Racjonalista - Strona głównaDo treści
Korzyści płynące z religii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
25-11-2012 14:18dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Korzyści płynące z religii
Ocena -8 na 12
Zauważyłem w jednym z wątków pochwałę pewnego portalu, m.in. za to, że jest tam taki temat. Nic prostszego, jak założyć taki temat u nas. Zacznę od argumentu etycznego: Religia jest lepsza niż zupełny brak etyki.

Wielokrotnie pisałem tutaj, że mój ateizm ma swoje źródła w etyce, nie w agnostycyzmie. Nie skupiam się na filozoficznej kwestii istnienia Boga, ale na szkodliwości religijnych nauk moralnych. A jednak, jeśli przyjąć założenie, że nie istnieje inne źródło nauk moralnych, to religię należy ocenić pozytywnie.

Podstawową kwestią w tym rozumowaniu jest założenie, że istnieją ludzie, którzy nie mają dostępu do innego niż religia źródła nauk moralnych. Zastanówmy się więc, jakie oprócz religii istnieją źródła moralności. W ogólności widzę trzy: wychowanie niereligijne, dyscyplina filozofii zwana etyką i instynkty moralne. Bez wnikania w szczegóły tych trzech niekoniecznie odrębnych obszarów, zastanówmy się, jak duży odsetek ludzkości nie ma dostępu do żadnego z nich:

Jak wiele jest dzieci, które otrzymują religijne wychowanie, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?

Jak wiele jest dzieci, które nie otrzymują żadnego wychowania, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?

Jak wiele jest dzieci, które otrzymują antywychowanie, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?

A może w tym rozumowaniu ukrywa się przede mną jakiś podstawowy błąd...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 Dalej..
#121
09-12-2012 21:35
 Ocena 5 na 5
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp
> Wolno mi taką hipotezę głosić, mamy przecież (?) swobodę myśli. Proszę teraz zgromadzić w myśli wszystkie znane Panu wyniki naukowe i powiedzieć, czy dowodzą one fałszywości hipotezy H, a jeżeli tak, to w jaki sposób. Ja ze swej strony podtrzymuję pogląd, że racjonalizm jest zabobonem, w który - owszem - można było wierzyć w wieku XVIII, ale który został skompromitowany przez wiek XX.<
Wolno ci głosić każdą hipotezę, pytanie na ile ma to sens. Istnieje teoria Last Thursdayism, wcale nie tak łatwa do obalenia, ale jest tylko teorią. Czy może wierzysz że świat powstał w ostatni czwartek?

#122
09-12-2012 21:40
 Ocena 9 na 9
MarcinK (9189 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp

> Chciałbym zobaczyć te wielkości w liczbach bezwzględnych. Sam komunizm pochłonął
> kilkadziesiąt milionów ofiar.

Co chcesz porównywać? Sam coś powyżej piszesz o człowieku z X wieku - jak chcesz porównywać liczby bezwzględne w przypadku królestw czy plemion z tamtego okresu z czasem teraźniejszym?

>Odsetek się zmniejsza tylko dlatego, że jest nas
> coraz więcej. To sztuczka intelektualna, która przekona tylko niedoświadczonych.

Jest podane dokładnie dlaczego ten odsetek się zmniejsza i bynajmniej nie dlatego, że jest nas coraz więcej. Gdyby było jak piszesz to odsetek powinien znacząco wzrosnąć bo ludzkość dzisiaj ma znacznie częstszy kontakt ze sobą i znacznie byłoby łatwiej wyładować agresję jeśli okazji dostarcza samo wyjście z domu.

>Czy to oznacza, że cała wiedza ludzka nie pozwala na wyeliminowanie tej hipotezy?

Znaczy to tyle, że nikt nie będzie weryfikował dowolnej bzdury, którą sobie wymyślisz. Jeśli się na coś powołujesz to masz na to podać argumenty i dowody - nikt za Ciebie tego robił nie będzie.

