 |
Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-06-2014 23:08 | Selanos (12869 punktów) | Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
20 na 20 | Być może słyszeli Państwo o 11-latce które zgwałcona przez dwóch kuzynów (14 i 15 lat) zaszła w ciąże. Najprawdopodobniej w tym przypadku doszło albo dojdzie do aborcji, nie ma żadnych pewnych informacji na ten temat Redaktor Terlikowski nie mógł oczywiście przejść obok tej sprawy obojętnie. Według redaktora Terlikowskiego nie ma powodów, żeby "zamordować niczemu winne dzieciątko". Lekarzem nie jestem, ale ciąża 11-latki to chyba dość niebezpieczna sprawa. Według Terlikowskiego, dziewczynkę chce się "ponownie zgwałcić aborcją". Pan T. nie pierwszy raz pokazuje, że taki dramat jak gwałt na jedenastolatce i ciąża (oraz ewentualny poród), to dla niego drobnostka. Dla redaktora T. liczy się tylko płód który jeszcze nie jest na tyle rozwinięty, żeby myśleć czy czuć. Jest to o tyle ironiczne, że to nas, złych "morderców" którzy są za aborcją, oskarża się o brak empatii. W świecie jakim chciałby go pan T. ta jedenastoletnia dziewczynka zapewne zmuszona byłaby urodzić. W jaki sposób? Możemy sobie wyobrazić, być może zostałaby odebrana rodzicom i "otoczona opieką" lekarzy którzy podpisali deklarację wiary i katolickich psychologów z KUL. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
29 na 29 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
Terlikowski broni dzieci "nienarodzonych" poniewaz jest to spektakularne (dla jego fanow) a przy tym kompletnie gratisowe. Taka obrona nic nie kosztuje. Nie slyszalem aby Terlikowski bronil zycia narodzonego. Nie slyszalem aby objal patronatem jakis sierociniec czy finansowo wspomagal jakas biedna rodzine. Dla niego mozliwa smierc 11-latki, trauma, depresja czy nawet pozniejsze samobojstwo nie jest brana pod uwage. Dla niego wazniejszy jesl zlepek komorek, z ktorego moze powstac ludzkie zycie. Bo on tak kocha dzieciatka nienarodzone, ze sa one wazniejsze niz juz narodzone  Zwykly, katolicki sk....syn, ktoremu Jahwe za pomoca katolickiej indoktrynacji odebral wszelka empatie i wspolczucie dla otaczajacego go swiata.
|
|
 | -8 na 8 | vifix (2315 punktów) | >Nie slyszalem aby Terlikowski bronil zycia narodzonego. Nie slyszalem aby objal patronatem jakis sierociniec czy finansowo wspomagal jakas biedna rodzine.
Jaka jest Twoja opinia na temat sposobu traktowania ludzi w Korei Północnej? Uważasz, że nie powinni być gnębieni? Jeśli tak, to co zrobiłeś oprócz posiadania takiego poglądu i (ewentualnie) jego artykułowania? Przeznaczyłeś jakieś pieniądze na pomoc tym ludziom?
|
|
|  | 20 na 20 | romaro (25211 punktów) | > Jeśli tak, to co zrobiłeś oprócz posiadania takiego poglądu i (ewentualnie) jego artykułowania? Przeznaczyłeś jakieś pieniądze na pomoc tym ludziom? A co ty zrobiłeś dla Koreańczyków? Nic, no bo co mogłeś zrobić bidoku? Jesteś tylko marną podróbą chrześcijanina. Taka chińska tandeta. A co zrobił tzw. św.Jan Paweł II, co zrobił obecny papież. Dlaczego tam nie wysyłają misjonarzy? Bo nie wpuszczą ich? Przecież znani są z tego, że jak jednymi drzwiami ich wyrzucą to drugimi potrafią wejść. A może nie lezą tam, bo ręka boska tam już nie sięga? Dlaczego katolicy taki zamęt w tym kraju sieją. Czym zasłynął ten dziennikarzyna, że jego durne słowa powtarzają wszystkie media? Przecież nie był przyjacielem JPII tak jak ta stara prukwa obecnie piastująca po JPII stanowisko autorytetu dla polskich katolików tylko dlatego bo była jego przyjaciółką. Wybaczcie jest to naprawdę jedyny przypadek kiedy użyłem takich słów, ale jak czytam, że dla niej ustawa o aborcji to mało... Ta stara baba bierze się za dyskryminowanie lekarzy niekatolickich i tych którzy nie leczą z katechizmem w ręku.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >A co ty zrobiłeś dla Koreańczyków? Nic, no bo
rozumiem, że można mieć na jakiś (dowolny) temat zdanie i nie musi się ono przekształcać w czyny.
>Jesteś tylko marną podróbą chrześcijanina.
Nie jestem ani chrześcijaninem ani podróbką
>Taka chińska tandeta.
A Ty pewnie jesteś tym typem, przez, którego ateiści nie mają najlepszej opinii. Ale śmiało, ubliżaj jeśli Ci ulży.
>A co zrobił tzw. św.Jan Paweł II, co zrobił obecny papież. Dlaczego tam nie wysyłają misjonarzy?
Nie wiem, problemy chrześcijaństwa nie specjalnie mnie interesują.
>Dlaczego katolicy taki zamęt w tym kraju sieją.
Tzn jaki?
>Czym zasłynął ten dziennikarzyna, że jego durne słowa powtarzają wszystkie media?
Nie wiesz? Zdobyciem odpowiedniej ilości kliknięć w jego artykuły.
|
|
| | |  | 17 na 17 | romaro (25211 punktów) | >A Ty pewnie jesteś tym typem, przez, którego ateiści nie mają najlepszej opinii. Ale śmiało, ubliżaj jeśli Ci ulży. Polscy katolicy również. A co zrobić ma ateista by w oczach wierzącego miał dobrą opinię? Najlepiej gdyby przeszedł na wiarę, bo już sam fakt że wierzący obcuje z ateistą powoduje u niego (wierzącego) mały roztrój nerwowy, więc jeżeli nie potrafi się zamknąć (ateista), to chociaż niech miodzi wierzącemu. Prawda jest taka, że ateista w tym kraju nie powinien się ze swoim światopoglądem afiszować, bo nie idzie o to, że mówi, a oto, by go najlepiej nie było. Wszak ewangelizacja na wytrzebieniu ateistów polega.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Polscy katolicy również. A co zrobić ma ateista by w oczach wierzącego miał dobrą opinię?
Nie wiem, nie jestem wierzący. Ale z pewnością by mieć dobrą opinię w oczach dobrego człowieka nie powinien ubliżać innym.
>Prawda jest taka, że ateista w tym kraju nie powinien się ze swoim światopoglądem afiszować, bo nie idzie o to, że mówi, a oto, by go najlepiej nie było. Wszak ewangelizacja na wytrzebieniu ateistów polega.
Wiesz, jak przeglądam to forum to dochodzę do wniosku, że wedle wielu jego użytkowników, świat byłby rajem gdyby wierzących nie było. Chyba więc to działa (jeśli w ogóle) w dwie strony.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | romaro (25211 punktów) | Ludzie normalnie się zachowują tylko wtedy gdy o wierze zapominają. Wtedy i mój wojowniczy ateizm zanika.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Ludzie normalnie się zachowują tylko wtedy gdy o wierze zapominają. Wtedy i mój wojowniczy ateizm zanika.
Oj myślę, że nie tylko. Jak pogadalibyśmy o polityce, to z pewnością stwierdziłbyś, że normalnie się nie zachowuję (jak i każdy inny o innych poglądach niż ty).
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | romaro (25211 punktów) | >Oj myślę, że nie tylko. Jak pogadalibyśmy o polityce, to z pewnością stwierdziłbyś, że normalnie się nie zachowuję (jak i każdy inny o innych poglądach niż ty). Zależy co masz namyśli mówiąc o polityce, bo, że tę ciężko już oddzielić od religii to nie muszę Ci przypominać. Więc, żeby nie było niejasności, jeżeli uważasz, że to co robi jeden z senatorów (zbiera głosy, by lekarz od sumienia nie wskazywali gdzie pracują prawdziwi lekarze), więc jeżeli uważasz że jest to bardzo mądry krok polityczny , to wybacz, ale według mnie to ja będę miał prawo uważać, że zachowujesz się nie normalnie popierając takie ustawy.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 3 | vifix (2315 punktów) | A czy ludzi, którzy w czasie wojny mieli nakaz wskazywania miejsca ukrycia żydów, ale sumienie im tego zakazywało też byś nazwał nienormalnymi?
|
|
| | | | | | | | |  | 10 na 10 | romaro (25211 punktów) | Myślałem, że mam z inteligentnym człowiekiem do czynienia.
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ale z pewnością by mieć dobrą opinię w oczach dobrego człowieka nie powinien ubliżać innym. Nie wiem co prawda co ma jakiś "dobry człowiek" do tego, ale mierzi mnie moralność Kalego. Według Pana nie powinno się ubliżać innym, może i nie powinno, ale warto ten nakaz zacząć od siebie.
>Wiesz, jak przeglądam to forum to dochodzę do wniosku, że wedle wielu jego użytkowników, świat byłby rajem gdyby wierzących nie było. Chyba więc to działa (jeśli w ogóle) w dwie strony. Wśród wierzących, niezależnie od przedmiotu ich wiary, powszechnym jest intelektualne ograniczenie polegające na wybiórczym czytaniu. Wyczytują z tekstów tylko to co chcą przeczytać.
Raju na ziemi nigdy nie było i nigdy nie będzie, ale rzeczywiście historia uczy, że fundamentalistyczna wiara tylko do nieszczęść prowadzi i tak na przykład ja uważam, że im więcej w społeczeństwie ludzi kierujących się racjonalizmem, a mniej wiarą to tym jest lepiej. W Europie potwierdzają to badania socjologiczne.
@@@ .
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >A Ty pewnie jesteś tym typem, przez, którego ateiści nie mają najlepszej opinii. Jacy ateiści i u kogo?
@@@ .
|
|
|  | 11 na 11 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | >>Nie slyszalem aby Terlikowski bronil zycia narodzonego. Nie slyszalem aby objal patronatem jakis sierociniec czy finansowo wspomagal jakas biedna rodzine. >Jaka jest Twoja opinia na temat sposobu traktowania ludzi w Korei Północnej? Uważasz, że nie powinni być gnębieni? Jeśli tak, to co zrobiłeś oprócz posiadania takiego poglądu i (ewentualnie) jego artykułowania? Przeznaczyłeś jakieś pieniądze na pomoc tym ludziom?
Serio? Bija u mnie murzynow????
Czyli zeby nie byc s*******nem musze ratowac caly swiat? Co ma wspolnego empatia, wspolczucie i wspolodczucie dla zgwalconej 11-latki do tego, ze nie angazuje sie w ratowanie Korei Polnocnej? Czy moja ewentualna pomoc tej 11-latce (pomoc, ktora jest juz niewpierdalanie sie w jej macice katolickim belkotem o nienarodzonym zyciu) bedzie niewazna, nieszczera czy w innym stopniu pomniejszona bo nie pomoge Koreanczykom w zwalczaniu rezimu?
Czy katolicy oprocz pociagu (i zapewne obowiazku) do relatywizowania swojego s*******nstwa posiadaja zdolnosc do empatii, zrozumienia innych i dostrzezenia belki we wlasnym oku??
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >Serio? Bija u mnie murzynow???? >Czyli zeby nie byc s*******nem musze ratowac caly swiat?
Nie, niestety nie ja to wymyśliłem, tylko Ty wpadłeś na pomysł, że za słowami ma iść kasa z portfela.
>Co ma wspolnego empatia, wspolczucie i wspolodczucie dla zgwalconej 11-latki do tego, ze nie angazuje sie w ratowanie Korei Polnocnej?
A co ma to wspólnego z komentarzem, do którego się odniosłem. Nic nie wspominałeś o 11 latce tylko o Terlikowskim, który nie chcę dać na fundację, a teraz wyjeżdżasz z takimi pytaniami?
>Czy moja ewentualna pomoc tej 11-latce (pomoc, ktora jest juz niewpierdalanie sie w jej macice katolickim belkotem o nienarodzonym zyciu) bedzie niewazna, nieszczera czy w innym stopniu pomniejszona bo nie pomoge Koreanczykom w zwalczaniu rezimu?
A skąd wiesz, że Terlikowski nie daje na fundacje do zwalczania reżimu, a Ty oprócz gadania o złym reżimie nie robisz, używając Twojej retoryki, kompletnie NIC.
>Czy katolicy oprocz pociagu (i zapewne obowiazku) do relatywizowania swojego s*******nstwa posiadaja zdolnosc do empatii, zrozumienia innych i dostrzezenia belki we wlasnym oku??
Nie wiem, co posiadają katolicy, zapytaj im się. Dobrze wiedzieć, że gdy argument Ci nie pasuje, to zaczynasz bełkotać coś o relatywizmie. Dobrze również wiedzieć, że jesteś aż tak empatyczny, że masz w d... dziecko tej 11 latki.
|
|
| | |  | 12 na 12 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Nie, niestety nie ja to wymyśliłem, tylko Ty wpadłeś na pomysł, że za słowami ma iść kasa z portfela.
Nie. Ale jesli latam za kazda zgwalcona 11-latka (w ogole za kazda ciezarna kobieta) i krzycze, ze zycie "nienarodzone" jest wazniejsze niz tlen w powietrzu to hipokryzja pachnie jesli nic nie krzycze o zyciu juz narodzonym, zyjacym i odczuwajacym. Te 11-latke moze od srodka rozjebac bo wazniejsza jest kilkukomorkowa zygota.
>A skąd wiesz, że Terlikowski nie daje na fundacje do zwalczania reżimu, a Ty oprócz gadania o złym reżimie nie robisz, używając Twojej retoryki, kompletnie NIC.
Ja nic nie powiedzialem o zlym rezimie. To Ty wyskoczyles z Korea Polnocna. Ja mam ten kraj w dupie (nie jestem katolikiem, ktory wszem i wobec wciska, ze empatia to jego drugie imie).
>Dobrze również wiedzieć, że jesteś aż tak empatyczny, że masz w d... dziecko tej 11 latki.
Jakie dziecko? To ona ma juz nie zygote, nie zarodek nie plod tylko dziecko? Wedlug Konwencji o Prawach Dziecka podpisanej przez Polske w 1991 roku dziecko jest samodzielnym podmiotem. Ile komorek musi byc w macicy aby miec status samodzielnego podmiotu? 2, 4, 8 czy wiecej???
A co do empatii: tak, mam wiecej empatii dla zgwalconej 11-latki niz dla zlepka dwoch komorek. Mam wiecej zrozumienia dla mozliwych komplikacji podczas ciazy i porodu niz dla zlepka dwoch komorek. Tak, mam wiecej zrozumienia dla odczuc, uczuc, strachow i innych stanow zyjacej i oddychajacej 11-latki niz dla "nienarodzonego" zlepka dwoch komorek.
Dla Ciebie wazniejsze jest "nienarodzone dziecko", nawet jesli kosztem jego narodzin mialaby miec smierc matki. Mam nadzieje, ze nie masz dzieci i nigdy ich nie bedziesz mial. Chociaz jestem w 100000000000000000000000000000000000000000% pewien, ze w analogicznej sytuacji bylbys pare minut pozniej u lekarza i "nienarodzone dziecko" Twojego dziecka mialbys gleeeeeboko w dupie.
|
|
| | | |  | -3 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Nie. Ale jesli latam za kazda zgwalcona 11-latka (w ogole za kazda ciezarna kobieta) i krzycze, ze zycie "nienarodzone" jest wazniejsze niz tlen w powietrzu to hipokryzja pachnie jesli nic nie krzycze o zyciu juz narodzonym, zyjacym i odczuwajacym.
Drogi Panie, Terlikowski jest zwolennikiem życia ogólnie. On jest nawet przeciwnikiem eutanazji, więc sugerowanie, że nie krzyczy nic o życiu narodzonych jest głupie. Swoją drogą to chyba dość oczywiste, że najczęściej mówi się o życiu płodów skoro jedynie ta faza rozwoju człowieka nie jest całkowicie chroniona przed morderstwem.
>Ja nic nie powiedzialem o zlym rezimie. To Ty wyskoczyles z Korea Polnocna. Ja mam ten kraj w dupie (nie jestem katolikiem, ktory wszem i wobec wciska, ze empatia to jego drugie imie).
No ale chyba jakieś zdanie masz. Albo popierasz reżim albo lud. I jednym i drugim przydałaby się kasa.
>Jakie dziecko? To ona ma juz nie zygote, nie zarodek nie plod tylko dziecko?
Uważaj bo zaraz powiesz, że czterdziestolatek to nie człowiek bo nie jest nazywany dzieckiem
>Wedlug Konwencji o Prawach Dziecka podpisanej przez Polske w 1991 roku dziecko jest samodzielnym podmiotem. Ile komorek musi byc w macicy aby miec status samodzielnego podmiotu? 2, 4, 8 czy wiecej???
A czy ten samodzielny podmiot przejdzie się samodzielnie do sklepu i se kupi żarcie?
>A co do empatii: tak, mam wiecej empatii dla zgwalconej 11-latki niz dla zlepka dwoch komorek. Mam wiecej zrozumienia dla mozliwych komplikacji podczas ciazy i porodu niz dla zlepka dwoch komorek. Tak, mam wiecej zrozumienia dla odczuc, uczuc, strachow i innych stanow zyjacej i oddychajacej 11-latki niz dla "nienarodzonego" zlepka dwoch komorek.
Innymi słowy. Segregujesz ludzi. Ja uważam każdego za równego, niezależnie z ilu komórek jest zbudowany.
>Dla Ciebie wazniejsze jest "nienarodzone dziecko",
Ach te obrzydliwe manipulacje. Czekam na cytat, gdzie napisałem, że któryś z tych podmiotów jest ważniejsze.
>Mam nadzieje, ze nie masz dzieci i nigdy ich nie bedziesz mial. Chociaz jestem w 100000000000000000000000000000000000000000% pewien, ze w analogicznej sytuacji bylbys pare minut pozniej u lekarza i "nienarodzone dziecko" Twojego dziecka mialbys gleeeeeboko w dupie.
Żeby się nie powtarzać zacytuje sam siebie z innego postu: "Jeżeli taka sytuacja nastąpi, co mam nadzieje, że się nie stanie, to jeśli zmienię poglądy to będzie oznaczało, iż zmiana ta nastąpiła nie poprzez chłodną analizę sytuacji a poprzez emocję. Właśnie dlatego spory rozstrzyga osoba niezaangażowana by mogła chłodnym okiem ocenić kto ma rację. Smutne to, iż uważasz, że powinno się budować poglądy w oparciu o emocje."
|
|
| | | | |  | 9 na 9 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Drogi Panie, Terlikowski jest zwolennikiem życia ogólnie.I dlatego ryzykuje zycie 11-latki bo jest dla niego tak samo wazne jak zycie zlepka dwoch komorek powstalych z kazirodczego gwaltu  > Uważaj bo zaraz powiesz, że czterdziestolatek to nie człowiek bo nie jest nazywany dzieckiemSlaba, katolicka erystyka. > A czy ten samodzielny podmiot przejdzie się samodzielnie do sklepu i se kupi żarcie?No wlasnie - pojdzie zarodek po zarcie? Zarodek w ogole juz zre? Dziecko narodzone przynajmniej da znac, ze chce zrec. A Twoje dziecko nienarodzone? Daje o sobie jakos znac? Krzyczy? Oddycha? Mowi? > Innymi słowy. Segregujesz ludzi. Ja uważam każdego za równego, niezależnie z ilu komórek jest zbudowany.Kazdego za rownego uznajesz? CZli 2 komorki moja te same prawa co narodzony juz czlowiek? Czyli nie mialbys nic naprzeciw, jesli Twojej ciezarnej zonie (godzine po poczeciu) przy kasie kinowej kazali zaplacic za dwa bilety?? > Ach te obrzydliwe manipulacje. Czekam na cytat, gdzie napisałem, że któryś z tych podmiotów jest ważniejsze.O.k. dwie komorki i zyjaca 11-latka sa dla Ciebie tym samym. I dla tych dwoch komorek jestes w stanie skazac 11-letnie dziecko na wszystkie mozliwe niebezpieczenstwa (wraz ze smiercia wlacznie) zwiazane z ciaza i porodem. > Żeby się nie powtarzać zacytuje sam siebie z innego postu:> "Jeżeli taka sytuacja nastąpi, co mam nadzieje, że się nie stanie, to jeśli zmienię poglądy to będzie oznaczało, iż zmiana ta nastąpiła nie poprzez chłodną analizę sytuacji a poprzez emocję. Właśnie dlatego spory rozstrzyga osoba niezaangażowana by mogła chłodnym okiem ocenić kto ma rację. Smutne to, iż uważasz, że powinno się budować poglądy w oparciu o emocje."Jakie poglady? Poglad a czyn to dwie rozne sprawy. Ty mozesz miec poglad, ze "nienarodzone dziecko" jest tak samo wazne jak Twoja oddychajaca i zyjaca 11-letnia corka ale w 10000000000000000000000000000000000000% wiem, ze Twoj poglad mialbys w dupie jesli zycie Twojej corki byloby zagrozone.
|
|
| | | | | |  | -3 na 3 | vifix (2315 punktów) | > I dlatego ryzykuje zycie 11-latki bo jest dla niego tak samo wazne jak zycie zlepka dwoch komorek powstalych z kazirodczego gwaltu  Bo jest zwolennikiem naturalnego procesu śmierci. > Slaba, katolicka erystyka.No wiadomo. Każde zdanie, z którym się nie zgadzasz będzie słabe. > No wlasnie - pojdzie zarodek po zarcie? Zarodek w ogole juz zre? Dziecko narodzone przynajmniej da znac, ze chce zrec. A Twoje dziecko nienarodzone? Daje o sobie jakos znac? Krzyczy? Oddycha? Mowi?Jest w o tyle komfortowej sytuacji, że jest "na kroplówce" więc nie musi dawać znać. > Kazdego za rownego uznajesz? CZli 2 komorki moja te same prawa co narodzony juz czlowiek? Czyli nie mialbys nic naprzeciw, jesli Twojej ciezarnej zonie (godzine po poczeciu) przy kasie kinowej kazali zaplacic za dwa bilety??Jako zwolennik wolności nie miałbym nic przeciwko, ale priorytetem byłoby znaleźć tańsze kino. > O.k. dwie komorki i zyjaca 11-latka sa dla Ciebie tym samym. I dla tych dwoch komorek jestes w stanie skazac 11-letnie dziecko na wszystkie mozliwe niebezpieczenstwa (wraz ze smiercia wlacznie) zwiazane z ciaza i porodem.Tak jestem, w takim samym stopniu jestem w stanie zaakceptować śmierć kogoś szanowanego, którego próbuje się ratować poprzez eliminację "nikomu niepotrzebnego" żebraka. > Jakie poglady? Poglad a czyn to dwie rozne sprawy. Ty mozesz miec poglad, ze "nienarodzone dziecko" jest tak samo wazne jak Twoja oddychajaca i zyjaca 11-letnia corka ale w 10000000000000000000000000000000000000% wiem, ze Twoj poglad mialbys w dupie jesli zycie Twojej corki byloby zagrozone.Więc wtedy byłbym hipokrytą, na szczęście nie jestem.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Dorosły człowiek też jest zlepkiem komórek błaźnie.
|
|
| |  | -3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Skończ z tą obrzydliwą mową nienawiści nieuku. Zajmij się czytaniem bo obniżasz poziom dyskusji.
|
|
 | -2 na 4 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >zlepek komórek Do jakiego gatunku należy ten "zlepek komórek"? Płaza, gada czy ryby? W DNA jakiego gatunku ten "zlepek komórek" jest wyposażony? Nauki przyrodnicze się kłaniają.
|
|
-10 na 10 | niestadny (2492 punktów) |
Tja... A aborcja dla jedenastolatki to jakby wyrwanie zęba.  Zajście w ciążę jest oznaką dojrzałości płciowej a poród naturalną konsekwencją tejże. Zarówno wiek dojrzałości jak i inicjacji seksualnej przesuwa się sukcesywnie i powinno dokonać się stosownych zmian w prawie. Uważam że jej rodzice mają coś do powiedzenia w kwestii ewentualnej aborcji.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
 | 10 na 10 | Selanos (12869 punktów) | > Tja... A aborcja dla jedenastolatki to jakby wyrwanie zęba.  Pewnie bezpieczniejsze niż ciąża i poród. > Zajście w ciążę jest oznaką dojrzałości płciowej a poród naturalną konsekwencją tejże. Zarówno wiek dojrzałości jak i inicjacji seksualnej przesuwa się sukcesywnie i powinno dokonać się stosownych zmian w prawie.Może weźmiemy za wzór zmian w prawie Linę Medinę która urodziła w wieku 5 lat i 7 miesięcy?  Jakie słodkie -,-
|
|
|  | -2 na 4 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | Czy tej dziewczynce stała się krzywda?
|
|
 | 24 na 24 | Meretseger (61860 punktów) | > Tja... A aborcja dla jedenastolatki to jakby wyrwanie zęba.  Nie. To poważny zabieg. Z tym, że znacznie, ale to znacznie bezpieczniejszy, niż ciąża i poród w tym wieku. > Zajście w ciążę jest oznaką dojrzałości płciowej a poród naturalną konsekwencją tejże.Czy Ty w ogóle czytasz i rozumiesz, co piszesz? Wiesz, jaki jest stopień rozwoju fizycznego i psychicznego 11-letniego dziecka? Dojrzałość płciowa i owszem, jest osiągana obecnie wcześniej, niż kiedyś, ale tylko płciowa, żadna inna. Widziałeś kiedyś na oczy 11-letnią dziewczynkę? > Zarówno wiek dojrzałości jak i inicjacji seksualnej przesuwa się sukcesywnie i powinno dokonać się stosownych zmian w prawie.Bzdura totalna. To jest dziecko, rozumiesz? Małe dziecko. Popytaj lekarzy, jak wygląda organizm 11-letniego dziecka. > Uważam że jej rodzice mają coś do powiedzenia w kwestii ewentualnej aborcji.Właśnie złożyli wniosek o aborcję i żadem oszołom nie ma prawa się wtrącać. Poza tym racz pamiętać, że ciąża jest z gwałtu. > stado czyni myślących bezmyślnymiNie tylko stado, także brak empatii i zadziwiające podejście do tragedii dziecka. Tego narodzonego.
|
|
|  | 6 na 6 | Christos (2696 punktów) | >...żadem oszołom nie ma prawa się wtrącać.
Obawiam się, że niejeden oszołom się wtrąci z tego powodu: "Cokolwiek postanowicie na ziemi, będzie postanowione w niebie, i cokolwiek rozstrzygniecie na ziemi, zostanie rozstrzygnięte w niebie." Taki bozia na miarę potrzeb i wyobraźni.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
|  | -4 na 4 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) |
>Właśnie złożyli wniosek o aborcję i żadem oszołom nie ma prawa się wtrącać. Poza tym >racz pamiętać, że ciąża jest z gwałtu.
Złożyli ten wniosek ponieważ nie wiedzą jak wygląda proces zabijania człowieka podczas aborcji. W swojej pracy w szpitalu pokazuję film o tym jak wygląda aborcja, osobom które zdecydowały się na zabijanie ludzi w wczesnej fazie rozwoju, dyrektor szpitala po usłyszeniu decyzji kieruje takie nieszczęśliwe osoby do mnie. Do tej pory z decyzji o aborcji wycofały się wszystkie takie osoby.
|
|
| |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | Ty pracujesz w szpitalu? Ty? Jeśli w katolickim, to jeszcze rozumiem, ale jeśli w państwowym... Chciałabym wiedzieć, w jakim, postarałabym się, żebyś i ty, i dyrektor polecieli ze stołka. Aha, jesteś salową... Jeśli to prawda, że pokazujesz te idiotyzmy pacjentkom, to kwalifikujesz się do prokuratora.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Aha, jesteś salową...Zupełnie nie ma Pani tu racji, to nie jakaś tam przygłupiasta salowa podająca się za zakonnicę, to wybitny profesor mający ogromne wsparcie polityczne. Ordynator publicznego szpitala - jednego z wielu w Polsce - któremu nadano jakieś przygłupiaste wywodzące się minionych wieków i poglądów nazwy. Prof. Chazan bronił się także przed zarzutem, że powinien wskazać innego lekarza, który pomógłby w przerwaniu ciąży.
- Tego rodzaju prawo jest prawem nielogicznym i nieludzkim. Jeżeli lekarz uważa, że zabicie dziecka jest czymś złym, nie wykona tego z powodów etycznych i kieruje do kolegi, to także jest objęte klauzulą sumienia. To uczestniczenie w procedurze. Byłoby to też niepraktyczne. Musiałbym wykonać telefony do poszczególnych lekarzy, nie wiem, według jakiego kryterium, może alfabetu, i pytać kolegów, czy może on przerwie ciążę. Nie wiem, dlaczego lekarze zostali obarczeni obowiązkiem zabijania dzieci - mówił prof. Chazan. Aborcję nazywa "wykonywaniem wyroku śmierci".
- Może pan sobie wyobrazić miejsce, w którym kat wykonuje swój wyrok. Taka atmosfera towarzyszy procedurze aborcji - twierdzi. I dodaje: - Etyka stoi przed prawem. Są sytuacje, kiedy dochodzi do konfliktu etyki i prawa, i wtedy etyka ma pierwszeństwo. wyborcza.p(*)rwania_ciazy_to_wykonanie.html___________________________________________ To my jesteśmy tymi złymi agresywnymi "walczącymi ateistami". Oto jeden z setek przykładów jak kulturalna inteligencja fideistyczna przywołuje mnie do porządku: Wydaje mi się, że antyklerykały przeróżne, wyciągają różne rzeczy aby dokopać KK lub papieżowi, przy dowolnej okazji. Tu była okazja to przywalono o tym, że katolicy nie czytają paipeża, innym razem że papież to tylko megaloman, itd... Czasem to śmiesznie wychodzi, bo się antyjklerykałom w tym zapędzeniu, sprzeczności wyłażą. Ale co tam... ideologia to jakoś zniesie...
Trzeba więcej tolerancji Panie Bogusławski...
Ilość jadu jaką Pan wylewa na teistów na tym forum, jest dla mnie informacją, iż Pana postawa jest daleka od tolerancji.www.racjonalista.pl/forum.php/s,620562#w622240A tu mamy drugi: Tęskni Pan do dawnych czasów, kiedy p. Liliac wyrzuciła mnie z forum pod pretekstem propagowania antysemityzmu. Myślę, że jeżeli ktoś powinien być wyrzucony z forum to Pan, i to w 2006 roku - za grafomańskie i bezwartościowe wpisy, trolling, chamstwo i propagowanie socjalizmu, nie mającego wszakże nic wspólnego z racjonalizmem.
Tusk racjonalnie myślący? Właściwie nie powinno mnie dziwić takie spostrzeżenie, albowiem lewica (zwł. SLD, czyli lewica kawiorowa) zawsze lubiła władzę i będzie trzymać z nią sztamę. Miller nieustannie umizguje się do Tuska, przebąkiwał kiedyś nawet coś o przyszłej koalicji.
Tylko że nic nie wynika z tej Pana pamięci, bo podczas najbliższych wyborów pomaszeruje Pan do urny i przykładnie zagłosuje na kawiorową lewicę, czyli SLD. Nikt Pana nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe, kiedy Pan wierzy inaczej. Widzi Pan - z wiarą nie ma dyskusji (a i czasu szkoda).
Niech Pan robi co się Panu podoba, tylko niech Pan tylko pamięta, że nie ma to nic wspólnego z racjonalizmem - ani Pana socjalizm, ani antyklerykalizm. Socjalizm i antyklerykalizm to koncepcje dla idiotów i oszołomów, a takich chyba trudno nazwać racjonalistami.
Pani Meretseger powiedziałaby: "a u was biją Murzynów".www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622548Pani Meretseger teraz ludzie na poziomie salowych, choć poważnie utytułowani nami i należy do nich (do ich głupoty)z szacunkiem się odnosić. Nie wolno też tęsknić (choć ja rzeczywiście tęsknię) za dobrymi czasami na naszym forum kiedy panie Liliac i Meretseger miały tu wiele do powiedzenia i pilnowały poziomu intelektualnego i kulturalnego naszych wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | |  | | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Ty pracujesz w szpitalu? Ty? Jeśli w katolickim, to jeszcze rozumiem, ale jeśli w >państwowym... Chciałabym wiedzieć, w jakim, postarałabym się, żebyś i ty, i dyrektor >polecieli ze stołka. Aha, jesteś salową...
W szpitalu państwowym. To nie jest praca za pieniądze, traktuję to jak powołanie.
>Jeśli to prawda, że pokazujesz te idiotyzmy pacjentkom, to kwalifikujesz się do >prokuratora.
To nie są idiotyzmy, to jest zapis filmowy aborcji w Polsce, w której raczej nie stosuje się pompy elektrycznej czy też ręcznej która za pomocą kaniuli "odsysa" człowieka we wczesnej fazie rozwoju. W Polsce wciąż dokonuje się aborcji przez łyżeczkowanie które polega na użyciu narzędzi chirurgicznych typu stalowe kleszcze z zębami do miażdżenia tkanek dziecka,tułowia,główki itd.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | >>Ty pracujesz w szpitalu? Ty? Jeśli w katolickim, to jeszcze rozumiem, ale jeśli w >państwowym... Chciałabym wiedzieć, w jakim, postarałabym się, żebyś i ty, i dyrektor >polecieli ze stołka. Aha, jesteś salową... >W szpitalu państwowym. To nie jest praca za pieniądze, traktuję to jak powołanie. >>Jeśli to prawda, że pokazujesz te idiotyzmy pacjentkom, to kwalifikujesz się do >prokuratora. >To nie są idiotyzmy, to jest zapis filmowy aborcji w Polsce, w której raczej nie stosuje się pompy elektrycznej czy też ręcznej która za pomocą kaniuli "odsysa" człowieka we wczesnej fazie rozwoju. W Polsce wciąż dokonuje się aborcji przez łyżeczkowanie które polega na użyciu narzędzi chirurgicznych typu stalowe kleszcze z zębami do miażdżenia tkanek dziecka,tułowia,główki itd. W Polsce, poza szczególnymi przypadkami, aborcji dokonuje się przez wywołanie poronienia/akcji porodowej. Bodajże od lat siedemdziesiątych, ale dokładnie nie sprawdziłam, więc mogę się mylić o dziesięciolecie czy coś. Takie filmy, epatujące dziurawioną główką, wyrywanymi krwawo rączkami i nóżkami, to taka sama kłamliwa propaganda, jak film Niemy krzyk. W innych krajach, np. we Francji, kobieta dostaje środek na wywołanie poronienia/akcji porodowej i idzie do domu, skąd ewentualnie może zadzwonić o pomoc, gdyby np. dostała krwotoku. U nas odbywa się to od początku do końca w szpitalu, na wszelki wypadek. Łyżeczkowanie każdego aborcjonowanego płodu to już historia.
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
| |  | 3 na 3 | Christos (2696 punktów) |
>W swojej pracy w szpitalu pokazuję film o tym jak wygląda aborcja...
A jakiż to film? Ze skrobanek z lat 70-tych czy jeszcze starszych, od lat niestosowanych metod?
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
 | 16 na 16 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Tja... A aborcja dla jedenastolatki to jakby wyrwanie zęba.  Według mnie już sex, a tym bardziej gwałt, dla jedenastolatki jest niezbyt wskazanym, a aborcja jest też jakimś dramatem i to wszystko odbije się na tej dziewczynie w przyszłości, ale mleko się rozlało i coś trzeba z tym zrobić. > Zajście w ciążę jest oznaką dojrzałości płciowej a poród naturalną konsekwencją tejże.Ale absolutnie nie jest oznaką dojrzałości umysłowej. > Zarówno wiek dojrzałości jak i inicjacji seksualnej przesuwa się sukcesywnie i powinno dokonać się stosownych zmian w prawie.Jakich? > Uważam że jej rodzice mają coś do powiedzenia w kwestii ewentualnej aborcji.Zdecydowanie tak, gdyż to dotyczy ich dziecka, ale uważam, że w decyzji powinien pomóc lekarz (oczywiście nie religijny idiota) oraz psycholog. Nic tu zaś nie ma do powiedzenia żaden zideologizowany kretyn redaktor. To co on tu napisał to tylko stek bredni wynikających z jego wiary, ale nie mający nic wspólnego z żadną wiedzą naukową: zabicie niewinnego dziecka w czymkolwiek naprawi sytuację jest najdelikatniej rzecz ujmując absurdalne. Dzieciątko, które dziewczynka spod Wągrowca nosi obecnie pod sercem, nie jest niczego winne. I nie ma powodów, żeby je zamordować. Zabicie go w niczym też nie pomoże dziewczynce. Są inne, o wiele lepsze rozwiązania. Jeśli ona i jej rodzice nie są w stanie wychować tego dziecka, jest wiele par, które mogą je adoptować. Żyjemy w Europie XXI wieku i kompromitacją jest zastępowanie naukowej wiedzy jakimiś religijnymi wytworami zideologizowanych umysłów. www.racjonalista.pl/forum.php/s,76090www.racjonalista.pl/forum.php/s,334672Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | 19 na 19 | Meretseger (61860 punktów) | > Cytat:Dzieciątko, które dziewczynka spod Wągrowca nosi obecnie pod sercem, nie jest niczego winne. I nie ma powodów, żeby je zamordować. Zabicie go w niczym też nie pomoże dziewczynce. Fantastyczny cytat. To pokazuje skalę infantylizmu i oszołomstwa tego... jak mu tam było? Aha. "Nadredaktora". "Dzieciątko", "nosi pod sercem", "zamordować"... A moim zdaniem "zabicie", jak to malowniczo ujął Terlikowski, bardzo pomoże temu zgwałconemu dziecku. Zaś "niezabicie" może bardzo solidnie zaszkodzić. Zakładając, że ciąża i tak byłaby rozwiązana przez cesarskie cięcie (inaczej szkody w organizmie byłyby niewyobrażalne), to sama ciąża może poważnie zagrozić tak młodemu dziecku. Ani kości i stawy, ani organy wewnętrzne po prostu tego nie udźwigną. Ale cóż... niektórzy w tym kraju, na czele z TT, pomieniali się na łby z herbem Schaffhausen...
|
|
|  | 3 na 3 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >jest niezbyt wskazanym,
Niepokoi mnie Pana ostrożność w ocenie seksu jedenastolatki oraz gwałtu na niej.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Niepokoi mnie Pana ostrożność w ocenie seksu jedenastolatki oraz gwałtu na niej. Rozumiem - Siostrze są bliższe religijne rozwiązania tego problemu:> Są kraje, w których normalnie poszliby siedzieć Są kraje w których 9 latki uznane są za zdolne do zamążpójścia, a zgwałconą się kamieniuje. Ja cieszę się, że żyję w Europie XXI wieku, gdzie stosuje się poniższe rozwiązania: Odpowiedzialność karna. (...) www.racjon(*)m.php/s,622763/z,0/d,8#w623189 Ja jednak wolę - tak jak wyżej napisałem - pozostawać w rozwiązaniach cywilizacji europejskiej z początku XXI wieku. Tu istotniejszym jest pytanie o wpływ społecznego środowiska oskarżonych i ofiary na to zdarzenie. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041@@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Ja jednak wolę - tak jak wyżej napisałem - pozostawać w rozwiązaniach cywilizacji europejskiej z początku XXI wieku. Według cywilizacji europejskiej z początku XXI wieku seks, a tym bardziej gwałt, dla jedenastolatki jest bardzo szkodliwy i surowo zabroniony, a nie "niezbyt wskazany". Może to tylko niefortunne wyrażenie się, ale niepokój może budzić. Podobnie jak, moim zdaniem zbyt duża wyrozumiałość dla gwałcicieli.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Może to tylko niefortunne wyrażenie się, Tak może to i niefortunne wyrażenie się, ale może także nieumiejętność zrozumienia czyjejś wypowiedzi, a nawet stanowiska w całej rozmowie. Daje się już zauważyć, że akurat Pan ma ze zrozumieniem moich wypowiedzi spore trudności. Więc to, czy moje stanowisko wobec zdarzenia jest akceptowalne, zostawiam do oceny czytelnikom, tym którzy je rozumieją.
@@@ .
|
|
20 na 20 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Tak mówiąc szczerze to kto się po Terlikowskim spodziewał sensownego czy przyzwoitego zachowania? Albo chociaż nie wpieprzania się ze swoją bełkotliwą gadką tam gdzie nikt go nie zapraszał? Ot uroił sobie chłop jakieś życie poczęte i będzie go bronił nawet za cenę życia, nie swojego rzecz jasna, bo któż by dbał o te mikroskopijne duszyczki.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
-6 na 8 | vifix (2315 punktów) | >Lekarzem nie jestem, ale ciąża 11-latki to chyba dość niebezpieczna sprawa.
Dysfunkcja serca to też poważna sprawa, ale to nie powód by mordować kogoś w celu uzyskania narządu do przeszczepu.
>Pan T. nie pierwszy raz pokazuje, że taki dramat jak gwałt na jedenastolatce i ciąża (oraz >ewentualny poród), to dla niego drobnostka. Dla redaktora T. liczy się tylko płód który jeszcze nie >jest na tyle rozwinięty, żeby myśleć czy czuć. Jest to o tyle ironiczne, że to nas, złych >"morderców" którzy są za aborcją, oskarża się o brak empatii.
Ty też oskarżyłeś go o brak empatii twierdząc, że liczy się dla niego tylko płód. Niby skąd masz taką wiedzę? Wspomniał kiedyś o tym, czyje życie jest ważniejsze?
>W świecie jakim chciałby go pan T. ta jedenastoletnia dziewczynka zapewne zmuszona byłaby urodzić.
Według Twojej retoryki. Według jego- zmuszona byłaby nie zabijać swojego dziecka.
|
|
 | 13 na 13 | Selanos (12869 punktów) | > Dysfunkcja serca to też poważna sprawa, ale to nie powód by mordować kogoś w celu uzyskania narządu do przeszczepu.Nie słyszałem, żeby kogoś zamordowano w celach uzyskania narządów do przeszczepu z powodu dysfunkcji serca. Może Pan podać przykład? > Ty też oskarżyłeś go o brak empatii twierdząc, że liczy się dla niego tylko płód. Niby skąd masz taką wiedzę?Skąd? Ano stąd, że nie Terlikowskiego nie obchodzi to, że ciąża może być zagrożeniem życia dla 11-latki, nie obchodzi go to, że 11-latki powinny być w szkole, a nie na porodówce, nie obchodzi go to, że 11-latka, szczególnie taka która przeżyła gwałt, nie jest psychicznie przygotowana na coś takiego. Terlikowski na pierwszym miejscu stawia płód. > Według Twojej retoryki. Według jego- zmuszona byłaby nie zabijać swojego dziecka.Dziecka które nie myśli i nie czuje, bo jeszcze nie ma na tyle rozwiniętego mózgu i układu nerwowego. Rzeczywiście, morderstwo.  Poglądy Terlika nie są nawet poparte żadnymi naukowymi faktami, to tylko jego wiara którą narzuca innym.
|
|
|  | -4 na 6 | vifix (2315 punktów) | >Nie słyszałem, żeby kogoś zamordowano w celach uzyskania narządów do przeszczepu z powodu dysfunkcji serca. Może Pan podać przykład?
Ja też nie słyszałem i nie chciałbym aby tak było. podobnie jak nie chciałbym aby mordowano dziecko, bo matka jest za młoda by rodzić.
>Skąd? Ano stąd, że nie Terlikowskiego nie obchodzi to, że ciąża może być zagrożeniem życia dla 11-latki,
Ok, ale co to ma wspólnego z nadrzędnością któregoś życia. Ta teza nie oznacza, że nie obchodzi go los matki. Gdyby to zależało od niego to z pewnością chciałbym utrzymać życie obojga.
>nie obchodzi go to, że 11-latki powinny być w szkole, a nie na porodówce,
Myślę, że on jest pierwszym, który pod takim zdaniem by się podpisał.
>nie obchodzi go to, że 11-latka, szczególnie taka która przeżyła gwałt, nie jest psychicznie przygotowana na coś takiego.
A skąd Ty to wiesz? Ja myślałem, że ludzie są różni i w różny sposób borykają się z różnymi sytuacjami. Skąd wiedza, że każdy przeżywa pewne sytuacja tak samo?
>Terlikowski na pierwszym miejscu stawia płód.
Bzdura. Na pierwszy miejscu stawia życie i naturalną śmierć.
>Dziecka które nie myśli i nie czuje, bo jeszcze nie ma na tyle rozwiniętego mózgu i układu nerwowego. Rzeczywiście, morderstwo.
To idź do szpitala i zabij człowieka w stanie wegetatywnym (albo jakiegokolwiek innego w śnie, ale szybko by nic nie czuł) i wmawiaj policji, że to nie morderstwo bo ta osoba nic nie czuła.
>Poglądy Terlika nie są nawet poparte żadnymi naukowymi faktami, to tylko jego wiara którą narzuca innym.
Nauka nie określa kiedy człowiek staje się człowiekiem. Nauka jedynie określa fazy rozwoju ciała człowieka. Płód to jedna z faz rozwoju.
|
|
| |  | 24 na 24 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Nie słyszałem, żeby kogoś zamordowano w celach uzyskania narządów do przeszczepu z powodu dysfunkcji serca. Może Pan podać przykład?> Ja też nie słyszałem i nie chciałbym aby tak było. podobnie jak nie chciałbym aby mordowano dziecko, bo matka jest za młoda by rodzić.> >Skąd? Ano stąd, że nie Terlikowskiego nie obchodzi to, że ciąża może być zagrożeniem życia dla 11-latki,> Ok, ale co to ma wspólnego z nadrzędnością któregoś życia. Ta teza nie oznacza, że nie obchodzi go los matki. Gdyby to zależało od niego to z pewnością chciałbym utrzymać życie obojga.No ale wbij sobie wreszcie pod czaszkę, że rozwój ciąży powyżej pierwszych miesięcy jest dla jedenastolatki zagrożeniem życia, a na pewno stratą zdrowia. Jej organizm nie jest w stanie przetrzymać ciąży i wyjść z tego. Płód jest po prostu za duży, żeby nie sprawić jej permanentnej krzywdy, nie dociera? Rozerwie ją, jeśli potrzeba ci obrazowych opisów. Połamie jej kości. Skąd wiem? Z relacji ginekologa, któremu na oddział przywieziono dziewczynę w podobnym wieku w akcji porodowej - rodzina nie zgłosiła gwałtu wujka na dziecku i przetrzymała je do momentu, kiedy już nie było innego wyjścia. Mała przypadkiem nie umarła, ale cała z tego nie wyszła - dzieci już nie będzie miała i będzie zdeformowana do końca życia. Ach, jaki piękny chrześcijański uczynek spełniła wobec niej rodzina!  Do tego ten płód się w jedenastolatce znalazł bo została zgwałcona. Jeśli rodzice chcą - a z tego co wiadomo, chcą - lekarze mają się w tym momencie szorować, żeby ten płód z niej usunąć, bo jak szli na studia to przyjęli za swój psi obowiązek ratować ludzi od utraty zdrowia i życia. I nie ważne, co myślisz ty, Terlik, pani Hania z warzywniaka czy episkopat. Sprawa jest zamknięta, koniec tematu - tylko jacyś zaczadzeni urokiem morul i blastul jeszcze kłapią szczękami, jakby było po co.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | -7 na 13 | vifix (2315 punktów) | >No ale wbij sobie wreszcie pod czaszkę, że rozwój ciąży powyżej pierwszych miesięcy jest dla jedenastolatki zagrożeniem życia, a na pewno stratą zdrowia. Jej organizm nie jest w stanie przetrzymać ciąży i wyjść z tego. Płód jest po prostu za duży, żeby nie sprawić jej permanentnej krzywdy, nie dociera?
Dociera, ale przydałoby się mniej jadu w Twojej retoryce. Dociera?
>Skąd wiem? Z relacji ginekologa, któremu na oddział przywieziono dziewczynę w podobnym wieku w akcji porodowej
Ja znam relacje, w których świadkowie twierdzą, że widzieli ducha, ale to, moim zdaniem, nie dowód na istnienie duchów.
>Mała przypadkiem nie umarła, ale cała z tego nie wyszła - dzieci już nie będzie miała i będzie zdeformowana do końca życia.
Trudno, życie.
>Do tego ten płód się w jedenastolatce znalazł bo została zgwałcona.
To jedynie źle świadczy o ojcu, o niczym innym.
>Jeśli rodzice chcą - a z tego co wiadomo, chcą - lekarze mają się w tym momencie szorować, żeby ten płód z niej usunąć, bo jak szli na studia to przyjęli za swój psi obowiązek ratować ludzi od utraty zdrowia i życia.
Jak najbardziej, prawo to prawo. Żołnierze Hitlera też mieli różne "kontrowersyjne" obowiązki.
>Sprawa jest zamknięta, koniec tematu - tylko jacyś zaczadzeni urokiem morul i blastul jeszcze kłapią szczękami, jakby było po co.
Bardzo przepraszam, ale ta uwaga nie do mnie. Ja tego tematu nie otworzyłem.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Episode_2 (3284 punktów) | Ten genialny post nie wymaga komentarza, ale piszę, żeby go zakonserwować.
|
|
| | | |  | 12 na 12 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Bardzo przepraszam, ale ta uwaga nie do mnie. Ja tego tematu nie otworzyłem.Nope. Tylko bronisz zabicia lub uszkodzenia jedenastoletniego dziecka jakby chodziło o sprawę na poziomie wolności narodów. Doprawdy, urocze powołanie.  EOT
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | -4 na 6 | vifix (2315 punktów) | >Nope. Tylko bronisz zabicia lub uszkodzenia jedenastoletniego dziecka jakby chodziło o sprawę na poziomie wolności narodów. Doprawdy, urocze powołanie.
Aj, ta wredna manipulacja, jakie to do Ciebie podobne. PS. jeśli pisanie na niszowym forum jest dla Ciebie działaniem na poziomie wolności narodów, to gratuluje wyobraźni. Urocze podejście.
|
|
| | | |  | 20 na 20 | Meretseger (61860 punktów) |
> >Mała przypadkiem nie umarła, ale cała z tego nie wyszła - dzieci już nie będzie miała i będzie zdeformowana do końca życia.> Trudno, życie. CO PROSZĘ???Powtórz jeszcze raz, bo chyba źle widzę. I potrafię skomentować tylko obrazkiem, bo zabrakło mi słów:
|
|
| | | | |  | -5 na 5 | vifix (2315 punktów) | Bardzo proszę: Trudno, życie.
|
|
| | | | | |  | 16 na 16 | Meretseger (61860 punktów) | >Bardzo proszę: Trudno, życie. Ale nie Twoje życie, więc wybacz, ale nie masz nic do gadania. Terlikowski też nie. Moraliści się znaleźli, jeden godny drugiego.
|
|
| | | | | | |  | -2 na 4 | vifix (2315 punktów) | Wiem, że jest w Polsce masa ludzi, który nie mogą znieść gdy ktoś żyje własnym życiem, a nie zgodnie z ich zasadami więc Twoje słowa w ogóle mnie nie dziwią.
|
|
| | | | | | | |  | 15 na 15 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Bardzo proszę: Trudno, życie. Pani Meretseger: Ale nie Twoje życie, więc wybacz, ale nie masz nic do gadania. Terlikowski też nie. Moraliści się znaleźli, jeden godny drugiego. >Wiem, że jest w Polsce masa ludzi, który nie mogą znieść gdy ktoś żyje własnym życiem, a nie zgodnie z ich zasadami więc Twoje słowa w ogóle mnie nie dziwią. Właśnie do tych osób ewidentnie Pan należy i narzuca innym swój chory (wynikający z religijnych wierzeń {i to zupełnie nie ma znaczenia, iż tu Pan twierdzi, że nie z religijnych, gdyż jest on tożsamy}) kodeks moralny. Nie mam nic przeciwko temu, że np. katolicy będą słuchać swoich kapłanów i postępować zgodnie z ich nakazami, ale od prawa do penalizacji państwowego prawa na religijną formę to im wara. Niech różni ograniczeni przez wiarę intelektualnie i moralnie ludzie postępują zgodnie z ich wiarą. Trudno, wiemy choćby z naszego forum, że niektórzy chcieliby się cofnąć do średniowiecza, ale duża część społeczeństwa, chce żyć w Europie XXI wieku i dajcie nam żyć własnym życiem. Nie ściągajcie wszystkich do własnego poziomu.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To, że moralność jest tożsama z religijną, nie znaczy że z niej wynika, co pan (zupełnie błędnie) stwierdza. Jeżeli mówię, że nie wolno zabijać, wcale nie twierdzę tak dlatego że kieruję się autorytetem JHWH i dekalogu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 9 na 9 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To, że moralność jest tożsama z religijną, nie znaczy że z niej wynika, co pan (zupełnie błędnie) stwierdza. Jeżeli mówię, że nie wolno zabijać, wcale nie twierdzę tak dlatego że kieruję się autorytetem JHWH i dekalogu. Jeśli byś mówił, że nie wolno zabijać niejasno coś przy tym pomrukując o piekłach, czy postrzegając to w kategoriach grzechu to wskazywałoby to na religijną moralność. To samo tyczy się aborcji, jeśli sprzeciw wobec niej wyrażasz kościelnym językiem i zrównujesz ją z zabójstwem to wniosek również nasuwa się sam. Zresztą sprzeciw wobec aborcji gdzie ciąża jest wynikiem gwałtu jak dla mnie trąci katolicyzmem na milę niezależnie od tego jak kto by się zapierał. Ot gadka dla naiwnych owieczek, nic nie kosztuje, bzdurki o trosce o jakieś urojone życie poczęte i pogarda wobec kobiet połączona ze sprowadzaniem ich do roli inkubatora. Ponadto zaryzykowałbym stwierdzenie, że większość "argumentów" przeciw aborcji ma podłoże religijne a ich stosowanie jak nie z religijnego światopoglądu wynika to przynajmniej z chęci kontrolowania innych pod przykrywką religii.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Sprzeciw wobec aborcji nie musi wiązać się z pobudkami religijnymi. Dla wielu zakazów religijnych można znaleźć uzasadnienie świeckie, wtedy nie należy tego w czambuł łączyć z religianctwem.
Życie ludzkie jest procesem, w momencie zapłodnienia zostają określone cechy człowieka, uroda, inteligencja, talenty. To jest punkt zero w jego życiu i odtąd biegnie jego licznik. Nie poród go stwarza ani nie wykształcenie się serca czy mózgu - wszystkie te próby określenia tego, kiedy zaczyna się człowiek, są czysto arbitralne i tak samo wiarygodne jak poglądy średniowiecznych świętych o duszy, która wchodzi w płód po miesiącu. Nauka tutaj nie pozostawia wątpliwości, mówienie o płodzie jako o czymś nieżyjącym i nie będącym człowiekiem to czyste urojenie, gdyż - jak powiadam - życie to proces zaczynający się od zapłodnienia.
Natomiast rzeczywiście, zmuszanie kobiet, będących ofiarą gwałtu, do porodu jest barbarzyńskie i bierze się z przedmiotowego podejścia do kobiet. Kościół zawsze wyróżniał się szczególną pogardą wobec płci pięknej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Sprzeciw wobec aborcji nie musi wiązać się z pobudkami religijnymi. Dla wielu zakazów religijnych można znaleźć uzasadnienie świeckie, wtedy nie należy tego w czambuł łączyć z religianctwem. Nie musi? Jakież to są argumenty wykraczające poza religijnie motywowane życie poczęte?Polski sprzeciw wobec aborcji to według mnie nic innego jak religia podszyta chęcią mówienia innym co mają robić, względnie chęć kierowania innymi podszyta religią. >Życie ludzkie jest procesem, w momencie zapłodnienia zostają określone cechy człowieka, uroda, inteligencja, talenty. To jest punkt zero w jego życiu i odtąd biegnie jego licznik. Nie poród go stwarza ani nie wykształcenie się serca czy mózgu - wszystkie te próby określenia tego, kiedy zaczyna się człowiek, są czysto arbitralne i tak samo wiarygodne jak poglądy średniowiecznych świętych o duszy, która wchodzi w płód po miesiącu. Nauka tutaj nie pozostawia wątpliwości, mówienie o płodzie jako o czymś nieżyjącym i nie będącym człowiekiem to czyste urojenie, gdyż - jak powiadam - życie to proces zaczynający się od zapłodnienia. I dość często kończący się spontanicznym poronieniem. Prezentujesz właśnie podejście skrzywione religią - życie poczęte. Nie chce mi się znów tego maglować, ale mówiąc krótko nie widzę powodu dla którego kobiety miałyby być pozbawione prawa do decyzji bo ktoś uważa, że życie zaczyna się wraz z zapłodnieniem. Jest to swoją drogą podejście nawet bardziej rygorystyczne niż to swego czasu prezentowane przez kościół i równie zasadne, czy raczej zasadności pozbawione. >Natomiast rzeczywiście, zmuszanie kobiet, będących ofiarą gwałtu, do porodu jest barbarzyńskie i bierze się z przedmiotowego podejścia do kobiet. Kościół zawsze wyróżniał się szczególną pogardą wobec płci pięknej. Niezależnie od okoliczności zmuszanie kobiet do porodu to barbarzyństwo.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Sprzeciw wobec aborcji nie musi wiązać się z pobudkami religijnymi.Nikt nie twierdzi, że musi, ale proszę podać konkretne przykłady. > Dla wielu zakazów religijnych można znaleźć uzasadnienie świeckie, wtedy nie należy tego w czambuł łączyć z religianctwem.Tak, jest ciekawa książka na ten temat: Krowy, świnie, wojny i czarownice. , ale mnie interesują tu uzasadnienia naukowe a nie świeckie. > Życie ludzkie jest procesem,Nie tylko życie ludzkie, ale cała istniejąca obiektywnie rzeczywistość podlega procesowej zmienności. > w momencie zapłodnieniaNie istnieje żaden moment zapłodnienia. www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,435136#w442584www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,435136#w442421www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,443385#w443864> zostają określone cechy człowieka, uroda, inteligencja, talenty.Nie może nic zostać określone w czymś co nie istnieje. > To jest punkt zero w jego życiu i odtąd biegnie jego licznik.Nauka nie zna takiego "punktu zero": www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,530080#w530775To tylko Pańska wiara, która wcale nie musi być religijną, ale tu jest spójna z katolicką doktryną o poczęciu. > Nie poród go stwarza ani nie wykształcenie się serca czy mózgu - wszystkie te próby określenia tego, kiedy zaczyna się człowiek, są czysto arbitralne i tak samo wiarygodne jak poglądy średniowiecznych świętych o duszy, która wchodzi w płód po miesiącu.Opisuje Pan tu swoją wiarę, a ja chcę się trzymać opisów naukowych. Wyżej do takich się odwołałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,76090www.racjonalista.pl/forum.php/s,334672Ale Pan niczego co jest sprzeczne z Pańską wiarą nie czyta. > Nauka tutaj nie pozostawia wątpliwości, mówienie o płodzie jako o czymś nieżyjącym i nie będącym człowiekiem to czyste urojenie, gdyż - jak powiadam - życie to proces zaczynający się od zapłodnienia.Nie życie to proces zaczynający się gdzieś w zamierzchłej przeszłości. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,506804#w508173> Plemnik nie jest rozwijającym się człowiekiem. Płód już nim jest.Zaraz, zaraz nie tak szybko! Pomiędzy plemnikiem, a płodem jeszcze sporo się wydarzy, ale bez prawidłowej spermatogezy oraz prawidłowej owulacji nie może dość dojść do prawidłowo ukształtowanego płodu i płód np. może nie mieć tak istotnego dla człowieka organu jak mózg. > Kiedy go nie było, nie istotne co dzieje się z plemnikami.Zdecydowanie istotne, gdyż bez zdrowych plemników nie powstanie w procesie życia nowy zdrowy człowiek. Szanowny Panie, w tej problematyce zawarty jest kawałek fascynującej wiedzy, którą wypada choć trochę znać zanim na tym forum się głos zabierze, choć różni fideistyczni trolle próbują tu swój - wynikający z ich wiary - kit nam wciskać. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To, że moralność jest tożsama z religijną, nie znaczy że z niej wynika, co pan (zupełnie błędnie) stwierdza.A gdzie tak stwierdzam? Ja znam przeróżne systemy moralne i wcale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że moralność jest tożsama z religijną. Sam nie uważam się za człowieka niemoralnego, czy też pozbawionego moralności, a ani moja moralność nie jest tożsama z religijną, ani nawet nie wynika z religijnych inspiracji. Pisałem na naszym forum o tym wielokrotnie, choćby w kontekście Kotarbińskiego, czy Nielsena. Moralności religijnej też poświęciłem cały wątek. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816> Jeżeli mówię, że nie wolno zabijać, wcale nie twierdzę tak dlatego że kieruję się autorytetem JHWH i dekalogu. (A o jakim zabijaniu Pan mówi? Czy jest Pan wegetarianinem, a może chodzi Pan z miotełką i przed sobą zamiata aby przypadkiem mrówki nie rozdeptać?)A dlaczego musiał by Pan twierdzić, że kieruje się czyimkolwiek autorytetem? Oczywiście wolno Panu się do wszelakich autorytetów odwoływać, ale może Pan i nie odwoływać się do żadnych, tylko jak to się ma do mojej wypowiedzi? Cosik się Panu pokręciło i ja nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi? Ja tylko nie chcę aby ktokolwiek narzucał mi swój system moralny jako jedynie słuszny - niezależnie od jego źródeł. W Polsce zaś następuję permanentna penalizacja prawa podporządkowująca jego zapisy katolickiej doktrynie religijnej i to mi się zdecydowanie nie podoba. Czy mam do tego prawo, czy nawet prawo do takiego protestu chciałby Pan mi odebrać? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie, nie, nie. Twierdzi Pan, że antyaborcyjny pogląd jednego z userów wywodzi się z religii nawet jeśli ów user temu zaprzecza. Z tym się nie zgadzam ponieważ przeciw aborcji znajdą się też racjonalistyczne argumenty.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie, nie, nie.Nie, bo nie lub tak, bo tak, to znakomita większość wypowiedzi Szanownego Pana na naszym forum, a może tak coś od siebie - jakieś racjonalne uzasadnienie przedstawianych tu lapidarnie twierdzeń? > Twierdzi Pan, że antyaborcyjny pogląd jednego z userów wywodzi się z religii nawet jeśli ów user temu zaprzecza. Wróćmy zatem do akapitu: Właśnie do tych osób ewidentnie Pan należy i narzuca innym swój chory (wynikający z religijnych wierzeń {i to zupełnie nie ma znaczenia, iż tu Pan twierdzi, że nie z religijnych, gdyż jest on tożsamy}) kodeks moralny. Wiem, co piszę i mnie deklaracje różnych userów średnio interesują. Sam tu kilkakrotnie deklarowałem, iż jestem długonogą blondynką. Interesuje mnie przedstawiany tu wywód i jego racjonalne uzasadnienie. Proszę podawać konkretne cytaty i do nich się odnosić, to wtedy będę mógł konkretnie odpowiedzieć. Ja wypowiedzi pana Vifixa czytam już tu od 2012 roku i Panu też proponuję zajrzeć do starszych jego wypowiedzi dla lepszego wyrobienia sobie poglądu na jego poglądy. > Z tym się nie zgadzam ponieważ przeciw aborcji znajdą się też racjonalistyczne argumenty.(Bzurę tu Pan już od razu pisze. Znakomita większość racjonalistów, a ja na pewno uważam aborcję za zło, choć czasami jej dokonanie jest jedynie słusznym medycznie i społecznie rozwiązaniem.)I co mamy to przyjąć na wiarę dlatego, iż Pan tak twierdzi? Ja takich argumentów absolutnie wykluczających aborcję nie znam pomimo, że odrobinę na ten temat wiem, choćby już poprzez czytanie wieloletnich dyskusji na ten temat na naszym form. Proszę jednak sięgnąć do naszego archiwum i poczytać co pisała niebywale kompetentna w temacie pani dr Liliac, a dopiero później wrzucać tu swoje twierdzenia bez merytorycznych uzasadnień. PS. Proszę jednak sobie najpierw przeczytać moje wypowiedzi wraz z linkami w tym wątku i postarać się z nich choć trochę zrozumieć. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | MarcinK (9189 punktów) | . I potrafię skomentować tylko obrazkiem, bo zabrakło mi słów: >  Też mam - Terlikowski gotuje rosół:
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Skąd wiem? Z relacji ginekologa, któremu na oddział przywieziono> > dziewczynę w podobnym wieku w akcji porodowej> Ja znam relacje, w których świadkowie twierdzą, że widzieli ducha,> ale to, moim zdaniem, nie dowód na istnienie duchów.Znam relacje, że Mazda to wygodny, bezpieczny i bezawaryjny samochód (zastanawam się nad kupnem) ale raczej nie wierzę w istnienie duchów na zewnątrz ludzkich głów. Czujesz różnicę?  > > Do tego ten płód się w jedenastolatce znalazł bo została zgwałcona.> To jedynie źle świadczy o ojcu, o niczym innym.Tak, choć przede wszystkim o wujku. Rodzice owszem mają możliwość i obowiązek wyczuwać pewne rzeczy, ale to zawsze ma swoje granice. Jeden ma bardziej wyostrzoną wrażliwość, drugi mniej. Popatrz na to: [Załącznik]Tutaj zerowa wrażliwość źle świadczy nie tylko o ojcu, ale i o matce. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Czujesz różnicę?  Nie. > Tak, choć przede wszystkim o wujku. Rodzice owszem mają możliwość i obowiązek wyczuwać pewne rzeczy, ale to zawsze ma swoje granice. Jeden ma bardziej wyostrzoną wrażliwość, drugi mniej.> Popatrz na to:> [Załącznik]Tutaj zerowa wrażliwość źle świadczy nie tylko o ojcu, ale i o matce.Tak, słyszałem o sprawie. Kolejny przykład absurdalności prawa. Podobnie jak w przypadku ściągania alimentów od rodziców nieodpowiedzialnego ojca.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie.Trudno, widać ponad Twoje siły  > Tak, słyszałem o sprawie. Kolejny przykład absurdalności prawa.> Podobnie jak w przypadku ściągania alimentów od rodziców nieodpowiedzialnego ojca.Tzn w czym ten absurd widzisz? Że można oskarżyć? Alimenty moim zdaniem to dobra rzecz, jest gro ojców, którzy zupełnie zapomnieliby o swoich potomkach i powinnościach, gdyby nie comiesięczny odpis. A dzieciak jeść coś musi, z czasem (o zgrozo!) ma inne, wyższe potrzeby. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Trudno, widać ponad Twoje siły  Jacku nie chcę być złośliwy, ale w takich sytuacjach jest jeszcze możliwość, że to nadawca źle zredagował swoje myśli  Generalnie, w takich sytuacjach wypadałoby wyjaśnić niezrozumiałą kwestię. > Tzn w czym ten absurd widzisz? Że można oskarżyć?Nie podoba mi się sytuacja, że legalizuje się PRAWO domagania się np. ode mnie pieniędzy przez dziewczynę mojego kuzyna na jej dziecko.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > w takich sytuacjach jest jeszcze możliwość, że to> nadawca źle zredagował swoje myśli  > Generalnie, w takich sytuacjach wypadałoby wyjaśnić niezrozumiałą kwestię.Masz rację. Wybacz vifix'ie niewinną zaczepkę  Miałem na myśli, że lekarz ginekolog, zajmujący się do tego swoją profesją (udzielający informacji na temat przypadku) jest zdecydowanie bardziej wiarygodny od świadka ducha. Czym się kierowałeś przy zakupie swojego samochodu / motocykla / rowera? Czy uwierzyłbyś w informacje mające doprowadzić Cię do inwestycji ciężko zarobionego gorsza, przekazywane przez nie mającą pojęcia o motoryzacji wiedźmę, które zobaczyła w szklanej kuli? (markę i model) Nie. Dlatego moim zdaniem mieszanie świata rzeczywistego z nadprzyrodzonym i ich zakładników to pomyłka. > Nie podoba mi się sytuacja, że legalizuje się> PRAWO domagania się np. ode mnie pieniędzy przez> dziewczynę mojego kuzyna na jej dziecko.Pozwól ze zapytam: kto jest ojcem? pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Nie. Dlatego moim zdaniem mieszanie świata rzeczywistego z nadprzyrodzonym i ich zakładników to pomyłka.
Ale ja nic podobnego nie robię. Poza tym nie jestem pewien czy doczytałeś o co chodziło w wątku na który odpowiedziałeś. Szanowna Pani raczyła mi tłumaczyć, że wie iż nie da się urodzić w wieku xx lat bo wie to z relacji ginekologa na temat jednego przypadku. Ja natomiast chciałem jej zwrócić uwagę, że na podstawie czyjejś relacji dotyczącej jednego przypadku nie można wyciągać wniosków.
>Pozwól ze zapytam: kto jest ojcem?
Po pierwsze, sytuacja jest hipotetyczna. Po drugie, kuzyn.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > wie iż nie da się urodzić w wieku xx lat bo wie to z relacji ginekologa na temat> jednego przypadku. Ja natomiast chciałem jej zwrócić uwagę, że na podstawie> czyjejś relacji dotyczącej jednego przypadku nie można wyciągać wniosków.Zgadza się. Po trzecie Matka Boska była przecież brzemienna wieku 12 lat. I co? I wiele  > > Pozwól ze zapytam: kto jest ojcem?> Po pierwsze, sytuacja jest hipotetyczna.> Po drugie, kuzyn.To po jakiego grzyba masz płacić? Przepraszam, nie rozumiem co chcesz powiedzieć przez swoje "PRAWO domagania się np. ode mnie pieniędzy przez dziewczynę mojego kuzyna na jej dziecko".Domaga się? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Zgadza się. Po trzecie Matka Boska była przecież brzemienna wieku 12 lat. I co? I wiele  Zgadza się. Jak powszechnie wiadomo są różnie modele en.wikiped(*)List_of_youngest_birth_mothers> To po jakiego grzyba masz płacić? Przepraszam, nie rozumiem co chcesz powiedzieć przez swoje "PRAWO domagania się np. ode mnie pieniędzy przez dziewczynę mojego kuzyna na jej dziecko".Domaga się? Polskie prawo gwarantuje domaganie się alimentów od każdego członka rodziny. Innymi słowy, nie masz wpływu na poczynania np. swojego kuzyna ale możliwe, że będziesz musiał płacić alimenty za jego dziecko.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Zgadza się. Jak powszechnie wiadomo są różnie modele  Jestem w szoku. Zastanawiam się, czy to w ogóle biologicznie możliwe? Przecież kobieta ma menstruację dopiero od 11-12 roku życia.. > Polskie prawo gwarantuje domaganie się alimentów> od każdego członka rodziny. Innymi słowy, nie masz> wpływu na poczynania np. swojego kuzyna ale możliwe,> że będziesz musiał płacić alimenty za jego dziecko.Możesz podać jakieś źródła? Powtórnie zaskoczonym. Jedna sprawa to prawo, inna stosowanie prawa. Myślę, że to powinno iść jakoś tak: ojciec dziecka nie żyje, jest kaleką lub chodzi goły w skarpetkach - płacą jego rodzice (niekoniecznie rodzeństwo) czy coś. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Jestem w szoku. Zastanawiam się, czy to w ogóle biologicznie możliwe? Przecież kobieta ma menstruację dopiero od 11-12 roku życia..Biologicznie, jak widać, tak, natomiast jestem przekonany, że dla tych dzieci (i pewnie matek) poród w takim wieku nie skończył się szczęśliwie. Jakiś uszczerbek na zdrowiu takie ekstremalne sytuacje z pewnością zostawiły. > Możesz podać jakieś źródła?> Powtórnie zaskoczonym.To jest trochę skomplikowana kwestia ponieważ polskie prawo określa, że Cytat:Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo. Ale, ze tego co wiem (rozmawiałem o tym ze znajomym prawnikiem) jest furtka, którą sędziowie mogą wykorzystać by obciążyć tym obowiązkiem każdego z rodziny w postaci artykułu 132. Przepis jest bardzo niejasny (jak wiele w naszym prawie) i pozostawia wiele możliwości interpretacji. Cytat:Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami. O jednej z takich spraw czytałem kilka miesięcy temu w gazecie. Temat ogólnie był również poruszany na forum: www.racjonalista.pl/forum.php/s,607768> Jedna sprawa to prawo, inna stosowanie prawa.> Myślę, że to powinno iść jakoś tak: ojciec dziecka nie żyje, jest kaleką lub chodzi goły w skarpetkach - płacą jego rodzice (niekoniecznie rodzeństwo) czy coś.A moim zdaniem nie ma żadnego uzasadnienia by rodzice płacili za dziecko swoich dzieci. To nie jest ich wina, że ktoś sobie spłodził niemowlaka. Jest to przykład odpowiedzialności zbiorowej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > powszechnie wiadomo są różnie modele  To nie są "modele", tylko anomalie. > Polskie prawo gwarantuje domaganie się alimentów od każdego członka rodziny.Człowieku, przeczytaj sobie Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. z 2012 poz. 788) począwszy od art. 128 i nie pleć głupstw. Od Ciebie nikt się nie będzie domagał alimentów na dziecko kuzyna.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > en.wikiped(*)List_of_youngest_birth_mothersNic tu nie pisze, w jakim stanie były dziewczynki po urodzeniu dziecka, więc co chciałeś wykazać? Nikt nie pisał, że nie da się urodzić, tylko że jest to niebezpieczne dla życia i zdrowia. Czy ta lista zawiera wszystkie matki, czy tylko te, które przeżyły?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | Nic nie chciałem udowodnić. Chciałem pokazać Jackowi ciekawostkę odnośnie wątku, który poruszaliśmy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Poza tym nie jestem pewien czy doczytałeś o co chodziło w wątku na który odpowiedziałeś. Szanowna Pani raczyła mi tłumaczyć, że wie iż nie da się urodzić w wieku xx lat bo wie to z relacji ginekologa na temat jednego przypadku. Ja natomiast chciałem jej zwrócić uwagę, że na podstawie czyjejś relacji dotyczącej jednego przypadku nie można wyciągać wniosków.Synku, nie rób sobie jaj. Dostałeś pod nos żywy przykład ilustrujący zasadę działania ludzkiego organizmu rodzaju żeńskiego na etapie ok 11 lat w danej sytuacji. Jeśli jesteś tak oporny na rzeczywistość, że nie jesteś sobie przypomnieć jakiejś ostatnio widzianej jedenastolatki i dorosłej kobiety w - powiedzmy - siódmym, ósmym miesiącu ciąży (płód ok 2.5 kg, płyn owodniowy ok litra, struktury wokół: przynajmniej 1kg, wszystko to solidnie napięte i powodujące problemy zdrowotne nawet porządnie zbudowanym dorosłym kobietom), a następnie nałożyć tych dwóch obrazów, to może po prostu daruj sobie wymądrzanie się na te tematy, co? Może jednak Unicef ma rację, że ciąża to główna przyczyna śmierci dziewczyn w wieku 15-19 na świecie? Że piętnastolatka ma pięciokrotnie większą szansę umrzeć w wyniku ciąży niż dziewiętnastolatka? Jak ci się nudzi, to zamiast głupoty na forum wypisywać - idź i przelicz sobie ten faktor dla jedenastolatki. PS: Wiesz, dlaczego zdrowe, żywe urodzenia bez zgonu/uszkodzenia rodzącej nastolatki są tak nagłaśniane? No, zgadnij? Bo są szokująco rzadkie. Jakiemuś brytyjskiemu dziecku się ostatnimi czasy udało, bo w ósmym miesiącu lekarze jej operacyjnie ewakuowali płód z jamy brzusznej. Rodzina debili się dopiero wtedy zorientowała, że mała jest w ciąży - zaiste, fantastyczna przyszłość obydwoje dzieci czeka. Już to widzę. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Synku, nie rób sobie jaj. Dostałeś pod nos żywy przykład ilustrujący zasadę działania ludzkiego organizmu rodzaju żeńskiego na etapie ok 11 lat w danej sytuacji. Jeśli jesteś tak oporny na rzeczywistość, że nie jesteś sobie przypomnieć jakiejś ostatnio widzianej jedenastolatki i dorosłej kobiety w - powiedzmy - siódmym, ósmym miesiącu ciąży
Córeczko, Ty natomiast jesteś oporna na fakty, bo takie przypadki się zdarzają.
>a następnie nałożyć tych dwóch obrazów, to może po prostu daruj sobie wymądrzanie się na te tematy, co?
Mam sobie darować bo Ty tak twierdzisz? Nie będę adresował w Twoim kierunku inwektyw bo nie jesteś tego warta.
>Może jednak Unicef ma rację, że ciąża to główna przyczyna śmierci dziewczyn w wieku 15-19 na świecie? Że piętnastolatka ma pięciokrotnie większą szansę umrzeć w wyniku ciąży niż dziewiętnastolatka?
Pewnie ma rację, i co z tego?
>Jak ci się nudzi, to zamiast głupoty na forum wypisywać - idź i przelicz sobie ten faktor dla jedenastolatki.
Rozumiem, że Ci również się nudzi i wypisujesz głupoty na forum.
>PS: Wiesz, dlaczego zdrowe, żywe urodzenia bez zgonu/uszkodzenia rodzącej nastolatki są tak nagłaśniane? No, zgadnij? Bo są szokująco rzadkie.
Wow, dzięki Panie medialny ekspercie za wyjaśnienie. Nie wiedziałem. Jeszcze jakieś złote myśli?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Synku, nie rób sobie jaj. Dostałeś pod nos żywy przykład ilustrujący zasadę działania ludzkiego organizmu rodzaju żeńskiego na etapie ok 11 lat w danej sytuacji. Jeśli jesteś tak oporny na rzeczywistość, że nie jesteś sobie przypomnieć jakiejś ostatnio widzianej jedenastolatki i dorosłej kobiety w - powiedzmy - siódmym, ósmym miesiącu ciąży >Córeczko, Ty natomiast jesteś oporna na fakty, bo takie przypadki się zdarzają. >>a następnie nałożyć tych dwóch obrazów, to może po prostu daruj sobie wymądrzanie się na te tematy, co? >Mam sobie darować bo Ty tak twierdzisz? Nie będę adresował w Twoim kierunku inwektyw bo nie jesteś tego warta. >>Może jednak Unicef ma rację, że ciąża to główna przyczyna śmierci dziewczyn w wieku 15-19 na świecie? Że piętnastolatka ma pięciokrotnie większą szansę umrzeć w wyniku ciąży niż dziewiętnastolatka? >Pewnie ma rację, i co z tego? >>Jak ci się nudzi, to zamiast głupoty na forum wypisywać - idź i przelicz sobie ten faktor dla jedenastolatki. >Rozumiem, że Ci również się nudzi i wypisujesz głupoty na forum. >>PS: Wiesz, dlaczego zdrowe, żywe urodzenia bez zgonu/uszkodzenia rodzącej nastolatki są tak nagłaśniane? No, zgadnij? Bo są szokująco rzadkie. >Wow, dzięki Panie medialny ekspercie za wyjaśnienie. Nie wiedziałem. Jeszcze jakieś złote myśli? Szczerze ale ja uważam i szukam poparcia by debili - uważających rodzące 11-latki za normalność i pragnących taką "normalność" wymusić przepisami prawa i działaniem organów państwowych - po prostu prewencyjnie zamykać w jakiś zakładach, albo chociaż internet odcinać. Tak, żeby nie propagowali problemów społecznych.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Szczerze ale ja uważam i szukam poparcia by debili - uważających rodzące 11-latki za normalność
A kto uważa rodzące 11 latki za normalność. Normalność to przede wszystkim rodzące dwudziestoparolatki.
