Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z "ateistami"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-06-2012 12:23AgataRączka (116 punktów)Problem z "ateistami"
Ocena 3 na 11
Moim zdaniem, ostatnio doświadczamy pewnej fali "ateistów" w wieku od 12 do 20 lat, którzy jako leniwi katolicy starają się ukryć własny brak chęci, nazywając samych siebie "ateistami". Problem tkwi w tym, że jest to termin, który zasłyszeli w większości gdzieś na forum szkolnym i nadużywają go, w między czasie uroczo trzymając się zasady: "thank God, I'm an atheist" .
właśnie te osoby, które stawia się z prawdziwymi ateistami na jednej szali, sprawiają, że opinia społeczeństwa jest negatywna .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..
niewiarygodny (524 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi astrotaurus
>>Obalaj:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Bóg
>No i załatwiłeś go na cacy! Definicja Boga jako istoty, której istnienie postulują religie (o wielu przedziwnych cechach) jest nie do obalenia .
>Co innego bajędy z tych religii.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>

Spokojnie już piszę obszerną wypowiedź na ten temat, wziąłem te atrybuty na warsztat:

>immortalizm (bóg jest nieśmiertelny)

>omnipotencja (bóg jest wszechpotężny)

>omniprezencja (bóg jest wszechobecny)

>omniscjencja (bóg jest wszechwiedzący)

>omnibenewolencja (bóg jest wszechmiłosierny)

>immanencja (bóg jest źródłem wewnętrznym istoty rzeczy)

>transcendencja (bóg wykracza poza istotę stworzenia i nie może być pojęty rozumem)

>sprawiedliwość

>świętość

>absolut

Mam jedno pytanko, czy te wszystkie atrybuty są nieodzowne do kreacji boga, czy każdy z nich już tworzy boga? Piszę pod kątem pierwszej możliwości.

#32
27-06-2012 17:03
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi szukajacy
.
Panie Szukający, każdy może się ładnie nazwać i brzydko nazywać innych.
Panie Szukający, a czego Pan tu szuka, jak Pan już wszystko wie?

>Po lekturze niektórych postów w tym temacie przestaje się dziwić że ateizm postrzega się poprzez pryzmat jednej z religii.
Po lekturze niektórych postów na przykład ja dostaję stuporu, jak można w XXI wieku taki poziom intelektualny reprezentować i jeszcze afiszować się z nim na racjonalistycznym forum, ale cóż zdarza się. Dziwi mnie też, że najczęściej taki żenujący poziomo reprezentują tu głęboko wierzący katolicy. Choć z samej masowości tej przypadłości tej przypadłości w Polsce, nie jest to nic specjalnie dziwnego.

>Po co dopisywać jakiekolwiek ideologię?
Do czego dopisywać ideologię?
Do przekonania?

Moim zdaniem - tym różni się ateizm od teizmu, że najczęściej ateizm nie jest nam wtłaczany od dziecięctwa w głowy tylko zdobywa się go w racjonalnych procesach intelektualnych, a więc stopniowo dochodzimy do niego. Najpierw intelektualnie nabywamy jakiś zespół uhierarchizowanych poglądów na rzeczywistość, a następnie dochodzimy do ateistycznego światopoglądu, który staje się naszą osobistą (i najczęściej jednostkową) ideologią.
Nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


>Ateizm, czy odcięcie się od kościoła nie czyni cię lepszym ani gorszym człowiekiem.
Niech Pan to udowodni, gdyż tu nie ambona i nie można pieprzyć co ślina na język przyniesie, a rozmodlone owieczki i tak każdą bzdurę jako objawienie przyjmą.
Ateizm daje nam człowieczeństwo, już choćby próbę wyrwania się się z bezmyślnego stada. Szanowny Panie Szukający.