>Jeżeli stawiam hipotezę, że ołów roztopi się w temp. 1000 stopni, to chemik może
>ją zweryfikować, ma po temu - jak się wydaje - środki teoretyczne i praktyczne,
>nie muszę robić tego ja.

Chemik nie będzie nic weryfikował bo wie, że ołów topi się w temperaturze 327,46 stopni Celcjusza. Jeśli twierdzisz inaczej to Ty masz mu to udowodnić bo on tą bzdurą nie będzie zawracał sobie głowy.

> Tak więc proszę o weryfikację wspomnianej hipotezy.

Poproszę o dowody na tą hipotezę. Dopóki ich nie przedstawisz nie ma co weryfikować.

>Bardzo liberalne i szerokie rozumienie racjonalności, w dodatku posługujące się niejasnymi terminami (gdzie się zaczyna i gdzie kończy "absolutyzacja" rozumu?).

Cytat:
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.


>Pod hasłem tak szeroko pojmowanej racjonalności
>mógłby się podpisać kościół katolicki, który przyznaje, iż człowiek posiada zdolność rozumu i to przecież po to, aby czynić z niej użytek (ale bez absolutyzacji).

Podaj no mi zatem w jaki sposób dogmatycznie wierzący ma używać swojego rozumu.

#123
09-12-2012 23:47
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp
.
>Proszę Pana, nie jestem w stanie odnieść się do wszystkich Pańskich komentarzy,
Nie, nie jest Pan w stanie.

>jest ich tak wiele.
Może i dużo, ale chciałem merytorycznie odnieść się do Pańskich wywodów. To nie ja te problemy tu przedstawiłem.

>Z uwagi na dość późną porę powiem więc tylko, że hipotezę tę pożyczyłem od Bertranda Russella, którego nazwisko powinno być znane na tym forum.
Dobre nazwisko. Mądry człowiek, którego wiele prac czytałem, choć dalece nie wszystko - tylko to co jest zgodne z moimi zainteresowaniami i możliwościami poznawczymi.

>Hipoteza ta pokazuje (co jest dość zresztą oczywiste), że cała nasza wiedza o świecie opiera się na wierze.
Pańska hipoteza? Wszystko możliwe.
Natomiast wiedza naukowa opiera się na praktycznej weryfikacji twierdzeń, choć oczywiście istnieją i naukowe spekulacje i naukowe hipotezy.

>Nauka ma swoje własne problemy teoretyczne (problem indukcji, paradoks konfirmacji, paradoks prostej, problem testu krzyżowego, paradoks Goodmana i wiele in.),
Oczywiście, że nauka rozwiązując problemy poznania obiektywnie istniejącej rzeczywistości natrafia na własne problemy teoretyczne.

>które tylko potwierdzają ten wniosek.
Nie, nie potwierdza to żadnego idiotyzmu o konieczności wiary.

>Nawet nie ma już jednej matematyki, matematyk jest wiele
Tak, jest wiele matematyk.

>(matematyk intuicjonista pokłóci się z matematykiem klasycznym, proszę sprawdzić hasło "intuicjonizm w matematyce").
Nauka polega miedzy innymi na sporach. Pan to hasło zrozumiał? "współcześnie intuicjonizm nie ma znaczenia dla rozwoju matematyki"

>Sądzić, że nauka coś (po prostu) stwierdziła albo coś obaliła, to wielka naiwność (mogli w to wierzyć filozofowie Oświecenia, ale dzisiaj?).
Siedzieć przy komputerze i wątpić w dorobek naukowego pojmowania świata, to czyste zaślepienie, ale można i tak.


Klapki na oczach chomąto na szyi i wio przed siebie.

Czyli - Alleluja i do przodu!