>po prostu prewencyjnie zamykać w jakiś zakładach, albo chociaż internet odcinać. Tak, żeby nie propagowali problemów społecznych.
Masz już przygotowaną jakąś formułę urzędu cenzury, czy na razie tylko myślisz nad tym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Masz już przygotowaną jakąś formułę urzędu cenzury, czy na razie tylko myślisz nad tym? Generalnie niejako popełniasz przestępstwo nawołując do popełniania przestępstwa na osobach małoletnich, a że wygadujesz takie bzdury, więc raczej psychicznie nie możesz być normalny, więc co najmniej wymagana jest obserwacja psychiatryczna, czy możesz odpowiadać za swoje przestępstwo, czy trzeba cię po prostu leczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Generalnie niejako popełniasz przestępstwo nawołując do popełniania przestępstwa na osobach małoletnich,No to żeś mnie rozbawił  A do jakiego przestępstwa na małoletnich ja, wedle Twojej chorej psychiki, nawołuje? > a że wygadujesz takie bzdury, więc raczej psychicznie nie możesz być normalny, więc co najmniej wymagana jest obserwacja psychiatryczna, czy możesz odpowiadać za swoje przestępstwo, czy trzeba cię po prostu leczyć.Ty będziesz arbitralnie o tym decydował "panie i władco" czy może pozwolisz inaczej myślącym na jakichś pokazowy proces?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Synku, nie rób sobie jaj. Dostałeś pod nos żywy przykład ilustrujący zasadę działania ludzkiego organizmu rodzaju żeńskiego na etapie ok 11 lat w danej sytuacji. Jeśli jesteś tak oporny na rzeczywistość, że nie jesteś sobie przypomnieć jakiejś ostatnio widzianej jedenastolatki i dorosłej kobiety w - powiedzmy - siódmym, ósmym miesiącu ciąży> Córeczko, Ty natomiast jesteś oporna na fakty, bo takie przypadki się zdarzają.Przeżycie po uderzeniu przez spadający samolot albo wybuchu bomby też, i co - zalecamy to jako formę rozrywki? Albo uważamy to za normę? Spontaniczne remisje zaawansowanych nowotworów się zdarzają i nikt nie uważa, że modlenie się o nie jest prawidłową procedurą leczenia. Powiem ci lepiej - zdarzają się ostro powikłane ciąże mnogie kończące się żywymi urodzeniami i też nikt nie uważa, że są super, cacy i każdemu po jednej. Także ten... Widać gdzie byłeś i co widziałeś, medycyna ci może nafikać, ty masz ulubione przypadki i będziesz się ich trzymał do porzygu. Czasami jak czytam takie wytwory jak twoje, to żałuję że nie wybrałam jednak ginekologii - tak, żeby takim cwaniaczkom codziennie na złość robić i pomagać kobietom wybierać za siebie. Nic to, twoja prawda najtwojsza, fakty mają problem, medycyna ma problem, wszyscy mają problem. Jak ci następnym razem lekarz powie, że musisz wziąć antybiotyk to też mu napyskuj, że jest medialnym ekspertem i co ci tu będzie się pluł, ty wiesz lepiej, bo czytałeś na wiki, że nawet zapalenie płuc można przeżyć bez uszczerbku.  EOT, ignor na deser, bo ja mam tylko jeszcze chwilę wolnego, a potem już znów pacjenci do upadu. A tobie już nic raczej nie pomoże, więc w sumie - co ja mam się męczyć. Uporczywa terapia jest nieetyczna 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Także ten... Widać gdzie byłeś i co widziałeś, medycyna ci może nafikać, ty masz ulubione przypadki i będziesz się ich trzymał do porzygu.
Najsmiesniejsze (a moze najtragiczniejsze) jest to, ze wlasnie osoby, ktore nigdy w zyciu nie beda w stanie udowodnic fajnosci i nieszkodliwosci ciazy i porodu w wieku 11 lat, najglosniej krzyczy, ze to nic strasznego - albo faceci, albo stare prukwy albo polityczne dziwki.
Pal licho, jesli jakis domorosly ekspert od wszystkiego wie i poucza jak sie wykonuje skoki narciarskie, jak sie gra w pilke czy jak sie jedzie samochodem. Ale jesli idioci zabieraja sie do rzadzenia cudzymi macicami to mi sie noz w kieszeni otwiera.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Pal licho, jesli jakis domorosly ekspert od wszystkiego wie i poucza jak sie wykonuje skoki narciarskie, jak sie gra w pilke czy jak sie jedzie samochodem. Ale jesli idioci zabieraja sie do rzadzenia cudzymi macicami to mi sie noz w kieszeni otwiera.Tacy "ekspertowie" to w ogóle są świetni z medycyny, jak zauważyłam. Szkoda, że większość z nich ma poziom wiedzy medycznej niższy niż gimnazjalista. I mądrzy są w sprawie każdej anomalii medycznej, bo się na wikipedii naczytali. Żeby chociaż w przypisy weszli, ale po co: arszenik można przeżyć, więc nie jest taki straszny, o dawkach, różnicach osobniczych i pierdyliardzie dodatkowych zewnętrznych czynników nie będziemy rozmawiać - bo "tu stoi, że da się przeżyć".  I tak o wszystkim. Szczerze mówiąc, im dalej w praktykę i specjalizację, tym bardziej mnie wikipedia wkurza. PS: Czemu nie masz polskich znaków? Obcojęzyczna klawiatura? Strasznie dziwnie to wygląda 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Najsmiesniejsze (a moze najtragiczniejsze) jest to, ze wlasnie osoby, ktore nigdy w zyciu nie beda w stanie udowodnic fajnosci i nieszkodliwosci ciazy i porodu w wieku 11 lat, najglosniej krzyczy, ze to nic strasznego - albo faceci, albo stare prukwy albo polityczne dziwki.
Jakieś dane na ten temat (co kto krzyczy) czy tak sobie piszesz by pisać?
>Ale jesli idioci zabieraja sie do rzadzenia cudzymi macicami to mi sie noz w kieszeni otwiera.
No cóż, czasami trzeba porządzić cudzymi macicami by właścicielki tych macic nie miały wolnej drogi do zabijania innych ludzi bo np. kariera musi się rozwijać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Jakieś dane na ten temat (co kto krzyczy) czy tak sobie piszesz by pisać?Episkopa, ktory najglosniej krzyczy - 100% facetow (w sensie biologicznym. Bo jesli sie popatrzy na charakter to wyjdzie 100% kurew) > No cóż, czasami trzeba porządzić cudzymi macicami by właścicielki tych macic nie miały wolnej drogi do zabijania innych ludzi bo np. kariera musi się rozwijać.Zajmij sie (nie)zabijaniem swieconymi karabinami, protestowaniem zabijania w pelni rozwinietych ludzi na krzesle elektrycznym. Parutygodniowy zlepek komorek zostaw sobie na koniec (jak juz uratujesz realnie egzystujacych, w pelni rozwinietych ludzi). Chociaz wiem, ze tego nie zrobisz, bo krzyk o placzace zarodki jest tanszy (koszt zerowy) od zabrania sie za realnie egzystujacych ludzi. No i nie robi tyle przyjemnosci - mhhhhhhm, grzebanie w cudzej macicy. To takie mniam, mniam katolicko-przesmaczne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > >Jakieś dane na ten temat (co kto krzyczy) czy tak sobie piszesz by pisać?> Episkopa, ktory najglosniej krzyczy - 100% facetow (w sensie biologicznym. Bo jesli sie popatrzy na charakter to wyjdzie 100% kurew)Ciekawe, bo ten cytat: "albo faceci, albo stare prukwy albo polityczne dziwki." świadczy o tym, że miałeś na myśli coś więcej niż episkopat. BTW nazwałeś kogoś kurwą, i jak lepiej Ci? Czujesz się teraz jak prawdziwy mężczyzną? > Zajmij sie (nie)zabijaniem swieconymi karabinami, protestowaniem zabijania w pelni rozwinietych ludzi na krzesle elektrycznym.Ja jestem za karą śmierci, więc te słowa nie do mnie. Pudło. > Parutygodniowy zlepek komorek zostaw sobie na koniec (jak juz uratujesz realnie egzystujacych, w pelni rozwinietych ludzi).Realnie egzystujących? Przecież każdy człowiek to tylko zbiór komórek. W pełni rozwiniętych ludzi? Rozumiem, że niepełnosprawnemu nie pomożesz przejść przez ulicę bo to nieczłowiek? > Chociaz wiem, ze tego nie zrobisz, bo krzyk o placzace zarodki jest tanszy (koszt zerowy) od zabrania sie za realnie egzystujacych ludzi. No i nie robi tyle przyjemnosci - mhhhhhhm, grzebanie w cudzej macicy. To takie mniam, mniam katolicko-przesmaczne  Rozumiem, że Ty uważasz iż kalekich nie można zabijać? Co więc robisz oprócz gadania o tym? Przygarnąłeś już jakiegoś? > Taaaak. Niech dziwka rodzi!!!! Ze co? Ze moze stracic prace i nie bedzie w stanie wyzywic siebie i dziecka? A chuj mnie to interesuje. Jestem katolickim pro life i k***a to moj moralny obowiazek ratowac komorke juz od poczecia. Zywi ludzie mnie k***a nie interesuja. Ja mam k***a misje. Misje k***a mam!!! Misje p*****lenia o obcych komorkach, zarodkach i plodach i zmuszania do rodzenia. Bo k***a mam PRAWDE od boga!!!Ja Ci proponuje przenieść się na forum onetu. Poziomem kultury będziesz tam pasował.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Ja jestem za karą śmierci, więc te słowa nie do mnie. Pudło.No wlasnie  Z jednej strony walczysz o komorke, bo gledzisz, ze to zycie i ze kobieta nie moze decydowac czy "zabije" te komorke czy nie a z drugiej strony zabijesz juz zywego czlowieka bo .... ( w miejsce kropek wstaw po prostu twoje metne wytlymaczenie). Z jednej strony czlowieczentwo komorki jest dla Ciebie powodem do wepchania lap do macicy a z drugiej strony czlowieczentwo skazanca nie jest powodem abys stanal w jego obronie. Wiec ja jestem tak samo konsekwenty ino w druga strone - staje w obronie skazanca bo jest to czlowiek i pozwalam za usuniecie komorki bo to nie jest czlowiek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | vifix (2315 punktów) | > No wlasnie Z jednej strony walczysz o komorke, bo gledzisz, ze to zycie i ze kobieta nie moze decydowac czy "zabije" te komorke czy nie a z drugiej strony zabijesz juz zywego czlowieka bo .... ( w miejsce kropek wstaw po prostu twoje metne wytlymaczenie).Bo zamordował innego! A kogo zamordowało tygodniowe dziecko, że matka ma mieć prawo je wyskrobać? > Wiec ja jestem tak samo konsekwenty ino w druga strone - staje w obronie skazanca bo jest to czlowiek i pozwalam za usuniecie komorki bo to nie jest czlowiek  Spoko, masz prawo do własnego zdania, tak jak Hitler miał prawo uważać żydów za podludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | > >No wlasnie Z jednej strony walczysz o komorke, bo gledzisz, ze to zycie i ze kobieta nie moze decydowac czy "zabije" te komorke czy nie a z drugiej strony zabijesz juz zywego czlowieka bo .... ( w miejsce kropek wstaw po prostu twoje metne wytlymaczenie).> Bo zamordował innego! A kogo zamordowało tygodniowe dziecko, że matka ma mieć prawo je wyskrobać?Nikogo i dlatego nie zabijamy tygodniowych dzieci. Jeśli chodzi zaś o etapy ciąży, to po tygodniu i już o tym wielokrotnie było pisane i pokazywane na obrazkach, w macicy nawet jeszcze nie zagnieżdża się embrion, więc jeszcze nic się biologicznie praktycznie nie dzieje - plemnik po prostu wciąż łączy się jajem i etap ten jeszcze trwa, względnie - dopiero co się skończył.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Nikogo i dlatego nie zabijamy tygodniowych dzieci.
Zabijamy, zabijamy, wystarczy, że jest dzieckiem gwałciciela i już można całkowicie legalnie posłać go do piachu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Chyba się nie rozumiecie: To jest tygodniowe dziecko wg Franka  a to wg Ciebie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | I jakie z tego wnioski? Może jeszcze dodaj zdjęcia istot, które Hitler uważał za podludzi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >I jakie z tego wnioski?
Żadne. Dwa bobasy i tyle.
>Może jeszcze dodaj zdjęcia istot, które Hitler uważał za podludzi?
Piłeś coś?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Żadne. Dwa bobasy i tyle.
Dokładnie, dwa bobasy i tyle
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Nikogo i dlatego nie zabijamy tygodniowych dzieci. >Zabijamy, zabijamy, wystarczy, że jest dzieckiem gwałciciela i już można całkowicie legalnie posłać go do piachu. Dyskusja z Tobą nie ma sensu. Takim oszołomom, życzyć tylko można aby sami wychowywali dzieci, które będą rodzić ich żony po zgwałceniu zbiorowym przez jakiś psycholi. ja się wyłączam. z debilami żadna przyjemność prowadzić dyskusję
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Dyskusja z Tobą nie ma sensu.
Oczywiście, że nie ma, w końcu jest masa ludzi na świecie, która nie może znieść dyskusji z kimś o innych poglądach.
>Takim oszołomom, życzyć tylko można aby sami wychowywali dzieci, które będą rodzić ich żony po zgwałceniu zbiorowym przez jakiś psycholi.
A ja Ci życzę abyś wychowywał niepełnosprawnych dorosłych, który nie jesteś zwolennikiem zabijania.
>ja się wyłączam. z debilami żadna przyjemność prowadzić dyskusję
No wiadomo, przecież największą przyjemność przynosi Ci dyskusja z kimś, kto rozpływa się nad Twoim intelektem i trafnością Twoich poglądów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Bo zamordował innego! A kogo zamordowało tygodniowe dziecko, że matka ma mieć prawo je wyskrobać?Wiec nie kwicz, ze ratujesz komorke dlatego, ze jest czlowiekiem. Bo sam fakt bycia czlowiekiem nie jst dla Ciebie wyznacznikiem prawa do zycia. Dla Ciebie prawo do zycia ma ktos, kto (miedzy innymi) nie zamordowal kogos innego. Sam fakt, ze ten ktos zyje, urodzil sie i sklada sie z takich samych komorek jak ten zarodek, o ktorego walczysz na roznych forach, nie daje mu prawa do zycia  Dlatego nie jestes zaden pro life > Spoko, masz prawo do własnego zdania, tak jak Hitler miał prawo uważać żydów za podludzi.Trudno dyskutowac z idiotami, ktorzy z debilnym wyrazem na twarzy p*****la, ze plemnik po wtargnieciu do komorki jajowej to juz czlowiek, ktorego kobieta nie ma prawa usunac  Zajmij sie soba i macica twojej zony/dziewczyny. Obce macice zostaw w spokoju.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | >Zajmij sie soba i macica twojej zony/dziewczyny. Obce macice zostaw w spokoju. Praktyka pokazuję, że młodzi* męscy najwięksi "obrońcy" życia poczętego żadnych kobiet obok siebie zwykle nie mają, a jak już jakąś zdarzy im się zapłodnić (przez tzw. wpadkę oczywiście, bo wiedza ichnia o seksualności żadna jest), to pierwsi s********ją gdzie pieprz rośnie, nie są gotowi płacić nawet alimentów.... względnie jak ten słynny ksiądz - pójdą posłuchać muzyki, a może samo umrze przed lub przy porodzie - bo jak samo umrze to "wola boża". * jak starsi to często mają kochane córeczki i w razie proboemu pierwsi hipokryci uważają, że tak wyjątkowa sytuacja wymaga wyjątkowych środków, a "bóg na pewno wybaczy"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Dla Ciebie prawo do zycia ma ktos, kto (miedzy innymi) nie zamordowal kogos innego. Sam fakt, ze ten ktos zyje, urodzil sie i sklada sie z takich samych komorek jak ten zarodek, o ktorego walczysz na roznych forach, nie daje mu prawa do zycia  > Dlatego nie jestes zaden pro lifeZabawny jest Twój post  Stworzyłeś sobie jakąś własna wizję moich poglądów, których nigdy nie wyrażałem i... sam je obalasz  > Trudno dyskutowac z idiotami, ktorzy z debilnym wyrazem na twarzy p*****la, ze plemnik po wtargnieciu do komorki jajowej to juz czlowiek, ktorego kobieta nie ma prawa usunac  Spoko, pewnie są i tacy, którzy uważają, że 2 latki to nieludzie bo nie umieją mówić i nie ważne, że mają kod genetyczny będący połączeniem kodu ich rodziców i, że będą mówić już za parę lat > Zajmij sie soba i macica twojej zony/dziewczyny. Obce macice zostaw w spokoju.A ja Ci radzę byś cudze życie zostawił w spokoju, jak już chcesz kogoś zabić to zawsze możesz samego siebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>No cóż, czasami trzeba porządzić cudzymi macicami by właścicielki tych macic nie miały wolnej drogi do zabijania innych ludzi bo np. kariera musi się rozwijać.
Taaaak. Niech dziwka rodzi!!!! Ze co? Ze moze stracic prace i nie bedzie w stanie wyzywic siebie i dziecka? A chuj mnie to interesuje. Jestem katolickim pro life i k***a to moj moralny obowiazek ratowac komorke juz od poczecia. Zywi ludzie mnie k***a nie interesuja. Ja mam k***a misje. Misje k***a mam!!! Misje p*****lenia o obcych komorkach, zarodkach i plodach i zmuszania do rodzenia. Bo k***a mam PRAWDE od boga!!!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Przeżycie po uderzeniu przez spadający samolot albo wybuchu bomby też, i co - zalecamy to jako formę rozrywki? Albo uważamy to za normę?
Kochana, możesz mi powoooli wytłumaczyć co ja komu zalecam lub uważam na normę, bo dajesz takie absurdalne twierdzenia, że głowa boli
>Także ten... Widać gdzie byłeś i co widziałeś, medycyna ci może nafikać, ty masz ulubione przypadki i będziesz się ich trzymał do porzygu.
Ja Ci koleżanko pokazuje, że coś jest możliwe a nie, że stanowi normę, jeśli nie widzisz różnicy, to jest już to Twój problem.
>Czasami jak czytam takie wytwory jak twoje, to żałuję że nie wybrałam jednak ginekologii - tak, żeby takim cwaniaczkom codziennie na złość robić i pomagać kobietom wybierać za siebie.
No to ja odbije piłeczkę i napiszę, że jak czytam Twoje wypociny to żałuje, że nie jestem za aborcją bo niektórym by się przydało.
>EOT, ignor na deser, bo ja mam tylko jeszcze chwilę wolnego, a potem już znów pacjenci do upadu.
Czytając Twoje postu domyślam się skąd tak zła opinia o polskich lekarzach.
|
|
| | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >Sprawa jest zamknięta
Zamknięta będzie jak aborcja się dokona.
|
|
| |  | 13 na 13 | Selanos (12869 punktów) | >Ja też nie słyszałem i nie chciałbym aby tak było. podobnie jak nie chciałbym aby mordowano dziecko, bo matka jest za młoda by rodzić.
No właśnie, za młoda by rodzić. Mogłoby się okazać, że to zbyt duże obciążenie dla organizmu 11-latki.
>Ok, ale co to ma wspólnego z nadrzędnością któregoś życia. Ta teza nie oznacza, że nie obchodzi go los matki. Gdyby to zależało od niego to z pewnością chciałbym utrzymać życie obojga.
Dlaczego masz mieć w tej kwestii coś do powiedzenia? Zdaje się, że został zgłoszony wniosek o aborcję, zapewne przez rodzinę 11-latki.
>>Terlikowski na pierwszym miejscu stawia płód. >Bzdura. Na pierwszy miejscu stawia życie i naturalną śmierć.
Bah, naturalną śmierć! To niech umrze śmiercią naturalną z powodu grypy, bo przecież lekarstwa to chory wymysł człowieka który jest sprzeciwem wobec boskiego planu.
Poglądy Terlikowskiego są niekonsekwentne i dziurawe jak ser szwajcarski.
>To idź do szpitala i zabij człowieka w stanie wegetatywnym (albo jakiegokolwiek innego w śnie, ale szybko by nic nie czuł) i wmawiaj policji, że to nie morderstwo bo ta osoba nic nie czuła.
Ten jakiś człowiek, to nie moja decyzja i odpowiedzialność. Jeżeli szanse na wyzdrowienie byłyby zerowe, a mózg tej osoby przestałby funkcjonować, to jak najbardziej jestem za wolnością, tj. możliwością eutanazji. Możliwością, nie przymusem.
Nasz rozum, nasz sprawny mózg jest tym co czyni nas tym kim jesteśmy - człowiekiem. Bez tego niedocenianego i nieużywanego przez wielu organu, jesteśmy tylko bezmyślnym workiem kości, tłuszczu, mięśni i innych niekoniecznie ciekawych substancji.
>Nauka nie określa kiedy człowiek staje się człowiekiem. Nauka jedynie określa fazy rozwoju ciała człowieka. Płód to jedna z faz rozwoju.
Może określić kiedy mózg jest rozwinięty na tyle, żeby płód coś czuł i myślał. Tak jak wyżej napisałem, to oddziela nas od np. roślin.
|
|
| | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >No właśnie, za młoda by rodzić. Mogłoby się okazać, że to zbyt duże obciążenie dla organizmu 11-latki.
Mogłoby, co nie oznacza, że należy kategorycznie pozbawiać z tego powodu życia inną osobę.
>Dlaczego masz mieć w tej kwestii coś do powiedzenia? Zdaje się, że został zgłoszony wniosek o aborcję, zapewne przez rodzinę 11-latki.
A dlaczego mam nie wypowiadać się? Czyżby wolność słowa była już w tak skrajnym stopniu ograniczona?
>Poglądy Terlikowskiego są niekonsekwentne i dziurawe jak ser szwajcarski.
Być może, no i co w związku z tym?
>Ten jakiś człowiek, to nie moja decyzja i odpowiedzialność. Jeżeli szanse na wyzdrowienie byłyby zerowe, a mózg tej osoby przestałby funkcjonować, to jak najbardziej jestem za wolnością, tj. możliwością eutanazji. Możliwością, nie przymusem.
Ja również jestem za eutanazją. Ale czy ktoś się pyta tzw. płód czy chcę umrzeć?
>Bez tego niedocenianego i nieużywanego przez wielu organu, jesteśmy tylko bezmyślnym workiem kości, tłuszczu, mięśni i innych niekoniecznie ciekawych substancji.
Być może, ale to nie oznacza, że masz prawo taka istotę pozbawić życia.
>Może określić kiedy mózg jest rozwinięty na tyle, żeby płód coś czuł i myślał.
Jest masa sytuacji, w których możesz sprawić, że człowiek nie będzie nic czuł, ale nie daje Ci to prawa do odbierania życia.
|
|
| | | |  | 15 na 15 | Sygnał (4252 punktów) | >Mogłoby, co nie oznacza, że należy kategorycznie pozbawiać z tego powodu życia inną osobę.
Raczysz żartować. Zlepek bezmózgich i w stu procentach zależnych od nosicielki komórek może być osobą tylko według jakiejś pokrętnej logiki.
Jedyna OSOBA, które w zaistniałej sytuacji może ucierpieć to jedenastolatka, która porodu, do którego tak ochoczo nawołuje Terlikowski, może nie przeżyć.
>A dlaczego mam nie wypowiadać się? Czyżby wolność słowa była już w tak skrajnym stopniu ograniczona?
Prześladujo tych obrońców płodów, ach, prześladujo ...
>Być może, no i co w związku z tym?
Ty zdaje się masz podobne i oba zestawy poglądów tu piętnujemy. Nie dlatego, że inne, tylko dlatego, że dziurawe niczym ser szwajcarski.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Raczysz żartować. Zlepek bezmózgich i w stu procentach zależnych od nosicielki komórek może być osobą tylko według jakiejś pokrętnej logiki.
No popatrz, ja nie znam zlepka komórek, którego ludzie dla niepoznaki nazywają niemowlakiem, który nie jest w stu procentach zależny od innej osoby.
>Jedyna OSOBA, które w zaistniałej sytuacji może ucierpieć to jedenastolatka, która porodu, do którego tak ochoczo nawołuje Terlikowski, może nie przeżyć.
No jej dziecko aborcji z pewnością nie przeżyje.
>Prześladujo tych obrońców płodów, ach, prześladujo ...
Mnie nikt nie prześladuję, ani jako ateisty ani jako obrońcy płodów.
>Ty zdaje się masz podobne i oba zestawy poglądów tu piętnujemy. Nie dlatego, że inne, tylko dlatego, że dziurawe niczym ser szwajcarski.
Mam podobnie powiadasz? jakieś przykłady?
|
|
| | | | | |  | 13 na 13 | Sygnał (4252 punktów) | >No popatrz, ja nie znam zlepka komórek, którego ludzie dla niepoznaki nazywają niemowlakiem, który nie jest w stu procentach zależny od innej osoby.
Celowo użyłem słowa "nosicielka", bo w tym przypadku zależność jest przede wszystkim biologiczna (pępowina i te sprawy). Jak płód się już urodzi to problem przenosi się na inne płaszczyzny i dobrze o tym wiesz.
>No jej dziecko aborcji z pewnością nie przeżyje.
I nijak nie będzie to też dziecko, tym bardziej osoba. Ta blastocysta nie będzie już podłączona do tej 11-latki.
>Mnie nikt nie prześladuję, ani jako ateisty ani jako obrońcy płodów.
To w jakim celu komentarz o wolności słowa i jej ograniczaniu? Masz prawo do swoich opinii, a my mamy prawo (z którego właśnie korzystamy), żeby wypunktować dlaczego są kretyńskie.
>Mam podobnie powiadasz? jakieś przykłady?
Jesteś za zmuszeniem osoby jaką jest ta 11-latka do urodzenia, w wyniku czego potencjalnie umrze, tylko dlatego, że uznajesz zlepek komórek za osobę. To jest logika tak niesamowicie pokrętna i słaba w implementacji, że słusznie piętnujemy Ciebie jak i Terlikowskiego, który rozprzestrzeniając takie kretynizmy jest społecznie szkodliwy.
|
|
| | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Jak płód się już urodzi to problem przenosi się na inne płaszczyzny i dobrze o tym wiesz.
Tak, wiem, ale to nie jest wina dziecka, że ludzki rozwój ma takie właściwości. Gdy człowiek rozwinie się w taki sposób, że będzie można przenosić dziecko z ciała do ciała, to będzie łatwiej. Na razie jednak tak nie jest i kobiety muszą przeczekać przynajmniej te 9 miesięcy.
>I nijak nie będzie to też dziecko, tym bardziej osoba.
Jak najbardziej jest to osoba. Na wczesnym etapie rozwoju. Tak jak niemowlak to 50 latek na wczesnym etapie rozwoju.
>Ta blastocysta nie będzie już podłączona do tej 11-latki.
Wiesz każdego można zredukować do atomów, zarówno Ciebie jak i mnie. Nie wmawiam sobie, że jestem czymś więcej niż zlepkiem komórek.
>>Mnie nikt nie prześladuję, ani jako ateisty ani jako obrońcy płodów. >To w jakim celu komentarz o wolności słowa i jej ograniczaniu?
Ktoś pytał, po co piszę to odpowiedziałem.
>Masz prawo do swoich opinii, a my mamy prawo (z którego właśnie korzystamy), żeby wypunktować dlaczego są kretyńskie.
Pełna zgoda. Każdy ma prawo do swoich opinii.
>Jesteś za zmuszeniem osoby jaką jest ta 11-latka do urodzenia, w wyniku czego potencjalnie umrze, tylko dlatego, że uznajesz zlepek komórek za osobę.
Tak, jestem za zmuszaniem innych do NIE narzucania innym ich woli, w tym decyzji o terminie śmierci. Najwyraźniej Ty jesteś za narzucaniem Twojej woli.
>To jest logika tak niesamowicie pokrętna i słaba w implementacji, że słusznie piętnujemy Ciebie jak i Terlikowskiego, który rozprzestrzeniając takie kretynizmy jest społecznie szkodliwy.
Możesz uważać moje poglądy za pokrętne, ale nie możesz powiedzieć, że jestem niekonsekwentny, zwłaszcza w odniesieniu do odpowiedzi, której ta konsekwencja dotyczyła. Nie ja uważam, że jedynie naturalna śmierć jest odpowiednia, przez co nie mam problemów z posiłkowanie się różnymi lekami. Na moje pytanie o rzekome niekonsekwentne poglądy odpowiedziałeś, jedynie, że uważasz moje poglądy za błędne,co nijak ma się do mojego pytania. Taka jest ta Twoja logika?
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | Sygnał (4252 punktów) | >Tak, wiem, ale to nie jest wina dziecka, że ludzki rozwój ma takie właściwości. Gdy człowiek rozwinie się w taki sposób, że będzie można przenosić dziecko z ciała do ciała, to będzie łatwiej. Na razie jednak tak nie jest i kobiety muszą przeczekać przynajmniej te 9 miesięcy.
Jak już jesteśmy przy tym naturalnym rozwoju, to zważ, że ciało 11-latki nie jest przystosowane do donoszenia ciąży. Sposobu rozwoju człowieka nijak się nie wybiera, ale moment zdecydowania się na ciąże już raczej tak. Ta dziewczyna takiego wyboru nie miała.
>Jak najbardziej jest to osoba. Na wczesnym etapie rozwoju. Tak jak niemowlak to 50 latek na wczesnym etapie rozwoju.
Tak samo osobą bo potencjalnie się w dziecko może przekształcić.
>Wiesz każdego można zredukować do atomów, zarówno Ciebie jak i mnie. Nie wmawiam sobie, że jestem czymś więcej niż zlepkiem komórek.
Ależ jest, o ile jest w stanie pomyśleć o sobie jako o czymś więcej niż zlepku komórek. Dopóki byt nie ma samoświadomości nazywa go osobą jest nietrafione. W przeciwnym wypadku musisz przeprosić trawę za to, że ją depczesz. Też w końcu ma procesy biologiczne.
>Tak, jestem za zmuszaniem innych do NIE narzucania innym ich woli, w tym decyzji o terminie śmierci. Najwyraźniej Ty jesteś za narzucaniem Twojej woli.
Jestem za pełną zależnością stanu płodu od decyzji matki dopóki ten płód jest do niej podłączony. Wtedy mamy jedną osobę i ona będzie decydować o swoim stanie zdrowia. Problem przenosimy na inne płaszczyzny, jak płód będzie mógł żyć poza organizmem matki.
>Możesz uważać moje poglądy za pokrętne, ale nie możesz powiedzieć, że jestem niekonsekwentny, zwłaszcza w odniesieniu do odpowiedzi, której ta konsekwencja dotyczyła.
Nie zarzucam Ci niekonsekwencji, tylko głupotę poglądów. Dziurawe są dlatego, gdyż generują absurdalne sytuacje i w efekcie skazują na śmierć bogu ducha winne dziecko.
>Nie ja uważam, że jedynie naturalna śmierć jest odpowiednia, przez co nie mam problemów z posiłkowanie się różnymi lekami.
Również tego nie uważam. Co to ma do rzeczy?
|
|
| | | | | | | | |  | -3 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Jak już jesteśmy przy tym naturalnym rozwoju, to zważ, że ciało 11-latki nie jest przystosowane do donoszenia ciąży. Sposobu rozwoju człowieka nijak się nie wybiera, ale moment zdecydowania się na ciąże już raczej tak. Ta dziewczyna takiego wyboru nie miała.
No i jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale to nie zmienia faktu, że nie można z jakiegokolwiek powodu kogoś zabijać. W życiu już niestety tak jest, że czasami wydarzą się zdarzenia, których nie chcemy np. śmiertelna choroba lub gwałt. Nie oznacza, to, że w przypadku śmiertelnej choroby np. poważna wada serca możemy zabić kogoś by wziąć jego serce a w przypadku gwałtu zabić kogoś by uratować życie lub zdrowie zgwałconej.
>Ależ jest, o ile jest w stanie pomyśleć o sobie jako o czymś więcej niż zlepku komórek. Dopóki byt nie ma samoświadomości nazywa go osobą jest nietrafione. W przeciwnym wypadku musisz przeprosić trawę za to, że ją depczesz. Też w końcu ma procesy biologiczne.
Oczywiście, no ale musimy ustalić czy zakazujemy zabijania ludzi, czy rozszerzamy ten zakaz również na rośliny. Ja uważam, że jako, iż jesteśmy jednym gatunkiem, powinniśmy zakazać zabijania innych ludzi.
>Jestem za pełną zależnością stanu płodu od decyzji matki dopóki ten płód jest do niej podłączony. Wtedy mamy jedną osobę i ona będzie decydować o swoim stanie zdrowia.
Niestety to nie jest jedna osoba. Osoba składa się z różnych narządów, z którymi, wedle mnie, niech robi co chcę. Płód to już nie jest ta sama osoba, to inna osoba ludzka, o innym kodzie genetycznym, TYMCZASOWO podłączona do matki. Po urodzeniu zmienia się tylko stopień tego uzależnienia.
>Nie zarzucam Ci niekonsekwencji, tylko głupotę poglądów. Dziurawe są dlatego, gdyż generują absurdalne sytuacje i w efekcie skazują na śmierć bogu ducha winne dziecko.
Czyli każde poglądy, z którymi się nie identyfikujesz nazywasz dziurawymi? To jakiś neologizm?
>Również tego nie uważam. Co to ma do rzeczy?
To, by Ci pokazać, że moje poglądy nie są niekonsekwentne, co wydaje się, że mi zarzucałeś.
|
|
| | | | | | | | | |  | 12 na 12 | Gatta (69 punktów) | >>Jak już jesteśmy przy tym naturalnym rozwoju, to zważ, że ciało 11-latki nie jest przystosowane do donoszenia ciąży. Sposobu rozwoju człowieka nijak się nie wybiera, ale moment zdecydowania się na ciąże już raczej tak. Ta dziewczyna takiego wyboru nie miała. >No i jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale to nie zmienia faktu, że nie można z jakiegokolwiek powodu kogoś zabijać. >W życiu już niestety tak jest, że czasami wydarzą się zdarzenia, których nie chcemy np. śmiertelna choroba lub gwałt. Nie oznacza, to, że w przypadku śmiertelnej choroby np. poważna wada serca możemy zabić kogoś by wziąć jego serce a w przypadku gwałtu zabić kogoś by uratować życie lub zdrowie zgwałconej.
Czy ty człowieku jesteś normalny? Zarodek ważniejszy od zdrowia kobiety czy nawet życia idąc analogicznie? To co zdychaj kobieto w ciąży jajowodowej (dziecko zero szans na przeżycie, matka tym bardziej)? Tak premiujmy gwałcicieli i przenośmy ich geny dalej, kobieta to tylko worek na spermę i inkubator. Zarodek, który zagraża zdrowiu i życiu matki to to samo co tkanka rakowa, to jest agresor z punktu biologicznego.
>>Ależ jest, o ile jest w stanie pomyśleć o sobie jako o czymś więcej niż zlepku komórek. Dopóki byt nie ma samoświadomości nazywa go osobą jest nietrafione. W przeciwnym wypadku musisz przeprosić trawę za to, że ją depczesz. Też w końcu ma procesy biologiczne. >Oczywiście, no ale musimy ustalić czy zakazujemy zabijania ludzi, czy rozszerzamy ten zakaz również na rośliny. Ja uważam, że jako, iż jesteśmy jednym gatunkiem, powinniśmy zakazać zabijania innych ludzi.
A czy oficjalna doktryna KK nie jest za karą śmierci w pewnych wypadkach? Analogicznie rzecz biorąc, więc w PEWNYCH wypadkach prawo do aborcji jest uzasadnione. To może jednak mamy prawo decydować o życiu i śmierci?
|
|
| | | | | | | | | | |  | -4 na 6 | vifix (2315 punktów) | > Czy ty człowieku jesteś normalny? Zarodek ważniejszy od zdrowia kobiety czy nawet życia idąc analogicznie? To co zdychaj kobieto w ciąży jajowodowej (dziecko zero szans na przeżycie, matka tym bardziej)?Spokojnie bo serce nie wytrzyma  > Tak premiujmy gwałcicieli i przenośmy ich geny dalej,Ooo... to teraz selekcja genów. To może jeszcze selekcja niemowląt jak sparcie? > kobieta to tylko worek na spermę i inkubator.No jeżeli redukujesz kobietę tylko do kwestii aborcji to przykro mi z tego powodu. > Zarodek, który zagraża zdrowiu i życiu matki to to samo co tkanka rakowa, to jest agresor z punktu biologicznego.Doprawdy? A czy z tej tkanki rakowej za 9 miesięcy wyjdzie coś co ludzie zwykli nazywać niemowlakiem? > A czy oficjalna doktryna KK nie jest za karą śmierci w pewnych wypadkach? Analogicznie rzecz biorąc, więc w PEWNYCH wypadkach prawo do aborcji jest uzasadnione. To może jednak mamy prawo decydować o życiu i śmierci?Droga Pani, a co mnie obchodzi doktryna jednej z tysięcy religii skoro w żadną nie wierzę?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 9 na 11 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) |
>Droga Pani, a co mnie obchodzi doktryna jednej z tysięcy religii skoro w żadną nie wierzę?
Jak Ty jesteś ateistą, to ja jestem Reptalianinem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -4 na 6 | vifix (2315 punktów) | >Jak Ty jesteś ateistą, to ja jestem Reptalianinem.
To jest właśnie to, co czynie Ciebie i Tobie podobnych bardzo podobnym do katolików, którzy ateistę identyfikują TYLKO ze Stalinem i komunizmem oraz z ich mordami. Podobnie jak Ty nie możesz zrozumieć, że ateizm to jedynie pogląd iż Boga nie ma (a nie zbiór poglądów) tak oni nie potrafią zrozumieć prostego faktu, że są na świecie ateiści, którzy nie mają zapędów do mordowania innych tak, jak Stalin i równie dobrze Stalin. Gratuluje więc towarzystwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Jak Ty jesteś ateistą, to ja jestem Reptalianinem.> To jest właśnie to, co czynie Ciebie i Tobie podobnych bardzo podobnym do katolików, którzy ateistę identyfikują TYLKO ze Stalinem i komunizmem oraz z ich mordami. Podobnie jak Ty nie możesz zrozumieć, że ateizm to jedynie pogląd iż Boga nie ma (a nie zbiór poglądów) tak oni nie potrafią zrozumieć prostego faktu, że są na świecie ateiści, którzy nie mają zapędów do mordowania innych tak, jak Stalin i równie dobrze Stalin. Gratuluje więc towarzystwa.Święcie wierzę, że na świecie są i byli chrześcijanie, którzy nie pałali żądzą mordu do inaczej myślących, czy dla zagarnięcia dóbr doczesnych. www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjon(*)ymskie.oczyszczenie.z.czystych@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >To jest właśnie to, co czynie Ciebie i Tobie podobnych bardzo podobnym do katolików, którzy ateistę identyfikują TYLKO ze Stalinem i komunizmem oraz z ich mordami. Podobnie jak Ty nie możesz zrozumieć, że ateizm to jedynie pogląd iż Boga nie ma (a nie zbiór poglądów) tak oni nie potrafią zrozumieć prostego faktu, że są na świecie ateiści, którzy nie mają zapędów do mordowania innych tak, jak Stalin i równie dobrze Stalin. Gratuluje więc towarzystwa.
Mam więc rację po dwakroć, nie jesteś ateistą, ale również jesteś nieukiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Mam więc rację po dwakroć, nie jesteś ateistą, ale również jesteś nieukiem.
Dawaj więcej, będzie Ci lepiej. Ulży Ci, poważnie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 15 na 15 | Gatta (69 punktów) | >>Tak premiujmy gwałcicieli i przenośmy ich geny dalej, >Ooo... to teraz selekcja genów. To może jeszcze selekcja niemowląt jak sparcie?
Można to nazwać selekcją genów. Czy tak nie jest jeśli po badaniu prenatalnym wyjdzie, że dziecko ma zespół Downa, Edwardsa, Patau lub inne choroby genetyczne? Aborcja w polskim prawie jest wtedy legalna. Nie widzę, więc sensu zmuszania kobiety i jej partnera do urodzenia i wychowania, a raczej opiekowania się niesamodzielnym do końca życia dzieckiem na które leczenie ich po prostu nie stać ani też nie mają siły patrzeć na cierpienie swojego dziecka ani także chęci rodzenia dziecka, które jest w połowie obce genetycznie i zostało poczęte gwałtem. Będzie twoja partnerka w ciąży i wyjdzie, że urodzi upośledzone genetycznie dziecko lub będzie w ciąży z obcym facetem, który ją zgwałcił -proszę wtedy bawić się w bohatera a nie narzucać innym źle pojmowane "bohaterstwo". Aha i czekam jeszcze na argumenty ad Hitlerum skoro doszliśmy do Sparty.
>>kobieta to tylko worek na spermę i inkubator. >No jeżeli redukujesz kobietę tylko do kwestii aborcji to przykro mi z tego powodu. W tym wypadku wyciągam tylko wniosku z bezsensownych wypowiedzi. Mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiet w ciąży. Wiele kobiet będąc w ciąży ze chcianymi dziećmi myśli o aborcji choćby przed badaniami prenatalnymi, które mają wykazać (bądź nie) wady genetyczne płodu.
>>Zarodek, który zagraża zdrowiu i życiu matki to to samo co tkanka rakowa, to jest agresor z punktu biologicznego. >Doprawdy? A czy z tej tkanki rakowej za 9 miesięcy wyjdzie coś co ludzie zwykli nazywać niemowlakiem?
Jest potencjalnym niemowlakiem. Ponad 50% zapłodnionych zarodków ulega poronieniu naturalnemu. Czy są niemowlakami? Nie.
>>A czy oficjalna doktryna KK nie jest za karą śmierci w pewnych wypadkach? Analogicznie rzecz biorąc, więc w PEWNYCH wypadkach prawo do aborcji jest uzasadnione. To może jednak mamy prawo decydować o życiu i śmierci? >Droga Pani, a co mnie obchodzi doktryna jednej z tysięcy religii skoro w żadną nie wierzę?
Ale widać wychowanie w cywilizacji chrześcijańskiej, które rzutuje na światopogląd. Od KK nie tak łatwo się uwolnić.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 julian (1206 punktów) (zablokowany) | Myślę, że moralne prawo do mówienia o tym, czy taka dziewczynka powinna usunąć ciążę, mają inne zgwałcone dziewczynki lub kobiety. Mi facetowi łatwo doradzać i moralizować, bo to nie ja zostałem zgwałcony i będę musiał ewentualnie wychowywać takie dziecko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 13 na 13 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Myślę, że moralne prawo do mówienia o tym, czy taka dziewczynka powinna usunąć ciążę, mają inne zgwałcone dziewczynki lub kobiety. Mi facetowi łatwo doradzać i moralizować, bo to nie ja zostałem zgwałcony i będę musiał ewentualnie wychowywać takie dziecko. Tu nie o moralne prawo czy jego brak chodzi a o katooszołoma, który aborcję drugim gwałtem nazywa i majaczy coś o życiach poczętych. Majaczy bo jego ta decyzja nie dotyczy, a zapewne czuje się również w prawie do mówienia innym jak mają żyć. O ile wstrętem napawają mnie poglądy Terlikowskiego to ma prawo bełkotać, problem jest w tym, iż te jego gadanie znajduje posłuch wśród części lekarskiego środowiska. To zaś może już mieć zdecydowanie nieprzyjemne dla tytułowej 11- latki konsekwencje. Jak dla mnie sprawa jest prosta, zdecydować może ona i jej rodzice. Ponadto nawet polskie cokolwiek restrykcyjne prawo nie sprzeciwia się aborcji w przypadku gwałtu.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 16 na 16 | Meretseger (61860 punktów) | Tu nawet zachodzi podwójne przestępstwo - raz, gwałt (art. 197 par. 1), a dwa, obcowanie płciowe z małoletnią poniżej 15 roku życia (art. 197 par. 3 p. 2). W USA taki "wujek" dostałby ze 45 lat, w Polsce niestety tylko 12, a i to nie wiadomo, bo zaraz się znajdą spryciarze adwokaci, którzy "udowodnią", że mała sama chciała, a paru forumowiczów z Racjonalisty się przyłączy, że nic się nie stało i niech urodzi... Taka tu wiocha w tej Polsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Tu nawet zachodzi podwójne przestępstwo - raz, gwałt (art. 197 par. 1), a dwa, obcowanie płciowe z małoletnią poniżej 15 roku życia (art. 197 par. 3 p. 2). W USA taki "wujek" dostałby ze 45 lat, w Polsce niestety tylko 12, a i to nie wiadomo, bo zaraz się znajdą spryciarze adwokaci, którzy "udowodnią", że mała sama chciała, a paru forumowiczów z Racjonalisty się przyłączy, że nic się nie stało i niech urodzi... Taka tu wiocha w tej Polsce. Wiocha i owszem, ale akurat adwokatom ciężko chyba coś zarzucić. Takich zaś co chcą aby urodziła już się paru znalazło, w końcu bełkotliwe deklaracje o wartości życia nic nie kosztują. A, że dziewczynce to zaszkodzi? Widać taka wola boska, nie ma co płakać i można wracać do nabożnego stękania nad marnościami tego świata i co tam się jeszcze komu uroi.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | > Można to nazwać selekcją genów. Czy tak nie jest jeśli po badaniu prenatalnym wyjdzie, że dziecko ma zespół Downa,Oczywiście, że tak, ale ja nie twierdzę, że eugenika jest dobra. > Aborcja w polskim prawie jest wtedy legalna. Nie widzę, więc sensu zmuszania kobiety i jej partnera do urodzenia i wychowania, a raczej opiekowania się dzieckiem na które leczenie ich po prostu nie stać ani też nie mają siły patrzeć na cierpienie swojego dziecka ani także rodzenia dziecka, które jest w połowie obce genetycznie i zostało poczęte gwałtem.Nie widzisz sensu bo aborcja w takich przypadkach jest legalna? > Będzie twoja partnerka w ciąży i wyjdzie, że urodzi upośledzone genetycznie dziecko lub będzie w ciąży z obcym facetem, który ją zgwałcił -proszę wtedy bawić się w bohatera a nie narzucać innym źle pojmowane "bohaterstwo".Jeżeli taka sytuacja nastąpi, co mam nadzieje, że się nie stanie, to jeśli zmienię poglądy to będzie oznaczało, iż zmiana ta nastąpiła nie poprzez chłodną analizę sytuacji a poprzez emocję. Właśnie dlatego spory rozstrzyga osoba niezaangażowana by mogła chłodnym okiem ocenić kto ma rację. Smutne to, iż uważasz, że powinno się budować poglądy w oparciu o emocje. > Aha i czekam jeszcze na argumenty ad Hitlerum skoro doszliśmy do Sparty.Już były w innym poście  > W tym wypadku wyciągam tylko wniosku z bezsensownych wypowiedzi. Mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiet w ciąży. Wiele kobiet będąc w ciąży ze chcianymi dziećmi myśli o aborcji choćby przed badaniami prenatalnymi, które mają wykazać (bądź nie) wady genetyczne płodu.No i co z tego? > Jest potencjalnym niemowlakiem. Ponad 50% zapłodnionych zarodków ulega poronieniu naturalnemu. Czy są niemowlakami? Nie.Droga Pani, nie znam dokładnych statystyk ale założę się, że istnieje równie wysoka śmiertelność wśród 100 latków. Czy to czyni ich nieludźmi? > Ale widać wychowanie w cywilizacji chrześcijańskiej, które rzutuje na światopogląd. Od KK nie tak łatwo się uwolnić.Nie mnie to rozstrzygać, ale biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś też byłe prochoice to szczerze wątpię, że wychowanie w owej kulturze miało jakiś efekt. Moje poglądy, zarówno ateistyczne jak i w sprawie aborcji są konsekwencją przemyśleń.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Sygnał (4252 punktów) | >No i jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale to nie zmienia faktu, że nie można z jakiegokolwiek powodu kogoś zabijać.
A płód nie jest kimś, tak jak kimś nie jest pies. Śpiewka o tym, że to jest etap rozwoju czyni niesamowicie nieprawdopodobne założenie, że matka bez powikłań donosi tę prawdopodobnie upośledzoną z racji kontaktów kazirodczych ciąże.
>W życiu już niestety tak jest, że czasami wydarzą się zdarzenia, których nie chcemy np. śmiertelna choroba lub gwałt. Nie oznacza, to, że w przypadku śmiertelnej choroby np. poważna wada serca możemy zabić kogoś by wziąć jego serce a w przypadku gwałtu zabić kogoś by uratować życie lub zdrowie zgwałconej.
To kompletnie dwie inne sprawy, z czego zdajesz sobie z tego sprawę.
>Oczywiście, no ale musimy ustalić czy zakazujemy zabijania ludzi, czy rozszerzamy ten zakaz również na rośliny. Ja uważam, że jako, iż jesteśmy jednym gatunkiem, powinniśmy zakazać zabijania innych ludzi.
Gatunkowe kryterium wydaje mi się tu conajmniej nieracjonalne, ale to temat na inną dyskusję.
>Niestety to nie jest jedna osoba. Osoba składa się z różnych narządów, z którymi, wedle mnie, niech robi co chcę. Płód to już nie jest ta sama osoba, to inna osoba ludzka, o innym kodzie genetycznym, TYMCZASOWO podłączona do matki. Po urodzeniu zmienia się tylko stopień tego uzależnienia.
Otóż tych narządów nawet nie ma, a śpiewka o tym, że się wykształcą (a w przypadku tej dziewczynki - pewnie nie) jest stawianiem kupki piasku na równi z komputerem. Wszak i to i to krzem.
>Czyli każde poglądy, z którymi się nie identyfikujesz nazywasz dziurawymi? To jakiś neologizm?
Dziurawy jest pogląd, który zabija dziecko i pozwala na zabijanie kolejnych. Co tu jest do rozumienia?
|
|
| | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >A płód nie jest kimś, tak jak kimś nie jest pies. Śpiewka o tym, że to jest etap rozwoju czyni niesamowicie nieprawdopodobne założenie, że matka bez powikłań donosi tę prawdopodobnie upośledzoną z racji kontaktów kazirodczych ciąże.
Rozumiem, że Ty uważasz, że nie ma takiego etapu w rozwoju człowieka jak etap płodu?
>To kompletnie dwie inne sprawy, z czego zdajesz sobie z tego sprawę.
Tak, zdaje sobie sprawę, że nie znalazłeś żadnego kontrargumentu.
>Otóż tych narządów nawet nie ma, a śpiewka o tym, że się wykształcą (a w przypadku tej dziewczynki - pewnie nie) jest stawianiem kupki piasku na równi z komputerem. Wszak i to i to krzem.
Rzeczywistości niestety nie zmienisz. Za 9 miesięcy się wykształcą. Dziwię się, że aż tak trudno zrozumieć, że są rzeczy, które wykształcają się z czasem, na różnym etapie rozwoju ciała ludzkiego.
>Dziurawy jest pogląd, który zabija dziecko i pozwala na zabijanie kolejnych. Co tu jest do rozumienia?
Nużąca jest już ta dyskusja. Ty sobie uważasz, że 8,5 miesięczne coś można zabić a 9,3 miesięczne coś już nie. A ja nie. Tu leży istota sporu i nie widzę, niczego co można jeszcze dodać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Sygnał (4252 punktów) | >Rozumiem, że Ty uważasz, że nie ma takiego etapu w rozwoju człowieka jak etap płodu?
Owszem jest, ale zakładanie, że spłodzony zarodek na pewno po tych dziewięciu miesiącach się urodzi jest już czystą głupotą.
>Tak, zdaje sobie sprawę, że nie znalazłeś żadnego kontrargumentu.
Bo nie ma powodu dyskutować na ten temat. Istotną różnicą będzie tu zgoda osoby. Zarodek nie ma mózgu, żeby zrozumieć własny stan. Ten problem zwyczajnie go nie dotyczy.
>Rzeczywistości niestety nie zmienisz. Za 9 miesięcy się wykształcą.
To mniej prawdopodobne niż bardziej, w tym przypadku przede wszystkim.
>Dziwię się, że aż tak trudno zrozumieć, że są rzeczy, które wykształcają się z czasem, na różnym etapie rozwoju ciała ludzkiego.
Dziwię się, że zakładasz definitywnie, że się wykształcą, skoro zaczęły się wykształcać. W tym chociażby przypadku prawdopodobieństwo jak cholera jest w drugą stronę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Owszem jest, ale zakładanie, że spłodzony zarodek na pewno po tych dziewięciu miesiącach się urodzi jest już czystą głupotą.
Oczywiście, że nie wiadomo czy się urodzi. W podobnym stopniu jak nie wiadomo, czy dożyjesz jutra.
>Bo nie ma powodu dyskutować na ten temat. Istotną różnicą będzie tu zgoda osoby. Zarodek nie ma mózgu, żeby zrozumieć własny stan. Ten problem zwyczajnie go nie dotyczy.
Faktycznie, bo niemowlak bardzo dobrze wie czym jest śmierć.
>To mniej prawdopodobne niż bardziej, w tym przypadku przede wszystkim.
Ale nie o stopień prawdopodobieństwa tu chodzi, tylko o sam fakt. Chory terminalnie również najprawdopodobniej umrze, ale nie oznacza to, że wolno go zabijać.
>Dziwię się, że zakładasz definitywnie, że się wykształcą, skoro zaczęły się wykształcać. W tym chociażby przypadku prawdopodobieństwo jak cholera jest w drugą stronę.
Znowu manipulujesz. Nie zakładam, że się wykształcą na pewno, ale każdy wie jak wykształca się człowiek i wie również, że są od tej zasady odstępstwa. Nie zmienia to stanu faktycznego, że człowiek to człowiek.
|
|
| | | | | |  | 12 na 12 | Selanos (12869 punktów) | >No popatrz, ja nie znam zlepka komórek, którego ludzie dla niepoznaki nazywają niemowlakiem, który nie jest w stu procentach zależny od innej osoby.
Oddycha, żyje poza organizmem matki. Przede wszystkim myśli, już od jakiegoś czasu ma w pełni rozwinięty mózg i układ nerwowy który teraz będzie tylko rosną razem z dzieckiem.
>>Jedyna OSOBA, które w zaistniałej sytuacji może ucierpieć to jedenastolatka, która porodu, do którego tak ochoczo nawołuje Terlikowski, może nie przeżyć. >No jej dziecko aborcji z pewnością nie przeżyje.
Większość zapłodnionych komórek też nie przeżywa. Ot, natura. Poza tym, dziecko? To może posuńmy się malutki kroczek dalej - niech każda komórka jajowa i plemnik też będą życiem nienarodzonym. Wszak jedno i drugie to niepowtarzalny materiał genetyczny który w większości przypadków marnuje się.
|
|
| | | | | | |  | -4 na 4 | vifix (2315 punktów) | >Oddycha, żyje poza organizmem matki.
A co z wcześniakami w inkubatorach? Do piachu?
>Przede wszystkim myśli, już od jakiegoś czasu ma w pełni rozwinięty mózg i układ nerwowy który teraz będzie tylko rosną razem z dzieckiem.
Ma również nie w pełni rozwinięte kości czaszki, które pojawią się później, co nie oznacza, że nie jest człowiekiem. Tak jak zlepek komórek, który nie ma jeszcze rozwiniętych pewnych narządów (będzie miał wkrótce, podobnie jak niemowlę), co nie oznacza, że nie jest człowiekiem. Jest istotą ludzką, rozwijającą się, posiadającą kod genetyczna będący połączeniem kodu ojca i matki. Jest nowym człowiekiem.
>Większość zapłodnionych komórek też nie przeżywa. Ot, natura. Poza tym, dziecko? To może posuńmy się malutki kroczek dalej - niech każda komórka jajowa i plemnik też będą życiem nienarodzonym. Wszak jedno i drugie to niepowtarzalny materiał genetyczny który w większości przypadków marnuje się.
Tyle, że z tego nie rozwinie się człowiek. Do tego potrzebna jest istota posiadająca kod genetyczny ojca i matki geniuszu. Tylko taki organizm jest w stanie stać się np. 34 latkiem.
|
|
| | | | | | | |  | 9 na 9 | Selanos (12869 punktów) | >>Oddycha, żyje poza organizmem matki. >A co z wcześniakami w inkubatorach? Do piachu?
A czytał Pan to co pisałem o mózgu płodu?
Jaka krzywda dzieje się komukolwiek, kiedy usuwany jest płód który nie ma rozwiniętego mózgu, czyli nic nie myśli, nie czuje, nie jest osobą.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >A czytał Pan to co pisałem o mózgu płodu?
Oczywiście, że czytałem. Odniosłem się do tej wypowiedzi kontekstowo.
>Jaka krzywda dzieje się komukolwiek, kiedy usuwany jest płód który nie ma rozwiniętego mózgu, czyli nic nie myśli, nie czuje, nie jest osobą.
Pewnie taka sama gdy zabija się śpiącego człowieka szybko i bezboleśnie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Selanos (12869 punktów) | >Pewnie taka sama gdy zabija się śpiącego człowieka szybko i bezboleśnie.
Jeśli porównuje Pan osobę która myśli, ma wspomnienia, darzy i jest darzona uczuciami, ma przyjaciół, rodzinę i znajomych, plany etc. do płodu, to ja się Pana boję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Jeśli porównuje Pan osobę która myśli, ma wspomnienia, darzy i jest darzona uczuciami, ma przyjaciół, rodzinę i znajomych, plany etc. do płodu, to ja się Pana boję.
Nie wiem, co taka osoba ma wspólnego z osobą w stanie snu, ale ok. Swoją drogą jeśli się rozejrzysz to z pewnością znajdziesz i takie płody, które mają wiele z tych przymiotów, które wymieniłeś, ba... niektóre mają nawet swoje pokoje, ubranka i lalki, i jeszcze o tym nie wiedzą.
PS. Ja tutaj bronię nienaruszalności cielesnej a Ty się mnie boisz? Całkowicie bezzasadnie.
PS2. Jeśli jakiegoś człowieka uważasz za niepełnowartościowego bo np. ma nie w pełni rozwinięty mózg to... boję się co dalej, murzyn, żyd, chińczyk? Kto jeszcze nie jest w pełni człowiekiem wg Ciebie?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | >Nie wiem, co taka osoba ma wspólnego z osobą w stanie snu, ale ok.
Wszystko, od 'a' do 'z'.
>Swoją drogą jeśli się rozejrzysz to z pewnością znajdziesz i takie płody, które mają wiele z tych przymiotów, które wymieniłeś, ba... niektóre mają nawet swoje pokoje, ubranka i lalki, i jeszcze o tym nie wiedzą.
Widać rodzice nie chcą dokonać aborcji. Nie wiem co miało to udowodnić.
>PS. Ja tutaj bronię nienaruszalności cielesnej a Ty się mnie boisz?
Bronisz nienaruszalność "cielesną" bezmózgiego płodu, a gdzieś masz decyzję kobiety.
>PS2. Jeśli jakiegoś człowieka uważasz za niepełnowartościowego bo np. ma nie w pełni rozwinięty mózg to... boję się co dalej, murzyn, żyd, chińczyk? Kto jeszcze nie jest w pełni człowiekiem wg Ciebie?
Już kilka razy pisałam co sprawia, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Więcej nie będę pisał, widać to nie ma sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | vifix (2315 punktów) | >Wszystko, od 'a' do 'z'.
Super, a może jakieś konkrety?
>Widać rodzice nie chcą dokonać aborcji. Nie wiem co miało to udowodnić.
To, że nawet człowiek w fazie płodu ma kogoś kto je kocha. Napisałem o tym bo raczyłeś sugerować, że tego typu elementy są zarezerwowane dla ludzi powyżej 9 miesiąca życia.
>Bronisz nienaruszalność "cielesną" bezmózgiego płodu, a gdzieś masz decyzję kobiety.
Oczywiście, mam gdzieś decyzję człowieka o chęci zabicia drugiego człowieka, niezależnie od tego czy nie ma mózgu, nogi, oka czy czego tam jeszcze. Czy w przyszłości będzie miał wszczepione sztuczne serce (co dziś jest możliwe w pewnym zakresie), sztuczny mózg, sztuczną wątrobę itd. Szkoda, że ty nie.
>Już kilka razy pisałam co sprawia, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Więcej nie będę pisał, widać to nie ma sensu.
Ok, rozumiem. Dla Ciebie tylko człowiek mający w pełni rozwinięty mózg (choć to pojęcie względne bo niemowlak nie ma tak rozwiniętego mózgu jak osoba dorosła) ma prawo żyć. Przyjąłem. Bez urazy, ale za hitlera problemem był bodajże żydowski nos, co czyniło ich nieludźmi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Selanos (12869 punktów) | >>Wszystko, od 'a' do 'z'. >Super, a może jakieś konkrety?
Były dwa posty wyżej, w poście na który Pan odpowiadał.
>>Widać rodzice nie chcą dokonać aborcji. Nie wiem co miało to udowodnić. >To, że nawet człowiek w fazie płodu ma kogoś kto je kocha.
Ja kocham mój dom, to nie sprawia że jest osobą. Kochałem też kota, jednak trzeba było go uśpić, bo był stary, chory i chciałem oszczędzić mu cierpienia. Kot też nie był osobą, chociaż miał więcej cech osoby niż bezmózgi płód.
>Napisałem o tym bo raczyłeś sugerować, że tego typu elementy są zarezerwowane dla ludzi powyżej 9 miesiąca życia.
Nie. Już nie pamiętam w którym tygodniu ciąży u płodu w znacznym stopniu rozwija się mózg, niech sobie Pan sprawdzi.
>>Bronisz nienaruszalność "cielesną" bezmózgiego płodu, a gdzieś masz decyzję kobiety. >Oczywiście, mam gdzieś decyzję człowieka o chęci zabicia drugiego człowieka,
To już przerabialiśmy. Taki z płodu (do pewnego czasu) człowiek, jak z koziej dupy futerał na skrzypce.
>Ok, rozumiem. Dla Ciebie tylko człowiek mający w pełni rozwinięty mózg (choć to pojęcie względne bo niemowlak nie ma tak rozwiniętego mózgu jak osoba dorosła)
Noworodek ma już całkiem sporo doświadczeń. Słyszał już głosy rodziców, ma preferencje, z reguły woli głos ojca ze względu na to, że jest niższy, reaguje na nastrój matki - to całkiem sporo. Układ nerwowy zaczyna pracować pi razy drzwi od 12 tygodnia, możemy to uznać za granicę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Były dwa posty wyżej, w poście na który Pan odpowiadał.
Ale to się odnosiło do zupełnie czegoś innego.
>Ja kocham mój dom, to nie sprawia że jest osobą. Kochałem też kota, jednak trzeba było go uśpić, bo był stary, chory i chciałem oszczędzić mu cierpienia. Kot też nie był osobą, chociaż miał więcej cech osoby niż bezmózgi płód.
Fajnie, tyle, że Twój kot ani dom nie ma i NIGDY mieć nie będzie biologicznych właściwości przypisanych człowiekowi.
>Nie. Już nie pamiętam w którym tygodniu ciąży u płodu w znacznym stopniu rozwija się mózg, niech sobie Pan sprawdzi.
Czyli od tego momentu dzieje się coś od czego dziecko zaczyna być kochane?
>To już przerabialiśmy. Taki z płodu (do pewnego czasu) człowiek, jak z koziej dupy futerał na skrzypce.
Wiesz, dla mnie niemowlaki też specjalnie się od siebie nie różnią (w przeciwieństwie do ludzi) ale nie nazywam ich nieludźmi.
>Noworodek ma już całkiem sporo doświadczeń.
Super czyli dodajemy nową właściwość. To może dodaj jeszcze minimalny rozmiar dłoni, co by można niemowlaka człowiekiem nazywać. Będzie ciekawiej.
>Układ nerwowy zaczyna pracować pi razy drzwi od 12 tygodnia, możemy to uznać za granicę.
No to dzieciaki w 12,5 tygodniu miały farta. Udało im się załapać na granicę. Teraz ich już nikt nie zabije, przynajmniej legalnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Karton.R (392 punktów) | Argument z potencjału... *facepalm*
Jeśli bierzemy pod uwagę potencjał do stania się dorosłym człowiekiem komórki eukariotycznej, to drapiąc się po nosie zabijasz swoje rodzeństwo. Idź się sklonować. Ocalisz dzieciątka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Jeśli bierzemy pod uwagę potencjał do stania się dorosłym człowiekiem komórki eukariotycznej, to drapiąc się po nosie zabijasz swoje rodzeństwo. >Idź się sklonować. Ocalisz dzieciątka.
Jeżeli nie potrafisz dostrzec, że nie pisałem jedynie o tzw. "potencjale" to albo manipulujesz, albo jesteś po prostu średnio rozgarnięty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Karton.R (392 punktów) | >>Jeśli bierzemy pod uwagę potencjał do stania się dorosłym człowiekiem komórki eukariotycznej, to drapiąc się po nosie zabijasz swoje rodzeństwo. >>Idź się sklonować. Ocalisz dzieciątka. >Jeżeli nie potrafisz dostrzec, że nie pisałem jedynie o tzw. "potencjale" to albo manipulujesz, albo jesteś po prostu średnio rozgarnięty. >
Nie, po prostu większość twoich argumentów została już obalona.
>Czyli od tego momentu dzieje się coś od czego dziecko zaczyna być kochane?
Jak embrion może być kochany przez kogoś, kto chce wykonać na nim aborcję? Przez kogo miałby być kochany ten embrion? Przez Jezuska?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Nie, po prostu większość twoich argumentów została już obalona.
Obalić to Ty chyba potrafisz jedynie flaszkę na imprezie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Karton.R (392 punktów) | >>Nie, po prostu większość twoich argumentów została już obalona. >Obalić to Ty chyba potrafisz jedynie flaszkę na imprezie. >
Rozsądny argument. Taki... merytoryczny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Rozsądny argument. Taki... merytoryczny.
Faktycznie, bo z Twojego argumentu: "Nie, po prostu większość twoich argumentów została już obalona."
aż leje się merytoryka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Karton.R (392 punktów) | >>Rozsądny argument. Taki... merytoryczny. >Faktycznie, bo z Twojego argumentu: >"Nie, po prostu większość twoich argumentów została już obalona." >aż leje się merytoryka. >
Stwierdziłem, że Selanos podał wystarczające argumenty, by obalić twoje. Po co miałbym pisać to samo, co on?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Stwierdziłem, że Selanos podał wystarczające argumenty, by obalić twoje. >Po co miałbym pisać to samo, co on?
Ty nie napisałeś nic, ani do jakiej wypowiedzi się odnosisz, ani co to za "obalające argumenty". Równie dobrze mógłbyś napisać, że piszę bzdury. Wartość merytoryczna takiego sformułowania byłaby podobna do tego co napisałeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Karton.R (392 punktów) | >>Stwierdziłem, że Selanos podał wystarczające argumenty, by obalić twoje. >>Po co miałbym pisać to samo, co on? >Ty nie napisałeś nic, ani do jakiej wypowiedzi się odnosisz, ani co to za "obalające argumenty". Równie dobrze mógłbyś napisać, że piszę bzdury. Wartość merytoryczna takiego sformułowania byłaby podobna do tego co napisałeś. > A twój post, do którego się odniosłem, jest odpowiedzią na czyj post? Nie Selanosa? Nie zgrywaj głupa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >A twój post, do którego się odniosłem, jest odpowiedzią na czyj post?
Wow, odkryłeś to że żeby odpowiedzieć komuś to trzeba odpowiedzieć na konkretny post. Bravo. Panie, jak chcesz się do czegoś odnieść to przynajmniej podaj JAKIEŚ argumenty a nie farmazony w stylu w jakim je podałeś.
>Nie zgrywaj głupa.
A Ty nie zgrywaj kogoś merytorycznie komentującego wypowiedzi innych.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Jeśli jakiegoś człowieka uważasz za niepełnowartościowego bo np. ma nie w pełni rozwinięty mózg to... boję się co dalej, murzyn, żyd, chińczyk?Szanowny Panie, murzyni, Żydzi i Chińczycy mają takie same mózgi jak my, a jednostkowo to nawet mogą znacznie górować nad niektórymi przedstawicielami "rasy białej", jak np. poseł Artur Górski z PiS-u.> Kto jeszcze nie jest w pełni człowiekiem wg Ciebie?Wszystkie bezmózgi np. jak poniższa lalka, niezależnie od ich urody. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,443385#w443407www.racjon(*).php/z,0/d,30/s,537149#w548388@@@ .
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Selanos (12869 punktów) | >Mogłoby, co nie oznacza, że należy kategorycznie pozbawiać z tego powodu życia inną osobę.
Inną osobę? Raczej zlepek niemyślących komórek.
>>Dlaczego masz mieć w tej kwestii coś do powiedzenia? Zdaje się, że został zgłoszony wniosek o aborcję, zapewne przez rodzinę 11-latki. >A dlaczego mam nie wypowiadać się? Czyżby wolność słowa była już w tak skrajnym stopniu ograniczona?
Wypowiadać może się każdy, ale już nie każdy może mieć coś do powiedzenia w pewnych kwestiach. Aborcja jest sprawą tej dziewczynki i jej rodziny i moim skromnym zdaniem nikt nie powinien im w aborcji przeszkadzać. Były już próby przeszkadzania, jak np. słynna sprawa Agaty i ks. Podstawki. Ks. Podstawka posunął się bardzo daleko - razem ze swoim pro-life nachodził dziewczynę tak długo i nachalnie, że wpędził ją w depresję, a nawet doprowadził do odebrania jej matce po czym otoczył ją "opieką" katolickich psychologów. Czy to jest normalny kraj?
>>Ten jakiś człowiek, to nie moja decyzja i odpowiedzialność. Jeżeli szanse na wyzdrowienie byłyby zerowe, a mózg tej osoby przestałby funkcjonować, to jak najbardziej jestem za wolnością, tj. możliwością eutanazji. Możliwością, nie przymusem. >Ja również jestem za eutanazją. Ale czy ktoś się pyta tzw. płód czy chcę umrzeć?
A czy płód może odpowiedzieć? Nie, bo nie ma rozwiniętego mózgu.
>>Bez tego niedocenianego i nieużywanego przez wielu organu, jesteśmy tylko bezmyślnym workiem kości, tłuszczu, mięśni i innych niekoniecznie ciekawych substancji. >Być może, ale to nie oznacza, że masz prawo taka istotę pozbawić życia.
Ja nie, nie jestem w ciąży i nigdy nie będę, nie ten zestaw chromosomów. Decyzja o czyimś ciele powinna należeć do osoby która jest posiadaczem ciała, w tym przypadku do matki.
>Jest masa sytuacji, w których możesz sprawić, że człowiek nie będzie nic czuł, ale nie daje Ci to prawa do odbierania życia.
Pewnie tak, ale to będzie sztuczne i wbrew czyjejś woli. Aborcja nie jest wbrew czyjejś woli, bo płód nie ma żadnej.
|
|
| | | | |  | -2 na 4 | vifix (2315 punktów) | >Inną osobę? Raczej zlepek niemyślących komórek.
Każdy z nas był kiedyś na tym etapie życia. Nawet Ty.
>Wypowiadać może się każdy, ale już nie każdy może mieć coś do powiedzenia w pewnych kwestiach. Aborcja jest sprawą tej dziewczynki i jej rodziny i moim skromnym zdaniem nikt nie powinien im w aborcji przeszkadzać.
A moim zdaniem każdy ma prawo robić co mu się podoba póki nie narusza wolności innego człowieka. Więc i Terlikowski ma prawo apelować o co mu się żywnie podoba.
>Były już próby przeszkadzania, jak np. słynna sprawa Agaty i ks. Podstawki. Ks. Podstawka posunął się bardzo daleko - razem ze swoim pro-life nachodził dziewczynę tak długo i nachalnie, że wpędził ją w depresję, a nawet doprowadził do odebrania jej matce po czym otoczył ją "opieką" katolickich psychologów. Czy to jest normalny kraj?
A myślisz, że w innych krajach, takie patologiczne i jednostkowe sytuacje nie mają miejsca? Czyżby każdy kraj był według Ciebie nienormalny?
>A czy płód może odpowiedzieć? Nie, bo nie ma rozwiniętego mózgu.
Nie może, tak jak człowiek w różnych stanach np. w śpiączce.
>Ja nie, nie jestem w ciąży i nigdy nie będę, nie ten zestaw chromosomów. Decyzja o czyimś ciele powinna należeć do osoby która jest posiadaczem ciała, w tym przypadku do matki.
Każdy może sobie robić ze swoim ciałem co chcę. Ale płód to osobna istota ludzka, posiadający unikalny kod genetyczny i rozwijająca się.
>Pewnie tak, ale to będzie sztuczne i wbrew czyjejś woli. Aborcja nie jest wbrew czyjejś woli, bo płód nie ma żadnej.
A jaką wolę ma człowiek roślina, jeśli przed swoim stanem nie zdążył jej wyrazić?
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Selanos (12869 punktów) | > >Inną osobę? Raczej zlepek niemyślących komórek.> Każdy z nas był kiedyś na tym etapie życia. Nawet Ty.Tak, co w związku z tym? Jak by mnie wtedy wyskrobali, to że tak rzeknę, byłoby mi to wszystko jedno  > A moim zdaniem każdy ma prawo robić co mu się podoba póki nie narusza wolności innego człowieka.Zgadzam się, dlatego jestem za wolnością w kwestii aborcji. > Więc i Terlikowski ma prawo apelować o co mu się żywnie podoba.Pół biedy jakby tylko apelował. > A myślisz, że w innych krajach, takie patologiczne i jednostkowe sytuacje nie mają miejsca? Czyżby każdy kraj był według Ciebie nienormalny?Są kraje, w których takie sytuacje nie mają miejsca, bo mają normalne podejście i normalne prawo. Nie ma oczywiście sytuacji idealnych, ale nasz kraj jest od ideału wybitnie daleko. > >A czy płód może odpowiedzieć? Nie, bo nie ma rozwiniętego mózgu.> Nie może, tak jak człowiek w różnych stanach np. w śpiączce.Ale może mieć szansę na wyzdrowienie, może nadal mieć sprawny mózg. Jeżeli nie ma tego ostatniego, jeżeli jest po prostu rośliną, to cóż, to tylko ciało. > Każdy może sobie robić ze swoim ciałem co chcę. Ale płód to osobna istota ludzka, posiadający unikalny kod genetyczny i rozwijająca się.Może przestać się rozwijać, najczęściej z przyczyn naturalnych, rzadziej z powodu aborcji. Poza tym, jaką szkodą jest zabicie czegoś, co nie ma mózgu, a więc nie jest człowiekiem? No i zapytam jeszcze raz: dlaczego nie pójdziemy malutki kroczek dalej i nie zaczniemy bronić plemników i komórek jajowych. Jak możemy marnować ten unikalny kod genetyczny! Kobiety powinny być w ciąży cały czas, z przerwami na poród! > A jaką wolę ma człowiek roślina, jeśli przed swoim stanem nie zdążył jej wyrazić?Żadną, tudzież niewyrażoną.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Tak, co w związku z tym? Jak by mnie wtedy wyskrobali, to że tak rzeknę, byłoby mi to wszystko jedno Jakby wyskrobali Cię dziś w nocy, podczas snu, efekt byłby identyczny. > Zgadzam się, dlatego jestem za wolnością w kwestii aborcji.A ja nie. Bo nikt nie ma prawa do określania kto jest pełnowartościowym człowiekiem a kto nie i na tej podstawie odbierania życia. Takie coś już było, w III rzeszy. > Pół biedy jakby tylko apelował.Wiesz coś, czego ja nie wiem? > Są kraje, w których takie sytuacje nie mają miejsca, bo mają normalne podejście i normalne prawo. Nie ma oczywiście sytuacji idealnych, ale nasz kraj jest od ideału wybitnie daleko.To bardzo proszę o przykład takiego kraju i dowód, że takie sytuacje nie mają miejsca. > Ale może mieć szansę na wyzdrowienie, może nadal mieć sprawny mózg.Dokładnie tak samo płód może mieć szansę na dojrzenie do takiego stadium by mógł wyartykułować swój osąd. > Może przestać się rozwijać, najczęściej z przyczyn naturalnych,Tak jak każdy z nas, w każdej chwili. > Poza tym, jaką szkodą jest zabicie czegoś, co nie ma mózgu, a więc nie jest człowiekiem?A jaka szkodą jest zabicie bezdomnego, po którym nikt nie będzie płakał. > No i zapytam jeszcze raz: dlaczego nie pójdziemy malutki kroczek dalej i nie zaczniemy bronić plemników i komórek jajowych. Jak możemy marnować ten unikalny kod genetyczny!Nie jest unikalny. Pochodzi z ciała osoby o unikalnym kodzie. Tylko płód ma unikalny kod. > Żadną, tudzież niewyrażoną.Czyli dokładnie taka jak płód.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | > >Tak, co w związku z tym? Jak by mnie wtedy wyskrobali, to że tak rzeknę, byłoby mi to wszystko jedno > Jakby wyskrobali Cię dziś w nocy, podczas snu, efekt byłby identyczny.Nie, ponieważ zginęłaby unikalna osoba posiadająca wspomnienia,plany, marzenia, uczucia, rodzinę, znajomych i przyjaciół którzy nie byliby wobec faktu śmierci takiego osobnika obojętni. Także to nie to samo. Za to płód ma tyle uczuć i wspomnień, co mój paznokieć. Poziom inteligencji też zapewne równy. > A ja nie. Bo nikt nie ma prawa do określania kto jest pełnowartościowym człowiekiem a kto nie i na tej podstawie odbierania życia. Takie coś już było, w III rzeszy.Argumentum ad hitlerum? Fajnie. Zdaje się, że w bodajże w 1943 Hitler zakazał Niemką aborcji pod groźby kary śmierci. > >Pół biedy jakby tylko apelował.> Wiesz coś, czego ja nie wiem?Tak. Pochody, próby zmiany prawa, propagowanie wśród lekarzy łamania prawa i praw pacjenta. > To bardzo proszę o przykład takiego kraju i dowód, że takie sytuacje nie mają miejsca.Proszę Pana, całkowity zakaz aborcji jest jeśli się nie mylę tylko w sześciu krajach, w tym w Watykanie. Przypadki kiedy zakaz aborcji zabił kobietę liczy się w dziesiątkach tysięcy. Chociażby w Irlandii była niedawno taka sytuacja. 47 000 umiera z powodu niebezpiecznych aborcji, które są często konsekwencją zakazu aborcji - kobiety chodzą do niekoniecznie wykwalifikowanych "lekarzy". Takie sytuacja nie mają miejsca, bądź są bardzo rzadkie w krajach w których aborcja jest legalna. Proszę sobie poczytać co WHO mówi na ten temat.> >Ale może mieć szansę na wyzdrowienie, może nadal mieć sprawny mózg.> Dokładnie tak samo płód może mieć szansę na dojrzenie do takiego stadium by mógł wyartykułować swój osąd.No to nie będzie miał, czy komukolwiek stanie się krzywda? Płód nie ma wspomnień, planów ani przyjaciół, nikt za płodem nie będzie tęsknił, płód nie był osobą. > >Może przestać się rozwijać, najczęściej z przyczyn naturalnych,> Tak jak każdy z nas, w każdej chwili.Szansa na to, że zdrowa osoba umrze nagle z przyczyn naturalnych jest bardzo mała. > A jaka szkodą jest zabicie bezdomnego, po którym nikt nie będzie płakał.Może bezdomny lubił swoje życie. Koledzy, tanie wino, te sprawy. Znam widzenia kilku bezdomnych, na swój sposób to bardzo sympatyczni ludzie. Jeden ma psa, codziennie uparcie chodzi po całym Jastrzębiu zbierając złom, stary facet i stary kundel. Trzeba przyznać, że obydwoje mają świetną kondycję. > >Żadną, tudzież niewyrażoną.> Czyli dokładnie taka jak płód.No właśnie, płód nie ma opinii, tudzież woli, bo żeby to mieć, trzeba mieć mózg. Koniec kropka
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Nie, ponieważ zginęłaby unikalna osoba posiadająca wspomnienia,plany, marzenia, uczucia, rodzinę, znajomych i przyjaciół którzy nie byliby wobec faktu śmierci takiego osobnika obojętni.
