 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-03-2012 21:37 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Grzech pierworodny
5 na 5 | W 1996 r. Ukazał się w Osservatore Romano artykuł Jana Pawła II, kierowany do członków Papieskiej Akademii Nauk, zajmujący stanowisko nauk Kościoła do Teorii Ewolucji Darwina. Pisał wtedy jak połączyć mityczną opowieść o Adamie i i Ewie z założeniem naukowców o pochodzeniu człowieka od małpy. Już wcześniej w 1992 r. przy okazji rehabilitacji G.Galilei wyjaśnia że teolodzy tamtych lat mylili się przyjmując że Biblia opisuje dosłownie fizyczny stan ziemi. Jednak w swojej wydanej w 1995 r. książce "Pamięć i tożsamość" konsekwentnie odwołuje się do Biblii jako autentycznego źródła. Jako źródło zła panującego na świecie podaje upadek pierwszych rodziców. Wątek ten nie ma jednak służyć odpowiedzi na pytanie czy adresatów swojej książki traktuje za głupszych od członków Akademii. Chcę żebyście odpowiedzieli na pytanie dlaczego teoria grzechu pierworodnego jest fałszywa. Grzech należy rozumieć jako postępowanie wbrew woli bożej wyrażonej w zakazach i nakazach biblijnych oraz później powstałych zakazach i nakazach kościelnych. Czy można dziedziczyć zło?, Czy zło może być przenoszone drogą płciową na potomstwo?
Mogą to być argumenty z medycyny, filozofii i teologii-religii.
P.S. Temat grzechu pierworodnego przewijał się już wielokrotnie w różnych wątkach, chciałbym go przerobić w jednym miejscu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..#241 5 na 5 | cargoforte (182 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | Skróty [..] wynikają tylko z braku dostępnej liczby znaków  > Możliwe, że fikcja. Ale istnienie tej fikcji jest faktem i za pośrednictwem wierzących tłumów treść fikcji ma znaczenie już nie w fikcji ale w rzeczywistości. I pewnie dlatego debata o grzechu ma znaczenie. Albo tak, albo stwierdzenie, że "nie istnieje" i milczenie.Istnienie owego wyobrażenia ("tej fikcji") jest faktem. Ma znaczenie zwyczajowe, jak wszystko, co istnieje. Istnienie wyobrażenia nie musi zakładać istnienia przedmiotu wyobrażenia. Błąd logiczny, podobny temu w dowodzie ontologicznym. > Ja wolę założyć, że jeśli coś oddziałuje na fakty, to istnieje - pytanie tylko "Czym to jest?".> [..] Ta rzeczywistość jest dzisiaj dźwignią handlu. Głupio byłoby zakładać, że nie istnieje.Ma się to nijak do tematu dyskusji. Pracownicy owej firmy nie muszą wierzyć w treść reklamy, żeby ją sprzedać klientowi. Wystarczy, że się sprawdza marketingowo. Teoria duszków to już kuriozum. Nauka nie kieruje się marketingiem. W przeciwnym przypadku nie byłaby nauką. > Teraz, jeżeli debatuje się o właściwościach grzechu,> [..]Nie można sensownie pytać o kolor czapki papy smerfa, nie zakładając jakiejś dziedziny, przestrzeni istnienia smerfów. Dlatego dziwi mnie upartość AB, który wszystko pod szyldem "wymysłu", "fikcji" czy "złudzenia" skreśla jako niewarte analizy, a co najwyżej oplucia.Istnienie grzechu wiąże się z ideą istnienia Boga religijnego (niekoniecznie Absolutu, Absolut nie musi wiązać się z pojęciem grzechu). Ateizm odrzuca istnienie Boga religijnego (również Absolutu), jako, że jest bytem nieracjonalnym (można to dogłębnie rozwinąć). Jeśli założymy istnienie Papy Smerfa (Boga, boga), możemy swobodnie spierać się o kolor jego czapki czy butów. > Nawet ta sławetna "Natura", którą zestawia się, jako "goły fakt",> [..]Czyż nie istnieje świecki kult ekologiczny, "globalna świadomość", troskliwa (i bezsensowna) walka z globalnym ociepleniem albo zwykła "udana wycieczka za miasto"?Mylisz pojęcie natura (przyroda) z empiryzmem. > To wszystko są wersje mitu rajskiego,> [..]A dlaczego się do Natury w ogóle musimy "wybierać"?? Bo z chwilą gdy sformułowaliśmy jej pojęcie przestaliśmy być wyłącznie jej częścią (wbrew wyobrażeniom, mitologicznym inaczej, niektórych ewolucjonistów).Nie bardzo wiem, o co Ci chodzi. Wywijasz pojęciem natura (zęby, otwarta przestrzeń), żadnych konkretnych odniesień do teorii ewolucji (nie mówiąc o grzechu). Ostatnie zdanie jest absurdalne. > I teraz najciekawsze zagadnienie: jakimi mitami żyją właśnie racjonaliści?