Wielce Szanowny Panie, niby Pan narzeka na wielość tematów, a wije się jak piskorz i stale wymyśla nowe aby wywinąć się od odpowiedzi na moje argumenty. Ta metoda jest tu już przez wielu fideistów przerabiana. Widać, że poza swoją wiarą brakuje Panu merytorycznych argumentów, w każdym rozpoczętym tu temacie.

Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka.

Dziś stoimy na najwyższym (z dotychczasowych, gdyż stale następuje przyrost) naukowym poziomie poznania zasad rządzących wszechświatem. Równocześnie następuje stały wzrost poziomu technologicznego (w tym budowy nowych narzędzi poznawczych) będącego wynikiem sprzężenia zwrotnego pomiędzy teorią a praktyką. Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie.
Por: "Bóg luk".
Ale dziś żyjemy w XXI wieku i żadne zabiegi fideistów nie cofną nam dorobku nauki. Każdy, kto ma sprawny umysł musi się z nimi liczyć i uwzględniać, to we wszystkich swoich stwierdzeniach.

@@@
.

Irracja (4721 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi dokowski
>>1. zespół norm i ocen moralnych (...)
>>... a więc normy i zasady całkowicie sprzeczne z naszymi, to nadal etyka.
>Nieprawda. Aby to była etyka, zbiór norm i zasad musi być zbiorem norm i zasad moralnych.

... "Aby to była etyka, zbiór norm i zasad powinien posiadać zbiór norm i zasad moralnych" - tak to moim zdaniem powinno brzmieć...

... a dlaczego uważa pan, że etyka musi być powiązana z moralnością uznawaną przez pana?. Albo że moralność musi być powiązaną z etyką uznawaną przez pana?...

... nasza etyka i moralność daje pełną podstawę do oceny czyjeś etyki i moralności - w kategoriach "dobra i zła" w stosunku do naszych poglądów. Nie daje jednak żadnych podstaw do oceny czy ktoś posiada etykę i moralność...

... pozdrawiam...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...

#125
10-12-2012 09:36
 Ocena 1 na 3
Elasp (6859 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii

Proszę Pana,

Nie przedstawił Pan żadnych argumentów, przeciwnie - jest Pan solidnie impregnowany na racje niezgodne z Pańskimi przekonaniami. Nieustannie odwołuje się Pan do "Wikipedii" (przeczytał Pan hasło w "Wikipedii" i uznał Pan, że intuicjonizm
nie ma znaczenia teoretycznego), oraz do podrzędnych źródeł (referat jakiegoś
studenta).
Przedłożę więc swoje stanowisko w paru punktach, które uzna Pan za oczywiste po chwili namysłu:

1. Nauka opiera się na wierze (w niesprzeczność teorii mnogości, podstawowej teorii matematycznej, w to, że nie śnimy, itp.). Nie ma więc tak wielkiego rozziewu między wiedzą (naukową) a wiarą (religijną), jak się niektórym forumowiczom wydaje. Uważać, że taki rozziew istnieje = ulegać zabobonowi.

W tym zabobonie starają się nas utwierdzić ludzie nauki, zapewne z dwóch przyczyn: a) nie każdy z nich jest obeznany z filozoficznymi problemami nauki (podałem przykłady tychże), b) nikt nie będzie świadomie osłabiać swojej pozycji w wolnorynkowej walce o granty, o dotacje na badania.

2. Nauka nie może wypowiadać się na temat Boga, ponieważ nauka zajmuje się światem fizycznym, a Bóg, jeżeli istnieje, znajduje się poza światem fizycznym.

3. Hipoteza mówiąca o istnieniu Boga daje najprostszą odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle istnieje cały świat fizyczny, pojęty jako całość rozpoczynająca się od
Wielkiego Wybuchu (jak się obecnie przypuszcza). Sam Bóg jest istotą konieczną,
zaś w pojęciu świata fizycznego, zwłaszcza takiego, jak nasz, nie ma nic koniecznego. Dlaczego więc świat fizyczny w ogóle istnieje (dlaczego doszło do Wielkiego Wybuchu)? Dlaczego istnieją akurat te, a nie inne prawa?

