionu jest Stepanakert (po azersku Xankandi), a drugim większym miastem — Szusza. 2 września 1991 roku ogłoszono powstanie Republiki Górskiego Karabachu (NKR), a w referendum 10 grudnia tegoż roku, za niepodległością opowiedziała się większość mieszkańców. Azerbejdżan nie przyjął tej deklaracji i rozpoczęła się krwawa wojna w górach. W maju 1994 roku podpisano zawieszenie broni, które trwa do dzisiaj. Ormianie przejęli kontrolę nad całym terytorium Republiki oraz terenami pomiędzy Republiką a Armenią i Iranem. Nowe mapy Armenii przedstawiają Armenię i republikę Górskiego Karabachu, wraz z terenami pomiędzy, jako jedno państwo. Jak dotąd, nikt go jednak nie uznał na arenie międzynarodowej. Autor przewodnika turystycznego jest pełen zachwytów nad urodą Karabachu. Tuż przy linii frontu leżało duże miasto, Agdam, zniszczone w czasie wojny, obecnie wymarłe. Także klasztor Gandzasar, wspaniały przykład architektury z bogatymi fryzami i detalami Rural Karabakh. Dla turystów Karabach to fotogeniczny obszar z chaczkarami (kamiennymi płytami wotywnymi z krzyżem), sadami, kanionami i pełnymi życzliwości ludźmi. Kościoły i fortece — takie jak Amaras, Dadivank i Gtchavank oraz forteca Jraberd.


1 2 3 4 5 Dalej..
 Zobacz komentarze (6)..   


« Historia   (Publikacja: 28-06-2014 Ostatnia zmiana: 29-06-2014)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Witold Stanisław Michałowski
Pisarz, podróżnik, niezależny publicysta, inżynier pracujący przez wiele lat w Kanadzie przy budowie rurociągów, b. doradca Sejmowej Komisji Gospodarki, b. Pełnomocnik Ministra Ochrony Środowiska ZNiL ds. Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Karpat Wschodnich; p.o. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów; członek Polskiego Komitetu FSNT NOT ds.Gospodarki Energetycznej; Redaktor Naczelny Kwartalnika "Rurociągi". Globtrotter wyróżniony (wraz z P. Malczewskim) w "Kolosach 2000" za dotarcie do kraju Urianchajskiego w środkowej Azji i powtórzenie trasy wyprawy Ossendowskiego. Warto też odnotować, że W.S.M. w roku 1959 na Politechnice Warszawskiej założył Koło Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli.   Więcej informacji o autorze

 Liczba tekstów na portalu: 49  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kaukaz w płomieniach
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9687 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365