> [..] ale o algorytmach, galaktykach, społecznościach, o sztuce i biznesie.> [..] Ewolucja jeszcze nas nie kocha.Stwierdzenie "Ewolucja jeszcze nas nie kocha" rozumiem jako stwierdzenie, iż nie została ona udowodniona naukowo ("kapłanów, pośredników" - to naukowcy). Otóż największy problem z udowodnieniem teorii (prawa) ewolucji polega na rozciągłości owej w czasie. Od ogłoszenia teorii ewolucji przez Darwina minęło zaledwie 150 lat. Do tej pory odkryto, wykopano, opracowano całą masę wykopalisk, skamielin itp., potwierdzających (chociaż nie udowadniających sensu stricte) tę teorię. Jest to z oczywistych względów działanie na razie "do tyłu". Poza tym, jeśli mnie pamięć nie myli w płd-wsch Azji, badano przez 40 lat żywot pewnego gatunku motyla. I stwierdzono po tym czasie naturalną mutację, powodującą przekształcenie się go w organizm, który naukowo należy uznać za odrębny gatunek. W tej chwili potrafimy ewolucyjnie wytłumaczyć zaistnienie długiej szyi u żyrafy. Natomiast brak jest dziennika prowadzonego przez skrybę żyjącego trzy miliony lat, opisującego dopasowywanie się czterokopytnych do wysokich drzew wśród marnej roślinności trawiastej przestrzeni subsaharyjskiej (brak jest owego opisu dzień po dniu, ale nie rozumowej teorii). Co do projekcji ewolucji na np. kosmologię, nie wypowiadam się, ponieważ nie tego dotyczy konkretna dyskusja. > Oczywiście, można przytoczyć dowody naukowe i wyniki obserwacji - ale wyniki obserwacji nie ogarniają tego wszystkiego, co się w mit odruchowo wkłada.> [..]Stwierdza jej jedność, ciągłą obecność w odmętach przeszłości, a widząc, że staje się odniesieniem (poznawczym, a dla niektórych nawet moralnym) nawet po cichu próbuje ją ujarzmić.Co do pierwszego zdania jak wyżej. Jeśli potwierdzić istnienie ewolucji - jest ona potęgą. Stworzyła z bakteryjnej zupy organizmy złożone - potrafiące stworzyć i odrzucić ideę boga (oraz opracować teorię względności, zbudować komputery, posłać ludzi w kosmos itp. - na razie). Nikt nie determinuje ewolucji. To (jak narazie) teoria naukowa. Moralność ma się nijak do ewolucji. "Ciągłą obecność w odmętach przeszłości" - brakuje mi tylko rymu. > Tymczasem z czysto naukowego punktu widzenia, ewolucja to prawdopodobnie zbiór obojętnych faktów historycznych, w każdym razie pewna wielość zdarzeń i procesów, częściowo uporządkowana przez wyróżnione przez badaczy czynniki czy "mechanizmy", dotycząca linii filogenetycznych, gatunków, genów itd., często rozciągnięta w niewyobrażalnym czasie, w każdym razie nie posiadająca żadnego szczególnego znaczenia w czyimkolwiek życiu, nie narzucająca nikomu żadnych wartości, taki wielki powolny dryf odległych kontynentów.Jeśli dobrze rozumiem (ostatni wers), nadal próbujesz dokleić moralność do ewolucji. Można co najwyżej doklejać etapy życia człowieka do moralności (Freud). Ewolucja jest non-moralna i non-celowa. Próba nadania jej uczuć wyższych to kompletne minięcie. > Nad innymi archetypami dzisiejszych racjonalistów należałoby się zastanowić. Założę się, że są jakieś. W końcu ich poprzednicy sprzed wieku wierzyli, że niektóre choroby psychiczne można leczyć przez wybijanie zębów.  Argument zerowy. Można mu przeciwstawić zbawienie człowieka poprzez spalenie delikwenta na stosie. |