>Czy to że jesteś kobietą oznacza że prostytutki kształtują opinię o tobie?
Proszę Szanownego Pana, prostytucja to ciężki zawód i należy odnosić się do niego z szacunkiem. Natomiast qurestwo nie dotyczy w większym stopniu kobiet niż mężczyzn.
Czy męskie qurestwo kształtuje opinię o Panu?

>Czy to że Stalin był ateistą nie psuje opinii o tobie?
Czy to, że Stalin został osobowościowo ukształtowany w seminarium duchownym kształtuje opinię o Panu?
Ateizm - proszę Szanownego Pana - nigdy i nigdzie nie był religią/ideologią, choć czasem wiara w żywych bogów stawała się elementem różnych religii politycznych, typu faszyzm, komunizm i odrzucenie w tych religiach bogów transcendentalnych nazywano ateizmem. Bzdura, ale to potwierdza, że każdy może się tak głupio nazwać, jak mu tylko ślina na język przyniesie.
Stalin w przeciwieństwie do racjonalnych sceptyków był - tak jak i Pan - człowiekiem głęboko wierzącym, a to co Was dzieli to tylko różnica wyznania, a nas prawie wszystko.

>To jak Cię ludzie postrzegają głównie twoja zasługa i Ty budujesz swój wizerunek.
Tak, zdecydowanie się z Panem zgadzam, ale dziwią mnie irracjonalne społeczne opinie dotyczące Kościoła, kleru, polityków, celebrytów itd. Stado wygrywa i dlatego tak bardzo zależy fideistom na stłamszeniu, tej małej oazy myśli wolnej - jaką jest Racjonalista.pl.

>Są co prawda osoby które myślą że jak powiedzą że są ateistami to będą postrzegane jako "lepsze", i przeszkadza im że te "gorsze" psują ich wizerunek, ale czas przywyknąć, to co staje się powszechne gromadzi cechy powszechne w społeczeństwie.
Wielce Szanowny Panie, jak twierdzi Kościół w Polsce ponad 95% to osoby wierzące, to jak w takim społeczeństwie ateista może być uważanym za kogoś lepszego? Od razu stawia na pozycji społecznego wyrodka, prawie na równi z homoseksualistą, Żydem, Arabem, to nawet trochę gorzej niż murzyn.
Tak - dla mnie każdy, kto nazywa się racjonalistą, czy ateistą od razu jest kimś lepszym, gdyż widzę w nim człowieka poszukującego, ale ja należę do tej garstki, która się nie liczy. Ludzi starających się myśleć samodzielnie.

>Ateiści nie są żadną elitą, są odbiciem wad i zalet społeczeństwa, tak jak i polityka oraz każda inna grupa społeczna.
To Pańskie zdanie. Dla mnie ludzie - którzy mają odwagę posługiwać się własną mądrością * - zamiast opierania się na autorytecie innych, są elitą już samej z natury rzeczy. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy

Miłego dnia.

@@@
.

#33
27-06-2012 15:44
 0 na 2
julian (1206 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi jasenka
>>>Dobrze jakby człowiek uważający się za ateistę nie tylko twierdził,że Boga nie ma ,ale potrafił to uzasadnić ,a nie tylko negować.
>Naprawdę mam porzucić mnóstwo tematów, książek, filmów, obserwacji, które mnie interesują, żeby poświęcać czas na uzasadnianie, że bzdura jest bzdurą,

Dlaczego uważasz, że problem istnienia Boga jest bzdurą?
>Nie zmuszę nikogo do opanowania programu nauczania podstawówki, bo tyle tylko wystarczy, by umysł wyciągnął właściwie wnioski.

To już chwyt erystyczny. To samo może powiedzieć teista : nie będzie nikogo przekonywał do istnienia Boga , bo to jest oczywiste dla myślącego i otwartego na prawdę człowieka( taki "argument " dał mi pewien ksiądz).