Aż się boję zapytać co by było, gdyby ktoś nie miał tych przymiotów. Mam prośbę, skup się może na biologii, a nie planach, marzeniach i innych pierdołach.
>Także to nie to samo. Za to płód ma tyle uczuć i wspomnień, co mój paznokieć.
To sobie pomyśl ile wspomnień ma 80 latek w stosunku do 1 latka i możesz teraz nawoływać do mordowania 1 latków.
>Argumentum ad hitlerum? Fajnie. Zdaje się, że w bodajże w 1943 Hitler zakazał Niemką aborcji pod groźby kary śmierci.
No tak, bo znalazł sobie inny cel mordowania- żydów.
>>Wiesz coś, czego ja nie wiem?
Innymi słowy artykułuje co ma w głowie. Nie mam pojęcia czym to się różni od apelowania.
>Proszę Pana, całkowity zakaz aborcji jest jeśli się nie mylę tylko w sześciu krajach, w tym w Watykanie.
A co ma całkowity zakaz aborcji to prośby o przykład kraju, w którym księża nie biegają za kobietami w ciąży?
>Przypadki kiedy zakaz aborcji zabił kobietę liczy się w dziesiątkach tysięcy. Chociażby w Irlandii była niedawno taka sytuacja. 47 000 umiera z powodu niebezpiecznych aborcji, które są często konsekwencją zakazu aborcji
Po raz kolejny, kolego, o czym Ty piszesz, ja się pytałem o przykład kraju, w którym nie dochodzi do nachodzenia ciężarnych przez proliferów?
>No to nie będzie miał, czy komukolwiek stanie się krzywda? Płód nie ma wspomnień, planów ani przyjaciół, nikt za płodem nie będzie tęsknił, płód nie był osobą.
Przeraża mnie to co piszesz. Czuje się jak w filmie, w którym bohater mówi, zabijmy go, to jakiś bezdomny, nie ma rodziny, przyjaciół, na co on komu.
|
|
| | | | | | | |  | 9 na 9 | Episode_2 (3284 punktów) | >>No i zapytam jeszcze raz: dlaczego nie pójdziemy malutki kroczek dalej i nie zaczniemy bronić plemników i komórek jajowych. Jak możemy marnować ten unikalny kod genetyczny! >Nie jest unikalny. Pochodzi z ciała osoby o unikalnym kodzie. Tylko płód ma unikalny kod. A trochę logiki? Skąd się bierze unikalny kod genetyczny zygoty, jeśli plemnik i komórka jajowa nie mają unikalnego kodu? Niby mają po połowie, ale przecież każdy z nas, nawet Ty, był kiedyś takimi dwiema połówkami jabłuszka. Oczywiście, że połączenie ich nie było pewne, ale nie o prawdopodobieństwo chodzi, tylko o fakt. No i przede wszystkim co byłoby, gdyby Twoi rodzice nie dopuścili do połączenia się tych unikalnych połówek? Nawet nie mówię o takim bezeceństwie jak prezerwatywa. Ale jakby zamiast filmu erotycznego obejrzeli horror? I nawet nie pomyśleliby, żeby Cię zapytać, czy chcesz żyć?
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Plemnik nie jest rozwijającym się człowiekiem. Płód już nim jest. Kiedy go nie było, nie istotne co dzieje się z plemnikami.
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Selanos (12869 punktów) | > Plemnik nie jest rozwijającym się człowiekiem. Płód już nim jest. Kiedy go nie było, nie istotne co dzieje się z plemnikami.Chwila, chwila. Jak ja pisałem, że płód nie ma jeszcze rozwiniętego mózgu, więc nie jest człowiekiem, to Pan pisał, że płodowi może się rozwinąć mózg, a przez aborcje to przerwiemy i zniknie nam unikalny kod genetyczny. Tak więc tutaj mamy taką samą sytuację: z plemników i komórek jajowych też może powstać życie, a zabijając je, niszczymy szansę na powstanie unikalnego życia.  Także pamiętajcie chłopcy, masturbując się lub stosując prezerwatywy uprawiając seks, zabijacie od 100 - 500 milionów potencjalnych istot ludzkich
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To, że w człowieku jeszcze nie rozwinął się mózg, nie oznacza że nie jest on człowiekiem. W niektórych politykach nie rozwinął się do tej pory.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To, że w człowieku jeszcze nie rozwinął się mózg, nie oznacza że nie jest on człowiekiem. W niektórych politykach nie rozwinął się do tej pory.Nie tylko u polityków, ale niektórzy z uczestników naszego forum, też jakby lekko niedorozwinięci. Przychodzą tu aby sobie głupoty popieprzyć, trochę potrollować, ale nie po to aby racjonalnie podyskutować, gdyż do tego jednak wiedza i sprawny mózg są potrzebnymi. Homo - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae) obejmujący współcześnie występującego człowieka rozumnego (Homo sapiens) oraz blisko z nim spokrewnione formy wymarłe, m.in. Homo habilis, nazywanego człowiekiem zręcznym, Homo erectus, nazywanego człowiekiem wyprostowanym, i neandertalczyka, nazywanego człowiekiem neandertalskim. Przedstawiciele tego rodzaju charakteryzowani są względnie dużą pojemnością puszki mózgowej, przystosowaniem do utrzymywania wyprostowanej postawy ciała i dwunożnego chodu, całkowicie przeciwstawnym kciukiem oraz dłońmi zdolnymi do precyzyjnego chwytu umożliwiającego wytwarzanie narzędzi.
Człowieczeństwo - zbiór cech uważanych za charakterystyczne dla gatunku ludzkiego, do których zaliczamy między innymi: sposób formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Do tego wszystkiego potrzebujemy mózgu i dopóki płód nie ma mózgu, nie tylko trudno nazwać go człowiekiem, ale nawet nazwa samodzielnego organizm mu nie przysługuje. www.racjon(*)m.php/s,622763/z,0/d,5#w622990Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Episode_2 (3284 punktów) | >Plemnik nie jest rozwijającym się człowiekiem. Jacku, zdejmij klapki z oczu i skup się na zagadnieniu. Nikt nie mówi, że plemnik jest kompletnym człowiekiem. Jest połową potencjalnego człowieka i stanie się człowiekiem, jeśli nic nie przeszkodzi mu w połączeniu się ze swoją drugą połówką. I nie chodzi tu o te plemniki, które i tak zginęłyby, bo takie jest życie. Chodzi o ten jeden, który ma realną szansę stać się człowiekiem. Plemnik i jajeczko są potencjalnym płodem tak samo, jak płód jest potencjalnym dzieckiem. Unikalny kod genetyczny nie ustala się w momencie zapłodnienia, tylko już na etapie tworzenia się plemników i jajeczek. Każdy z nas był na takim etapie rozwoju, to jest fakt naukowy. Nie byłoby Ciebie, gdyby ten proces został zakłócony. Na jakiej podstawie uważasz, że zapłodnienie jest momentem zero? Ja uważam, że momentem zero jest decyzja o posiadaniu dziecka. Wtedy zaczyna się proces tworzenia się nowego życia. I dlatego ludzie, którzy nie chcą mieć dzieci są mordercami potencjalnych istnień ludzkich. Nawet jak nie uprawiają seksu, bo nie o zmarnowane plemniki tu chodzi, tylko o zmarnowany potencjał ludzkiego życia.
>Płód już nim jest. Kiedy go nie było, nie istotne co dzieje się z plemnikami. I znowu - trochę logiki. Skąd ma się wziąć ten płód, jeśli nie jest istotne co stało się z plemnikiem? Płody nie są stwarzane z niczego. One właśnie powstają z plemników i jajeczek. Dla Ciebie może i nieistotne, co dzieje się z plemnikami, ale dla ludzi, którzy chcą mieć dzieci, to jest bardzo istotne. Niektórzy mają problem z płodnością i dla nich każdy plemnik jest na wagę złota. Dlatego nie rozumiem Twojego lekceważenia dla procesu powstawania życia. Ludzkiego życia oczywiście, bo przecież z ludzkich komórek rozrodczych nie powstanie krowa ani koń.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | > Dla Ciebie może i nieistotne, co dzieje się z plemnikami, ale dla ludzi, którzy chcą mieć dzieci, to jest bardzo istotne. Niektórzy mają problem z płodnością i dla nich każdy plemnik jest na wagę złota.> Dlatego nie rozumiem Twojego lekceważenia dla procesu powstawania życia. Ludzkiego życia oczywiście, bo przecież z ludzkich komórek rozrodczych nie powstanie krowa ani koń.Święta prawda, nie wiem jak ktoś mógł tego nie zauważyć. Od siebie dodam, że ludzie którzy starają się o dziecko ale mają z tym problemy, potrafią tym staraniom podporządkować całe życie. Kobieta cały czas mierze temperaturę i monitoruje swój organizm, mężczyzna unika np. zbyt ciepłych kąpieli, bo to może źle wpłynąć właśnie na plemniki. Dodatkowo odpowiednia dieta, czasem lekarstwa i ciągłe wizyty u lekarzy, wszystko po to, żeby komórka jajowa i plemniki były w jak najlepszym stanie i żeby doszło do zapłodnienia. Nie wiem jak chociażby kolega vifix może z takim lekceważeniem odnosić się do tak istotnej sprawy, jak ważność komórki jajowej i plemnika. To jest potencjalne życie ludzie które oczywiście trzeba chronić. No, ubawiłem się tym ostatnim zdaniem, oj bardzo się ubawiłem
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | > Nie wiem jak chociażby kolega vifix może z takim lekceważeniem odnosić się do tak istotnej sprawy, jak ważność komórki jajowej i plemnika. To jest potencjalne życie ludzie które oczywiście trzeba chronić.No oczywiście, że miłośnik życia ludzkiego powinien szanować i chronić wszystkie jego etapy, a nie tylko jeden. W przeciwnym razie nie można nazwać go obrońcą życia, tylko obrońcą płodów. > No, ubawiłem się tym ostatnim zdaniem, oj bardzo się ubawiłem  Tak do końca to nie ja to wymyśliłem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,619696#w621087
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >A trochę logiki?
Trochę logiki to Ty jeszcze na oczy nie widziałeś. Przeczytaj sobie najpierw moje posty z tego tematu (ze zrozumieniem) a potem się wypowiadaj, bo nie chcę mi się powtarzać.
|
|
|  | -1 na 3 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) |
>Dziecka które nie myśli i nie czuje, bo jeszcze nie ma na tyle rozwiniętego mózgu i
Do jakiego gatunku należy to dziecko? Inaczej proszę Pana. Zestaw genów jakiego gatunku posiada to dziecko?
|
|
| |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Do jakiego gatunku należy to dziecko? A co za różnica? Bo jak ma geny ludzkie, to nie można zabić, a jak ma kocie, to można? To co z was za "obrońcy życia"? Jak bronicie życia, to brońcie każdego, a nie tylko wybiórczo, a reszta wam wisi. Najłatwiej jest kopnąć i napiętnować kobietę. Spróbuj iść do koła łowieckiego i protestować przeciwko odbieraniu życia już nawet nie płodom, a dorosłym, w pełni wykształconym jeleniom. No, już, na co czekasz? Przecież to życie. I jeszcze coś - może byście się tak, darmozjady, wzięli do roboty? Życie narodzone czeka na pomoc, samym pieprzeniem głupot mu nie pomożecie. A może ono też wam wisi, bronicie tylko płodów?
|
|
| | |  | | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) |
>A co za różnica? Bo jak ma geny ludzkie, to nie można zabić, a jak ma kocie, to można? Na temat różnicy między zabiciem człowieka, a zwierzęcia proszę porozmawiać z prawnikami którzy konstruowali kodeks karny.
>No, już, na co czekasz?
Jestem przeciwna polowaniom i zabijaniom zwierząt w ogóle.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
> Na temat różnicy między zabiciem człowieka, a zwierzęcia proszę porozmawiać z prawnikami którzy konstruowali kodeks karny.Kodeks karny? No to proszę: Cytat:Art. 148 § 1. Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
Art. 152 § 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. A tu ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002, z poźn. zm.), art. 35: Cytat:1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem. 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Może jeszcze jakieś uwagi dotyczące prawa karnego? Nie? No to dziękuję za uwagę.
|
|
| |  | 4 na 4 | Karton.R (392 punktów) | > >Dziecka które nie myśli i nie czuje, bo jeszcze nie ma na tyle rozwiniętego mózgu i> Do jakiego gatunku należy to dziecko? Inaczej proszę Pana. Zestaw genów jakiego gatunku posiada to dziecko?Zestaw genów jakiego gatunku posiadają komórki nabłonka z pani ręki? A, przepraszam, nienarodzone dzieci, których pani bezczelnie używa jako izolacji?! Przecież i one mogą stać się dorosłym człowiekiem! Z owcą już tak zrobili: pl.wikipedia.org/wiki/Owca_Dolly
|
|
 | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Dysfunkcja serca to też poważna sprawa, ale to nie powód by mordować kogoś w celu uzyskania narządu do przeszczepu. Więcej ma piernik do wiatraka niż Pańskie porównanie.
> - zmuszona byłaby nie zabijać swojego dziecka. Popieprzyć głupoty to sobie każdy może - nawet baran z doktoratem, czy tytułem profesora, ale tu jest poważne forum i wypada wiedzieć co się pisze: Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.
Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku.
@@@ .
|
|
 | 14 na 14 | Anna Salman (16360 punktów) | >Dysfunkcja serca to też poważna sprawa, ale to nie powód by mordować kogoś w celu uzyskania narządu do przeszczepu. Wiesz, poczytałam twoje wypowiedzi i naszła mnie refleksja, że prezentujesz podobny poziom hipokryzji, co Terlikowski i jego zwolennicy. Używasz też tego samego żargonu kościelnego, w którym poszczególnym słowom / zwrotom nadaje się całkiem inne - nacechowane emocjonalne znaczenie. Dla Terlikowskiego nie liczy się płód, jedynie kasa, jaką zarabia, wywołując ferment swoimi kontrowersyjnymi wypowiedziami. Jest zwyczajnym celebrytą - katolickim skandalistą. Taki Kuba Wojewódzki kościoła rzymskokatolickiego. A ty? Jesteś w stanie udowodnić, że ktoś zostanie zamordowany? Całe to pitolenie o "obronie życia" ma przykryć fakt opresyjnego traktowania kobiet w naszym kraju. Czy piszesz o gwałcie na jedenastolatce, jako o obrzydliwym, wymagającym potępienia przestępstwie? Nie - widocznie w twoim środowisku to norma obyczajowa. Kobieta jest przedmiotem - można ją używać według uznania. Życie "poczęte"? Przez analogię - mam na zbyciu plany najnowszej wersji BMW za jedyne 100 tys. (okazyjna cena). Kupisz? Warto - za taki "samochód"!
Jedyne, co szczerze przebija z twoich poglądów to pogardliwy stosunek do kobiet. Przyczyny - konflikt z matką? konieczność udawania hetero z uwagi na ryzyko ostracyzmu społecznego? impotencja? brak powodzenia u kobiet? A może po prostu jesteś psychopatą?
|
|
|  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | Następna? Ależ się dziś na mnie rzuciliście  > Wiesz, poczytałam twoje wypowiedzi i naszła mnie refleksja, że prezentujesz podobny poziom hipokryzji, co Terlikowski i jego zwolennicy. Używasz też tego samego żargonu kościelnego, w którym poszczególnym słowom / zwrotom nadaje się całkiem inne - nacechowane emocjonalne znaczenie.Co do retoryki się zgodzę. Można to nazwać manipulacją. Podobną manipulacje stosują media określając uniosceptyków eurosceptykami. > Całe to pitolenie o "obronie życia" ma przykryć fakt opresyjnego traktowania kobiet w naszym kraju.No nie, a już zaczynało być sensownie. Jeśli chcesz się dowiedzieć, co to opresyjne traktowanie kobiet to przejedź się do kilku krajów arabskich. Tam gdzie gwałcą a następnie kamieniują za gwałt, który traktują jako zdradę męża. > Czy piszesz o gwałcie na jedenastolatce, jako o obrzydliwym, wymagającym potępienia przestępstwie? NieDroga Pani, bo nie o tym jest ta dyskusja. Ale jeśli mnie już pytasz to odpowiem: za taki czyn, przy tych okolicznościach to dla tych nastolatków przynajmniej 30 lat wiezienia, i nie Polskiego tylko Panamskiego. > widocznie w twoim środowisku to norma obyczajowa. Kobieta jest przedmiotem - można ją używać według uznania.Być może bardzo byś chciała by tak rzeczywistość wyglądała, ale to są niestety jedynie Twoje wyobrażenia. > Jedyne, co szczerze przebija z twoich poglądów to pogardliwy stosunek do kobiet.Napisz w którym miejscu bo nie wiem. Kobiety z mojego otoczenia też nie mają bladego pojęcia. > Przyczyny - konflikt z matką? konieczność udawania hetero z uwagi na ryzyko ostracyzmu społecznego? impotencja? brak powodzenia u kobiet? A może po prostu jesteś psychopatą?Dawaj dalej, wysil wyobraźnię, pośmieję się trochę
|
|
| |  | 13 na 13 | Anna Salman (16360 punktów) | >Następna? ... Skoro, jak Terlikowski - szokujesz, żeby wzbudzić zainteresowanie ... Choć chyba faktycznie tak samo nie jesteś go wart. >Jeśli chcesz się dowiedzieć, co to opresyjne traktowanie kobiet ... Czyli dopóki nie zabijają, jest fajnie - prymitywny tok myślenia. Ale przynajmniej wiem, jaki kierunek ewolucji społecznej cię interesuje. Szkoda, że do siebie tego nie odnosisz - jak cię okradną, pomyśl, że mogli pobić albo jeszcze lepiej - wybierz się wtedy na mecz Legii w barwach klubowych rywala. >Droga Pani, bo nie o tym jest ta dyskusja. ... A właściwie dlaczego? Przecież to jest w tym wszystkim najistotniejsze, a nie zabieg kliniczny - coś jak usunięcie kamieni z woreczka żółciowego (też może być niebezpieczne). Właściwie wszelkie dyskusje na temat ciała tej dziewczynki, zwłaszcza oceniające decyzję jej / jej rodziny to dalszy ciąg gwałtu. Kręci cię to? To jest odrębna, autonomiczna jednostka i poza rodzicami (bo jest jeszcze dzieckiem) nikt nie ma prawa wypowiadać się na ten temat. >...to są niestety jedynie Twoje wyobrażenia. Ogląd rzeczywistości. >Napisz w którym miejscu bo nie wiem. Kobiety z mojego otoczenia też nie mają bladego pojęcia. Które kobiety? Mamusia, babcia, ciocie? Na pewno się tobą zachwycają, ale mnie drażnią faceci, co mają wyobrażenie o świecie, jak pięciolatki.
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | >>Jeśli chcesz się dowiedzieć, co to opresyjne traktowanie kobiet ... >Czyli dopóki nie zabijają, jest fajnie - prymitywny tok myślenia. Ale przynajmniej wiem, jaki kierunek ewolucji społecznej cię interesuje.
Chodziło mi o to, żeby dobitnie Ci pokazać jak bardzo naciągasz rzeczywistość, podobnie jak feministki z tą ich dyskryminacja kobiet bo prezesek (zarabiających niezłą kasę) jest za mało.
>Szkoda, że do siebie tego nie odnosisz - jak cię okradną, pomyśl, że mogli pobić albo jeszcze lepiej - wybierz się wtedy na mecz Legii w barwach klubowych rywala.
A skąd wiesz, że nie odnoszę?
>A właściwie dlaczego? Przecież to jest w tym wszystkim najistotniejsze,
A czy to ja jestem autorem tematu, że do mnie kierujesz takie pytanie?
>Kręci cię to?
Jeśli z zawodu jesteś psychologiem to proszę Cię, jest niedziela. Naucz się oddzielać pracę od życia osobistego.
>poza rodzicami (bo jest jeszcze dzieckiem) nikt nie ma prawa wypowiadać się na ten temat.
Wiedziałem, że znajdę na tym forum i zwolenniczkę cenzury. Musisz być bardzo nieszczęśliwa wiedząc, że inni mają prawo wypowiadać inne osądy rzeczywistości niż Twoje.
>Ogląd rzeczywistości.
No cóż, każdy ma prawo widzieć takie jednorożce jakie chcę.
>Które kobiety? Mamusia, babcia, ciocie? Na pewno się tobą zachwycają, ale mnie drażnią faceci, co mają wyobrażenie o świecie, jak pięciolatki.
Mnie natomiast drażnią zwolennicy cenzury tacy jak Ty.
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Anna Salman (16360 punktów) | >Chodziło mi o to, żeby dobitnie Ci pokazać ... Nie wyszło, bo co pokazałeś? Że istnieje społeczeństwo jeszcze bardziej przemocowe? W takim razie, a propos twoich wzmianek o cenzurze - jedź do Korei Północnej, to zobaczysz społeczeństwo kompletnie ocenzurowane. >A czy to ja jestem autorem tematu, że do mnie kierujesz takie pytanie? Nie, ale zrobiłeś wtręt o "morderstwie", a ja nie zauważyłam, żeby coś takiego miało miejsce albo miało mieć. >Jeśli z zawodu jesteś psychologiem ... Nie jestem, po prostu wypowiedzi sugerujące władzę nad czyimś ciałem, w dodatku dziecka, są wulgarne. W ogóle uprzedmiotowienie kogoś w kontekście jego seksualności, to pornografia. >Wiedziałem, że znajdę na tym forum i zwolenniczkę cenzury. Musisz być bardzo nieszczęśliwa wiedząc, że inni mają prawo wypowiadać inne osądy rzeczywistości niż Twoje. Dobrze wiesz (a może się mylę, co do twojej inteligencji), że nie chodzi o inny osąd rzeczywistości, tylko o tak zwaną przemoc symboliczną. A tobie myli się cenzura z próbą zatrzymania tejże, przynajmniej na tym forum. >Mnie natomiast drażnią zwolennicy cenzury tacy jak Ty. Polecam jw. - wycieczka do Korei Północnej - tam się przekonasz, co to cenzura.
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >W takim razie, a propos twoich wzmianek o cenzurze - jedź do Korei Północnej, to zobaczysz społeczeństwo kompletnie ocenzurowane.
Trochę Ci to nie wyszło, bo ja nie pisałem o cenzurze w Polsce tylko o Twoim zamiłowaniu do cenzurowania innych. Z pewnością więc w koreii znalazłabyś swoje miejsce na ziemi.
>Nie, ale zrobiłeś wtręt o "morderstwie", a ja nie zauważyłam, żeby coś takiego miało miejsce albo miało mieć.
No bo dla Ciebie to jest zabieg usunięcia balastu, tak jak dla Hitlera zabijanie żydów było procesem eliminacji żydowskiego smrodu. Wszystko można ubrać w ładne słówka.
>Nie jestem, po prostu wypowiedzi sugerujące władzę nad czyimś ciałem, w dodatku dziecka, są wulgarne. W ogóle uprzedmiotowienie kogoś w kontekście jego seksualności, to pornografia.
Tak z ciekawości zapytam, czy jesteś zwolenniczką legalizacji narkotyków i sprzedaży własnych organów?
>Dobrze wiesz (a może się mylę, co do twojej inteligencji), że nie chodzi o inny osąd rzeczywistości, tylko o tak zwaną przemoc symboliczną. A tobie myli się cenzura z próbą zatrzymania tejże, przynajmniej na tym forum.
Tym razem Ty chcesz ubrać w inne słówka coś co powiedziałaś. A przypomnę, że powiedziałaś, że NIKT NIE MA PRAWA WYPOWIADAĆ SIĘ. Słowo się rzekło cenzorze.
>Polecam jw. - wycieczka do Korei Północnej - tam się przekonasz, co to cenzura.
Po raz kolejny przypominam, że nie wypowiadałem się o sytuacji w Polsce ale Twoich zapędach. Ty natomiast wypowiadałaś się o opresji kobiet w Polsce. Albo świadomie manipulujesz, albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | Anna Salman (16360 punktów) | >Trochę Ci to nie wyszło, bo ja nie pisałem o cenzurze w Polsce tylko o Twoim zamiłowaniu do cenzurowania innych. ... Analogia jest, bo skoro odsyłasz mnie do jakiegoś kraju kulturowo odległego, to tym bardziej nie porównuj prywatnej wypowiedzi z realnym zjawiskiem. Zresztą na podstawie jednego zwrotu, dość powszechnie używanego w dyskusjach, masz ukształtowany obraz moich cenzorskich upodobań. Uogólnienia, projekcja własnych przekonań na innych oraz przypisywanie komuś słów i przekonań takich, które są negatywnie kojarzone, to dobry sposób dyskusji, gdy brakuje argumentów. Na pewno tak jest łatwiej, bo można mieć odpowiedź, zanim druga strona się wypowie i nie trzeba się wysilać na analizę czyichś poglądów. Kolejny przykład: >No bo dla Ciebie to jest zabieg usunięcia balastu, tak jak dla Hitlera zabijanie żydów było procesem eliminacji żydowskiego smrodu. Wszystko można ubrać w ładne słówka. Tak jak z każdego można zrobić mordercę i człowieka bez sumienia. Wystarczy nakłamać na jego temat. Wyjaśnij mi tylko, dlaczego zwący sami siebie "obrońcami życia" porównują swoich przeciwników do Hitlera i jego zwolenników, gdy statystycznie odsetek antysemitów / negujących lub cicho wychwalających Holocaust jest najwyższy - oba te zjawiska są pochodną tej samej subkultury. >Tak z ciekawości zapytam, czy jesteś zwolenniczką legalizacji narkotyków i sprzedaży własnych organów? Tak >... A przypomnę, że powiedziałaś, że NIKT NIE MA PRAWA WYPOWIADAĆ SIĘ. Słowo się rzekło cenzorze. Tak, jak w życiu wiele razy mówiłam "zabiję cię", najczęściej do mojego kota i nawet klapa nie dostał. I rzeczywiście jestem zdania, że nikt nie ma prawa decydować w cudzych sprawach prywatnych, a wypowiadanie się publiczne jest formą nacisku, pod wpływem której ludzie mogą zmienić zdanie - np. zostaną zastraszeni, czyli jest usiłowaniem wymuszenia na kimś określonych działań. Moja wypowiedź akurat nie ma mocy sprawczej (gdyby miała, tobym się tak nie wypowiedziała, bo nauczono mnie odpowiedzialności za słowo), ale naciski środowisk zwących siebie obrońcami życia, jak najbardziej. Przykład - klauzula sumienia.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Analogia jest, bo skoro odsyłasz mnie do jakiegoś kraju kulturowo odległego, to tym bardziej nie porównuj prywatnej wypowiedzi z realnym zjawiskiem.
A Ty nie wywracaj kota ogonem.
>Zresztą na podstawie jednego zwrotu, dość powszechnie używanego w dyskusjach,
Może w twoich kręgach, gdzie nie znosi się ludzi o innych poglądach jest on powszechny. U mnie nie.
>Uogólnienia, projekcja własnych przekonań na innych oraz przypisywanie komuś słów i przekonań takich, które są negatywnie kojarzone, to dobry sposób dyskusji, gdy brakuje argumentów.
Droga Pani, ja się odniosłem do wyraźnego cytatu. Nie jest to żadna moja projekcja. Ale przyznam, Twoja manipulacja jest zacna.
>Na pewno tak jest łatwiej, bo można mieć odpowiedź, zanim druga strona się wypowie i nie trzeba się wysilać na analizę czyichś poglądów.
No jeżeli ktoś mi mówi, że nikt nie ma prawa się na jakiś temat wypowiadać to sprawa jest dość prosta, i Twoje wicie się niczego tu nie zmieni.
>Tak jak z każdego można zrobić mordercę i człowieka bez sumienia. Wystarczy nakłamać na jego temat.
Na razie odnosimy się do faktów i ich interpretacji.
>Wyjaśnij mi tylko, dlaczego zwący sami siebie "obrońcami życia" porównują swoich przeciwników do Hitlera i jego zwolenników, gdy statystycznie odsetek antysemitów / negujących lub cicho wychwalających Holocaust jest najwyższy - oba te zjawiska są pochodną tej samej subkultury.
To musisz już zapytać tą grupę. Ja się z nikim nie identyfikuję i nie zamierzam nikogo bronić.
>Tak, jak w życiu wiele razy mówiłam "zabiję cię", najczęściej do mojego kota i nawet klapa nie dostał.
No nieźle. I to Ty próbowałaś zasugerować, że ze mną coś nie tak. A pozwolenie na broń masz?
>I rzeczywiście jestem zdania, że nikt nie ma prawa decydować w cudzych sprawach prywatnych, a wypowiadanie się publiczne jest formą nacisku, pod wpływem której ludzie mogą zmienić zdanie - np. zostaną zastraszeni, czyli jest usiłowaniem wymuszenia na kimś określonych działań.
No proszę, jak Pani od razu złagodziła retorykę. Ale do błędu się nie przyznałaś. PS. Widzę w Tobie godnego następce człowieka, który powiedział "daj mi człowieka, znajdę paragraf". Kraj rządzony przez Ciebie byłby miejscem gdzie każde słowa byłby traktowane jako usiłowanie wymuszenia na kimś określonego działania, o ile nie zgadzałoby się z Twoją linia poglądową. Bardzo wyszukany sposób na wprowadzenie cenzury.
>Moja wypowiedź akurat nie ma mocy sprawczej (gdyby miała, tobym się tak nie wypowiedziała, bo nauczono mnie odpowiedzialności za słowo)
Nauczono? Dobrze wiedzieć, że nie postępujesz wedle własnego zdania tylko na podstawie rodzinnej indoktrynacji. Teraz już się całkiem pogubię i nie będę wiedział, które poglądy są Twoje, a które Ci wpojono i artykułujesz je bo ktoś Ci wpoił, że takie są dobre.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >Na razie odnosimy się do faktów i ich interpretacji. Fakty są właśnie takie, że stosujesz analogie do Hitlera, wmawiasz mi poglądy, których nie posiadam i usiłujesz mnie obrażać. Jeśli to ma służyć poparciu twojego stanowiska, to jest ono słabe. >... A pozwolenie na broń masz? Broń też, na wypadek, gdyby kot jednak nadal ściągał obrus ze stołu. >No proszę, jak Pani od razu złagodziła retorykę. Ale do błędu się nie przyznałaś. Jakiego błędu, skoro są sprawy, co do których nikt postronny wypowiadać się nie powinien. Chcesz dyktować ludziom, o której mają chodzić do toalety, co zjeść na śniadanie, z kim się przyjaźnić? Toż to więcej, niż cenzura. >PS. Widzę w Tobie godnego następce człowieka, który powiedział "daj mi człowieka, znajdę paragraf". ... I znowu, w koło Macieju - albo podaj argumenty na obronę swojego stanowiska, albo zamilknij, bo te próby obrażania są męczące. Kiepski z ciebie interlokutor. Może twarzą w twarz z pałą bejsbolową w ręku byłoby ci łatwiej ... >Nauczono? Dobrze wiedzieć, że nie postępujesz wedle własnego zdania tylko na podstawie rodzinnej indoktrynacji. Czyli ... ciebie nikt nie wychowywał biedaku, stąd te problemy z artykulacją poglądów. Bo widzisz tzw. pierwotna socjalizacja to właśnie wychowanie - złe, dobre, ale jakieś. Rodzinna indoktrynacja to jakiś neologizm - przygotowujesz przewrót kopernikański w pedagogice?
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Fakty są właśnie takie, że stosujesz analogie do Hitlera, wmawiasz mi poglądy, których nie posiadam i usiłujesz mnie obrażać. Jeśli to ma służyć poparciu twojego stanowiska, to jest ono słabe.
Po pierwsze analogię do Hitlera podałem bo się nasuwa. Hitler również uważał wielu za niegodnych życia, więc, z mojej strony, analogia ze zwolennikami aborcji jest jak najbardziej na miejscu. Po drugie nic Ci nie imputuję, tylko odnoszę się do Twoich wypowiedzi, a że Ty starasz się z wyraźnego cytatu wykręcić, to już co innego. No i nie wiem, w którym miejscu Cię, rzekomo, obrażam.
>Jakiego błędu, skoro są sprawy, co do których nikt postronny wypowiadać się nie powinien.
Skoro tak uważasz...
>Chcesz dyktować ludziom, o której mają chodzić do toalety, co zjeść na śniadanie, z kim się przyjaźnić? Toż to więcej, niż cenzura.
Z nas dwojga to raczej Ty masz większe totalitarne zapędy. Ludzie powinni być wolni a wolność nie oznacza możliwości zabicia drugiej osoby bez jej zgody.
>I znowu, w koło Macieju - albo podaj argumenty na obronę swojego stanowiska, albo zamilknij, bo te próby obrażania są męczące.
Ale jakiego obrażania. Porównania są dla Ciebie obraźliwe? Przecież nie nazywam Cię słowami powszechnie uznanymi za wulgarne. Co do mojego argumentu, to podałem argument wyraźnie odnoszący się do Twojej wypowiedzi. Po prostu świat po wprowadzeniu Twojej zasady wyglądałby tak, że nie wiadomo co powiedzieć, bo wszystko mogłoby być ocenione jako przemoc.
>Kiepski z ciebie interlokutor. Może twarzą w twarz z pałą bejsbolową w ręku byłoby ci łatwiej ...
Czyli nie lubisz jak się (rzekomo) Cię obraża ale sama tak postępujesz? Wspaniale.
>Czyli ... ciebie nikt nie wychowywał biedaku, stąd te problemy z artykulacją poglądów.
Wychował? W moich wypadku zaopiekował. Wychowałem się sam. Ale dobrze wiedzieć, że Ty jesteś z czyjegoś chowu.
>Rodzinna indoktrynacja to jakiś neologizm
To próba zdefiniowania Twojej postawy - ktoś mi coś wpoił, wiec tak myślę - pewna forma indoktrynacji kościelnej, z którą walczysz.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >Po pierwsze analogię do Hitlera podałem bo się nasuwa. ... Nasuwa się w odmienny sposób - w Niemczech hitlerowskich (jak również w Rosji za rządów Stalina, w Iranie za czasów Ajatollaha i w innych totalitaryzmach) aborcja była całkowicie zakazana. Poza tym wyjaśnię ci znaczenie słowa "obrażanie" - to nie jest używanie wulgaryzmów, lecz zniesławianie / oczernianie kogoś np. poprzez porównania do osób negatywnie kojarzonych, przypisywanie komuś złych intencji (np. totalitarne / cenzorskie zapędy) itp. Napisałam, że usiłujesz mnie obrazić, ale to nie znaczy, że jesteś w stanie to zrobić, ponieważ nie należysz do osób z których opinią się liczę. W socjologii jest na to określenie "znaczący inny" - nie jesteś dla mnie nikim takim. >... Po prostu świat po wprowadzeniu Twojej zasady wyglądałby tak, że nie wiadomo co powiedzieć, bo wszystko mogłoby być ocenione jako przemoc. To nie moja zasada, a brzmi ona "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" - dotyczy też powstrzymywania się od oceny postaw, gdy nie ma wystarczających przesłanek. >Czyli nie lubisz jak się (rzekomo) Cię obraża ale sama tak postępujesz? Wspaniale. Po prostu masz problem z artykułowaniem przekonań, więc wywnioskowałam, że jesteś biegły w czym innym. Oczywiście mogę się mylić i jesteś po prostu bardzo młody lub bardzo słabo wykształcony. >Wychował? W moich wypadku zaopiekował. Wychowałem się sam. Ale dobrze wiedzieć, że Ty jesteś z czyjegoś chowu. Nie oczekuję od ciebie znajomości teorii pedagogicznych i psychologicznych, ale to jest wiedza potoczna. Zaopiekować to się można psem / kotem - nakarmić, na dwór wypuścić, ale dziecko jest wychowywane przez pierwszych 12 lat życia, w którym to okresie opanowuje sztukę mówienia, chodzenia, samodzielnego jedzenia itd. Jeżeli słyszałeś kiedyś o dzieciach, którymi "zaopiekowały się" zwierzęta, to powinieneś wiedzieć, że te dzieci zachowywały się, jak owe zwierzęta, a ich mózgi nie wykształciły połączeń odpowiedzialnych za mowę. >To próba zdefiniowania Twojej postawy - ktoś mi coś wpoił, wiec tak myślę - pewna forma indoktrynacji kościelnej, z którą walczysz. Tak, ktoś mi wpoił podstawowy system wartości oraz skłonność do samodzielnego myślenia. Jeżeli wychowywałeś się sam - w absolutnej próżni społecznej, to żal mi ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Nasuwa się w odmienny sposób - w Niemczech hitlerowskich (jak również w Rosji za rządów Stalina, w Iranie za czasów Ajatollaha i w innych totalitaryzmach) aborcja była całkowicie zakazana.
W odmienny sposób to się nasuwa chyba Tobie. Hitler co prawda uznawał płody za ludzi, ale żydów, za pełnoprawnych ludzi już nie. Dziś prochoice uznaje żydów za pełnoprawnych ludzi, a płody już nie. Stąd ta analogia.
>Poza tym wyjaśnię ci znaczenie słowa "obrażanie" - to nie jest używanie wulgaryzmów, lecz zniesławianie / oczernianie kogoś np. poprzez porównania do osób negatywnie kojarzonych, przypisywanie komuś złych intencji (np. totalitarne / cenzorskie zapędy) itp. Napisałam, że usiłujesz mnie obrazić, ale to nie znaczy, że jesteś w stanie to zrobić, ponieważ nie należysz do osób z których opinią się liczę.
No to już nie poradzę nic na to, że stosowanie, wedle mnie, uzasadnionych porównań Cię obraża. Trudno, przeżyje to jakoś. Swoją drogą jest to kuriozalne, że zarzucasz komuś obrażanie podczas gdy sama to robisz porównując dyskutanta do nieszanowanych przez Ciebie osób. Ach, ta ludzka hipokryzja...
>To nie moja zasada, a brzmi ona "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" - dotyczy też powstrzymywania się od oceny postaw, gdy nie ma wystarczających przesłanek.
Innymi słowy nie można NIC powiedzieć bo nigdy nie wiadomo kiedy szanowna Anna Salman oceni daną wypowiedź za pozbawioną przesłanek. Zaje.... ta Pani wolność.
>Nie oczekuję od ciebie znajomości teorii pedagogicznych i psychologicznych, ale to jest wiedza potoczna. Zaopiekować to się można psem / kotem - nakarmić, na dwór wypuścić, ale dziecko jest wychowywane przez pierwszych 12 lat życia, w którym to okresie opanowuje sztukę mówienia, chodzenia, samodzielnego jedzenia itd.
Ty natomiast poszłaś o krok dalej i przyswoiłaś poglądy wyniesione z domu, bez refleksji na ten temat. Cieszę się więc, że ja zostałem zaopiekowany i potrafię myśleć po swojemu. .
>Tak, ktoś mi wpoił podstawowy system wartości oraz skłonność do samodzielnego myślenia.
Super, bardzo się cieszę, że WPOJONO Ci system wartości. Ja swój przemyślałem i sformułowałem własny.
>Jeżeli wychowywałeś się sam - w absolutnej próżni społecznej, to żal mi ciebie.
Mi żal przede wszystkim spalonych przez Hitlera żydów i dzieciaków zamordowanych za Pani błogosławieństwem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Dziś prochoice uznaje żydów za pełnoprawnych ludzi, a płody już nie. Stąd ta analogia. Środowiska optujące za utrzymywaniem ciąży za wszelką cenę z reguły nadal odmawiają pełni człowieczeństwa zarówno Żydom, jak i kobietom. Sprawdź więc znaczenie słowa analogia. >>... Napisałam, że usiłujesz mnie obrazić, ale to nie znaczy, że jesteś w stanie to zrobić, ponieważ nie należysz do osób z których opinią się liczę. >No to już nie poradzę nic na to, że stosowanie, wedle mnie, uzasadnionych porównań Cię obraża. ... Potrafisz czytać ze zrozumieniem? >Innymi słowy nie można NIC powiedzieć bo nigdy nie wiadomo kiedy szanowna Anna Salman oceni daną wypowiedź za pozbawioną przesłanek. ... Ponownie pytam - od kiedy to mój pogląd (nie tylko zresztą mój) jest prawem obowiązującym? >Ty natomiast poszłaś o krok dalej i przyswoiłaś poglądy wyniesione z domu, bez refleksji na ten temat. Cieszę się więc, że ja zostałem zaopiekowany i potrafię myśleć po swojemu. Nie poszłam o krok dalej - system wartości jest również elementem składowym procesu wychowawczego. Człowiek nie funkcjonuje w próżni społecznej, więc jeśli owego systemu nie przyswoił w środowisku pierwotnym, to przejął go w procesie tzw. wtórnej socjalizacji (np. grupa rówieśnicza). Oczywiście ów system podlega modyfikacjom wskutek pozyskiwania z wiekiem większej wiedzy o życiu, ale na pewno nie w kwestiach fundamentalnych. Nie dotyczy oczywiście owych zaopiekowanych przez zwierzęta, które wskutek ubogiego środowiska kulturowego kierują się instynktem. Ponadto, jeśli masz taki przemyślany system wartości, to czemu nie potrafisz go ani porządnie sformułować, ani obronić? >Mi żal przede wszystkim spalonych przez Hitlera żydów i dzieciaków zamordowanych za Pani błogosławieństwem. Chodzi ci o te noworodki znajdowane co jakiś czas w zamrażarkach, beczkach po kapuście, na strychach i śmietnikach. Akurat to jest dla mnie właśnie oburzające, ale rozumiem, że obrońcy życia od poczęcia do urodzenia nie zaprzątają sobie nimi głowy. PS. Żydzi to nacja nie tylko grupa wyznaniowa. Czyli ów żal nie koresponduje jakoś z szacunkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Środowiska optujące za utrzymywaniem ciąży za wszelką cenę z reguły nadal odmawiają pełni człowieczeństwa zarówno Żydom, jak i kobietom.
Z reguły powiadasz. Czyli ponad 50% osób z tego środowiska odmawia człowieczeństwa zarówno żydom jak i kobietom. Można prosić o link do badań na ten temat czy tak sobie po prostu pleciesz bzdury z nudów?
>Ponownie pytam - od kiedy to mój pogląd (nie tylko zresztą mój) jest prawem obowiązującym?
A w którym momencie napisałem, że jest?
>Nie poszłam o krok dalej - system wartości jest również elementem składowym procesu wychowawczego. Człowiek nie funkcjonuje w próżni społecznej, więc jeśli owego systemu nie przyswoił w środowisku pierwotnym, to przejął go w procesie tzw. wtórnej socjalizacji (np. grupa rówieśnicza).
Droga Pani, proszę sobie darować wykład z socjologii. Doskonale wiem jak to działa, nie zmienia to jednak faktu, że ten proces tworzy bezrefleksyjnych głupków (dlatego właśnie ludzie wierzą w bogów, bo rodzice im wpoili, że tak trzeba). A Pani, zdaje się, ma symptomy tej "choroby".
>Ponadto, jeśli masz taki przemyślany system wartości, to czemu nie potrafisz go ani porządnie sformułować, ani obronić?
Szanowna Pani, potrafię go zarówno dobrze sformułować jak i obronić. Fakt, że Ty uznajesz moje argumenty za błędne nie oznacza, że takie są. Podobnie fakt, iż ja uznaje Twoje argumenty za błędne nie oznacza, że takie są. Daruj sobie więc takie słabe i nic nie wnoszące teksty.
>Chodzi ci o te noworodki znajdowane co jakiś czas w zamrażarkach, beczkach po kapuście, na strychach i śmietnikach. Akurat to jest dla mnie właśnie oburzające, ale rozumiem, że obrońcy życia od poczęcia do urodzenia nie zaprzątają sobie nimi głowy.
Ale dlaczego jest to oburzające? Jeden rodzic ma prawo wyskrobać (niektórzy mawiają rozszarpać) dziecko w łonie, a inny nie może sobie zostawić w śmietniku? Gdzie tu równość. A może tacy rodzice nie uznają swoich dzieci za pełnowartościowych ludzi, tak jak Pani kilkutygodniowe dzieci (tzw. płody). Dlaczego nie pozwala Pani im mieć własnego zdania na ten temat?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ale dlaczego jest to oburzające?Jak dla mnie wszelkie kłamstwa - nawet te religijnie, czy też ideologicznie umotywowane - są oburzające. Pseudoobrońcy życia permanentnie posługują się kłamstwami: "zabicie niewinnego dziecka w czymkolwiek naprawi sytuację jest najdelikatniej rzecz ujmując absurdalne. Dzieciątko, które dziewczynka spod Wągrowca nosi obecnie pod sercem, nie jest niczego winne. I nie ma powodów, żeby je zamordować. Zabicie go w niczym też nie pomoże dziewczynce. Są inne, o wiele lepsze rozwiązania". www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763/z,0#w622795Nie wiem, dlaczego lekarze zostali obarczeni obowiązkiem zabijania dzieci - mówił prof. Chazan. Aborcję nazywa "wykonywaniem wyroku śmierci".
- Może pan sobie wyobrazić miejsce, w którym kat wykonuje swój wyrok. Taka atmosfera towarzyszy procedurze aborcji - twierdzi. I dodaje: - Etyka stoi przed prawem. Są sytuacje, kiedy dochodzi do konfliktu etyki i prawa, i wtedy etyka ma pierwszeństwo. wyborcza.p(*)o_wykonanie.html#ixzz34hylWe3l> Jeden rodzic ma prawo wyskrobać (niektórzy mawiają rozszarpać) dziecko w łonie, a inny nie może sobie zostawić w śmietniku? Gdzie tu równość.Zupełnie nie można zestawiać ze sobą rzeczy niezestawialnych. Wiedzy z głupotą, czy wiary z nauką. Nie ma i nigdy nie było równości. Jedni dokonują aborcji za granicą, gdyż stać ich na to i mają w dupie cały polski zaścianek, zaś inni muszą rodzić dzieci kalekie pod nadzorem profesorów *. Tak, dokładnie tak - równości nie było i nie ma. > A może tacy rodzice nie uznają swoich dzieci za pełnowartościowych ludzi, tak jak Pani kilkutygodniowe dzieci (tzw. płody).Znowu Pan zwyczajnie kłamie. Dziecko to jest po urodzeniu, wcześniej to tylko zarodek, albo płód o zwiększającej się szansie na samodzielne życie. Sporą część niepełnowartościowych zarodków i płodów "Bóg" sam usuwa. www.edziecko.pl/edziecko/1,105020,3191414.html> Dlaczego nie pozwala Pani im mieć własnego zdania na ten temat?Jak najbardziej należy pozwolić kobietom mieć własne zdanie: "aborcja farmakologiczna, którą możesz wykonać samodzielnie do 9. tygodnia ciąży. Jej skuteczność wynosi ponad 97%.
W celach tych używa się dwóch leków: Mifepristonu (znanego też jako tabletka aborcyjna, RU 486, Mifegyn, Mifeprex) oraz Mizoprostolu/Misoprostolu (Cytotec, Arthrotec, Oxaprost, Cyprostol, Mibetec lub Misotrol).
Druga to aborcja chirurgiczna - polegająca na usunięciu płodu przez ginekologa (w większości krajów można ją wykonać do 12 lub 14 tygodnia ciąży, w Anglii do 24 tygodnia, w Holandii do 22 tygodnia, a w niektórych stanach Ameryki Północnej nawet do 30 tygodnia). W ostatnim trymestrze używana jest zazwyczaj metoda wywołania przedwczesnego porodu.
W Polsce możesz znaleźć lekarzy, którzy świadczą usługi przerywania ciąży mimo obowiązującego prawa, ale musisz się liczyć z bardzo wysokimi kosztami zabiegu (3-5 tysięcy złotych) i nie masz pewności co do warunków, w jakich będzie się on odbywać.
Na naszej stronie znajdziesz adresy klinik w Niemczech, Holandii i Czechach, gdzie będziesz mogła dokonać aborcji. Wykonywane przez nie usługi są bezpieczniejsze i tańsze niż w Polsce. ______________
Ponadto nie pozwól, by ktoś wzbudził w Tobie wyrzuty sumienia. Podjęłaś tą decyzję świadomie i nie jesteś jedyną kobietą, która to zrobiła. Życie jest bardzo skomplikowane i nie wszystkie decyzje są łatwe. Dokonujemy różnych wyborów i mamy do nich pełne prawo. Postaraj się teraz maksymalnie zrelaksować, dbaj o siebie, otaczaj tym, co lubisz i ludźmi, z którymi się doskonale czujesz. www.aborcja-polska.org/poradnikTak, odrzućcie wszelką wiarę w ideologiczne bzdury - miejcie odwagę samodzielnie myśleć, a naukowa prawda o rzeczywistości z wszelkiej głupoty was wyzwoli. * W poniedziałek tygodnik "Wprost" opisał historię młodej rodziny z Warszawy. Prof. Bogdan Chazan, dyrektor szpitala św. Rodziny w Warszawie - jak podał tygodnik - powołując się na konflikt sumienia, odmówił wykonania aborcji u kobiety w 25. tygodniu ciąży, która miała diagnozę, że dziecko z powodu licznych wad głowy, twarzy i mózgu, umrze zaraz po narodzeniu. Chazan nie wskazał kobiecie innego szpitala, w którym mogłaby wykonać zabieg, ale zaoferował opiekę podczas ciąży, porodu i po porodzie oraz poinformował o możliwości skorzystania z hospicjum dla dzieci.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Można prosić o link do badań na ten temat czy tak sobie po prostu pleciesz bzdury z nudów? Nie bądź śmieszny - badania (może CBOS?) korelacji pomiędzy ograniczaniem praw kobiet, a antysemityzmem? Niepoprawne politycznie, ale gołym okiem widać, że źródłem są te same środowiska. >A w którym momencie napisałem, że jest? To przeczytaj własne komentarze do moich wypowiedzi - właściwie jednej, że "ludzie nie powinni zabierać głosu" i twoją interpretację, że to "cenzura". >... ten proces tworzy bezrefleksyjnych głupków ... Tak, a brak wychowania tuzy intelektu - jw. >... Daruj sobie więc takie słabe i nic nie wnoszące teksty. Mogłabym cię prosić o to samo, ale prościej o zakończenie dyskusji - równoznaczne. >... Jeden rodzic ma prawo wyskrobać (niektórzy mawiają rozszarpać) dziecko w łonie, a inny nie może sobie zostawić w śmietniku? ... No właśnie - wskutek owej indoktrynacji ideologicznej pojawił się tego typu relatywizm moralny. Dziecko to jest byt odrębny, który przede wszystkim czuje, ale oczywiście wygodniej jest myśleć inaczej, bo mówienie o krzywdzie doznawanej przez byty realne pociągnąć by musiało za sobą konkretne działania. A tak to sobie można pieprzyć bez sensu i bez odpowiedzialności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Nie bądź śmieszny - badania (może CBOS?) korelacji pomiędzy ograniczaniem praw kobiet, a antysemityzmem? Niepoprawne politycznie, ale gołym okiem widać, że źródłem są te same środowiska.
Czyli jestem śmieszny żądając dowodów? Pogrążasz się z każdym kolejnym postem. Gołym okiem? Gołym okiem to co niektórzy twierdzą, że był zamach w smoleńsku.
>To przeczytaj własne komentarze do moich wypowiedzi - właściwie jednej, że "ludzie nie powinni zabierać głosu" i twoją interpretację, że to "cenzura".
To ja poradzę to samo. Przeczytaj jeszcze raz mój komentarz. NIGDZIE nie napisałem, że Twoje słowa to prawo, tylko, że masz ochotę do cenzurowania innych.
>Tak, a brak wychowania tuzy intelektu - jw.
Lepiej już być tuzem intelektu niż deklarować, że się ma coś WPOJONE.
>Dziecko to jest byt odrębny, który przede wszystkim czuje,
Szkoda, że nie dodała Pani jeszcze, że musi być rasy aryjskie. Wpasowałaby się Pani podejściem do dawnych kolegów.
>ale oczywiście wygodniej jest myśleć inaczej, bo mówienie o krzywdzie doznawanej przez byty realne pociągnąć by musiało za sobą konkretne działania. A tak to sobie można pieprzyć bez sensu i bez odpowiedzialności.
A niby dlaczego musiałoby? Nie uważasz, że krzywda dzieje się ludziom na każdym kroku? A jeśli tak, to jakie konkretne działania przeprowadziłaś oprócz gadania?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > Czyli jestem śmieszny żądając dowodów? ...Owszem, jeśli uważasz, że badania opinii dotyczą absolutnie wszystkich zjawisk społecznych. No ale nie będę ci robiła wykładu z socjologii ...  > ... Przeczytaj jeszcze raz mój komentarz. NIGDZIE nie napisałem, że Twoje słowa to prawo, tylko, że masz ochotę do cenzurowania innych. Cytat:Innymi słowy nie można NIC powiedzieć bo nigdy nie wiadomo kiedy szanowna Anna Salman oceni daną wypowiedź za pozbawioną przesłanek. Nie użyłeś sformułowania "nie mogę nic powiedzieć", chociaż to prywatna dyskusja. Jeżeli nie można nic powiedzieć, to znaczy, że mam wpływ na kształt cudzych wypowiedzi - ogólnie, czyli jestem decydentem. > Lepiej już być tuzem intelektu niż deklarować, że się ma coś WPOJONE. Wiesz, na tym zakończmy rozmowę, bo zaczyna mi być ciebie żal. Czuję się jakbym maltretowała upośledzonego intelektualnie. Poczytaj trochę, popracuj ze słownikiem. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Owszem, jeśli uważasz, że badania opinii dotyczą absolutnie wszystkich zjawisk społecznych. No ale nie będę ci robiła wykładu z socjologii ...  Droga Pani, ja poprosiłem o dowody a nie (konkretnie) o badania opinii publicznej, a Pani tu insynuuje, że ja uważam badania opinii za miernik wszelkich zjawisk. Naucz się czytać ze zrozumieniem. > Nie użyłeś sformułowania "nie mogę nic powiedzieć", chociaż to prywatna dyskusja. Jeżeli nie można nic powiedzieć, to znaczy, że mam wpływ na kształt cudzych wypowiedzi - ogólnie, czyli jestem decydentem.Droga Pani, to było sformułowanie typu "co by było gdyby" a nie "jak jest". Próbowałem pokazać co by było gdyby Anna Salman miała głos decydujący o tym kogo karać. > Poczytaj trochę, popracuj ze słownikiem.Po co? Jak nie zmienię poglądów to dostanę tą samą radę, więc jaki jest sens? > PozdrawiamRównież.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | Już miałam się nie wypowiadać, ale: >...ja poprosiłem o dowody a nie (konkretnie) o badania opinii publicznej... Jakie mogą być inne dowody w tym przypadku, tylko własny ogląd rzeczywistości. >... Próbowałem pokazać ... No to ci nie wyszło. >Po co? Jak nie zmienię poglądów to dostanę tą samą radę, więc jaki jest sens? Oswoisz się z językiem ojczystym, dzięki czemu będziesz mógł te swoje poglądy jasno sprecyzować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Jakie mogą być inne dowody w tym przypadku, tylko własny ogląd rzeczywistości.
Jeśli dla Pani własny ogląd rzeczywistości jest dowodem na opinię większości jakiejś grupy to gratuluję metodologii wyciągania wniosków. Zgodnie z Pani własną radę proszę trochę więcej poczytać to może nauczy się Pani prawidłowego sposobu wyciągania wniosków.
>Oswoisz się z językiem ojczystym, dzięki czemu będziesz mógł te swoje poglądy jasno sprecyzować.
Oswoi się Pani z językiem to nauczy się jak wyrażać własne poglądy by inni nie twierdzili, że jest Pani za cenzurowaniem otoczenia, i nie będzie się musiała potem Pani wić jak piskorz by się z takiej odpowiedzi wyplątać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... gratuluję metodologii wyciągania wniosków. ...Naprawdę, cieszę się, że już kończysz ...  > Oswoi się Pani z językiem to nauczy się jak wyrażać własne poglądy by inni nie twierdzili, ...Jedna osoba stwierdziła ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Karton.R (392 punktów) | >>... Można prosić o link do badań na ten temat czy tak sobie po prostu pleciesz bzdury z nudów? >Nie bądź śmieszny - badania (może CBOS?) korelacji pomiędzy ograniczaniem praw kobiet, a antysemityzmem? Niepoprawne politycznie, ale gołym okiem widać, że źródłem są te same środowiska.
Muzułmanie?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Żydzi to nacja nie tylko grupa wyznaniowa.Dokładnie tak. Zgodnie z zasadami języka polskiego, w którym nazwy narodowości zapisywane są dużą literą, a nazwy wyznawców poszczególnych religii - małą, członków narodu żydowskiego, niezależnie od ich wyznania, nazywa się Żydami, natomiast wyznawców judaizmu - żydami. Istnieją zatem Żydzi niebędący żydami ze względów religijnych. Judaizm - religia żydowska. YHWH, ten czteroliterowy hebrajski skrót, który należałoby wymawiać jako Jahwe, "Ten który jest", ale wymawianie tego skrótu, tak jak i przedstawianie jego wizerunku jest w judaizmie zabronione i dlatego w modlitwach, pieśniach itp. wyznawcy judaizmu stosują określenia zastępcze takie jak Adonai - znaczące po hebrajsku "Mój wielki Pan" lub Ha-Szem - "Święty". "Jest Bogiem najwyższym i jedynym, surowym, miłosiernym, sprawiedliwym, stwórcą świata, panem przyrody, opiekunem ludu izraelskiego, który jest ostoją wszystkich praw i całego porządku społecznego". Choć Bóg w judaizmie jest jednoosobowy i niepodzielny, to jednak znane są też "emanacje Boga" takie jak "Duch Święty", czy "Szechina", czyli Boża Obecność. Żydzi uważają, że Słowo - Logos jest pratworzywem świata. Bóg tworzy świat słowem. Słowo jest pośrednikiem między Bogiem a światem. "Tora" uznana jest za największy dar Boga dla narodu wybranego i dlatego całe życie żyda jest uporządkowane zgodnie z jej duchem i literą.
Dziś bezpośrednich spadkobierców religii mojżeszowej - judaizmu, czcicieli "Jestem, który jestem", prawowiernych kontynuatorów starożytnej kultury zawartej w Biblii (Tanach), na którą składa się Pięcioksiąg (Tora), Księgi Proroków (Newiim) i Pisma (Ketuwim) oraz tradycji spisanej w dwu redakcjach (Jerozolimskiej i Babilońskiej) Talmudu, a także w kilku dziełach późniejszych, jak np. Szulchan Aruch - pozostało zaledwie kilkanaście milionów. Wśród współczesnych pokoleń Żydów, narodowych następców dwunastu plemion Izraela, tych żyjących w diasporze, jak i tych powracających w XX wieku na ziemię ojców - spotkamy się zarówno z żarliwą religijnością ortodoksów, jak i intelektualnie głęboko uzasadnionym ateizmem. Zresztą ortodoksja żydowska jest bardziej we współczesnym rozumieniu religijnym fundamentalizmem niźli ideowym dogmatyzmem. Polega ona - niczego nie odbierając emocjom duchowym wyznawców - na wypełnianiu rytuałów zgodnie z tradycją, czyli praktykowanych na sposób, w jaki od wieków czynili to ich przodkowie. Zgodnie z powyższym, teraźniejsze nurty judaizmu dzieli przede wszystkim stosunek do konieczności bardziej lub mniej bezwzględnego przestrzegania nakazów i zakazów zapisanych w religijnych księgach.
O judaizmie nie wolno zapominać, gdy mówi się o europejskich koncepcjach Boga. Dwa wielkie wyznania religijne, które na podbudowie tamtych wierzeń i rytuałów powstały później, wniosły największy, choć dalece nie jedyny wkład do naszej kultury. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwaPozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | > Następna? Ależ się dziś na mnie rzuciliście  Bo sobie zasłużyłeś. > Dawaj dalej, wysil wyobraźnię, pośmieję się trochę  A śmiej się, śmiej. Mogę Ci nawet kawałek sera podrzucić, żebyś miał się do czego śmiać.
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | >A śmiej się, śmiej. Mogę Ci nawet kawałek sera podrzucić, żebyś miał się do czego śmiać.
A ser jest zabawny?
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>A ser jest zabawny? Naprawdę nie znasz tego powiedzenia o śmianiu się do sera?
|
|
| | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Naprawdę nie znasz tego powiedzenia o śmianiu się do sera?
Nie znam.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Czy piszesz o gwałcie na jedenastolatce, jako o obrzydliwym, wymagającym potępienia przestępstwie? Nie! >Droga Pani, bo nie o tym jest ta dyskusja. Ale jeśli mnie już pytasz to odpowiem: za taki czyn, przy tych okolicznościach to dla tych nastolatków przynajmniej 30 lat wiezienia, i nie Polskiego tylko Panamskiego. Każdy gwałt na człowieku - nie tylko seksualny - uważam za zło, godne potępienia i kary, ale jednak karać należy stosownie do winy i brać pod uwagę okoliczności łagodzące.
Dwóch starszych dzieciaków (14 i 15 lat), którym hormony zaćmiły umysł Pan skazałby "na przynajmniej 30 lat więzienia panamskiego" byleby tylko ochronić bezmózgi płód. To jest ta właśnie przerażająca większość racjonalistów moralność katolicka. Nie sądzę aby winni uniknęli kary według wyroku suwerennego sądu, zgodnie z polskim prawem. Może nam ta kara w ludzkim odczuciu wydać się zbyt niską, ale nie będąc osobiście zaangażowanym bardzo współczuję całej trójce, która już (jako kilkunastolatki) zastygmatyzowała sobie życie.
Ponadto jeżeli ich skazać na trzydzieści lat, to na ile skazać ich rodziców, księdza katechetę, księdza proboszcza? Przecież nie możemy oceniać żadnego czynu w społecznej próżni. Zdarzenie miało miejsce w Polsce całkowicie zdominowanej przez moralność katolicką. Kościół zaś wielokrotnie twierdzi, że katolicy stanowią blisko 90% społeczeństwa, a chrześcijanie to nawet ponad 95%. I co? I tylko ci chłopcy są wszystkiemu winni?
@@@ .
|
|
| | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... nie będąc osobiście zaangażowanym bardzo współczuję całej trójce...> Ponadto jeżeli ich skazać na trzydzieści lat, to na ile skazać ich rodziców, księdza katechetę, księdza proboszcza? Przecież nie możemy oceniać żadnego czynu w społecznej próżni. ...Poruszył pan istotną kwestię. Ja w tym przypadku byłabym przeciwna wysokiej karze, ale powinni być skierowani na obserwację psychologiczną i poddani resocjalizacji. Kurator powinien wejść w to środowisko, bo według mnie jest to patologia, jeśli nastolatek nie odróżnia dobra od zła. Właściwie rodzina tej nastolatki też powinna być poddana obserwacji. Jak to się stało, że była wielokrotnie gwałcona i nie zwróciła się o pomoc? Nie wiedziała, że to złe, czy bała się własnych rodziców? Tu jest zbyt wiele znaków zapytania, a pewnie będzie tak, że ciąża zostanie usunięta, chłopaki dostaną wysokie wyroki pod presją tzw. opinii publicznej, wyjdą kompletnie zdeprawowani, nadal bez świadomości, co zrobili, otoczenie będzie im współczuło, a dziewczynkę dotknie społeczny ostracyzm. Mam nadzieję, że ten scenariusz się nie sprawdzi, ale jest prawdopodobny. "Co się stało z Magdą K.?"
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Jak to się stało, że była wielokrotnie gwałcona i nie zwróciła się o pomoc? Może bała się kuzynów? Może jej grozili? A może jej wmówili, że to taka zabawa? >pewnie będzie tak, że ciąża zostanie usunięta Miejmy nadzieję, bo jak nie, to widzę duże zagrożenie dla dziewczynki... >chłopaki dostaną wysokie wyroki pod presją tzw. opinii publicznej W to raczej wątpię. Są małoletni. >wyjdą kompletnie zdeprawowani, nadal bez świadomości, co zrobili W to nie wątpię. Tzw. resocjalizacja w Polsce leży i kwiczy. Chłopcy zapewne uważają, że nic się nie stało, bo oni się tylko bawili. I po odbyciu kary (jaka by nie była) nadal będą uważać, że "przecież nie zrobili nic złego". Masz rację, tej rodzinie zdecydowanie potrzebny jest kurator i terapia. Oby skuteczna. >dziewczynkę dotknie społeczny ostracyzm. Tego jestem pewna, chyba że rodzina się przeprowadzi na drugi koniec Polski. I też potrzebna im terapia.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Poruszył pan istotną kwestię. Ja w tym przypadku byłabym przeciwna wysokiej karze, ale powinni być skierowani na obserwację psychologiczną i poddani resocjalizacji. Kurator powinien wejść w to środowisko, bo według mnie jest to patologia, jeśli nastolatek nie odróżnia dobra od zła.> >>>Właściwie rodzina tej nastolatki też powinna być poddana obserwacji. Jak to się stało, że była wielokrotnie gwałcona i nie zwróciła się o pomoc? Nie wiedziała, że to złe, czy bała się własnych rodziców? Tu jest zbyt wiele znaków zapytania, a pewnie będzie tak, że ciąża zostanie usunięta, chłopaki dostaną wysokie wyroki pod presją tzw. opinii publicznej, wyjdą kompletnie zdeprawowani, nadal bez świadomości, co zrobili, otoczenie będzie im współczuło, a dziewczynkę dotknie społeczny ostracyzm. Mam nadzieję, że ten scenariusz się nie sprawdzi, ale jest prawdopodobny.Przepraszam, ale połączę tu nasze wspólne refleksję nad zdarzeniem, tym bardziej, że nie znam - choćby z powodu niedostatecznych informacji - odpowiedzi na szereg wątpliwości. > >>>Jak to się stało, że była wielokrotnie gwałcona i nie zwróciła się o pomoc?> Może bała się kuzynów? Może jej grozili? A może jej wmówili, że to taka zabawa?Przyczyn może być wiele, ale także taka, że dziewczynka czyta Bravo słucha disco-polo i jest ciekawa świata i doświadczeń. Gwałt, choć zawsze jest gwałtem, to wcale zawsze jednakowo nie wygląda. Dlatego zapytałem o winy otoczenia. Czy nikt poza tymi chłopakami nie czuje się winnym, a oni też, czy czują się bardziej winnymi, czy bardziej przestraszonymi konsekwencjami? > >>>dziewczynkę dotknie społeczny ostracyzm.> Tego jestem pewna, chyba że rodzina się przeprowadzi na drugi koniec Polski.Ponad 40 lat temu moje dwie trochę ponad 16 letnie sąsiadki zostały zgwałcone przez bandę chuliganów. Mężczyźni zostali schwytani i otrzymali wyroki, ale o paniach jeszcze przez 30 lat mówiono "te zgwałcone". U nas ciągle panuje moralność: "On nie winien ona winna, dać mu była nie powinna". To nie byle kto, to pani poseł profesor: natemat.pl(*)i-wyzywala-to-sa-szmaty-dziwki Trzeba pamiętać, że żyjemy w zacofanym zaścianku Europy, gdzie taki ograniczony intelektualnie i moralnie wiarą jegomość z tytułem profesora medycyny może kierować placówką społecznej służby zdrowia natemat.pl(*)go-sumienie-jest-najwazniejsze Żyjemy w chorym kraju. Moja nowa siło przewodnia W eleganckim czarnym kolorze Parę słów od zwykłego przechodnia Zechcij przyjąć jeżeli możesz
Razem tyle przeszliśmy Skąd więc taka nieufność Moich słów chcesz pilnować i myśli Czy chcesz wczoraj zamienić w jutro
Nauczyłaś mnie w czas pogardy Słuchać serca co wiernie bije Niebem nie kuś i nie strasz mnie piekłem Bo to nie jest marchewka i kijek
Przecież dotąd mówiłaś Że śród drogi zawiłej Za swym sercem do raju trafię Więc nie ciągnij mnie tam na siłę
Moja nowa siło przewodnia W eleganckim czarnym kolorze Ja z krynicy twej czerpię co dnia A ty tego dostrzec nie możesz
Wór pokutny wciąż kładę Suchy chleb znają usta Na zasiłku za Twoim przykładem Jak ty zgłębiam cnotę ubóstwa
Mogę pójść za furtę klasztorną Choć od tego nie będę lepszy Bo ja wierzę, że jednak dla Niego Nie ostatni jestem lecz pierwszy
Nim życie zatrujesz skretesem Nim się w grobie na wieczność położę Daj przejechać się raz mercedesem W eleganckim czarnym kolorze! -- Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
Takich przypadków będzie coraz więcej. Młodzież "kształci się" w Sieci, bądź korzystając z przenośnych urządzeń starszych kolegów/koleżanek. Pytanie o gwałt jak najbardziej zasadne. Definicja gwałtu. Czy rzeczywiście doszło do gwałtu, czy też działo się to na zasadzie powielana wzorców zaczerpniętych z wyżej wymienionych źródeł? Za mało danych. Młodzi ludzie dojrzewają coraz wcześniej a "krew nie woda". Poza tym ciekawość świata i jego uroków. Popularna wśród młodzieży jest zabawa w słoneczko www.wspolc(*)ID=/20110815/MAGAZYN/952662945Programy edukacji seksualnej wprowadzające młodzież w świat seksu przyczynią się tylko do wzrostu ilości ciąż wśród nastolatek, podobnie jak stało się to w Wielkiej Brytanii. Też kiedyś(koniec lat sześćdziesiątych) bawiliśmy się z kolegą i koleżankami w doktora na sianie zalegającym stryszek... 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Za mało danych. Wspominałem o tym, nie lubię wydawać kategorycznych sądów o ludzkim postępowaniu, nawet wtedy, gdy mam - moim zdaniem - dane dostateczne, tu jest ich zbyt mało, ale mam absolutną pewność, że tu decyzję o ewentualnej aborcji powinni podjąć rodzice dziewczyny za jej zgodą, przy konsultacji z lekarzem i psychologiem, bez nacisków ze strony kogokolwiek innego. To jest ich dramat i to oni będą musieli z nim żyć niezależnie od podjętej decyzji.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
Cytat:[...]ale mam absolutną pewność, że tu decyzję o ewentualnej aborcji powinni podjąć rodzice dziewczyny za jej zgodą, przy konsultacji z lekarzem i psychologiem, bez nacisków ze strony kogokolwiek innego. Bez dwóch zdań, Panie Andrzeju, ma Pan rację.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | Żeby dostać 2 plusy za zdanie: Cytat:Bez dwóch zdań, Panie Andrzeju, ma Pan rację. Chyba zacznę tak pisać pod każdym postem
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | >ale mam absolutną pewność, że tu decyzję o ewentualnej aborcji powinni podjąć rodzice dziewczyny za jej zgodą, przy konsultacji z lekarzem i psychologiem, bez nacisków >ze strony kogokolwiek innego. Z tego wątku wnioskuję, że dziewczynce (nie dziewczynie) grozi utrata życie, zdrowia lub kalectwo. Czy w takiej sytuacji nikt nie ma prawa interweniować, gdyby rodzice zdecydowali się dziecko narazić na takie ryzyko? I analogicznie, gdyby Świadkowie Jehowy uparli się zabronić transfuzji swojemu dziecku, któremu grozi śmierć? Pełnia władzy rodzicielskiej? Czy dziecko musi ponosić skutki głupoty rodziców? Ja tu nie mam absolutnej pewności.
|
|
| | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
Czy dziecko jest "niewolnikiem"/przedmiotem, czy podmiotem? Pytanie o prawo dziecka do samodzielnego podejmowana decyzji. I o granice. W kwestii lekarzy i psychologów przypuszczam, że wiele zależałoby od ich doboru pod kątem światopoglądu. I co wtedy, gdy zgodzić się ze sobą żadną miarą nie chcą?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Czy dziecko jest "niewolnikiem"/przedmiotem, czy podmiotem? W imieniu osoby małoletniej występują rodzice/opiekunowie prawni. Taki przepis. W ogóle chyba nie ma o czym mówić, bo o ile się orientuję, matka złożyła wniosek o zgodę na aborcję i sąd takową wydał. Nic nikomu do tego i sprawa zakończona. Najgorsze jest to, że te dwa gnojki raczej nie poniosą odpowiedzialności z przepisów kodeksu karnego, bo mają mniej niż 15 lat. Mam cichą nadzieję, że może sąd rodzinny uzna ich za zdemoralizowanych i przynajmniej kuratora wyznaczy, ale takiego, co się przyłoży do pracy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Pytanie o prawo dziecka do samodzielnego podejmowana decyzji. Pytanie było o prawa rodziców. Od dziecka nie można oczekiwać, że podejmie mądrą decyzję. Chociaż uważam, że wola dziecka powinna być brana pod uwagę przez osoby, które podejmują decyzję w imieniu dziecka. >I o granice. Dokładnie o to. >W kwestii lekarzy i psychologów przypuszczam, że wiele zależałoby od ich doboru pod kątem światopoglądu. I co wtedy, gdy zgodzić się ze sobą żadną miarą nie chcą? Nie byłoby tego problemu, gdyby lekarze zechcieli kierować się wiedzą medyczną, a nie światopogladem. No ale wiadomo, życie. Tylko że z rodzicami może być podobnie. Również światopogląd może przeważyć nad dobrem dziecka. Mogą być głupcami albo nawet psychopatami niezdiagnozowanymi.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Z tego wątku wnioskuję, że dziewczynce (nie dziewczynie) grozi utrata życie, zdrowia lub kalectwo. Źle Pan wnioskuje i dlatego cały dalszy Pański wywód jest bez sensu. Znajdź Pan sobie innego dyskutanta, takiego, który dorównuje Panu poziomem intelektualnych wywodów. Skoro permanentnie nie potrafi Pan zrozumieć o czym piszę, to o czym chciałby Pan ze mną dyskutować?
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Episode_2 (3284 punktów) | >Znajdź Pan sobie innego dyskutanta, takiego, który dorównuje Panu poziomem intelektualnych wywodów. Skoro permanentnie nie potrafi Pan zrozumieć o czym piszę, to o czym chciałby Pan ze mną dyskutować? Dyskutować to ja z Panem nie chcę, bo widzę przecież, że to nie ma sensu. "Niestety", podobnie zresztą jak Pan, mam prawo skomentować każdą wypowiedź na forum, gdyż każda jest tu poddana pod krytykę czytelników. Proszę się więc nie pieklić, bo to naprawdę nic nie da.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Znajdź Pan sobie innego dyskutanta, takiego, który dorównuje Panu poziomem intelektualnych wywodów. Skoro permanentnie nie potrafi Pan zrozumieć o czym piszę, to o czym chciałby Pan ze mną dyskutować?> Dyskutować to ja z Panem nie chcę, bo widzę przecież, że to nie ma sensu.Wolno, ale dochodzi Pan do tego co już dawno zauważyłem. Niemożność zrozumienia tego co ja piszę.> "Niestety", podobnie zresztą jak Pan, mam prawo skomentować każdą wypowiedź na forum, gdyż każda jest tu poddana pod krytykę czytelników.A dlaczego ubarwia Pan moją wypowiedź słowem niestety w cudzysłowie? Stety, jak najbardziej stety. Komentuj Pan sobie do woli, gdyż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami, a Pan po prostu moich wypowiedzi, do których się odniósł, znowu zwyczajnie nie zrozumiał. > Proszę się więc nie pieklić, bo to naprawdę nic nie da.Pieklić się? A z jakiego powodu? Z tego, że pomimo prostego języka i jasności wywodów, jakiś zacietrzewiony interlokutor mnie zrozumieć nie chce lub nie może. O Święty Boże, a co ja mogę na to? Bóg wcale sprawiedliwie nas nie obdzielał. Są ludzie wysocy, niscy, bruneci, blondyni itd. - taka już jest rzeczywistość. PS. I muszę tu dodać, iż wcale za głupca Pana nie uważam, tylko za mało dorosłego, nawet gdy Pan już i np. 50-tkę przekroczył. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Episode_2 (3284 punktów) | >PS. I muszę tu dodać, iż wcale za głupca Pana nie uważam, tylko za mało dorosłego, >nawet gdy Pan już i np. 50-tkę przekroczył. I kogóż obchodzi, co Szanowny Pan na mój temat uważa?
PS. Nie zrewanżuję się, bo ktoś musi być mądrzejszy. Miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . I muszę tu dodać, iż wcale za głupca Pana nie uważam, tylko za mało dorosłego, nawet gdy Pan już i np. 50-tkę przekroczył. >I kogóż obchodzi, co Szanowny Pan na mój temat uważa? Na przykład mnie, gdyż szkoda mi zacietrzewionych smarkaczy nawet, gdy wiem, że z tego się wyrasta, ale refleksjami dzielę się tylko z tymi, którzy je zrozumieć potrafią.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Tzw. resocjalizacja w Polsce leży i kwiczy. Chłopcy zapewne uważają, że nic się nie stało, bo oni się tylko bawili. I po odbyciu kary (jaka by nie była) nadal będą uważać, że "przecież nie zrobili nic złego". Masz rację, tej rodzinie zdecydowanie potrzebny jest kurator i terapia. Oby skuteczna. Przypomina mi się historia sprzed lat, kiedy nastolatka z Trójmiasta popełniła samobójstwo. Jest analogia - jeden z winnych był jej kuzynem, matka już trzy dni po tragedii "wybaczyła" (ja bym może wybaczyła, ale jednak po dłuższym czasie), a w radiu słyszałam wypowiedź jednego z ojców "oni się tylko chcieli zabawić", takim tonem, że wsadziłabym go natychmiast do więzienia, wypuszczając jego syna. Tak naprawdę trudno mówić w przypadku tych chłopców o resocjalizacji, zgodnie z jej oficjalną definicją, bo tu, niestety proces socjalizacji powiódł się - oni tak zostali wychowani. Czyli nie "korekta zachowań", a przerobienie ich od początku. To środowisko jest widocznie dysfunkcyjne, nawet jeśli są nieźle sytuowani, bo to żaden wyznacznik (tamci też byli).
|
|
|  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
> Dla Terlikowskiego nie liczy się płód, jedynie kasa, jaką zarabia, wywołując ferment swoimi kontrowersyjnymi wypowiedziami. Jest zwyczajnym celebrytą - katolickim skandalistą. Taki Kuba Wojewódzki kościoła rzymskokatolickiego.A tu się nie zgodzę!  Według mnie Terlikwoski ma zasady, którym - niezależnie od okoliczności - jest wierny. Czy robi to dla kasy? Szczerze wątpię. Inni wierni są innym zasadom.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > A tu się nie zgodzę! Według mnie Terlikwoski ma zasady, którym - niezależnie od okoliczności - jest wierny. Czy robi to dla kasy? Szczerze wątpię.Masz prawo się nie zgadzać. Ty masz taką opinię na jego temat, ja inną. Ale to są tylko prywatne opinie.
|
|
|  | -3 na 3 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Przez analogię - mam na zbyciu plany najnowszej wersji BMW za jedyne 100 tys. >>>>(okazyjna cena). Kupisz? Warto - za taki "samochód"!