#242 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > udowadniam Tobie, sobie oraz innym forumowiczom, że solipsysta się myli, bo ani Ty, ani ja, ani żaden forumowicz nie ma wątpliwości co do swego istnienia (cogito ergo sum).Mam tu drobną wątpliwość co do Pańskiego dowodu. "Myślę więc jestem" znaczy tyle tylko, że ja nie mogę wątpić we własne istnienie, bo w przeciwnym razie kto jest tym, kto wątpi? Z tym przecież zgadza się również solipsysta i nigdy temu nie przeczył. Jeśli solipsysta się myli, to nie dlatego, że jest świadomy swego istnienia. Mi natomaist przypadła do gustu argumentacja Ojca Ateusza: www.racjonalista.pl/forum.php/s,477419#w484634Bardzo polecam wszystkim, którzy mają problem z solipsyzmem. Naprawdę warto przemyśleć tekst w powyższym linku. |
#243 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > Jeśli solipsysta się myli, to nie dlatego, że jest świadomy swego istnienia.Nie dlatego. Po prostu każdy kto rozmawia z solipsystą nie ma wątpliwości, że solipsysta się myli. Solipsyzm to szczyt zarozumiałości: wszyscy się mylą tylko ja, solipsysta, mam rację. Nawet inni solipsyści się mylą! > Mi natomiast przypadła do gustu argumentacja Ojca Ateusza: www.racjonalista.pl/forum.php/s,477419#w484634Też mi się podoba - dałem plusa jak tylko ją przeczytałem. |
#244 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > >Zgadzam się, że teorie matematyczne są niematerialne> To jest oczywiste i nie o to mi chodziło. Różnica między nami polega na tym, że ja uznaję obiektywne istnienie niektórych obiektów matematycznych.Ja bym to jednak ujął w ten sposób: Z definicji matematycznych wynikają w drodze wnioskowania pewne matematyczne prawa i zależności. Nie istnieją one w przyrodzie. Istnieją natomiast tylko dlatego, że są ścisłą konsekwencją założeń wstępnych zdefiniowanych przez matematyków. > Niezależność od badacza to z mojego punktu widzenia rodzaj istnienia i w tym właśnie sensie dla mnie liczby istnieją.Nigdy tego nie kwestionowałem. Jednak nie istnieją w przyrodzie. Są ideami. > Nie mam też wątpliwości (i wierzę, że Ty też nie masz), że liczby nie są przedmiotami materialnymi. To (i tylko to) miałem na myśli sugerując, że być może nie jest tak, iż wyłącznie materia jest poznawalna,Upieram się przy tym, że idee (w tym matematyczne), nawet te które dopiero zostaną wymyślone (wydedukowane) nie są poznawalne empirycznie, a tylko możliwe do pomyślenia. > >Dla mnie matematyka nie jest wyłącznie najogólniejszą metodologią - jest ona przecież także teorią czegoś - i to "coś" jest z całą pewnością niematerialne.> Nie mogę więc skorzystać z Twojej propozycji, która brzmiała:> >Pomińmy to "coś"> gdyż - zgodnie z moim stanowiskiem - tego właśnie nie da się pominąć.To "coś" jest tylko logiczną konsekwencją działań dokonywanych na aksjomatach przy zachowaniu praw matematycznych. (choć pewnie jakiś matematyk pewnie wlepiłby mi dwóję za moją nieścisłą terminologię - ale przy dobrej woli może jakieś 3 minus by jednak przeszło). Ale rozumiesz, co chcę powiedzieć? Tym "czymś" jest po prostu konsekwencja logiczna, która ściśle i niejako automatycznie prowadzi do konkretnych wyników (czy też obiektów). Pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#245 4 na 4 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > >człowiek po raz pierwszy popełnił grzech- wybrał zło.> Pomińmy kościelne ewolucje na trapezie na temat Adama i Ewy i skupmy się na samej istocie grzechu. Jest to wybór zła, ok, niech będzie.> Kto określił, że to, co wybrał człowiek (rozumiany jako gatunek) jest złem?Można sparafrazować pytanie z Eutyfrona - czy bogowie potępiają to, co złe, ponieważ jest złe, czy też jest ono złe dlatego, że bogowie je potępiają?