#34
27-06-2012 16:16
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Brzostowski
>>>.. czysty ateizm kłóci się z racjonalizmem..
>>Jakim to cudem wyłączenie irracjonalizmów ma stać w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem?
>Chodzi zapewne o "czysty ateizm", czyli jak rozumiem, pewność, że boga nie ma.
Nie sposób chyba przypisać ateizmowi, który wynika ze sceptycyzmu a nie z wiary, tak rozumianej "czystości" absolutnej.
Jeśli kto nie przedkłada pewności nad wątpliwość, to trudno mówić o jego idealnej 'bezbożnej sterylności'.
>.. logika wskazuje, że nie można mieć pewności
Tak. Nawet logika matematyczna, z której próbowano wyprowadzić całą matematykę, poniosła uszczerbek w postaci spostrzeżeń Goedla o niezupełności.

Przypuszczam, że "czystym ateizmem" można określić sposób zachowania higieny psychicznej, polegający na unikaniu 'skażenia' bóstwami.
W takim rozumieniu byłaby to umiejętność zwrócenia uwagi na rzeczy mierzalne w powszednim ludzkim doświadczeniu, bez zasłaniania ich 'wielkościami' bezmiernymi lub cudownymi.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi niewiarygodny
Jeśli naprawdę zamierzasz pisać o tych atrybutach, to raczej stwórz nowy wątek. Do kreacji boga to chyba kilka atrybutów by się jednak przydało. Możesz sam jakiegoś boga zaproponować, a potem go unicestwić przez obalenie (atrybutów).

Wydaje mi się, że w wersji oszczędnej (silver), atrybuty boga: nieśmiertelny, wszechpotężny, wszechwiedzący.

W wersji wyższej (gold): nieśmiertelny, wszechpotężny, wszechwiedzący, immanentny i/lub (zależy co tam kto przez to rozumie) transcendentny.

W wersji catholic: dodaj wszechmiłosierny, sprawiedliwy, święty.

W mojej wersji (Bóg BURU-GURU, znany z resztą powszechnie w pewnych kręgach...): nieśmiertelny (teraz, bo kiedyś nie był), wielemogący (prawie wszech, ale jednak nie całkiem): może zrobić prawie wszystko, poza podniesieniem kamienia, który stworzył, własnoręcznym zapłodnieniem byka, złapaniem bociana własnym językiem i kilkoma innymi rzeczami (sporo ich będzie), umie jednak wyleczyć z raka, cofnąć czas i inne takie tam; wielewiedzący: zna przeszłość, przyszłość, posiada wiedzę kompletną o świecie, wie jak z kamienia zrobić byka, którego można zapłodnić ręką (aha, przy okazji odpada jedna niemoc), generalnie jest "magic", wie jak wyleczyć z raka i cofnąć czas; immanentny i transcendentny(tak jednocześnie, bo jest źródłem rzeczy, ale nie można go pojąć - na razie); miłosierny i sprawiedliwy (wg swoich standardów, wg naszych - momentami niezły brutal).

Możesz mego boga obalić.

#36
27-06-2012 16:39
 Ocena 6 na 6
jasenka (1863 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi julian
>Dlaczego uważasz, że problem istnienia Boga jest bzdurą?

Bo po prostu ja nie mam tego problemu i tracenie sił oraz czasu na argumentowanie tego, że nie zajmuje się tym, czego nie ma, jest dla mnie zbędne.

>To już chwyt erystyczny. To samo może powiedzieć teista : nie będzie nikogo przekonywał do istnienia Boga , bo to jest oczywiste dla myślącego i otwartego na prawdę człowieka( taki "argument " dał mi pewien ksiądz).