Porównanie człowieka w pewnej fazie rozwoju do przedmiotu to chybiony strzał proszę Pani. Plany samochodu powstały z innego materiału niż powstaje samochód i nie przekształcą się w ten pojazd.
Natomiast pod sercem matki rozwija się człowiek jako konkretna osoba która urośnie, będzie miała konkretny kolor oczu,włosów itd. Jest tylko w pewnej fazie rozwoju. Nauki przyrodnicze się kłaniają.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Natomiast pod sercem matki rozwija się człowiek jako konkretna osobaSzkoda tylko, że na świat wyłazimy tak bardziej od dupy strony.  Czyli od strony tego, co u zakonnic wbrew naturze stworzonej przez Boga idzie na zmarnowanie. @@@ .
|
|
| |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Porównanie człowieka w pewnej fazie rozwoju do przedmiotu to chybiony strzał proszę Pani. Plany samochodu powstały z innego materiału niż powstaje samochód i nie przekształcą się w ten pojazd. Proszę uważniej czytać wypowiedź, do której się Pani odnosi lub przynajmniej cytować w całości, inaczej jest to manipulacja. Dokładnie było: "Życie "poczęte"? Przez analogię - mam na zbyciu plany najnowszej wersji BMW za jedyne 100 tys. (okazyjna cena). Kupisz? Warto - za taki "samochód"!" To było apropos stosowanego tak powszechnie kościelnego żargonu, bo co właściwie znaczy "życie poczęte"? Na argumenty, przytaczane w tym wątku np. przez p. Bogusławskiego (można się zapoznać), kontrargument o kodzie genetycznym, zawierającym unikalne cechy jednostki czyli ... projekt. I Pani również brnie w tę uliczkę: >Natomiast pod sercem matki rozwija się człowiek jako konkretna osoba która urośnie, będzie miała konkretny kolor oczu,włosów itd. Jest tylko w pewnej fazie rozwoju. Nauki przyrodnicze się kłaniają. No właśnie, kłaniają się - urośnie albo i nie urośnie, może się w ogóle nie urodzić, Poza tym - w którym momencie następuje zapłodnienie, żeby można było mówić o "fazie rozwoju". I jeszcze ten uroczy język "pod sercem matki" - tak, jest owszem pod sercem, ale chyba w mniejszym stopniu, niż śledziona na przykład.
|
|
5 na 5 | mm34 (237 punktów) | Kiełki roślin, jaja ptaków, larwy owadów to też życie poczęte.
|
|
 | -2 na 2 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Kiełki roślin, jaja ptaków, larwy owadów to też życie poczęte.
Panu Terlikowskiemu chodzi o to że pod sercem matki powstał człowiek. Do jakiego gatunku zalicza Pan embrion noszony przez matki? Czy Pan wie że od momentu zapłodnienia powstaje konkretny człowiek, z konkretnym,unikalnym zestawem genów powstaje od momentu spotkania gamety żeńskiej i męskiej? Nauki przyrodnicze się kłaniają.
|
|
|  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Panu Terlikowskiemu chodzi o to że pod sercem matki powstał człowiek. Nie "pod sercem", tylko w macicy. Dokładnie pod sercem to jest wątroba. Wagarowałaś na biologii w podstawówce?
|
|
8 na 8 | kogut59 (3090 punktów) | > Według Terlikowskiego, dziewczynkę chce się "ponownie zgwałcić aborcją".> Pan T. nie pierwszy raz pokazuje, że taki dramat jak gwałt na jedenastolatce i ciąża (oraz> ewentualny poród), to dla niego drobnostka. Dla redaktora T. liczy się tylko płód który jeszcze nie> jest na tyle rozwinięty, żeby myśleć czy czuć. Jest to o tyle ironiczne, że to nas, złych> "morderców" którzy są za aborcją, oskarża się o brak empatii.Terlikowski sam ma chyba dwie nieletnie córki i jestem pewny w wypadku zajścia w ciąże jednej z nich zmieniłby szybko zdanie. Publicznie wygłaszane opinie tego typa są dla wiernych ale nie obowiązują ich samych jak zresztą we wszystkim innym
|
|
 | 5 na 5 | Selanos (12869 punktów) | >Terlikowski sam ma chyba dwie nieletnie córki i jestem pewny w wypadku zajścia w ciąże jednej z nich zmieniłby szybko zdanie.
Albo nie zmieniłby zdania. Gdyby Terlikowi zmarła przy porodzie nieletnia córka (bo przecież życie poczęte jest święte), to ja bym mu nie współczuł.
|
|
|  | 5 na 5 | Episode_2 (3284 punktów) | > Gdyby Terlikowi zmarła przy porodzie nieletnia córka (bo przecież życie poczęte jest święte), to ja bym mu nie współczuł.A niby czego miałbyś współczuć?  Przecież zyskałby wnuka, a córki nie stracił, bo ona byłaby w niebie w nagrodę za wypełnienie woli bożej i tam czekałaby na tatę wdzięczna, że ją tak dobrze wychował.
|
|
|  | 7 na 7 | kogut59 (3090 punktów) | >>Terlikowski sam ma chyba dwie nieletnie córki i jestem pewny w wypadku zajścia w ciąże jednej z nich zmieniłby szybko zdanie. >Albo nie zmieniłby zdania. Nie znam Terlikowskiego dobrze ale widziałem kiedyś 2-3 video i jego wypowiedzi raczej obłudny katolicki propagandysta jak wielu jemu podobnych. Tego typu ludzie są fundamentalistami na pokaz lub w celach zarobkowych.
|
|
16 na 16 | Gatta (69 punktów) | Ten kto mówi, że ciąża dla 11-letniej dziewczynki nie jest zagrożeniem życia i zdrowia jest hipokrytą. Nikt mi nie wmówi, że dziewczynka, której niewykształcona miednica o wielkości co najwyżej mojej stopy (a jestem drobną kobietą) jest wstanie unieść ciężar prawie czterokilogramowego dziecka co odpowiada 10% jej masy ciała a takie obciążenie może być zabójcze dla rozwijających się kości. Po drugie zygota, z której może rozwinąć się dziecko przez chów wsobny (zaszła w ciążę z którymś z kuzynów) prawdopodobnie już jest upośledzona i chociażby z tego powodu należy się aborcja. Jakim trzeba być psychopatą i kazać 11-letniemu dziecku rodzić dziecko z gwałtu kazirodczego, które wielce prawdopodobnie będzie upośledzone genetycznie i co może jeszcze kazać je jej wychowywać? Albo co oddać do adopcji do której nigdy nie dojdzie bo żaden katol nie adoptuje chorego dziecka bo on broni tylko te nienarodzone? Sama mam prawie 30 lat i jestem w 7. miesiącu ciąży i mam wiele dolegliwości ciążowych i jest to wielkie obciążenie dla mojego organizmu jak i bólu a poród to też później nie bajka (uczestniczyłam w porodzie bratowej), ale nawet ryzyko wielu powikłań czy też śmierci dla dorosłej kobiety a my tu mówimy o dziecku! Żaden mężczyzna nie ma prawa wypowiadać się na temat, o którym nawet nie będzie miał tyle wiedzy co kobieta, która to przeszła (może wyłączając tylko ginekologów). A sam Terlikowski to psychopata, o ukrytych skłonnościach pedofilskich.
|
|
 | -1 na 3 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >A sam Terlikowski to psychopata, o ukrytych skłonnościach pedofilskich.
Poproszę o dowody na tak jawne oskarżenie Pana Terlikowskiego. Inaczej udowodni Pan że jest prostackim oszczercą.
|
|
|  | 1 na 1 | Karton.R (392 punktów) | >>A sam Terlikowski to psychopata, o ukrytych skłonnościach pedofilskich. >Poproszę o dowody na tak jawne oskarżenie Pana Terlikowskiego. >Inaczej udowodni Pan że jest prostackim oszczercą. > A pani jest tak głupia, że nie zauważyła pani tego: "(a jestem drobną kobietą)" Może przeczyta pani cały post, zanim się pani wypowie?
|
|
12 na 12 | Drobner (19539 punktów) | Terlikowski znów wsadził nos w cudzą dupę. Amator mocnych wrażeń zapachowych?
Drobner, kwiatkofilny bardziej...
|
|
6 na 6 | Jacholek (5699 punktów) | > Być może słyszeli Państwo o> 11-latce> które zgwałcona przez dwóch kuzynów (14 i 15 lat) zaszła w ciąże.Jakoś w tej ożywionej dyskusji zapomniano o odpowiedzialności i karze na jaka zasługują owi kuzyni, chociaż są jeszcze małoletni. Czy cała odpowiedzialność i efektywna kara ma spoczywać na tej małej dziewczynce ??
|
|
 | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Są małoletni, więc prawdopodobnie dostaną kuratora, w krańcowym przypadku trafią do zakładu poprawczego do ukończenia 18 lat, ale to wątpliwe, obstawiam kuratora. Nic złego im się nie stanie. Taki kraj, takie prawo.
|
|
|  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Są małoletni, więc prawdopodobnie dostaną kuratora, w krańcowym przypadku trafią do zakładu poprawczego do ukończenia 18 lat, ale to wątpliwe, obstawiam kuratora. Nic złego im się nie stanie. Taki kraj, takie prawo.
To właśnie jest tragedia. Co z tego, że małoletni, 14 i 15 lat to chyba wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, że nie gwałci się 11-latek (ani nikogo innego). Są kraje, w których normalnie poszliby siedzieć i w takich przypadkach popieram właśnie takie rozwiązania.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Są kraje, w których normalnie poszliby siedzieć Są kraje w których 9 latki uznane są za zdolne do zamążpójścia, a zgwałconą się kamieniuje. Ja cieszę się, że żyję w Europie XXI wieku, gdzie stosuje się poniższe rozwiązania:
Odpowiedzialność karna. Odpowiedzialność karna nieletnich, a ściślej odpowiedzialność za popełnienie czynu zabronionego pod groźbą kary, została w polskim prawie uregulowana dwutorowo.
Z jednej strony przepisy kodeksu karnego przewidują w pewnych wyjątkowych wypadkach możliwość zastosowania do nieletniego ogólnych zasad odpowiedzialności karnej, z drugiej natomiast obowiązująca ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich reguluje, między innymi, także postępowanie wobec nieletniego dopuszczającego się czynu zabronionego.
Wspomniana ustawa ma na celu przeciwdziałanie wszelkim przejawom demoralizacji i przestępczości nieletnich.
Zgodnie z art. 4 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich jednym z przejawów demoralizacji jest właśnie popełnienie czynu zabronionego.
Biorąc pod uwagę obie wspomniane regulacje prawne (ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich oraz kodeks karny) należy rozróżnić następujące sytuacje:
nieletni dopuszcza się czynu zabronionego przed ukończeniem 13 roku życia - sąd traktuje popełnienie takiego czynu wyłącznie jako przejaw demoralizacji nieletniego i może zastosować środki przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich
nieletni dopuszcza się czynu zabronionego między 13 a 17 rokiem życia - co do zasady sąd stosuje środki przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich; jeżeli jednak nieletni ukończył lat 15 i dopuścił się czynu zabronionego:
zamach na życie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zabójstwa i morderstwa umyślne ciężkie uszkodzenie ciała umyślne sprowadzenie katastrofy godzącej w bezpieczeństwo powszechne przejęcie kontroli nad statkiem wodnym lub powietrznym przez sprawcę stosującego podstęp, gwałt na osobie lub groźbę bezpośredniego użycia takiego gwałtu umyślne sprowadzenie katastrofy w komunikacji zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą wzięcie lub przetrzymanie zakładnika rozboje
może odpowiadać na zasadach określonych w kodeksie karnym, o ile sąd uzna, że okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności wcześniej stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne;
sprawca dopuszcza się czynu zabronionego między 17 a 18 rokiem życia - co do zasady sąd stosuje przepisy kodeksu karnego (sprawca nie jest już nieletni, ponieważ skończył lat 17); wyjątkowo jednak sąd zastosuje zamiast kary środki wychowawcze, lecznicze albo poprawcze przewidziane dla nieletnich, jeżeli popełniony czyn jest występkiem, a okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają.
W sprawie nieletniego należy kierować się przede wszystkim jego dobrem, dążąc do osiągnięcia korzystnych zmian w osobowości i zachowaniu się nieletniego oraz zmierzając w miarę potrzeby do prawidłowego spełniania przez rodziców lub opiekunów ich obowiązków wobec nieletniego uwzględniając przy tym interes społeczny.
W postępowaniu z nieletnimi bierze się pod uwagę osobowość nieletniego, a w szczególności wiek, stan zdrowia, stopień rozwoju psychicznego i fizycznego, cechy charakteru a także zachowanie się oraz przyczyny i stopień demoralizacji charakter środowiska oraz warunki wychowania nieletniego.
Zawsze zamiast postępowania przed sądem może być zastosowane postępowanie mediacyjne, prowadzone przez instytucję lub osobę godną zaufania.
I we wszystkich przypadkach popieram właśnie rozwiązania - zgodne z polskim prawem. Choć zupełnie czymś innym jest odpowiedzialność moralna, ale ta zależy od całego środowiska, w którym czyn się wydarzył.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >To właśnie jest tragedia. Co z tego, że małoletni, 14 i 15 lat to chyba wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, że nie gwałci się 11-latek (ani nikogo innego). Są kraje, w których normalnie poszliby siedzieć i w takich przypadkach popieram właśnie takie rozwiązania. Dobrze byłoby odzyskać ich dla społeczeństwa, tak żeby wyszli na ludzi i nie stwarzali zagrożenia. Ale nie wiem, czy to jest możliwe, może zaniedbania wychowawcze są już nie do nadrobienia. Trudno powiedzieć, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze.
|
|
-3 na 5 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >zamordować niczemu winne dzieciątko
Pan Terlikowski ma rację ponieważ biorąc pod uwagę nauki przyrodnicze takie jak biologia i embriologia dziecko jest człowiekiem od momentu poczęcia. Od momentu spotkania męskiej i żeńskiej gamety które powoduje powstanie odrębnego od matki organizmu z odrębnym, unikalnym DNA które zawiera informację kim będzie powstający konkretny człowiek.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Pan Terlikowski ma rację ponieważ biorąc pod uwagę nauki przyrodnicze takie jak biologia i embriologia dziecko jest człowiekiem od momentu poczęcia.Łolaboga, muszę przyznać, iż wiedza Siostry z zakresu biologii i embriologii jest tak głęboka, że prawie osiąga poziom dra Terlikowskiego.  Szkoda tu Waszej Prawdy otrzymanej w depozycie od Boga samego, na tych wstrętnych ateistów preferujących naukę nad Wasze nauczanie/pouczanie. Wyżej w tym samym wątku są konkretne odwołania do dorobku nauki. Można sobie poczytać. @@@ .
|
|
|  | | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >wiedza Siostry z zakresu biologii i embriologii jest tak głęboka
To nie jest głęboka wiedza. To jest wiedza podstawowa. Do jakiego gatunku należy embrion rozwijający się w matce?
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Siostra_Immaculata_AI: Pan Terlikowski ma rację ponieważ biorąc pod uwagę nauki przyrodnicze takie jak biologia i embriologia dziecko jest człowiekiem od momentu poczęcia. Od momentu spotkania męskiej i żeńskiej gamety które powoduje powstanie odrębnego od matki organizmu z odrębnym, unikalnym DNA które zawiera informację kim będzie powstający konkretny człowiek.
> >>>Łolaboga, muszę przyznać, iż wiedza Siostry z zakresu biologii i embriologii jest tak głęboka, że prawie osiąga poziom dra Terlikowskiego.> To nie jest głęboka wiedza. To jest wiedza podstawowa.> Do jakiego gatunku należy embrion rozwijający się w matce?Najczęściej do gatunku matki, (gdyż jest jego częścią, tak jak np. narośl na nosie, czy groźny rak), choć robione są różne ciekawe doświadczenia (np. hybrydy), ale co tu ma piernik do wiatraka. Organizm, to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia. Embrion nie jest ani organizmem, ani człowiekiem, ani też dzieckiem. To wiedza podstawowa z biologi nie wspominając już o embriologii. Czyli krótko mówiąc - nie mogąc sobie popieprzyć zdrowo zgodnie z naturą wyżywa się Siostra na pieprzeniu głupot. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Najczęściej do gatunku matki
Do jakiego gatunku należy matka? >Embrion
To przecież istota ludzka. Dowie się Pan o tym w Raporcie Wyjaśniającym do Konwencji Rady Europy o Prawach Człowieka i Biomedycyny.
"Konwencja używa wyrażenia "istota ludzka", by stwierdzić konieczność ochrony godności i identyczności wszystkich istot ludzkich. Uznano za powszechnie akceptowaną zasadę, że ludzka godność i tożsamość istoty ludzkiej ma być respektowana od chwili, gdy zaczyna się życie (as soon as life began)." Jak będę miała czas wyjaśnię Panu więcej.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Do jakiego gatunku należy embrion rozwijający się w matce?Najczęściej do gatunku matki, (gdyż jest jego częścią, tak jak np. narośl na nosie, czy groźny rak), choć robione są różne ciekawe doświadczenia (np. hybrydy), ale co tu ma piernik do wiatraka. Organizm, to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia. Embrion nie jest ani organizmem, ani człowiekiem, ani też dzieckiem. To wiedza podstawowa z biologi nie wspominając już o embriologii.> Do jakiego gatunku należy matka?Co miałbym tu wymienić wszystkie gatunki posiadające płciowość? > Embrion to przecież istota ludzka. Zarodek lub z greckiego embrion - osobnik roślinny lub zwierzęcy (także ludzki) we wczesnym etapie rozwoju zwanym okresem zarodkowym. Okres ten zaczyna się podziałem zygoty i u różnych organizmów kończy w różnym czasie.> Dowie się Pan o tym w Raporcie Wyjaśniającym do Konwencji Rady Europy o Prawach Człowieka i Biomedycyny.Ale ja tego mogę łatwo się tego dowiedzieć sięgając do każdego podręcznika biologii lub zajrzeć do Wikipedii. > "Konwencja używa wyrażenia "istota ludzka", by stwierdzić konieczność ochrony godności i identyczności wszystkich istot ludzkich. Uznano za powszechnie akceptowaną zasadę, że ludzka godność i tożsamość istoty ludzkiej ma być respektowana od chwili, gdy zaczyna się życie (as soon as life began)." Jak będę miała czas wyjaśnię Panu więcej.Wielce Szanowna Pani, mnie nie interesuje człowiek ani w fantastyce: www.vismay(*)oznacza_byc_istota_ludzka.html , ani w spekulacjach filozoficznych: bio-etyka.(*)a-w-sensie-biologicznym-i.html Przedmiotem mojego zainteresowania jest człowiek żyjący w środowisku przyrodniczym i społecznym opisany w nauce: www.racjon(*)m.php/s,622763/z,0/d,8#w623188 Istota zaś jest filozoficznym pojęciem spekulatywnym i dlatego nie zupełnie rozumiem o czym Pani tu mówi. Oczywiście poza tym, że klepie Pani to samo, co religia katolicka w tym przedmiocie klepać nakazuje. Przypomnę tu wartościowe poznawczo użycie tego terminu w filozofii: Religia jest ogólną teorią tego świata, jego encyklopedycznym skrótem, jego logiką w popularnej formie, jego spirytualistycznym point d' honneur, jego entuzjazmem, jego sankcją moralną, jego uroczystym dopełnieniem, jego ogólną racją bytu i pocieszeniem. Jest urzeczywistnieniem istoty ludzkiej w fantazji, dlatego że istota ludzka nie posiada prawdziwej rzeczywistości. Walka przeciw tej religii jest więc pośrednio walką przeciw owemu światu, którego duchowym aromatem jest religia.
Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu.Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Organizm, to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia. Embrion nie jest ani organizmem, ani człowiekiem, ani też dzieckiem. To wiedza podstawowa z biologi nie wspominając już o embriologii. Czyli krótko mówiąc - nie mogąc sobie popieprzyć zdrowo zgodnie z naturą wyżywa się Siostra na pieprzeniu głupot. " Organizm to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia." Jak rozumiem, człowiek głęboko upośledzony od urodzenia (np. nie potrafiący samodzielnie jeść) nie jest więc organizmem, albo jest zdolny do samodzielnego życia w tak abstrakcyjnym sensie słów "jest zdolny", w jakim "jest zdolny" do samodzielnego życia także zarodek ludzki. Jeżeli zarodki nie są organizmami, bo nie są zdolne do samodzielnego życia, dlaczego są organizmami ludzie głęboko upośledzeni? Angielska "Wikipedia" pod hasłem "Organism" podaje takie wyjaśnienie: "In biology, an organism is any contiguous living system, such as a vertebrate, insect, plant or bacterium. All known types of organism are capable of some degree of response to stimuli, reproduction, growth and development and self-regulation (homeostasis)." Całość: en.wikipedia.org/wiki/Organism
|
|
| | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > All known types of organism are capable of some degree of response to stimuli, reproduction, growth and development and self-regulation (homeostasis).
Zapomniales dodac, ze organizmem przestaje byc dziecko juz narodzone. Dziecko narodzone nie jest juz zyciem/dzieckiem nienarodzonym i dlatego katolik nie musi juz walczyc o jego przetrwanie/narodzenie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Organizm, to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia. Embrion nie jest ani organizmem, ani człowiekiem, ani też dzieckiem. To wiedza podstawowa z biologi nie wspominając już o embriologii. > Jak rozumiem, człowiek głęboko upośledzony od urodzenia (np. nie potrafiący samodzielnie jeść) nie jest więc organizmem,Moim zdaniem, źle Pan rozumuje. > albo jest zdolny do samodzielnego życia w tak abstrakcyjnym sensie słów "jest zdolny", w jakim "jest zdolny" do samodzielnego życia także zarodek ludzki.To co dla Pana jest konkretem dla mnie jest abstrakcją. Mnie konkretność hasła w polskiej Wikipedii satysfakcjonuje. > Jeżeli zarodki nie są organizmami, bo nie są zdolne do samodzielnego życia, dlaczego są organizmami ludzie głęboko upośledzeni?Gdyż "samodzielnie" żyją. To, że przy większej niż Pan pomocy otoczenia, ma tu wtórne znaczenie. > Angielska "Wikipedia" pod hasłem "Organism" podaje takie wyjaśnienie: "In biology, an organism is any contiguous living system, such as a vertebrate, insect, plant or bacterium. All known types of organism are capable of some degree of response to stimuli, reproduction, growth and development and self-regulation (homeostasis)."> Całość: en.wikipedia.org/wiki/OrganismDla mnie lepszym jest polskie wyjaśnienie, ale przecież może Pan zgłosić swoje wątpliwości i propozycje do polskiego hasła. Pan przecież zna na się wszystkim i tu przy podaniu przekonywujących argumentów może hasło zostanie - ku Pańskiej satysfakcji - zmienione. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> >Jak rozumiem, człowiek głęboko upośledzony od urodzenia (np. nie potrafiący samodzielnie jeść) nie jest więc organizmem,> Moim zdaniem, źle Pan rozumuje. Na czym zatem polega mój błąd? Proszę go wskazać. > > albo jest zdolny do samodzielnego życia w tak abstrakcyjnym sensie słów "jest zdolny", w jakim "jest zdolny" do samodzielnego życia także zarodek ludzki.> To co dla Pana jest konkretem dla mnie jest abstrakcją. Mnie konkretność hasła w polskiej Wikipedii satysfakcjonuje. Mimo to, że podane tam określenie prowadzi do wniosku, że człowiek upośledzony, istotnie zależny od innych, nie jest organizmem? > >Jeżeli zarodki nie są organizmami, bo nie są zdolne do samodzielnego życia, dlaczego są organizmami ludzie głęboko upośledzeni?> Gdyż "samodzielnie" żyją. To, że przy większej niż Pan pomocy otoczenia, ma tu wtórne znaczenie. Sam Pan napisał, że żyją "samodzielnie", a nie samodzielnie. Nie przysługuje więc im samodzielność w dosłownym tego słowa znaczeniu, a ona jest potrzebna, by mówić o organizmie - przynajmniej w świetle powyższej definicji. > >Angielska "Wikipedia" pod hasłem "Organism" podaje takie wyjaśnienie: "In biology, an organism is any contiguous living system, such as a vertebrate, insect, plant or bacterium. All known types of organism are capable of some degree of response to stimuli, reproduction, growth and development and self-regulation (homeostasis)."> > Całość: en.wikipedia.org/wiki/Organism> Dla mnie lepszym jest polskie wyjaśnienie, ale przecież może Pan zgłosić swoje wątpliwości i propozycje do polskiego hasła. Pan przecież zna na się wszystkim i tu przy podaniu przekonywujących argumentów może hasło zostanie - ku Pańskiej satysfakcji - zmienione. Ale w czym jest lepsze, skoro stoi w ewidentnej sprzeczności z przekonaniem, że ludzie głęboko upośledzeni nie są organizmami? Deklaruje Pan, że jest według Pana lepsze, ale proszę jakoś uzasadnić swoja preferencję.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Na czym zatem polega mój błąd? Proszę go wskazać.Potrafi samodzielnie pić. > Mimo to, że podane tam określenie prowadzi do wniosku, że człowiek upośledzony, istotnie zależny od innych, nie jest organizmem?To Pański wniosek, tam nie ma niczego o ludziach upośledzonych. Ludzie jako gatunek stadny są zależni od innych. Jedni bardziej np. dzieci inni mniej np. plemiona tzw. "dzikie", ludzie mający minimalne potrzeby egzystencjalne przy bogactwie natury. > Sam Pan napisał, że żyją "samodzielnie", a nie samodzielnie.Pan też żyje "samodzielnie", a nie samodzielnie, gdyż nie poluje i nie uprawia ziemi. > Nie przysługuje więc im samodzielność w dosłownym tego słowa znaczeniu,Pan nawet z myśleniem samodzielnym ma kłopoty, ale ja nie wątpię w Pańską samodzielność życia, gdyż chociaż kieruje tym mózg sprawa dotyczy procesów przemiany materii. Organizm, to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia. Ale każdy organizm może być niepełnosprawnym (niezdolność do samodzielnej egzystencji)co wcale nie przeszkadza aby był nadal organizmem. Mało tego - organizm, w którym życie jest całkowicie sztucznie podtrzymywane, też jest nadal organizmem dopóki procesy życiowe nie ustaną samoistnie lub nie zostaną zatrzymane. > a ona jest potrzebna, by mówić o organizmie - przynajmniej w świetle powyższej definicji.To jest definicja przyrodnicza opisująca istniejącą obiektywnie rzeczywistość, a definicja spekulatywna dotycząca umysłowych mitów. Tu brak ściśle określonych granic, czy momentów, tu opisane są złożone procesy. > Ale w czym jest lepsze, skoro stoi w ewidentnej sprzeczności z przekonaniem,Panu stoi? To Pański problem. > że ludzie głęboko upośledzeni nie są organizmami?Dla mnie są organizmami jakoś tam upośledzonymi i sprzeczności nie dostrzegam. Na przykład: U podstaw nowej definicji leży mechanistyczne rozumienie organizmu - organizm jako całość może być martwy, mimo że niektóre jego części są nadal żywe; analogicznie jak mechanizm uznajemy za zepsuty, mimo że niektóre jego części nadal są sprawne. Uznamy, że mechanizm jako całość jest zepsuty, jeśli jego najważniejsza część zostanie uszkodzona; analogicznie w przypadku organizmu ludzkiego. Najważniejszą, "kierowniczą" częścią organizmu ludzkiego jest mózg, a wyznacznikiem śmierci mózgu jest nieodwracalne uszkodzenie pnia mózgowego. Definicja nowa określana jest jako definicja śmierci mózgowej. Można wyrazić ją w następującym sformułowaniu: "Śmierć organizmu ludzkiego jest to nieodwracalne ustanie funkcji pnia mózgowego". Zgodnie z tą definicją, fakt, że pień mózgu utracił w sposób nieodwracalny zdolność sterowania funkcjami organicznymi, pozwala lekarzom odłączyć aparaturę podtrzymującą życie poszczególnych organów (sztuczne oddychanie, sztuczne krążenie itd.). Uznaje się, że organizm ludzki jako całość jest systemem złożonym z wielości powiązanych ze sobą pod-systemów. Jeżeli więc pień mózgu utracił zdolność pełnienia funkcji integracyjnych, to poszczególne pod-systemy (żywe bądź sztucznie podtrzymywane w działaniu organy) nie tworzą już żyjącego organizmu ludzkiego jako całości. Czyli jeżeli pień mózgu funkcjonuje lub jego funkcje mogą być przywrócone mamy do czynienia z organizmem. > Deklaruje Pan, że jest według Pana lepsze, ale proszę jakoś uzasadnić swoja preferencję.Szanowny Panie, jak zawsze posługuje się Pan manipulacjami i krętactwem. To Pan tu przedstawił angielską definicję: ( Angielska "Wikipedia" pod hasłem "Organism" podaje takie wyjaśnienie: "In biology, an organism is any contiguous living system, such as a vertebrate, insect, plant or bacterium. All known types of organism are capable of some degree of response to stimuli, reproduction, growth and development and self-regulation (homeostasis)." ) jako lepszą bez uzasadnienia swoich preferencji i co Pan tu "szuka Leszka na lato"? Mnie angielska definicja nie jest do niczego potrzebną, gdyż całkowicie satysfakcjonuje mnie ta z Wikipedii. Niech Pan udowodni, że "samodzielność" życia nie jest organizmowi potrzebną do istnienia. Wróćmy do Pańskiego zasadniczego pytania: "Jeżeli zarodki nie są organizmami, bo nie są zdolne do samodzielnego życia, dlaczego są organizmami ludzie głęboko upośledzeni?" Proszę sobie udzielić odpowiedzi na pytanie: - jak długo można poprowadzić w laboratorium rozwój zarodków otrzymywanych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego i czy można doprowadzić je do etapu, gdy zaczną samodzielnie wykonywać podstawowe czynności życiowe? Natomiast ludzie nawet głęboko upośledzeni wykonują samodzielnie większość podstawowych funkcji życiowych. To proste jak drut i trzeba mieć umysł mocno upośledzonym wiarą, aby nie móc tego zrozumieć. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > .> > Na czym zatem polega mój błąd? Proszę go wskazać.> Potrafi samodzielnie pić. A jeżeli nie potrafi samodzielnie pić i musi np. być nawadniany dożylnie? Jeżeli jego narządy funkcjonują jedynie dzięki aparaturze medycznej? Przecież zdarzają się takie przypadki. Co wtedy - jest to organizm? > > Mimo to, że podane tam określenie prowadzi do wniosku, że człowiek upośledzony, istotnie zależny od innych, nie jest organizmem?> To Pański wniosek, tam nie ma niczego o ludziach upośledzonych. Przecież na tym właśnie polega wniosek wyprowadzany z czyjejś wypowiedzi. Jeżeli ktoś twierdzi, że organizm jest zdolny do samodzielnego życia, to twierdzenie to wraz z założeniem, że niektórzy upośledzeni nie są zdolni do samodzielnego życia prowadzi do wniosku, że niektórzy upośledzeni nie są organizmami. A może ten wniosek nie wynika Pana zdaniem z tych dwóch przesłanek? Trzeba podać taką definicję, która nie prowadzi do kłopotliwych wniosków przy wzięciu z tezami, które są zasadne. Twierdzenie, że niektórzy upośledzeni nie są zdolni do samodzielnego życia jest przecież oczywiste i może być zakwestionowane jedynie za cenę manipulacji słowem "samodzielny". > Ludzie jako gatunek stadny są zależni od innych. Jedni bardziej np. dzieci inni mniej np. plemiona tzw. "dzikie", ludzie mający minimalne potrzeby egzystencjalne przy bogactwie natury. Tym gorzej dla podanej przez Pana definicji organizmu. W najlepszym wypadku jest ona wadliwa z uwagi na niejasność słów "samoistne życie". > > Sam Pan napisał, że żyją "samodzielnie", a nie samodzielnie.> Pan też żyje "samodzielnie", a nie samodzielnie, gdyż nie poluje i nie uprawia ziemi. Jak rozumiem, nie dostrzega Pan różnicy między upośledzonym, podłączonym do aparatury medycznej a człowiekiem, który nie poluje i nie uprawia ziemi. > >Nie przysługuje więc im samodzielność w dosłownym tego słowa znaczeniu,> Pan nawet z myśleniem samodzielnym ma kłopoty, Po co próbuje mnie Pan obrazić? Myślę, że warto skupić się na zagadnieniu, które jest niewątpliwie ciekawe. > ale ja nie wątpię w Pańską samodzielność życia, gdyż chociaż kieruje tym mózg sprawa dotyczy procesów przemiany materii. Organizm, to istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia. Ale każdy organizm może być niepełnosprawnym (niezdolność do samodzielnej egzystencji)> co wcale nie przeszkadza aby był nadal organizmem. Ale niepełnosprawność może mieć taki stopień, że ktoś nie jest zdolny do samodzielnego życia. Niech Pan mi wytłumaczy, dlaczego ten ktoś ma być nadal organizmem, jeżeli organizmem jest (jak mówi podawana przez Pana definicja) coś, co jest zdolne do samodzielnego życia? Czy naprawdę nie dostrzega Pan sprzeczności? > Mało tego - organizm, w którym życie jest całkowicie sztucznie podtrzymywane, też jest nadal organizmem dopóki procesy życiowe nie ustaną samoistnie lub nie zostaną zatrzymane. Jak może być nadal organizmem, skoro nie jest zdolny do samodzielnego życia? >
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Po co próbuje mnie Pan obrazić? Ja Pana? Czy Pan naprawdę nawet swoich wypowiedzi ze zrozumieniem nie czyta. To Pan usiłuje to na wszelakie sposoby uczynić odkąd się na naszym forum pojawił, a ja co najwyżej czasami ripostuję. Zresztą zupełnie w tym nie jestem w stanie dorównać, gdyż nie mieści się to w mojej mentalności. Mogę być złośliwym - nawet bardzo - ale do chamstwa, to mi jednak daleko.
>Myślę, że warto skupić się na zagadnieniu, które jest niewątpliwie ciekawe. Samodzielność dotyczy procesów życiowych, do których m.in. zaliczamy:
odżywianie oddychanie wydalanie rozmnażanie wzrost i rozwój ruch pobudliwość sen przemiana materii świadomość Czy w każdym przypadku muszą funkcjonować wszystkie procesy? Moim zdaniem nie! Część z nich może nie występować wcale lub być bardziej lub mniej upośledzonymi.
Jak dla mnie Pańskie próby podważenia definicji z polskiej Wikipedii są mało przekonywujące i tym samym mało ciekawe, gdyż nie dostrzegam konieczności aby samodzielność jako taka musiała być absolutną, a zupełnie odwrotnie uważam, że ta samodzielność może być nawet mocno ograniczoną. Natomiast dostrzegam ogromną różnicę w samodzielności: odżywiania, oddychania, wydalania, przemiany materii pomiędzy najbardziej upośledzonym np. człowiekiem (ale może być to i inne zwierzę) z funkcjonującym pniem mózgu, a najbardziej rozwiniętym zarodkiem.
W Pana rozumieniu samodzielności to żaden, dokładnie żaden, organizm nie jest zdolnym do samodzielnego życia, gdyż do procesów życiowych zawsze koniecznym jest udział czynników zewnętrznych.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>>Myślę, że warto skupić się na zagadnieniu, które jest niewątpliwie ciekawe. > Samodzielność dotyczy procesów życiowych, do których m.in. zaliczamy: > odżywianie > oddychanie > wydalanie > rozmnażanie > wzrost i rozwój > ruch > pobudliwość > sen > przemiana materii > świadomość
>Czy w każdym przypadku muszą funkcjonować wszystkie procesy? Moim zdaniem nie! >Część z nich może nie występować wcale lub być bardziej lub mniej upośledzonymi.
"Część", czyli ile? Ile musi wystąpić, żeby było można mówić o samodzielności? Słowo "część" jest bardzo nieprecyzyjne.
>Jak dla mnie Pańskie próby podważenia definicji z polskiej Wikipedii są mało przekonywujące i tym samym mało ciekawe, gdyż nie dostrzegam konieczności aby samodzielność jako taka musiała być absolutną, a zupełnie odwrotnie uważam, że ta samodzielność może być nawet mocno ograniczoną.
Jeżeli tak, to "nawet mocno ograniczoną samodzielność" można przypisać zarodkowi ludzkiemu. Zarodek cechuje np. ruch, wzrost i rozwój i przemiana materii.
>Natomiast dostrzegam ogromną różnicę w samodzielności: odżywiania, oddychania, wydalania, przemiany materii pomiędzy najbardziej upośledzonym np. człowiekiem (ale może być to i inne zwierzę) z funkcjonującym pniem mózgu, a najbardziej rozwiniętym zarodkiem.
Porównajmy zarodek ludzki z bakterią pasożytniczą. Dlaczego bakteria pasożytnicza ma być (mikro)organizmem, a ludzki zarodek - bardziej od takiej bakterii skomplikowany - nie?
Zarodek może być organizmem nawet jeżeli uznamy, że nie jest człowiekiem, a więc że nie jest to (jeszcze) organizm ludzki. Nie ma sprzeczności w powiedzeniu, że 1) organizm ludzki powstaje z organizmu, jakim jest zarodek, oraz że 2) nie wolno zabić zarodka nie dlatego, że jest on człowiekiem, ale dlatego, że jest organizmem, z którego (jeżeli nie stanie się nic złego) powstanie organizm ludzki.
Jeżeli chcę zbudować dom, to o materiały budowlane zgromadzone na działce dbam nie dlatego, że są domem (bo nie są), ale dlatego, że z nich (jeżeli nie stanie się nic złego) powstanie dom. Jest to wystarczający powód, by dbać o te materiały (i np. ogrodzić działkę, pojawiać się na niej co pewien czas, itd.).
To, że zarodek jest mały (a materiały budowlane duże) nie oznacza, że należy troszczyć się o niego mniej. Niedorzecznością jest powiedzenie, że o przedmioty duże należy dbać więcej, a o małe mniej. Skala nie powinna mieć żadnego znaczenia.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> "Część", czyli ile? Ile musi wystąpić, żeby było można mówić o samodzielności? Nie wiem? Jedną, dwie?
> Słowo "część" jest bardzo nieprecyzyjne. W nauce wiele terminów jest nieprecyzyjnych. Życie jest bogatsze od ludzkiego języka.
> Jeżeli tak, to "nawet mocno ograniczoną samodzielność" można przypisać zarodkowi ludzkiemu. Zarodek cechuje np. ruch, wzrost i rozwój i przemiana materii. Tak, tak to robią precyzyjni uczeni wywodzący swoją wiedzę z religijnych dogmatów.
> Porównajmy zarodek ludzki z bakterią pasożytniczą. Dlaczego bakteria pasożytnicza ma być (mikro)organizmem, a ludzki zarodek - bardziej od takiej bakterii skomplikowany - nie? Na tej samej zasadzie, jak zaliczamy amebę do organizmów, a leukocyt nie.
> Zarodek może być organizmem nawet jeżeli uznamy, że nie jest człowiekiem, Nie, nie może - choć to tylko nazwa - gdyż jest tylko niesamodzielną częścią innego organizmu. Nie uznajemy ani serca, ani żołądka, ani wątroby, ani raka za organizmy. Jak dla mnie jest to proste i manipulacje tu samodzielnością są żenujące. Natomiast oczywistym jest, że z prawidłowo (znowu mogą być różne stopnie tej prawidłowości) rozwijającego się zarodka powstanie organizm - jest nim już kilkumiesięczny płód, a np. z wątroby nie.
> Jeżeli chcę zbudować dom, to o materiały budowlane zgromadzone na działce dbam nie dlatego, że są domem (bo nie są), ale dlatego, że z nich (jeżeli nie stanie się nic złego) powstanie dom. Jest to wystarczający powód, by dbać o te materiały (i np. ogrodzić działkę, pojawiać się na niej co pewien czas, itd.). To sobie Pan buduj.
> To, że zarodek jest mały (a materiały budowlane duże) nie oznacza, że należy troszczyć się o niego mniej. Niedorzecznością jest powiedzenie, że o przedmioty duże należy dbać więcej, a o małe mniej. Tak, o zdrowe zarodki należy się troszczyć, nawet już w okresie przed-zarodkowym na etapie plemnika i jaja, tylko co to ma do rzeczy. O wątrobę też należy się troszczyć, choć mózg jest najważniejszym.
>Skala nie powinna mieć żadnego znaczenia. Skala, czego?
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Porównajmy zarodek ludzki z bakterią pasożytniczą. Dlaczego> bakteria pasożytnicza ma być (mikro)organizmem, a ludzki zarodek> - bardziej od takiej bakterii skomplikowany - nie?Koledzy przeczytałem Wasze, dość ciekawe opisy procesów biologicznych, oraz spór związany z definicją samodzielny / niesamodzielny organizm. Zastanawia mnie, czy w temacie, który powraca jak bumerang na pewno o to chodzi, żeby podzielić włos na czworo, później każdą ćwiartkę znów na czworo itp. * Mamy kobietę, która została zapłodniona przez mężczyznę. Odbyło się to w określonych okolicznościach, również w konkretnym punkcie jej życia. Niezależnie, co Pan swoim bardzo szlachetnym rozumowaniem uwodni: jedna pani z osobistych powodów będzie chciała urodzić, inna nie. Szczerze wątpię, czy takie lub inne przyjęte definicje, zakazy oraz nakazy religie, moralne, etyczne itp. cokolwiek tu zmienią. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Koledzy przeczytałem Wasze, dość ciekawe opisy procesów biologicznych, Do jakich kolegów Pan swój post adresuje? Nie zauważyłem aby Pan Elasp podał tu opisy procesów biologicznych - on tylko kwestionuje opisy podane przeze mnie.
>oraz spór związany z definicją samodzielny / niesamodzielny organizm. Też to wygląda inaczej. Ja twierdzę, że samodzielność procesów życiowych wykonywanych z punktu widzenia swoistości danego organizmu ma uzasadnienie, gdyż pozwala odróżnić tkanki i organy od organizmów. Pan Elasp tą konieczność samodzielności odrzuca.
>Zastanawia mnie, czy w temacie, który powraca jak bumerang na pewno o to chodzi, żeby podzielić włos na czworo, później każdą ćwiartkę znów na czworo itp. U znachora zmarło "leczone" przez niego dziecko i wtedy on stwierdził, iż "Bóg tak chciał". Profesor medycyny Pan Chazan swoimi decyzjami zmusił kobietę do urodzenia dziecka bez mózgu, albowiem "Bóg tak chciał".
Nie, Panie Jacku, przeciwstawianie dorobku nauki ideologicznym chorym koncepcjom nie jest dzieleniem włosa na czworo. Gdy się poddamy, to religijne (oni oczywiście tej religijności zaprzeczają) poglądy niby uczonych profesorów typu pan Chazan, Siostry Immaculaty, czy pana Elaspa całkowicie zdominują społeczny dyskurs i zostaną nam wszystkim narzucone - co już się zresztą dzieje, a podporządkowanie życia ideologii to zawsze jest groźnym zjawiskiem. Niezależnie od tej ideologii.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Do jakich kolegów Pan swój post adresuje? Nie > zauważyłem aby Pan Elasp podał tu opisy procesów > biologicznych - on tylko kwestionuje opisy podane przeze mnie.
A, w takim razie przepraszam.
> Ja twierdzę, że samodzielność procesów życiowych > wykonywanych z punktu widzenia swoistości danego organizmu > ma uzasadnienie, gdyż pozwala odróżnić tkanki i organy > od organizmów. Pan Elasp tą konieczność samodzielności odrzuca.
Rozumiem. Wg mnie ma tu jeszcze znaczenie, co się może z danej tkanki, czy organu rozwinąć. Choć tak jak pisałem wcześniej, wydaje mi się że najważniejsza jest intencja kobiety. Bez niej nawet w pełni zdrowe fizyczne dziecko nie zazna szczęścia i będzie skazane na olbrzymie cierpienie.
> U znachora zmarło "leczone" przez niego dziecko i wtedy > on stwierdził, iż "Bóg tak chciał".
Bardzo wygodne. Tylko, że zazwyczaj laury za sukces podsumowany tymi słowami ma zbierać znachor, a za porażkę wg niego cięgi ma zbierać Bóg.
> Profesor medycyny Pan Chazan swoimi decyzjami zmusił > kobietę do urodzenia dziecka bez mózgu, albowiem "Bóg tak chciał".
Cóż powiedzieć. Jego błąd polega chyba na tym, że nie wywiesił kartki z zakresem usług. Choć nazwa szpitala może już coś mówić. Cóż, trudno go do czegoś zmuszać, skoro prawo go nie zmusza.
> Nie, Panie Jacku, przeciwstawianie dorobku nauki > ideologicznym chorym koncepcjom nie jest dzieleniem włosa na czworo.
Z mojej strony to nie jest zarzut wymierzony w dobro nauki. W ciąży donoszonej, czy usuniętej są zawsze jakieś konkretne pobudki matki i w tym tkwi tajemnica decyzji oraz ewent. sukces wpłynięcia na nią. Czy można na nią realnie wpłynąć z zewnątrz - raczej mało, ale w jakimś stopniu na pewno. Panie Andrzeju, nie możemy się poddawać i nikt tu mam nadzieję nawet o tym nie myśli. Wokół mnie wybrzmiewa coraz więcej głosów rozsądku. A naprawdę tego było mało kiedyś.
Tak jak Pan celnie napisał kiedyś - zalew wszelkiej maści osób wierzących, teistów, religiantów i ewangelizatorów na naszym forum jest okazją do pokazania siły racjonalnego myślenia i racjonalnych argumentów. Mnie w każdym razie czytanie solidnych i logicznych wniosków forumowiczów, racjonalne dawanie odporu religiantów i wykazywanie ich wstydliwych białych plam sprawia przyjemność, czego i Panu życzę. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Wg mnie ma tu jeszcze znaczenie, co się może z danej tkanki, czy organu rozwinąć.Tak, ma to znaczenie, ale tu przedmiotem sporu jest czy tkanka jest człowiekiem. Według mnie o naszym człowieczeństwie świadczy mózg i dopóki płód nie ma mózgu i możliwości samodzielnego dalszego rozwoju poza ciałem kobiety nie możemy mówić o człowieku, czy też dziecku. Podałem naukowe - choć prościutkie - opisy tego procesu. www.racjon(*)m.php/s,622763/z,0/d,3#w622906www.racjonalista.pl/forum.php/s,76090www.racjonalista.pl/forum.php/s,334672> Choć tak jak pisałem wcześniej, wydaje mi się że najważniejsza jest intencja kobiety. Bez niej nawet w pełni zdrowe fizyczne dziecko nie zazna szczęścia i będzie skazane na olbrzymie cierpienie.Zgoda. U znachora zmarło "leczone" przez niego dziecko i wtedy on stwierdził, iż "Bóg tak chciał". Profesor medycyny Pan Chazan swoimi decyzjami zmusił kobietę do urodzenia dziecka bez mózgu, albowiem "Bóg tak chciał".> Cóż powiedzieć. Jego błąd polega chyba na tym, że nie wywiesił kartki z zakresem usług.Gdzie - w państwowym szpitalu? Ja nie mam nic przeciwko temu, aby istniały medyczne placówki wyznaniowe dla katolików, protestantów, prawosławnych, dla żydów, muzułmanów i świadków Jehowy nie mówiąc już o prywatnych praktykach, nie tylko lekarzy, ale nawet znachorów, szeptuch, czy innych zaklinaczy rzeczywistości, gdyż Polska intelektualnie - ku radości religiantów - się cofa. Ale w placówkach społecznych to musi obowiązywać prawo państwowe, przyrzeczenie lekarskie i najwyższy poziom - jaki lekarz jest w stanie sobie przyswoić - naukowej wiedzy medycznej. > Choć nazwa szpitala może już coś mówić. "Szpital Św. Rodziny"!Ło Boze - państwowy szpital w XXI wieku! Wiedząc w jakim kraju żyjemy to nie jest żaden jego błąd, tu to on jest bohaterem słusznej sprawy. Podporządkowania całokształtu naszego życia ideologicznym wymogom katolicyzmu. Polskie prawo państwowe, krzyż w sejmie i krzyżowanie całej Polski, tak poprzez samo masowe stawianie krzyży i pomników, nazywanie religijnym imieniem państwowych obiektów, jest świadectwem tego, iż żyjemy w państwie wyznaniowym. > Cóż, trudno go do czegoś zmuszać, skoro prawo go nie zmusza.I prawo, go zmusza i etyka katolicka takiego zachowania - jakim charakteryzują się zideologizowani głupcy - wcale nie wymusza. Ks. prof. Szostek etyk z KUL-u: "Jeśli ktoś uważa, że wskazanie innego lekarza kłóci się z jego sumieniem, to nie powinien pracować jako lekarz, zwłaszcza ginekolog. Lekarz musi znać prawo i je respektować. Jeśli obowiązujące prawo stanowione kłóci się z jego sumieniem, to powinien zabiegać o zmianę prawa, podejmując odpowiednie kroki legislacyjne, ale nie może go ignorować, pracując w ramach systemu, w którym to prawo obowiązuje. Można sobie wyobrazić sytuację, że kandydat na lekarza deklaruje publicznie, że niektórych obowiązujących go regulacji prawnych nie będzie respektował, ale nie sądzę, by jakakolwiek instytucja przyjęła go do pracy, wątpię nawet, czy miałaby prawo go przyjąć. A kto deklaratywnie prawo uznaje, a faktycznie nie zamierza go respektować i łamie je w trakcie wykonywania swego zawodu, ten po prostu oszukuje ludzi i państwo"> W ciąży donoszonej, czy usuniętej są zawsze jakieś konkretne pobudki matki i w tym tkwi tajemnica decyzji oraz ewent. sukces wpłynięcia na nią. Czy można na nią realnie wpłynąć z zewnątrz - raczej mało, ale w jakimś stopniu na pewno.Uważam, że gdy są wahania to zdecydowanie można i poprzez opinię, jak i bezpośrednie czyny zideologizowanego lekarza, który wzorem doktora Mengele uważa, że ideologia jest ważniejszą od przyrzeczenia lekarskiego i dorobku nauk medycznych. > Tak jak Pan celnie napisał kiedyś - zalew wszelkiej maści osób wierzących, teistów, religiantów i ewangelizatorów na naszym forum jest okazją do pokazania siły racjonalnego myślenia i racjonalnych argumentów.Kiedy takie podejście rozlewa się ogromnie i czasem trudno z dystansem odpowiadać na zarzut, "zbyt dużej wyrozumiałości dla gwałcicieli", gdy wyżej przytoczyłem wykładnię polskiego prawa: Odpowiedzialność karna. (...) nieletni dopuszcza się czynu zabronionego między 13 a 17 rokiem życia - co do zasady sąd stosuje środki przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich; jeżeli jednak nieletni ukończył lat 15 i dopuścił się czynu zabronionego: (...) zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą (...) może odpowiadać na zasadach określonych w kodeksie karnym, o ile sąd uzna, że okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności wcześniej stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne; (...), gdy inny forumowicz chciałby skazać podejrzanych bez sądu na "30 lat panamskiego więzienia". Polski kodeks karny jednoznacznie tu pozwala, gdy w ocenie sędziów młodzi przestępcy są zdemoralizowani osądzić ich tak jak dorosłych. Tak, jak dla mnie możliwość takiej kary jest wystarczająca, a wszystkie zaoczne wyroki to nie moja bajka - chyba że ktoś swoje przestępstwo - tak jak wyżej wspominany prof. Chazan - uważa za czyn godny pochwały i wspiera go w tym przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy dr Krzysztof Bukiel. Gdyż wtedy sprawa staje się publiczną i wymagającą publicznej oceny. Zupełnie też nie lekceważę sobie problematyki seksualnej, czy to u młodzieży, czy u dorosłych dlatego wprowadziłbym wychowanie seksualne już od przedszkoli. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Niezależnie, co Pan swoim bardzo szlachetnym rozumowaniem uwodni: jedna pani z osobistych powodów będzie chciała urodzić, inna nie.
Nie chodzi o to, co ktoś chce, ale o to, co powinien chcieć, tzn. o to, co jest rozwiązaniem racjonalnym, a co nie. Jeżeli zakładamy, że człowiek powinien być istotą racjonalną, to przyjmujemy, że i w sytuacji zapłodnienia powinien wybrać rozwiązanie racjonalne.
>Szczerze wątpię, czy takie lub inne przyjęte definicje, zakazy oraz nakazy religie, moralne, etyczne itp. cokolwiek tu zmienią.
Oznaczać to musi słabość racjonalizmu, jeżeli niczego rozum w tej sprawie wyraźnie nie dyktuje i jeżeli jesteśmy zdani na kaprysy (jedna osoba chce w danej sytuacji urodzić, inna nie chciałaby w tej sytuacji urodzić).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | No naprawdę p. Elaspie. Proszę się nie obrazić, ale jeśli zakłada się, że człowiek w takiej sytuacji może choć w większości kierować się przesłankami rajonalnymi, to jest się wielkim naiwniakiem. Nie zna Pan życia. Poza tym mało kto jest w 100% racjonalny. Jeśli już, to w niewielkiej liczbie sytuacji. Powiedzmy szczerze: ani Pan nie jest, ani ja. Czasem jestem w 90% racjonalny, czasem w 10% a czasem całkiem mi to ucieka, gdy popadam np. w emocje. > >Szczerze wątpię, czy takie lub inne przyjęte definicje, zakazy oraz> > nakazy religie, moralne, etyczne itp. cokolwiek tu zmienią.> Oznaczać to musi słabość racjonalizmuUparł się Pan na ten Racjonalizm, chyba jakieś zafiksowanie. W tym wypadku ma to mało do rzeczy. Gdyby podejmować takie decyzje w oparciu o zimną kalkulację ryzyka, wydatków, zysków i strat - lud ludzki szybko by szczezł. > jeżeli niczego rozum w tej sprawie wyraźnie nie dyktujeW tej sprawie rozum nie dyktuje, powiem więcej - nie powinien. > i jeżeli jesteśmy zdani na kaprysyŻadne kaprysy. Przeznaczenie  Chciałbym kiedyś zobaczyć Pana w akcji, jak namawia Pan ciężarną kobietę aby urodziła, zamiast poddać się aborcji. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>No naprawdę p. Elaspie. Proszę się nie obrazić, ale jeśli zakłada się, że człowiek w takiej sytuacji może choć w większości kierować się przesłankami rajonalnymi, to jest się wielkim naiwniakiem.
Chce Pan powiedzieć, ze kobiety (których ta sytuacja w pierwszej kolejności dotyczy) nie potrafią być w tym względzie istotami racjonalnymi?
>Nie zna Pan życia. >Poza tym mało kto jest w 100% racjonalny. Jeśli już, to w niewielkiej liczbie sytuacji. Powiedzmy szczerze: ani Pan nie jest, ani ja.
Jeżeli ktoś jest w 100-n % racjonalny, jest w n % nieracjonalny. Jak może się więc mienić "racjonalistą" człowiek, który (tak czy owak) daje się ponosić nieracjonalności? Od nie racjonalisty rożni się przecież tylko stopniem swojej nieracjonalności. Można owszem powiedzieć, że jest "racjonalniejszy", ale nie że jest "racjonalny".
>Czasem jestem w 90% racjonalny, czasem w 10% a czasem całkiem mi to ucieka, gdy popadam np. w emocje.
Jestem ciekaw, w jaki sposób wylicza Pan stopień swojej racjonalności, tzn. skąd Pan wie, że akurat w tej sytuacji jest Pan na 90 % racjonalny, a w tamtej - jedynie na 10%.
Racjonalista musi mieć jakąś obiektywną miarę - jeżeli mamy brać na serio jego deklaracje mówiące o własnej (jakkolwiek stopniowalnej) racjonalności. Proszę więc o podanie tej miary.
>Uparł się Pan na ten Racjonalizm, chyba jakieś zafiksowanie. W tym wypadku ma to mało do rzeczy. Gdyby podejmować takie decyzje w oparciu o zimną kalkulację ryzyka, wydatków, zysków i strat - lud ludzki szybko by szczezł.
Nader osobliwie brzmi ta deklaracja w ustach racjonalisty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chce Pan powiedzieć, ze kobiety (których ta sytuacja w pierwszej > kolejności dotyczy) nie potrafią być w tym względzie istotami racjonalnymi?
Tu raczej radzę porozmawiać z kobietami. I to takimi, które są świadome siebie i świata wokół i miały już doświadczenie aborcji, albo mają dzieci. Porozmawiać w zaufaniu. W trakcie rozmowy radzę ukryć też głęboko swoją bogatą, teoretyczną wiedzę, zamiast tego uważnie posłuchać.
> Jeżeli ktoś jest w 100-n % racjonalny, jest w n % nieracjonalny.
Ogólnie zgoda.
> Jak może się więc mienić "racjonalistą" człowiek, który > (tak czy owak) daje się ponosić nieracjonalności?
Normalnie. Trochę podobnie, jak może mienić się katolikiem człowiek, który niekiedy omija niektóre normy moralne, lub dogmaty swojej wiary. Gdyby odnieść Pana definicję racjonallizmu do katolicyzmu, Pan w żadnej mierze nie mógłby się mienić katolikiem.
> Od nie racjonalisty rożni się przecież tylko stopniem swojej nieracjonalności.
Dlatego precyzyjniej pasowałoby używać stwierdzenia "człowiek, który chce kierować się w życiu racjonalnością i w przeważającej liczbie adekwatnych okoliczności mu się to udaje".
> Można owszem powiedzieć, że jest "racjonalniejszy", ale nie że jest "racjonalny".
Niech będzie. Nie zamierzam się upierać. Słowo "racjonalny" jest pewnym uproszczeniem.
> Jestem ciekaw, w jaki sposób wylicza Pan stopień swojej > racjonalności, tzn. skąd Pan wie, że akurat w tej sytuacji jest > Pan na 90 % racjonalny, a w tamtej - jedynie na 10%.
Oceniam to później na podstawie autorefleksji, gdy nie ma już ewent. presji emocjonalnej, presji czasu itp. Również słucham w tym względzie innych ludzi.
> Racjonalista musi mieć jakąś obiektywną miarę
Owszem. Tą miarą jest z reguły doświadczenie (w tym doświadczenia i dorobek nauki) oraz spoglądanie na owoce swoich działań.
> Nader osobliwie brzmi ta deklaracja w ustach racjonalisty.
Kiepsko widzę rozumie Pan racjonalizm i racjonalistów, z którymi sie Pan spotkał na tym Portalu. Na pocieszenie powiem, że ja również kiepsko rozumiem osoby głęboko wierzące. Dlatego m.in. jestem ich ciekaw. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>>Chce Pan powiedzieć, ze kobiety (których ta sytuacja w pierwszej >>kolejności dotyczy) nie potrafią być w tym względzie istotami racjonalnymi?
>Tu raczej radzę porozmawiać z kobietami. I to takimi, które są świadome siebie i świata wokół i miały już doświadczenie aborcji, albo mają dzieci. Porozmawiać w zaufaniu. W trakcie rozmowy radzę ukryć też głęboko swoją bogatą, teoretyczną wiedzę, zamiast tego uważnie posłuchać.
Najpierw odmawia Pan kobietom racjonalności (w kwestii urodzenia dziecka), a następnie sugeruje rozmowę z kobietami (na ten właśnie temat). Jaki ma sens rozmowa z kimś, kto w przypadku pewnej kwestii nie kieruje się racjonalnymi argumentami?
>>Jeżeli ktoś jest w 100-n % racjonalny, jest w n % nieracjonalny. >Ogólnie zgoda.
>>Jak może się więc mienić "racjonalistą" człowiek, który >>(tak czy owak) daje się ponosić nieracjonalności?
>Normalnie. Trochę podobnie, jak może mienić się katolikiem człowiek, który niekiedy omija niektóre normy moralne, lub dogmaty swojej wiary. Gdyby odnieść Pana definicję racjonallizmu do katolicyzmu, Pan w żadnej mierze nie mógłby się mienić katolikiem.
Sądziłem, ze racjonalizm ma do zaproponowania nieco inne standardy niż religia.
>>Od nie racjonalisty rożni się przecież tylko stopniem swojej nieracjonalności. >Dlatego precyzyjniej pasowałoby używać stwierdzenia "człowiek, który chce kierować się w życiu racjonalnością i w przeważającej liczbie adekwatnych okoliczności mu się to udaje".
Stosują się uwagi o sposobie mierzenia racjonalności. Poza tym ocena czy X jest w tym znaczeniu racjonalny (tzn. czy kierował się..., itd.) musi być wydana przez podmiot, o którym wiadomo już, że jest racjonalny, a więc przez pewien inny podmiot Y. Skąd jednak wiadomo, że Y jest racjonalny? Potrzebna jest ocena dokonana przez pewnego racjonalnego Z... i tak w nieskończoność.
>>Można owszem powiedzieć, że jest "racjonalniejszy", ale nie że jest "racjonalny". >Niech będzie. Nie zamierzam się upierać. Słowo "racjonalny" jest pewnym uproszczeniem.
No to ktoś robi mnie w intelektualnego "wała" mówiąc: "my, racjonaliści, itp".
>>Jestem ciekaw, w jaki sposób wylicza Pan stopień swojej >>racjonalności, tzn. skąd Pan wie, że akurat w tej sytuacji jest >>Pan na 90 % racjonalny, a w tamtej - jedynie na 10%. >Oceniam to później na podstawie autorefleksji, gdy nie ma już ewent. presji emocjonalnej, presji czasu itp.
Uwaga jak wyżej. Dokonując autorefleksji nie kieruje się Pan minioną emocją, zgoda. Ale skąd Pan wie, że nie kieruje się Pan nowymi emocjami? Poza tym na decyzje człowieka wpływa podświadomość - kto zagwarantuje, że wpływ p. nie jest aż tak znaczny, iż żaden z naszych wyborów nie jest racjonalny (albo w przeważającym stopniu racjonalny)? Może wszystkie nasze "racjonalne" wybory mają w ostateczności ten efekt, że powstaje nowe pokolenie naszego gatunku, i że gatunek ten trwa. Po co jednak trwa? Po to, żeby trwać. Tak oto nasz "racjonalizm" roztapiałby się w swoistym irracjonalizmie.
>Również słucham w tym względzie innych ludzi. >>Racjonalista musi mieć jakąś obiektywną miarę >Owszem. Tą miarą jest z reguły doświadczenie (w tym doświadczenia i dorobek nauki) oraz spoglądanie na owoce swoich działań.
Mają zastosowanie uwagi poczynione wyżej.
>>Nader osobliwie brzmi ta deklaracja w ustach racjonalisty. >Kiepsko widzę rozumie Pan racjonalizm i racjonalistów, z którymi się Pan spotkał na tym Portalu.
>Na pocieszenie powiem, że ja również kiepsko rozumiem osoby głęboko wierzące. Dlatego m.in. jestem ich ciekaw.
Może są to dwie strony tego samego medalu? Może tzw. racjonaliści to osoby, które głęboko wierzą w to, że w swoich wyborach są (na ogół) racjonalne i tym samym ulegają złudzeniu analogicznemu do złudzenia polegającego np. na wierze w nieśmiertelność naszego "ja"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Najpierw odmawia Pan kobietom racjonalności (w kwestii urodzenia dziecka)Usilnie proszę porozmawiać z kobietami. Błagam  Lepiej to Panu wytłumaczą, niż ja. Może Pan też coś zrozumie z dziedziny emocji i uczuć? > Jaki ma sens rozmowa z kimś, kto w przypadku pewnej> kwestii nie kieruje się racjonalnymi argumentami?A jaki sens ma rozmowa z człowiekiem wierzącym, który w przypadku wielu kwestii nie kieruje się racjonalnymi argumentami? Można domyślać się, że wielkiego nie ma, ale my ją tutaj jednak prowadzimy. Proszę się nie ociągać, tylko znaleźć zaufaną przyjaciółkę. Naprawdę. Zachęcam. > Sądziłem, ze racjonalizm ma do zaproponowania nieco inne standardy niż religia.Różni się. Napisałem tak, aby łatwiej było Panu zrozumieć moją odpowiedź na problem, który Pan poruszył. Religia powoli ewoluuje w kierunku racjonalizmu. Kiedyś np. religia katolicka byłą sektą i nie działała, jak napisałem poprzednio. Tą historię zapewne Pan zna. > Stosują się uwagi o sposobie mierzenia racjonalności.Odpowiedź jak poprzednio. Sprawa nie jest ścisła i nie można jej mierzyć jak ruletką (metrówka po rosyjsku). > Poza tym ocena czy X jest w tym znaczeniu> racjonalny (tzn. czy kierował się..., itd.)> musi być wydana przez podmiot, o którym wiadomo już, że jest racjonalnyZgadza się. > a więc przez pewien inny podmiot Y. Skąd jednak wiadomo, że Y jest racjonalny?Może Pan poczytać np. historię Cudu w Sokółce, opisaną na łamach tego Portalu, a być może stanie się w Pana głowie cud i będzie Pan wiedział, jaką opcję reprezentują autorzy. > Potrzebna jest ocena dokonana przez pewnego> racjonalnego Z... i tak w nieskończoność.Proszę pozwolić zadać mi jedno pytanie: skąd Pan wie, że kamień to kamień? Potrzebuje Pan na to świadectwa Boga Jahwe, Kriszny, Thora, Buddy, czy po prostu Pan widzi? > No to ktoś robi mnie w intelektualnego "wała" mówiąc: "my, racjonaliści, itp".Nie, traktują to jako uproszczenie wierząc, że rozmawiają z inteligentnym interlokutorem. > Uwaga jak wyżej.Odpowiedź jak poprzednio. > skąd Pan wie, że nie kieruje się Pan nowymi emocjami?Ponieważ przetrenowałem to wiele razy. Sprawdziłem i działa. Poza tym dbam, aby nie dokonywać retrospekcji w okolicznościach, które sprzyjają nowym emocjom. Gdy jednak tak się zdarza, że zaistnieją nowe emocję - odkładam retrospekcję na jeszcze później. Czy odpowiedziałem na Pańskie pytanie? > Poza tym na decyzje człowieka wpływa podświadomośćZgadza się. > - kto zagwarantuje, że wpływ p. nie jest aż tak znaczny,> iż żaden z naszych wyborów nie jest racjonalnyNikt nie zagwarantuje, bo o żadnej gwarancji w realnym życiu nie może być mowy. Ale też tej gwarancji w tym przypadku nie trzeba. Niepotrzebnie sprowadza Pan proste zjawisko do poziomu meta-abstrakcji. To stosunkowo prosta sprawa, jak się z nią już zmagało, oswoiło i używa się własnych doświadczeń. Natomiast trudniejsza do wytłumaczenia, tak jak niewidomemu trudno wytłumaczyć co to kolor. > Może wszystkie nasze "racjonalne" wybory mają w ostateczności> ten efekt, że powstaje nowe pokolenie naszego gatunku, i że> gatunek ten trwa.Niestety nie bardzo rozumiem, co Pan chce tu powiedzieć. > Po co jednak trwa? Po to, żeby trwać.Oczywiście racjonalizm ma służyć człowiekowi. I służy. > Tak oto nasz "racjonalizm" roztapiałby się w swoistym irracjonalizmie.I znów nie bardzo rozumiem, co Pan chciał tu powiedzieć. > Mają zastosowanie uwagi poczynione wyżej.Odpowiedź jak poprzednio. > Może są to dwie strony tego samego medalu?Być może. A może jeszcze inny model: jedna strona ewoluuje w drugą? Tylko co to zmienia że są dwie strony i one "coś"? > Może tzw. racjonaliści to osoby, które głęboko wierzą> w to, że w swoich wyborach są (na ogół) racjonalne> i tym samym ulegają złudzeniu analogicznemu do złudzenia> polegającego np. na wierze w nieśmiertelność naszego "ja"?Wiara to jedno. Istota wiary polega m.in. na "zbędności" sprawdzania założeń i dogmatów, które ona niesie. Wiara polega na zaufaniu nieweryfikowalnym źródłom. Racjonalista natomiast nic nie bierze na wiarę. Nieustannie doświadcza, sprawdza i weryfikuje żywotne dla siebie informacje, założenia, wartości, cele i wybory. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Trochę podobnie, jak może mienić się katolikiem> > człowiek, który niekiedy omija niektóre normy moralne,> > lub dogmaty swojej wiary. Gdyby odnieść Pana definicję> > racjonalizmu do katolicyzmu, Pan w żadnej mierze> > nie mógłby się mienić katolikiem.> Sądziłem, ze racjonalizm ma do zaproponowania nieco inne standardy niż religia.Jeszcze krótka refleksja. Pozwoli Pan, że nie przejdę obojętnie i wykorzystam to co Pan napisał, by zaznaczyć coś istotnego. U Racjonalisty pojęcie grzechu nie istnieje. Nie jest potrzebne. Ludzie, którzy rozpoznają normy etyczne od wewnątrz wiedzą, co prowadzi do zdrowia i do szczęścia, a co do choroby i zbędnego cierpienia. Nie działa to tylko i wyłącznie na zasadach racjonalnych. Irracjonalne zachowanie w niektórych sytuacjach nie jest żadnym grzechem (piszę w Pana kategoriach rozumienia). Ba, bywa pożądane, aprobowane i cenione. Jesteśmy istotami ludzkimi, które nie mają szans "wyskoczyć" ponad swoje człowieczeństwo, więc proszę mi powiedzieć - jaki jest cel stawiania człowieka pod pręgierzem utraty raju i innych kar doczesno-wiecznych? Naprawdę jest jakiś konkretny powód? Oto, co pisze o sobie np. kol. Irracja, którego sposób myślenia jakoś polubiłem. Cytat:Pytasz się dlaczego... taki nick ? Po prostu jestem taki jak całe życie i świat... idiotycznie... IRRACJONALNY... Jestem, kim jestem - lecz nie zamierzam się nisko kłaniać , wystarczy że buty mam upaprane ludzkim ...błotem . ( ja ) Inaczej widzę, inaczej słyszę i często o tym... zapominam. Naprawdę, tylko nieliczni mnie rozumieją!!! Człowiek, mężczyzna i trochę...samiec. Tak... właśnie w tej kolejności. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> >>Trochę podobnie, jak może mienić się katolikiem> >>człowiek, który niekiedy omija niektóre normy moralne,> >>lub dogmaty swojej wiary. Gdyby odnieść Pana definicję> >>racjonalizmu do katolicyzmu, Pan w żadnej mierze> >>nie mógłby się mienić katolikiem. Dlatego napisałem jakiś czas temu o sobie, że jestem nominalnie katolikiem. Może powinienem powiedzieć: chciałbym być katolikiem. > >Sądziłem, ze racjonalizm ma do zaproponowania nieco inne standardy niż religia.> Jeszcze krótka refleksja. Pozwoli Pan, że nie przejdę obojętnie i wykorzystam to co Pan napisał, by zaznaczyć coś istotnego. Naturalnie. > U Racjonalisty pojęcie grzechu nie istnieje. Nie jest potrzebne. Ludzie, którzy rozpoznają normy etyczne od wewnątrz wiedzą, co prowadzi do zdrowia i do szczęścia, a co do choroby i zbędnego cierpienia. Nie działa to tylko i wyłącznie na zasadach racjonalnych. "Rozpoznawanie norm etycznych od wewnątrz" jest złudzeniem, mitem racjonalistycznym (oświeceniowym). Tam, gdzie ustępuje presja z zewnątrz, prawie zawsze dochodzą do głosu niskie instynkty. Człowiek potrzebuje bata - bez bata będzie tylko zwierzęciem. Niech to będzie nawet bat wirtualny, w postaci pojęcia surowego i wszechwiedzącego bóstwa. Była już wielokrotnie mowa na ten temat i nie chcę się powtarzać. > Irracjonalne zachowanie w niektórych sytuacjach nie jest żadnym grzechem (piszę w Pana kategoriach rozumienia). Ba, bywa pożądane, aprobowane i cenione. Proszę zatem podać przykłady. > Jesteśmy istotami ludzkimi, które nie mają szans "wyskoczyć" ponad swoje człowieczeństwo, więc proszę mi powiedzieć - jaki jest cel stawiania człowieka pod pręgierzem utraty raju i innych kar doczesno-wiecznych? Naprawdę jest jakiś konkretny powód? Chodzi po prostu o to, że samo człowieczeństwo stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Wychodzę z założenia, że człowiek, jakkolwiek jest zwierzęciem, nie jest tylko zwierzęciem, a przynajmniej nie powinien być tylko nim. > Oto, co pisze o sobie np. kol. Irracja, którego sposób myślenia jakoś polubiłem.> Cytat:Pytasz się dlaczego... taki nick ? Po prostu jestem taki jak całe życie i świat... idiotycznie... IRRACJONALNY... Jestem, kim jestem - lecz nie zamierzam się nisko kłaniać , wystarczy że buty mam upaprane ludzkim ...błotem . ( ja ) Inaczej widzę, inaczej słyszę i często o tym... zapominam. Naprawdę, tylko nieliczni mnie rozumieją!!! Człowiek, mężczyzna i trochę...samiec. Tak... właśnie w tej kolejności. Najwyraźniej należę do większości, o jakiej wspomina kol. Irracja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dlatego napisałem jakiś czas temu o sobie, że jestem> nominalnie katolikiem. Może powinienem powiedzieć:> chciałbym być katolikiem.Cenię szczerość. Jaki jest powód Pana chęci? > "Rozpoznawanie norm etycznych od wewnątrz" jest złudzeniem, mitem> racjonalistycznym (oświeceniowym). Tam, gdzie ustępuje presja> z zewnątrz, prawie zawsze dochodzą do głosu niskie instynkty.A skąd Pan to znowu u kaduka wziął? Czy nie z czarnej niemieckiej pedagogiki, która m.in. wyhodowała Hitlera? > Człowiek potrzebuje bata - bez bata będzie tylko zwierzęciem.Hm, coś mi tu Rosją zajeżdża  Żarty na bok. Dla ludzi przez lata przyzwyczajonych do jarzma ociupinka więcej wolności w refleksji, możliwość kierowania się własnym wyczuciem istotnie może być straszna. Tacy faktycznie potrzebują jakiegoś proboszcza, szefa czy Pana, któremu w uregulowanych odstępach czasu oddają daninę. Co do bóstwa-bata, to spokojnie może Pan w to nie wierzyć. Jakoś tak zawsze "przypadkiem" znajduje się ktoś "życzliwy", który ma w tym swój interes, by podsycać u ludzi ten irracjonalny lęk. W skrajnych przypadkach, gdy bóg-bat żyje w człowieku bez podsycania mówimy o obsesji, czy też innym zaburzeniu. Jeśli już dany człowiek potrzebuje bata to na tej samej zasadzie, co uzależniony swojej marihuany. Zresztą o niewolnictwie sporo już w Biblii napisano, stąd Pana odpowiedź jakoś mnie nie dziwi. Ludzi, którzy tak twierdzą na swojej drodze również spotkałem. Trzeba dodać, że nie byli to ludzie szczęśliwi. No ale cóż, skoro uważa Pan, że jeśli rozmawiał z kimś na ten temat i to zwalnia Pana choćby z linka - przechodzę nad tym do porządku dziennego. Z moich obserwacji wynika, że większość ludzi potrzebuje pozytywnego lidera, zarządzającego czy zwierzchnika, któremu będą podlegać i będą ufać. Potrzeba autorytetu jest w ludziach b. mocna i tego nie kwestionuję. > Proszę zatem podać przykłady.Wcześniej już jeden podałem ale ok, konkretnie: znajoma powzięła decyzję o poczęciu drugiego dziecka pomimo diagnozy lekarza, że po kliku latach straci wzrok. Nieco bardziej kontrowersyjnie: koleżanka kokietowała kolegę, który się w niej zadurzył. Wcześniej mówiła mu wielokrotnie, że romantyczna relacja miedzy nimi jest niemożliwa. Jeszcze inny przykład: irracjonalnie wciąż koresponduje Pan na tym forum, pomimo że już parę tygodni temu zadeklarował, że nie sprawia mu to frajdy i chce odejść. Domyślam się, że aprobuje Pan obecny stan rzeczy, a może nawet ceni np. rozmowę ze mną. > Chodzi po prostu o to, że samo człowieczeństwo> stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Wychodzę z> założenia, że człowiek, jakkolwiek jest zwierzęciem,> nie jest tylko zwierzęciem, a przynajmniej nie powinien być tylko nim.Bycie zwierzęciem nie przynosi dla człowieka tylko ujmy. W niektórych sytuacjach zwierzęta zachowają się przytomniej, niż niejeden z nas. Ciekawe, że w sforze psów przewodnik stada to zawsze pies o najsilniejszej psychice i najmocniejszej osobowości. U ludzi natomiast często w tą rolę pcha się ofiarę, lub kogoś słabego. A wracając do mojego pytania: jak Pan myśli, jaki jest cel stawiania człowieka pod pręgierzem utraty raju i innych kar doczesno-wiecznych? Faktycznie jest jakiś ważki i konkretny powód? Oj coś mi mówi, że chyba skończę jak kol. Szaley z pytaniem o argumenty przeciw narodowości czeskiej. Przynajmniej będę w dobrym towarzystwie  > Najwyraźniej należę do większości, o jakiej wspomina kol. Irracja.Z tego co widzę kol. Irracja wspomina raczej o "nieliczności". Łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> > Dlatego napisałem jakiś czas temu o sobie, że jestem> > nominalnie katolikiem. Może powinienem powiedzieć:> > chciałbym być katolikiem.> Cenię szczerość.> Jaki jest powód Pana chęci? Moje przekonania, które m.in. wyłuszczam i uzasadniam na forum. Postawia religijna (albo teistyczna) może być wynikiem (racjonalnych) przekonań, a nie na odwrót: przekonania wynikiem postawy religijnej. Postawa (w pewnej mierze) irracjonalna może być wynikiem racjonalnego namysłu. Nie ma w tym nic dziwnego. > >"Rozpoznawanie norm etycznych od wewnątrz" jest złudzeniem, mitem> >racjonalistycznym (oświeceniowym). Tam, gdzie ustępuje presja> >z zewnątrz, prawie zawsze dochodzą do głosu niskie instynkty.> A skąd Pan to znowu u kaduka wziął? Czy nie z czarnej niemieckiej pedagogiki, która m.in. wyhodowała Hitlera? Dowodu dostarcza akurat cała historia naszego nieszczęsnego gatunku. Ostatnim przykładem są zbiorowe gwałty na kobietach i nastolatkach w Indiach. > >Człowiek potrzebuje bata - bez bata będzie tylko zwierzęciem.> Hm, coś mi tu Rosją zajeżdża  Skojarzenie nie jest jednakowoż żadnym argumentem. W Rosji panuje rygor, ale nie wszędzie gdzie rygor, tam Rosja. > Żarty na bok. Dla ludzi przez lata przyzwyczajonych do jarzma ociupinka więcej wolności w refleksji, możliwość kierowania się własnym wyczuciem istotnie może być straszna. Tacy faktycznie potrzebują jakiegoś proboszcza, szefa czy Pana, któremu w uregulowanych odstępach czasu oddają daninę. Trzeba jeszcze pokazać, że tylko tacy tego potrzebują - dopiero wtedy będzie to pełnowartościowy argument. > Co do bóstwa-bata, to spokojnie może Pan w to nie wierzyć. Jakoś tak zawsze "przypadkiem" znajduje się ktoś "życzliwy", który ma w tym swój interes, by podsycać u ludzi ten irracjonalny lęk. W skrajnych przypadkach, gdy bóg-bat żyje w człowieku bez podsycania mówimy o obsesji, czy też innym zaburzeniu. Znowuż "non sequitur". Reklama jedzenia jest wyrazem interesu, jaki ma w tym producent, ale nie wynika stąd, że głód (podsycany przez umiejętnie zrobioną reklamę) jest czymś nienaturalnym. > Jeśli już dany człowiek potrzebuje bata to na tej samej zasadzie, co uzależniony swojej marihuany.> Zresztą o niewolnictwie sporo już w Biblii napisano, stąd Pana odpowiedź jakoś mnie nie dziwi.> Ludzi, którzy tak twierdzą na swojej drodze również spotkałem. Trzeba dodać, że nie byli to ludzie szczęśliwi.> No ale cóż, skoro uważa Pan, że jeśli rozmawiał z kimś na ten temat i to zwalnia Pana choćby z linka - przechodzę nad tym do porządku dziennego.> Z moich obserwacji wynika, że większość ludzi potrzebuje pozytywnego lidera, zarządzającego czy zwierzchnika, któremu będą podlegać i będą ufać. Potrzeba autorytetu jest w ludziach b. mocna i tego nie kwestionuję. Jest to to samo, o czym ja mówię, tylko że myśl jest ubrana w nieco bardziej modną odzież, coś a la garnitur + zegarek ex-ministra Nowaka. > >Proszę zatem podać przykłady.> Wcześniej już jeden podałem ale ok, konkretnie: znajoma powzięła decyzję o poczęciu drugiego dziecka pomimo diagnozy lekarza, że po kliku latach straci wzrok. Niezbyt wierzy Pan w racjonalność kobiet. Myślę, że kobieta wzięła pod uwagę prawdopodobieństwo błędności diagnozy sięgającej kilka lat naprzód. Iluż ludzi powinno już nie żyć zgodnie z opinią lekarzy! > Nieco bardziej kontrowersyjnie: koleżanka kokietowała kolegę, który się w niej zadurzył. Wcześniej mówiła mu wielokrotnie, że romantyczna relacja miedzy nimi jest niemożliwa. Niech tylko kolega uda teraz obojętnego i wytrwa w tej postawie, a gwarantuję, że kolacja bardzo szybko dojdzie do skutku. Czy zresztą zadurzyłby się Pan w dziewczynie, która nie rzucałaby Panu kłód pod nogi? Tylko w takich warto się zadurzać. Kolega zachował więc sporą dawkę zdrowego rozsądku. > Jeszcze inny przykład: irracjonalnie wciąż koresponduje Pan na tym forum, pomimo że już parę tygodni temu zadeklarował, że nie sprawia mu to frajdy i chce odejść. Domyślam się, że aprobuje Pan obecny stan rzeczy, a może nawet ceni np. rozmowę ze mną. Istnieje coś takiego jak przyzwyczajenie, a niedorzeczności wypisywane przez racjonalistów mają - mówiąc otwarcie - spory ładunek komizmu. Ludzie, którzy z pełną powagą popierają np. Ruch Palikota, Hartmana, Środę, Szczukę, Bratkowską, trockistowską "Gazetę Wyborczą", SLD, i im p., tworzą wraz z nimi coś w rodzaju intelektualnego kabaretu czy menażerii. Tacy ludzie są po prostu niepoważni. Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy "racjonaliści" są pozbawieni rozsądku. > U ludzi natomiast często w tą rolę pcha się ofiarę, lub kogoś słabego.> A wracając do mojego pytania: jak Pan myśli, jaki jest cel stawiania człowieka pod pręgierzem utraty raju i innych kar doczesno-wiecznych? Faktycznie jest jakiś ważki i konkretny powód? Przecież pisałem o tym wielokrotnie. > Oj coś mi mówi, że chyba skończę jak kol. Szaley z pytaniem o argumenty przeciw narodowości czeskiej. Przynajmniej będę w dobrym towarzystwie  > > Najwyraźniej należę do większości, o jakiej wspomina kol. Irracja.> Z tego co widzę kol. Irracja wspomina raczej o "nieliczności". Tak, ale mówiłem o dopełnieniu klasy "nielicznych".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Moje przekonania, które m.in. wyłuszczam i uzasadniam na forum.> Postawia religijna (albo teistyczna) może być wynikiem (racjonalnych) przekonańDo tej pory nie przeczytałem u Pana żadnego racjonalnego uzasadnienia, które miałoby swoje ważkie i wewnętrzne znaczenie . Pod każdym z dotychczasowych kryje się tylko jakaś cząstka Pana. Ale nie przeczę, że takowe są - tylko ich Pan po prostu nie podaje. Podał Pan tylko to, co Pana przekonuje. > a nie na odwrót: przekonania wynikiem postawy religijnej. Postawa (w pewnej mierze)> irracjonalna może być wynikiem racjonalnego namysłu. Nie ma w tym nic dziwnego.Ano nie ma. To, co Pan pisze jest bardzo wśród ludzi popularne (niestety). Ale z samą myślą ogólnie się zgadzam. > Ostatnim przykładem są zbiorowe gwałty na kobietach i nastolatkach w Indiach.Są inne, bardziej przekonujące wytłumaczenie tego zjawiska. Z tym, co Pan napisał nie widzę związku. > Skojarzenie nie jest jednakowoż żadnym argumentem.Oczywiście, że nie. Rzuciłem tylko dla rozluźnienia, jako wstęp. > W Rosji panuje rygor, ale nie wszędzie gdzie rygor, tam Rosja.Czymże się więc różni np. rygor religii na tle seksualności, od rygoru na tle seksualności? Czyż jedno i drugie to nie ta sama zwykła pruderia, tylko pierwsza lekko przypudrowana? > Trzeba jeszcze pokazać, że tylko tacy tego potrzebują - dopiero wtedy będzie to pełnowartościowy argument.Tylko zasiewam wątpliwości zgodnie z własnym systemem przekonań i własną percepcją świata. To Pan założył konieczność bata i nie podał argumentów. A jakieś chyba należałoby.. > Znowuż "non sequitur".Nie. Po prostu historia, którą i Pan w tym wątku docenia. > Reklama jedzenia jest wyrazem interesu, jaki ma w tym producent,> ale nie wynika stąd, że głód (podsycany przez umiejętnie> zrobioną reklamę) jest czymś nienaturalnym.W reklamie nie chodzi o to żeby jeść czy nie jeść, ale aby klient spełniał swoje potrzeby biologiczne u konkretnego producenta. Podobnie jest z bogiem-batem. Panie Elaspie, widzimy te rzeczy zupełnie inaczej. > Jest to to samo, o czym ja mówię, tylko że myśl jest ubrana w> nieco bardziej modną odzież, coś a la garnitur + zegarek ex-ministra Nowaka.Nie wiem, czy słyszał Pan o dwóch rodzajach jazdy na koniu: jeden delikatnie kieruje go piętami, postawą ciała i głosem, dba o zwierzę, wyczuwa każde swoje i konia poruszenie. Drugi nic sobie nie robi z konia, tylko głęboko wbija ostrogi. Różnica aż nomen-omen kłuje w oczy, przynajmniej mnie. > Niezbyt wierzy Pan w racjonalność kobiet.Myli się Pan. Bardzo wierzę  > Myślę, że kobieta wzięła pod uwagę prawdopodobieństwo błędności> diagnozy sięgającej kilka lat naprzód.Nie zna jej Pan, zaryzykuję, że w ogóle zna Pan mało kobiety. Mówiła coś bardzo odległego i brała to bardzo serio. > Niech tylko kolega uda teraz obojętnego i wytrwa w tej postawie,> a gwarantuję, że kolacja bardzo szybko dojdzie do skutku.Znana i oklepana strategia. Ale w tym wypadku z gwarancją proszę się nie śpieszyć. Znalazła sobie innego adoratora i jej dawny kolega nie chce przychodzić na wspólne imprezy. > Czy zresztą zadurzyłby się Pan w dziewczynie, która nie rzucałaby> Panu kłód pod nogi? Tylko w takich warto się zadurzać. Kolega zachował> więc sporą dawkę zdrowego rozsądku.Nie mówię, że niczego w tym nie ma. Coś w tym jest, ale wszystko ma swoje granice. Według mnie w takich przypadkach rok wodzenia za nos to i tak za długo. A tam było znacznie wiecej. Ludzie są bardziej skomplikowani, niż Pan szanowny przypuszcza. Mimo wszystko w jednym ma Pan rację: zbyt łatwa kobieta nie jest wyzwaniem. > Ludzie, którzy z pełną powagą popierają np. Ruch Palikota, Hartmana,> Środę, Szczukę, Bratkowską, trockistowską "Gazetę Wyborczą", SLD, i im> p., tworzą wraz z nimi coś w rodzaju intelektualnego kabaretu czy menażerii.> Tacy ludzie są po prostu niepoważni.Więc z jakiego powodu Pan z nimi wciąż rozmawia, obrywając co jakiś czas po głowie? Lubi być Pan ofiarą? Nie szkoda czasu, energii i własnego komfortu? > Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy "racjonaliści" są pozbawieni rozsądku.Doceniamy, doceniamy  > Przecież pisałem o tym wielokrotnie.Nie mnie. > Tak, ale mówiłem o dopełnieniu klasy "nielicznych".Acha. Po Pańskim dojaśnieniu jest to odrobinę bardziej klarowne. Dziękuję i pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Moje przekonania, które m.in. wyłuszczam i uzasadniam na forum.www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535209www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535243www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535261www.racjon(*)m.php/s,532005/z,0/d,8#w535358www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,532005#w535396www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,14#w535718> Postawia religijna (albo teistyczna) może być wynikiem (racjonalnych) przekonań, a nie na odwrót: przekonania wynikiem postawy religijnej.pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> Postawa (w pewnej mierze) irracjonalna może być wynikiem racjonalnego namysłu. Nie ma w tym nic dziwnego.www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739> Istnieje coś takiego jak przyzwyczajenie, a niedorzeczności wypisywane przez racjonalistów mają - mówiąc otwarcie - spory ładunek komizmu. Ludzie, którzy z pełną powagą popierają np. Ruch Palikota, Hartmana, Środę, Szczukę, Bratkowską, trockistowską "Gazetę Wyborczą", SLD, i im p., tworzą wraz z nimi coś w rodzaju intelektualnego kabaretu czy menażerii. Tacy ludzie są po prostu niepoważni.www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,621939#w622761 Napisałem 22 maja 2014 roku: Wielce Szanowny Panie Elasp, nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami. Nie wiem co u Pana jest większe - głupota wynikająca z wiary i niewiedzy czy zadufane ogromne ego.