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | . > Argument zerowy.Serdecznie witam, na naszym forum i gratuluję rzetelności i jasności argumentacji. Pozdrawiam. @@@ . |
#247 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > Zresztą cały ten wywód ma na celu wykazanie, do jakich absurdów prowadzi skrajny empiryzmRaczej skrajny dualizm. Solipsysta bierze życie za jakąś symulację, grę komputerową, gdzie jego "ja" jest oderwane od akcji na ekranie. Liczy na to, że jak coś w tej akcji nie wyjdzie, to mu Administrator symulację zresetuje. Może nawet doda 72 hurysy? |
| maceox (6766 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > >>nie napisałem, że solipsysta jest materialistą i nie można tego wywieść z mojej wypowiedzi. Fakt, że ich nie odróżniłem, nie oznacza, że są tym samym.> To kim jest materialista według Ciebie?Jest człowiekiem kierującym się w życiu przede wszystkim korzyściami materialnymi (głównie wyrażanymi w pieniądzu) Ewentualnie jest wyznawcą materializmu (a różne nurty podpinają się pod to hasło - zob. np. w wikipedii) Jednak Twoje pierwsze pytanie brzmiało, czym dla mnie jest materia. I udzieliłem na nie wyczerpującej odpowiedzi. Nie rozstrzygałem przy tym rożnic pomiędzy solipsystą, materialistą a idealistą. Istotne było dla mnie natomiast odróżnienie materii od idei (jakkolwiek mającej również materialny substrat) - bo tego dotyczyła dyskusja, w ramach której Ty zadałeś mi to pytanie. Tak więc całkiem możliwe, że wszyscy trzej przedstawiciele wskazanych przez Ciebie nurtów filozoficznych zgodziliby się z moją definicją materii. Jest mi to wszystko jedno, dlatego, że ja mówię w tym podwątku (do którego wszedłeś) o odróżnieniu poznania empirycznego od wymyślania w wyobraźni - i tego tylko tu wymagam od każdego, niezależnie od tego, czy jest nawet solipsystą albo idealistą (choć moim zdaniem jeden i drugi może mieć z tym odróżnieniem jednak pewien kłopot). > >>>głównie mówiłem o umyśle - a jego istnienia nie kwestionuje żaden z nich.> >>Idealista - kwestionuje.> >Idealista kwestionuje istnienie umysłu? W jaki sposób?> Wikipedia, część hasła \"George Berkeley\":[...]>Kontynuując ten tok rozumowania dochodzimy do wniosku, że jedyną rzeczą, którą jesteśmy w stanie stale obserwować - a zatem jedyną rzeczą, która dla nas zawsze istnieje - jesteśmy my sami. W pewnym sensie Berkeley doszedł do tego samego wniosku co Kartezjusz, dla niego jednak nawet istnienie samego siebie było niczym innym niż tylko postrzeganiem siebie, a nie pewnością obiektywnego istnienia. Nawet w ramach tej ostatecznej konkluzji nie rozumiem w jaki sposób zakwestionowano istnienie umysłu. Wciąż pozostaje jakiś obserwartor (nawet jeśli obserwuje tylko siebie). Musi to czynić w swym umyśle - no chyba, że chce go jakoś inaczej nazwać. > Ja twierdziłem, że idealista może przyjąć twoją definicję materii, dalej pozostając idealistą.Całkiem możliwe, aczkolwiek jednak w to wątpię. Nawet jeśliby tak było, to jest jego problem, nie mój. Dla mnie jest istotne, żeby odróżniał swoje myśli od weryfikowalnego świata poznawanego poprzez zmysły. > Przyjąłem, że materialista to osoba uznająca istnienie tylko materii w takim razie materialista i idealista to jedno i to samo. Tak wynika z twojej definicji materii.Dopóki tylko ten, który zwie się idealistą odróżnia jednak świat poznawalny empirycznie od własnych idei, to jest mi to dokładnie wszystko jedno, a nawet cieszę się, że akceptuje moją definicję materii. Znaczy to, że definicja jest udana, bo nikt jej nie może zaprzeczyć. > Jeżeli nie zgadzasz się z definicją "materializm" to ją zdefiniuj.Dlaczego miałbym się nie zgadzać? Ludzie używają słów, aby się porozumieć i w tym celu należy akceptować ogólnie przyjęte definicje.