No i właśnie to cała filozofia - teista i ateista są zupełnie innymi ludźmi, inaczej myślącymi i nie ma powodu ani też sposobu, żeby ateista musiał przekonywać teistę. Nie ma bardziej właściwego tematu dla erystyki jak zderzenie wiary z brakiem wiary i w ogóle pomijaniem tego w życiu.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi setarkos
>>>>.. czysty ateizm kłóci się z racjonalizmem..
>>>Jakim to cudem wyłączenie irracjonalizmów ma stać w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem?
>>Chodzi zapewne o "czysty ateizm", czyli jak rozumiem, pewność, że boga nie ma.
>Nie sposób chyba przypisać ateizmowi, który wynika ze sceptycyzmu a nie z wiary, tak rozumianej "czystości" absolutnej.
>Jeśli kto nie przedkłada pewności nad wątpliwość, to trudno mówić o jego idealnej 'bezbożnej sterylności'.
Cholera tam wie, co w głowach siedzi. Z jednej strony ateizm definiowany jest jako brak wiary i/lub stanowisko, że boga nie ma, a nie że prawie na pewno nie ma. Chociaż Dawkins tak właśnie pisze w "urojonym". Sprawa nie jest wtedy taka prosta. Czy ateistą jest ten, kto twierdzi,że boga prawie na pewno nie ma, czy ten kto twierdzi, że na pewno go nie ma. Ja rozumiem, że w potocznym znaczeniu jeden i drugi to ateista, ale już na proste pytanie:
Czy dopuszczasz jakąkolwiek możliwość, choćby niewielkie prawdopodobieństwo (promil) że jednak bóg istnieje?

większość ateistów odpowie: "nie". Czyli są "czyści", czy nie?

>>.. logika wskazuje, że nie można mieć pewności
>Tak. Nawet logika matematyczna, z której próbowano wyprowadzić całą matematykę, poniosła uszczerbek w postaci spostrzeżeń Goedla o niezupełności.
pewnie masz rację, nie znam szczegółów tej historii ...
>Przypuszczam, że "czystym ateizmem" można określić sposób zachowania higieny psychicznej, polegający na unikaniu 'skażenia' bóstwami.
>W takim rozumieniu byłaby to umiejętność zwrócenia uwagi na rzeczy mierzalne w powszednim ludzkim doświadczeniu, bez zasłaniania ich 'wielkościami' bezmiernymi lub cudownymi.
A to ciekawa interpretacja "czystego" ateizmu, gdzieś czytałem, że czysty ateizm to niedopuszczenie do siebie myśli, że może istnieć coś poza światem dostępnym aktualnie naszymi zmysłami lub znanymi nam metodami jeśli posiada kontekst boski.

#38
27-06-2012 17:05
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Brzostowski
>Cholera tam wie, co w głowach siedzi. Z jednej strony ateizm definiowany jest jako brak wiary i/lub stanowisko, że boga nie ma, a nie że prawie na pewno nie ma. Chociaż Dawkins tak właśnie pisze w "urojonym". Sprawa nie jest wtedy taka prosta. Czy ateistą jest ten, kto twierdzi,że boga prawie na pewno nie ma, czy ten kto twierdzi, że na pewno go nie ma.
Brak wiary i przekonanie o nieistnieniu nie oznaczają 100% i niezachwianej pewności co do nieistnienia. Oznaczają dokładnie brak wiary i/lub przekonanie o nieistnieniu. Jeśli pokażą się przekonujące dowody, pogląd będzie zweryfikowany.
podobnie, jeśli pokażą się przekonujące dowody na rzecz istnienia wróżek zębuszek i nieśmiertelnych wampirów (co by nie myśleć o boroczkach chorych na urojenia, ponoć rzadko, ale występuje taki stan kliniczny...).
>Ja rozumiem, że w potocznym znaczeniu jeden i drugi to ateista, ale już na proste pytanie:
>Czy dopuszczasz jakąkolwiek możliwość, choćby niewielkie prawdopodobieństwo (promil) że jednak bóg istnieje?
>większość ateistów odpowie: "nie". Czyli są "czyści", czy nie?
Nie - większość ateistów odpowie, jeśli da mu się czas i szansę ku temu:
nie mam powodu, aby brać pod uwagę jego istnienie, a więc uważam, że nie istnieje. Czasem skraca się to, ale zwykle, wręcz niemal zawsze tak właśnie jest w założeniach.
Zwyczajnie - nie jest logicznie i metodycznie możliwy dowód na nieistnienie, stąd zawsze zakłada się nieistnienie o ile dowód pozytywny (jedyny możliwy) nie wykaże innej opcji.