Wystąpił Pan o zablokowanie konta, a nie mógł Pan po prostu przestać tu swoje głupoty pisać i ewentualnie wystąpić o likwidację konta - czyli postąpić zgodnie z regulaminem? Napisałem już, iż sam Pan nie przestanie nas swoimi intelektualnymi wypocinami zamęczać. Pan jest określonym typem człowieka, a ten typ już tak ma! Więc za proroka już mogę tu robić!Ale według Pana Elaspa - poważni ludzie, to tylko tacy jak on!@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > .> > Moje przekonania, które m.in. wyłuszczam i uzasadniam na forum.> www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535209> www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535243> www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535261> www.racjon(*)m.php/s,532005/z,0/d,8#w535358> www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,532005#w535396> www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,14#w535718 Cytaty z czasów, kiedy wierzył Pan jeszcze, że może mnie Pan pokonać w dyskusji. Riposty, jakie Pan otrzymał (myśląc, że "ewangelizatora" łatwo pokona) chyba na dobre ostudziły Pana entuzjazm. > Nie wiem co u Pana jest większe - głupota wynikająca z wiary i niewiedzy czy zadufane ogromne ego. Nie wiem, czy musi Pan to wiedzieć. Łatwiej chyba będzie Panu zastanowić się nad samym sobą. > Wystąpił Pan o zablokowanie konta, a nie mógł Pan po prostu przestać tu swoje głupoty pisać i ewentualnie wystąpić o likwidację konta - czyli postąpić zgodnie z regulaminem? Napisałem już, iż sam Pan nie przestanie nas swoimi intelektualnymi wypocinami zamęczać. Nie musi Pan czytać moich wypowiedzi. Niech Pan nie wypowiada się w imieniu innych ("nas"). > Ale według Pana Elaspa - poważni ludzie, to tylko tacy jak on! Nigdy tego nie powiedziałem. Proszę nie wypowiadać się w moim imieniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>Nie wiem co u Pana jest większe - głupota wynikająca z >> wiary i niewiedzy czy zadufane ogromne ego. > Nie wiem, czy musi Pan to wiedzieć. Łatwiej chyba > będzie Panu zastanowić się nad samym sobą.
Hrabia przywołuje służącego: - Janie, podaj mi szklankę wody! Jan spełnia życzenie. Po chwili: - Janie, podaj mi szklankę wody! Jan ponownie spełnia życzenie hrabiego, lecz po chwili znowu słyszy: - Janie, podaj mi szklankę wody! Troszeczkę poirytowany Jan mówi do hrabiego; - Jaśnie panie, jeśli panu tak bardzo chce się pić, to może przyniosę więcej szklaneczek wody? - Janie, nie czas na dyskusje! Biblioteka płonie!!!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >> Cytaty z czasów, kiedy wierzył Pan jeszcze, że może mnie Pan pokonać w dyskusji. >Co to znaczy pokonać w dyskusji?
>Czy dyskutuje się aby kogoś pokonać, czy przekonać?
Dyskutuje się z wielu powodów.
>Czy kiedy Elasp przestaje odpowiadać
Przestał odpowiadać, bo nie miał czasu. Był to jedyna i całkiem naturalna przyczyna. Chętnie odpowiem, chociaż zdaje się, że już to zrobiłem, a kol. Szarley powtarzał pytania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >Czy kiedy Elasp przestaje odpowiadać> Przestał odpowiadać, bo nie miał czasu. Był to jedyna i całkiem naturalna przyczyna. Chętnie odpowiem, chociaż zdaje się, że już to zrobiłem, a kol. Szarley powtarzał pytania.Nie odpowiedziałeś www.racjonalista.pl/forum.php/s,620380#w621846
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>Czy kiedy Elasp przestaje odpowiadać > Przestał odpowiadać, bo nie miał czasu.
Tania wymówka. Brak czasu bywa okazywaniem lekceważenia. Po co pisać, skoro nie ma się w zanadrzu wystarczającej puli czasu? Czy wtedy w korespondencji p. Elaspa mieści się szacunek?
> Chętnie odpowiem, chociaż zdaje się, że już to zrobiłem, a kol. Szarley powtarzał pytania.
Zdaje się, że Pan tego nie zrobił i nie chodzi tylko o p. Szarley'a. Wśród szanujących się ludzi tak to już jest, że na pytanie "czy została już udzielona satysfakcjonująca odpowiedź?" odpowiada interlokutor. Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>>>Czy kiedy Elasp przestaje odpowiadać >> Przestał odpowiadać, bo nie miał czasu. >Tania wymówka. Brak czasu bywa okazywaniem lekceważenia.
Bywa. Naprawdę nie mam za dużo czasu. Chciałem się wycofać, ale stale ktoś lub coś zachęcało mnie do dyskusji.
>Po co pisać, skoro nie ma się w zanadrzu wystarczającej puli czasu? Czy wtedy w korespondencji p. Elaspa mieści się szacunek?
Tak, mieści się.
>> Chętnie odpowiem, chociaż zdaje się, że już to zrobiłem, a kol. Szarley powtarzał pytania. >Zdaje się, że Pan tego nie zrobił i nie chodzi tylko o p. Szarleya. Wśród szanujących się ludzi tak to już jest, że na pytanie "czy została już udzielona satysfakcjonująca odpowiedź?" odpowiada interlokutor.
Obawiam się, że wtenczas każda dyskusja ciągnęłaby się w nieskończoność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Obawiam się, że wtenczas każda dyskusja ciągnęłaby się w nieskończoność.
Żadna prawdziwa dyskusja, do której obydwaj uczestnicy podchodzą poważnie ryzykując zmianę swoich utartych poglądów, nie ciągnie się w nieskończoność.
Satysfakcja z niej płynąca powoduje chwilowo poczucie nasycenia i naturalnie potem dochodzi się do punktu końcowego. Pozwala to m.in. ją zawiesić, lub skończyć. Ewent. później rozpocząć nową, równie satysfakcjonującą.
Pan rzeczywiście ma się czego obawiać: u Pana ciągnęłaby sie w nieskończoność, bo kręci się Pan ze swoimi granitowymi poglądami w kółko i nie jest w stanie zaryzykować niczego naprawdę istotnego.
Jest to pewnego rodzaju pułapka - nie tylko dla Pana. Ludzie wtedy odruchowo chcą takiego delikwenta z kółka wybić, a bywa to niemożliwe. Tym samym są w tą pułapkę wciągani. Serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Po co pisać, skoro nie ma się w zanadrzu >> wystarczającej puli czasu? Czy wtedy w >> korespondencji p. Elaspa mieści się szacunek? > Tak, mieści się.
Np. w podsumowaniu wpisów p. Andrzeja.51 że jego wątpliwości i konkluzje które wysnuł z lektury Biblii są "gmeraniem". Rozumiem.
Panie Elaspie, chciałby Pan z nami podyskutować i na początku bierze Pan nasze zaproszenia do dyskusji całkiem serio, ale później brakuje Panu czasu, determinacji - może i argumentów. Też ze świecą szukać miejsca na odpowiedzialność. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Np. w podsumowaniu wpisów p. Andrzeja.51 że jego wątpliwości i konkluzje które wysnuł z lektury Biblii są "gmeraniem". Rozumiem.
To dobrze.
>Panie Elaspie, chciałby Pan z nami podyskutować i na początku bierze Pan nasze zaproszenia do dyskusji całkiem serio, ale później brakuje Panu czasu, determinacji - może i argumentów.
Po pierwsze, z jakimi "nami"? Jest tu wielu ludzi o różnych poglądach. Po drugie, owszem, brakuje mi czasu na dyskusję toczoną w sytuacji, w której druga strona nie ma argumentów. Widać to bardzo dobrze na przykładzie dyskusji, która toczy się powyżej.
Racjonaliści nie są w stanie wykazać, że świat fizyczny = Wszechświat, a przecież korci ich, aby pokazać, że:
1. Wszechświat = świat fizyczny, 2. W świecie fizycznym nie istnieje żaden bóg, ------------------------------------------------ 3. We Wszechświecie nie istnieje żaden bóg (= żaden bóg nie istnieje).
Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny, to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję? Tylko dlatego, że podoba się ona racjonalistom, bo prowadzi do oczekiwanych przez nich wniosków? Fideista może ją w sposób logicznie równie uprawniony odrzucić - właśnie dlatego, że prowadzi do wniosków przez niego nieoczekiwanych.
Jedyne dwa argumenty, jakie można przedłożyć (drobna podpowiedź dla racjonalistów) to a) zwrócenie uwagi na sposób, w jaki oceniamy rzeczy jako możliwe ("może istnieć coś poza światem fizycznym"), w grę wchodzi pomylenie możliwości logicznej z pojmowalnością, b) zwrócenie uwagi brzytwę Ockhama. Problem polega w tym jednak wypadku na tym, że prostota (którą uzyskujemy w wyniku zastosowania b. O.) nie jest ani jedynym, ani głównym walorem poznawczym. Zastosowanie brzytwy Ockhama jest zawsze ewentualnością, nigdy obowiązkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Po pierwsze, z jakimi "nami"? Jest tu wielu ludzi o różnych poglądach.Tak. W ogóle ludzi na świecie jest wielu.  Z tymi, z którymi Pan dyskutuje nie kończąc rozmowy. Np. ze mną, czy kol. Szarley'em. Nie dzielę tutaj ludzi na ateistów, teistów itp. Chodzi o zasady dyskusji, swoiste bon-ton, którego Pan niestety nie dotrzymuje. Jeden z przykładów łamania takiego savoir-vivre podałem wcześniej. > Po drugie, owszem, brakuje mi czasu na dyskusję toczoną> w sytuacji, w której druga strona nie ma argumentów.Z tego, co pamiętam, to raczej Panu zabrakło argumentów (jak mniemam) gdy ucinał Pan rozmowę zasłaniając się brakiem czasu, czy też zaglądającą Panu w oczy apokaliptyczną wizją ciągnięcia rozmowy w nieskończoność. Czasem też wchodził w niegrzeczny ton, tylko aby interlokutora nastraszyć. > Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny,> to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję?Nie mogę i nie chcę odpowiadać za innych. Mnie naprawdę nie przeszkadza, że teiści nie zgadzają się na definicję, iż wszechświat jest tylko fizyczny. Robią to arbitralnie - dobrze, póki nie każą mi myśleć, jak oni sami. > Tylko dlatego, że podoba się ona racjonalistom, bo prowadzi do oczekiwanych przez nich wniosków?Jak mniemam, ma Pan tutaj raczej na myśli racjonalistów-ewangelizatorów (jeśli takowi w ogóle tutaj są). Co do mnie, dawno przestałem lecieć innym na ratunek. Po prostu wyrażam siebie i swoje poglądy. I lubię towarzystwo  Edit: słaby byłby to racjonalista (ateista) gdyby a priori przyjmował definicję braku Boga, a potem prowadził dociekania potwierdzające oczekiwany przez niego wynik. Znam sporo ateistów, których życie pokazuje wręcz coś odwrotnego. Przez sporą cześć życia robili właśnie jak Pan mówi: oczekiwali potwierdzenia istnienia Boga w otaczającym ich świecie, w tym działania (pozytywnego) Boga na ich życie. Niestety nie doczekali się. Później byli już z naiwnymi oczekiwaniami bardziej ostrożni, co na zdrowie im wyszło. > Fideista może ją w sposób logicznie równie uprawniony odrzucić - właśnie> dlatego, że prowadzi do wniosków przez niego nieoczekiwanych.Nic nie staje się logiczne tylko dlatego, że jest niewygodne, czy nieoczekiwane dla usiłującego prowadzić logiczny wywód człowieka. Niestety, też nie staje się logiczne, gdy jest oczekiwane. Oczekiwane czy nieoczekiwane - to nie ma nic do rzeczy. To jest m.in. jedno z piękniejszych zjawisk w życiu, że weryfikuje ono nasze najśmielsze czy też najgłupsze teorie. Tylko człowiek otwarty i gotowy może coś z tego zrozumieć, wystawić się na swoisty "zimny prysznic" od życia. Reszta zostaje w swoich infantylnych wierzeniach wyssanych z mlekiem matki, albo kupionych od innych. Dość ciekawie napisał o tym kiedyś doppelganger: Cytat:Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych. Jest to zupełnie coś innego niż wiara w ich nieistnienie, co większość stara się ateistom zarzucać. Ateizm który wypływa z racjonalizmu (wg mnie jedyna słuszna droga dojścia do takich wniosków) jest tożsamy z pierwszym zdaniem. To tak a propos braku potrzeby wytaczania argumentów na nieistnienie Boga. Można tylko zbijać Pana argumenty, ewent. tłumaczyć racjonalnie dane zjawisko, które do niedawna było tłumaczone tylko w sposób religijny (tu trzeba dodać, że wielu ludzi na tym poziomie utknęło - bo zmierzyć się z nowo odkrytą rzeczywistością, jak już pisałem wyżej rzecz trudna). > Problem polega w tym jednak wypadku na tym, że prostota (którą> uzyskujemy w wyniku zastosowania b. O.) nie jest ani jedynym, ani> głównym walorem poznawczym. Zastosowanie brzytwy Ockhama jest> zawsze ewentualnością, nigdy obowiązkiem.Hm. Cóż powiedzieć: różne wymyślone byty są ciekawe zarówno z psychologicznego, jaki i religioznawczego oraz kulturoznawczego punktu widzenia. Po namyśle dodam również aspekty socjologiczne. W przypadku takiego podejścia ma Pan rację: człowiek będzie chciał użyć wobec tych bytów swojego rozumu, ale dokładnie rozumiejąc kwestie, którymi się zajmuje, niekoniecznie będzie chciał się nimi wprost kierować w swoim życiu (logika). Na podobnej zasadzie wiedza i życiowa mądrość nadająca osobistym losom kierunek niekoniecznie są zbiorem pokrywającym się. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Dość ciekawie napisał o tym kiedyś doppelganger:> Cytat:Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych. Jest to zupełnie coś innego niż wiara w ich nieistnienie, co większość stara się ateistom zarzucać. Ateizm który wypływa z racjonalizmu (wg mnie jedyna słuszna droga dojścia do takich wniosków) jest tożsamy z pierwszym zdaniem. Nie wiem, jak p. Doppelganger ustalił, co zarzuca ateistom większość, ale przyjmijmy, że bazuje on na własnych doświadczeniach. Rozważmy sam pogląd p. Doppelgangera: Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych =/= wierzy w ich nieistnienie. Uwagi. 1. Nawet jeżeli są to dwie różne rzeczy, jedna może prowadzić do drugiej (jedna może wynikać z drugiej). Trzeba wskazać człowieka, który jest ateistą w pierwszym znaczeniu, nie będąc ateistą w znaczeniu drugim. Osobiście uważam, że znalezienie takiego ateisty będzie zadaniem równie trudnym, jak wykazanie istnienia Boga. 2. Określenie ateizmu simpliciter jako "brak wiary w Boga" jest zbyt szerokie, bo małe dzieci i zwierzęta charakteryzują się przecież brakiem wiary w Boga, ale nie nazwiemy ich ateistami. 3. Trzeba uściślić słowo "nadprzyrodzony". Jeżeli ktoś czci Słońce, dlaczego miałby nie być ateistą? 4. Ludzie dość powszechnie uznają istnienie: kont bankowych, pojęć, sposobów, praw, uprawnień, problemów i niezliczonej liczby innych rzeczy, które nie są po prostu złożeniami atomów. Ontologia współczesnego człowieka jest o wiele bogatsza od ontologii nauk. Obawiam się więc, ze jeżeli literalnie potraktować definicję p. Doppelgangera, nie znajdziemy na świecie ani jednego ateisty. Zobacz także punkt 1.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Trzeba wskazać człowieka, który jest ateistą w pierwszym> znaczeniu, nie będąc ateistą w znaczeniu drugim.Dziwię się że Pan nie dokonał dotąd takiego rozróżnienia w swoim duchu. To przecież bardzo łatwe. Niegrzecznym byłoby, gdybym wskazywał palcem, choć kilkoro mam na myśli (niekoniecznie piszących na naszym forum). > Osobiście uważam, że znalezienie takiego ateisty> będzie zadaniem równie trudnym, jak wykazanie istnienia Boga.Skąd to przypuszczenie? > 2. Określenie ateizmu simpliciter jako "brak wiary> w Boga" jest zbyt szerokie, bo małe dzieci i zwierzęta> charakteryzują się przecież brakiem wiary w Boga,> ale nie nazwiemy ich ateistami.Hola hola. Sam nieraz słyszałem podobne określenie padające z ust księży tuż przed rytuałem chrztu. Oczywiście nie swojego  Żarty żartami - to co Pan zauważył akurat świadczy o ściśle kulturowym przekazywaniu religii i wierzeń. Osobiście myślę, że ateistą nie można również nazwać człowieka zajmującego się w danej chwili prowadzeniem samochodu, uprawą roli, czy rozwiązywaniem zadania domowego z córką. Ateizm to postawa wobec w danej chwili, nie sama przez się. > 3. Trzeba uściślić słowo "nadprzyrodzony". Jeżeli> ktoś czci Słońce, dlaczego miałby nie być ateistą?Ponieważ z reguły przypisuje się słońcu walory nadprzyrodzone. Mówimy tu nie o jakimś sztucznie wymyślonym kulcie, ale konkretnym, mającym swoje miejsce np. wśród ludów żyjących w strefie umiarkowanej Ziemi, w Egipcie, Mezopotamii, Armenii, u Greków, Persów, Azteków czy Słowian tudzież Indian Ameryki Północnej (Taniec Słońca). > 4. Ludzie dość powszechnie uznają istnienie:> kont bankowych, pojęć, sposobów, praw, uprawnień,> problemów i niezliczonej liczby innych rzeczy, które> nie są po prostu złożeniami atomów.Słusznie Pan zauważył. Choć nie można przecież powiedzieć,że są to byty. To przeważnie narzędzia, nazwane sytuacje, abstrakcyjne pojęcia które mają przedstawić pewne skomplikowane emocje i stany dynamiczne. Te wszystkie rzeczy, czy też pojęcia mają swoje przeznaczenie, są użyteczne. A teraz pytanie do Pana: czy ludzie dość powszechnie uznają istnienie licha? pl.wikipedia.org/wiki/Licho> Obawiam się więc, ze jeżeli literalnie potraktować> definicję p. Doppelgangera, nie znajdziemy na świecie> ani jednego ateisty. Zobacz także punkt 1.Być może. Choć przestrzegam przed nadawaniem definicji ateizmu zbyt wysokiego stopnia meta-abstrakcji. Traci się wtedy łączność z rzeczywistością, istnieje spore zagrożenie zagubienia w słowach, uzależnienia od żonglerki nimi. A stąd już tylko krok do krainy ułudy, gdzie "udowadniamy" co nam wygodnie, tylko już mało kto rozumie nasz hermetyczny i odrealniony świat. Albo zgoła nikt. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych =/= wierzy w ich nieistnienie.ateistaa.b(*)ako-wiara-w-nieistnienie-boga/adonai.pl/cuda/?id=35www.fronda(*)s/o-wierze-ateistow,35300.htmlwww.solafi(*)ent&task=view&id=298&Itemid=88lewandowsk(*)e-brakiem-wiary-w-boga,256.htm Wiara w niewiarę
Czasem spotykamy się ze zdziwieniem, że ateista się nawrócił, a tak naprawdę on tylko zmienił wyznanie. Przed tym wierzył, że Boga nie ma, a teraz wierzy, że On jest. Jeszcze niedawno spotykaliśmy się z "osobistymi wrogami Pana Boga" walczącymi z wszelkimi przejawami religijności i gnębiącymi ludzi za udział obrządkach. Dzisiaj ci sami, z nie mniejszym zapałem, prześladują jednostki, indyferentne religijnie, pragnące w praktyce przestrzegać rozdziału kościołów od państwa.
Do wszelakiej działalności społeczno-politycznej oraz wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".
Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.Takie jest wyznanie wiary niewierzącego, ale żaden wierzący i tak w nie nie uwierzy, a z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Rzucanie grochem w betonową ścianę większy ślad na niej pozostawi niż przedstawianie racjonalnych argumentów irracjonaliście. Ot trochę ruchów frykcyjnych w kierunku fideisty lecz bez żadnej przyjemności, a taka robota bez przyjemności to grzech jak .... cholera. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Po drugie, owszem, brakuje mi czasu na dyskusjęNa nasze szczęście, gdyż i tak zalewa Pan bzdurami nasze forum - co to by było, gdyby jeszcze Pan miał czas. > toczoną w sytuacji, w której druga strona nie ma argumentów.Tak, nikt tu nie znalazł żadnych argumentów aby naruszyć umysłu gładź Pana Elaspa. "Mówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu" Mówić do Pana Elaspa, to mówić jak do słupa - nic do niego nie dotrze, nawet gdy racjonalnych argumentów kupa. > Widać to bardzo dobrze na przykładzie dyskusji, która toczy się powyżej.> Racjonaliści nie są w stanie wykazać, że świat fizyczny = Wszechświat, a przecież korci ich, aby pokazać, że:> 1. Wszechświat = świat fizyczny,> 2. W świecie fizycznym nie istnieje żaden bóg,> ------------------------------------------------> 3. We Wszechświecie nie istnieje żaden bóg (= żaden bóg nie istnieje).Ło Boże, jakie te racjonalisty strachliwe korci ich, a boją się wykazać. www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w498914www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w499828www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500460www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500630www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500810www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500909 Hipoteza boga jest niefalsyfikowalna, a tym samym pozbawiona wszelkiego sensu empirycznego. W poważnej pracy poznawczej takich hipotez nie bierze się w ogóle pod uwagę, uznając je za bezsensowne. Ponieważ nie odnotowano absolutnie żadnego dowodu istnienia jakiegokolwiek boga, co więcej, nie istnieją nawet szanse, by taki dowód został kiedykolwiek podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga, wewnętrznych sprzeczności tychże oraz programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma prawo umieścić bogów, ich synów, niepokalane matki tych synów, pojęcie tzw. "nieśmiertelnej duszy" oraz duchy swoich przodków razem z wilkołakami, krasnoludkami, jednorożcami, czarodziejami itd. w miejscu dla nich najbardziej naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto korzysta z tego prawa.> Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny,Panu wolno wszystko. Już nie takie bzdury Pan tu przyjmował. Ja przyjmuję za nauką, że istniejąca obiektywnie rzeczywistość jest poznawalna (co nie znaczy poznana) przez umysł ludzki człowieka za pomocą zmysłów bezpośrednio lub pośrednio przez uzbrojenie ich w narzędzia materialne i intelektualne. > to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję?Zupełnie nie widzę powodów. On ma swoją wiarę, a z wiarą dyskusji nie ma. > Tylko dlatego, że podoba się ona racjonalistom, bo prowadzi do oczekiwanych przez nich wniosków?Nie przecenia Pan siebie zbyt bardzo? Przecież to nie my weszliśmy na fideistyczne forum i próbujemy biednego Elaspa ateizować, to Pan tu przyszedł z ewangelizacyjną misją. A wierz Pan sobie w co tylko chcesz, tyle tylko, że swoją wiarą niech Pan nam d... nie zawraca. > Fideista może ją w sposób logicznie równie uprawniony odrzucić - właśnie dlatego, że prowadzi do wniosków przez niego nieoczekiwanych.Według fideistycznej logiki można czynić przeróżne fiki miki. > Jedyne dwa argumenty, jakie można przedłożyć (drobna podpowiedź dla racjonalistów) to a) zwrócenie uwagi na sposób, w jaki oceniamy rzeczy jako możliwe ("może istnieć coś poza światem fizycznym"), w grę wchodzi pomylenie możliwości logicznej z pojmowalnością, b) zwrócenie uwagi brzytwę Ockhama.Jakie argumenty dla racjonalistów może irracjonalista przedstawić? Moim zdaniem żadne. Natomiast racjonaliści mają dostatek argumentów aby wszystkie fideistyczne bzdury odrzucić, tyle tylko iż zaślepieni swoją wiarą fideiści pojąć ich nie mogą. Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a fundamentalistyczna fundamentalnie.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Natomiast racjonaliści mają dostatek argumentów aby> wszystkie fideistyczne bzdury odrzucić, tyle tylko iż> zaślepieni swoją wiarą fideiści pojąć ich nie mogą.Tak, kojarzy mi się tutaj pewien most w Indiana Jones: www.youtube.com/watch?v=r_ORj8gRjzkTyle, że w realu mocno wierzący fideiści na tyle się boją, że ten przysłowiowy krok na twardy argument (wcześniej dla nich nie dostrzegalny) bardzo rzadko robią. Choć oczywiście bywają wyjątki. Swoją drogą w scenie w rozumieniu intencji autora tego filmiku (z napisami) też coś jest. Tyle, że nie to, co zamierzał. Niektórym ludziom z pewnych przyczyn nie wystarcza to, co mają tu na ziemi. I szukają takich magioczno-niewidzialnych mostów całe życie, obijając się o jakieś płonne nadzieje czy łamane tłumaczenia. Dla mnie jest to bardzo dziwne, ale tak jest. Oczywiści nie mówię tutaj o religiantach ani osobach uprawiający religię w sposób ludowy, spełniający tylko powinności rytualne.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Tak, kojarzy mi się tutaj pewien most w Indiana Jones:> www.youtube.com/watch?v=r_ORj8gRjzk Muzycznie coś strasznego, jak można słuchać czegoś takiego? Czy Pan zwariował? Nie lepsza taka muzyka: youtu.be/8DbspjE3FZ8 Sam film jest skądinąd wielkim arcydziełem. Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ten, kto wierzy w Boga, wierzy także w istnienie bezwzględnego i jednoznacznego zła (inna rzecz, że to zło jest wręcz skłonny personifikować; można powiedzieć, że "Bóg" to dla odmiany spersonifikowane najwyższe i absolutne dobro). Pytanie 1: czy ateista, odrzucający istnienie Boga, uznaje istnienie bezwzględnego i jednoznacznego (niekoniecznie spersonifikowanego) zła, czy także takie zło odrzuca? Jeżeli przyjmuje, że pewien czyn X jest bezwzględnie i jednoznacznie zły, jak może ten osąd uzasadnić? Pytanie 2: Czy zdanie "Bóg zakazuje czynu X" nie nie jest przypadkiem pewnym sposobem powiedzenia, że "czyn X jest bezwarunkowo zły"? Czym różni się człowiek uznający pewne rzeczy za bezwzględnie dobre, a pewne za bezwzględnie złe od człowieka religijnego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Muzycznie coś strasznego, jak można słuchać czegoś takiego?Ano jak Pan widzi można. Zresztą dobra zasada, że o gustach się nie dyskutuje - starta czasu. > Czy pan zwariował?Otoczenie mówi mi coś wręcz przeciwnego, że czasem przydałby mi się kawałek wariactwa  > Nie lepsza taka muzyka: youtu.be/8DbspjE3FZ8 Sam film jest skądinąd wielkim arcydziełem.Filmu nie widziałem, po zajawce widzę że z pewnością ma klimat. Słuchając muzyki przypuszczam, że lubi Pan muzykę do filmu "Misja" Enio Moricone. > Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ten, kto wierzy> w Boga, wierzy także w istnienie bezwzględnego i jednoznacznego> zła (inna rzecz, że to zło jest wręcz skłonny personifikować;> można powiedzieć, że "Bóg" to dla odmiany spersonifikowane> najwyższe i absolutne dobro).Tak, znam ten pogląd. Osoby, które tak wierzą również znam. Niestety to bardzo duże uproszczenie, które nie pozwala takim osobom działać bez większych strat własnych i czyichś. Co gorsza, zazwyczaj wiąże się to z obijaniem się o fanty w składzie porcelany, gdzie zamiast tłuczenia można by pić jakąś wyśmienitą herbatę (np. chińską Żelazną Boginię Miłosierdzia) z cieniutkiej filiżanki. > Pytanie 1: czy ateista, odrzucający istnienie Boga, uznaje> istnienie bezwzględnego i jednoznacznego (niekoniecznie> spersonifikowanego) zła, czy także takie zło odrzuca?> Jeżeli przyjmuje, że pewien czyn X jest bezwzględnie> i jednoznacznie zły, jak może ten osąd uzasadnić?Zadał Pan dwa pytania nie odpowiadając na moje wcześniejsze umieszczone tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763#w625055Jak Pan sądzi, jaką mam teraz motywację, by prowadzić z Panem dalej merytoryczną rozmowę? > Pytanie 2: Czy zdanie "Bóg zakazuje czynu X"> nie jest przypadkiem pewnym sposobem powiedzenia, że> "czyn X jest bezwarunkowo zły"?Dobra kwestia. Chowam w pamięci. > Czym różni się człowiek uznający pewne rzeczy za> bezwzględnie dobre, a pewne za bezwzględnie złe> od człowieka religijnego?Dobre i ważkie pytanie. Odpowiedź uzależniam od Pana postawy j.w. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Proszę bardzo. Pytanie wytłuszczone, niżej dodaję jeszcze kontekst > 4. Ludzie dość powszechnie uznają istnienie:> kont bankowych, pojęć, sposobów, praw, uprawnień,> problemów i niezliczonej liczby innych rzeczy, które> nie są po prostu złożeniami atomów.Słusznie Pan zauważył. Choć nie można przecież powiedzieć, że są to byty.To przeważnie narzędzia, nazwane sytuacje, abstrakcyjne pojęcia które mają przedstawić pewne skomplikowane emocje i stany dynamiczne. Te wszystkie rzeczy, czy też pojęcia mają swoje przeznaczenie, są użyteczne. A teraz pytanie do Pana: czy ludzie dość powszechnie uznają istnienie licha?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > A teraz pytanie do Pana: czy ludzie dość powszechnie uznają istnienie licha?W kopalni takie Licho ma na imię Szarlej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Takie to licho ten Szarley.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Słusznie Pan zauważył. Choć nie można przecież powiedzieć, że są to byty.To przeważnie narzędzia, nazwane sytuacje, abstrakcyjne pojęcia które mają przedstawić pewne skomplikowane emocje i stany dynamiczne. Konto bankowe nie jest pojęciem. Pojęcie konta bankowego jest pojęciem, natomiast konto bankowe - nie. > A teraz pytanie do Pana: czy ludzie dość powszechnie uznają istnienie licha?
Nie, nie uznają istnienia licha, chociaż używają słowa "licho" w mowie potocznej. Natomiast uznają istnienie np. sposobu, w jaki rzecz działa, a nie tylko używają słowa "sposób". Sposób nie jest złożeniem atomów. Potoczna ontologia nadal jest więc nie w pełni materialistyczna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Owszem. Konto bankowe nie jest pojęciem, a pewnego rodzaju narzędziem do wymieniania się dobrami przez ludzi i instytucje. Składniki do samodzielnego dopasowania wymieniłem po przecinku, pewnie Pan nie zauważył.
> Nie, nie uznają istnienia licha
A istnienie aniołów uznają. Dziwne, prawda?
> chociaż używają słowa "licho" w mowie potocznej
Dokładnie.
> Natomiast uznają istnienie np. sposobu, w jaki rzecz działa, a > nie tylko używają słowa "sposób". Sposób nie jest złożeniem atomów. > Potoczna ontologia nadal jest więc nie w pełni materialistyczna.
Owszem nie jest w pełni materialistyczna, a to min. z tego powodu, że świat jest dynamiczny, czyli w ciągłym ruchu. Poza tym istnieją też różne interesy istot żywych, w tym człowieka.
Ale to w niczym nie dodaje esencji do ontologii boskiej, przynajmniej ja tego nie dostrzegam. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Czym różni się człowiek uznający pewne rzeczy za> > bezwzględnie dobre, a pewne za bezwzględnie złe> > od człowieka religijnego?Postaram sie odpisać szerzej. Dość sensownie pisze m.in. o tym kol. naszego forumowego kolegi A. Bogusławskiego, Izdebski: Zgadza się on z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". Idąc dalej twierdzi, że język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używa często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Izdebski celnie zauważa, że człek czyni tak dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". W namacalnej rzeczywistości zdarzeń ludzkich nie ma rzeczy raz na zawsze i bezwzględnie dobrych czy złych. W danej sytuacji, zjawisku czy czynie zazwyczaj można dopatrzeć się dobrych i złych stron. Do tego nie wystarcza patrzenie na samą sytuację, trzeba również patrzeć w przód. Jak pisze dalej Izdebski (wtyłuszczenie moje): Cytat:Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. W Pana cytacie człowiek uznający pewne rzeczy za bezwzględnie dobre (a inne za bezwzględnie złe) od człowieka religijnego w istocie różni się niewiele. Obaj bez stałej gotowości weryfikacji swoich poglądów przez nowe doświadczenie nasączeni są ideologią i praktycznie bez znaczenia jest, czy będzie to ideologia religijna, komunistyczna, konsumpcyjna, tyrania guru itp. Ludzie Ci myślą i działają na bardzo podobnej zasadzie. Jeszcze jedno: człowiek opierajacy w ciemno swoją wiarę na poglądach i dogmatach zinstytucjonalizowanej religii, ale pragnący być otwartym na argumenty poddające się weryfiakcji wczesniej czy później z takiej formy religijności odchodzi. To normalny, w zasadzie dobry proces. Ale nie przeczę, że może danego osobnika martwić, może pojawiać sie czasowe poczucie winy itp. W zasadzie bardzo często tak sie dzieje. Pozdrawiam serdecznie!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>W namacalnej rzeczywistości zdarzeń ludzkich nie ma rzeczy raz na zawsze i bezwzględnie dobrych czy złych.
>W danej sytuacji, zjawisku czy czynie zazwyczaj można dopatrzeć się dobrych i złych stron.
Jak rozumiem, brutalny gwałt ojca na własnym dziecku nie jest raz na zawsze i bezwzględnie zły?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jak rozumiem, brutalny gwałt ojca na własnym dziecku nie jest raz na zawsze i bezwzględnie zły?Tak, ma Pan rację - gwałt rodziców na własnym dziecku jest raz na zawsze bezwzględnie zły: www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,565416#w567002@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Pozwoli Pan, że zadam dużo bardziej ważkie pytanie, niż jałowe zastanawianie się nad kwestią, czy zło w brutalnym gwałcie ojca na dziecku jest złe obiektywnie czy subiektywnie.
Jak podaje Watykan (za "Rzeczpospolitą" 27.06.2014) "podejrzewany o pedofilię arcybiskup Wesołowski nie jest już księdzem. Były nuncjusz apostolski na Dominikanie może wkrótce stanąć przed sądem. - Watykan musiał mieć bardzo mocne dowody potwierdzające winę - mówi "Rz" historyk Kościoła dr Magdalena Ogórek i podkreśla, że w sprawie abp. Wesołowskiego zastosowano bardzo szybką ścieżkę działania: - Błyskawicznie odwołano go ze stanowiska i wszczęto procedury wyjaśniające. A teraz równie szybko zapadła decyzja o jego wyrzuceniu. Decyzja w sprawie 66-letniego arcybiskupa nie jest na razie prawomocna. Wydał ją bowiem trybunał pierwszej instancji przy Kongregacji Nauki Wiary.. Biuro prasowe Stolicy Apostolskiej w komunikacie informującym o karze dla abp. Wesołowskiego napisało, że wobec przebywającego w Watykanie hierarchy, który dotychczas cieszył się "względną swobodą poruszania", zostaną podjęte "środki stosowne do wagi przypadku". A to oznacza, że w chwili, gdy decyzja się uprawomocni, były dyplomata stanie przed watykańskim sądem, który za akty seksualne z udziałem nieletnich może mu wymierzyć karę od 8 do 20 lat więzienia. W takim wypadku arcybiskup trafi do rzymskiego więzienia Regina Coeli, z którym Watykan ma podpisaną umowę na osadzanie skazanych".
Domyślam się, że Pana zdaniem postulowana obiektywność zła w jakiś sposób wpływa na obniżenie statystyk pedofilii. I np. wpłynęło to na postawę abp. Wesołowskiego (aspekt pragmatyczny). Jeśli moje domysły są prawdziwe, to czy mógłby Pan to jakoś bliżej wytłumaczyć? Czy może znów chodzi tu tylko i wyłącznie o ideologię? Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Natomiast racjonaliści mają dostatek argumentów aby wszystkie fideistyczne bzdury odrzucić, tyle tylko iż zaślepieni swoją wiarą fideiści pojąć ich nie mogą.> Tak, kojarzy mi się tutaj pewien most w Indiana Jones:www.youtube.com/watch?v=r_ORj8gRjzkJózef Mirosław Życiński (1948 - 2011) - polski biskup rzymskokatolicki, profesor zwyczajny filozofii, doktor habilitowany filozofii nauki, doktor teologii, biskup diecezjalny tarnowski w latach 1990-1997, arcybiskup metropolita lubelski w latach 1997-2011: - Łatwiej skakać w ciemność, gdy wiadomo, że w mroku czekają wyciągnięte ramiona Ojca. Trzeba nam zachęcać do tej radykalnej decyzji tych, którzy przeżywają duchowe rozterki. Wielkich decyzji nie sposób w pełni zracjonalizować. Trzeba zaufać i dać Bogu szansę... SOREN KIERKEGAARD Uważał, że zinstytucjonalizowana religia uniemożliwia jednostce nawiązanie autentycznej relacji z Bogiem. Wiarę w Boga widział jako skok w nieznane, oparty na zawierzeniu w obliczu braku. Wiara nie jest systemem filozoficznym i powinna być inaczej rozważana Prawdziwa wiara, to żarliwe oddanie, a nie żadne wyrobione przekonanie. To nie tylko w CO, ale i JAK wierzymy Konieczne jest podjęcie decyzji - skok w nieznane.Ale skoki wiary różnie się kończą i dopóki nie jesteśmy wiarą całkiem zaślepieni może racjonalniej nie skakać? Wieczny raj i tak poczeka jak dojdziemy tam trochę wolniej. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Z tych dwóch zdecydowanie sympatyczniejszy jest Soren Kierkegaard. Przynajmniej dla mnie. Józef Mirosław Życiński mówi bardziej o pasterstwie dla owczarni, o zachęcaniu bez wchodzenia w głębsze motywacje zachęcanego. Dla mnie zdecydowanie odstręczające. Ale jakaś myśl w obydwóch przypadkach jest. Skoki z pewnością tak. Kwestia, czy do wiary? Żarliwość człowiek co jakiś czas przeżywa, choćby w odniesieniu do partnerki (czasowe ogłupienie). Przypominam sobie, jak w wieku około 12 lat skoczyłem pierwszy raz na główkę z wieży na basenie. Nikt mnie nie namawiał, ale wielu kolegów już wcześniej samodzielnie skoczyło, a ja chciałem się przełamać i zobaczyć jak to jest. Niesamowite przeżycie, pamiętam do dzisiaj. Czy mi coś dało? Na pewno tak. Wiele razy później tak skakałem w przenośni, robię to z resztą do dzisiaj. Wot żyzn  > Ale skoki wiary różnie się kończą> i dopóki nie jesteśmy wiarą całkiem zaślepieni> może racjonalniej nie skakać?Zgadza się. Szczególnie lepiej nie skakać do basenu bez wody. I dobrze byłoby nie skakać z w ł a s z c z a , gdy jesteśmy zaślepieni. Bo wtedy jest największe prawdopodobieństwo uległości i zrobienia głupot w ekstazie lub pędzie poddaństwa dla czyjejś zachcianki. A życie mamy jedno. Niestety mam świadomość, że to trochę tak, jak "dobrze byłoby nie być pijanym po wypiciu flaszki". > Wieczny raj i tak poczeka jak dojdziemy tam trochę wolniej. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To po co pić?No właśnie. Pamiętam, jak w wieku bodajże 18 lat pierwszy raz spróbowałem alkohol. Ohydztwo. Z drugiej strony, mając dwadzieścia parę lat usłyszałem w krakowskim radiu (to było bodajże radio Alfa) relację anonimowego alkoholika, że gdyby ktoś powiedział mu kiedyś że "wódka jest niedobra" udusiłby jedną ręką. Dla niego była to największa słodycz. To mnie mocno zastanowiło i zmotywowało do szukania odpowiedzi na ten paradoks. Oczywiście Pana autorzy bardzo celnie ujmują to słowami kulturoznawcy-psychologa: Cytat:Czynniki kulturowe wpływają na dostępność, wzorce spożywania, nastawienie wobec alkoholu i substancji, czy nawet skutki ich używania. Społeczne, rodzinne i religijne nastawienie wobec spożywania alkoholu może wpływać na wzorce jego spożywania oraz prawdopodobieństwo wystąpienia problemów alkoholowych. Zachowanie ludzi pod wpływem alkoholu może być determinowane kulturowo; zachowania agresywne i antyspołeczne (wzór "pseudokibica") nie występuje powszechnie w kulturach, w których alkohol postrzegany jest jedynie jako środek wspomagający nawiązywanie kontaktów społecznych, mimo że spożycie alkoholu kształtuje się tam na podobnym poziomie, jak w pozostałych krajach. Mam jednak poczucie niedosytu. To nie wszystko. Alkohol w sporych ilościach ogłupia. Może właśnie o to niektórym osobom chodzi, aby ogłupiał. W ogłupieniu nie mamy świadomości pewnych bolesnych rzeczy. Oczywiście nie mamy również świadomości tych radosnych, ale skoro bolesne w nadmiarze przeważają.. Takie długie ogłupienie prowadzi do trwałego uszkodzenia organizmu, degeneracji relacji - często śmierci. Rozmawiałem kiedyś z prof. Franzem Ruppertem na ten temat. Ujął mnie stwierdzeniem, że ma jak ja: jego alkohol nie rozwesela, a sprawia iż czuje się niedobrze w środku. I nie widzi potrzeby. W takim razie po co pić?  Lektura recenzji ksiażki "Religia i psychologia" autorstwa Ks. Bronisława Grulkowskiego bardzo pouczająca. Aż gęsto od różnych znajomych nam tu spraw. Chciałbym kiedyś zobaczyć (choć wiem, że to nierealne) jego rozmowę z naszym Andrzejem.51  Ale do rzeczy, parę smaczków (wytłuszczenia moje): Cytat:W kontekście stawianego sobie celu "unaukowienia" podejścia do Biblii zdumiewać musi fakt praktycznej nieobecności w Bibliografii katolickich autorów takich jak Jan Paweł II czy chociażby Hans Urs von Balthasar, kard. Joseph Ratzinger, kard. Walter Kasper i wielu wielu innych, chociaż jest cytowany Karl Rahner. Dominuje natomiast literatura psychoanalityczna i protestancka. Już zatem spojrzenie na Bibliografię nakazuje ograniczone zaufanie do treści książki i postulatu "unaukowienia" studiów biblijnych. Trudno bowiem uznać za realizację tych celów pozbawienie tych studiów dorobku całej praktycznie katolickiej biblistyki, jak najbardziej przecież naukowej. To właściwie bez komentarza. Cytat:Autor kwestionuje znaczenie pozachrześcijańskich świadectw o Jezusie Chrystusie, chociaż ich wiarygodność jest oczywista , także dla przedstawicieli nauki. Favazza twierdzi, że te jednolinijkowe wypowiedzi z pewnością nie dowodzą istnienia Jezusa (s. 61). W świetle tego gołosłownego stwierdzenia jasne się staje, dlaczego autor wykluczył ze swojej książki cały dorobek biblistyki i teologii katolickiej: miało to służyć "uzasadnieniu" rzekomego naturalizmu Biblii i zakwestionowaniu historyczności Jezusa Chrystusa. Domyślam się, że chodzi tu m.in. o słynne Testimonium Flavianum. Hm, jak długo te proste w sumie argumenty będą drążyć "skałę", z której ks. Bronisław Grulkowski zbudował swój światopogląd.. zapewne długo. Przytaczane argumenty za C. S. Lewisem dość ciekawe. Kiedyś, jako małe dziecko chciałem mieć nową latarkę. Zbiłem szybkę starej i dostałem lanie, a nie nową. Szkoda, że ks. Grulkowski nie przytoczył odpowiedzi Freuda na sugestie Lewisa, byłoby to zdecydowanie bardziej uczciwe. Choć dla mnie jasne, dlaczego nie przytoczył  Na koniec, pomijając już słynne słowa JP II o dwóch płucach: Cytat:Paradoksalnie książka potwierdza potrzebę dialogu, prawdziwego i pełnego, między nauką i wiarą. Dialog ten jest tym bardziej konieczny, jak widzimy na przykładzie prezentowanej książki, w nauce wciąż istnieje wiele irracjonalnych mitów i antyreligijnych, zwłaszcza antykatolickich, uprzedzeń. Szkoda, że Religia i psychologia jest tego smutnym potwierdzeniem. . Zastanawia mnie, kto tu bardziej potrzebuje dialogu, z jakiego powodu i dla kogo jest on konieczny? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . To po co pić?> No właśnie. Pamiętam, jak w wieku bodajże 18 lat pierwszy raz spróbowałem alkohol.Od maleńkości byłem ciekawy świata. Spróbowałem znacznie wcześniej i mnie od razu zasmakował. > Ohydztwo.Do tej pory uwielbiam przeróżne alkohole i próbowałem już bardzo wielu. Przy początkowych próbach zdarzyło mi się parę razy upić. Nawet mocno, ale szybko doszedłem do wniosku, że o ile tzw. rausz może być czymś dobrym, to upojenie jest czymś złym. > Z drugiej strony, mając dwadzieścia parę lat usłyszałem w krakowskim radiu (to było bodajże radio Alfa) relację anonimowego alkoholika,Alkoholizm to potworna choroba, gdyż zabija przez niszczenie mózgu nie tylko samych chorych, ale także ich rodziny i patologizuje całe środowiska. > że gdyby ktoś powiedział mu kiedyś że "wódka jest niedobra" udusiłby jedną ręką. Dla niego była to największa słodycz.Znałem wielu alkoholików, w tym osoby o wielkich talentach i umysłowościach. Obserwowałem jak staczały się na samo dno, alkohol dla sporej części ludzkości stanowi ogromne zagrożenie, ale żadna prohibicja nie jest tu lekarstwem. > To mnie mocno zastanowiło i zmotywowało do szukania odpowiedzi na ten paradoks.Chyba nie przez picie? > Oczywiście Pana autorzy bardzo celnie ujmują to słowami kulturoznawcy-psychologa: (...) Mam jednak poczucie niedosytu. To nie wszystko.Zdecydowanie nie wszystko i alkoholom i alkoholizmowi poświęcone są całe biblioteki. > Alkohol w sporych ilościach ogłupia.Tak, ale znałem takich, którzy już dobrze pijani mogli jeszcze pracować. Mnie zaś trudno nawet po "50". > Może właśnie o to niektórym osobom chodzi, aby ogłupiał. W ogłupieniu nie mamy świadomości pewnych bolesnych rzeczy. Oczywiście nie mamy również świadomości tych radosnych, ale skoro bolesne w nadmiarze przeważają..Tak, traktują alkohol jako rodzaj katharsis. > Takie długie ogłupienie prowadzi do trwałego uszkodzenia organizmu, degeneracji relacji - często śmierci.Dokładnie tak. > Rozmawiałem kiedyś z prof. Franzem Ruppertem na ten temat. Ujął mnie stwierdzeniem, że ma jak ja: jego alkohol nie rozwesela, a sprawia iż czuje się niedobrze w środku.Tyle, że różni ludzie na różne rzeczy różnie reagują. Mnie alkohol w małych ilościach po prostu smakuje, czuję się dobrze "w środku", a nawet - ponieważ zawsze go piję tylko w dobrym towarzystwie - poprawia nastrój. > I nie widzi potrzeby.Dlatego widzę potrzebę, choć nie dostrzegam żadnej konieczności. Czasem dwa trzy miesiące mijają, gdy nie wypiję nawet ani kropelki, a czasem jest miesiąc, gdy w przeliczeniu na spirytus wypiję go nawet litr. > W takim razie po co pić?  Pić, czy nie pić o to jest pytanie i każdy sam sobie musi odpowiedzieć na nie. _____________________________ > Lektura recenzji książki "Religia i psychologia" autorstwa Ks. Bronisława Grulkowskiego bardzo pouczająca. Aż gęsto od różnych znajomych nam tu spraw.> Chciałbym kiedyś zobaczyć (choć wiem, że to nierealne) jego rozmowę z naszym Andrzejem.51  Tak, to zupełnie w tym świecie już nierealne: www.rotman(*)pl/ksieza/Grulkowski_nauka.htm> Zastanawia mnie, kto tu bardziej potrzebuje dialogu, z jakiego powodu i dla kogo jest on konieczny?Dialog, a na jaki temat. Uważam, że dialog pomiędzy nauką, a religią jest niemożliwym, jak i niemożliwą jest zastosowanie zasady "NOMA": www.racjonalista.pl/kk.php/t,6629www.google(*)CNFbpsFk67Rra5l3kKO_w0_O_vMDEQ Nauka i wiara nie mogą być ze sobą sprzeczne, gdyż z punktu widzenia nauki zdania, których przedmiotem jest termin empirycznie nieweryfikowalny są nonsensem, także nonsensem jest przeczenie takim zdaniom. Zaś nauka zajmuje się porządkiem (sensem) empirycznie weryfikowalnego świata. Nie znaczy to, że uważam religię za przeżytek lub mało ważne zjawisko społeczne. I choć wiemy, że doświadczenie religijne jest wyjątkowo odporne na empiryczne badanie i wierzący wyrażają sprzeciw, gdy ich wierzenia chcemy poddawać próbom weryfikacji doświadczalno-rozumowej i racjonalnej dyskusji, to nie zapominajmy, że w religiach musi tkwić coś, co oni uważają za bardzo ważne. Wiara zaspokaja ich potrzeby i odpowiada na ważkie pytania. Religia może być, i najczęściej jest, racjonalna, gdyż jest wynikiem przemyśleń rozumnych ludzi; dlatego wiara na drodze spekulacji intelektualnych może znaleźć potwierdzenie.Mnie nie przeszkadza czyjaś wiara, ale uważam, iż uzurpacje, a nawet żądania fideistów do wniesienia ich wierzeń w dyskurs nauk przyrodniczych są żenujące i świadczą tylko o słabej sprawności intelektualnej osób - czy jest to papież, czy forumowy troll - które to usiłują czynić. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > No właśnie. Pamiętam, jak w wieku bodajże 18 lat pierwszy raz spróbowałem alkohol.> Od maleńkości byłem ciekawy świata. Spróbowałem znacznie wcześniej i mnie od razu zasmakował.> >Ohydztwo.> Do tej pory uwielbiam przeróżne alkohole i próbowałem już bardzo wielu.Ja również je lubię. Ale zależy jakie. Niestety wcześniej nie sprecyzowałem i biję się teraz w piersi: dla mnie wódka to ohydztwo. Kiedyś byłem w domu przyjaciół na Sylwestra. Zaprosili m.in. kolegę Barmana, który jest instruktorem w tym fachu, jeździ na różne "barmańskie" festiwale itp. Robił nam takie drinki, że palce lizać! W ogóle nie było w nich czuć smaku alkoholu.  Po prostu świetne i smaczne. Nigdy czegoś takiego nie piłem. Niestety 0.5l składnika do tych drinków (a miał ich z 10) kosztuje kilka razy więcej, niż 0.5 wódki. > Przy początkowych próbach zdarzyło mi się parę razy upić. Nawet mocno,> ale szybko doszedłem do wniosku, że o ile tzw. rausz może być czymś> dobrym, to upojenie jest czymś złym.Ja nigdy "obcując" z alkoholem sam do tego nie doszedłem. Za to dałem się parę razy ponieść energii imprezy i zabawy. Z czasem potem doszedłem do wniosku, że utrata kontroli nad ilością spożywanej wódki (podczas tej imprezy, którą mam na myśli - wódki bardzo kiepskiej jakości) mi nie służy. Problem leży raczej w mojej małej asertywności i nieuwadze. > Znałem wielu alkoholików, w tym osoby o wielkich talentach i umysłowościach.> Obserwowałem jak staczały się na samo dno, alkohol dla sporej części ludzkości> stanowi ogromne zagrożenie, ale żadna prohibicja nie jest tu lekarstwem.Dokładnie tak. > >To mnie mocno zastanowiło i zmotywowało do szukania odpowiedzi na ten paradoks.> Chyba nie przez picie?Hehe oczywiście nie  Kiedyś usiłowałem poderwać bardzo piękną dziewczynę, która dość dziwnie się przy mnie zachowywała, tym bardziej mnie fascynując. Była bardzo pociągająca i fizycznie i osobowościowo (artystka, która maluje i rzeźbi). Ciągnęło się to przez parę miesięcy: spotkania i wspólne wyjazdy w większej grupie, z których nic nie wynikało. Była córką człowieka, który przez lata cierpiał na chorobę alkoholową, aż w końcu na nią umarł. Nie wiem, czy do końca z tego powodu nie miałem szans, ale zamknięcie i pancerz, które wtedy widziałem najpierw bardzo mnie dotykało, a później dało do myślenia. > znałem takich, którzy już dobrze pijani mogli jeszcze pracować. Mnie zaś trudno nawet po "50".Mnie podobnie, choć może nie po 50tce  > > Może właśnie o to niektórym osobom chodzi, aby ogłupiał. W ogłupieniu nie> > mamy świadomości pewnych bolesnych rzeczy. Oczywiście nie mamy również> > świadomości tych radosnych, ale skoro bolesne w nadmiarze przeważają..> Tak, traktują alkohol jako rodzaj katharsis.Myślę, że raczej ucieczka od trudnych spraw, z którymi czują się bezsilni. Katharsis rozumiem, jako proces jednoznacznie pozytywny: rodzaj oczyszczenia, rozwiązania sprawy, problemu, uzależnienia, poradzenia sobie z osobą, która nas zadręcza itp. Odcięcie się i możliwość rozpoczęcia nowej drogi bez dotychczasowych obciążeń. > Tyle, że różni ludzie na różne rzeczy różnie reagują. Mnie alkohol w małych> ilościach po prostu smakuje, czuję się dobrze "w środku", a nawet - ponieważ zawsze> go piję tylko w dobrym towarzystwie - poprawia nastrój.Jest Pan smakoszem. Kiedyś koleżanka zadała mi pytanie, czy jest coś lepszego, niż "bardzo dobre" Zgłupiałem i nie wiedziałem, co jej odpowiedzieć. W końcu się nade mną zlitowała, jej odpowiedź "2x bardzo dobre"  > Pić, czy nie pić o to jest pytanie i każdy sam sobie musi odpowiedzieć na nie.Gorzej że czasem ludzie piją bez odpowiedzi na nie. Chyba, że za odpowiedź weźmiemy ich postawę. > Mnie nie przeszkadza czyjaś wiara, ale uważam, iż uzurpacje, a nawet żądania fideistów> do wniesienia ich wierzeń w dyskurs nauk przyrodniczych są żenujące i świadczą tylko o słabej> sprawności intelektualnej osób - czy jest to papież, czy forumowy troll - które to usiłują czynić.Ano tak. Co bym dodał - świadczą również chyba o samotności i jakimś braku satysfakcji tych osób we własnym gronie. Tudzież niepewności. To Pan zdaje się powiedział kiedyś, że przyjmowanie (wciąganie) do swojego grona coraz to nowych osób (a najlepiej, gdyby to były osoby powszechnie uznane np. w dziedzinie nauk przyrodniczych) polepsza samopoczucie, które teista musi mieć chyba nienajlepsze. W końcu apostolstwo p. Władysławy też ma jakiś swój powód. To odczucie zażenowania podczas prób "wnoszenia ich wierzeń w dyskurs nauk przyrodniczych", które i ja czuję bierze się chyba z przeświadczenia o własnej wyższości osób wierzących, założonego a priori. I to wcześniej, czy później wychodzi. M.in. dlatego takie próby z ich strony zawsze kończą się porażką. Cóż powiedzieć - niestety dobrze sobie na nią zapracowują..  Pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny, to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję?
Dlatego, bo jest to bardzo dobra definicja. A jest bardzo dobra, bo fideista nie jest w stanie wskazać realnie istniejącego obiektu, który nie należałby do świata fizycznego. A więc świat fizyczny to wszystko, czyli Wszechświat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>> Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny, to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję?
>Dlatego, bo jest to bardzo dobra definicja. A jest bardzo dobra, bo fideista nie jest w stanie wskazać realnie istniejącego obiektu, który nie należałby do świata fizycznego. A więc świat fizyczny to wszystko, czyli Wszechświat.
Co jednak rozumie się tu przez "wskazanie realnie istniejącego obiektu"? Jeżeli wskazanie z definicji polega na zastosowaniu metod empirycznych, będzie tautologią powiedzenie, że nikt nie wskazał przedmiotu spoza świata fizycznego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
. Dlatego, bo jest to bardzo dobra definicja. A jest bardzo dobra, bo fideista nie jest w stanie wskazać realnie istniejącego obiektu, który nie należałby do świata fizycznego. A więc świat fizyczny to wszystko, czyli Wszechświat.> Co jednak rozumie się tu przez "wskazanie realnie istniejącego obiektu"?Wskazanie obiektu, który może mieć jakikolwiek wpływ na dostępną ludzkiemu poznaniu rzeczywistość. > Jeżeli wskazanie z definicji polega na zastosowaniu metod empirycznych,A jakie poza empirycznymi istnieją dla człowieka możliwości poznania? Spekulacje na temat wytworów jego fantazji? > będzie tautologią powiedzenie, że nikt nie wskazał przedmiotu spoza świata fizycznego.Tautologia pod kątem językoznawczym, czy filozoficznym? Nigdy nikt nie przedstawił nawet najmniejszej weryfikowalnej przesłanki o możliwości istnienia czegokolwiek poza istniejącą rzeczywistością dostępną ludzkiemu poznaniu. Nie można poważnie zastanawiać nad zupełnie nieweryfikowalnym spekulacjami ludzkiej fantazji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,373243/z,0www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,373243#w373548www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,373243#w373559www.racjon(*)m.php/s,373243/z,0/d,5#w373714www.racjon(*)m.php/s,373243/z,0/d,7#w373881@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Co jednak rozumie się tu przez "wskazanie > realnie istniejącego obiektu"? Jeżeli wskazanie z > definicji polega na zastosowaniu metod empirycznych, > będzie tautologią powiedzenie, że nikt nie > wskazał przedmiotu spoza świata fizycznego.
Mam wrażenie, że tylko udaje Pan zdziwienie czytając myśl. p. Fizyka. A to trochę fałszywie brzmi. Taki przykład, proszę nad nim chwilę pomyśleć: dany prorok mówi, że przewiduje takie to a takie zdarzenia / zjawiska (wiedza spoza świata fizycznego) w przyszłości. Albo autor natchniony opisuje "zdarzenia" z przeszłości. Później czekamy, a seria wskazanych przez niego, konkretnych wydarzeń się dzieje. Historycy notują dane zdarzenia, dziejące się w bliższej i dalszej perspektywie. Przy tym literaturoznawca i językoznawca potwierdza autentyczność proroctw. Prosty i upragniony model, prawda?
A jednak zawsze w przypadku analizy takich proroctw czy też relacji jest jakieś "ale", okazuje się proroctwa spoza świata fizycznego są co najmniej mętne.
Jednym z przykładów takich proroctw, czy bardziej precyzyjnie: fikcji literackiej jest Księga Wyjścia ST. Podczas ponad stu lat badań archeologicznych nie odkryto niczego, co mogłoby wspierać historyczność narracyjnych elementów KW, takich jak pobyt przez cztery wieki w Egipcie, ucieczka ponad miliona Izraelitów z delty Nilu czy też trzymiesięczna wędrówka przez pustynię do Synaju. Egipskie zapiski nie zawierają wzmianek o czymkolwiek opisanym w Księdze Wyjścia, obszar południowego półwyspu Synaj nie zawiera żadnych śladów masowej migracji opisanej w Eksodusie, a praktycznie wszystkich miejsc wymienionych w Księdze - włącznie z Goszen (obszar w Egipcie, który rzekomo zamieszkiwali Izraelici), "miast na składy" - Pitom i Ramses, miejsca przekroczenia Morza Czerwonego (lub też raczej - jak twierdzą współcześni badacze Biblii - Morza Trzcin), a nawet samej Góry Synaj - nie udało się zidentyfikować. Badacze, którzy utrzymują, że Księga Wyjścia stanowi historyczną prawdę w końcu przyznali, że że dowody mogą co najwyżej sugerować możliwość. Nie chcę tu być tak całkiem pesymistą: mimo wszystko, od niedawna w obszarze oficjalnego rozumienia Biblii przez KK jakiś postęp jest. Ale.. hm. No właśnie. Jaką rzeczywistość tak naprawdę opisuje Księga Wyjścia?
Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Mam wrażenie, że tylko udaje Pan zdziwienie czytając myśl. p. Fizyka. >A to trochę fałszywie brzmi. >Taki przykład, proszę nad nim chwilę pomyśleć: dany prorok mówi, że przewiduje takie to a takie zdarzenia / zjawiska (wiedza spoza świata fizycznego) w przyszłości. Albo autor natchniony opisuje "zdarzenia" z przeszłości. Później czekamy, a seria wskazanych przez niego, konkretnych wydarzeń się dzieje. >Historycy notują dane zdarzenia, dziejące się w bliższej i dalszej perspektywie. >Przy tym literaturoznawca i językoznawca potwierdza autentyczność proroctw. >Prosty i upragniony model, prawda?
Model wzięty z nauk empirycznych. Na podobnej zasadzie można by zakwestionować wiele gałęzi wyższej matematyki, których twierdzenia nie mają żadnego przełożenia na empiryczną rzeczywistość i w żaden sposób nie przejawiają się w niej.
>A jednak zawsze w przypadku analizy takich proroctw czy też relacji jest jakieś "ale", okazuje się proroctwa spoza świata fizycznego są co najmniej mętne. >Jednym z przykładów takich proroctw, czy bardziej precyzyjnie: fikcji literackiej jest Księga Wyjścia ST, itd.
Po pierwsze, nie interesują mnie fantazje ciemnych i zabobonnych mas żydowskich. Po drugie, w każdej fantazji jest na ogół odrobina prawdy. Po trzecie, nawet jeżeli judaizm i chrześcijaństwo są zbiorem zmyśleń, nie wynika stąd, że nie może istnieć rzetelna religia (lub teologia).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Na podobnej zasadzie można by zakwestionować wiele gałęzi wyższej > matematyki, których twierdzenia nie mają żadnego przełożenia > na empiryczną rzeczywistość
Daje Pan świadectwo słabej znajomości celowości odkryć matematyków. Na tej samej zasadzie kwestionuje się twierdzenia wszystkich gałęzi wyższej matematyki, tzn ich logiczność. To, że niektóre z nich wciąż nie mają przełożenia na empiryczną rzeczywistość jest truizmem. Nie o to w kwestionowaniu, o którym mówimy chodzi. Matematyka teoretyczna, nazywana czasami matematyką czystą, jest często rozwijana bez wyraźnego związku z konkretnymi zastosowaniami. W tej odmianie jest ona przez niektórych matematyków uważana za formę sztuki. Tylko niektóre działy matematyki teoretycznej znalazły swoje praktyczne zastosowanie, kiedy okazało się, że potrzebuje ich nowoczesna fizyka lub informatyka. Inne wciąż są "panną do wzięcia".
W historii z Księgą Wyjścia chodzi o coś innego: chrześcijanie przez wiele lat utrzymywali, że były to zapisy historyczne. Tak bardzo często mówi się i teraz o zdarzeniach opisanych w NT, a przecież w wielu miejscach jest to równie wątpliwe.
Ale ja też nie do końca o tym. Czy teraz rozumie Pan lepiej intejcje p. Fizyka w jego wpisie?
> Po pierwsze, nie interesują mnie fantazje ciemnych i zabobonnych mas żydowskich.
Ale jak domniemywam, interesuje Pana np. fantazja ciemnego, zabobonnego, zakompleksionego i pochodzącego z mas zydowskich św. Pawła. Medice, cura te ipsum. Bez komentarza.
> Po drugie, w każdej fantazji jest na ogół odrobina prawdy.
.. i morze nieprawdy. Zgadzam się z Panem. Właściwie to samo mówi od wielu lat teoria prawdopodobieństwa. Każdy z nas jest po części prorokiem np. obstawiając jutrzejszą pogodę.
> Po trzecie, nawet jeżeli judaizm i chrześcijaństwo są zbiorem zmyśleń, > nie wynika stąd, że nie może istnieć rzetelna religia (lub teologia).
Pytanie, co Pan rozumie pod pojęciem "rzetelna". Czy w ogóle coś, co nie ma odzwierciedlenia w empirycznie weryfikowalnej rzeczywistości można tym mianem określić? Czy np. poglądy papieży i biskupów w czasach Kopernika, wywodzących z Biblii, iż Ziemia jest centrum wszechświata można nazywać rzetelnymi? Czy ich spis ksiąg zakazanych i metody weryfikacji dzieł można nazwać rzetelnymi? Aż wreszcie: jak to świadczy o używanych przez nich metodach? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Daje Pan świadectwo słabej znajomości celowości odkryć matematyków. Na tej samej zasadzie kwestionuje się twierdzenia wszystkich gałęzi wyższej matematyki, tzn ich logiczność.
>To, że niektóre z nich wciąż nie mają przełożenia na empiryczną rzeczywistość jest truizmem.
O ten truizm tu chodzi. Jeżeli przyznaję mi Pan rację (mówiąc, że to truizm), wszystko się zgadza.
>Ale ja też nie do końca o tym. Czy teraz rozumie Pan lepiej intejcje p. Fizyka w jego wpisie?
Nie wgłębiam się w intencję p. Fizyka, wolałbym wniknąć w jego argumenty, z którymi, jak to u racjonalistów, krucho.
>>Po pierwsze, nie interesują mnie fantazje ciemnych i zabobonnych mas żydowskich. >Ale jak domniemywam, interesuje Pana np. fantazja ciemnego, zabobonnego, zakompleksionego i pochodzącego z mas zydowskich św. Pawła. Medice, cura te ipsum. >Bez komentarza.
Sw. Paweł był człowiekiem wykształconym nie tylko w niuansach swojej religii, więc zarzut zupełnie nietrafny.
>Pytanie, co Pan rozumie pod pojęciem "rzetelna". Czy w ogóle coś, co nie ma odzwierciedlenia w empirycznie weryfikowalnej rzeczywistości można tym mianem określić?
Proszę skonfrontować to pytanie z początkowym akapitem Pana odpowiedzi.
>Czy np. poglądy papieży i biskupów w czasach Kopernika, wywodzących z Biblii, iż Ziemia jest centrum wszechświata można nazywać rzetelnymi? Czy ich spis ksiąg zakazanych i metody weryfikacji dzieł można nazwać rzetelnymi? Aż wreszcie: jak to świadczy o używanych przez nich metodach?