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#249 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | . > Dlaczego miałbym się nie zgadzać?www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,492110#w495894www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,492110#w496078> Ludzie używają słów, aby się porozumieć i w tym celu należy akceptować ogólnie przyjęte definicje.Ludzie używają słów do przeróżnych celów. [Dewey. "Jak myślimy"]: Wpływ jakiegoś mniemania na inne mniemania i na postępowanie oraz jego konsekwencje może być zatem tak doniosły, że ludzie zmuszeni są brać pod uwagę racje, czyli podstawy swego mniemania, i jego logiczne konsekwencje. Chcąc innym narzucić swoje mniemania - słów używamy do ich przekazywania, ale także do nimi manipulowania. Dlatego powiem szczerze - nikomu i w nic nie wierzę. Każdego sprawdzam - włącznie z samym sobą, zawsze mogłem się pomylić - gdyż sprawdzanie wszystkim korzyść przynosi. [Dewey] I oto mamy już wtedy myślenie refleksyjne - myślenie w jego najlepszym i najwybitniejszym znaczeniu.Pozdrawiam. @@@ . |
damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Grzech pierworodny | > >Nie mam też wątpliwości (i wierzę, że Ty też nie masz), że liczby nie są przedmiotami materialnymi. To (i tylko to) miałem na myśli sugerując, że być może nie jest tak, iż wyłącznie materia jest poznawalna,> Upieram się przy tym, że idee (w tym matematyczne), nawet te które dopiero zostaną wymyślone (wydedukowane) nie są poznawalne empirycznie, a tylko możliwe do pomyślenia.Narysuj wielkie koło(w przyrodzie) a potem zmierz jego obwód i średnicę. Przybliżony stosunek obwodu do średnicy poznasz empirycznie.
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi. |
| maceox (6766 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > >>Nie mam też wątpliwości (i wierzę, że Ty też nie masz), że liczby nie są przedmiotami materialnymi. To (i tylko to) miałem na myśli sugerując, że być może nie jest tak, iż wyłącznie materia jest poznawalna,> >Upieram się przy tym, że idee (w tym matematyczne), nawet te które dopiero zostaną wymyślone (wydedukowane) nie są poznawalne empirycznie, a tylko możliwe do pomyślenia.> Narysuj wielkie koło(w przyrodzie) a potem zmierz jego obwód i średnicę. Przybliżony stosunek obwodu do średnicy poznasz empirycznie.Guzik prawda. 1. To co narysujesz graficznie na podłożu to nie będzie żadne matematyczne koło, ani nawet okrąg, tylko w miarę okrągła kreska. 2. Empirycznie poznasz jedynie wizualny obraz tego co narysowałeś. Nazwanie tego "kołem" jest natomiast ideą. Oczywiście empirycznie poznasz także dotyk piasku (jeśli rysujesz palcem po piasku). Podobnie ma się sprawa z mierzeniem - odczujesz tylko dotyk metra krawieckiego i wizualnie zobaczysz wypisane na nim znaki graficzne. Ilość centymetrów, którą "odczytasz" to już jest idea w Twoim umyśle. (Polega to na umowie, że ten, a nie inny znak graficzny ludzie przyporządkowali danej liczbie, która swoją drogą też jest ideą.) Stosunek jednej liczby do drugiej także jest ideą. 3. Choć oczywiście te idee nie wzięły się z nikąd, a właśnie również wskutek życia w świecie. Jednak dla mnie w tym podwątku było istotne, by odróżnić empirycznie doświadczalną materię od "niematerialnych" idei (głównie w kontekście treści religijnych). Staram się to czynić konsekwentnie. Całkiem jednak możliwe, że w końcu przyłapiesz mnie na jakiejś nielogiczności. Wówczas przyznam Ci rację i odpowiednio przeformułuję wpis. |
damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Grzech pierworodny | > Ewentualnie jest wyznawcą materializmu (a różne nurty podpinają się pod to hasło - zob. np. w wikipedii)Materializmów jest całkiem sporo, a mi chodziło o to co Ty rozumiesz pod tym pojęciem. Ale mniejsza z tym > Jednak Twoje pierwsze pytanie brzmiało, czym dla mnie jest materia. I udzieliłem na nie wyczerpującej odpowiedzi. Nie rozstrzygałem przy tym rożnic pomiędzy solipsystą, materialistą a idealistą. Istotne było dla mnie natomiast odróżnienie materii od idei (jakkolwiek mającej również materialny substrat) - bo tego dotyczyła dyskusja, w ramach której Ty zadałeś mi to pytanie.Ostatnie pytanka. Słyszałeś o nielokalności? Czy informacja przekazywana w ten sposób jest materialna?