#39
27-06-2012 17:20
 Ocena 1 na 1
ewoja (6 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
Weźmy też pod uwagę, że własnie w tej grupie wiekowej (konkretniej mówię o ludziach w wieku 15-20 lat) są również "prawdziwi" ateiści, nie Ci z lenistwa

ewoja (6 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
Usunięte przez moderatora

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Ania...
>Brak wiary i przekonanie o nieistnieniu nie oznaczają 100% i niezachwianej pewności co do nieistnienia. Oznaczają dokładnie brak wiary i/lub przekonanie o nieistnieniu.
Czy to działa w drugą stronę? Tzn.: wiara i przekonanie o istnieniu nie oznaczają 100% pewności co do istnienia? Chyba tak.
>podobnie, jeśli pokażą się przekonujące dowody na rzecz istnienia wróżek zębuszek i nieśmiertelnych wampirów (co by nie myśleć o boroczkach chorych na urojenia, ponoć rzadko, ale występuje taki stan kliniczny...).
Rozumiem, że jak takie dowody będą to przyjmiesz wróżki za istniejące.
>>Ja rozumiem, że w potocznym znaczeniu jeden i drugi to ateista, ale już na proste pytanie:
>>Czy dopuszczasz jakąkolwiek możliwość, choćby niewielkie prawdopodobieństwo (promil) że jednak bóg istnieje?
>>większość ateistów odpowie: "nie". Czyli są "czyści", czy nie?
>Nie - większość ateistów odpowie, jeśli da mu się czas i szansę ku temu:
>nie mam powodu, aby brać pod uwagę jego istnienie, a więc uważam, że nie istnieje. Czasem skraca się to, ale zwykle, wręcz niemal zawsze tak właśnie jest w założeniach.
Tak to jest rozsądne. Czym innym jest jednak brać pod uwagę istnienie boga (gdy brak pzresłanek), a czym innym dawać mu "szanse" na istnienie (gdy brak przesłanek), chociażby tak jak dla wróżek. Pytanie jednak i problem dotyczy tego, czy w ogóle dopuszczasz taką myśl, iż może istnieć. I tutaj jak rozumiem, Twoja odpowiedź brzmi - TAK, bo skoro nie ma 100% pewności... Chyba że źle wywnioskowałem, to mnie popraw.
>Zwyczajnie - nie jest logicznie i metodycznie możliwy dowód na nieistnienie, stąd zawsze zakłada się nieistnienie o ile dowód pozytywny (jedyny możliwy) nie wykaże innej opcji.
Oczywiście, że tak.

niewiarygodny (524 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Brzostowski
>Jeśli naprawdę zamierzasz pisać o tych atrybutach, to raczej stwórz nowy wątek. Do kreacji boga to chyba kilka atrybutów by się jednak przydało. Możesz sam jakiegoś boga zaproponować, a potem go unicestwić przez obalenie (atrybutów).
>Wydaje mi się, że w wersji oszczędnej (silver), atrybuty boga: nieśmiertelny, wszechpotężny, wszechwiedzący.
>W wersji wyższej (gold): nieśmiertelny, wszechpotężny, wszechwiedzący, immanentny i/lub (zależy co tam kto przez to rozumie) transcendentny.
>W wersji catholic: dodaj wszechmiłosierny, sprawiedliwy, święty.
Jeszcze jest wersja science:
nieśmiertelny,wszechobecny,sprawiedliwy

A co powiesz o absolucie? Jest to jedeno z ważniejszych i najłatwiej podważalnych określeń. Czyli twierdzeniem, że bóg jest bytem perfekcyjnym.