4. Teza o istnieniu niematerialnej duszy jest najprostszą hipotezą wyjaśniającą, jak to jest możliwe, że w świecie fizycznie zdeterminowanym dokonujemy wolnych wyborów.
Jeżeli takich nie dokonujemy, jak możemy kogokolwiek karać za jego (?) czyny?
Materialiści oczywiście w odpowiedzi zajmują się przekręcaniem znaczenia słów:
wolność = brak determinacji zewnętrznej (Hobbes), wolność = nieświadomość przyczyn
decyzji (Spinoza). Ale na takie sztuczki człowiek rozsądny nie powinien dać się nabrać.

5. Mogę przyznać, że wiele innych tez religijnych (bardziej szczegółowych),
to ornament, wypływający z lokalnych obyczajów i ludowych wyobrażeń o świecie.










Elasp (6859 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi MarcinK

Zapytam inaczej. Czy człowiek nauki, gdyby tylko łaskawie zechciał, mógłby
zweryfikować tę hipotezę? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Ponoć nauka przeczy hipotezie o istnieniu Boga, i to nie pytając człowieka
wierzącego dowody?

> Cytat:
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.


>Podaj no mi zatem w jaki sposób dogmatycznie wierzący ma używać swojego rozumu.

Dokładnie w taki sposób, o jakim mowa w nowo podanym cytacie (powyżej). Nie ma
tu nic niezgodnego z postawą człowieka wierzącego, który przecież głosi istnienie
świata materialnego i możliwość jego poznania. Skrajny sceptycyzm jest wrogiem nie
tylko nauki, ale i religii, bo każe wątpić również w istnienie transcendentnej
przyczyny świata, czyli Boga.

Ludzie (słusznie) zafascynowani nauką popełniają pewien błąd logiczny, zwany
argumentem z niewiedzy ("argumentum ad ignorantiam"):

Nauka nie stwierdza istnienia przedmiotu X,
zatem X nie istnieje.







Elasp (6859 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Nietsche

Bez przesady, hipoteza H ma doskonały sens i wszyscy ją rozumiemy.

#128
10-12-2012 10:13
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp
>Zapytam inaczej. Czy człowiek nauki, gdyby tylko łaskawie zechciał, mógłby
>zweryfikować tę hipotezę? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Posługując się metodami weryfikacji wykształconymi i doskonalonymi przez wieki.
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

>Ponoć nauka przeczy hipotezie o istnieniu Boga, i to nie pytając człowieka
>wierzącego dowody?

Pytała niezliczone razy tyle, że nie dostała w zamian ćwierci dowodu.

> Dokładnie w taki sposób, o jakim mowa w nowo podanym cytacie (powyżej). Nie ma
> tu nic niezgodnego z postawą człowieka wierzącego, który przecież głosi istnienie
> świata materialnego i możliwość jego poznania. Skrajny sceptycyzm jest wrogiem nie
> tylko nauki, ale i religii, bo każe wątpić również w istnienie transcendentnej
> przyczyny świata, czyli Boga.

Ostateczną instancją weryfikacyjną jest zwykła empiria. Już nie biegasz za mamutem ale używasz kuchenki mikrofalowej, a dalej ni w ząb nie jesteś w stanie zamienić laski w węża.

> Ludzie (słusznie) zafascynowani nauką popełniają pewien błąd logiczny, zwany
> argumentem z niewiedzy ("argumentum ad ignorantiam"):
> Nauka nie stwierdza istnienia przedmiotu X,
> zatem X nie istnieje.

I to by chyba najlepiej podsumowywało co masz tu do powiedzenia.

#129
10-12-2012 12:03
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp
> Proszę Pana,
> Nie przedstawił Pan żadnych argumentów, przeciwnie - jest Pan solidnie impregnowany na racje niezgodne z Pańskimi przekonaniami.
No cóż zupełnie odwrotnie jak Pan.