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi. |
#253 4 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | > Do tej pory odkryto, wykopano, opracowano całą masę wykopalisk, skamielin itp., potwierdzających (chociaż nie udowadniających sensu stricte) tę teorię.<No właśnie te skamieliny potwierdzają ewolucję jako teorię naukową czyli ją udowadniają. > To (jak narazie) teoria naukowa.<Mógłbyś wyjaśnić kontekst użytego przez Ciebie wyrażania "jak na razie". Czy posługujesz się tą definicją teorii naukowej: Wiki: Teoria naukowa- to całość logicznie spoistych uogólnień, wywnioskowanych na podstawie ustalonych faktów naukowych i powiązanych z dotychczasowym stanem nauki. Ma na celu wyjaśnienie przyczyny lub układu przyczyn, warunków, okoliczności powstawania i określonego przebiegu danego zjawiska. Jest podsumowaniem wyników szczegółowych pracy naukowej. Wieńczy badania naukowe czy jakąś inną? Którego znaczenia słowa "teoria" używasz: SJP: teoria : 1. koncepcja oparta na poznaniu i zrozumieniu istotnych czynników kształtujących pewną sferę rzeczywistości; 2. gałąź nauki, sztuki, technologii itp. w przeciwieństwie do praktyki zajmująca się kwestiami ogólnymi, założeniami; metodologia; 3. teza mająca coś tłumaczyć, lecz niedająca się udowodnić naukowo lub w praktyce zweryfikować 1 lub/i 2 czy też 3go znaczenia? Pytam, gdyż pomimo sensownej wypowiedzi -akurat tutaj mam niepewność co do Twojego stanowiska. Dla mnie tak jak i m.in dla Jerry A. Coyne - Ewolucja jest faktem - czyli teorią w takim samym sensie jak teoria heliocentryczna. PS.Również witam Cię na Forum i życzę udanej "uczty".
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody." |
#254 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Grzech pierworodny |
> Jasne, ja, Ty, pewnie wszyscy forumowicze nie mamy wątpliwości, że istniejemy i że solipsyzm jet poglądem błędnym ale to przecież czysto filozoficzna dywagacja.> Znów, solipsysta odpowie, :> "To, że moje halucynacje twierdzą, że istnieją i "nie mają w tej kwestii wątpliwości" nie jest dla mnie żadnym na ich istnienie dowodem".Filozoficzna dywagacja musi mieć ręce i nogi (to nie teologia), a solipsysta posługujący się mową kiedy gada wyłącznie sam ze sobą w myślach a fala akustyczna nie istnieje tak samo jak rozmówcy to postać mocno podejrzana. Z prawdziwym solipsystą nie może być kontaktu. Solipsyzm może wymyślić niesolipsysta i o nim opowiedzieć, ale jeśli wymyśli go solipsysta nawet tego nie zakomunikuje.  > Zresztą cały ten wywód ma na celu wykazanie, do jakich absurdów prowadzi skrajny empiryzm(cytowane przez Bogusławskiego: "w nic nie wierzę")I co, wykazałeś już czy dopiero dążysz do celu? I do jakich to niby absurdów prowadzi skrajny empiryzm "w nic nie wierzę" (co by to nie było). A do czego prowadzi nieskrajny empiryzm (co by to nie było)? A jakieś osiągnięcia skrajnego nieempiryzmu ("we wszystko wierzę"... chyba) potrafisz przedstawić? Bo widzisz, mnie wiara jest i zawsze była obca jako sposób relacji ze światem, jako kategoria jego odbioru i opisu. Ja dosłownie w nic nie wierzę, a od kiedy poznałem bliżej religie nie używam nawet słowa "wiara" w mowie potocznej dla określenia chęci, nadziei, oczekiwania. I jakoś absurdów swojej postawy i absurdów jej efektów nie dostrzegam. Pomożesz?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#255 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Grzech pierworodny | . > >>>Do tej pory odkryto, wykopano, opracowano całą masę wykopalisk, skamielin itp., potwierdzających (chociaż nie udowadniających sensu stricte) tę teorię.> No właśnie te skamieliny potwierdzają ewolucję jako teorię naukową czyli ją udowadniają.Polecam artykuł: www.nauka-(*)ismo/pdf/download.php?file=209 Warto go polecać!Pozdrawiam. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|