>W mojej wersji (Bóg BURU-GURU, znany z resztą powszechnie w pewnych kręgach...): nieśmiertelny (teraz, bo kiedyś nie był), wielemogący (prawie wszech, ale jednak nie całkiem): może zrobić prawie wszystko, poza podniesieniem kamienia, który stworzył, własnoręcznym zapłodnieniem byka, złapaniem bociana własnym językiem i kilkoma innymi rzeczami (sporo ich będzie), umie jednak wyleczyć z raka, cofnąć czas i inne takie tam; wielewiedzący: zna przeszłość, przyszłość, posiada wiedzę kompletną o świecie, wie jak z kamienia zrobić byka, którego można zapłodnić ręką (aha, przy okazji odpada jedna niemoc), generalnie jest "magic", wie jak wyleczyć z raka i cofnąć czas; immanentny i transcendentny(tak jednocześnie, bo jest źródłem rzeczy, ale nie można go pojąć - na razie); miłosierny i sprawiedliwy (wg swoich standardów, wg naszych - momentami niezły brutal).

Napisałem już wcześniej o nieśmiertelności taki atrybut w zasadzie nic nie wnosi:
Cytat:
Ten atrybut zasadniczo jest użyteczny do tego aby wytłumaczyć jak powstał wszechświat i jednocześnie ominąć pytanie jak powstał bóg. Co rozumiemy przez nieśmiertelność? Jeżeli przez nieśmiertelność rozumiemy niemożliwość unicestwienia, wtedy drugi atrybut boga już nie działa, z racji, że bóg nie jest w stanie dokonać samobójstwa. Jeżeli przez nieśmiertelność rozumiemy po prostu zatrzymanie naturalnego procesu starzenia się, wtedy boga można jak najbardziej zabić. Zasadniczo bóg właśnie tak nieśmiertelny jest, a nauka jest jego mordercą. Nieśmiertelność nie ma nic wspólnego z życiem po wsze czasy. Porównując czas do linii prostej, która nie ma ani końca ani początku, nieśmiertelność jest to półprosta, więc jest punkt narodzin boga, który w żaden sposób nie jest wytłumaczony. To jest bardzo ciekawy temat, ponieważ osobiście mam swoje przemyślenia co do cykliczności czasu, czyli formy bez początku ani końca, jednak nie w formie prostej, a w formie okręgu. Mniejsza z tym, ponieważ w formie okręgu, bóg nie jest potrzebny w ogóle do stworzenia wszechświata.

Podsumowując ten atrybut sam w sobie nic nie czyni, ponieważ jeżeli prawa fizyki uznamy za boga, to można uznać, że są one nieśmiertelne, obojętnie czy początkiem wszechświata był wielki wybuch czy też czas jest zamknięty w okrąg.


A konkretnie ja też jestem wielemogący i wiele niemogący, co konkretnie ponad naturalnego może twoja koncepcja boga?

W określeniu do boga, czyli koncepcji nieśmiertelnej a tym bardziej doskonałej, określenia muszą być stałe, więc transcendencja i immanencja albo tak albo nie.
Heh śmieszne są te podwójne standardy, niemożliwym jest stworzyć postać wszechsprawiedliwą i wszechmiłosierną, ponieważ te dwie kwestie się wykluczają, dlatego dodano trzecią kwestię transcendencję, aby to co było nielogiczne było nadal respektowane, jednak jeżeli odrzucamy logikę i naukę to czym mamy badać koncepcje boga? Przecież to jest gwałt na zdrowym umyśle w biały dzień!

To jest dobry pomysł aby rozpocząć wątek na ten temat i ustalić tak naprawdę domyślny "zakres boskości", do którego można się odwoływać bez względu na religię.

Zastanawiam się czy czarny charakter też jest wpisany w boskość, nie bezpośrednio z definicji, lecz w praktyce religijnej. Istnieje religia, która nie ma reprezentanta zła?