Uciekł Pan od etyki:
Bardzo ubogie, według Pańskich koncepcji, jest to uprawianie etyki Celem etyki jest dochodzenie do źródeł powstawania moralności, badanie efektów jakie moralność lub jej brak wywiera na ludzi oraz szukanie podstawowych przesłanek filozoficznych, na podstawie których dałoby się w racjonalny sposób tworzyć zbiory nakazów moralnych. "Sfery powinności" to dotyczą koncepcji moralności, a nie etyki (nawet chrześcijańskiej).

Uciekł Pan od religii i wiary:
>Chcę powiedzieć, że racjonalista powinien wyjaśnić fenomen religii.
Skoro Pan tak uważa to niech Pan wyjaśnia lub zapozna się z ogromną literaturą religioznawczą. Nie to nie nauka przyrodnicza i nie ma tu matematycznej precyzji, ale inteligentnemu człowiekowi rozważania uczonych specjalistów wiele wyjaśniają.
>Jeżeli człowiek faktycznie jest istotą racjonalną ("homo sapiens", człowiek myślący!), dlaczego nagminnie ulegał i ulega nadal takiej czy innej religii?
Prawie przed stu laty H. L. Mencken w artykule "Homo Neanderthalensis" napisał:
"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.(...)

Pan żąda prostego wyjaśnienia w kilku zdaniach dlaczego nadal większości ludzi jakaś religia jest konieczną.
To proste. Proste umysły szukają prostych wyjaśnień. Potrzeba im autorytetu: Boga, guru, wodza, który wie wszystko i za nich myśli, więc wiara w te autorytety jest zupełnie naturalną.
Są na ten temat całe biblioteki, ale ich poznanie wymaga intelektualnego wysiłku.
>Nie widzisz sprzeczności między jednym a drugim?
Ja nie widzę. Widzę natomiast, że niewiele Pan rozumie.
>Tym, co racjonaliście pozostaje, jest wiara w postęp, jest powiedzenie, że ludzkość staje się coraz bardziej racjonalna i odporna na zabobon odkąd zaczęło się ją odpowiednio "oświecać" (jak sądzili patroni tego forum).
Albo się wierzy, albo się jest racjonalistą.

Uciekł Pan od logiki::
Ogromnie ciekawy jestem jak można puste sensownie terminy poddać kwalifikacji w kategoriach prawdy lub fałszu
Uduru jest/nie jest duruspuru. To prawda czy fałsz?
Logicznie to chyba należy zacząć od zdefiniowania pojęć?


Teraz próbuje Pan sił w matematyce.

>Nieustannie odwołuje się Pan do "Wikipedii" (przeczytał Pan hasło w "Wikipedii" i uznał Pan, że intuicjonizm nie ma znaczenia teoretycznego), oraz do podrzędnych źródeł (referat jakiegoś studenta).
Szanowny Panie, mam zwyczaj wyniesiony ze szkoły odwoływania się do źródeł i porządkowania pojęć na podstawie słowników i encyklopedii. Nie lubię pieprzyć "bo mi się tak zdaje". Smęcić i męcić wokół tematu.

>Przedłożę więc swoje stanowisko w paru punktach, które uzna Pan za oczywiste po chwili namysłu:
>Nauka opiera się na wierze.
Gówno prawda - nauka nie opiera się na żadnej wierze.
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do poznania prawdy o obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

>(referat jakiegoś studenta)
Dokładnie jest to na poziomie studenta świeckiej uczelni i świeckiego wydziału, ale zdecydowanie przekracza możliwości zrozumienia fideistycznego "uczonego" nawet z tytułem profesora.

CDN

@@@
.