Jak za 500 lat będą ocenione współczesne metody naukowe? Nie sądzę, aby nadal były oceniane jako rzetelne. Rzetelność jest córką czasu - metody stosowane przez papieży były jak na owe czasy rzetelne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > O ten truizm tu chodzi. Jeżeli przyznaję mi Pan rację (mówiąc, że to truizm), wszystko się zgadza.Naprawdę Pan uważa, że pochwalę go za głoszenie truizmów?  > Nie wgłębiam się w intencję p. Fizyka, wolałbym wniknąć w> jego argumenty, z którymi, jak to u racjonalistów, krucho.Nie chce Pan zrozumieć, co forumowicz Fizyk chce do Pana powiedzieć w sumie prostym językiem, a chce się Pan wgłębiać w wyrwane z kontekstu, pojedyncze jego (i innych racjonalistów) argumenty. Panie Elaspie, nie przestaje mnie Pan zadzwiać. Argumenty nie stają się kruche tylko dlatego że p. Elasp, lub ktoś inny tak mówi. Trzeba je jeszcze logicznie podważyć. > Sw. Paweł był człowiekiem wykształconym nie tylko w niuansach swojej religii, więc zarzut zupełnie nietrafny.Przede wszystkim nie był wykształcony w niuansach "swojej religii", bo dopiero ją sam tworzył. Wtedy przecież była w powijakach - to po pierwsze. Po drugie ksztłacił się w synagodze w Tarsie (znał Pismo Święte, języki biblijne) oraz w Jerozolimie u boku rabina Gamaliela. Czyli można powiedzieć, że uczył się "niuansów" głównie tego, co Pan nazywa "fantazjami ciemnych i zabobonnych mas żydowskich". Po trzecie, wystarczy zestawić teksty Pawła z tekstami filozofów stoickich czy epikurejskich (ówcześnie mu dostępnych) i już wiemy co z tego wziął, a co nie. Raczej niewiele. > Jak za 500 lat będą ocenione współczesne metody naukowe?> Nie sądzę, aby nadal były oceniane jako rzetelne.Jak zwykle nadinterpretuje Pan. Zastanówmy się, jak oceniane są dziś metody naukowe sir Isaaka Newtona. Jako nierzetelne? Czyżby, p. Elaspie?  > Rzetelność jest> córką czasu - metody stosowane przez papieży były jak na owe czasy rzetelne.Może czasem były jedynie dostępne, ale tu nie o to chodzi. Problem w tym, że te metody w Kościele przetrwały. Kościół dalej wynosi pod niebiosa skomprominowane już parę setek lat temu objawienie. Nieco tłumaczy go fakt (ale nie rozgrzesza) że musi to robić, bo to jego trzon. Np. nauka Kościoła odciska swoje piętno w dziedzinie seksualności. Karygodne. Powinno się jak najszybciej zakazać Kościołowi głoszenia jego nauk w dziedzinach, które wykraczają poza duchowość i religijność. pl.wikipedia.org/wiki/Nerwica_eklezjogenna
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Nie chce Pan zrozumieć, co forumowicz Fizyk chce do Pana powiedzieć w sumie prostym językiem, a chce się Pan wgłębiać w wyrwane z kontekstu, pojedyncze jego (i innych racjonalistów) argumenty. Otóż to. Tego właśnie chcę. > Panie Elaspie, nie przestaje mnie Pan zadzwiać.> Argumenty nie stają się kruche tylko dlatego że p. Elasp, lub ktoś inny tak mówi.> Trzeba je jeszcze logicznie podważyć. Nad wyraz trudno podważyć coś, czego nie ma. > >Sw. Paweł był człowiekiem wykształconym nie tylko w niuansach swojej religii, więc zarzut zupełnie nietrafny.> Przede wszystkim nie był wykształcony w niuansach "swojej religii", bo dopiero ją sam tworzył. Wtedy przecież była w powijakach - to po pierwsze. Miałem na myśli religię mojżeszową. > Po drugie ksztłacił się w synagodze w Tarsie (znał Pismo Święte, języki biblijne) oraz w Jerozolimie u boku rabina Gamaliela. Czyli można powiedzieć, że uczył się "niuansów" głównie tego, co Pan nazywa "fantazjami ciemnych i zabobonnych mas żydowskich". I o tym też mówiłem. > Po trzecie, wystarczy zestawić teksty Pawła z tekstami filozofów stoickich czy epikurejskich (ówcześnie mu dostępnych) i już wiemy co z tego wziął, a co nie. Raczej niewiele. Być może zaczerpnął niewiele, ale wiedział o wiele więcej o świecie niż przeciętny Żyd. > Jak zwykle nadinterpretuje Pan. Zastanówmy się, jak oceniane są dziś metody naukowe sir Isaaka Newtona.> Jako nierzetelne? Czyżby, p. Elaspie?  Jak Pan ocenia obliczenia, których dokonał, z których wynika, że koniec świata nastąpi w roku 2060? > >Rzetelność jest córką czasu - metody stosowane przez papieży były jak na owe czasy rzetelne.> Może czasem były jedynie dostępne, ale tu nie o to chodzi. Problem w tym, że te metody w Kościele przetrwały. Kościół dalej wynosi pod niebiosa skomprominowane już parę setek lat temu objawienie. Nieco tłumaczy go fakt (ale nie rozgrzesza) że musi to robić, bo to jego trzon. Jeżeli Pan sam tłumaczy to postępowanie, nie muszę mieć nic do dodania. > Np. nauka Kościoła odciska swoje piętno w dziedzinie seksualności. Karygodne. Powinno się jak najszybciej zakazać Kościołowi głoszenia jego nauk w dziedzinach, które wykraczają poza duchowość i religijność. Wtedy w sposób nieskrepowany będziemy się oddawać zmysłowym rozkoszom, nie ograniczani przez Kościół i cholerne "wyrzuty sumienia". Można uczynić wzorem do naśladowania cesarza Tyberiusza (a nie jakiegoś tam Jezusa) i np. odnowić tradycję zabaw na wyspie Capri. Zaręczam, że liczba cierpiących na nerwice eklezjogenne spadnie w niedługim czasie do zera. Dla zachęty - cytaty ze Swetoniusza: "Ściągnięci tłumnie zewsząd chłopcy rozpustni i dziewczęta oraz wynalazcy potwornego stosunku, których nazywał "spintriami", spleceni w potrójnym uścisku nawzajem się sobie oddawali, aby podniecać tym widokiem jego otępiałe zmysły. Sypialnie rozmieszczone w wielu miejscach pałacu ozdobił obrazami, rzeźbami o najbardziej rozwiązłych tematach i postaciach oraz zaopatrzył w księgi Elefantydy, aby nikomu w wykonywaniu jego czynności nie zabrakło wzoru do figury przez Tyberiusza zamówionej." "Mianowicie jakoby miał nauczyć chłopców, pacholęta zaledwie, których nazywał rybkami, aby w czasie jego kąpieli krążyli mu między udami i nieznacznie podpływając podniecali go językiem lub ugryzieniem. Również jakoby kazał przykładać sobie do członka męskiego lub do brodawki piersiowej nieco starsze niemowlęta, jednak nie odstawione jeszcze od piersi." "Opowiadają, że kiedyś w czasie składania ofiar zachwycony urodą sługi podającego mu skrzyneczkę z kadzidłem nie mógł powstrzymać swej żądzy i natychmiast, prawie z końcem obrzędu religijnego, w tymże miejscu uprowadził go na bok i spełnił akt fizyczny z nim oraz z jego bratem fletnistą." www.livius.org/su-sz/suetonius/tiberius.html
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Można uczynić wzorem do naśladowania cesarza Tyberiusza (a nie jakiegoś tam Jezusa) i np. odnowić tradycję zabaw na wyspie Capri.Tak, ogromnie dużo zależy od ukształtowania w określonej kulturze. Dla Jezusa, który prawdopodobnie raz w życiu się wykąpał, kąpiel była ogromnym przeżyciem, którego już niczym uzupełniać nie trzeba było. Tyberiusz kąpiący się codziennie musiał biedak jakoś sobie tam tą czynność uatrakcyjniać. Morał zaś jest jeden. Mamy dwudziesty pierwszy wiek i nie szukajmy moralnych wzorców aż w starożytności. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
Po co nam nieboszczyk Kotarbiński, jak mamy "etyka" Hartmana, Tyberiusza XXI wieku? Moda na bi! Jan Hartman Jakże gładkie i miłe oku jest ciało młodzieńca, jakże chciałoby się dotknąć jego ramion mocnych i opalonych, przesunąć ręką po jego piersi porośniętej złotawym runem. Tak mówię ja, mężczyzna heteroseksualny, który nigdy nie zdobył się i już nie zdobędzie na żaden akt przeciwny heteryckiemu wyznaniu. Łatwiej przyjdzie wszak kobiecie, równie jak ja ortodoksyjnie hetero-doksalnej opowiedzieć sobie o lubych piersiach i słodko-mrocznym łonie innej kobiety - nie karcimy wszak kobiecych marzeń o kobietach tak surowo, skoro damskie igraszki nie grożą nam, zdobywcom pożywienia, perspektywą karmienia cudzych bękartów. Czy długo jeszcze mamy być zakładnikami na wpół dzikich pasterzy Lewantu, z trudem odróżniających posiadanie kobiety od posiadania owcy, ważących każdą kroplę bezcennej spermy wagą złota i żądnych całkowitej kontroli nad prokreacją swoich domowników i sług? Ponure semickie przesądy z odmętów pradziejów jak morowe powietrze rozwiały się po świecie wichrem dziejów. Quousque tandem? Kiedyś, na zakończenie kilkumiesięcznej współpracy Rzecznik Praw Obywatelskich dr Janusz Kochanowski złożył mi osobliwe życzenia: "Życzyłbym panu, aby pański dorobek naukowy był choć w połowie taki jak dorobek prof. Legutki". Deklaracje uwielbienia dla Ryszarda Legutki poprzedzone były pochwałami dla ówczesnego ministra edukacji Romana Giertycha, a to z powodu jego działań wymierzonych przeciwko "promowaniu homoseksualizmu w szkołach". Kochanowski podzielał obawy Giertcha, twierdząc, że i jemu znane są "przypadki promowania". Gniew rzecznika, kulminujący w osobliwym argumentum ad Legutkam (Boże, gdybyś istniał, na pewno uchroniłbyś mnie przed najbardziej nawet hipotetycznym porównaniem z Legutką, a więc nie istniejesz!) wzbudziła moja uwaga, że homoseksualizm i heteroseksualizm są w Polsce konstytucyjnie równouprawnione i jeśli nie wolno byłoby "promować homoseksualizmu", to również i heteroseksualizmu, więc zostałyby nam tylko te bardziej wyrafinowane przyjemności. Jadąc sobie od rzecznika pociągiem Krakowa i układając w myślach list, w którym zrzeknę się powierzonej mi przez jego rzeczniczą wysokość skromnej funkcyjki przewodniczącego zespołu czegoś tam, poprzysiągłem sobie, że od tego momentu będę propagatorem wszelakich zboczeń, z czego sumiennie się odtąd wywiązuję. Oto i Robert Biedroń jest najprzystojniejszym facetem, jakiego znam, a Anna Grodzka jedną z najbardziej kobiecych kobiet, której uśmiech zaprasza, by szarmancko całować jej dłoń. Uwielbiam gejów za to, że okazują mi przyjaźń i serdeczność w sposób, na który heterycy nigdy by sobie nie pozwolili, pomni, że każdy samiec jest rywalem. Kocham wszelkie LGBT, bo poszerzają horyzonty możliwych relacji między ludźmi i rozpalają wyobraźnię. To dzięki nim zdolny jestem wierzyć, że ludzkie życie jest bogatsze i bardziej subtelne, niż jedyna znana mi z autopsji hetero-nuda poskromionych przez kobiety samców. Już dla mnie za późno - złe i jednostronne wyrobiłem w sobie nawyczki, a tu młodość już minęła. Przed półwieczem pisał mój czcigodny rodzic: "Rzecz jest zbyt oczywista / I na cóż się zdadzą sekrety? / Heterom ja seksualista / To znaczy - lubię kobiety. Jedna jest tylko nadzieja / Pocieszyć mnie jeszcze zdolna / Że przyszłe pokolenia / Od takich jak ja będą wolne". Jeszcze nie moje pokolenie, ojcze! Może następne! Ja już nigdy nie zapadnę w uścisku nagich męskich ramion, nie poczuję rozkosznego drapania trzydniowego zarostu kochającego chłopca. Szkoda gadać - zdeprawowany i erotycznie ułomny nawet rękę niechętnie mężczyznom podaję. Taki to już jestem niedorozwinięty, taki połowiczny. Ale choć sam już nie mogę, nie zamierzam być jak ten pies ogrodnika. Niechaj młodzież dzisiejsza dostanie to, czego nam, starszym, wzbroniono! Uczmy ją kochać na prawo i na lewo, gładkie i szorstkie, wklęsłe i wystające. Chowajmy naszą polską młodzież od małego biseksualnie, na bogato, z fantazją, boć to szczęście nic nie kosztuje! Ogłaszam świętą krucjatę powszechnej miłości na wszystkie strony, narodową bi-manię, karnawał uścisków chłopców z dziewczętami, chłopców z chłopcami, dziewcząt z chłopcami i dziewcząt z dziewczętami! Och, migdalcie się młodzi, migdalcie, a my sobie chociaż popatrzymy!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Po co nam nieboszczyk Kotarbiński, jak mamy "etyka" Hartmana, Tyberiusza XXI wieku?Ło Boze, a to podła dusza, bezecnik, nikczemnik, niegodziwiec, nędznik, podlec, plugawiec, łotr, arcyłotr przebrzydły. Jan Marek Hartman (ur. 18 marca 1967 we Wrocławiu) - polski filozof i bioetyk, profesor nauk humanistycznych, wydawca i publicysta, nauczyciel akademicki, polityk.
Życiorys
Urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Jest synem Stanisława Hartmana i krewnym rabina Izaaka Kramsztyka.
W 1990 ukończył studia filozoficzne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1990-1994 był doktorantem w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1994 rozpoczął pracę jako asystent Instytutu Filozofii UJ. Od lutego 1995 był asystentem, a w październiku tego samego roku został adiunktem Zakładu Filozofii Medycyny Collegium Medicum UJ (przekształconego następnie w Zakład Filozofii i Bioetyki). W 2004 objął stanowisko kierownika tej jednostki.
Doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1995 pod kierunkiem profesora Władysława Stróżewskiego (na podstawie pracy Problematyka heurystyki filozoficznej). Stopień doktora habilitowanego uzyskał również na Wydziale Filozoficznym UJ w 2001 w oparciu o rozprawę zatytułowaną Techniki metafilozofii. W 2008 otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych, a następnie objął stanowisko profesora UJ (od 2011 profesora zwyczajnego). W latach 2005-2008 był profesorem Akademii Humanistycznej w Pułtusku, w 2008 został profesorem Małopolskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Tarnowie, gdzie pracował do 2011 r.
W pracy naukowej zajmuje się metafilozofią (heurystyką filozoficzną, opracował autorski projekt tzw. teorii neutrum), filozofią polityki, etyką i bioetyką, prezentując poglądy liberalne w debatach publicznych.
Jest autorem kilkunastu książek. Publikował lub publikuje m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Rzeczpospolitej", "Polityce", "Newsweeku", "Przeglądzie Politycznym", "Liberte", Fronda: Hartman naprawdę tak myśli, i naprawdę chce nie tylko promować zboczenia, których sam - jak przyznaje - nie zaznał, ale i odebrać chrześcijanom prawo nauczania własnej religii.To wszystko, to jednak kwestia wyboru. Sam wolę odwoływać się do Kotarbińskiego i Nielsena niż do Hartmana, ale skoro koniecznie mamy zestawić moralność z Hartmanowskiej prowokacji, to zdecydowanie wyżej stawiam zawartą tam moralność od moralności np. ks. biskupa Wesołowskiego, ks. Gila. ex Prymasa Polski abp Józefa Kowalczyka itd. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,586738#w586876www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,589997#w591237www.racjonalista.pl/kk.php/s,676www.racjonalista.pl/forum.php/s,315095Lista obłudnych zboczeńców robiących za kapłanów Boga-Miłości i nauczających nas moralności może być bardzo długa. Tylko po co? Do wierzących i tak nic nie dociera. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Nie chce Pan zrozumieć, co forumowicz Fizyk chce do> > Pana powiedzieć w sumie prostym językiem, a chce się Pan> > wgłębiać w wyrwane z kontekstu, pojedyncze jego (i innych racjonalistów) argumenty.> Otóż to. Tego właśnie chcę.A wysiłku i czasu nie szkoda? > Nad wyraz trudno podważyć coś, czego nie ma.Cóż, próba zrozumienia, co dany forumowicz mówi zawsze troche kosztuje. Przyznaję Panu rację, skoro nie chce Pan zrozumieć, co dany forumowicz do Pana pisze w sumie prostym językiem, a chce się Pan wgłębiać w wyrwane z kontekstu, pojedyncze jego (i innych racjonalistów) argumenty - wynik będzie dokładnie taki, jak Pan powiedział: uznanie nieobecności argumentów. > Miałem na myśli religię mojżeszową.Zwaną przez kol. Elaspa fantazjami ciemnych i zabobonnych mas żydowskich. Ładne "wiele więcej". Jeśli na wejściu włożysz sieczkę, na wyjściu również otrzymasz sieczkę i tego nie przeskoczymy wchodząc z deszczu pod rynnę. > Być może zaczerpnął niewiele, ale wiedział o wiele więcej o świecie niż przeciętny Żyd.Przyznam, że brzmi bardzo optymistycznie. Panie Elaspie, nie czarujmy się: znałem i znam bardzo wielu ludzi wierzących. Naprawdę, tylko wybitni z nich wiedzą dużo o świecie, a św. Paweł z pewnoscią taki nie był, o czym świadczą pozostawione przez niego zapiski. Cała rzesza, zwłaszcza znani duszpasterze w USA, liderzy swoich kosciołów mają zastraszająco niską wiedzę o świecie. Za to głoszą zdumiewające rzeczy wynikające wg nich z Biblii i gromadzą tysiące, a czasem nawet miliony. Polecam oglądnąć wywiady z nimi. Niestety tak to już jest: człowiek ma ograniczony zasób pojmowania, więc gdy poświęca czas na jedno (tzn studiowanie objawień) traci z oczu drugie (rzeczywistość). Tu logika jest zadziwiająco konsekwentna, za nic nie chce "zwiesić" swoich zasad na rzecz danej religii. > >Jak zwykle nadinterpretuje Pan. Zastanówmy się, jak oceniane są dziś metody naukowe sir Isaaka Newtona.> >Jako nierzetelne? Czyżby, p. Elaspie?  > Jak Pan ocenia obliczenia, których dokonał, z których wynika, że koniec świata nastąpi w roku 2060?Bądź Pan poważny Panie Elaspie. Od kiedy to dywagacje Newtona o końcu świata w oparciu o tekst biblijny (Księga Daniela) jest nauką?  Powróćmy do mojego pytania: jak oceniane są dziś metody naukowe sir Isaaka Newtona? Skoncentrujmy się rzeczywiście na nauce, na ten przykład obowiązujących do dziś z dużą dokładnością prawach powszechnego ciążenia i prawach ruchu. > Jeżeli Pan sam tłumaczy to postępowanie, nie muszę mieć nic do dodania.Czy widząc to, nie zapala się w Panu czerwona lampka wobec większości "prawd", półprawd i dogmatów KK? Np. nadstawiania policzka. > Wtedy w sposób nieskrepowany będziemy się oddawać zmysłowym> rozkoszom, nie ograniczani przez Kościół i cholerne "wyrzuty sumienia".Bardziej uprzedzonego poglądu a propos zjawiska samoregulacji natury ludzkiej dawno nie czytałem. Idąc tym tropem ludzkość w krajach rozwiniętych powinna zatracać się w zmysłowych rozkoszach jedzenia, gdyż może sobie pozwolić jeść smaczne produkty właściwie cały czas. Wszyscy za wyjątkiem katolików i innych wyznawców, którzy mają szczęście usłyszeć od swoich pasterzy o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu.. pękną w szwach! Tych innych, nie mających tyle szczęścia statystyka z pewnością wyłowi. Nie mam co do tego wątpliwości, ponieważ racjonalny argument poparty liczbą jest dziś dla pzredstawicieli religii chceścijańskich na wagę złota. Więc, Panie Elaspie - gdzie te domniemane statystyki? A we wspólnotach tzw. prymitywnych i prawdawanych, gdzie płodność jest jedną z najwyższych wartości, człowiek z pewnoscią "stacza się na sam dół zwierzęcego upodlenia". Rozumiem, że ma Pan również jakąś wiedzę, że buddyści nie ograniczani przez swój kościół seksualnie, oddają się zmysłowym rozkoszom w każdej godzinie i czasie, może poza chwilą gdy jedzą i śpią  Chińczyzy, gdzie jest ponad 50% ludzi niewierzących. Sceptyczni Rosjanie. Próbował Pan kiedyś rozmawiać z ateistą-Chińczykiem o seksualności? > Sypialnie rozmieszczone w wielu miejscach pałacu ozdobił obrazami,> rzeźbami o najbardziej rozwiązłych tematach i postaciach oraz zaopatrzył> w księgi Elefantydy, aby nikomu w wykonywaniu jego czynności nie zabrakło> wzoru do figury przez Tyberiusza zamówionej." (..)Każda forma opresji, wymuszenia czy przesady (w jedną, czy drugą stronę) jest zła i indukuje to, czym sama jest: niezdrową przesadę. Czytając te fragmenty wnoszę z doboru tekstów, że w Panu, to chyba jakaś obsesja siedzi. Jeśli tak, to może pora się z tym demonem w końcu zmierzyć.. W dedykacji, ksiądz po wielu latach swoich doświadczeń za konfesjonałem: - Gdy przychodzi do mnie do spowiedzi prostytutka, mówi tylko o Bogu. Gdy przychodzi ksiądz - mówi tylko o seksie. Więc, niech żyje asceza, hip hip hurraa!! Urra! Urraaa! Serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -7 na 7 | Elasp (6859 punktów) |
>> Miałem na myśli religię mojżeszową. >Zwaną przez kol. Elaspa fantazjami ciemnych i zabobonnych mas żydowskich. >"Jeśli na wejściu włożysz sieczkę, na wyjściu również otrzymasz sieczkę"
Nazwałem tak tylko opisy zawarte w Księdze wyjścia, to po pierwsze. Po drugie, nie zgadzam się ze zdaniem w nawiasach. Jest ono bowiem fałszywe.
>>Być może zaczerpnął niewiele, ale wiedział o wiele więcej o świecie niż przeciętny Żyd. >Przyznam, że brzmi bardzo optymistycznie.
>Panie Elaspie, nie czarujmy się: znałem i znam bardzo wielu ludzi wierzących. Naprawdę, tylko wybitni z nich wiedzą dużo o świecie. Cała reszta, zwłaszcza znani duszpasterze w USA, liderzy swoich kosciołów mają zastraszająco niską wiedzę o świecie. Za to głoszą zdumiewające rzeczy wynikające wg nich z Biblii. Polecam choćby oglądnąć wywiady z nimi.
To nie ma żadnego znaczenia. Myślę, że gdyby przebadał Pan ateistów, odsetek tych, którzy "wiedzą wiele o świecie", byłby mniej więcej taki sam. Mam na myśli kraje, w których istnieje powszechna oświata.
>Niestety tak to już jest: człowiek ma ograniczony zasób pojmowania, więc gdy poświęca czas na jedno - traci drugie.
Pisałem o tym w odpowiedzi Bogusławskiemu, że mianowicie nieskończenie wiele rzeczy "ogranicza intelektualnie".
>Powróćmy do mojego pytania: jak oceniane są dziś metody naukowe sir Isaaka Newtona? >Skoncentrujmy się rzeczywiście na nauce, na ten przykład obowiązkujących do dziś z dużą dokładnością prawach powszechnego ciążenia i prawach ruchu, itd.
Jeżeli tak, to cały problem jest ukrytą tautologią: nietrudno wykazać, że naukowe metody Newtona są oceniane jako naukowe.
>>Jeżeli Pan sam tłumaczy to postępowanie, nie muszę mieć nic do dodania.
>Czy widząc to, nie zapala się w Panu czerwona lampka wobec większości "prawd", półprawd i dogmatów KK?
To, co dziś uważamy za prawdę, jutro może być fałszem, więc szczerze powiedziawszy niespecjalnie się przejmuję ewentualną niezgodnością nauczania Kościoła z tym, co głosi dziś nauka. Poza tym wyraziłem przypuszczenie, że rzekome twierdzenia ontologiczne ("Bóg zakazuje tego a tego") są ukrytymi zdaniami rozkazującymi. Wtedy nie ma bynajmniej sprzeczności między nauczaniem Kościoła a nauką. Widok rektora w sobolach ma wzmagać nasz szacunek do uczelni i jej spraw, i nie ma w tym nic dziwnego ani śmiesznego. Opisy biblijne, obrazy, witraże, ornaty, itd. mają analogicznie powodować określoną postawę etyczną.
Przekonania nie są bowiem rezultatem jedynie świadectw i dowodów, są także nabywane w sposób niejęzykowy, czy wręcz przed-językowy, bez użycia skomplikowanej maszynerii argumentacji. Tak jesteśmy zbudowani i tego nie zmienimy. Racjonalizm = ślepota na ten fakt.
>> Wtedy w sposób nieskrepowany będziemy się oddawać zmysłowym >> rozkoszom, nie ograniczani przez Kościół i cholerne "wyrzuty sumienia". >Bardziej uprzedzonego poglądu do zjawiska samoregulacji natury ludzkiej dawno nie czytałem.
>Idąc tym tropem ludzkość w krajach rozwiniętych powinna w całości zatracać się w zmysłowych rozkoszach jedzenia, gdyż może sobie pozwolić jeść smaczne produkty właściwie cały czas.
A czy tak nie jest? Skąd plaga otyłości np. w USA?
>Wszyscy za wyjątkiem katolików i innych wyznawców, którzy mają szczęście usłyszeć od swoich pasterzy o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu. Innych, nie mających tyle szczęścia statystyka z pewnością wyłowi.
Uwaga jak wyżej.
>A we wspólnotach 'prymitywnych' i prawdawanych, gdzie płodność jest jedną z najwyższych wartości człowiek z pewnoscią "stacza się na sam dół zwierzęcego upodlenia".
Tak, ale chodzi (?) o to, abyśmy nie byli prymitywni. Ateizm = neoprymitywizm.
Bycie człowiekiem polega na posiadaniu zdolności do powściągnięcia zwierzęcych instynktów. Tę zdolność można nazwać rozumem. Zwierzę zje mięso bez względu na to, czy jest piątek, czy sobota, natomiast człowiek np. jest sobie w stanie odmówić mięsa w piątek. Zwierzęca część naszego "ja" jest oczywiście wielkim wrogiem religii, bo ona (nie twierdzę, że tylko ona) każe nam używać tak rozumianego rozumu, tzn. powściągać się. Ateiści = ludzie, którzy nie chcą bądź nie potrafią powściągać swoich instynktów. W tym znaczeniu są oni pozbawieni rozumu - po raz drugi wychodzi więc na to, że są niestety idiotami.
>Próbował Pan kiedyś rozmawiać z ateistą-Chińczykiem o seksualności?
Nie próbowałem w ogóle rozmawiać z Chińczykiem, tym bardziej z ateistą i to o seksualności.
>Każda forma opresji, wymuszenia czy przesady (w jedną, czy drugą stronę) jest zła i tworzy to, czym sama jest: niezdrową przesadę.
Po co zatem znęcać się nad Trynkiewiczem? Niech od czasu do czasu da upust swoim skłonnościom. Można by przyprowadzać mu chłopców do (monitorowanej) celi, a rodzice chłopców otrzymywaliby jakieś wynagrodzenie. Wszyscy byliby zadowoleni. Jest Pan za?
>Czytając te fragmenty wnoszę z doboru tekstów, że w Panu, to chyba jakaś obsesja siedzi.
Nie ma żadnej obsesji, sam Pan zaczął mówić o zagadnieniach związanych z seksualnością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Episode_2 (3284 punktów) | >Ateiści = ludzie, którzy nie chcą bądź nie potrafią powściągać swoich instynktów. W tym znaczeniu są oni pozbawieni rozumu - po raz drugi wychodzi więc na to, że są niestety idiotami. Ty to masz pomysły. A tymczasem idiotami są ci, którzy powściągają swoje instynkty nic z tego nie mając. Rozum nie jest po to, żeby działać na niekorzyść człowieka. Rozum mówi, kiedy z czegoś zrezygnować, a kiedy nie.
>Zwierzę zje mięso bez względu na to, czy jest piątek, czy sobota, natomiast człowiek np. jest sobie w stanie odmówić mięsa w piątek. Człowiek potrafi sobie wiele odmówić, ale odmawianie sobie dla samego odmawiania niewiele ma wspólnego z rozumem. Co innego gdyby ktoś był chory i musiał mieć dietę. A w ogóle, jaki sens ma poszczenie w piątek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A w ogóle, jaki sens ma poszczenie w piątek?Kiedyś, gdy jeszcze się z tym liczyłem - zupełnie tego nie rozumiałem. Ja w zasadzie mało mięsa jadam. Bywają tygodnie, że jem go 1-2 dni. W ogóle dużo nie jem - ot, tyle aby nie czuć się głodnym. Zdaje się, że poszczenie w piątek ma być formą żałoby czy umartwania się w dzień męki i śmierci Chrystusa. To umartwianie, złożone w darze ma komuś pomóc, lub być komuś miłe, czego też nigdy jakoś nie czułem trakując jedzenie jako sprawę drugo, a może nawet trzeciorzędną. Widocznie, jak mawia nasz klasyk "nie mam głębszego zrozumienia dla tych spraw"  Łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > nie zgadzam się ze zdaniem w nawiasach. Jest ono bowiem fałszywe.Poda Pan argument na poparcie swojej tezy, czy mamy ją przyjąć za Panem na wiarę?  > Myślę, że gdyby przebadał Pan ateistów, odsetek tych, którzy> "wiedzą wiele o świecie", byłby mniej więcej taki sam. Mam na> myśli kraje, w których istnieje powszechna oświata.Takie lub bliskoznaczne badania już częściowo są. Niestety nie są korzystne dla Pana twierdzenia. odkrywcy.p(*)domosc.html?smg4sticaid=613035korwin-mik(*)gii_wiecej_od_wierzacych/29981> Pisałem o tym w odpowiedzi Bogusławskiemu, że mianowicie nieskończenie wiele rzeczy "ogranicza intelektualnie".Z moich doświadczeń wynika, że mało która tak skutecznie i to na częściowo świadome życzenie kandydata. Chcąc być bardziej precyzyjnym, może powinien Pan podać jakiś ranking.. > cały problem jest ukrytą tautologią: nietrudno wykazać, że> naukowe metody Newtona są oceniane jako naukowe.Proszę nie uciekać w pseudo-tautologie, tylko ocenić na ten przykład metody prowadzące do obowiązującego do dziś z dużą dokładnością prawa powszechnego ciążenia i prawa ruchu. > > Czy widząc to, nie zapala się w Panu czerwona lampka wobec większości> > "prawd", półprawd i dogmatów KK?> To, co dziś uważamy za prawdę, jutro może być fałszem, więc szczerze> powiedziawszy niespecjalnie się przejmuję ewentualną niezgodnością> nauczania Kościoła z tym, co głosi dziś nauka.Nie za bardzo się Pan przejmuje? Hm. A usiłuje przynajmniej stosować je w swoim życiu? > Poza tym wyraziłem przypuszczenie, że rzekome twierdzenia> ontologiczne ("Bóg zakazuje tego a tego") są ukrytymi zdaniami rozkazującymi.Po pierwsze w sposobie rozumienia tego przez człowieka nie ukrytymi, a jawnymi. Po drugie zupełnie nie rozumiem, skąd nagle pisze Pan "wtedy nie ma bynajmniej sprzeczności między nauczaniem Kościoła a nauką". Przecież gadamy o tym od ładnych paru dni z przykładami, że jednak jest. I to miejscami spora. A historycznie gigantyczna. I po trzecie, te jawne zakazy w "boskim dziele" to temat na osobną dyskusję. Niestety mam tu zdanie w zasadzie takie same jak Piotr Tymochowicz - a ten człowiek akurat trochę się na rzeczy zna. > Widok rektora w sobolach ma wzmagać nasz szacunek do uczelni i> jej spraw, i nie ma w tym nic dziwnego ani śmiesznego.Widok rektora w sobolach to jeszcze nie nauka. A portret biskupa w piusce, to już nie do końca zwykła sweet-focia. "Kościół to my" - jak wynika z różnorakich listów, np. bp. Głodzia. I może być ten list najdurniejszy, ale tu akurat bardzo ważne jest, kto go napisał. > Opisy biblijne, obrazy, witraże, ornaty, itd. mają analogicznie powodować określoną postawę etyczną.Po pierwsze zestawia Pan ze sobą zupełnie dwie różne sprawy. Po drugie może i mają. Ale czy rzeczywiście powodują? A jeśli nie powodują, to tak strasznie wyciągnąć z tego pewien wniosek, który sam się nasuwa? > Przekonania nie są bowiem rezultatem jedynie świadectw i dowodów, są także> nabywane w sposób niejęzykowy, czy wręcz przed-językowy, bez użycia> skomplikowanej maszynerii argumentacji.Panie Elaspie, zwariował Pan  Żadna etyczna myśl nie dostaje się do mózgu ludzkiego za pomocą obrazów, witraży, ornatów itp. Swoją drogą dość ciekawa teoria. Może ją Pan jakoś rozwinąć? > Tak jesteśmy zbudowani i tego nie zmienimy. Racjonalizm = ślepota na ten fakt.Mam wrażenie, że chyba rozumiem, o co Panu chodzi, ale strasznie niezręcznie Pan to przedstawia. > A czy tak nie jest? Skąd plaga otyłości np. w USA?Jest Pan pewien, że załatwi problem tak prostym pytaniem? Są różne czynniki zakłócające, ale gdyby było jak Pan mówi, ta "plaga" chyba wyglądałaby jakoś inaczej. www.gallup.com/poll/1690/Religion.aspx> > Wszyscy za wyjątkiem katolików i innych wyznawców,> > którzy mają szczęście usłyszeć od swoich pasterzy o umiarkowaniu> > w jedzeniu i piciu. Innych, nie mających tyle szczęścia statystyka z pewnością wyłowi.> Uwaga jak wyżej.Nie zrozumiał Pan. Nie warto kawałkować mojego wpisu, który jest pewną całością. Na przyszłość sugeruję doczytać do końca, wytrzymać ciśnienie i odpowiadać na całą myśl, nie tylko na jej kawałek. > > A we wspólnotach 'prymitywnych' i prawdawanych, gdzie płodność> > jest jedną z najwyższych wartości człowiek z pewnoscią "stacza się na sam dół zwierzęcego upodlenia".> Tak, ale chodzi (?) o to, abyśmy nie byli prymitywni. Ateizm = neoprymitywizm.Po pierwsze napisałem to z apostrofami, który to fakt jakoś Panu chyba uciekł. Po drugie - przykład miał coś pokazywać, a Pan się nawet nie pofatygował zastanowić, co. C.D.N.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Ciąg dalszy: > Bycie człowiekiem polega na posiadaniu zdolności do powściągnięcia zwierzęcych instynktów.> Tę zdolność można nazwać rozumem.Wg mnie nie. Po prostu  Być człowiekiem znaczy m.in. rozwijać człowiecze skłonności i zdolności. Np. takie: againess.wikidot.com/czlowieczenstwo> Zwierzę zje mięso bez względu na to, czy jest piątek, czy sobota,> natomiast człowiek np. jest sobie w stanie odmówić mięsa w piątek.I taka prosta wyliczanka (padło na piątek) zmienia zwierzę w człowieka?  > Ateiści = ludzie, którzy nie chcą bądź nie potrafią powściągać swoich instynktów.Szczerze mówiąc nie chce mi się kontynuować rozmowy w tym tonie. Wałkuje Pan ten swój fałszywy pogląd od miesięcy. Proponuję poczytać trochę o odkryciach współczesnych psychologów i już wiecej nie błądzić. > >Próbował Pan kiedyś rozmawiać z ateistą-Chińczykiem o seksualności?> Nie próbowałem w ogóle rozmawiać z Chińczykiem, tym bardziej z ateistą i to seksualności.To polecam zacząć. Można oddzielnie z Chińczykiem i z ateistą, można razem. > Po co zatem znęcać się nad Trynkiewiczem? Niech od czasu> do czasu da upust swoim skłonnościom.Zastanawiam mnie, czy świadomie wynaturza Pan moje poglądy, by je sobie obrzydzić, czy robi Pan to podświadomie. Pisałem o ludziach niezaburzonych. Trynkiewicz taki nie jest. Tu działają inne siły, stosuje się inne leki. > > Czytając te fragmenty wnoszę z doboru tekstów, że w Panu, to chyba jakaś obsesja siedzi.> Nie ma żadnej obsesji, sam Pan zaczął mówić o zagadnieniach związanych z seksualnością.Jak wyżej. Ja zacząłem, ale Pan je poprowadził swoimi cytatami w dość osobliwe rejony. Nasi czytelnicy potrafią jednak ocenić, co kto pisał i w jakim duchu, w tym zresztą cała nadzieja. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Myślę, że gdyby przebadał Pan ateistów, odsetek tych, którzy "wiedzą wiele o świecie", byłby mniej więcej taki sam.To źle Pan myśli. Warto sięgnąć do badań. > Pisałem o tym w odpowiedzi Bogusławskiemu, że mianowicie nieskończenie wiele rzeczy "ogranicza intelektualnie".Czego to już Pan tu nie nawypisywał? Tak, wiele rzeczy nas ogranicza, tyle tylko, że jedne bardziej, a drugie mniej. Największym ograniczeniem intelektualnym jest zastępowanie weryfikowalnej doświadczalnie wiedzy naukowej wiarą - a już szczególnie wiarą religijną. > To, co dziś uważamy za prawdę, jutro może być fałszem, więc szczerze powiedziawszy niespecjalnie się przejmuję ewentualną niezgodnością nauczania Kościoła z tym, co głosi dziś nauka.To tylko taka bzdurna teologiczna nawijka ograniczonych przez wiarę fideistów. Tak, istniejąca obiektywnie rzeczywistość jest poznawalna, aczkolwiek jeszcze - nieosiągalnie w ludzkiej perspektywie daleko - do jej poznania, gdyż odpowiedzi rodzą nowe pytania. Ale to wcale nie znaczy, że np. twierdzenia Newtona stały się fałszem w świetle twierdzeń Einsteina. > Poza tym wyraziłem przypuszczenie, że rzekome twierdzenia ontologiczne ("Bóg zakazuje tego a tego") są ukrytymi zdaniami rozkazującymi. Wtedy nie ma bynajmniej sprzeczności między nauczaniem Kościoła a nauką.Są i to ogromne - nie tylko pomiędzy religią a nauką, ale pomiędzy religijnymi manipulacjami społeczną rzeczywistością, a praktyką życia. > Widok rektora w sobolach ma wzmagać nasz szacunek do uczelni i jej spraw, i nie ma w tym nic dziwnego ani śmiesznego. Opisy biblijne, obrazy, witraże, ornaty, itd. mają analogicznie powodować określoną postawę etyczną.Mali ludzie - i nie wzrost tu chodzi - lubią duże rzeczy. Budowle, pomniki, samochody, a czasem kobiety. Dlaczego kler uwielbia rzeczy wielkie dobrze opisuje Veblen. Tak, pokrótce: jesteśmy w służbie wielkiego pana, popatrz na jego pałace, pomniki i nasze ubiory podczas hołdowania. Kościołowi zaś potrzebna mu wiara w słuszność doktryny, którą głosi. Polecam więc tu książkę Thorsteina Veblena "Teoria klasy próżniaczej" a szczególnie jej ostatni rozdział poświęcony społecznym funkcjom religii. www.racjon(*)/q,Stary.prozniak.z.baedekerem> Racjonalizm = ślepota na ten fakt.www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739> Tak, ale chodzi (?) o to, abyśmy nie byli prymitywni. Ateizm = neoprymitywizm.> Bycie człowiekiem polega na posiadaniu zdolności do powściągnięcia zwierzęcych instynktów. Tę zdolność można nazwać rozumem. Zwierzę zje mięso bez względu na to, czy jest piątek, czy sobota, natomiast człowiek np. jest sobie w stanie odmówić mięsa w piątek. Zwierzęca część naszego "ja" jest oczywiście wielkim wrogiem religii, bo ona (nie twierdzę, że tylko ona) każe nam używać tak rozumianego rozumu, tzn. powściągać się. Ateiści = ludzie, którzy nie chcą bądź nie potrafią powściągać swoich instynktów. W tym znaczeniu są oni pozbawieni rozumu - po raz drugi wychodzi więc na to, że są niestety idiotami.Żeby to tylko mocno ograniczony wiarą i zaślepiony nienawiścią do inaczej myślących fideistyczny troll takie bzdury na naszym forum wygadywał, ale najbardziej światłe umysły Kościoła Katolickiego są na tym samym poziomie intelektualnym: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,581593#w581794www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,478028#w480281www.racjonalista.pl/forum.php/s,578650#w578699Spokojnie może Wielce Szanowny Pan tu obrażać racjonalnych ateistów do woli, będąc przy tym pewnym, iż to nam świadectwo wydaje. Nawet i plusy od różnych frustratów otrzymywać za to. Ja tam pozostanę przy swojej opinii, iż nikt nie jest zdolnym nas bardziej skompromitować niż uczynimy to sami. > Nie ma żadnej obsesji, sam Pan zaczął mówić o zagadnieniach związanych z seksualnością. - A cóż to jest za bajka? Wszystko to być może! - Prawda, jednakże ja to między bajki włożę.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Spokojnie może Wielce Szanowny Pan tu obrażać racjonalnych ateistów > do woli, będąc przy tym pewnym, iż to nam świadectwo wydaje.
Elasp już dawno temat ateistów 'rozpoznał' i nikt mu nie będzie mówił, że czarne jest czarne, a białe itd. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że rozmowa z Nim to strata czasu. Ale jeszcze się łudzę. Człowiek to naiwny czasem jest. Pozdrawiam o ruskim poranku z nad Wołgi!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Elasp już dawno temat ateistów 'rozpoznał'Szkoda tylko, iż zupełnie nic nie wie na temat wiary i wierzących, a o religiach też wie niewiele. Jego wiedza w każdym z poruszanych przez samego siebie tematów jest niewielka lub wprost żadna. On stworzył sobie własną mieszaninę z przeróżnych bzdur, w którą święcie wierzy i to mu za cały światopogląd wystarcza. Tylko nieliczni są aż tak bardzo ograniczeni intelektualnie fanatyczną wiarą bez jakichkolwiek racjonalnych argumentów. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,602634#w603069Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | Biedny Elaspie, żal mi Pana. Z reguły współczuję ludziom z wypranym mózgiem, Panu również. Współczuję także z powodu nienawiści do ludzi inaczej myślących (czy może raczej - myślących w ogóle). Ciężkie musi Pan mieć życie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Bycie człowiekiem polega na posiadaniu zdolności do powściągnięcia zwierzęcych instynktów. Tę zdolność można nazwać rozumem. Zwierzę zje mięso bez względu na to, czy jest piątek, czy sobota, natomiast człowiek np. jest sobie w stanie odmówić mięsa w piątek. Zwierzęca część naszego "ja" jest oczywiście wielkim wrogiem religii, bo ona (nie twierdzę, że tylko ona) każe nam używać tak rozumianego rozumu, tzn. powściągać się. Ateiści = ludzie, którzy nie chcą bądź nie potrafią powściągać swoich instynktów. W tym znaczeniu są oni pozbawieni rozumu - po raz drugi wychodzi więc na to, że są niestety idiotami.
Jak tam ramadan?
Zabronione jest także zwilżanie gardła rozpyloną cieczą, zanurzanie całej głowy w wodzie, robienie lewatywy czy wywoływanie wymiotów.
Chyba nie robiłeś sobie lewatywy? Bo z piciem wody to raczej dałeś radę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | setarkos (10757 punktów) | > Przekonania nie są bowiem rezultatem jedynie świadectw i dowodów, są także nabywane w sposób niejęzykowy, czy wręcz przed-językowy, bez użycia skomplikowanej maszynerii argumentacji. Tak jesteśmy zbudowani i tego nie zmienimy. Racjonalizm = ślepota na ten fakt.A jakież to przed-językowe źródła przekonań (religijnych)? Czy nie stoją za nimi milczące 'prawa' dżungli, w tym skryta chęć dominacji? Czy przed-słowne nie znaczy tyle co dzikie (przed-boskie)? > Skąd plaga otyłości np. w USA?Czyżby w wyniku działania wbrew duchownym amerykańskim, którzy jak jeden mąż szczupli? > katolików i innych wyznawców, którzy mają szczęście usłyszeć od swoich pasterzy o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu.Doprawdy, jakie to szczęście dostąpić zaszczytu zostania owieczką.  Pytanie czy pasterze tylko mówią, czy też robią jak mówią - widział kto drogowskazy, które same idą wskazywaną przez siebie drogą? > Tak, ale chodzi (?) o to, abyśmy nie byli prymitywni. Ateizm = neoprymitywizm.Tak, chodzi (!) o to, byśmy byli mniej prymitywni. Ateizm = postprymitywizm. > Bycie człowiekiem polega na posiadaniu zdolności do powściągnięciaPełna zgoda. _____________________________________________ Czy naprawdę nie obawiasz się Waść, że stając po stronie religii sprzyjasz diabłom przebranym w ornaty?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Pytanie czy pasterze tylko mówią, czy też robią jak mówią
"Won't find me practising what I'm preaching won't find me making no sacrifice but I can get you a pocketful of miracles if you promise to be good, try to be nice God will take good care of you just do as I say, don't do as I do
Genesis, Jesus he knows me
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ateiści = ludzie, którzy nie chcą bądź nie potrafią powściągać swoich > instynktów. W tym znaczeniu są oni pozbawieni rozumu - po raz drugi > wychodzi więc na to, że są niestety idiotami.
Dośc osobliwe argumenty, "które Pana przekonują". Czy Pański Bóg nakazuje być tak aroganckim i chamskim, czy to jednak Pana wymysł? Żenujący koniec Panie Elaspie - w braku argumentów i przyłoczeniu argumentacją drugiej strony posuwa się do inwektyw. Podobnie było z Markiem Bieleckim, aż żal było patrzeć - tam jednak waść moderacja "zakończyła jego przygodnę z Racjonalistą, by wstydu mu oszczędzić".
Jeśli założy Pan, że ateiści nie potrafią powściągać insynktów (co jest nieprawdą) będzie Pan czuł do nich obrzydzenie i pogardę, względnie nasycone poczuciem wyższości wpółczucie. Same negatywne emocje. A stąd już prosta droga do wyizolowania, sekciarstwa oraz intelektualnej pustyni. A wtedy tylko pisanie własnej apokalipsy zostaje. Podobne argumenty o ateistach pisał mi kiedyś ks. Oko. Gratuluję dobrego towarzystwa i pozdrawiam.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Jeśli założy Pan, że ateiści nie potrafią powściągać instynktów (co jest nieprawdą) będzie Pan czuł do nich obrzydzenie i pogardę, względnie nasycone poczuciem wyższości współczucie. Same negatywne emocje.
Ciekawe co czuje do katolików? Bo katolicyzm to głównie instynkty, popędy, rozbuchane żądze. Jedynie inaczej rozlokowane. Umysł katolika najczęściej nie rozważa, nie jest sceptyczny, nie jest krytyczny, nie jest zdystansowany, uważny i czujny. Bo wie, bo ma, bo posiadł niepodważalną, świętą, najdoskonalszą i absolutną prawdę, którą Bóg-Mesjasz objawił. I nie bardzo go myślenie tutaj interesuje. Za to emocje, uczucia, przeżywanie, jaranie się - jak najbardziej. To lubi, tego tutaj szuka. Czyli mamy tutaj dokładnie to, czym Elasp gardzi. Instynkty, popędy, żądze, szukanie ich zaspokojenia. Rozumu i myślenia najczęściej za grosz. Umysł przeciętnego katolika jest chłonny, raczej pożera, pochłania, syci się, przeobraża jakby w kolejny otwór gębowy zaspokajany prawdą, miłością, słuszną doktryną, właściwą moralnością. Tutaj nie przekracza się popędowej natury, tylko uprawia obrzędowo-doktrynalno-mistyczny samogwałt. Jaranie się. Mają do tego swoją prawdę, dobro, swoją doktrynę, swojego boga, czasami nawet "relację" z nim, i całą armię bożków, a także kluczową tutaj, nieskończoną, pośmiertną wizję, na punkcie której rozum się zupełnie wyłącza, a włącza prymitywny, samozachowawczy instynkt. Intelekt przekształcony jest tutaj w otwór gębowy, który zamiast przemieniać świat i zdobywać swe życie na przekór jego biologicznej strukturze (co zdaje się cenić Elasp) wchodzi w nią bez reszty i pławi się w niej bezgranicznie. Bo Mesjasz przyszedł i domknął naturalistyczny system. Pojednał się z rzeczywistością, którą wpisał w system zbawiania. Dał całą prawdę, którą można się już delektować, pompować w siebie, utonąć w niej. Tu się można już tylko tym nakręcać i jarać. I o to im chodzi. O popędy, o uniesiony stan, o ekstazę, o doświadczenia szczytowe, o poczucie własnej wielkości i świętości, o trwałe uszczęśliwianie się zmyśloną narracją. Chcą zrobić sobie dobrze poprzez realizację swoich wyobrażeń i zaspokojenie emocjonalnych potrzeb, co zostało w nich wypracowane od dzieciństwa. Dlatego też tak histerycznie często reagują, kiedy się to krytykuje i twierdzi, że to bzdury i bujdy na resorach. Bo to im mocno robi dobrze i jeszcze wieczność mają w perspektywie. Z całą rodzinką najlepiej. Ostatecznie, tkwią tutaj nadal w prostackiej naturze, bo religia jest od zaspokajania ich prymitywnych wyobrażeń, popędów, instynktów. Chcą się nakręcać i odczuwać. A ich właściciele w kieckach ten obłęd w nich podtrzymują i pielęgnują, pchając w tą biologię, w popędy, w emocje, w infantylną uczuciowość, ekstatyczne akty i doznania, egzaltowaną mistykę. Ciągle popędy, stymulacja, nakręcanie się i rozładowywanie w takiej czy innej religijnej kulminacji. A jak to jeszcze mało, to brną w agresję wobec wszędobylskich wrogów i grzeszników (znowu instynkty, popędy, żądze, zwierzęcość, biologia). To też potrafi zrobić dobrze, przynajmniej tym biologicznie najbardziej naładowanym. Podstawą tej wiary są emocje wypracowane w dzieciństwie. Nawet jeśli nie zjedzą kiełbasy w piątek i jeszcze przed paroma rzeczami umieją się powstrzymać, to i tak energię popędową przenoszą w inne miejsca i gdzie indziej robią sobie dobrze, o co w tej religijności głównie chodzi. A miejsc do tego zbudowanych mają mnóstwo. Jedna wielka popędowa maszyneria. Skojarzenia, zachowania, obrazy, wspomnienia, myśli, obrządki, zobowiązania, czynności, noszenie koszyczka, strojenie choinki, wigilia, prezenty, obrazek z Maryjką karmiącą Jezuska, piękny krzyżyk na szyi, pierwsza komunia, przebywanie we wspólnocie, dzwoneczki, kadzidła, organy, witraże, kolęda, aniołki, święty Krzysztof i Antoni, najwspanialszy papież wszechczasów, modlitwa, kontemplacja, mistyczne uniesienia, a nuż życie po śmierci, ze swoją całą rodziną najlepiej. I takie fajne chodzenie z rodzinką do kościoła i takie fajne wspólne śpiewanie, i klękanie, i ich dzieci już tak ładnie się modlą, rączki składają i się cieszą. I wnusie na koniec też. Nawet coniedzielny rosołek i schabowy z kapustą się tutaj zmieszczą. To wszystko przywraca naturę, czyli napędza ich popędy, syci hormonami i rozładowuje tak powstałą energię prowadząc umysł do przyjemnej strefy. Niektórzy wyżyją się na jehowych, ateistach czy lewakach, na in vitro, gender czy umalowanej kuzynce z wyzywającym dekoltem. Albo na sąsiedzie, który ma więcej i lepiej mu się powodzi. Byle pretekst jest dobry, by poniżyć innego, dowartościowując tym siebie. Emocje, uczucia, cała ich popędowa konstrukcja jest tutaj najważniejsza, bo zapewnia im psychiczną równowagę i przyjemność, czasami rozkosz, szczęście czy ekstazę. To hipermarket natury, parada rozkoszujących ego towarów i w sumie zaprzeczenie mesjańskiej myśli zbawienia od biologicznego zniewolenia. Blokada wyjścia z więzienia natury i pielęgnacja zwierzęcości pomimo szczytnych intencji i rozwrzeszczanych deklaracji. To biologiczny, popędowy, instynktowny, stadny system. Od fundamentu. Od dzieciństwa. I obecny wszędzie, nie tylko w religiach i kościołach. Przenoszą to na swoje codzienne życie. Popędowy matrix uwięził ich z każdej strony. Ale to ateiści są idiotami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Powinno się jak najszybciej zakazać Kościołowi głoszenia jego> > nauk w dziedzinach, które wykraczają poza duchowość i religijność.> Wtedy w sposób nieskrepowany będziemy się oddawać zmysłowym> rozkoszom, nie ograniczani przez Kościół i cholerne "wyrzuty sumienia". Można uczynić> wzorem do naśladowania cesarza Tyberiusza (a nie jakiegoś tam Jezusa) i> np. odnowić tradycję zabaw na wyspie Capri. Zaręczam, że liczba cierpiących> na nerwice eklezjogenne spadnie w niedługim czasie do zera. Dla> zachęty - cytaty ze Swetoniusza (..)Zaiste, naśladujmy raczej tak jak Pan mówi Pana Jezusa (który rozkoszy cielesnych nie zaznał) i jego sługi. Zaręczam, liczba cierpiących na nerwice eklezjogenne przestanie być wtedy tematem debaty. Dla zachęty mój zestaw cytatów: Cytat: Blizny w sercu Holenderski dziennikarz Overbeek dotarł do sądowych statystyk i odkrył, że od dziewięciu lat w Polsce prawie co cztery miesiące za molestowanie dzieci skazywany jest katolicki ksiądz. A to oznacza - dowodzi Overbeek - że skala pedofilii w Polsce jest większa niż w innych krajach, w których od lat mówi się o skandalach seksualnych w Kościele . Dziennikarzowi udało się też porozmawiać z dwunastoma ofiarami księży. Historie są wstrząsające. Jedna z bohaterek, młoda kobieta, opowiada, że wyparła wspomnienia z dzieciństwa, ale ciągle miała poczucie, że coś w jej życiu nie gra. I dopiero po pierwszej próbie samobójczej lekarz uświadomił jej, że napady epileptyczne, które ciągle jej się przytrafiają w czasie mszy w kościele, mają związek z tym, że była molestowana przez księdza. "Uderzałam głową o posadzkę albo gryzłam siebie. Potem wstawałam i nie wiedziałam, skąd to się bierze" - wspomina. W książce Overbeeka jest też historia mężczyzny, który godził się na seks z księdzem, bo bał się, że ten wykorzysta jego siostrę. "Rozpiął sobie rozporek i tak mnie trzymał, że nie mogłem ruszać rękami. (...) Sam też się onanizował. Kiedy skończył, ten uścisk zelżał i się wyrwałem". "To były gwałty. Nie raz, nie pięć razy, kilkadziesiąt razy" - 50-letni mężczyzna, a wtedy 10-letni zaledwie ministrant, wspomina, jak ksiądz go rozbierał, kładł na łóżko i zmuszał do stosunku. "Używał odświeżacza do ust, takiego w szklanej buteleczce. Z tysięcy zapachów rozpoznałbym ten zapach do dzisiaj. (...) Czułem się strasznie brudny. Płakałem. On nie patrzył na moje łzy. Robił swoje i tyle". Jeszcze inny rozmówca Overbeeka opisuje, jak uciekał przed księdzem. Również miał wtedy 10 lat: "Nie było innej drogi, więc wyskoczyłem przez okno z pierwszego piętra. Na szczęście rosły tam takie krzaki, ale szyba była potłuczona i rozciąłem sobie nogę. Bardzo głęboko. Blizna została do tej pory, tutaj, na udzie". Największe blizny jednak - tak wynika z opowieści ofiar - zostają w sercu. "Rodzice oddali mnie jemu na wychowanie" - żali się młoda kobieta. Dodaje, że długo po rozstaniu z księdzem cierpiała na tzw. syndrom sztokholmski - jednocześnie kochała swojego oprawcę i go nienawidziła. Teraz rodzice zmuszają ją do seansów u egzorcysty. W ten sposób walczą z grzechem i szatanem, który zamieszkał w ich córce. - Ja też długo myślałem, że opętał mnie diabeł - przyznaje Zahir. - Zrozumienie, że nie jestem niczemu winien, zajęło mi ponad 30 lat. Karina ma 33 lata i nigdy nie była z mężczyzną. No, prawie nigdy. Bo kiedy miała 13 lat, trafiła do oazy. To naprawdę miała być jej oaza, ucieczka od pełnego awantur i przemocy domu. Rok później oazowy opiekun, ksiądz Jarek, w salce parafialnej przy kościele pokazał jej, na czym polega miłość francuska. "Ty wiesz, Karina - zagadnął dziewczynkę z uśmiechem - że ja od dawna sypiam bez piżamki?". A potem rozebrał ją do naga, na ręce nałożył różaniec i zaczął pieścić. Nie broniła się. Nie odzywała się, gdy mówił: "Nie bój się, cukiereczku. Pan Bóg się nie pogniewa. Przecież ani my pierwsi, ani ostatni". Nie broniła się, bo to przecież był ksiądz! Po tym pierwszym i ostatnim razie Karinie pozostał ból i wstyd. I jeszcze poczucie winy wynikające z przeświadczenia, że pewnie coś z nią jest nie tak, skoro to właśnie jej się przytrafiło. (..) Konkluzja książki Ekke Overbeeka jest prosta: dopóki ofiary nie zaczną mówić, Kościół w Polsce będzie czuć się bezkarny. One wolą jednak milczeć. Przyczyn milczenia jest wiele: np. lęk przed wykluczeniem ze społeczności, bo przecież nie kala się własnego gniazda. Ale także - jak tłumaczy teolog Jarosław Makowski - szczególna, dominująca pozycja Kościoła w Polsce. I jego historyczny autorytet. - W czasach PRL Kościół był związany z opozycją, przyczynił się w dużym stopniu do walki z władzą, był ostoją. Ludzie o tym nie zapominają. No i jeszcze ten niezwykły status księdza w społeczeństwie. - W Polsce duchowni są niemalże utożsamiani z nadludzkimi istotami, które nie grzeszą - wyjaśnia Makowski. - Polacy nie są gotowi akceptować księży razem z ich słabościami. Efekt? Ofiarom księży nie wierzą nawet rodzice. Jedna z nich, gdy zwierzyła się z tego, co ją spotkało, usłyszała: "Wymyśliło się jakieś głupoty na księdza". (..) polska.new(*)iezy-pedofilow,101037,1,1.htmlAle co tam p. Elaspie: nich żyje transparentne nauczanie Kościoła o wstrzemięźliwości seksualnej, wszak przykłady pokroju Tyberiusza czy Carycy Katarzyny z przed 2000 i 250 lat przykryją całą sprawę hipokryzji i nienaturalności Kościelnych wizji człowieka. A dalej hulaj dusza piekła nie ma, bo to przecież człowiek jest zły, krnąbrny i niedostosowany, biedaczek wyżej ceni własną wolność, a nie chce się podporządkować głosowi rozsądku płynącemu z nieba. Lepiej mu półgłowkowi słuchać mądrego Koscioła, inaczej stanie się na powrót zwierzęciem. Niech żyją wyrzuty sumienia !
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >nawet jeżeli judaizm i chrześcijaństwo są zbiorem zmyśleń, nie wynika stąd, że nie może istnieć rzetelna religia (lub teologia). Zaintrygowało mnie to. Jaką religię masz na myśli? Kto i skąd miałby czerpać wiedzę, żeby stworzyć taką religię? (lub teologię)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Z bardzo prymitywnych metod rachunkowych wyrosła matematyka. Dlaczego z prymitywnych religii nie może wyrosnąć matematyczna teologia? Można by wspólne elementy kultów religijnych zebrać pod postacią pewnej liczby ogólnie i precyzyjnie sformułowanych aksjomatów, a z nich dedukować twierdzenia. Oczywiście nie zrobi tego teolog reprezentujący jeden określony kult, albowiem on ten jeden kult uważa za właściwy. To, że nikt tego jeszcze nie zrobił, nie ma większego znaczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Z bardzo prymitywnych metod rachunkowych wyrosła matematyka. Dlaczego z prymitywnych religii nie może wyrosnąć matematyczna teologia? Można by wspólne elementy kultów religijnych zebrać pod postacią pewnej liczby ogólnie i precyzyjnie sformułowanych aksjomatów, a z nich dedukować twierdzenia.Pełna zgoda. Żeby jednak ta religia była dla ludzi, a nie sama dla siebie, albo co gorsza ludzie dla religii, trzeba uwzględnić wiedzę psychologiczną i współczesne standardy moralne. > Oczywiście nie zrobi tego teolog reprezentujący jeden określony kult, albowiem on ten jeden kult uważa za właściwy.Tak, to oczywiste. > To, że nikt tego jeszcze nie zrobił,O to też miałem pytać (czy ktoś to już zrobił), ale uznałem, że jak nie zapytam, to też odpowiesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Żeby jednak ta religia była dla ludzi, a nie sama dla siebie, albo> co gorsza ludzie dla religii, trzeba uwzględnić wiedzę psychologiczną> i współczesne standardy moralne.Latający Potwór Spagetti? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Latający Potwór Spagetti?  Dobre skojarzenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Oczywiście nie zrobi tego teolog reprezentujący jeden> określony kult, albowiem on ten jeden kult uważa za właściwy.> To, że nikt tego jeszcze nie zrobił, nie ma większego znaczenia.Wyznaczę chyba nagrodę za pochopność  Jak to nie ma znaczenia? Może mieć co najmniej kilka, podaję przykładowe: a) u Boga jeszcze nie nadszedł odpowiedni czas b) ludzkość nie dojrzała, wciąż jesteśmy w powijakach religii c) oznacza to, że jest to prozaicznie niemożliwe d) etc. Bardzo też ciekawi mnie, kto określi ową "pewną liczbę ogólnie i precyzyjnie sformułowanych aksjomatów". Moja wątpliwość: coś mi się zdaje, że nawet gdyby taki człowiek się narodził - stworzyłby po prostu kolejną, jedną z wielu nudną religię. Poza tym co w religii tak naprawdę oznacza słowo "precyzyjny"? W czym niby ówczesna teologia katolicka, protestancka, buddyjska etc. miałaby tej hiper-precyzji ustępować? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Podczas ponad stu lat badań archeologicznych nie odkryto niczego, co mogłoby wspierać historyczność narracyjnych elementów KW, takich jak pobyt przez cztery wieki w Egipcie Ale Żydzi mieszkali w Egipcie. I to jedno jedyne się zgadza (oraz opis wyrobu cegieł mułowych). Cała reszta to czysta fantazja. Czy może raczej - rodzaj "opowieści wędkarza", w której 10-centymetrowy kiełbik urasta do wielkości dwumetrowego tuńczyka. Ot, nawiała sobie mała grupka żydowskich niewolników, nikt ich nie gonił (może z wyjątkiem 2-3 sług ich pana), zobaczyli zadziwiające zjawisko "rozstąpienia się wód" na al-Buhayrah at-Timsah albo al-Buhayrah al-Murra (bagna między nimi były okresowo zalewane, a potem woda się cofała), zabłądzili na pustyni (ślady pętania się po Synaju grupki kilkunastu osób niełatwo znaleźć), dotarli w końcu do Kanaanu, spotkali pobratymców i się ucieszyli, po czym po iluś tam pokoleniach rzecz obrosła gigantyczną legendą. Nie wiem, czy tak było, ale mogło być. Jest to jedyne wytłumaczenie powstania tak dziwnej opowieści, jak Księga Wyjścia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elasp (6859 punktów) | > .> >>>>Ale według Pana Elaspa - poważni ludzie, to tylko tacy jak on!> > Nigdy tego nie powiedziałem. Proszę nie wypowiadać się w moim imieniu.> Pan Elasp: Przecież to jest kompletna idiotka, co z tego, że z profesorskim tytułem? Itd.> @@@ Skrytykowałem Szyszkowską, ale nie powiedziałem, że "poważni ludzie to tylko tacy jak ja". Jak ja przytaczając Pana myśl w jej klasycznym sformułowaniu zamieniłem "a także" na "i" (lapsus memoriae!), rzucał się Pan jak padalec i zarzucił mi podłe kłamstwo. Czym jest zatem wysnuwanie wniosku, że sądzę, że "poważni ludzie to tylko tacy jak ja" z krytyki dotyczącej Szyszkowskiej? Napisałem kiedyś, że sceptycyzm jest stanowiskiem zasługującym na uwagę. Napisałem tak, jakkolwiek nie uważam się za sceptyka. Już to dowodzi, że nie uważam, że "poważni ludzie to tylko tacy jak ja".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Skrytykowałem Szyszkowską, ale nie powiedziałem, że "poważni ludzie to tylko tacy jak ja". Jak ja przytaczając Pana myśl w jej klasycznym sformułowaniu zamieniłem "a także" na "i" (lapsus memoriae!), rzucał się Pan jak padalec i zarzucił mi podłe kłamstwo. Czym jest zatem wysnuwanie wniosku, że sądzę, że "poważni ludzie to tylko tacy jak ja" z krytyki dotyczącej Szyszkowskiej?Pan Elasp: Przecież to jest kompletna idiotka, co z tego, że z profesorskim tytułem? Ona nie ma pojęcia o ekonomii, a socjalizm to (na nieszczęście ludzkości) rozwiązanie ekonomiczne, a nie (tylko) ideowe. Tak, Panie Elasp tu już wszyscy znają Pański wysoki poziom intelektualny oraz zestaw Pańskiej argumentacji: Pan Elasp: Oczywiście p. Bylica nie odpowie na takie pytania, nie ma on bowiem głębszego zrozumienia dla tych spraw. Pan Elasp: Stanoszowa nie ma oczywiście głębszego zrozumienia dla tych spraw (uważam, że wypowiada się - oględnie mówiąc - dość niemądrze, no, ale nic dziwnego, to przecież "Bez Dogmatu"), więc nie jest żadnym autorytetem. Pan Elasp: Myli Pan funkcję z istotą (ten zabobon można nazwać funkcjonalizmem - lektura Dennetta odzywa się najwyraźniej).Można tak dalej: Prof. Jan Hartman nie ma oczywiście głębszego zrozumienia dla tych spraw (uważam, że wypowiada się - oględnie mówiąc - dość niemądrze, no, ale nic dziwnego, to przecież absolwent KUL-u), więc nie jest żadnym autorytetem. Itp. itd. > Wynika stąd, że mało kto jest autorytetem, ale to akurat prawda.Poza świętymi autorytetami Pana Elaspa. > Nie moja wina, że wspomniani wypowiadają się na tematy, o których nie maja zbyt wielkiego pojęcia.Pieprzy Pan tu już od dwóch lat o tematach, o których nie ma Pan nawet zielonego pojęcia. Mocno ograniczony wiarą intelektualnie w słuszność własnych racji, które tylko Pan i niewielka parafia Pańskich zwolenników rozumie i popiera. Moim zdaniem - osiągnął Pan tu pozycję najbardziej upierdliwego i najmniej mającego cokolwiek sensownego do powiedzenia Trolla. I tu właśnie występuje pomiędzy nami alternatywna ocena naszej roli na forum oraz poziomu intelektualnego i kulturalnego interlokutora. Wg pana Elaspa, to Bogusławski nie ma oczywiście głębszego zrozumienia dla tych spraw i pan Elasp uważa, że to Bogusławski (wypowiada się - oględnie mówiąc - dość niemądrze, no, ale nic dziwnego, ma zbyt ciasny umysł, niezdolny do myślenia abstrakcyjnego (wiek i tak uwielbiany przez niego alkohol też zapewne robią swoje), więc i tak niczego nie zrozumie. Szkoda tylko, że bierze się za rzeczy, o których nie ma zielonego pojęcia, a ja przez Pana tracę czas, którego wszakże nie mam zbyt wiele.)Panie Elasp, nie ma Pan zbyt wiele czasu, nie ma Pan także ochoty na dalsze uczestnictwo w forum, wystąpił Pan do wydawcy o zbanowanie itd. Wiem, że to tylko element pieprzenia przez Pana głupot, więc tylko Pana proszę odstosunkuj się Pan od Bogusławskiego i sprawiaj Pan tu dalej radość ludziom na Pańskim poziomie. www.racjon(*).php/s,618781/z,0/d,16#w620118 > Nie przestanie Pan wsączać bredni socjalizmu do tego forum?Na forum racjonalisty, to tylko dzielę się swoimi racjonalnymi przemyśleniami, nie mając nawet najmniejszych wątpliwości, że do umysłowości wszelkich "zakutych pał" nie trafię, gdyż to jest zupełnie niemożliwym. www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,532005#w535718@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elasp (6859 punktów) |
>[cytat=Tak, Panie Elasp tu już wszyscy znają Pański wysoki poziom intelektualny oraz zestaw Pańskiej argumentacji, itd.
Co ma piernik do wiatraka? Z wieloma ludźmi się nie zgadzam - to prawda - ale nie wynika stąd, że sądzę, że "ludzie poważni to tylko tacy jak ja". W poprzednim poście podałem przykład sądu, który nie pozwala na przypisanie mi tej dziecinnej tezy. Jeżeli tyle rozumie Pan z moich wypowiedzi, to współczuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Tak, Panie Elasp tu już wszyscy znają Pański wysoki poziom intelektualny oraz zestaw Pańskiej argumentacji, itd. > Co ma piernik do wiatraka? Piernik jest mąki, a zboża na mąkę miele się w wiatrakach (przynajmniej dawniej się mieliło).
>Z wieloma ludźmi się nie zgadzam - to prawda - ale nie wynika stąd, że sądzę, że "ludzie poważni to tylko tacy jak ja". Jeżeli tych przypadków kiedy lekceważy Pan ludzi, z którymi się nie zgadza jest wiele, a tak tu jest, to zdecydowanie o tym świadczy. Tu jest tylko alternatywa albo Pań "rżnie głupa", albo faktycznie Pan nim jest. Wybór należy do Pana.
>Jeżeli tyle rozumie Pan z moich wypowiedzi, to współczuję. Za współczucie serdecznie dziękuję, choć w takim splątaniu jaką Pan ma - w moim subiektywnym odczuciu - świadomość, to może zupełnie nie rozumiem o co Panu z tym współczuciem chodzi. Choć dla innych forumowiczów może Pan być np.: "elektryzujący, charyzmatyczny, elokwentny, oczytany, pióro Jego lekkie, a styl wyborny, a ja, najogólniej rzecz biorąc, sobie z Nim nie radzę!" Nie wszyscy wszystkich rozumieją i nie wszyscy za wszystkimi intelektualnie nadążają. Dla mnie Pan od początku prawie na wszystkie tematy bzdury tu wypisuje, ale inni Pana rozumieją i punktują. Mają do tego pełne prawo.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elasp (6859 punktów) | >Dla mnie Pan od początku prawie na wszystkie tematy bzdury tu wypisuje, ale inni Pana rozumieją i punktują. Mają do tego pełne prawo.
No więc o co Panu chodzi? W każdej sprawie opinie są podzielone.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No więc o co Panu chodzi? W każdej sprawie opinie są podzielone. Wiem, że przekracza to Pańskie możliwości poznawcze, ale zupełnie nie o poglądy, czy opinie mi tu chodzi, gdyż każda może być wartą poznania, ale o ich merytoryczne uargumentowanie.
Po prostu jako racjonalista walczę z głupotą, a ta wyraża się między innymi poglądami i opiniami opartymi tylko na fundamentalistycznej wierze we własną rację i deprecjonowanie wszelkich poglądów i opinii z jakimi Pan się nie zgadza. Nie, nie jest Pan w tej swojej niesprawności intelektualnej jedyny, w kraju to nawet podobne poglądy stanowią większość, ale na naszym forum, to na szczęście, jeszcze stanowią mniejszość.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elasp (6859 punktów) | >. >> No więc o co Panu chodzi? W każdej sprawie opinie są podzielone. >Wiem, że przekracza to Pańskie możliwości poznawcze, ale zupełnie nie o poglądy, czy opinie mi tu chodzi, gdyż każda może być wartą poznania, ale o ich merytoryczne uargumentowanie.
>Po prostu jako racjonalista walczę z głupotą...
Tak, tak. Niech Pan zje "Snickersa", bo zaczyna Pan strasznie marudzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> Skrytykowałem Szyszkowską (...) ... nazywając ją "kompletną idiotką". Ot, geniusz się ozwał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No przecież geniusz. Udowodnił istnienie Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >Napisałem 22 maja 2014 roku: (...) nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
Jak i w nieskończenie wielu postach też. Ja już lęki mam.
> nie mógł Pan po prostu przestać tu swoje głupoty pisać i ewentualnie wystąpić >o likwidację konta
Czy komuś nie wolno tu skorzystać z funkcji ignor? A może pójdzie Pan w końcu za przykładem kulki_na_mole i założy wątek z wnioskiem o zablokowanie juzera? Tylko do tego trzeba mieć cohones. Się ich nie ma, się maltretuje innych swoim jojczeniem i w oczojebnym kolorystycznie folklorze, jak wielkanocna pisanka z jakiej wsi zapadłej. I podaje wciąż linki do swych postów - jakby kręcić się od jednej swej wypowiedzi do drugiej. Osobliwa karuzela. I prorok AB na niej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,17#w614356Zauważyłam, że zdarza się Panu posiłkować się fragmentem tego postu, który odnosił się do Wilhelma Wokulskiego i tylko do niego.Pan Elasp ma tę wadę, że nie lubi socjalizmu, co czyni go moim śmiertelnym wrogiem. I w ocenie Pana Elaspa jako socjalista jestem idiotą i oszołomem. ("Socjalizm i antyklerykalizm to koncepcje dla idiotów i oszołomów, a takich chyba trudno nazwać racjonalistami." - Elasp) Tylko że ja nie lubię nagonek. A mam wrażenie, że Pan Elasp pada ofiarą takiej. Nie wykluczam, że się mylę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > I w ocenie Pana Elaspa jako socjalista jestem idiotą i oszołomem. ("Socjalizm i antyklerykalizm to koncepcje dla idiotów i oszołomów, a takich chyba trudno nazwać racjonalistami." - Elasp)> Tylko że ja nie lubię nagonek.> A mam wrażenie, że Pan Elasp pada ofiarą takiej.> Nie wykluczam, że się mylę.Ja też nie wykluczam, że się mylisz.  Elasp napisał: Cytat:Racjonalizm (przynajmniej w krajowym wydaniu) to coś w rodzaju intelektualnego bolszewizmu, ledwo tolerującego mienszewików (protestanta p. Szarleya), walczącego z burżuazją (wierzącymi, a w szczególności klerem) o wolność od przymusu (już nie ekonomicznego, ale myślowego). Jeśli ktoś przywołuje moje imię i w dodatku przeinacza fakty, które mnie dotyczą, to prowokuje do dyskusji. Zostałem nazwany protestantem. To mnie nie obraża, ale jest celowo podaną nieprawdą. Sugestia, abym w sprawie biskupa - alkoholika "odwołał się do kurii" jest niepoważna Przypomnę (cytując) moje pytania: Jak pracuję w Częstochowie to mam posłuszny biskupowi wierzyć w zamach w Smoleńsku, a w Rybniku mam nie wierzyć? Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo? Co to znaczy odwołać się do kurii, na konkretnym przykładzie biskupa, który niszczy mój szacunek do instytucji kościoła rozbijając po pijoku uliczne latarnie? Odwołać się do niego samego? Nie wiedzą w kurii? On sam nie wie co zrobił? Domagając się odpowiedzi w sprowokowanej dyskusji, do której po imieniu zostałem wywołany uczestniczę w nagonce?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Zostałem nazwany protestantem. To mnie nie obraża, ale jest celowo podaną nieprawdą.
Katolikiem nie jest ktoś już z tego tytułu, że się za katolika uważa. Prawda jest taka, że myślisz zupełnie po protestancku i masz protestanckie rozumienie wiary (wiara jako uczucie, samodzielność w stosunku do dogmatów wiary). Nie zdajesz sobie z tego sprawy i dlatego mówisz o sobie: "jestem katolikiem".
>Sugestia, abym w sprawie biskupa - alkoholika "odwołał się do kurii" jest niepoważna
Jak widzisz pijanego za kierownicą - dzwonisz na policję. A może to też jest "niepoważne"?
>Przypomnę (cytując) moje pytania:
>Jak pracuję w Częstochowie to mam posłuszny biskupowi wierzyć w zamach w Smoleńsku, a w Rybniku mam nie wierzyć?
Masz być posłuszny w kwestii prawd wiary, o Smoleńsku możesz myśleć, co ci się żywnie podoba, bez względu na zapatrywania tego czy innego biskupa na Smoleńsk. Ksiądz czy biskup jest też obywatelem i ma prawo do głoszenia własnych przekonań. Powinien jednak zaznaczyć, że wyraża prywatną opinię. Tak przynajmniej te sprawy rozumiem.
>Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo?
Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać.
>Co to znaczy odwołać się do kurii, na konkretnym przykładzie biskupa, który niszczy mój szacunek do instytucji kościoła rozbijając po pijoku uliczne latarnie? Odwołać się do niego samego? Nie wiedzą w kurii? On sam nie wie co zrobił?
Można zawsze pisać do Watykanu. To nie polski urząd, na pewno przyjrzą się sprawie.
>Domagając się odpowiedzi w sprowokowanej dyskusji, do której po imieniu zostałem wywołany uczestniczę w nagonce?
Czasem i tak bywa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | szarley (54913 punktów) | >>Zostałem nazwany protestantem. To mnie nie obraża, ale jest celowo podaną nieprawdą. > Katolikiem nie jest ktoś już z tego tytułu, że się za katolika uważa. Prawda jest taka, że myślisz zupełnie po protestancku i masz protestanckie rozumienie wiary (wiara jako uczucie, samodzielność w stosunku do dogmatów wiary). Nie zdajesz sobie z tego sprawy i dlatego mówisz o sobie: "jestem katolikiem".
Czyli katolik wg Ciebie powinien być posłusznym matołkiem.... Nie potrafię się z tym zgodzić. Co więcej w historii kościoła całkiem sporo było i jest takich, którzy się z takim poglądem nie zgadzali i tylko tacy zmieniali kościół.
>>Sugestia, abym w sprawie biskupa - alkoholika "odwołał się do kurii" jest niepoważna > Jak widzisz pijanego za kierownicą - dzwonisz na policję. A może to też jest "niepoważne"? Plączesz strasznie. Jeśli widzę pijanego kierowcę ZAWSZE dzwonię na policję. Ale jaki ma sens zawiadamianie kurii o tym że biskup był pijany za kierownicą? Przecieź on sam o tym wie i wiedział o tym kiedy pił wiedział kiedy siadał za kierownicę, wiedział, kiedy spotkał latarnię i wiedział kiedy dmuchał w balonik. Po co mam mu o tym pisać? Po prostu jest kupą moralnego gnoju wyrządzającą szkody kościołowi, niegodnym bycia biskupem. Nie trzeba być Pawłem z Tarsu, żeby umieć takiego biskupa ocenić.
>>Przypomnę (cytując) moje pytania: >>Jak pracuję w Częstochowie to mam posłuszny biskupowi wierzyć w zamach w Smoleńsku, a w Rybniku mam nie wierzyć? > Masz być posłuszny w kwestii prawd wiary, Temu, który uważa, że zgwałconej kobiecie wolno wziąć tabletkę "dzień po" czy temu, który tego zabrania? Mości Elaspie, to nie te czasy kiedy słowo proboszcza zwalniało z myślenia.
>o Smoleńsku możesz myśleć, co ci się żywnie podoba, bez względu na zapatrywania tego czy innego biskupa na Smoleńsk. Ksiądz czy biskup jest też obywatelem i ma prawo do głoszenia własnych przekonań. Powinien jednak zaznaczyć, że wyraża prywatną opinię. Tak przynajmniej te sprawy rozumiem. Dziwnie rozumiesz. Jako obywatel może napisać artykuł w gazecie, ale na kazaniu....
>>Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo? > Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać. "Katolik winien głosować na katolika, żyd na żyda.... " (cytat z pamięci) te słowa także padły na kazaniu
>>Domagając się odpowiedzi w sprowokowanej dyskusji, do której po imieniu zostałem wywołany uczestniczę w nagonce? > Czasem i tak bywa. Nie tym razem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Czyli katolik wg Ciebie powinien być posłusznym matołkiem.... Nie potrafię się z tym zgodzić. Co więcej w historii kościoła całkiem sporo było i jest takich, którzy się z takim poglądem nie zgadzali i tylko tacy zmieniali kościół.
Jeżeli wchodzisz na pokład samolotu, to zachowujesz się jak "posłuszny matołek" czy siadasz za sterami i mówisz: "pokażę wam, jak się lata?". Czy jako pasażer samolotu udowadniasz wszem i wobec swoją niezależność, czy raczej zdajesz się na wiedzę i doświadczenie kierujących i wykonujesz ich polecenia lub zalecenia?
>>>Sugestia, abym w sprawie biskupa - alkoholika "odwołał się do kurii" jest niepoważna >> Jak widzisz pijanego za kierownicą - dzwonisz na policję. A może to też jest "niepoważne"? >Plączesz strasznie. Jeśli widzę pijanego kierowcę ZAWSZE dzwonię na policję. >Ale jaki ma sens zawiadamianie kurii o tym że biskup był pijany za kierownicą? Przecieź on sam o tym wie i wiedział o tym kiedy pił wiedział kiedy siadał za kierownicę, wiedział, kiedy spotkał latarnię i wiedział kiedy dmuchał w balonik. Po co mam mu o tym pisać? Po prostu jest kupą moralnego gnoju wyrządzającą szkody kościołowi, niegodnym bycia biskupem. Nie trzeba być Pawłem z Tarsu, żeby umieć takiego biskupa ocenić.