#43
27-06-2012 18:27
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
>Ateizm daje nam człowieczeństwo, już choćby próbę wyrwania się się z bezmyślnego stada.
Czy mógłby Pan to udowodnić?
>Proszę Szanownego Pana, prostytucja to ciężki zawód i należy odnosić się do niego z szacunkiem. Natomiast qurestwo nie dotyczy w większym stopniu kobiet niż mężczyzn.
Każdy ma prawo odnosić się z szacunkiem do tego, co wg niego na ten szacunek zasługuje. Wg mnie prostytucja nie zasługuje na szacunek, tym bardziej qurestwo.
>Ateizm - proszę Szanownego Pana - nigdy i nigdzie nie był religią/ideologią, choć czasem wiara w żywych bogów stawała się elementem różnych religii politycznych, typu faszyzm, komunizm i odrzucenie w tych religiach bogów transcendentalnych nazywano ateizmem. Bzdura, ale to potwierdza, że każdy może się tak głupio nazwać, jak mu tylko ślina na język przyniesie.
>Stalin w przeciwieństwie do racjonalnych sceptyków był - tak jak i Pan - człowiekiem głęboko wierzącym, a to co Was dzieli to tylko różnica wyznania, a nas prawie wszystko.
Ideologiczny antyklerykalizm nie leży tak daleko od religii, jak się niektórym wydaje.
>>To jak Cię ludzie postrzegają głównie twoja zasługa i Ty budujesz swój wizerunek.
>Tak, zdecydowanie się z Panem zgadzam, ale dziwią mnie irracjonalne społeczne opinie dotyczące Kościoła, kleru, polityków, celebrytów itd. Stado wygrywa i dlatego tak bardzo zależy fideistom na stłamszeniu, tej małej oazy myśli wolnej - jaką jest Racjonalista.pl.
Zgadzam się z Panem. Też słyszałem o tym spisku fideistów, aby zatopić "Racjonalistę".
>>Są co prawda osoby które myślą że jak powiedzą że są ateistami to będą postrzegane jako "lepsze", i przeszkadza im że te "gorsze" psują ich wizerunek, ale czas przywyknąć, to co staje się powszechne gromadzi cechy powszechne w społeczeństwie.
>Wielce Szanowny Panie, jak twierdzi Kościół w Polsce ponad 95% to osoby wierzące, to jak w takim społeczeństwie ateista może być uważanym za kogoś lepszego? Od razu stawia na pozycji społecznego wyrodka, prawie na równi z homoseksualistą, Żydem, Arabem, to nawet trochę gorzej niż murzyn.
>Tak - dla mnie każdy, kto nazywa się racjonalistą, czy ateistą od razu jest kimś lepszym, gdyż widzę w nim człowieka poszukującego, ale ja należę do tej garstki, która się nie liczy. Ludzi starających się myśleć samodzielnie.
Jeśli ateista jest dla Pana kimś lepszym, to teista kimś gorszym. W ten sposób dokonuje się oceny podobnej do oceny wg koloru skóry. Niektórzy chcieliby być tak inni od mas, a są tak podobni.

>>Ateiści nie są żadną elitą, są odbiciem wad i zalet społeczeństwa, tak jak i polityka oraz każda inna grupa społeczna.
>To Pańskie zdanie. Dla mnie ludzie - którzy mają odwagę posługiwać się własną mądrością * - zamiast opierania się na autorytecie innych, są elitą już samej z natury rzeczy.
To kwestia definicji elity. Wg dość powszechnej definicji to w Polsce do elity należą też biskupi lub materiał nasienny.

pozdrawiam

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi niewiarygodny
Jeśli masz ochotę na nowy wątek to zapuść.