#130
10-12-2012 10:33
 Ocena 7 na 7
MarcinK (9189 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp

> Przedłożę więc swoje stanowisko w paru punktach, które uzna Pan za oczywiste po chwili namysłu:

Przynajmniej masz poczucie humoru

>1. Nauka opiera się na wierze (w niesprzeczność teorii mnogości, podstawowej teorii matematycznej, w to, że nie śnimy, itp.). Nie ma więc tak wielkiego rozziewu między wiedzą (naukową) a wiarą (religijną), jak się niektórym forumowiczom wydaje.

Proponuje nie trzymać ludzkości w błogiej niewiedzy i napisać jakąś dysertację w rodzaju: "Zamiana wody w wino, a rzekome możliwości ekspresu do kawy".

>W tym zabobonie starają się nas utwierdzić ludzie nauki, zapewne z dwóch przyczyn: a) nie każdy z nich jest obeznany z filozoficznymi problemami nauki (podałem przykłady tychże), b) nikt nie będzie świadomie osłabiać swojej pozycji w wolnorynkowej walce o granty, o dotacje na badania.

Naukowcy utwierdzają nas w zabobonie bo walczą o granty

>2. Nauka nie może wypowiadać się na temat Boga, ponieważ nauka zajmuje się światem fizycznym, a Bóg, jeżeli istnieje, znajduje się poza światem fizycznym.

Definicje świata poza fizycznego proszę i dowód na jego istnienie.

>3. Hipoteza mówiąca o istnieniu Boga daje najprostszą odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle istnieje cały świat fizyczny,

Eee tam. Ja tam mogę prostsze sam wymyślić. Np. bo tak

> Sam Bóg jest istotą konieczną,

Gdzieś mi umknął ten dowód na to. Pomożesz?

>zaś w pojęciu świata fizycznego, zwłaszcza takiego, jak nasz, nie ma nic koniecznego.

Ponegocjuj no ze słońcem coby nas nie zeżarło.

>4. Teza o istnieniu niematerialnej duszy jest najprostszą hipotezą wyjaśniającą, jak to jest możliwe, że w świecie fizycznie zdeterminowanym dokonujemy wolnych wyborów.

No to jeszcze nie krępuj się tą definicją niematerialnej duszy.

>5. Mogę przyznać, że wiele innych tez religijnych (bardziej szczegółowych),
>to ornament, wypływający z lokalnych obyczajów i ludowych wyobrażeń o świecie.

Bardzo mi się podoba te Twoje nieludowe

#131
10-12-2012 12:04
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp
.
Ciąg dalszy:

>Nauka opiera się na wierze (w niesprzeczność teorii mnogości, podstawowej teorii matematycznej, w to, że nie śnimy, itp.).
Nauka nie tylko nie opiera się na wierze, ale z wiarą nie ma nic wspólnego.

>Nie ma więc tak wielkiego rozziewu między wiedzą (naukową) a wiarą (religijną), jak się niektórym forumowiczom wydaje.
Nawet mało rozgarnięty Jasio może zrozumieć, iż dokładnie nic nie mają ze sobą wspólnego, ale nie jest Pan tu pierwszym nawiedzonym, który różne bzdury usiłują tu wciskać.

> Uważać, że taki rozziew istnieje = ulegać zabobonowi.
Takiego idiotyzmu, to nie warto nawet komentować.

>W tym zabobonie starają się nas utwierdzić ludzie nauki, zapewne z dwóch przyczyn: a) nie każdy z nich jest obeznany z filozoficznymi problemami nauki (podałem przykłady tychże), b) nikt nie będzie świadomie osłabiać swojej pozycji w wolnorynkowej walce o granty, o dotacje na badania.
Aby ktoś mógł tak napisać, to powinien mieć na ten temat zielone pojęcie, a ponadto uczony może znakomicie uprawiać naukę nawet bez pojęcia, że filozofia istnieje. Choć filozoficzna kultura raczej się przydaje.