Piszesz do zwierzchnika biskupa. Jak widzisz niewłaściwe zachowanie dyrektora, dajesz znać do kuratorium. Nie ma w tym żadnej trudności teoretycznej. Taka jest natura organizacji hierarchicznych, a Kościół jest hierarchiczny i nigdy nie pozwoli sobie na demokrację, bo oznaczać to będzie jego rozpad.
>>>Przypomnę (cytując) moje pytania: >>>Jak pracuję w Częstochowie to mam posłuszny biskupowi wierzyć w zamach w Smoleńsku, a w Rybniku mam nie wierzyć? >> Masz być posłuszny w kwestii prawd wiary, >Temu, który uważa, że zgwałconej kobiecie wolno wziąć tabletkę "dzień po" czy temu, który tego zabrania?
Nie wiem, czy powinno dochodzić tu do różnicy stanowisk głoszonych ex officio.
>Mości Elaspie, to nie te czasy kiedy słowo proboszcza zwalniało z myślenia.
Nie zwalnia z myślenia, ale nie zwalnia także z posłuszeństwa.
>>o Smoleńsku możesz myśleć, co ci się żywnie podoba, bez względu na zapatrywania tego czy innego biskupa na Smoleńsk. Ksiądz czy biskup jest też obywatelem i ma prawo do głoszenia własnych przekonań. Powinien jednak zaznaczyć, że wyraża prywatną opinię. Tak przynajmniej te sprawy rozumiem.
>Dziwnie rozumiesz. Jako obywatel może napisać artykuł w gazecie, ale na kazaniu.... >>>Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo?
Co z tego, że "dziwnie"? Co to za argument? Zresztą nie ma w tym nic dziwnego.
>>Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać. >"Katolik winien głosować na katolika, żyd na żyda.... " (cytat z pamięci) te słowa także padły na kazaniu
Trzeba wziąć wzgląd na kontekst, tzn. na sytuację powojennej Polski i na ogromne wpływy tzw. "żydokomuny" oraz (obecnie) jej potomków. Są to ludzie bezideowi, nie związani z Polską silniejszymi więzami patriotycznymi i religijnymi. Nie mogę pojąć, co mogłoby skłonić katolika do głosowania np. na Jerzego Urbana, oczywiście gdyby ten kandydował w wyborach. Ci ludzie powinni byli być odstawieni po 89 roku na boczny tor - stało się jednak inaczej. Jakiem mamy przez to "elity", dobrze pokazuje afera taśmowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > Jeżeli wchodzisz na pokład samolotu, to zachowujesz się jak "posłuszny matołek" czy siadasz za sterami i mówisz: "pokażę wam, jak się lata?". Czy jako pasażer samolotu udowadniasz wszem i wobec swoją niezależność, czy raczej zdajesz się na wiedzę i doświadczenie kierujących i wykonujesz ich polecenia lub zalecenia?
Bardzo nietrafne porównanie. O wiele trafniejsze byłoby porównanie do szkoły, a jeszcze lepiej uniwersytetu, gdzie uczeń ma prawo samodzielnie poszukiwać prawdy, a nauczyciel jest uważany tylko o tyle, o ile sam sobie uważanie zapewni
>>Ale jaki ma sens zawiadamianie kurii o tym że biskup był pijany za kierownicą? Przecieź on sam o tym wie i wiedział o tym kiedy pił (...) Nie trzeba być Pawłem z Tarsu, żeby umieć takiego biskupa ocenić. > Piszesz do zwierzchnika biskupa. Po co? przecież on o tym wie! Co dało pisanie parafian z Jasienicy do biskupa?
>Taka jest natura organizacji hierarchicznych, a Kościół jest hierarchiczny i nigdy nie pozwoli sobie na demokrację, bo oznaczać to będzie jego rozpad. Instytucjonalny kościół wykończy siedem sióstr księdza proboszcza: superbia, avaritia, invidia, ira, luxuries, gula, acedia
>>> Masz być posłuszny w kwestii prawd wiary, >>Temu, który uważa, że zgwałconej kobiecie wolno wziąć tabletkę "dzień po" czy temu, który tego zabrania? > Nie wiem, czy powinno dochodzić tu do różnicy stanowisk głoszonych ex officio. Dochodzi. I co dalej? Posłuszeństwo jest cnotą idiotów.
>>Mości Elaspie, to nie te czasy kiedy słowo proboszcza zwalniało z myślenia. > Nie zwalnia z myślenia, ale nie zwalnia także z posłuszeństwa. Posłuszeństwo biskupowi, który zaskarbił sobie szacunek? Chętnie! (kluczem do szacunku jest niewymaganie posłuszeństwa argumentem "Bo Ja jestem biskupem") Podobnie jak zawsze wysłucham wielu swoich dawnych i dzisiejszych nauczycieli Bezkrytyczne posłuszeństwo człowiekowi, o którym wiem, że dobrym biskupem nie jest? Odpowiem po tatarsku : A Wałła Posłuszeństwo wynikające z faktu, że ktoś zasiada na jakimś stołku, byłoby szacunkiem dla stołka lub tej części, która na stołku siada Żywię wielki szacunek dla szlachetnych serc i światłych umysłów, ale dupy szanować nie zamierzam
>>Dziwnie rozumiesz. Jako obywatel może napisać artykuł w gazecie, ale na kazaniu.... >>>>Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo? > Co z tego, że "dziwnie"? Co to za argument? Zresztą nie ma w tym nic dziwnego. Dla mnie jest. Biskup od ołtarza głosi naukę kościoła a jeśli przesłania ją swoimi poglądami na poltykę, to: 1 jest pyszny 2 nie może wymagać posłuszeństwa.
>>>Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać. >>"Katolik winien głosować na katolika, żyd na żyda.... " (cytat z pamięci) te słowa także padły na kazaniu > Trzeba wziąć wzgląd na kontekst, tzn. na sytuację powojennej Polski i na ogromne wpływy tzw. "żydokomuny" oraz (obecnie) jej potomków. Są to ludzie bezideowi, nie związani z Polską silniejszymi więzami patriotycznymi i religijnymi. Pojechałeś po bandzie. Wśród katolickich poltyków jest równie sporo cynicznych łajdaków, którzy używają Krzyża jako oręża.
>Ci ludzie powinni byli być odstawieni po 89 roku na boczny tor - stało się jednak inaczej. I wtedy biskupi już wcale nie musieliby dbać o owczarnię, bo stałaby się stadem baranów, pilnowanych przez policję, czy z należytym uwielbieniem modlą się do św. św. Dydycza, Hosera, Rydzyka, Michalika... Żadnej krytyki!
>Jakiem mamy przez to "elity", dobrze pokazuje afera taśmowa. Nie słyszałem. Nie interesuje mnie polska polityka, szczególnie odkąd jeden z przedstawicieli tej elity nazwał mnie zakamuflowaną opcją niemiecką (cytat z pamięci)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Jeżeli wchodzisz na pokład samolotu, to zachowujesz się jak "posłuszny matołek" czy siadasz za sterami i mówisz: "pokażę wam, jak się lata?". Czy jako pasażer samolotu udowadniasz wszem i wobec swoją niezależność, czy raczej zdajesz się na wiedzę i doświadczenie kierujących i wykonujesz ich polecenia lub zalecenia?
>Bardzo nietrafne porównanie.
Dlaczego nietrafne? Jeżeli nietrafne, pokaż na czym jego nietrafność polega.
>O wiele trafniejsze byłoby porównanie do szkoły, a jeszcze lepiej uniwersytetu, gdzie uczeń ma prawo samodzielnie poszukiwać prawdy, a nauczyciel jest uważany tylko o tyle, o ile sam sobie uważanie zapewni
Jeżeli religia polega na tym, ze do prawdy mają dostęp nieliczni (w wyniku np. objawienia), to na czym ma polegać "samodzielne poszukiwanie prawdy przez uczniów"?
Jeżeli jest możliwe "samodzielne poszukiwanie prawdy", wspólnota religijna - gdzie przekazywane są objawione ("objawione") prawdy, staje się zbędna.
Obawiam się, że nie rozumiesz, o czym mówisz = wysokie stężenie protestantyzmu.
>>>Ale jaki ma sens zawiadamianie kurii o tym że biskup był pijany za kierownicą? Przecieź on sam o tym wie i wiedział o tym kiedy pił (...) Nie trzeba być Pawłem z Tarsu, żeby umieć takiego biskupa ocenić. >> Piszesz do zwierzchnika biskupa. >Po co? przecież on o tym wie!
Może nie wiedzieć, ale wiedzieć powinien.
>Co dało pisanie parafian z Jasienicy do biskupa?
To, że zwierzchnicy mogli przyjrzeć się sprawie i zastosowali środki w ich przekonaniu optymalne. Nie zawsze decyzja musi pokrywać się z oczekiwaniami interweniujących.
>>Taka jest natura organizacji hierarchicznych, a Kościół jest hierarchiczny i nigdy nie pozwoli sobie na demokrację, bo oznaczać to będzie jego rozpad. >Instytucjonalny kościół wykończy siedem sióstr księdza proboszcza: superbia, avaritia, invidia, ira, luxuries, gula, acedia
Miej zatem pretensje do Jezusa, że nie uczynił swoich pierwszych uczniów swoimi kumplami i że nie obmyślano nauk gremialnie, we spółkę. Nie słyszałem, aby apostołowie "samodzielnie poszukiwali prawdy".
>>>> Masz być posłuszny w kwestii prawd wiary, >>>Temu, który uważa, że zgwałconej kobiecie wolno wziąć tabletkę "dzień po" czy temu, który tego zabrania? >> Nie wiem, czy powinno dochodzić tu do różnicy stanowisk głoszonych ex officio. >Dochodzi. I co dalej? Posłuszeństwo jest cnotą idiotów.
Jeżeli dochodzi, wtedy pisze się do zwierzchników, w ostateczności do Watykanu.
>>>Mości Elaspie, to nie te czasy kiedy słowo proboszcza zwalniało z myślenia. >> Nie zwalnia z myślenia, ale nie zwalnia także z posłuszeństwa. >Posłuszeństwo biskupowi, który zaskarbił sobie szacunek? >Chętnie! (kluczem do szacunku jest niewymaganie posłuszeństwa argumentem "Bo Ja jestem biskupem")
Protestantyzm w stężeniu 100%. Co ty jeszcze robisz w KK?
>Podobnie jak zawsze wysłucham wielu swoich dawnych i dzisiejszych nauczycieli >Bezkrytyczne posłuszeństwo człowiekowi, o którym wiem, że dobrym biskupem nie jest? >Odpowiem po tatarsku : >A Wałła
Stosują się uwagi poczynione wyżej - o protestantyzmie i Watykanie.
>Posłuszeństwo wynikające z faktu, że ktoś zasiada na jakimś stołku, byłoby szacunkiem dla stołka lub tej części, która na stołku siada >Żywię wielki szacunek dla szlachetnych serc i światłych umysłów, ale dupy szanować nie zamierzam
Piwożłop i degenerat Luter mógłby się pod tym podpisać.
>>>Dziwnie rozumiesz. Jako obywatel może napisać artykuł w gazecie, ale na kazaniu.... >>>>>Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo? >> Co z tego, że "dziwnie"? Co to za argument? Zresztą nie ma w tym nic dziwnego. >Dla mnie jest. Biskup od ołtarza głosi naukę kościoła a jeśli przesłania ją swoimi poglądami na poltykę, to: >1 jest pyszny >2 nie może wymagać posłuszeństwa.
Trzeba zgłaszać takie przypadki zwierzchnikom - i tyle.
>>>>Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać. >>>"Katolik winien głosować na katolika, żyd na żyda.... " (cytat z pamięci) te słowa także padły na kazaniu >> Trzeba wziąć wzgląd na kontekst, tzn. na sytuację powojennej Polski i na ogromne wpływy tzw. "żydokomuny" oraz (obecnie) jej potomków. Są to ludzie bezideowi, nie związani z Polską silniejszymi więzami patriotycznymi i religijnymi.
>Pojechałeś po bandzie. Wśród katolickich poltyków jest równie sporo cynicznych łajdaków, którzy używają Krzyża jako oręża.
Tę uwagę pominę milczeniem.
>>Jakiem mamy przez to "elity", dobrze pokazuje afera taśmowa. >Nie słyszałem. Nie interesuje mnie polska polityka, szczególnie odkąd jeden z przedstawicieli tej elity nazwał mnie zakamuflowaną opcją niemiecką (cytat z pamięci)
Może nie opcją niemiecką, ale protestancką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >>> Jeżeli wchodzisz na pokład samolotu, to zachowujesz się jak "posłuszny matołek" czy siadasz za sterami i mówisz: "pokażę wam, jak się lata?". Czy jako pasażer samolotu udowadniasz wszem i wobec swoją niezależność, czy raczej zdajesz się na wiedzę i doświadczenie kierujących i wykonujesz ich polecenia lub zalecenia? >>Bardzo nietrafne porównanie. > Dlaczego nietrafne? Jeżeli nietrafne, pokaż na czym jego nietrafność polega.
Na odpowiedzialności. Na pokładzie za bezpieczeństwo odpowiada kapitan (pilot) w życiu, każdy odpowiada za siebie. Znam pogląd, że wystarczy być posłusznym, ale go nie podzielam
>>O wiele trafniejsze byłoby porównanie do szkoły, a jeszcze lepiej uniwersytetu, gdzie uczeń ma prawo samodzielnie poszukiwać prawdy, > Jeżeli religia polega na tym, ze do prawdy mają dostęp nieliczni (w wyniku np. objawienia), to na czym ma polegać "samodzielne poszukiwanie prawdy przez uczniów"? Pogrubiłem Twoje założenie i pytam, 1 Czy na tym polega religia? 2 Kto jest tym nielicznym?
> Jeżeli jest możliwe "samodzielne poszukiwanie prawdy", wspólnota religijna - gdzie przekazywane są objawione ("objawione") prawdy, staje się zbędna. Być może, ale jak dotąd, nawet poszukujący indywidualnie, nie zawsze z tej wspólnoty występują. Poradzę być heretykiem, nie boję się wąpliwości ani poszukiwań, ale nadal jestem katolikiem
> Obawiam się, że nie rozumiesz, o czym mówisz = wysokie stężenie protestantyzmu. Tego nie rozumiem . Protestantyzm to nierozumienie o czym się mówi???? Stężenie protestantyzmu u Cieszyniaków jest genetycznie podwyższone.
>>>>Ale jaki ma sens zawiadamianie kurii o tym że biskup był pijany za kierownicą? Przecieź on sam o tym wie i wiedział o tym kiedy pił (...) Nie trzeba być Pawłem z Tarsu, żeby umieć takiego biskupa ocenić. >>> Piszesz do zwierzchnika biskupa. >>Po co? przecież on o tym wie! > Może nie wiedzieć, ale wiedzieć powinien. Litości, Elaspie.... prasa , radio, TV, net.... Nie wmawiaj mi, że metropolita warszawski nie wiedział o wypadku samochodowym podwładnego biskupa!
>>Co dało pisanie parafian z Jasienicy do biskupa? > To, że zwierzchnicy mogli przyjrzeć się sprawie i zastosowali środki w ich przekonaniu optymalne. Nie zawsze decyzja musi pokrywać się z oczekiwaniami interweniujących. Decyzja władcy nie musi. Postępowanie sługi powinno. Chrystus mył apostołom nogi, biskupowi też by sie przydało, żeby wiedział że jest sługą.
>>Instytucjonalny kościół wykończy siedem sióstr księdza proboszcza: superbia, avaritia, invidia, ira, luxuries, gula, acedia > Miej zatem pretensje do Jezusa, że nie uczynił swoich pierwszych uczniów swoimi kumplami i że nie obmyślano nauk gremialnie, we spółkę. Nie słyszałem, aby apostołowie "samodzielnie poszukiwali prawdy". a co to ma wspólnego z siostrami proboszcza?
>>>>Mości Elaspie, to nie te czasy kiedy słowo proboszcza zwalniało z myślenia. >>> Nie zwalnia z myślenia, ale nie zwalnia także z posłuszeństwa. >>Posłuszeństwo biskupowi, który zaskarbił sobie szacunek? >>Chętnie! (kluczem do szacunku jest niewymaganie posłuszeństwa argumentem "Bo Ja jestem biskupem") > Protestantyzm w stężeniu 100%. Co ty jeszcze robisz w KK? Heretyzuję. Ale gdzie Ty tu dostrzegasz brak katolicyzmu? Naprawdę mam mieć szacunek* do stołka, naprawdę niegodnym biskupstwa jest ten, który mówi cicho jako człowiek nie jako biskup, a wierni go słuchają? Biskupa Nossola bardzo szanuję, między innymi za to, że nie macha pastorałem i nie wynosi się na tron.
>>Podobnie jak zawsze wysłucham wielu swoich dawnych i dzisiejszych nauczycieli >>Bezkrytyczne posłuszeństwo człowiekowi, o którym wiem, że dobrym biskupem nie jest? >>Odpowiem po tatarsku : >>A Wałła > Stosują się uwagi poczynione wyżej - o protestantyzmie i Watykanie. Litości. Watikan wie co robią biskupi!
>>Posłuszeństwo wynikające z faktu, że ktoś zasiada na jakimś stołku, byłoby szacunkiem dla stołka lub tej części, która na stołku siada >>Żywię wielki szacunek dla szlachetnych serc i światłych umysłów, ale dupy szanować nie zamierzam > Piwożłop i degenerat Luter mógłby się pod tym podpisać. Zauważ, że nikt go świętym nie ogłosił. Ale był jednym z tych, którzy przyczynili się do naprawy kośoioła. "Nie może złych owoców dobre drzewo wydawać"
>>Dla mnie jest. Biskup od ołtarza głosi naukę kościoła a jeśli przesłania ją swoimi poglądami na poltykę, to: >>1 jest pyszny >>2 nie może wymagać posłuszeństwa. > Trzeba zgłaszać takie przypadki zwierzchnikom - i tyle. To Twoja uniwersalna recepta?
>>>>>Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać. >>>>"Katolik winien głosować na katolika, żyd na żyda.... " (cytat z pamięci) te słowa także padły na kazaniu >>> Trzeba wziąć wzgląd na kontekst, tzn. na sytuację powojennej Polski i na ogromne wpływy tzw. "żydokomuny" oraz (obecnie) jej potomków. Są to ludzie bezideowi, nie związani z Polską silniejszymi więzami patriotycznymi i religijnymi. >>Pojechałeś po bandzie. Wśród katolickich poltyków jest równie sporo cynicznych łajdaków, którzy używają Krzyża jako oręża. > Tę uwagę pominę milczeniem. A szkoda. Niechęnie wypowiadam się o polskich politykach. W ostatnich wyborach prezydenckich głosowałem na katolika (choć nie ze względu na wyznanie), ale widzę czasem katolicki cynim , hipokryzję , manipulację, a nie widzę, aby religia czyniła polityka lepszym
>Nie interesuje mnie polska polityka, szczególnie odkąd jeden z przedstawicieli tej elity nazwał mnie zakamuflowaną opcją niemiecką (cytat z pamięci) > Może nie opcją niemiecką, ale protestancką. Nie, on mnie nazwał zakamuflowaną opcją niemiecką. Nie zapominaj, że jak się kto modli po polsku to na pewno luter, katolik może mówić po polsku po czesku albo po niemiecku.
* Wybaczenia proszę, czasem z rozpędu używam słowa "uważanie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > > Sugestia, abym w sprawie biskupa - alkoholika "odwołał się do kurii" jest niepoważna> Jak widzisz pijanego za kierownicą - dzwonisz na policję. A może to też jest "niepoważne"?Jeśli wolno wtrącić.. Gdy zobaczę pijanego katolika spoza kościoła rzymskiego, to mam dzwonić do ichniej diecezji (bo na pewno nie do papieża) z pominięciem policji? > > Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo?> Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać.Takim samym posłuchem mogą się cieszyć przewodnicy duchowi innych religii (np. islamu)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Gdy zobaczę pijanego katolika spoza kościoła rzymskiego, to mam dzwonić do ichniej diecezji (bo na pewno nie do papieża) z pominięciem policji? Można zrobić jedno i drugie. Policji zgłasza Pan przypadek obywatela, przełożonym wspólnoty sprawę jednego z wiernych, bez względu na fakt, że ten wierny i ów obywatel to jedna i ta sama osoba. > >> Jeśli biskup w kazaniu używa słowa "katolik powinien... " to powinienem okazać posłuszeństwo?> > Jeżeli nie istnieją znane tobie powody, by nie uznawać tych słów, należy je uznać.> Takim samym posłuchem mogą się cieszyć przewodnicy duchowi innych religii (np. islamu)? Uważam, że tak. Członek wspólnoty religijnej powinien słuchać swoich zwierzchników (gdy chodzi o kwestie związane z wyznaniem, tzn. doktrynalne i moralne), albo wystąpić z tej wspólnoty. Ważna rzecz: powinien mieć prawo wystąpienia z tej wspólnoty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Można zrobić jedno i drugie. Policji zgłasza Pan > przypadek obywatela, przełożonym wspólnoty sprawę > jednego z wiernych, bez względu na fakt, że ten wierny > i ów obywatel to jedna i ta sama osoba.
Widzę że jest Pan skłonny do przebiegów jałowych. Gdyby biskup był zdolny do wyciągania wniosków z tego co robi - nie wsiadałby do samochodu na podwójnym gazie. Na tym etapie potrzebuje pomocy od kogoś niezależnego od niego, lub po prostu kary która go ocuci. Po drugie, to się tyczy nie tylko biskupa. I po trzecie - biskup ma wokół niezmiernie mało ludzi stojących równolegle w hierarchii. Zwykły człowiek ma znacznie więcej okazji do pozytywnej korekty przez otoczenie. System, w którym tkwi po świecku niszczy kręgosłup moralny biskupa.
Należałoby raczej iść do jego przełożonego, czyli do papieża.
Co zrobi racjonalista: ano pójdzie na Policję ewent. wyśle list do papieża. Człowiek wierzący, uczestniczący intensywnie w życiu wspólnoty zasmuci się i przymknie na to oko, po pewnym czasie pewnie uzna, że nic się takiego nie stało i właściwie nic nie widział. Ewentualnie po kryjomu wyśle pełen troski list do kurii.
Człowiek stojący w rozkroku zrobi to, co Pan napisał: zgłasza przypadek obywatela Policji, a przełożonym wspólnoty (czyli samemu zainteresowanemu) sprawę jednego z wiernych.
Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>> Można zrobić jedno i drugie. Policji zgłasza Pan >> przypadek obywatela, przełożonym wspólnoty sprawę >> jednego z wiernych, bez względu na fakt, że ten wierny >> i ów obywatel to jedna i ta sama osoba. >Widzę że jest Pan skłonny do przebiegów jałowych.
>Należałoby raczej iść do jego przełożonego, czyli do papieża. >Co zrobi racjonalista: ano pójdzie na Policję ewent. wyśle list do papieża.
Przecież właśnie o tym mówię.
>Człowiek wierzący, uczestniczący intensywnie w życiu wspólnoty zasmuci się i przymknie na to oko, po pewnym czasie pewnie uzna, że nic się takiego nie stało i właściwie nic nie widział.
Mówi Pan jak zareaguje wierzący, a ja wskazałem, jak moim zdaniem powinien zareagować, i to co sugeruję pokrywa się - jak widać - z Pańskim zaleceniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mówi Pan jak zareaguje wierzący, a ja > wskazałem, jak moim zdaniem powinien zareagować, > i to co sugeruję pokrywa się - jak widać - z Pańskim zaleceniem.
Istotnie, z moim się pokrywa. Pan natomiast chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko. Tak się nie da, przynajmniej w naszej ludzkiej rzeczywistości to fikcja.
Idąc na Policję z donosem chociaż czyni dobrze, wierny przyczynia się do rozpadu wspólnoty i zawsze czuje to w środku. Pana "powinien" nigdy nie stanie się rzeczywistością, to zwykłe marzenia ściętej głowy .
Gdy uczestnik życia wspólnoty jest jej częścią, wtedy jego sumienie karze mu z niewolniczą bezwzględnością służyć jej integralności. A gdy delikwent jest poza - wtedy nie angażuje się w jej losy, zwłaszcza losy jej liderów są mu obojętne. Laicki przechodzień raczej zatroszczy się o bezpieczeństwo potencjalnej dziewczynki, która czeka na przystanku lub wieziona jest przez rodziców i narażona na niebezpieczeństwo mijającego ją, podchmielonego biskupa.
Jest jeszcze jeden specyficzny stan i tu warto się zatrzymać: ktoś, kto z niej właśnie wychodzi lub wchodzi może robić różne ciekawe rzeczy. Już jest częściowo wolny od sumienia stada, lub jeszcze nim nie zniewolony.
Mam nadzieję, ze już Pan rozumie powód nazywania tego "marzeniami ściętej głowy". Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Członek wspólnoty religijnej powinien słuchać> swoich zwierzchników (gdy chodzi o kwestie związane> z wyznaniem, tzn. doktrynalne i moralne), albo wystąpić z tej wspólnoty.Ma Pan rację. Co ciekawe, od pewnego czasu notuje się coraz większą liczbę ludzi wierzących, którzy odchodzą ze wspólnoty pozostając nadal wierzącymi i błogosławiąc wolność, którą w ten sposób zyskali. Co ciekawe, wtedy nadal wierzą, ale nie muszą się już zmuszać do tych doktryn, wobec których żywili wcześniej uwierające ich wątpliwości.  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,17#w614356> Zauważyłam, że zdarza się Panu posiłkować się fragmentem tego postu, który odnosił się do Wilhelma Wokulskiego Nie tylko to zauważyłem, ale podaję konkretny link do wypowiedzi. > i tylko do niego.A z tym to już zdecydowanie mniej się zgadzam czytając np. Pani wypowiedzi w obronie trolli obniżających poziom intelektualny naszego forum. > Pan Elasp ma tę wadę, że nie lubi socjalizmu, co czyni go moim śmiertelnym wrogiem.Pan Elasp nie jest żadnym moim wrogiem, jest zadufanym we własny poziom intelektualny i kulturalny fideistą, który wierzy niezachwianie w swoją rację oraz odczuwa nieodparty przymus trollowania na naszym forum. Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale publikując je tu poddaje je pod publiczną krytykę. Ma Pani racjonalne argumenty za socjalizmem, to niech Pani go broni, to racjonalistów (a tylko tych można i warto) przekona Pani do własnego poglądu. Zupełnie nie przeszkadzają mi żadne poglądy Pana Elaspa tylko jego braki w podstawowej wiedzy na tematy, na które się tu autorytatywnie wypowiada, pokrywane prymitywnym agresywnym chamstwem w stosunku do swoich interlokutorów. > I w ocenie Pana Elaspa jako socjalista jestem idiotą i oszołomem.W ocenie Pana Elaspa to wszyscy którzy się z nim nie zgadzają, to co najmniej intelektualnie upośledzeni. Kręci, mąci, kłamie. Obraża i epitetuje dokładnie wszystkich, gdyż to, że wykazano mu delikatnie mówiąc niewiedzę w większości podejmowanych przez niego tematów, to dla niego za mało. On i tak zawsze musi mieć rację. Od pewnego czasu czyni sporo, aby koniecznie zostać zbanowanym, gdyż pozwoli mu to chwalić się tym we własnej parafii. > Tylko że ja nie lubię nagonek.A ja głupców wszelakich! Czy mam do tego prawo, czy Pani chce iść drogą Pana Elaspa i narzucać innym własne poglądy. Pani - na przykład - nie lubi pani Meretseger, którą ja najpierw bardzo sobie cenię intelektualnie, a później zwyczajnie lubię, choć jej zupełnie poza forum nie znam - czego zresztą żałuję. > A mam wrażenie, że Pan Elasp pada ofiarą takiej.Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Pan Elasp ma tu swoich gorących obrońców, ale na większość forumowiczy bezpardonowo i po chamsku napada. (Podobnych wypowiedzi jest tu wiele.) Dlatego nic dziwnego, gdy mu później odpłacają pięknym za nadobne. > Nie wykluczam, że się mylę.Nie musi się Pani tu mylić, chętnie do nagonki - na takich tuzów intelektu jak pan Elasp - się przyłączam. Nie dostrzegam żadnych wartości jakie oni na nasze forum mogliby wnosić. On nawet katechizmu nie zna, a innych poucza jak mają myśleć i jak postępować. O czym więc z nim można poważnie porozmawiać? O jego nienawiściach? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > .> www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,17#w614356> >Zauważyłam, że zdarza się Panu posiłkować się fragmentem tego postu, który odnosił się do Wilhelma Wokulskiego Nie tylko to zauważyłem, ale podaję konkretny link do wypowiedzi.> > i tylko do niego.> A z tym to już zdecydowanie mniej się zgadzam czytając np. Pani wypowiedzi w obronie trolli obniżających poziom intelektualny naszego forum... Itd. Nie prościej powiedzieć, że czuje się Pan niedoceniony, że to Panu doskwiera? Zachowuje się Pan jak niedopieszczona kobieta - chodzi Pan i nieustannie narzeka. Niechże się Pan w końcu weźmie w garść.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie prościej powiedzieć, że czuje się Pan niedoceniony, że to Panu doskwiera? A skąd Pan to wnosi z natchnienia duchem świętym? Przynajmniej na naszym forum czuję się się, co najmniej, dostatecznie docenianym.
>Zachowuje się Pan jak niedopieszczona kobieta - chodzi Pan i nieustannie narzeka. Znowu wykazuje się Pan tu wprost boską przenikliwością. Pan lepiej wie co Pańscy interlokutorzy myślą i jak się czują od nich samych. Uważa Pan też, iż ma tu święte prawo do nauczania i pouczania.
>Niechże się Pan w końcu weźmie w garść. Nie widzę takiej potrzeby, a że dostrzega ją człowiek w stanie psychozy, to dla mnie jest to zbyt nikłą przesłanką nawet do zastanowienia. Zresztą podobnie będzie z moją radą, aby skorzystał Pan ze specjalistycznej porady. Też jej Pan na poważnie nie przyjmie, gdyż takiej potrzeby sam nie dostrzega.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 6 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > trolli obniżających poziom intelektualny naszego forum.Trolli w Pańskiej ocenie. A Wilhelm Wokulski to nadzwyczaj barwna postać i jego stąd wygonienie to według mnie poważna strata dla tego forum. I jak kto bezbarwny to i zagrożony się czuć może wobec podobnych WW ( tu do Pana piję). I Pan zdaje się dążyć, aby na forum byli ci, którzy Panu pasują. I żeby tylko swoi i o tym samym i tak samo - byłoby cudownie dla Pana, czyż nie? I jednych Pan zdaje się namaszczać, innych do rozdziobania wskazywać. Tylko, że to nie Pańskie forum. > Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale publikując je tu poddaje je pod publiczną krytykę.W ogóle gdy się coś opublikuje. Trzeba być przygotowanym i na kopa w dupę. Niektórzy reagują obrażeniem, fochem, a i histerią też, Panie Bogusławski. > W ocenie Pana Elaspa to wszyscy którzy się z nim nie zgadzają, to co najmniej intelektualnie upośledzeni.Odnoszę wrażenie, że Pan ma tak samo. Ale to tylko moje wrażenie. > Od pewnego czasu czyni sporo, aby koniecznie zostać zbanowanym, gdyż pozwoli mu to chwalić się tym we własnej parafii.Czy Pan aby nie przecenia roli tego forum? Owszem, kiedyś miało ono siłę oddziaływania. Ale już ślad po tym nie pozostał. "Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur." > czy Pani chce iść drogą Pana Elaspa i narzucać innym własne poglądy.A skąd! Jestem zwykłym szarym człowieczkiem, który pisze to, co mu się tam w łepetynie ułożyło. Bez pretensji, aby to na kogo wpływ jaki wywarło. > Pani - na przykład - nie lubi pani MeretsegerJa tu nikogo nie lubię. Poza chętnie_racjonalistką i Zbyszkiem. A sama Meretseger to dla mnie wspomnienie minionej epoki, niechlubnej dla tego forum. Bo Małgorzatę i placownika zastąpiono ekipą wziętą z castingu. I górę wzięło kolesiostwo. > Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.Taaak. Był tu kiedyś juzer, big_zyd. Wymachiwał mieczykiem na prawo i lewo. Też tropił trolle. Patrz, Pan, już go nie ma. > Pan Elasp ma tu swoich gorących obrońcówBroń mnie Panie Boże odmawiać Panu Elaspowi sympatii juzerów. Ale czy wykluczyć można, że nie tyle Pan Elasp wzbudza sympatię, co Pan niechęć? > ale na większość forumowiczy bezpardonowo i po chamsku napada.Na większość? Niech Pan mnie swoją przesadą i bezczelną nie obraża! Przyznam, że nie czytam wszystkich postów na tym forum. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że określenia Pana Elaspa pieszczotliwe są wobec ty przybledo> Dlatego nic dziwnego, gdy mu później odpłacają pięknym za nadobne.Jak w piaskownicy: ona mi babkę rozgniotła, to ja jej pizgnę łopatką. > chętnie do nagonki - na takich tuzów intelektu jak pan Elasp - się przyłączam."Kto mieczem wojuje od miecza ginie". Napisał Pan to wyżej. Ale pewnie Pan złoży swego nicka na ołtarzu tego forum chętnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | szarley (54913 punktów) | >Był tu kiedyś juzer, big_zyd. >Wymachiwał mieczykiem na prawo i lewo. >Też tropił trolle. >Patrz, Pan, już go nie ma.
Żałuję. Bardzo żałuję. Kapitalna wiedza. O moim rodzinnym kraju korepetycji mi mógł udzielać, a słaby z historii nigdy nie byłem! Wysmarował listę lektur, którą niedawno zaledwie skończyłem. W czeskiej literaturze obeznan, i wielce jej ciekaw. Korespondowaliśmy sobie w dwóch językach i przy nim doceniałem na powrót korzyści z bycia człowiekiem Pogranicza.
Język miał cięty, ale z wdziękiem
A przy tym wspólnota herbu moją sympatię k'niemu budziła. Obaśmy chamy herbu Onuca na widłach powiewająca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Język miał cięty, ale z wdziękiem Wdzięk rynsztoka ta ciętość miewała.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 10 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . trolli obniżających poziom intelektualny naszego forum.> Trolli w Pańskiej ocenie.Tak, w mojej! Przecież to Pani już napisałem i wyżej zalinkowałem, tylko u niektórych taka moda, iż oni więcej wiedzą bez czytania: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,606077#w606230www.racjon(*)m.php/s,615932/z,0/d,6#w618599Ale nie tylko moim: www.racjon(*).php/s,606077/z,0/d,32#w607673Wystarczy nawet w tym wątku przeczytać. > A Wilhelm Wokulski to nadzwyczaj barwna postać i jego stąd wygonienie to według mnie poważna strata dla tego forum.Dokładnie pamiętam te Pani zachwyty, których zupełnie nie podzielam, jak też nie podzielam znakomitej większości Pani poglądów i ocen: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,621939#w622564> I jak kto bezbarwny to i zagrożony się czuć może wobec podobnych WW (tu do Pana piję).Napisałem do pana Elaspa: - To, że Pan nie lubi alkoholu nie ma dla mnie żadnego znaczenia, gdyż dla mnie jego picie stanowi pewne misterium, do którego tylko przyjaciół dopuszczam. Podejrzewam, że co najmniej kilkadziesiąt osób z naszego forum chętnie by się ze mną umówiło na piwo, wino, wódkę, brandy, whisky - oczywiście nie razem, co najwyżej po kolei. Niech Pani do mnie nie piję, gdyż ja z Panią i tak nie wypiję. Brak intelektualnej płaszczyzny porozumienia, więc przyjemność żadna. > I Pan zdaje się dążyć, aby na forum byli ci, którzy Panu pasują. I żeby tylko swoi i o tym samym i tak samo - byłoby cudownie dla Pana, czyż nie? I jednych Pan zdaje się namaszczać, innych do rozdziobania wskazywać.No i o czym można rozmawiać z osobą potrafiącą tak wiele zrozumieć jak Pani? Tak preferuję tu pewną grupę osób - inną niż Pani - i wcale swoich preferencji nie ukrywam: Ło Boze, Boziusiczku - takie czasy na forum przyszły, że teraz specjalna inteligencja (wybrana, czy z rozumu wyprana) nadaje mu ton: www.racjon(*)m.php/s,615932/z,0/d,6#w618599 Jak się teraz zajrzy do "Nowych wypowiedzi", to rzeczywiście jest co poczytać. Prawie sami elektryzujący, charyzmatyczni, elokwentni, oczytani, pióro ich lekkie, a styl wyborny, to już zupełnie nie jest ciężkim zmuszającym do myślenia pisaniem dla pisania przez Fizyka, Jacholka, Meretseger, Liliac, Andrzeja.51, Big_zyda, Nietsche, Diogenesa, Setarkosa, Darkside i wielu innych, których tak na szybko nie pomnę. Samodzielnie myślącej, oczytanej inteligencji, jak Maceoxa, Anny Salman, Ani, Astrotaurusa, Hodży, Ignorancji, MarcinaK, Pan Teisty, Sceptymuchy, Szarleya, Maddy, Jacka Głodzika oraz kilkudziesięciu innych racjonalistów o często ogromnej wiedzy i sprawności intelektualnej. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,618781#w618946> Tylko, że to nie Pańskie forum.Nie, nie moje i wcale nie uzurpuję sobie takiego prawa, a Pani i owszem tak. Natomiast uważam, że jest to nasze forum o określonej linii programowej i wszyscy powinniśmy dbać o jego poziom intelektualny i kulturalny. Moim zdaniem taki poziom był utrzymywany, gdy moderatorkami były panie Liliac i Meretseger. > >>>Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale publikując je tu poddaje je pod publiczną krytykę.> W ogóle gdy się coś opublikuje. Trzeba być przygotowanym i na kopa w dupę.Tak, człowiek na różne rzeczy powinien być przygotowanym. Nawet na wdepnięcie w gówno, co chyba gorsze od kopa. > Niektórzy reagują obrażeniem, fochem, a i histerią też, Panie Bogusławski.Zgoda! Warto zerknąć do lusterka. > >>>W ocenie Pana Elaspa to wszyscy którzy się z nim nie zgadzają, to co najmniej intelektualnie upośledzeni.> Odnoszę wrażenie, że Pan ma tak samo.Nie odpowiadam ani za Pani wrażenia, ani za poziom intelektualny. > Ale to tylko moje wrażenie.Nie, nie tylko Pani, parę osób - w tym pan Elasp i pan Brzostowski - zgadzają się tu z Panią całkowicie. > Czy Pan aby nie przecenia roli tego forum?Możliwe, że przeceniam. > Owszem, kiedyś miało ono siłę oddziaływania. Ale już ślad po tym nie pozostał.Tak, po ostatnim uderzeniu "odnowicieli", to już nie jest to samo forum. > "Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur."Czy to do redaktora Agnosiewicza i wszystkich redaktorów moderatorów? To bardzo chamska odzywka. Osobiście jestem przekonany co do sprawności intelektualnej pana Gawlika i wiem, że się pozbiera i odbuduje poziom i siłę oddziaływania naszego forum. > Był tu kiedyś juzer, big_zyd. Wymachiwał mieczykiem na prawo i lewo. Też tropił trolle. Patrz, Pan, już go nie ma.Ja żałuje, choć mnie też kiedyś tu nie będzie. > Ale czy wykluczyć można, że nie tyle Pan Elasp wzbudza sympatię, co Pan niechęć?Nie można, a Pani tego jest przykładem. > Przyznam, że nie czytam wszystkich postów na tym forum.To widać. > Jak w piaskownicy: ona mi babkę rozgniotła, to ja jej pizgnę łopatką.Tak, u niektórych (nawet dorosłych) to zupełnie naturalne podejście. > "Kto mieczem wojuje od miecza ginie". Napisał Pan to wyżej. Ale pewnie Pan złoży swego nicka na ołtarzu tego forum chętnie?Wolę złożyć Wacka, ale to nasze wspólne forum i niech Pani razem z panem Elaspem i jego parafią się postara to może się Pani uda usunąć z forum Bogusławskiego, który Wam w niczym nie dorasta, gdyż to żyd, komunista i jeszcze pederasta. Wielce Szanowna Pani - uważam, iż każdy ma prawo do własnych ocen oraz opinii i poglądów tak Pani, jak i ja, ale uważam także, iż nikt nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami i spokojnie oddaję się pod ocenę większości forumowiczy. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >"Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur." >Czy to do redaktora Agnosiewicza i wszystkich redaktorów moderatorów?
Do redaktora Agnosiewicza.
>To bardzo chamska odzywka.
Przypomina mię się, że w jakimś programie Małgorzata Kożuchowska powiedziała, że się z Norwidem nie zgadza. To niech się ktoś na Wyspiańskiego o b r a z i.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Tylko że ja nie lubię nagonek.> A mam wrażenie, że Pan Elasp pada ofiarą takiej.Sugeruje Pani, że mamy kol. Elaspa traktować jako kogoś wymagajacego specjalnej troski? Myślę, że on sam by sobie tego nie życzył, ale mogę się mylić  Swoją drogą prawie każdemu Bozia dała rączki i w każej chwili kol. Elasp może zablokować wyświetlanie tego lub owego. Może nawet wyłączyć powiadomienia postów i nigdy już nie wchodzić, gdzie go "gonią". Ja się o niego nie marwię. Twardy jest i dorosły, poradzi sobie. Pozdrawiam serdecznie
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > Sugeruje Pani, że mamy kol. Elaspa traktować jako kogoś wymagajacego specjalnej troski?> Myślę, że on sam by sobie tego nie życzył, ale mogę się mylić  Niczego nie sugeruję. A i dla Pana Elaspa niczego nie robię. Dla siebie tylko. Gdy wniosek o zablokowanie lub zlatujące się kruki i wrony, pojawiam się w momencie i walę przez łeb rozdziabujących. Bezwiednie. A czy rozdziabywany sobie tego życzy lub nie - nie dbam o to.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdy wniosek o zablokowanieZ tego co wiem nikt nie złożył wniosku o zablokowanie kolegi Elaspa. Prywatne zdanie forumowiczów to inna sprawa. Ja wciąż byłem i jestem za tym, aby z nami tu rozmawiał - jeśli chce i sprawia mu to jakąś przyjemnosć, bo o satysfakcji chyba nie może być mowy (sam o tym pisze). > lub zlatujące się kruki i wrony, pojawiam się w momencie i> walę przez łeb rozdziabujących. Bezwiednie.Rozumiem, taki program jakisik. > A czy rozdziabywany sobie tego życzy lub nie - nie dbam o to.A może to błąd nie patrzeć na bliźnich..  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Mało tego - organizm, w którym życie jest całkowicie sztucznie podtrzymywane, też jest nadal organizmem dopóki procesy życiowe nie ustaną samoistnie lub nie zostaną zatrzymane.
Stosuje się uwaga poczyniona wyżej.
>>a ona jest potrzebna, by mówić o organizmie - przynajmniej w świetle powyższej definicji. >To jest definicja przyrodnicza opisująca istniejącą obiektywnie rzeczywistość, a definicja spekulatywna dotycząca umysłowych mitów. Tu brak ściśle określonych granic, czy momentów, tu opisane są złożone procesy.
>> Ale w czym jest lepsze, skoro stoi w ewidentnej sprzeczności z przekonaniem, >Panu stoi? To Pański problem.
Myślę, że tego rodzaju uwagi może Pan sobie darować.
>>że ludzie głęboko upośledzeni nie są organizmami? >Dla mnie są organizmami jakoś tam upośledzonymi i sprzeczności nie dostrzegam.
Stosują się uwagi poczynione wyżej.
>Uznaje się, że organizm ludzki jako całość jest systemem złożonym z wielości powiązanych ze sobą pod-systemów. Jeżeli więc pień mózgu utracił zdolność pełnienia funkcji integracyjnych, to poszczególne pod-systemy (żywe bądź sztucznie podtrzymywane w działaniu organy) nie tworzą już żyjącego organizmu ludzkiego jako całości. [/color][/url]
Powyższy cytat (który skracam dla zwięzłości odpowiedzi) nie mówi nic o tym, kiedy coś jest organizmem. Odpowiada tylko na pytania, kiedy ludzki organizm jest żywy.
>Czyli jeżeli pień mózgu funkcjonuje lub jego funkcje mogą być przywrócone mamy do czynienia z organizmem.
Mamy do czynienia z żywym organizmem. Mowa jest o tym, kiedy organizm ludzki można uważać za żywy, a kiedy za martwy, a nie kiedy coś można uważać za organizm, a kiedy nie.
>>Deklaruje Pan, że jest według Pana lepsze, ale proszę jakoś uzasadnić swoja preferencję. >Szanowny Panie, jak zawsze posługuje się Pan manipulacjami i krętactwem.
Nie, nie posługuję się manipulacjami i krętactwem. Podałem hasło anglojęzyczne z uwagi na to, że "polska" definicja prowadzi do trudności opisanej powyżej i dlatego, że "angielska" ani słowem nie wspomina o samodzielności i dlatego w takie tarapaty nie wpada.
>Wróćmy do Pańskiego zasadniczego pytania: "Jeżeli zarodki nie są organizmami, bo nie są zdolne do samodzielnego życia, dlaczego są organizmami ludzie głęboko upośledzeni?"
>Proszę sobie udzielić odpowiedzi na pytanie: - jak długo można poprowadzić w laboratorium rozwój zarodków otrzymywanych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego i czy można doprowadzić je do etapu, gdy zaczną samodzielnie wykonywać podstawowe czynności życiowe?
>Natomiast ludzie nawet głęboko upośledzeni wykonują samodzielnie większość podstawowych funkcji życiowych. To proste jak drut i trzeba mieć umysł mocno upośledzonym wiarą, aby nie móc tego zrozumieć.
Nie chodzi o to, czy "wykonują większość podstawowych funkcji życiowych". Mowa o zdolności do samodzielnego życia. Wykonywanie "większości podstawowych funkcji życiowych" to za mało do samodzielnego życia.
|
|
| | |  | -2 na 4 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >gdyż jest jego częścią, tak jak np. narośl na nosie, czy groźny rak)
Może by Pan udowodni że z narośli na nosie tudzież groźnego nowotworu wyodrębnia się osobny organizm zdolny przeżyć poza ciałem matki, z unikalnym materiałem DNA?
Pańska argumentacja jest błędna jak Pan widzi. Założenie, że embrion jest tylko tkanką matki stoi w sprzeczności z całą dotychczasową wiedzą medyczną. Przecież to odrębna istota. Podstawa wiedzy medycznej.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | Od czasu do czasu temat wraca jak bumerang.
I można prawie że na zasadzie Syzyfa zawracać kijem Wisłę licząc na to, że jakaś zabąkana dusza raczy się nad sprawą zastanowić na chwilę zawieszając swe cezury i kryteria wynikające z WIARY.
>Pańska argumentacja jest błędna jak Pan widzi. Założenie, że embrion jest tylko tkanką matki stoi w sprzeczności z całą dotychczasową wiedzą medyczną. >Przecież to odrębna istota. Podstawa wiedzy medycznej. Prosiłbym może o wytłumaczenie na czym polega odrębność tej istoty i o którym miesiącu ciąży mówimy.
Siostrzyczko, pomyśl chwilę:
Ludzkie zwłoki posiadają odrębny materiał genetyczny - zupełnie tak jak embrion. Ponadto, zazwyczaj dysponują wszelkimi organami zwykle przydatnymi ludziom do życia, w tym również MÓZGIEM.
Skoro bronicie prawa do życia bezmózgowych embrionów, to chyba powinniście kosekwentnie walczyć również o prawo do życia TRUPÓW? Powiedziałbym nawet, że trupy są ważniejsze, bo przynajmniej posiadają mózgi.
Nikt nie podnosi, że aborcja jest dobrem, ale często jest mniejszym złem przy rozważeniu całej sytuacji.
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Siostrzyczko, pomyśl chwilę: >Ludzkie zwłoki posiadają odrębny materiał genetyczny - zupełnie tak jak embrion. >Ponadto, zazwyczaj dysponują wszelkimi organami zwykle przydatnymi ludziom do życia, w tym również MÓZGIEM.
>Skoro bronicie prawa do życia bezmózgowych embrionów, to chyba powinniście kosekwentnie walczyć również o prawo do życia TRUPÓW? Powiedziałbym nawet, że trupy są ważniejsze, bo przynajmniej posiadają mózgi.
Myślę, że gdyby było empirycznie możliwe przywracanie funkcji życiowych np. dzień po śmierci, istniałby ruch opowiadający się za "prawem do życia dla trupów", a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodków (a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych). Podejrzewam, że wręcz większość ludzi chciałaby wtedy, aby ożywić ich bliskich. Bycie "obrońcą prawa do życia trupów" jest więc nieracjonalne tylko z uwagi na empiryczne ograniczenia, których nie jesteśmy w stanie zmienić, przynajmniej na razie. Te empiryczne ograniczenia nie istnieją w przypadku zarodków, i dlatego optowanie za prawem do życia dla nich nie jest tak nieracjonalne, jak opowiadanie się (teraz) za prawem do życia dla trupów. Pański argument jest więc chybiony.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) |
> Myślę, że gdyby było empirycznie możliwe przywracanie funkcji życiowych np. dzień po śmierci, istniałby ruch opowiadający się za "prawem do życia dla trupów",I myśli Pan, że diabeł wypuści duszę takiego delikwenta z powrotem na ziemię? > a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodkówJak mogłyby być takie same, skoro zmarły człowiek miał swoje świadome "ja" wraz z pamięcią, a embrion go nigdy nie posiadał? To tylko kolejny argument ukazujący wyższość trupa nad embrionem. > (a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych).Dziękuję za przyznanie, że trup ma większą wartość od embriona. > Podejrzewam, że wręcz większość ludzi chciałaby wtedy, aby ożywić ich bliskich. Bycie "obrońcą prawa do życia trupów" jest więc nieracjonalne tylko z uwagi na empiryczne ograniczenia, których nie jesteśmy w stanie zmienić, przynajmniej na razie. Te empiryczne ograniczenia nie istnieją w przypadku zarodków, i dlatego optowanie za prawem do życia dla nich nie jest tak nieracjonalne, jak opowiadanie się (teraz) za prawem do życia dla trupów.Prawo to może mieć jakiś podmiot, ale do tego najpierw musi istnieć. > Pański argument jest więc chybiony.Nie, dlatego że duszą powinien się zaopiekować Bóg. Tam u góry też była ostatnio jakaś pierestrojka i teraz nieochrzszczone dusze już nie trafiają do przedsionka piekła. Śmierć czlowieka następuje - tak z grubsza - z chwilą, w ktorej przestaje funkcjonować mózg. I z tym "obrońcy życia" na ogół się godzą bez większych problemów. Tymczasem płód w pierwszym trymestrze mózgu nawet NIE POSIADA. Ale dla miłujących Boga lepiej dopuścić do rozwoju płodu i mózgu i do urodzenia niechcianego dziecka. A kto się nim będzie opiekował? Kościół?
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> > Myślę, że gdyby było empirycznie możliwe przywracanie funkcji życiowych np. dzień po śmierci, istniałby ruch opowiadający się za "prawem do życia dla trupów",> I myśli Pan, że diabeł wypuści duszę takiego delikwenta z powrotem na ziemię? Nie jest to merytoryczna odpowiedz. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie, co zrobiłby diabeł. > >a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodków> Jak mogłyby być takie same, skoro zmarły człowiek miał swoje świadome "ja" wraz z pamięcią, a embrion go nigdy nie posiadał? To tylko kolejny argument ukazujący wyższość trupa nad embrionem. Wyższość, jaką miałby trup nad embrionem, jaką miałby, gdyby zachodziły okoliczności, o jakich wspominam. Nie dostrzega Pan trybu przypuszczającego? > >(a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych).> Dziękuję za przyznanie, że trup ma większą wartość od embriona. Miałby. > >Podejrzewam, że wręcz większość ludzi chciałaby wtedy, aby ożywić ich bliskich. Bycie "obrońcą prawa do życia trupów" jest więc nieracjonalne tylko z uwagi na empiryczne ograniczenia, których nie jesteśmy w stanie zmienić, przynajmniej na razie. Te empiryczne ograniczenia nie istnieją w przypadku zarodków, i dlatego optowanie za prawem do życia dla nich nie jest tak nieracjonalne, jak opowiadanie się (teraz) za prawem do życia dla trupów.> Prawo to może mieć jakiś podmiot, ale do tego najpierw musi istnieć. Niech Pan jeszcze raz zapozna się z tym, co napisałem, a nie porusza się nieustannie po tym samym torze. Zresztą coś może mieć prawa już z tego tytułu, że może być podmiotem, a nie tylko wtedy, kiedy już jest podmiotem. > >Pański argument jest więc chybiony.> Nie, dlatego że duszą powinien się zaopiekować Bóg. Tam u góry też była ostatnio jakaś pierestrojka i teraz nieochrzszczone dusze już nie trafiają do przedsionka piekła. Jeżeli takie są Pańskie argumenty jako racjonalisty, to może Pan spokojnie nie zabierać głosu. Ciekawią mnie Pana argumenty, a nie to, w jaki sposób pajacuje Pan przed racjonalistami - myśląc na dodatek, że jest zabawny. Nie interesuje mnie dyskusja, w której używane są argumenty teologiczne i religijne. > Śmierć człowieka następuje - tak z grubsza - z chwilą, w której przestaje funkcjonować mózg. I z tym "obrońcy życia" na ogół się godzą bez większych problemów. Tymczasem płód w pierwszym trymestrze mózgu nawet NIE POSIADA. Wynika stąd co najwyżej, że śmierć płodu polega na czym innym niż śmierć dorosłego organizmu. Tylko tyle stąd wynika. > Ale dla miłujących Boga lepiej dopuścić do rozwoju płodu i mózgu i do urodzenia niechcianego dziecka. A kto się nim będzie opiekował? Kościół? Stosują się uwagi poczynione wyżej.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) |
>>I myśli Pan, że diabeł wypuści duszę takiego delikwenta z powrotem na ziemię? > Nie jest to merytoryczna odpowiedz. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie, co zrobiłby diabeł. Nie? A uważa Pan, że diabeł istnieje, czy nie?
>>>a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodków >>Jak mogłyby być takie same, skoro zmarły człowiek miał swoje świadome "ja" wraz z pamięcią, a embrion go nigdy nie posiadał? To tylko kolejny argument ukazujący wyższość trupa nad embrionem. > Wyższość, jaką miałby trup nad embrionem, jaką miałby, gdyby zachodziły okoliczności, o jakich wspominam. Nie dostrzega Pan trybu przypuszczającego? + >>>(a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych). >>Dziękuję za przyznanie, że trup ma większą wartość od embriona. > Miałby. Widzi Pan, tu tkwi całe sedno naszego sporu. Dla mnie większą wagę ma to, czym coś jest teraz (ewentualnie czym do tej chwili było) niż to, czym mogłoby być w przyszłości. Dopóki dany zlepek komórek nie nabył cienia świadomości, dopóty ważniejsza od jego ewentualnej przyszłości jest aktualna wola matki.
> Niech Pan jeszcze raz zapozna się z tym, co napisałem, a nie porusza się nieustannie po tym samym torze. Nawzajem.
>>Duszą powinien się zaopiekować Bóg. Tam u góry też była ostatnio jakaś pierestrojka i teraz nieochrzszczone dusze już nie trafiają do przedsionka piekła. > Jeżeli takie są Pańskie argumenty jako racjonalisty, to może Pan spokojnie nie zabierać głosu. A dlaczego? Trzymiesięczny płód nie odczuwa bólu, nie ma świadomości. Według katolików ma duszę, ale dlaczego nie mógłby sie nią zaopiekować Bóg, skoro matka nie chce?
>Ciekawią mnie Pana argumenty, a nie to, w jaki sposób pajacuje Pan przed racjonalistami - myśląc na dodatek, że jest zabawny. Nie. Ja piszę poważnie. W życiu jest mnóstwo wręcz tragicznie konfliktowych decyzji i dlaczego akurat katolicy czepiają się aborcji? Co jest w niej szczególnego w porównaniu do innych problemów, w których nalezy rozważyć hierarchię dóbr? Na co dzień o życiu i śmierci ludzi decydują lekarze, politycy, żołnierze i kaci ale tu wyolbrzymia sie akurat kwestie losu paru niechcianych komórek. Argumenty katolickie opierają sie przy tym zupełnie bezwstydnie na prymitywnym materializmie. Jest nowe DNA - jest nowy człowiek i koniec bez uwzględnienia całości sytuacji - kwestii, czy ma jakakolwiek świadomość i woli matki. Na podstawie nauki wiemy, że bez mózgu nic nie cierpi, wiec naprawdę pytam, dlaczego nie oszczędzić mu losu niechcianego dziecka i nie zapewnić mu okna życia w niebie? Bóg też tej duszy nie chce? Na jej miejscu naprawdę możnaby sie załamać.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
>>>I myśli Pan, że diabeł wypuści duszę takiego delikwenta z powrotem na ziemię? >> Nie jest to merytoryczna odpowiedz. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie, co zrobiłby diabeł. >Nie? A uważa Pan, że diabeł istnieje, czy nie?
Istnieje zło, nie wiem tylko, czy trzeba zło personifikować.
>>>>a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodków >>>Jak mogłyby być takie same, skoro zmarły człowiek miał swoje świadome "ja" wraz z pamięcią, a embrion go nigdy nie posiadał? To tylko kolejny argument ukazujący wyższość trupa nad embrionem. >> Wyższość, jaką miałby trup nad embrionem, jaką miałby, gdyby zachodziły okoliczności, o jakich wspominam. Nie dostrzega Pan trybu przypuszczającego? >+ >>>>(a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych). >>>Dziękuję za przyznanie, że trup ma większą wartość od embriona. >> Miałby.
>Widzi Pan, tu tkwi całe sedno naszego sporu. Dla mnie większą wagę ma to, czym coś jest teraz (ewentualnie czym do tej chwili było) niż to, czym mogłoby być w przyszłości. Dopóki dany zlepek komórek nie nabył cienia świadomości, dopóty ważniejsza od jego ewentualnej przyszłości jest aktualna wola matki.
Bardzo uproszczający punkt widzenia. Nie rozumiem, dlaczego popiera Pan (popiera?) dbałość o środowisko mającą na celu dobro przyszłych pokoleń. Dlaczego nie mogę śmiecić albo choćby używać żarówki o mocy 100 W, skoro taka jest moja wola? Co mnie obchodzi, w jakim środowisku i jakim klimacie będą żyć następne pokolenia? Dlaczego mam się ograniczać dla dobra tych, którzy nie istnieją (i to nawet jako zarodki)? Może to Pan wytłumaczyć?
Oczywiście lewacy, promujący zarówno skrajny ekologizm, jak i prawo do aborcji, nie dostrzegają tej sprzeczności. Trudno jednakowoż - nawiasem mówiąc - od "człowieka lewicy" wymagać zdolności do logicznego myślenia, jest on bowiem niejako z definicji idiotą (co gorsza, wpływowym współcześnie, a wskutek tego szkodliwym).
>> Niech Pan jeszcze raz zapozna się z tym, co napisałem, a nie porusza się nieustannie po tym samym torze. >Nawzajem.
>>>Duszą powinien się zaopiekować Bóg. Tam u góry też była ostatnio jakaś pierestrojka i teraz nieochrzszczone dusze już nie trafiają do przedsionka piekła. >> Jeżeli takie są Pańskie argumenty jako racjonalisty, to może Pan spokojnie nie zabierać głosu. >A dlaczego? Trzymiesięczny płód nie odczuwa bólu, nie ma świadomości. Według katolików ma duszę, ale dlaczego nie mógłby sie nią zaopiekować Bóg, skoro matka nie chce?
To może zabijajmy dorosłych (np. samotnych, bezdomnych) - ten sam argument znajdzie zastosowanie.
>>Ciekawią mnie Pana argumenty, a nie to, w jaki sposób pajacuje Pan przed racjonalistami - myśląc na dodatek, że jest zabawny. >Nie. Ja piszę poważnie. W życiu jest mnóstwo wręcz tragicznie konfliktowych decyzji i dlaczego akurat katolicy czepiają się aborcji? Co jest w niej szczególnego w porównaniu do innych problemów, w których nalezy rozważyć hierarchię dóbr? Na co dzień o życiu i śmierci ludzi decydują lekarze, politycy, żołnierze i kaci ale tu wyolbrzymia sie akurat kwestie losu paru niechcianych komórek.
Odpowiadam:
1. Każdy z nas był kiedyś paroma komórkami. Stara zasada moralna mówi: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
2. Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości. Mogę podać przykład własnej osoby - moja matka była usilnie namawiana do aborcji przez koleżanki, miała bowiem już jedno (małe) dziecko, a przy tym bardzo odpowiedzialną pracę (dającą szansę zrobienia czegoś, co dzisiaj nazwalibyśmy może "karierą zawodową").
3. Decyzja o aborcji jest nieodwracalna, natomiast to, co dziś jest niechciane, może jutro być chciane. Podjętej kiedyś decyzji o aborcji już nie można cofnąć. Z macierzyństwa (z opieki nad dzieckiem) zawsze można zrezygnować.
4. Należy zwalczać przyczyny - walka ze skutkami to zawsze półśrodek. Surowość kar za gwałt powinna doprowadzić do złagodzenia problemu ciąż będących skutkiem gwałtów. Na ironię, lewica zazwyczaj opowiada się za łagodnymi karami, no bo przecież "nie wysokość kary, ale jej nieuchronność" ma znaczenie.
>Argumenty katolickie opierają sie przy tym zupełnie bezwstydnie na prymitywnym materializmie. Jest nowe DNA - jest nowy człowiek i koniec bez uwzględnienia całości sytuacji - kwestii, czy ma jakakolwiek świadomość i woli matki.
Brednie.
>Na podstawie nauki wiemy, że bez mózgu nic nie cierpi, wiec naprawdę pytam, dlaczego nie oszczędzić mu losu niechcianego dziecka i nie zapewnić mu okna życia w niebie? Bóg też tej duszy nie chce? Na jej miejscu naprawdę możnaby sie załamać.
Odpowiedź wyżej.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Piękny Lolo (2082 punktów) | Unikam forumowych dyskusji na temat aborcji, ale w odpowiedzi Tobie, Elaspie, swój punkt widzenia na ten temat przedstawię.
Człowiek jest tylko człowiekiem, jest niedoskonały, słaby. I może to właśnie stanowi jego istotę. I nie ma stuprocentowo pewnej metody antykoncepcyjnej. Jeśli kobieta nie chce zostać matką - winna mieć prawo ciążę usunąć, legalnie, w godnych i bezpiecznych warunkach. Macierzyństwo musi być świadome, chciane, inaczej nie ma sensu. Aborcja nie jest dobra, jest zła. Jedne kobiety usuwają ciążę z gwałtu, innym sytuacja materialna nie pozwala na zostanie matką, inne po prostu nie dorosły do bycia nią, ot, upiły się, wzięły narkotyk, czy zapomniały się w pragnieniu i nie zabezpieczyły się i są najzwyczajniej w świecie przerażone. Nie wierzę w to, że dla kobiety dokonanie aborcji to jak umówienie się u kosmetyczki na regulację brwi. Aborcja nie może być traktowana jako środek antykoncepcyjny. Ale też nie można zmuszać żadnej kobiety do bycia matką, jeśli tego nie chce. A płód to nie człowiek. Można przeczytać o ludzkich dzieciach znalezionych w dżunglach, "wychowanych" przez zwierzęta. To nie byli ludzie, to zwierzęce istoty. Nic więcej. Człowiekiem się nie rodzi, człowiekiem się staje.
Prawo do aborcji, gdy płód "uszkodzony". Absolutnie nie jestem za tym, aby zmuszać do rodzenia "uszkodzonych" dzieci. Ale usiłuję szerzej patrzeć. Dobra, wyskrobiemy chore płody. A potem wysterylizujemy chorych psychicznie. Ale na tym nie koniec, w kolejce będą następni, np. chorzy mogący w genach swą chorobę przekazać. Niepotrzebni tacy, obciążeni. Nie zapracują na podatki i emerytury, a po drodze za dużo kosztują, zdechlaki, nieroby, pasożyty.
Kiedyś oglądałam film o likaonach. Kiedy stado nażre się zdobyczą rwąc ją zębami, przy resztkach staje kilku samców i rozgląda się i zabezpiecza jedzących na samym końcu starych osobników stada, którzy mogą czasem już tylko lizać jedzenie, bo nie mają już czym gryźć. Likaony nie odrzucają słabych, nieprzydatnych już.
Każdy może pełnić jakąś rolę w społeczeństwie i w jakiś sposób być dla niego przydatnym, nawet jeśli nie generuje zysku. Ale może budzić w nas uczucia, dzięki którym pozostaniemy ludźmi i nie staniemy się trybikami w machinie wspomnianego generowania zysku. Eliminacja jednostek chorych i słabych? Niech tylko zdrowi, sprawni i piękni (parametry zdrowia, sprawności i zdrowi się określi) przy życiu pozostaną i niech tylko ci się rozmnażają?
Czy aby tylko jeden krok nie dzieli nas od wprawienia w ruch eugeniki?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
>A płód to nie człowiek. Płód to płód - człowiek na wczesnym etapie rozwoju. Starzec to starzec - człowiek w schyłkowym okresie życia.
>Można przeczytać o ludzkich dzieciach znalezionych w dżunglach, "wychowanych" przez zwierzęta. To nie byli ludzie, to zwierzęce istoty. Nic więcej. To samo ludzkie dziecko przeniesione do ludzkiej rodziny miałoby szansę zostać jeszcze, powiedzmy, informatykiem. Aborygenów także onegdaj uważano za i traktowano jak zwierzęta. I Murzynów...
>Człowiekiem się nie rodzi, człowiekiem się staje. W takim razie poproszę o definicję człowieka.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . A może jednak warto - zanim się tu wrzuci własną mądrość - zobaczyć co inni w tym samym wątku już na ten temat napisali:
Homo - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae) obejmujący współcześnie występującego człowieka rozumnego (Homo sapiens) oraz blisko z nim spokrewnione formy wymarłe, m.in. Homo habilis, nazywanego człowiekiem zręcznym, Homo erectus, nazywanego człowiekiem wyprostowanym, i neandertalczyka, nazywanego człowiekiem neandertalskim.
Przedstawiciele tego rodzaju charakteryzowani są względnie dużą pojemnością puszki mózgowej, przystosowaniem do utrzymywania wyprostowanej postawy ciała i dwunożnego chodu, całkowicie przeciwstawnym kciukiem oraz dłońmi zdolnymi do precyzyjnego chwytu umożliwiającego wytwarzanie narzędzi.
Człowieczeństwo - zbiór cech uważanych za charakterystyczne dla gatunku ludzkiego, do których zaliczamy między innymi: sposób formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Do tego wszystkiego potrzebujemy mózgu i dopóki płód nie ma mózgu, nie tylko trudno nazwać go człowiekiem, ale nawet nazwa samodzielnego organizm mu nie przysługuje. www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,622763#w623188Pan zaś - jak tu widać nie przeczytał nawet wypowiedzi bezpośrednio do Pana skierowanych. www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763/z,0#w622795_______________ A płód to nie człowiek.> Płód to płód - człowiek na wczesnym etapie rozwoju.A na jakiej podstawie przyjmuje Pan swój arbitralny sąd? Gdy na podstawie wiary w poczęcie, to nie ma dyskusji - tak niektórzy ludzie wierzą, ale z punktu widzenia nauki to pisze Pan bzdury. Wszystko co się dzieje w dostępnym naszemu poznaniu wszechświecie jest procesem. Wszelakie życie też jest procesem. Podział na etapy jest intelektualnym sztucznym podziałem ułatwiającym ludziom rozumienie rzeczywistości i na przykład nie istnieje żadna granica - nawet i grubą linią - pomiędzy głupotą a mądrością, ale pomimo braku takiej granicy ekstrema są doskonale rozpoznawalne. Ani zarodek, ani wczesny płód, który jest niezdolny do utrzymania życia poza ciałem matki człowiekiem nie jest. Znowu może warto było przeczytać to, co wyżej zostało już napisane: Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.
Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. www.racjon(*)m.php/s,622763/z,0/d,3#w622906> >>>Można przeczytać o ludzkich dzieciach znalezionych w dżunglach, "wychowanych" przez zwierzęta. To nie byli ludzie, to zwierzęce istoty. Nic więcej.> To samo ludzkie dziecko przeniesione do ludzkiej rodziny miałoby szansę zostać jeszcze, powiedzmy, informatykiem.Kiedy przeniesione? Natychmiast po urodzeniu? To na pewno tak, ale każdy tydzień, miesiąc nie mówiąc już o latach drastycznie ogranicza ich szanse. Znowu - może warto poczytać. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,507185#w507262> W takim razie poproszę o definicję człowieka.Ile razy można ją podawać, gdy i tak informacja niezgodna z własną wiarą spływa jak woda po kaczce: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,506302#w507456 A płód to nie człowiek.> Płód to płód - człowiek na wczesnym etapie rozwoju. Zdecydowanie płód nie jest żadnym niedorozwiniętym człowiekiem!Plemnik, jajo, zarodek, płód, dziecko, młodzież, dorośli starcy, trupy, prochy, a później nawóz dla zjadanych przez zwierzęta i ludzi roślin, to sztucznie wyodrębnione elementy procesu życia. Choć granice pomiędzy są trudne do precyzyjnego wyznaczenia, to jedno nigdy nie jest drugim. _____________ PS. Referat nie dla idiotów: bacon.umcs(*)ksty referatow)/Kostro.pdf oraz książka "krytycznego katolika" profesora Ludwika Kostro: lubimyczyt(*)ocenie-katolicyzmu-krytycznegoPozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | >Dobra, wyskrobiemy chore płody. >A potem wysterylizujemy chorych psychicznie. >Ale na tym nie koniec, w kolejce będą następni, np. chorzy mogący w genach swą chorobę przekazać.
Nie przesadzajmy. Dziś zamykamy złodziei w więzieniach. Dlaczego zamykamy tych, którzy kradną samochody a nie zamykamy tych, którzy kradną jabłka w sadzie u sąsiada? Idąc tokiem Twojego rozumowania trzeba by zamknąć wszystkich. A sytuacja wcale w tym kierunku nie zmierza.
Jeśli ktoś miałby być do śmierci niezdolny do samodzielnego życia, wymagać opieki, karmienia...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Unikam forumowych dyskusji na temat aborcji, ale w odpowiedzi Tobie, Elaspie, swój punkt widzenia na ten temat przedstawię.
Dziękuję, chętnie się zapoznam z Pani punktem widzenia.
>Człowiek jest tylko człowiekiem, jest niedoskonały, słaby. I może to właśnie stanowi jego istotę. >I nie ma stuprocentowo pewnej metody antykoncepcyjnej.
>Jeśli kobieta nie chce zostać matką - winna mieć prawo ciążę usunąć, legalnie, w godnych i bezpiecznych warunkach.
Nie rozumiem, dlaczego winna mieć to prawo, tzn. jak to prawo wynika z faktu ludzkiej słabości i nieskuteczności stosowanych przez niego metod.
Zgadzam się, że bycie człowiekiem do czegoś zobowiązuje i że niełatwa to sprawa.
>Macierzyństwo musi być świadome, chciane, inaczej nie ma sensu.
Nie rozumiem, dlaczego "inaczej nie ma sensu".
>Aborcja nie jest dobra, jest zła.
Rozumiem, że jest Pani zdaniem mniejszym złem od niechcianego macierzyństwa. Nie chce chyba Pani jednak powiedzieć, że jest mniejszym, ponieważ usuwany zarodek jest mały?
>Jedne kobiety usuwają ciążę z gwałtu, innym sytuacja materialna nie pozwala na zostanie matką, inne po prostu nie dorosły do bycia nią, ot, upiły się, wzięły narkotyk, czy zapomniały się w pragnieniu i nie zabezpieczyły się i są najzwyczajniej w świecie przerażone.
Może zabrzmi to bezdusznie, ale powiem jak Henryk Kwinto: "trzeba było uważać". Jeżeli ja zapomnę się i np. rozbiję auto, czy mam prawo zadąć pomocy od państwa, np. w postaci zafundowania mi nowego? Dlaczego zapominalskie kobiety mają mieć pewne prawa, których nie mają zapominalscy mężczyźni? Rezygnujemy z zasady równości wobec prawa? O gwałtach pisałem wcześniej.
Jeżeli toś upija się, itd. nie postępuje jak osoba dorosła. Jeżeli chce pomocy, niech odda dowód osobisty - taka osoba nie powinna głosować, bo nie jest zdolna do dojrzałych i racjonalnych wyborów.
>Nie wierzę w to, że dla kobiety dokonanie aborcji to jak umówienie się u kosmetyczki na regulację brwi.
>Aborcja nie może być traktowana jako środek antykoncepcyjny.
Zgadzam się z powyższymi twierdzeniami.
>Ale też nie można zmuszać żadnej kobiety do bycia matką, jeśli tego nie chce.
Skąd taki woluntaryzm? Czy przenosi się także na mężczyzn? Czy należy usunąć zarodek, gdy ojciec nie chce dziecka?
>A płód to nie człowiek. Można przeczytać o ludzkich dzieciach znalezionych w dżunglach, "wychowanych" przez zwierzęta. To nie byli ludzie, to zwierzęce istoty. Nic więcej. Człowiekiem się nie rodzi, człowiekiem się staje.
W pewnym sensie jest to na pewno prawda. Jest to jednakże sens, w którym się za chwilę okaże, że upośledzeni są istotami zwierzęcymi.
>Prawo do aborcji, gdy płód "uszkodzony". >Absolutnie nie jestem za tym, aby zmuszać do rodzenia "uszkodzonych" dzieci.
Nad tym na pewno należy się zastanowić. Jeżeli płód jest uszkodzony, aborcja wydaje się sensownym rozwiązaniem, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
>Ale usiłuję szerzej patrzeć. >Dobra, wyskrobiemy chore płody. >A potem wysterylizujemy chorych psychicznie. >Ale na tym nie koniec, w kolejce będą następni, np. chorzy mogący w genach swą chorobę przekazać.
>Niepotrzebni tacy, obciążeni. Nie zapracują na podatki i emerytury, a po drodze za dużo kosztują, zdechlaki, nieroby, pasożyty.
Ten tok rozumowania powinien przeanalizować przeciwnik aborcji.
>Kiedyś oglądałam film o likaonach. Kiedy stado nażre się zdobyczą rwąc ją zębami, przy resztkach staje kilku samców i rozgląda się i zabezpiecza jedzących na samym końcu starych osobników stada, którzy mogą czasem już tylko lizać jedzenie, bo nie mają już czym gryźć. Likaony nie odrzucają słabych, nieprzydatnych już.
Tez uważam, że człowiek powinien być czym więcej niż zwierzęciem.
>Każdy może pełnić jakąś rolę w społeczeństwie i w jakiś sposób być dla niego przydatnym, nawet jeśli nie generuje zysku. Ale może budzić w nas uczucia, dzięki którym pozostaniemy ludźmi i nie staniemy się trybikami w machinie wspomnianego generowania zysku.
>Eliminacja jednostek chorych i słabych? Niech tylko zdrowi, sprawni i piękni (parametry zdrowia, sprawności i zdrowi się określi) przy życiu pozostaną i niech tylko ci się rozmnażają? >Czy aby tylko jeden krok nie dzieli nas od wprawienia w ruch eugeniki?
Materiał do przemyśleń dla zwolennika aborcji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Jeżeli ja zapomnę się i np. rozbiję auto, czy mam prawo zadąć pomocy od państwa, np. w postaci zafundowania mi nowego?Nikt nie wspominał, że aborcja na życzenie ma być refundowana. Jak rozbijesz auto, masz prawo kupić sobie nowe. > Dlaczego zapominalskie kobiety mają mieć pewne prawa, których nie mają zapominalscy mężczyźni?Czy sprawiedliwość jest jakąś wartością nadrzędną? Pytanie teoretyczne: Jeśli połowa ludzi ma źle i nie można im pomóc, to czy należy pogorszyć sytuację pozostałych, żeby było sprawiedliwie? Druga sprawa: Jeśli kobiety będą mogły usunąć niechcianą ciążę, to poprawi się sytacja mężczyzn którym się przytrafi niechciana ciąża, bo częściej będzie udawało im się uniknąć alimentów. Więc jeśli są rozsądni to nie powinni narzekać na "niesprawiedliwość", bo sami na tym będą mogli skorzystać. > >Dobra, wyskrobiemy chore płody.> >A potem wysterylizujemy chorych psychicznie.> >Ale na tym nie koniec, w kolejce będą następni, np. chorzy mogący w genach swą chorobę przekazać.www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763#w623858> >Każdy może pełnić jakąś rolę w społeczeństwie i w jakiś sposób być dla niego przydatnym, nawet jeśli nie generuje zysku. Ale może budzić w nas uczucia, dzięki którym pozostaniemy ludźmi i nie staniemy się trybikami w machinie wspomnianego generowania zysku.Owszem, może ale nie zmuszajmy go do tego. Nie oczekujmy od ludzi, żeby żyli tylko po to, żeby pełnić jakąś rolę w społeczeństwie, jeśli sami nic z tego życia nie mieliby. Może damy sobie radę bez nich? Mam tu na myśli ludzi głęboko upośledzonych. Na pewno budzą jakieś uczucia, ale czy my tego potrzebujemy?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Dlaczego zapominalskie kobiety mają mieć pewne prawa, których nie mają zapominalscy mężczyźni? Mężczyźni w Polsce są jeszcze bardziej zapominalscy, bo zapominają w ogóle, że efektem seksu bez zabezpieczeń może być ciąża. Prezerwatywy są tańsze, niż antykoncepcja hormonalna, ale lepiej się bawić nie myśląc o konsekwencjach. >Rezygnujemy z zasady równości wobec prawa? ... Ależ bynajmniej - 90% alimentów jest nieściągalnych, przy czym nawet te płacone starczają na przysłowiowe waciki. Zwłaszcza te z funduszu alimentacyjnego, bo jednak podatnicy ponoszą koszty cudzej nieodpowiedzialności, ale tylko męskiej.
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | maceox (6766 punktów) |
>>Widzi Pan, tu tkwi całe sedno naszego sporu. Dla mnie większą wagę ma to, czym coś jest teraz (ewentualnie czym do tej chwili było) niż to, czym mogłoby być w przyszłości. Dopóki dany zlepek komórek nie nabył cienia świadomości, dopóty ważniejsza od jego ewentualnej przyszłości jest aktualna wola matki. > Bardzo uproszczający punkt widzenia. Nie ma sensu utrudniać i tak trudnych wyborów.