#45
27-06-2012 20:15
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Brzostowski
.
>>>>Ateizm daje nam człowieczeństwo, już choćby próbę wyrwania się się z bezmyślnego stada.
>Czy mógłby Pan to udowodnić?
Czy to takie trudne. Wystarczy zestawić Pańskie wypowiedzi z moimi.

>>>>Proszę Szanownego Pana, prostytucja to ciężki zawód i należy odnosić się do niego z szacunkiem. Natomiast qurestwo nie dotyczy w większym stopniu kobiet niż mężczyzn.
>Każdy ma prawo odnosić się z szacunkiem do tego, co wg niego na ten szacunek zasługuje. Wg mnie prostytucja nie zasługuje na szacunek, tym bardziej qurestwo.
Tak, daje się u Pana zauważyć, obok wysokiego poziomu intelektualnego, także wysoki poziom moralny. Osobiście najmniejszy szacunek mam dla głupoty, a nawet qurestwo, którym pogardzam, wymaga trochę inteligencji.

>Ideologiczny antyklerykalizm nie leży tak daleko od religii, jak się niektórym wydaje.
Znowu popisuje się Pan swoim poziomem intelektualnym. Ideologiczni głupcy ukuli nowe określenie: "ideologiczny antyklerykalizm"! Tyż piknie!

>Zgadzam się z Panem. Też słyszałem o tym spisku fideistów, aby zatopić "Racjonalistę".
Bardziej jednak boję się niespiskowego zalewu naszego forum przez niedouczonych ćwierćinteligentów. Z inteligentnymi fideistami, to chociaż podyskutować można, a z głupkami, nawet ateistami, to o czym?

>Jeśli ateista jest dla Pana kimś lepszym, to teista kimś gorszym.
Tak jest tylko według Pańskiej logiki. Ja widzę to inaczej - współczesny ateizm nie jest wiarą w to, że Bóg nie istnieje. Dziś te pojęcia nie są prostą alternatywą. Inteligentni forumowicze to dobrze wiedzą i wielokrotnie już o tym na naszym forum pisali.

>W ten sposób dokonuje się oceny podobnej do oceny wg koloru skóry. Niektórzy chcieliby być tak inni od mas, a są tak podobni.
Nie, proszę Szanownego Pana, to że hierarchizuję ludzi według poziomu intelektualnego i moralnego nie ma nic wspólnego z podziałami wg. koloru skóry, płci, orientacji seksualnej itd. To nie jest "dar natury", to można zmienić. Nikt ich, tak jak i Pana, nie zmusza aby pozostawali durniami. Ja wprost przeciwnie zachęcam wszystkich ludzi do podnoszenia swojego poziomu intelektualnego. Do równania w górę i przewyższania mistrzów.

Dlatego też nie widzę żadnych przeszkód aby - poza upośledzonymi intelektualnie - racjonalnymi ateistami wszyscy byli. Trzeba tylko być otwartym na wiedzę i dużo czytać. Jeżeli ktoś pragnie pozostawać durniem, stać intelektualnie w miejscu i wierzyć w przeróżne wymysły, to ma do tego pełne prawo, ale ja na pewno nie zaliczę go do ludzi o otwartych umysłach, których stawiam w swojej hierarchii najwyżej.

>>>>Dla mnie ludzie - którzy mają odwagę posługiwać się własną mądrością * - zamiast opierania się na autorytecie innych, są elitą już samej z natury rzeczy.
>To kwestia definicji elity. Wg dość powszechnej definicji to w Polsce do elity należą też biskupi lub materiał nasienny.
Tak, to kwestia definicji , ale ten portal skierowany jest głównie do racjonalistycznej inteligencji, a ona na ogół bez problemów potrafi zrozumieć o czym piszę. Nie, ludzie nie są równi z natury i jednym Bóg dał łaskę wiary, lub łaskę głupoty, a innym pieniądze. Z mądrością to tak fajnie podzielił, iż mało kto narzeka, że mu jej brakuje. To dostrzegają dopiero inni.

Miłego dnia.

Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365