>Nauka nie może wypowiadać się na temat Boga, ponieważ nauka zajmuje się światem fizycznym, a Bóg, jeżeli istnieje, znajduje się poza światem fizycznym.
Nauka nie może się wypowiadać na temat ogromnej ilości fantastycznych stworów bardziej lub mniej chorych umysłów. Jak może inteligentny człowiek wypowiadać na temat nie wiadomo czego. Co to jest "Bóg", czy to rodzaj "dyrundula"?

>Hipoteza mówiąca o istnieniu Boga
Proszę ją przedstawić o dopiero dalej pieprzyć, ale proszę zacząć od definicji "Boga".

>daje najprostszą odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle istnieje cały świat fizyczny, pojęty jako całość rozpoczynająca się od Wielkiego Wybuchu (jak się obecnie przypuszcza).
Na temat prostych odpowiedzi, to tu już napisałem: www.racjon(*)m.php/s,532005/z,0/d,7#w535222 Ale Pan jak każdy nawiedzony innych wypowiedzi nie czyta lub ich nie potrafi zrozumieć.

> Sam Bóg jest istotą konieczną,



Oczywiście, że konieczną, aby stada wiernych owieczek miały w co wierzyć!

>zaś w pojęciu świata fizycznego, zwłaszcza takiego, jak nasz, nie ma nic koniecznego. Dlaczego więc świat fizyczny w ogóle istnieje (dlaczego doszło do Wielkiego Wybuchu)? Dlaczego istnieją akurat te, a nie inne prawa?
Bo gdyby istniały "siamte", to nie miał by kto zadawać głupich pytań.

>Teza o istnieniu niematerialnej duszy jest najprostszą hipotezą wyjaśniającą, jak to jest możliwe, że w świecie fizycznie zdeterminowanym dokonujemy wolnych wyborów.
Ograniczone umysłu żądają prostych wyjaśnień, a takie daje tylko religia.
www.wykop.(*)tywistyka-wyklad-prof-w-ducha/

>Materialiści oczywiście w odpowiedzi zajmują się przekręcaniem znaczenia słów: wolność = brak determinacji zewnętrznej (Hobbes), wolność = nieświadomość przyczyn decyzji (Spinoza).
Pan nawet nie bardzo idealizm i chrześcijańską teologię potrafi zrozumieć i klepie Pan tu tylko katolicką propagandę, a chce wchodzić w to czym jest materializm.

>Ale na takie sztuczki człowiek rozsądny nie powinien dać się nabrać.
Dlatego lepiej zbyt wiele nie czytać i słuchać pilnie magisterium Kościoła przez katechetów głoszone.

>Mogę przyznać, że wiele innych tez religijnych (bardziej szczegółowych), to ornament, wypływający z lokalnych obyczajów i ludowych wyobrażeń o świecie.
Pańskie wyobrażenia o świecie, to ciekawe są dla Pana i może Pańskiej mamusi. Nasze forum skierowane jest do racjonalistycznej, coś wiedzącej i samodzielnie myślącej inteligencji i pasuje Pan tu jak pięść do oka.

Miłego dnia.

@@@
.

#132
10-12-2012 13:24
 Ocena 1 na 3
Elasp (6859 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii

Od niczego nie uciekam, po prostu nie mam dostatecznie dużo czasu, aby moc się zajmować każdym zdaniem z osobna.

Nauka nie może składać się z samych zdań udowodnionych, trzeba coś przyjąć na wiarę.
Już prościej nie mogę wyrazić tego, co mam na myśli i co cały czas powtarzam.

Mencken był amatorem, nie mającym głębszego zrozumienia dla spraw, o których tu mowa.

Prostota ma wielki walor w nauce, sukces matematyki bierze się z uproszczenia (idealizacji). Trzeba by coś więcej wiedzieć o współczesnej metodologii, np.
o filozofii Rudolfa Carnapa i Carla Gustawa Hempla.