>Nie rozumiem, dlaczego popiera Pan (popiera?) dbałość o środowisko mającą na celu dobro przyszłych pokoleń. Dlaczego nie mogę śmiecić albo choćby używać żarówki o mocy 100 W, skoro taka jest moja wola? Co mnie obchodzi, w jakim środowisku i jakim klimacie będą żyć następne pokolenia? Dlaczego mam się ograniczać dla dobra tych, którzy nie istnieją (i to nawet jako zarodki)? Może to Pan wytłumaczyć? Proponowałbym może odróżnić ogólne cele od jednostkowych decyzji, przy których może się zdarzyć, że dobro chronione zostaje poświęcone dla ratowania innego dobra. Tak jest np. w stanie wyższej konieczności. Nic nie jest absolutne i ocena czynu zależy od konkretnej sytuacji. Tak ogólnie uważam, że ludzie powinni mieć dzieci, ale jeśli w konkretnym przypadku nie chcą, to nie mozna ich do tego zmuszać. Uważam, że trzymiesięczny płód stoi w hierarchii wartości niżej od braku woli macierzyństwa. Na tym etapie rozwoju płód nie wie, że istnieje, nie odczuwa bólu i nie posiada swej historii. Jego psychiczna podmiotowość jest równa tej, którą miał przed zaplodnieniem.
> Oczywiście lewacy, promujący zarówno skrajny ekologizm, jak i prawo do aborcji, nie dostrzegają tej sprzeczności. Bo jej nie ma.
>>A dlaczego? Trzymiesięczny płód nie odczuwa bólu, nie ma świadomości. Według katolików ma duszę, ale dlaczego nie mógłby sie nią zaopiekować Bóg, skoro matka nie chce? > To może zabijajmy dorosłych (np. samotnych, bezdomnych) - ten sam argument znajdzie zastosowanie. Dorośli odczuwają ból i maja świadomość, wiec zastosowanie znajdują nie tylko argumenty religijne.
> 1. Każdy z nas był kiedyś paroma komórkami. Stara zasada moralna mówi: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Ale kiedy? Gdy byłem paroma komórkami było mi wszystko równie miłe jak sprzed spotkania moich rodziców. Świadomość istnienia nabywalem pózniej i stopniowo.
> 2. Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości. To by nie istniała.
> 3. Decyzja o aborcji jest nieodwracalna, natomiast to, co dziś jest niechciane, może jutro być chciane. Podjętej kiedyś decyzji o aborcji już nie można cofnąć. Z macierzyństwa (z opieki nad dzieckiem) zawsze można zrezygnować. Uważam, ze usunięcie płodu jest znacznie bardziej etyczne od porzucenia (oddania) dziecka.
> 4. Należy zwalczać przyczyny - walka ze skutkami to zawsze półśrodek. Surowość kar za gwałt powinna doprowadzić do złagodzenia problemu ciąż będących skutkiem gwałtów. Na ironię, lewica zazwyczaj opowiada się za łagodnymi karami, no bo przecież "nie wysokość kary, ale jej nieuchronność" ma znaczenie. A Pan dysponuje jakimiś danymi, jaki odsetek abortowanych płodów na świecie pochodzi akurat z gwałtów?
>>Argumenty katolickie opierają sie przy tym zupełnie bezwstydnie na prymitywnym materializmie. Jest nowe DNA - jest nowy człowiek i koniec bez uwzględnienia całości sytuacji - kwestii, czy ma jakakolwiek świadomość i woli matki. > Brednie. Spoko spoko, czy ja Panu nakazuje zastanawiać sie nad moimi postami? Katolickich inspiracji ma Pan pełno dookoła.
>Trudno jednakowoż - nawiasem mówiąc - od "człowieka lewicy" wymagać zdolności do logicznego myślenia, jest on bowiem niejako z definicji idiotą (co gorsza, wpływowym współcześnie, a wskutek tego szkodliwym). Nie chce mi się z Panem gadać.
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> 1. Każdy z nas był kiedyś paroma komórkami. Stara zasada moralna mówi: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
A wczesniej bylem plemnikiem i jajeczkiem. Gdyby moj ojciec i moja matka wczesniej mnie splodzili (lub pozniej) zlaczyl by sie inny plemnik z innym jajeczkiem i bylbym calkiem innym czlowiekiem - bylbym madrzejszy, wiekszy, blondynem z niebieskimi oczami i mialbym 30 cm penisa.
Gdybanie prowadzi do absurdow (takich jak ten, ze zarodek to czlowiek bo byc moze rozwinie sie u niego mozg).
> 2. Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości. Mogę podać przykład własnej osoby - moja matka była usilnie namawiana do aborcji przez koleżanki, miała bowiem już jedno (małe) dziecko, a przy tym bardzo odpowiedzialną pracę (dającą szansę zrobienia czegoś, co dzisiaj nazwalibyśmy może "karierą zawodową").
Wyobrazmy sobie, ze masz moc uratowania kazdego zarodka. Gdzie chcesz je qrwa pomiescic?? Wyobraz sobie, ze od poczatku istnienia Polski uratowales kazdy zarodek - gdzie bys pomiescil te 150.000.000 Polakow????
Poza tym - co z dziecmi, ktorych rodzice nie chca? Chcialbys zmusic kazda pare, ktora nie chce dzieci (ale jakos tam przez przypadek zmajstrowala) do zatrzymania ich po porodzie?? Kazalbys zyc takiemu dziecku z rodzicami, ktorzy otwarcie przyznaja, ze nie chcieli miec tego dziecka? Czy po prostu budowalbys wieksze domy dziecka?
> 3.Z macierzyństwa (z opieki nad dzieckiem) zawsze można zrezygnować.
I oddac do domu dziecka bo to bardziej humanitarne niz usuniecie 4-rech komorek.
Poza tym nie widze w Polsce problemu - ponad 90% to katolicy wiec nie ma bata, zeby bawili sie w aborcje. Nie wiem czemu tak ostro walczysz o zakaz aborcji? Czyzbys wiedzial, ze katolicyzm=hipokryzja² + pewnosc ze zadnego boga nie ma³ i dlatego te 90% katolikow boskie prawo ma w dupie????
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > 2. Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości. Ludzkość by nie istniała - przecież kobiety zachodzą w ciążę jedynie po to, żeby ją przerwać.  > Mogę podać przykład własnej osoby ...Żal mi cię. Ja byłam chcianym dzieckiem i pomimo powszechnej dopuszczalności aborcji moi rodzice nawet nie brali tego pod uwagę, a wszyscy znajomi i rodzina gratulowali im, że będą mieli drugie dziecko. > ... Na ironię, lewica zazwyczaj opowiada się za łagodnymi karami...Na ironię, dopóki lewicy nie było to i kar za gwałt nie było.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> > 2. Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości.> Ludzkość by nie istniała - przecież kobiety zachodzą w ciążę jedynie po to, żeby ją przerwać.  Ujemny przyrost naturalny nie robi na p. Salman wrażenia. > >Mogę podać przykład własnej osoby ...> Żal mi cię. Ja byłam chcianym dzieckiem i pomimo powszechnej dopuszczalności aborcji moi rodzice nawet nie brali tego pod uwagę, a wszyscy znajomi i rodzina gratulowali im, że będą mieli drugie dziecko. Co to za argument? Może któryś z przodków był dzieckiem niechcianym i gdyby nie presja z zewnątrz na jego przyszłą matkę (i jej strach przed karą za grzech dzieciobójstwa), p. Salman nie siedziałaby teraz sobie przy komputerze. Szansa, że wszyscy Pani przodkowie w obu liniach, licząc tylko historię Polski (od czasów Mieszka I dzieli nas ok. 30 pokoleń), byli dziećmi chcianymi, jest niewielka. > > ... Na ironię, lewica zazwyczaj opowiada się za łagodnymi karami...> Na ironię, dopóki lewicy nie było to i kar za gwałt nie było. Niech Pani nie opowiada głupstw. Naprawdę szkoda czasu na ich wypisywanie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >> 2. Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości.> > Ludzkość by nie istniała - przecież kobiety zachodzą w ciążę jedynie po to, żeby ją przerwać.  > Ujemny przyrost naturalny nie robi na p. Salman wrażenia.Na mnie też nie. Planecie grozi raczej przeludnienie, niż wymarcie gatunku.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Karton.R (392 punktów) | >>Żal mi cię. Ja byłam chcianym dzieckiem i pomimo powszechnej dopuszczalności aborcji moi rodzice nawet nie brali tego pod uwagę, a wszyscy znajomi i rodzina gratulowali im, że będą mieli drugie dziecko. > Co to za argument? Może któryś z przodków był dzieckiem niechcianym i gdyby nie presja z zewnątrz na jego przyszłą matkę (i jej strach przed karą za grzech dzieciobójstwa), p. Salman nie siedziałaby teraz sobie przy komputerze. Szansa, że wszyscy Pani przodkowie w obu liniach, licząc tylko historię Polski (od czasów Mieszka I dzieli nas ok. 30 pokoleń), byli dziećmi chcianymi, jest niewielka.
Gdyby nie było Holokaustu, nie urodziłby się i pan, i ja. (Chyba, że jest pan starszy, niż myślę) Tak wielkie zjawisko spowodowało wiele zmian w demografii ludności i reakcjach organizmu pojedynczych osób, więc jest to więcej niż oczywiste. Czy to usprawiedliwia Holokaust?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Gdyby nie było Holokaustu, nie urodziłby się i pan, i ja. (Chyba, że jest pan starszy, niż myślę)
Zupełnie nie pojmuję, dlaczego miałbym się nie urodzić, gdyby nie Holokaust?
>Tak wielkie zjawisko spowodowało wiele zmian w demografii ludności i reakcjach organizmu pojedynczych osób, więc jest to więcej niż oczywiste.
Jak te zmiany miały przyczynić się do moich narodzin? Każde zdarzenie powoduje wiele zmian.
W tym, co Pan pisze nie ma nic oczywistego. Wręcz przeciwnie, jest oczywiste, że to, co Pan pisze, jest nieoczywiste.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Karton.R (392 punktów) | >>Gdyby nie było Holokaustu, nie urodziłby się i pan, i ja. (Chyba, że jest pan starszy, niż myślę) > Zupełnie nie pojmuję, dlaczego miałbym się nie urodzić, gdyby nie Holokaust? >>Tak wielkie zjawisko spowodowało wiele zmian w demografii ludności i reakcjach organizmu pojedynczych osób, więc jest to więcej niż oczywiste. > Jak te zmiany miały przyczynić się do moich narodzin? Każde zdarzenie powoduje wiele zmian. > W tym, co Pan pisze nie ma nic oczywistego. Wręcz przeciwnie, jest oczywiste, że to, co Pan pisze, jest nieoczywiste. >
Wie pan, ile konsekwencji ciągnie za sobą Holokaust?
Wystarczy, że pańscy rodzice uprawialiby seks godzinę później, a nie było by pana. Powstałyby w tym czasie nowe plemniki w organizmie pana ojca, a stare obumarły. Lub jakieś zmiany w reakcjach organizmach pana rodziców, które przyczyniły by się do mechanizmów produkcji plemników i komórek jajowych.
Lub chociażby związek pana rodziców- czy wydarzyłby się, gdyby nie było Holokaustu ?
W moim przypadku na przykład: -Moja matka (jeśli by się w ogóle urodziła) pewnie była by w związku z jakimś Żydem z Grójca (było ich ponad 50%), a mój dziadek prawdopodobnie nie przeniósłby się do jednostki wojskowej w Grójcu i nie zabrałby ze sobą swojej rodziny (z moim ojcem).
Kto wie, czy nawet losy wojny nie potoczyłyby się inaczej, jeśli nie Holokaust.
To jest zbyt dużo czynników, które mogły by się przyczynić do tego, że pan, ja i wiele, wiele innych osób by się nie urodziło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Wie pan, ile konsekwencji ciągnie za sobą Holokaust? >Wystarczy, że pańscy rodzice uprawialiby seks godzinę później, a nie było by pana.
Proszę wykazać, że gdyby nie wydarzył się Holokaust, moi rodzice uprawialiby seks o innej porze, albo w ogóle by się nie poznali. Nie wszystko ma wpływ na wszystko.
Trzeba wykazać wpływ, a nie samą możliwość wpływu.
Ciekawych rzeczy dowiaduję się na "Racjonaliście".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Karton.R (392 punktów) | >>Wie pan, ile konsekwencji ciągnie za sobą Holokaust? >>Wystarczy, że pańscy rodzice uprawialiby seks godzinę później, a nie było by pana. > Proszę wykazać, że gdyby nie wydarzył się Holokaust, moi rodzice uprawialiby seks o innej porze, albo w ogóle by się nie poznali. Nie wszystko ma wpływ na wszystko. > Trzeba wykazać wpływ, a nie samą możliwość wpływu. > Ciekawych rzeczy dowiaduję się na "Racjonaliście". Choćby zmiany w demografii. Tak kolosalne zmiany wpływają na sprawy o wiele bardziej złożone, niż pora stosunku pańskich rodziców. A z pewnością wywołało to zmiany w ich organizmach wpływające na plemniki i komórki jajowe, które produkowali.
A precyzyjnie panu nie powiem, bo nie znam pańskiej sytuacji. Chociaż, jeśli mieli świadomość o Holokauście, a w hipotetycznej sytuacji nie mieli by o tym świadomości, to zmieniło by ich życie na tyle, by pora ich stosunku była inna. Pomijając już społeczny aspekt takiego zdarzenia i jego konsekwencji oraz mimowolnej świadomości tych konsekwencji, co też wpłynęło by na ich życia i w konsekwencji na porę stosunku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >>>>Może któryś z przodków był dzieckiem niechcianym i gdyby nie presja z zewnątrz na jego przyszłą matkę (i jej strach przed karą za grzech dzieciobójstwa), p. Salman nie siedziałaby teraz sobie przy komputerze. >Proszę wykazać, że gdyby nie wydarzył się Holokaust, moi rodzice uprawialiby seks o innej porze, albo w ogóle by się nie poznali. Nie wszystko ma wpływ na wszystko. >Trzeba wykazać wpływ, a nie samą możliwość wpływu. Możliwe, że akurat na Twoje pojawienie się Holokaust nie miał wpływu. Chcę zwrócić uwagę, że nie tylko Ty jesteś na świecie. Moi rodzice poznali się na pochodzie pierwszomajowym. Na pewno nie był to odosobniony przypadek. Mam nadzieję, że nic więcej nie napiszesz na temat komunizmu, bo gdyby nie komunizm, gdyby nie przymus chodzenia na pochody, to nie siedziałbym teraz przy komputerze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Możliwe, że akurat na Twoje pojawienie się Holokaust nie miał wpływu. >Chcę zwrócić uwagę, że nie tylko Ty jesteś na świecie.
>Moi rodzice poznali się na pochodzie pierwszomajowym. Na pewno nie był to odosobniony przypadek.
>Mam nadzieję, że nic więcej nie napiszesz na temat komunizmu, bo gdyby nie komunizm, gdyby nie przymus chodzenia na pochody, to nie siedziałbym teraz przy komputerze.
1. K i M poszli na pochód pierwszomajowy -> poznali się. ______________________________________________________________________
2. Gdyby K i M nie poszli na pochód pierwszomajowy -> nie poznaliby się.
Ze zdania 1. nie wynika zdanie 2.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > 1. K i M poszli na pochód pierwszomajowy -> poznali się. > 2. Gdyby K i M nie poszli na pochód pierwszomajowy -> nie poznaliby się. > Ze zdania 1. nie wynika zdanie 2.
A to taki mądry jesteś. Ale szansa była niewielka. A na pewno nie 100%. Mogło mnie nie być. A już na pewno znikoma szansa, że byliby dziś na świecie wszyscy ci, których rodzice albo dziadkowie poznali się na pochodach, zjazdach partii itp... Jeśli potrzebujesz pewności, to najpierw sam udowodnij, że nie byłoby Anny Salman, gdyby nie presja z zewnątrz. A może wśród jej przodków nie było takiego przypadku, o jakim piszesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ale szansa była niewielka. A na pewno nie 100%.
Każda alternatywna przyczyna ma szansę mniejszą niż 100%. Gdyby miała szansę = 100 %, zaszłaby właśnie ona. Tylko jedna przyczyna miała 100 % szansy na zajście - właśnie ta, która zaszła.
>Mogło mnie nie być.
Gdyby dziś rano uderzył w mój dom meteoryt, też nie byłoby mnie na świecie. W tym znaczeniu cały kosmos (w granicach fizycznych oddziaływań) odpowiada za nasze istnienie (lub nieistnienie). Jest to jednak bardzo szerokie rozumienie przyczyny, które nie wydaje się specjalnie przydatne.
>A już na pewno znikoma szansa, że byliby dziś na świecie wszyscy ci, których rodzice albo dziadkowie poznali się na pochodach, zjazdach partii itp...
Nie rozumiem, dlaczego znikoma. Można powiedzieć chociażby tak: gdyby nie komunizm, ludzie w powojennej Polsce częściej i powszechniej chodziliby na procesje i pielgrzymki, i tam mogliby się poznawać (w alternatywnej, religijnej Polsce).
>Jeśli potrzebujesz pewności, to najpierw sam udowodnij, że nie byłoby Anny Salman, gdyby nie presja z zewnątrz. A może wśród jej przodków nie było takiego przypadku, o jakim piszesz?
Dobrze więc. Dla uproszczenia podaję przodków po mieczu i kądzieli do 15 pokolenia (sięgam więc ok. 450-500 lat wstecz). Zakładam, że przodkowie ci byli niespokrewnieni; spokrewnienie oczywiście zaniżyłoby podane poniżej wielkości.
Pani Salman ma zatem 2 przodków w pierwszym pokoleniu, 4 w drugim, 8 w trzecim, 16 w czwartym, 32 w piątym, 64 w szóstym, 128 - w 7, 256 - w 8, 512 - w 9, 1024 - w 10, 2048 - 11, 4096 - 12, 8192 - w 13, 16384 - w 14, wreszcie 32768 - w 15.
Jeżeli się nie pomyliłem, gdy zsumujemy te liczby otrzymamy 65534 przodków. Chcesz powiedzieć, że każdy z tych 65534 przodków był chcianym dzieckiem? Na ponad 60 tys. dzieci nie zdarzyło się ani jedno niechciane? Gdyby "współczynnik dziecka chcianego" był tak wysoki, problem aborcji (i dzieciobójstwa) w ogóle by nie istniał, a skoro istnieje, współczynnik ten jest mniejszy, a to oznacza, że przynajmniej jeden z przodków p. Salman był dzieckiem niechcianym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Tylko jedna przyczyna miała 100 % szansy na zajście - właśnie ta, która zaszła. Nie rozumiem, co masz na myśli. Jeśli rzuciłeś monetą i wypadła reszka, to znaczy, że było 100% szans na wypadnięcie reszki?
>Gdyby dziś rano uderzył w mój dom meteoryt, też nie byłoby mnie na świecie. Podobnie gdyby Twoją prapraprababkę trafił piorun, zanim urodziła Twojego prapradziadka. Albo gdyby ktoś ją zabił. Albo gdyby ktoś uratował w czasie wojny jej pierwszego chłopaka. Nawet pogoda może mieć wpływ na to czy ktoś pójdzie na spacer i pozna drugą osobę, czy zostanie w domu i jej nie pozna. >W tym znaczeniu cały kosmos (w granicach fizycznych oddziaływań) odpowiada za nasze istnienie (lub nieistnienie). Ale tak jest. Nasze pojawienie się na świecie jest zbiegiem niezliczonej liczby okoliczności. >Jest to jednak bardzo szerokie rozumienie przyczyny, które nie wydaje się specjalnie przydatne. Inne jest przydatne tylko najwyżej na kilka pokoleń wstecz.
>Nie rozumiem, dlaczego znikoma. Można powiedzieć chociażby tak: gdyby nie komunizm, ludzie w powojennej Polsce częściej i powszechniej chodziliby na procesje i pielgrzymki, i tam mogliby się poznawać (w alternatywnej, religijnej Polsce). Oczywiście. Jednak ludzie mają różne zainteresowania i różny poziom religijności. Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że gdyby spotykali się w innych okolicznościach to byliby inaczej podobierani w pary. A to oznacza, że zamiast niektórych osób żyjących dziś byłyby całkiem inne osoby. Nie tylko genetycznie, ale też inaczej ukształtowani przez środowisko. Czyli na przykład mogłoby nie być mnie, tylko ktoś inny, komu nie chciałoby się pisać na forum.
>Dla uproszczenia podaję przodków po mieczu i kądzieli do 15 pokolenia Dobrze. Więc sięgnęliśmy do 15 pokolenia. Teraz wyobraź sobie że 14 pokoleń temu przodkini Anny wyszła za chłopaka, który był dzieckiem niechcianym i nie byłoby go, gdyby nie presja otoczenia. No ale gdyby tego chłopaka nie było, to ta kobieta wyszłaby za kogoś innego. Jak bardzo obecna Anna różniłaby się od tej drugiej? Według mnie w bardzo niewielkim stopniu. Może miałaby trochę ciemniejsze włosy? Ale raczej nie miałaby innej świadomości. Znikoma domieszka innych genów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>Tylko jedna przyczyna miała 100 % szansy na zajście - właśnie ta, która zaszła. >Nie rozumiem, co masz na myśli. Jeśli rzuciłeś monetą i wypadła reszka, to znaczy, że było 100% szans na wypadnięcie reszki?
Rachunek prawdopodobieństwa opisuje zdarzenia zachodzące w idealnej, matematycznej przestrzeni zdarzeń. Jeżeli wyrzuciłem orła, to matematyczna szansę na to można było a priori ocenić na 50 %. Jeżeli jednak znałbym wszystkie zdarzenia fizyczne poprzedzające rzut, wiedziałbym z całkowitą pewnością, co się zdarzy.
>Jednak ludzie mają różne zainteresowania i różny poziom religijności. Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że gdyby spotykali się w innych okolicznościach to byliby inaczej podobierani w pary. A to oznacza, że zamiast niektórych osób żyjących dziś byłyby całkiem inne osoby. Nie tylko genetycznie, ale też inaczej ukształtowani przez środowisko.
>Czyli na przykład mogłoby nie być mnie, tylko ktoś inny, komu nie chciałoby się pisać na forum. >>Dla uproszczenia podaję przodków po mieczu i kądzieli do 15 pokolenia >Dobrze. Więc sięgnęliśmy do 15 pokolenia.
>Teraz wyobraź sobie że 14 pokoleń temu przodkini Anny wyszła za chłopaka, który był dzieckiem niechcianym i nie byłoby go, gdyby nie presja otoczenia. >No ale gdyby tego chłopaka nie było, to ta kobieta wyszłaby za kogoś innego. > Jak bardzo obecna Anna różniłaby się od tej drugiej? Według mnie w bardzo niewielkim stopniu. >Może miałaby trochę ciemniejsze włosy? Ale raczej nie miałaby innej świadomości. Znikoma domieszka innych genów.
Zachodzi sprzeczność albo niekonsekwencja w zaznaczonych przeze mnie fragmentach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Jeżeli jednak znałbym wszystkie zdarzenia fizyczne poprzedzające rzut, >wiedziałbym z całkowitą pewnością, co się zdarzy. Nie wykluczam tego, ale przy takim poziomie determinizmu nie ma sensu dyskutować o tym, jakie decyzje ludzie powinni podejmować, bo i tak zrobią to, co się musi zdarzyć.
>Zachodzi sprzeczność albo niekonsekwencja w zaznaczonych przeze mnie fragmentach. Nie ma sprzeczności. Pierwszy przypadek dotyczy czasów bardzo bliskich. Gdyby moja mama wyszła za kogoś innego, różnica genów między mną a jej hipotetycznym dzieckiem byłaby 50%. I to tylko przy założeniu, że zaszłaby w ciążę w tym samym miesiącu, co też jest mało prawdopodobne. To już oznacza inną osobę. W drugim przypadku sięgamy 14 pokoleń w głąb. Sam policz, jaki procent genów wniosła do np. mojej puli genów osoba, która żyła 14 pokoleń temu. To samo dotyczy wychowania - najbliższa rodzina ma wpływ na osobowość dziecka, praprapradziedek niekoniecznie, bo jego przekaz rozmywa się przez pokolenia. Takie rozważania mają sens na 2,3 pokolenia. Podobnie w przyszłość. Nie mamy żadnego wpływu na to, jakie osoby, z jakimi genami urodzą się za 500 lat. Ale możemy mieć wpływ na to, w jakim społeczeństwie będą żyć. I na tym, uważam, należy się skupić, a nie na ratowaniu potencjalnych istnień. Ludzi nie zabraknie na świecie.
Co do niekonsekwencji - dla mnie nie jest problemem, czy na świecie jest taka osoba, czy inna. Jesteśmy przywiązani do tego, co jest a nie do tego, czego nie ma. Mam znajomych, ale gdyby ich nie było a zamiast nich byli inni, to co w tym byłoby gorszego? Owszem, mogło mnie nie być, ale to problem pozorny, bo gdyby mnie nie było, nie byłoby mi przykro, że mnie nie ma. Pisałem o tym wszystkim dlatego, że dla Ciebie jest problemem, że ktoś mógłby się urodzić a nie urodził się.
Odniosę się jeszcze do Twojej wcześniejszej wypowiedzi. >>>>Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości. Mogę podać przykład własnej osoby - moja matka była usilnie namawiana do aborcji przez koleżanki, miała bowiem już jedno (małe) dziecko, a przy tym bardzo odpowiedzialną pracę (dającą szansę zrobienia czegoś, co dzisiaj nazwalibyśmy może "karierą zawodową"). Ale co ten przykład ma wspólnego z dziećmi niechcianymi? Przecież gdyby Twoja matka Cię nie chciała, to usunęłaby ciążę, bo mogła. Presja społeczna działała tu w drugą stronę. Twoja matka kierowała się właśnie własną wolą. Więc może lepiej zadbać o to, żeby kobiety chciały rodzić, a nie, żeby musiały?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>Zachodzi sprzeczność albo niekonsekwencja w zaznaczonych przeze mnie fragmentach.
>Nie ma sprzeczności, itd.
Zgoda, nie upieram się, że zachodzi sprzeczność.
>Co do niekonsekwencji - dla mnie nie jest problemem, czy na świecie jest taka osoba, czy inna. Jesteśmy przywiązani do tego, co jest a nie do tego, czego nie ma. >Mam znajomych, ale gdyby ich nie było a zamiast nich byli inni, to co w tym byłoby gorszego?
Na takiej zasadzie wszystko można podać w wątpliwość.
>Owszem, mogło mnie nie być, ale to problem pozorny, bo gdyby mnie nie było, nie byłoby mi przykro, że mnie nie ma.
Odpowiedź poniżej (na końcu).
>Pisałem o tym wszystkim dlatego, że dla Ciebie jest problemem, że ktoś mógłby się urodzić a nie urodził się.
>Odniosę się jeszcze do Twojej wcześniejszej wypowiedzi. >>>>>Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości. Mogę podać przykład własnej osoby...
>Ale co ten przykład ma wspólnego z dziećmi niechcianymi? >Przecież gdyby Twoja matka Cię nie chciała, to usunęłaby ciążę, bo mogła. Presja społeczna działała tu w drugą stronę. Twoja matka kierowała się właśnie własną wolą.
Był to argument przeciw aborcji, a nie przeciw wolnej woli.
1. Jeżeli chcemy poddać dziecko X aborcji, powinniśmy (po Kantowsku) zapytać samych siebie: czy chciałbym aby świat był taki, że poddawany aborcji X = ja? Prawie każdy człowiek chce istnieć. Możemy więc takie pragnienie przypisać (zaocznie) temu zlepkowi komórek, nawet jeżeli ten zlepek nie jest jeszcze człowiekiem - przypisać właśnie dlatego, że sami powstaliśmy z czegoś, co było takim zlepkiem. Dokonywanie aborcji wydaje mi się rażąco niesprawiedliwe w stosunku do istot, których los jest w naszych rękach.
2. Zarodek nie jest "po prostu" efektem działań dwojga ludzi, chociaż jest to naturalne złudzenie, którego jeszcze nie wyeliminowała świeża przecież dyscyplina, jaką jest genetyka. Jest pośrednim efektem działań przodków tych dwojga ludzi, a wymiernym śladem tych działań jest przekazany nam materiał genetyczny. Gdyby więc decyzja w sprawie aborcji miała mieć choćby pozory słuszności, musiałaby decydować nie tylko wola tych dwojga, ale także ich przodków, co oczywiście nie jest możliwe. Gdyby każdy z naszych przodków mógł powstać z grobu i oświadczyć: "nie mam nic przeciwko temu, aby moje geny (i w tym sensie moje "ja"), nie znalazły kontynuacji w postaci dziecka, które rozwinie się z tego oto zlepka komórek", wtedy (co najwyżej) aborcja dokonywana na tym zlepku komórek miałaby pozór słuszności. Ponieważ nie jest to możliwe, aborcja nie jest moralnie uprawniona, bez względu na to, że towarzyszy całej historii ludzkości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Na takiej zasadzie wszystko można podać w wątpliwość. Możliwe. Ale też nie ma prawd absolutnych. Z resztą to nie miał być argument, tylko przedstawiłem swój punkt widzenia w odpowiedzi na podejrzenie o niekonsekwencję.
>>Nie ma sprzeczności, itd. >Zgoda, nie upieram się, że zachodzi sprzeczność. Czyli nie udowodniłeś, że Anny Salman nie byłoby, gdyby nie presja społeczna wywierana na kobiety.
>Był to argument przeciw aborcji, a nie przeciw wolnej woli. Ok, sądziłem, że chciałeś tym przykładem uzasadnić zdanie >>>>Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości Skoro nie, to zdanie Gdyby matki kierowały się zawsze własną wolą, nie istniałaby niemała część ludzkości pozostaje nieuzasadnione.
>Jeżeli chcemy poddać dziecko X aborcji, powinniśmy (po Kantowsku) zapytać samych siebie: czy chciałbym aby świat był taki, że poddawany aborcji X = ja? Czy chciałbyś, aby świat był taki, żebyś zmuszany do rodzenia i wychowania niechcianego lub kalekiego dziecka byłbyś Ty? >Prawie każdy człowiek chce istnieć. Możemy więc takie pragnienie przypisać (zaocznie) temu zlepkowi komórek, Prawie każdy człowiek chce sam decydować, jak spędzi życie. Nie musimy mu nawet tego przypisywać. Widzisz, Ty się identyfikujesz ze zlepkiem komórek, a ja z dorosłymi ludźmi. I z dziećmi urodzonymi, które cierpią, bo są niechciane. Ze zlepkiem komórek nie mam zamiaru się identyfikować. Przede wszystkim dlatego, że coś trzeba wybrać. Nie można współczuć wszystkim.
>Gdyby każdy z naszych przodków mógł powstać z grobu i oświadczyć: "nie mam nic przeciwko temu, aby moje geny (i w tym sensie moje "ja"), nie znalazły kontynuacji w postaci dziecka, które rozwinie się z tego oto zlepka komórek", Bądźmy poważni. Gdyby wszyscy zmarli powstali i powiedzieli, że lepiej nie żyć niż żyć i nie życzą sobie żadnych potomków, to szybko wymyśliłbyś 1000 innych argumentów.
Ale zajmę się tym. Otóż takie jest życie. Nasz czas mija i nie mamy już nic do powiedzenia. Niektórzy jeszcze wcześniej nie mają nic do powiedzenia. Jeśli nie zadbają o dobre relacje z dziećmi to już za życia są traktowani jak zbędny mebel albo skarbonka. Właśnie o tym miałem pisać. Jeśli nie nauczą swoich dzieci miłości do rodziny, do dzieci, nie przekażą im, że rodzina to coś wspaniałego to może zasłużyli na wymarcie? Przecież nie mogą wszystkie geny przetrwać, większość musi być wyeliminowana. Więc dlaczego nie te? I wracając do kantowskiego argumentu - czy nie lepszy byłby taki świat, gdzie wszystkie dzieci byłyby kochane i zadbane?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 | Anna Salman (16360 punktów) | > Ujemny przyrost naturalny nie robi na p. Salman wrażenia.Najmniejszego. > ... Może któryś z przodków był dzieckiem niechcianym i gdyby nie presja z zewnątrz na jego przyszłą matkę (i jej strach przed karą za grzech dzieciobójstwa), ...Zacznijmy od tego, że pojęcie dziecka chcianego to stosunkowo nowa kategoria, dawniej nie myślano w ten sposób. Po pierwsze - w większości rodzin posiadanie potomstwa (pomoc w pracy, oparcie na starość, czy sprawa sukcesji) było sprawą pierwszorzędnej wagi. Dlatego też o wartości kobiety stanowiła jej płodność. Niejednokrotnie urodzenie dziecka, a zwłaszcza syna było dla kobiety jej być albo nie być. Wśród polskich górali jeszcze w początkach XIX w. większe szanse na zamążpójście miała panna z dzieckiem, niż bezdzietna. O bezpłodność oskarżano tylko kobiety, więc chwytały się różnych środków, aby dziecko urodzić. Kara mogła być wysoka, włącznie z unieważnieniem ślubu i odesłaniem do rodziców (Henryk VIII zmienił wyznanie, aby móc się rozejść z bezpłodną żoną). Po drugie - to, że aborcja jest legalna i dokonywana w cywilizowanych warunkach nie znaczy, że jej nigdy nie było. Owszem, zawsze były specjalistki od "spędzania płodów", a gdy nie skutkowało zabijany był noworodek. Zresztą w starożytnym Rzymie aborcją zwano właśnie zabicie noworodka. W XVIII wieku niemowlęta znajdowano czasem po prostu utopione w kałużach albo zostawione na śmierć głodową. Wcześniej też nie było lepiej, a w rodach królewskich mordowano lub okaleczano konkurentów do tronu. W czasie, gdy media nadawały serial o matce małej Madzi w Polsce zabito ponad dwadzieścioro dzieci, głównie niemowląt. Rzeczywista liczba nie jest znana, bo co jakiś czas ujawniane są sprawy sprzed lat kilku. Czyli - wróciliśmy do dawnych wspaniałych czasów. > >Na ironię, dopóki lewicy nie było to i kar za gwałt nie było.> Niech Pani nie opowiada głupstw. Naprawdę szkoda czasu na ich wypisywanie.A kto niby rządził do połowy XX w? Lewica?  PS. Tak naprawdę najciekawsze w pańskiej wypowiedzi jest podejście do kobiet - trzeba zastraszyć, zmusić, bo ... są za głupie? zbyt prymitywne? brak im empatii? nie są w stanie zinternalizować podstawowych norm etycznych? Człowieku zastanów się - ty nie piszesz o mnie, ani ogólnie o kobietach, lecz o swojej matce, babce, siostrze. Czyli ... żałosne jakieś jest to twoje środowisko (prawicowe?), a chcecie innych pouczać.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
> >...Może któryś z przodków był dzieckiem niechcianym i gdyby nie presja z zewnątrz na jego przyszłą matkę (i jej strach przed karą za grzech dzieciobójstwa), ...> Zacznijmy od tego, że pojęcie dziecka chcianego to stosunkowo nowa kategoria, dawniej nie myślano w ten sposób. Po pierwsze - w większości rodzin posiadanie potomstwa (pomoc w pracy, oparcie na starość, itd. Te dwa sposoby myślenia o dziecku nie wykluczają się, dlaczego więc nie mogły występować równocześnie? > O bezpłodność oskarżano tylko kobiety, więc chwytały się różnych środków, aby dziecko urodzić. Kara mogła być wysoka, włącznie z unieważnieniem ślubu i odesłaniem do rodziców (Henryk VIII zmienił wyznanie, aby móc się rozejść z bezpłodną żoną).Może dzięki takim surowym obyczajom istniejemy do dzisiaj. > Po drugie - to, że aborcja jest legalna i dokonywana w cywilizowanych warunkach nie znaczy, że jej nigdy nie było. Owszem, zawsze były specjalistki od "spędzania płodów", a gdy nie skutkowało zabijany był noworodek. Zresztą w starożytnym Rzymie aborcją zwano właśnie zabicie noworodka. Cóż z tego? Kradzieże zawsze się zdarzały, ale chyba z tego tytułu nie akceptuje Pani kradzieży i chyba jest Pani za tym, aby ten proceder eliminować, jak dalece jest to rzecz jasna możliwe. > W XVIII wieku niemowlęta znajdowano czasem po prostu utopione w kałużach albo zostawione na śmierć głodową. Wcześniej też nie było lepiej, a w rodach królewskich mordowano lub okaleczano konkurentów do tronu. Co z tego? > W czasie, gdy media nadawały serial o matce małej Madzi w Polsce zabito ponad dwadzieścioro dzieci, głównie niemowląt. Rzeczywista liczba nie jest znana, bo co jakiś czas ujawniane są sprawy sprzed lat kilku. Czyli - wróciliśmy do dawnych wspaniałych czasów. Jak rozumiem, dla p. Salman dokonanie dwudziestu wcześniejszych aborcji (w miejsce owych dwudziestu morderstw) będzie oznaką postępu. To może zalegalizujmy kradzieże i problem przestępstwa, jakim jest kradzież, zniknie w jednej chwili? Unicestwienie życia dokonane w gabinecie i np. szopie różnią się tylko względami estetycznymi. Oczywiście człowiek niedoświadczony roi sobie, że pod względem kwalifikacji moralnej obydwa działania muszą się różnić. Przypomina mi się niemądry film Kieślowskiego ("Krótki film o zabijaniu"), gdzie pokazano odpychającą brzydotę prawomocnej egzekucji. Względy estetyczne znajdują się w nader luźnym związku ze względami moralnymi. > >>Na ironię, dopóki lewicy nie było to i kar za gwałt nie było.> > Niech Pani nie opowiada głupstw. Naprawdę szkoda czasu na ich wypisywanie.> A kto niby rządził do połowy XX w? Lewica? Nie chodzi o to. Gwałt zawsze podlegał karze, chociaż oczywiście zakres i forma odpowiedzialności ulegały zmianie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > Te dwa sposoby myślenia o dziecku nie wykluczają się, dlaczego więc nie mogły występować równocześnie? Takie za, a nawet przeciw? Nie chcę tego dziecka, ale muszę go urodzić i wychować, ale ponieważ go nie chcę to dokonam aborcji albo je zabiję po urodzeniu, tylko jak je w takim razie wychowam, żeby potem mieć podporę na starość? No to jeszcze raz zajdę, choć nie chcę i usunę itd. Ciekawa logika - jednak spotykana chyba tylko w szpitalach psychiatrycznych. >>O bezpłodność oskarżano tylko kobiety, więc chwytały się różnych środków, aby dziecko urodzić. ... >Może dzięki takim surowym obyczajom istniejemy do dzisiaj. Czyli wracamy do owego sposobu myślenia, że kobiety (chyba tylko w pańskim otoczeniu) są chore psychicznie / upośledzone intelektualnie i jak się nad tym bydłem nie stanie z batem to ani się to zapłodnić nie pozwoli, ani nie urodzi. Przy tym zero uczuć, zero empatii. A gdzież ów słynny instynkt macierzyński, o którym wciąż tak głośno? Też mitologia? > ... Kradzieże zawsze się zdarzały, ale chyba z tego tytułu nie akceptuje Pani kradzieży i chyba jest Pani za tym, aby ten proceder eliminować, jak dalece jest to rzecz jasna możliwe. I liczbę aborcji też można eliminować - antykoncepcją. > Co z tego? No właśnie, jakoś panu nie przeszkadzają zabójstwa, natomiast aborcja tak. Z taką logiką trudno dyskutować. > Jak rozumiem, dla p. Salman dokonanie dwudziestu wcześniejszych aborcji (w miejsce owych dwudziestu morderstw) będzie oznaką postępu. ... To źle pan rozumie. Dostępność antykoncepcji, a powyżej pewnego wieku i przy wielodzietności również możliwości sterylizacji byłaby wskaźnikiem postępu. Do tego dochodzi odpowiedzialność mężczyzny za jego działania, bo jesteśmy już chyba jedynym krajem, gdzie kobiety są wiatropylne, czy też poczynają "niepokalanie - z Ducha Świętego". Przy okazji - jestem przeciwniczką kary śmierci i to nie ze względów estetycznych. >... Gwałt zawsze podlegał karze, chociaż oczywiście zakres i forma odpowiedzialności ulegały zmianie. No tak, zapomniałam - przecież zgwałcona kobieta często była zabijana przez własną rodzinę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Niech Pani nie histeryzuje, to po pierwsze. Po drugie, wypadałoby pisać słowo "pański" wielką literą. A po trzecie, niech Pani przestanie wreszcie opowiadać socjologiczne brednie. Dopiero wtedy będzie Pani mogła wnieść coś więcej do dyskusji, skądinąd na ważny i ciekawy temat.
>>Te dwa sposoby myślenia o dziecku nie wykluczają się, dlaczego więc nie mogły występować równocześnie?
>Takie za, a nawet przeciw? Nie chcę tego dziecka, ale muszę go urodzić i wychować, ale ponieważ go nie chcę to dokonam aborcji albo je zabiję po urodzeniu, tylko jak je w takim razie wychowam, żeby potem mieć podporę na starość? No to jeszcze raz zajdę, choć nie chcę i usunę itd.
Przecież nie o te dwa sposoby myślenia chodziło. Chodziło o to, że a) podejście do kwestii potomstwa biorące pod uwagę rachunek ekonomiczny nie wyklucza się z b) autentycznym, niezależnym pragnieniem posiadania potomstwa. To, ze ktoś stara się o dziecko, aby mieć wsparcie na starość, nie oznacza, że stara się o nie tylko dlatego.
>Ciekawa logika - jednak spotykana chyba tylko w szpitalach psychiatrycznych. >>>O bezpłodność oskarżano tylko kobiety, więc chwytały się różnych środków, aby dziecko urodzić. ... >>Może dzięki takim surowym obyczajom istniejemy do dzisiaj.
>Czyli wracamy do owego sposobu myślenia, że kobiety (chyba tylko w pańskim otoczeniu) są chore psychicznie / upośledzone intelektualnie i jak się nad tym bydłem nie stanie z batem to ani się to zapłodnić nie pozwoli, ani nie urodzi. Przy tym zero uczuć, zero empatii. A gdzież ów słynny instynkt macierzyński, o którym wciąż tak głośno? Też mitologia?
Nic nie rozumiem z tej emocjonalnej uwagi. Jeżeli kobieta godzi się na stosunek płciowy, eo ipso godzi się na jego konsekwencje. Nielogiczna egoistka (nielogiczny egoista) chce mieć przyjemność bez (ewentualnych) konsekwencji. Takiej postawy nie należy atoli akceptować, jest bowiem obrazą zdrowego rozsądku. Odpowiedzialność za swoje czyny odróżnia człowieka dorosłego od małego dziecka (i zwierząt). Oczywiście lewacy marzą o tym, aby człowiek dorosły zachowywał się jak dziecko (lub zwierzę), gdyż bezrozumną istotę łatwiej jest kontrolować.
>> ... Kradzieże zawsze się zdarzały, ale chyba z tego tytułu nie akceptuje Pani kradzieży i chyba jest Pani za tym, aby ten proceder eliminować, jak dalece jest to rzecz jasna możliwe. >I liczbę aborcji też można eliminować - antykoncepcją.
A co zrobić, gdy kobieta zajdzie w ciążę pomimo antykoncepcji?
>>Jak rozumiem, dla p. Salman dokonanie dwudziestu wcześniejszych aborcji (w miejsce owych dwudziestu morderstw) będzie oznaką postępu. ...
>To źle pan rozumie. Dostępność antykoncepcji, a powyżej pewnego wieku i przy wielodzietności również możliwości sterylizacji byłaby wskaźnikiem postępu.
Jak rozumiem, w Polsce antykoncepcja nie jest dostępna?
>Do tego dochodzi odpowiedzialność mężczyzny za jego działania, bo jesteśmy już chyba jedynym krajem, gdzie kobiety są wiatropylne, czy też poczynają "niepokalanie - z Ducha Świętego".
Zgadzam się z tym twierdzeniem w tym zakresie, w jakim odnosi się ono do mężczyzn.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > Niech Pani nie histeryzuje, Niech Pan się uspokoi i przestanie pyskować. To niegrzeczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > Niech Pani nie histeryzuje, ... Apropos czego ta uwaga? >... wypadałoby pisać słowo "pański" wielką literą. Niekoniecznie - taka forma jest przyjęta w prywatnej korespondencji, niekiedy w służbowej, chociaż już coraz rzadziej. Na forum internetowym zbędne. >... niech Pani przestanie wreszcie opowiadać socjologiczne brednie. ... Nie wiem, jakież to brednie zawiera nauka o społeczeństwie, na pewno nie większe niż wykłady religijne. Nie widzę również, w którym miejscu cytowałam (?) klasyków, czy użyłam jakiegoś specjalistycznego słownictwa. > Przecież nie o te dwa sposoby myślenia chodziło. ... To trzeba było jaśniej sformułować myśli. >... To, ze ktoś stara się o dziecko, aby mieć wsparcie na starość, nie oznacza, że stara się o nie tylko dlatego. Ale wcześniej pojawiał się inny argument - kobiety rodziły głównie (tylko?) pod presją i gdyby nie owa presja, ludzkość by wymarła. > Nic nie rozumiem z tej emocjonalnej uwagi. Problem czytania ze zrozumieniem? Przy tym jestem bodaj ostatnią osobą na tym forum, którą można posądzać o emocje. >Jeżeli kobieta godzi się na stosunek płciowy, eo ipso godzi się na jego konsekwencje. Ten wątek jest na temat gwałtu na jedenastolatce. A uprawianie seksu tylko w celu prokreacji nazywa się "kopulacja" i występuje u wszystkich gatunków, rozmnażających się płciowo. Tyle, że my się chyba trochę różnimy od psów i kotów. >... Odpowiedzialność za swoje czyny odróżnia człowieka dorosłego od małego dziecka (i zwierząt). Zapomniał pan dodać "i kobiet", skoro trzeba je kontrolować. Przy tym odpowiedzialność dotyczy obydwojga, nie tylko kobiety. Zresztą, co do zwierząt to myli się pan, bo instynkt jest silniejszy od "odpowiedzialności". Natomiast jeśli chodzi o dzieci - jw., ta dziewczynka jest dzieckiem. > A co zrobić, gdy kobieta zajdzie w ciążę pomimo antykoncepcji? Jaki to będzie procent? 1-2% - na pewno mniejszy, niż w przypadku kradzieży. > Jak rozumiem, w Polsce antykoncepcja nie jest dostępna? No właśnie często nie, choćby dlatego, że ta dla kobiet jest droga, a polscy mężczyźni jakoś nie lubią brać na siebie kosztów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Człowieku zastanów się - ty nie piszesz o mnie, ani ogólnie o kobietach, lecz o swojej matce, babce, siostrze. Pan Elasp pominął ten fragment Twojej wypowiedzi. Ciekawe, dlaczego...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Człowieku zastanów się - ty nie piszesz o mnie, ani ogólnie o kobietach, lecz o swojej matce, babce, siostrze.> Pan Elasp pominął ten fragment Twojej wypowiedzi. Ciekawe, dlaczego...www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,600722#w602102Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>Człowieku zastanów się - ty nie piszesz o mnie, ani ogólnie o kobietach, lecz o swojej matce, babce, siostrze. >Pan Elasp pominął ten fragment Twojej wypowiedzi. Ciekawe, dlaczego...
Bo nie był istotny dla sprawy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>>Pan Elasp pominął ten fragment Twojej wypowiedzi. Ciekawe, dlaczego... > Bo nie był istotny dla sprawy. Wprost przeciwnie, był szalenie istotny. Temat dotyczy gwałtu, niechcianej ciąży u 11-latki i ogólnie kwestii dopuszczalności aborcji. Przede wszystkim dotyczy to kobiet, które próbujesz sprowadzić do roli bezmyślnego inkubatora, odmawiając im prawa do decydowania. Wiem, wiem, znam ten argument - decydują w momencie podjęcia współżycia (zapłodnienia in vitro itd)... i takie tam ble, ble. Otóż dalece nie zawsze. Nikt nie jest tu, pardon, Duchem Świętym i nie jest w stanie przewidzieć, co stanie się z embrionem w macicy. Jedno małe potknięcie mateczki natury i mamy płód bez mózgu. A to, pomijając kwestie sensowności utrzymywania ciąży, może stanowić zagrożenie. Jeśli płód obumrze, konsekwencje dla kobiety mogą być poważne. W przypadku gwałtu albo zagrożenia zdrowia i życia kobiety (tu - mocno niepełnoletniej, co tylko wzmaga zagrożenie) w ogóle nie ma o czym mówić - NIKT, ale to absolutnie nikt poza osobą zainteresowaną i jej rodziną nie ma NIC do gadania. Najpierw ratuje się człowieka, a dopiero potem coś, co ewentualnie może być w przyszłości człowiekiem (choć nie na pewno). Takie pieprzenie, że "do traumy gwałtu dodaje się traumę aborcji", to zwykłe międlenie głupot. Aborcja to pikuś w porównaniu z traumą 9 miesięcy ciąży i porodu. Po aborcji łatwiej zapomnieć o krzywdzie. W przeciwnym wypadku przez 3 kwartały patrzy się w lustrze na rosnący brzuch i ma się myśli samobójcze*. Kościelne podejście do kobiet to coś przedziwnego. Takiego pomieszania z poplątaniem nie widziałam nigdzie indziej (chyba, że w islamie - tam też gęby pełne okrągłych deklaracji, a jak przyjdzie do konkretów, to szydło z worka wyłazi). Z jednej strony kult Marii, z drugiej "naczynie szatana". Nie rozumiem, jak można się trzymać tak pokręconej instytucji, gardzącej kobietą niebędącą świętą pańską, dziewicą i matką trzy w jednym.
* Nie wymyśliłam tego. Ok. 20 lat temu byłam świadkiem takiej sytuacji. Gwałt, ciąża, której w porę nie usunięto, bo dziewczyna wstydziła się przyznać, dwie próby samobójcze, po porodzie kilkuletnie leczenie psychiatryczne. Bardzo smutne. Na szczęście dziewczyna wyszła na prostą. Nie wiem, co się stało z dzieckiem, chyba poszło do adopcji. Winnego tatusia nie znaleziono.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Pan Elasp pominął ten fragment Twojej wypowiedzi. Ciekawe, dlaczego... Z przyczyn oczywistych. Oni nie lubią być demaskowani i idą w zaparte. To taka współczesna wersja "Nowych szat cesarza".
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A kto się nim będzie opiekował? Kościół? Bardzo celne pytanie maceoxie. Niestety p. Elaspa nie stać było, aby zmierzył się z tym, co z niego wynika. Parę miesięcy temu rozemocjonalny kolega-ksiądz zarzucił mi, że ludzie są niekonsekwentni i bezmyślnie linczują księży za dzieci, które czasem mają. A przeciez wolnosć seksualna, tolerancja, ubolewanie nad niskim przyrostem "powinni cieszyć się, że księża je mają" . Odparłem spokojnie, że ja się cieszę... pod warunkiem, że ksiądz będzie chodził do szkoły na wywiadówki dzieciaka, chodził na zawody sportowe w których dzieciak uczestniczy, asystował przy odrabianiu lekcji, dbał o matkę dzieciaka, chodził z nią na imieniny, urodziny, pomagał w domu rano-we dnie-wieczór-w nocy, łożył na dom, dawał dobry wzór jak sobie radzić w życiu itp. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | TRUPÓW? Powiedziałbym nawet, że trupy są ważniejsze, bo przynajmniej posiadają mózgi. > Myślę, że gdyby było empirycznie możliwe przywracanie funkcji życiowych np. dzień po śmierci, istniałby ruch opowiadający się za "prawem do życia dla trupów", a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodków (a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych). Podejrzewam, że wręcz większość ludzi chciałaby wtedy, aby ożywić ich bliskich.Ale na pewno nie beda to katolicy, ktorzy twierdza, ze to bog decyduje o zyciu i smierci. Na pewno nie beda to katoliccy lekarze, ktorzy podpisalei deklaracje sumienia, ktora jasno mowi, ze cialo ludzkie jest nietykalne i ze tylko bog ma prawo do bawienia sie tym cialem  Dlatego mam nadzieje, ze jako dobry katolik nie bedziesz przywracak zycia zmarlemu bliskiemu. Poza tym pozostaje jeszcze kwestia formalna: co z dusza??? Skoro trup to trup to dusza juz w niebie (=poczekalni na sad ostateczny). Czy sugerujesz, ze ruch opowiadajacy sie za zyciem dla trupow bedzie probowal wyrwac bogu te dusze z poczekalni i wsadzac z powortem w trupa????
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > TRUPÓW? Powiedziałbym nawet, że trupy są ważniejsze, bo przynajmniej posiadają mózgi.> > Myślę, że gdyby było empirycznie możliwe przywracanie funkcji życiowych np. dzień po śmierci, istniałby ruch opowiadający się za "prawem do życia dla trupów", a wysuwane przezeń argumenty byłyby takie same jak argumenty odnoszone teraz do zarodków (a nawet silniejsze z uwagi na fakt istnienia mózgu u zmarłych). Podejrzewam, że wręcz większość ludzi chciałaby wtedy, aby ożywić ich bliskich.> Ale na pewno nie beda to katolicy, ktorzy twierdza, ze to bog decyduje o zyciu i smierci. Co z tego? > Na pewno nie beda to katoliccy lekarze, ktorzy podpisalei deklaracje sumienia, ktora jasno mowi, ze cialo ludzkie jest nietykalne i ze tylko bog ma prawo do bawienia sie tym cialem  Uwaga jak wyżej. > Dlatego mam nadzieje, ze jako dobry katolik nie bedziesz przywracak zycia zmarlemu bliskiemu. Muszę Cię rozczarować: nie jestem dobrym katolikiem. > Poza tym pozostaje jeszcze kwestia formalna: co z dusza??? Skoro trup to trup to dusza juz w niebie (=poczekalni na sad ostateczny). Czy sugerujesz, ze ruch opowiadajacy sie za zyciem dla trupow bedzie probowal wyrwac bogu te dusze z poczekalni i wsadzac z powortem w trupa???? W sumie nie ma w tym nic paradoksalnego. Poza tym zawsze będzie można powiedzieć, że wskrzeszony jest nową osobą, bliźniaczo podobną do poprzedniej.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> W sumie nie ma w tym nic paradoksalnego. Poza tym zawsze będzie można powiedzieć, że wskrzeszony jest nową osobą, bliźniaczo podobną do poprzedniej.Czyli jak zwykle: Biblia to prawda objawiona. Z biblia wszystko staje sie faktem i prawda a bez biblii wszystko jest niczym. Wprawdzie w biblii jak byk jest napisane, ze kazda dusza jaka do tej pory trafila do nieba dopiero zostanie osadzona ale katolik potrafi (i ma pozwolenie od boga) taka dusze wyjac z tej poczekalni i osadzic ja sam (tak jak to sie robi ze swietymi). I dlatego nic nie stoi na przeszkodzie wskrzesic trupa, wlozyc mu z powrotem dusze w tylek i dalej calemu swiatu udowadniac, ze tylko bog ma prawo do ingerencji w ludzkie cialo  > Muszę Cię rozczarować: nie jestem dobrym katolikiem.Wiem. Jestes katolikiem a la bar salatkowy w Pizza Hut - wybierasz sobie z katolickiego baru to co ci smakuje a reszte ignorujesz twierdzac, ze najesc mozna sie tez tym co masz na talerzu (ze nie trzeba zjec kazdej potrawy oferowanej w barze). > Co z tego?Jak to co? To teraz katolicy prawie gina pod ateistycznymi czolgami za obrone deklaracji sumienia (ktora jasno mowi, ze cialo ludzkie jest nietykalne i ze tylko bog ma prawo do ingerencji w te cialo) a pozniej beda abortowac bogu dusze z nieba???
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>>Muszę Cię rozczarować: nie jestem dobrym katolikiem. >Wiem. Jestes katolikiem a la bar salatkowy w Pizza Hut - wybierasz sobie z katolickiego baru to co ci smakuje a reszte ignorujesz twierdzac, ze najesc mozna sie tez tym co masz na talerzu (ze nie trzeba zjec kazdej potrawy oferowanej w barze).
Myślę, że jest to jednak nie Twoje zmartwienie.
>>Co z tego? >Jak to co? To teraz katolicy prawie gina pod ateistycznymi czolgami za obrone deklaracji sumienia (ktora jasno mowi, ze cialo ludzkie jest nietykalne i ze tylko bog ma prawo do ingerencji w te cialo) a pozniej beda abortowac bogu dusze z nieba???
"Ciało ludzkie jest nietykalne i ze tylko bog ma prawo do ingerencji w te ciało". Chodzi przecież de facto o respektowanie przykazania "nie zabijaj". Wskrzeszanie trupów (jeżeli by do niego doszło) nie naruszałoby tego przykazania, wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Myślę, że jest to jednak nie Twoje zmartwienie.To nie zmartwienie ino czysta, matematyczna ciekawosc: Katolicyzm = Hipokryzja² + Wpychanie lap i nosa w obce narzady plciowe z kobieca macica wlacznie³ + x(robienie z boga idioty) Po prostu szukam x  > Chodzi przecież de facto o respektowanie przykazania "nie zabijaj". >Wskrzeszanie trupów (jeżeli by do niego doszło) nie naruszałoby tego >przykazania, wręcz przeciwnie.A mi chodzi o rozwiazanie sprawy z dusza. Jak wtloczyc z powrotem dusze w cialo nie naruszajac absolutnego boskiego prawa.
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Do jakiego gatunku należy embrion rozwijający się w matce? Do jakiego gatunku należy embrion rozwijający się w macicy klaczy konia domowego, zapłodnionej przez ogiera osła? Jak widzisz, ta sprawa to wcale nie jest taka "oczywista oczywistość". Ale żeby to pojąć, trzeba wiedzieć nieco więcej, niż wyuczone na pamięć zdrowaśki.
|
|
| | |  | -2 na 4 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Ale żeby to pojąć, trzeba wiedzieć nieco więcej, niż wyuczone na pamięć zdrowaśki.
Więc uważa Pani że człowiek powstaje z połączenia Homo (Hominidae) i dajmy na to szympansa? Proszę podać przykład że coś takiego się urodziło. Przecież Pani się ośmiesza.
Sprawa jest prosta jeśli Pani nie wie. Człowiek płci męskiej i człowiek o płci żeńskiej tworzy człowieka. Proszę sobie zapamiętać do końca życia zanim Pani palnie głupstwo.
>wyuczone na pamięć zdrowaśki.
Polecam.
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Więc uważa Pani że człowiek powstaje z połączenia Homo (Hominidae) i dajmy na to szympansa? Niechże Pani nie udaje głupszej, niż jest. >Polecam. Ja ze swej strony polecam naukę czytania ze zrozumieniem i myślenia. Niedroga i nietrudna, za to pożyteczna wielce.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> wyuczone na pamięć zdrowaśki. > Polecam.
Co w tym jest godnego polecenia?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Karton.R (392 punktów) | >Sprawa jest prosta jeśli Pani nie wie. Człowiek płci męskiej i człowiek o płci żeńskiej tworzy człowieka. Niekoniecznie. Wystarczy komórka eukariotyczna i komórka jajowa bez jądra komórkowego. Jeden organizm. To się nazywa klonowanie.
|
|
| |  | 4 na 4 | Karton.R (392 punktów) | >>wiedza Siostry z zakresu biologii i embriologii jest tak głęboka >To nie jest głęboka wiedza. To jest wiedza podstawowa. >Do jakiego gatunku należy embrion rozwijający się w matce? Do tego samego, co komórki pani naskórka. I w równym stopniu jest autonomiczny z naskórkiem. Czemu pani terroryzuje ten biedny naskórek?!
|
|
 | 6 na 6 | setarkos (10757 punktów) | > biorąc pod uwagę nauki przyrodnicze takie jak biologia i embriologia dziecko jest człowiekiem od momentu poczęcia. Gdyby tak było, to terminy "zarodek" czy "embrion" (w tym zarodek ludzki) byłyby zbędne. Np. siemię lniane nazywałoby się lnem, a jajo orła - orłem.
> Od momentu spotkania męskiej i żeńskiej gamety które powoduje powstanie odrębnego od matki organizmu Tylko przy zapłodnieniu in vitro można mówić o odrębności. W warunkach naturalnych (przynajmniej u łożyskowców) embrion żywi się organizmem matki (w pewnym sensie jest kanibalem).
> DNA, które zawiera informację kim będzie powstający konkretny człowiek. O ile w ogóle będzie człowiekiem, bo (jak trafnie zauważasz) jeszcze nim nie jest. DNA spełnia rolę powielania instrukcji budowy a nie gotowego produktu - czym innym jest przepis na tort a czym innym tort.
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) |
>> biorąc pod uwagę nauki przyrodnicze takie jak biologia i embriologia dziecko jest człowiekiem od momentu poczęcia. >Gdyby tak było, to terminy "zarodek" czy "embrion" (w tym zarodek ludzki) byłyby zbędne. Np. siemię lniane nazywałoby się lnem, a jajo orła - orłem.
Nie wydaje mi się, aby był to rzetelny argument.
>> Od momentu spotkania męskiej i żeńskiej gamety które powoduje powstanie odrębnego od matki organizmu >Tylko przy zapłodnieniu in vitro można mówić o odrębności. W warunkach naturalnych (przynajmniej u łożyskowców) embrion żywi się organizmem matki (w pewnym sensie jest kanibalem).
Obawiam się, że myli Pan odrębność z niezależnością.
>> DNA, które zawiera informację kim będzie powstający konkretny człowiek. >O ile w ogóle będzie człowiekiem, bo (jak trafnie zauważasz) jeszcze nim nie jest. DNA spełnia rolę powielania instrukcji budowy a nie gotowego produktu - czym innym jest przepis na tort a czym innym tort.
Prawdę rzekłszy z narastającym zdziwieniem czytam powyższe uwagi. Czy instrukcja nie może być w szczególnym przypadku częścią gotowego produktu, zwłaszcza częścią początkową, pierwotną?
Myli Pan odmienność znaczeń słów "instrukcja" i "produkt" ze statystycznie częstą (ale niekonieczną) odmiennością ich desygnatów.
|
|
| |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > Nie wydaje mi się, aby był to rzetelny argument. Nie miał to być argument lecz próba rozpoznania rozumienia terminów biologicznych. > myli Pan odrębność z niezależnością. Proszę się nie lękać. [Zakresy znaczeniowe wymienionych pojęć chyba częściowo się pokrywają. Ciekawe jak je rozumie szanowna siostra (przedmówczyni). Czy odrębne to mogące istnieć pomimo odcięcia?] > Czy instrukcja nie może być w szczególnym przypadku częścią gotowego produktu, Może, i w tym wypadku bodaj jest. Nadal jednak nie można jej nazwać "produktem" (część nie jest całością). > zwłaszcza częścią początkową, pierwotną? To już trąci mistyką - byłyżby instrukcje .. bezcielesne?
> Myli Pan... Dziękuję za krytyczne uwagi (choć swą wypowiedź kierowałem do kogo innego). Szkoda, że nie proponuje Pan właściwego (nieomylnego?) poukładania pojęć w kontekście tego tragicznego wątku.
|
|
|  | -3 na 3 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Gdyby tak było, to terminy "zarodek" czy "embrion" (w tym zarodek ludzki) byłyby >zbędne
Embrion ludzki to osobnik ludzki. Człowiek we wczesnej fazie rozwoju. Istota unikalna, konkretny człowiek dzięki zapisanych informacji w materiale genetycznym.
>O ile w ogóle będzie człowiekiem
A czym innym jeśli nie konkretnym człowiekiem? Rybą?
>czym innym jest przepis na tort a czym innym tort.
Czy przepis na tort jest fazą rozwoju tortu? Czy z przepisu na tort rozwinie się tort? Tort z celulozy dodam (przy założeniu że przepis zapisano na papierze). Proszę nie pisać bzdur. Człowiek we wczesnej fazie rozwoju jest podczas jego procesu konkretnym człowiekiem. Jest już nim dzięki unikalnemu DNA który mówi KIM jest ww.człowiek. Jak będzie wyglądał itd.
|
|
| |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >Proszę nie pisać bzdur. Człowiek we wczesnej fazie rozwoju jest podczas jego procesu konkretnym człowiekiem. Jest już nim dzięki unikalnemu DNA który mówi KIM jest ww.człowiek. Jak będzie wyglądał itd.
O ile bog nie zdecyduje sie na malenkie mutacje tego materialu DNA, ktore spowoduja, ze czlowiek urodzi sie bez nozek, raczek, urodzi sie z trzema konczynami. Bywa rowniez, ze bog sprawia, ze czlowiek w macicy nie rozwija mozgu (chociaz wedlug Twojej definicji informacja o koniecznosci powstania mozgu jest zapisana w DNA).
A czy fakt, ze czlowiek w macicy jest czasami zdeformowany tez jest zapisany w kodzie DNA?
|
|
| |  | 5 na 5 | Sygnał (4252 punktów) | >Embrion ludzki to osobnik ludzki.
Błąd, osobnikiem to się stanie w momencie, gdy będzie mogło samo siebie postrzegać. Dopóki nie posiada świadomości jest tylko zlepkiem komórek, który żeruje na 11-letnim dziecku.
>Proszę nie pisać bzdur. Człowiek we wczesnej fazie rozwoju jest podczas jego procesu konkretnym człowiekiem. Jest już nim dzięki unikalnemu DNA który mówi KIM jest ww.człowiek. Jak będzie wyglądał itd.
W DNA są więc zapisane rozliczne wady, które urodzony już płód uzyska z powodu niezdolnej do urodzenia matki? Czyni siostra masę założeń, które działają tylko na wyidealizowanych przypadkach. Ten jest tragiczny i zmuszanie tego dziecka do rodzenia jest zwyczajnym sadyzmem.
|
|
| |  | | Sygnał (4252 punktów) | --- Proszę o usunięcie/
|
|
| |  | 7 na 7 | setarkos (10757 punktów) | > Embrion ludzki to osobnik ludzki. Człowiek we wczesnej fazie rozwoju.Nie. Embrion to embrion. Nie istnieje człowiek złożony z kilku komórek ani tysiąca, miliona czy miliarda (człowiek składa się z ok. 10 13 komórek). można dyskutować czy płód o dziesięciu miliardach komórek nazywać człowiekiem ale chyba nie wcześniej. We wczesnej fazie rozwoju potencjalny człowiek nie ma jeszcze układu nerwowego, więc nie można zarodka zaliczyć nawet do strunowców. > >O ile w ogóle będzie człowiekiem> A czym innym jeśli nie konkretnym człowiekiem? Rybą?Nie bardzo rozumiem pytania - jeśli czymś jest, to może ludzką larwą - a czym będzie nie wiadomo, bo nie wiadomo czy będzie. > Człowiek we wczesnej fazie rozwoju jest podczas jego procesu konkretnym człowiekiem. Jest już nim dzięki unikalnemu DNA który mówi KIM jest ww.człowiek.Nie. Jeszcze nie jest. Proszę zauważyć taką prawidłowość, że Cytat:Każdy stary był kiedyś młody, ale nie każdy młody będzie stary. /za Kołakowskim/ Czy np. żyją wszyscy Twoi rówieśnicy? A rówieśnicy Twoich rodziców? Tak to już jest, że nie wszystkie zygoty (ludzkie) przekształcają się w zarodki, nie wszystkie zarodki w płody i nie wszystkie płody w dzieci - na każdym etapie rozwoju jedne żyją dłużej, a inne krócej. Dlatego nie sposób twierdzić zawczasu o tym, co jeszcze nie nastąpiło (w przeciwnym razie popełnia się błąd logiczny, przez złośliwych określany "bzdurą"). [Rozumiem, że kierujesz się troską o wszystkie zapłodnione jajeczka (ludzkie) i może chciałabyś, by z każdego wyrosła piękna osoba ludzka. Byłoby to szlachetne ale jedynie życzeniowe, zaś w sytuacji ofiary kazirodczego gwałtu, którą dodatkowo dobija się konsekwencjami przestępstwa, nawet o jakiejkolwiek szlachetności nie może być mowy.]
|
|
-7 na 9 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | Myślę że przed aborcją należy pokazać na filmie rodzicom i dziewczynce jak wygląda proces zabijania człowieka w wczesnej fazie rozwoju który powstał na skutek przemocy seksualnej. Wówczas będą mieli pełny obraz procesu zabijania jakim jest aborcja.
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Obecnie stosuje się głównie aborcję farmakologiczną, proszę niedouczonej siostruni. I tyle. Swoje durne filmiki sprzed 50-70 lat możecie sobie, wiesz co.
|
|
|  | -2 na 2 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) | >Obecnie stosuje się głównie aborcję farmakologiczną, proszę niedouczonej siostruni.
To zależy od lekarza proszę źle wychowanej damuni. Mam filmy od tzw.skrobanki, po farmakologiczne metody (wywołanie poronienia) po zastosowanie pompy elektrycznej i ręcznej. Należy edukować rodziców nieletnich matek oraz same matki za zgodą rodziców. Dorosłe dziewczyny zwłaszcza.
|
|
 | 9 na 9 | Christos (2696 punktów) | > Myślę że przed aborcją należy pokazać na filmie ... i dziewczynce...K...wa, kobieto! To gwałt nie jest wystarczającym dla dziecka okropieństwem? Film ze skrobanki wzbudzi w małej uczucia macierzyńskie? Katolicka psychoterapia  . > Wówczas będą mieli pełny obraz procesu zabijania jakim jest aborcja.Dla odmiany widok operowanego woreczka żółciowego jest miodem dla odczuć estetycznych. Tło na pulpit sobie z tego zrób.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
|  | -4 na 4 | siostra_Immaculata_AI (-14 punktów) |
>To gwałt nie jest wystarczającym dla dziecka okropieństwem?
Jest takim samym okropieństwem jak aborcja
>Film ze skrobanki
Nie tylko. Metoda pompy ręcznej,elektrycznej i farmakologiczne (przez poronienie) też pokazuję.
Mniej emocji więcej rozumu proszę dopuszczać do głosu w swoim wnętrzu.
|
|
| |  | 7 na 7 | Christos (2696 punktów) | >Jest takim samym okropieństwem jak aborcja
Zauważ różnicę pomiędzy kontaktem z lekarzem, a typem wpychającym penisa między uda. W postach wyżej przedmówcy wyjaśnili jakie dziewczynka ma szanse na przeżycie ciąży i porodu ze względu na zaawansowanie rozwoju fizycznego. To po pierwsze. Po drugie - po tym co dziecko przeżyło, chcesz jeszcze do szczętu zrujnować małej psychikę obrazami z krwawych zabiegów operacyjnych? Oczywiście, nie można trzymać dzieci pod kloszem. Świat ma jasne i ciemne strony ale nie można pokazywać dziecku w wieku 11-tu lat tych najczarniejszych.
>Nie tylko...
Medycyna nie ma wiele wspólnego z estetyką, a dla części ludzi obrzydliwa jest nawet fizjologia.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
4 na 4 | Dyshia (307 punktów) | > Pan T. nie pierwszy raz pokazuje, że taki dramat jak gwałt na jedenastolatce i ciąża (oraz> ewentualny poród), to dla niego drobnostka. Dla redaktora T. liczy się tylko płód który jeszcze nie> jest na tyle rozwinięty, żeby myśleć czy czuć.> W świecie jakim chciałby go pan T. ta jedenastoletnia dziewczynka zapewne zmuszona byłaby urodzić. W> jaki sposób? Możemy sobie wyobrazić, być może zostałaby odebrana rodzicom i "otoczona opieką"> lekarzy którzy podpisali deklarację wiary i katolickich psychologów z KUL.Mój pogląd na to tragiczne wydarzenie jest jednoznaczny: przeprowadzić u dziewczynki aborcję, jeśli takie jest postanowienie rodziców w obliczu wszytkich okoliczności tego przypadku (gwałt, wiek dziewczynki itp.). Każdy lekarz, składający przysięgę kierowania się przede wszystkim zdrowiem pacjenta, powinien imo niezależnie od doktryny swej wiary, zalecić przeprowadzenie aborcji u tego dziecka. Wiedza medyczna, którą posiadł, obliguje go do przyznania, że taka ciąża stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka (tego narodzonego oczywiście), nawet jeśli skutki takiego postawienia sprawy mogą zaowocować czynem uderzającym w jego przekonania religijne, czyli usunięciem płodu. Klauzula sumienia pozwala lekarzowi zaniechać przeprowadzenia określonej procedury medycznej, nie widzę w tym niczego złego (chyba że jest to jedyny medyk dostępny lokalnej ludności, jak np. bywa w krajach najgorzej rozwiniętych, ale to już inny dylemat moralny), ale nie do zaakceptowania jest dla mnie postawa lekarza, próbującego odciąć pacjenta od takiej procedury, odmawiając mu należnej informacji, gdzie taki zabieg można wykonać! Ten człowiek ma obowiązek leczyć, wykorzystywać zdobyte doświadczenie i wiedzę, aby np. takie dziewczynki miały jak największą szansę na dalszy rozwój, bez wystawiania ich na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Inna rzecz, a właściwie myśli, która nachodzi mnie często przy okazji ukazywania podobnych rodzinnych dramatów, to powód, dla którego podobne sprawy co jakiś czas szeroko komentowane są w mediach. Nie pamiętam (być może takiej informacji nie było), z czyjej inicjatywy ciąża tej dziewczynki stała się powodem kolejnej publicznej przepychanki pro-life vs pro-choice. Pół biedy, jeśli to rodzice poszli do mediów, rozgniewani rodzajem oferowanej przez szpital pomocy, ich wybór, ale zdarza się, że to osoby trzecie wywlekają na widok publiczny trudne sytuacje ciężarnych kobiet i dziewczynek. Dlaczego fanatyczni obrońcy życia poczętego doprowadzają co jakiś czas do sytuacji, że czyjaś aborcja bądź jej brak staje się tematem publicznych rozważań, serwisów informacyjnych i czymś w rodzaju sprawy narodowej?  Zastanawiam się, czy w omawianym tutaj konkretnym przypadku, gdy dziecko postrzegane jest przez znaczącą większość, jeśli nie przez wszystkich, jako dziecko w pełnym tego słowa znaczeniu (nie tylko w świetle prawa, z uwagi na niepełnoletność), nie powinien mieć miejsca inny scenariusz, raczej upowszechniony przy pozostałych sytuacjach, gdy opiekunowie podejmują związane z przyszłością dziecka decyzje, które najczęściej w diametralnie mniejszym stopniu odbijają się na jego życiu, błahych wręcz. Ciąża u tak młodej matki przez ogół środowiska medycznego jest postrzegana jako realne i poważne zagrożenie dla jej zdrowia, na które jest przewidziane w polskim prawie "lekarstwo", kontrowersyjne ale jednak, czyli zabieg usunięcia płodu. Dodatkowo okoliczności zapłodnienia, czyli gwałt, stanowią kolejną podstawę do przeprowadzenia aborcji. Mój wyidealizowany lekarz w porozumieniu z sądem i rodzicami podejmuje decyzję przedkładającą zdrowie dziewczynki nad inne aspekty i przeprowadza (lub odsyła do innego specjalisty, gdy przekonania mu zabraniają) aborcję, a pierwszoplanowy bohater, czyli sumienie, nie wybiega przed szereg i jest zabierane przez każdego do domu, do osobistego rozpatrzenia... 11 lat to wiek, w którym dziewczyna nie jest dojrzała emocjonalnie i o ile jakiś katecheta nie "uwrażliwił" jej na problem aborcji, to biorąc pod uwagę program nauczania w naszych szkołach, powinna jeszcze nie mieć ukształtowanego zdania na etyczny aspekt takiej operacji, więc współpraca z kompetentnym psychologiem wystarczyłaby prawdopodobnie do zrozumienia, w jakiej sytuacji się znalazła i dlaczego podjęto za nią takie decyzje. Nie twierdzę, że 11-latka nie zetknęła się z tym terminem (zwłaszcza w obliczu dzisiejszego sposobu zdobywania i przekazywania wiedzy na tematy związane z seksualnością), wydaje mi się jedynie, że dzieci w tym wieku nie sprowokowane nie zastanawiają się jeszcze, czy są za czy przeciw. Aborcja jest kolejnym nowym, znanym od niedawna nieco abstrakcyjnym pojęciem, współistniejącym z innymi wyłaniającymi się z worka "tabu", jak seks, antykoncepcja, owulacja, masturbacja, zapłodnienie, poronienie itp., czyli dużo do przeanalizowania, przedyskutowania z rówieśnikami, a i tak zapewne tematy seksu i narządów płciowych drugiej płci pochłaniają prawie całą uwagę. Czy taki lub podobny obrót wydarzeń, typowy dla całej gammy zabiegów medycznych odbywających się na codzień w szpitalach, pociągających za sobą trudne do podjęcia decyzje, ryzykowne i często niedające się jednoznacznie podzielić na bezsprzecznie dobre i złe, jest u nas nieosiągalny?  Publicznie musimy roztrząsać powracający temat, gdy brak kompromisu jest jak zwykle z góry przesądzony, zanim padnie pierwsza wypowiedź którejkolwiek ze stron, gdzie tłem zawsze jest kobieta/dziewczyna w ciąży, w której sytuacji nikt nie chciałby się znaleźć, a już na pewno nie w atmosferze nagonki, nacisków chcącego pomóc księdza, niechcącego pomóc lekarza i dodatkowych, pojawiających się jakże często utrudnień typu instytucjonalnego, sprawiających że ten zabieg, często trudny sam w sobie, staje się dla pacjentki psychiczną torturą. Na koniec wyrazy współczucia dla redaktora T., że jego przypadłość totalnego braku empatii dla żyjących-narodzonych wydaje się być całkowicie nieuleczalna.
|
|
1 na 1 | elektryk (27 punktów) | Mnie zastanawia spójność stanowiska Kościoła Katolickiego w sprawie aborcji. Podstawą nauki KK jest nie podejmowanie żadnych działań przyczyniających się do śmierci istoty niewinnej. Ale w sytuacji, gdy człowiek jest winny, choć bezbronny, jak choćby kara śmierci, to dopuszcza możliwość jej wykonania. Domniemanie winy skazanego opiera się na wyroku sądu świeckiego, a nie na jego wyznaniu grzechu, więc nigdy nie mamy pewności, że skazany jest w istocie winny. A jednak w pewnych sytuacjach KK dopuszcza wykonywanie takich wyroków, a w prawie kanonicznym nie znajdziemy zapisu, aby ekskomunikować kata. Człowiek rozwijający się w łonie matki na pewno jest bezbronny, ale czy jest niewinny? No odpowiedź jest jasna. Z punktu widzenia doktryny KK każdy człowiek jest obarczony grzechem pierworodnym, i dopiero chrzest zmywa z niego ten najpoważniejszy grzech. Jeśli zwolennik KK mówi, że aborcja jest zabiciem niewinnego człowieka to przeczy doktrynie swojego kościoła. Jeśli w jednej sytuacji KK dopuszcza zabicie bezbronnego ale winnego, to dlaczego nie stosuje tego konsekwentnie? Bo sprzeciw KK przeciw aborcji wynika tylko z obrony domniemanego życia wiecznego a nie życia doczesnego. Chodzi tylko o ten krótki moment życia urodzonego dziecka, w którym można go ochrzcić, a potem to już wola boska i modlitwa. Kościół w osobie kapłana może z troską i współczuciem pochylić się nad cierpieniem z głębokim poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
|
|
 | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Mnie zastanawia spójność stanowiska Kościoła Katolickiego w sprawie aborcji. Jak dla mnie sprawa jest raczej prosta. Kościół wmawia kobietom, iż aborcja to grzech żeby wywołać w nich poczucie winy, które będzie je wiązać z kościołem. Nadto dobrze jest żeby rodziło się dużo dzieci bo chrzty, komunie, itp. po prostu kolejne owieczki do strzyżenia. Może się też kler pokazać jako ten dobry co dba o "najniewinniejsze duszyczki", "życie poczęte" to w końcu nic nie kosztuje a zysk może przynieść. Nie chodzi więc tu o postulowane życie wieczne, jak zdajesz się sugerować, lecz o wpływy i kasę. Życie wieczne służy do mydlenia oczu, żeby czasem nie dostrzegły co i jak.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|