Pojęcie Boga jest nie mniej zrozumiałe, niż np. pojęcie wiedzy. Zapewne Pan nie
wie, ale współcześnie wskazuje się, że pojęcie "wiedzy" jest bardzo problematyczne.
Proszę sprawdzić hasło "problem Gettiera". Problem Gettiera nie jest rozwiązany do dzisiaj.

Jeżeli chodzi o związek nauki z wiarą, proszę np. sprawdzić w "Wikipedii" hasło "Anastasius Kircher". Czy Kircherowi też przypisze Pan hasło "Alleluja i do
przodu"? Proszę przeczytać i więcej nie opowiadać tego rodzaju głupstw.





#133
10-12-2012 14:35
 Ocena 12 na 14
Meretseger (61860 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp

>A także inne "izmy", jak na przykład racjonalizm (wiara w rozum) i ateizm (wiara w nieistnienie Boga).
A już myślałam, że więcej nie będę musiała powtarzać
Trudno, powtórzę po raz kolejny:
Racjonalizm to nie jest "wiara w rozum", a ateizm to nie jest "wiara w nieistnienie" Boga. Racjonalizm to (w bardzo dużym skrócie) odrzucenie wiary bez dowodów i własnych przemyśleń (sapere aude!), a ateizm to niewiara w istnienie Boga.
"Wiara w nieistnienie" i "niewiara w istnienie" to dwie różne rzeczy.

#134
10-12-2012 15:01
 Ocena-2 na 4
Elasp (6859 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Meretseger
to niewiara w istnienie Boga.
>"Wiara w nieistnienie" i "niewiara w istnienie" to dwie różne rzeczy.

Przykro mi, ale w takim razie nie wie Pani, czym jest ateizm.

Ktoś, kto nie ma pojęcia Boga (np. małe dziecko), siłą rzeczy nie wierzy w istnienie Boga. Ale z tego względu nie jest jeszcze ateistą.

Agnostyk nie wierzy w istnienie Boga (bo z definicji zawiesza swój sąd w tej materii), ale z tego względu nie jest jeszcze ateistą.

"Niewiara w Boga" jest warunkiem koniecznym dla bycia ateistą, ale nie warunkiem wystarczającym, jak pokazują powyższe przykłady.

Jednym słowem myli Pani ateizm z agnostycyzmem. Jeżeli ateizmem jest już to niewiara
w Boga, to na czym polega agnostycyzm?



Irracja (4721 punktów)Odp: Korzyści płynące z religii
W odpowiedzi Elasp
> to niewiara w istnienie Boga.
>>"Wiara w nieistnienie" i "niewiara w istnienie" to dwie różne rzeczy.
>Przykro mi, ale w takim razie nie wie Pani, czym jest ateizm.
>Ktoś, kto nie ma pojęcia Boga (np. małe dziecko), siłą rzeczy nie wierzy w istnienie Boga. Ale z tego względu nie jest jeszcze ateistą.
>Agnostyk nie wierzy w istnienie Boga (bo z definicji zawiesza swój sąd w tej materii), ale z tego względu nie jest jeszcze ateistą.

... w sumie to ateizm nie jest ani "wiarą w nieistnienie Boga", ani "niewiarą w jego istnienie". Ateizm (bez Boga) oznacza brak potrzeby Boga w życiu. A co za tym idzie odrzucenie religii i kościoła. To KRK zależy na tym, by ateistów przedstawić jako "wrogów Boga". Zależy bo to im na rękę, by móc utożsamiać krytykę kościoła i religii z krytyką "Boga". W ten sposób znajdują obrońców nawet wśród tych wierzących w "Boga", którym sama polityka kościoła się nie podoba...

>"Niewiara w Boga" jest warunkiem koniecznym dla bycia ateistą, ale nie warunkiem wystarczającym, jak pokazują powyższe przykłady.

... "Niewiara w Boga" nie jest warunkiem koniecznym by być ateistą. Bo czyż muszę negować istnienie czegokolwiek (np. alkoholu i papierosów) by żyć bez nich?...

... pozdrawiam...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365