 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-06-2012 12:23 | AgataRączka (116 punktów) | Problem z "ateistami"
3 na 11 | Moim zdaniem, ostatnio doświadczamy pewnej fali "ateistów" w wieku od 12 do 20 lat, którzy jako leniwi katolicy starają się ukryć własny brak chęci, nazywając samych siebie "ateistami". Problem tkwi w tym, że jest to termin, który zasłyszeli w większości gdzieś na forum szkolnym i nadużywają go, w między czasie uroczo trzymając się zasady: "thank God, I'm an atheist" . właśnie te osoby, które stawia się z prawdziwymi ateistami na jednej szali, sprawiają, że opinia społeczeństwa jest negatywna . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..#316 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Nikt nie ma w tej materii żadnych dowodów bo istnienie boga jest z gruntu rzeczy niedowodliwe.> Przytaczasz tyleż buńczuczne co niemądre a powszechne stwierdzenia; może powiedziałbyś o czym detalicznie mówisz? Tylko konkretnie, bo pseudointelektualnego, fideistycznego bełkotu jest po kokardkę wszędzie.Odpowiedź bezpośrednio nawiązuje do postów wyżej. Polecam czytanie ze zrozumieniem i rozumienie kontekstu. > >Nie mniej metodyka zdobywania wiedzy nakazuje uznawać coś za nie istniejące, póki nie znajdą się dowody, które daną tezę utwierdzą.> To chyba też jakaś niemądra sztuczka - szukać dowodów na istnienie czegoś co nie istnieje, żeby uznać za istniejące? I to pewnie ciągle w stosunku do czegoś co nie wiadomo co to jest...? Ładnie byśmy wyglądali z taka metodyką...Nie mówię tutaj o bogu. Przyjmuje się, że coś nie istnieje, tudzież jest nieprawdziwe póki fakty naukowe nie mówią inaczej. Udowadnia się istnienie. Obarczanie ateistów ciężarem dowodzenia istnienia boga dlatego jest bezsensu. > >Nie wierzymy w krasnoludki ale jak ktoś jakiegoś zastrzeli i przyniesie to uwierzę, że istnieją;]> Będzie dowód to uwierzysz?Będzie dowód to uwierzę. Na tym polega światopogląd naukowy. Jeśli fakty i dowody przeczą naszym twierdzeniom należy uznać to co mówią fakty i zmienić zdanie. W przeciwnym wypadku jest się żałosnym, fideistycznym ignorantem. > Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.WŁAŚNIE!!! |
| astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Odpowiedź bezpośrednio nawiązuje do postów wyżej. Polecam czytanie ze zrozumieniem i rozumienie kontekstu.Co nieco z postów poprzednich w wątku z trudem rozumienia czytałem i kontekst chyba wyłapuję. W każdym kontekście ludzie powinni w komunikacji posługiwać się zdefiniowanymi pojęciami, a w Twojej wypowiedzi (jak i w wielu innych) aż kipi od niezdefiniowanego pojęcia boga co , moim zdaniem, w wielu sformułowaniach niepotrzebnie legitymizuje bełkot fideistów. > Nie mówię tutaj o bogu. Przyjmuje się, że coś nie istnieje, tudzież jest nieprawdziwe póki fakty naukowe nie mówią inaczej.Nie mówisz niby o bogu ale to nie wynika z kształtu Twojej wypowiedzi, którą oparłeś o to pojęcie, a tak czy siak by przypisać czemuś cechę istnienia czy nieistnienia trzeba zdefiniować obiekt takich operacji. Czym innym jest ogólne coś, a czym innym jakiś bóg. > Udowadnia się istnienie. Obarczanie ateistów ciężarem dowodzenia istnienia boga dlatego jest bezsensu. > Będzie dowód to uwierzę. Na tym polega światopogląd naukowy. Jeśli fakty i dowody przeczą naszym twierdzeniom należy uznać to co mówią fakty i zmienić zdanie. W przeciwnym wypadku jest się żałosnym, fideistycznym ignorantem.Zawsze wiara jest zdaniem na pewien temat, nie zawsze zdanie jest wiarą... A już wiara w racjonalnym podejściu do świata i to w obliczu - na skutek - dowodów to coś w moim pojęciu przerażającego.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| maciejo (3492 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Odpowiedź bezpośrednio nawiązuje do postów wyżej. Polecam czytanie ze zrozumieniem i rozumienie kontekstu.> Co nieco z postów poprzednich w wątku z trudem rozumienia czytałem i kontekst chyba wyłapuję.> W każdym kontekście ludzie powinni w komunikacji posługiwać się zdefiniowanymi pojęciami, a w Twojej wypowiedzi (jak i w wielu innych) aż kipi od niezdefiniowanego pojęcia boga co , moim zdaniem, w wielu sformułowaniach niepotrzebnie legitymizuje bełkot fideistów.> >Nie mówię tutaj o bogu. Przyjmuje się, że coś nie istnieje, tudzież jest nieprawdziwe póki fakty naukowe nie mówią inaczej.> Nie mówisz niby o bogu ale to nie wynika z kształtu Twojej wypowiedzi, którą oparłeś o to pojęcie, a tak czy siak by przypisać czemuś cechę istnienia czy nieistnienia trzeba zdefiniować obiekt takich operacji. Czym innym jest ogólne coś, a czym innym jakiś bóg.Zgadzam się z Tobą. Masz rację moja wypowiedź nie była precyzyjna i można było odnieść błędne wrażenie co do intencji. > >Udowadnia się istnienie. Obarczanie ateistów ciężarem dowodzenia istnienia boga dlatego jest bezsensu.>  > >Będzie dowód to uwierzę. Na tym polega światopogląd naukowy. Jeśli fakty i dowody przeczą naszym twierdzeniom należy uznać to co mówią fakty i zmienić zdanie. W przeciwnym wypadku jest się żałosnym, fideistycznym ignorantem.> Zawsze wiara jest zdaniem na pewien temat, nie zawsze zdanie jest wiarą...> A już wiara w racjonalnym podejściu do świata i to w obliczu - na skutek - dowodów to coś w moim pojęciu przerażającego.Wiara to w pewnym sensie skrót myślowy - nie chce mi się za każdym razem pisać: na podstawie posiadanych danych uważam, że taki czy inny fakt ma miejsce bądź nie. > Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Czy uważasz, że nigdy nie znajdziemy dowodów na istnienie boga?> Tak, ja tak uważam.> A to dlatego, że dowód musiałby być materialny i odbierany przez zmysły - byłby konkretnym elementem przyrody, a zatem nie byłby nadnaturalny, a zatem już z założenia nie mógłby być Bogiem. (I to nawet gdyby świat zatrzymał się w miejscu, z nieba leciałby ogień i jednocześnie wszyscy słyszeliby wyraźnie dobywający się z wszystkich stron głos: "JAM JEST PAN BÓG TWÓJ" - wszystko to byłoby w dalszym ciągu zjawiskiem przyrodniczym).A dlaczego zakładasz, że bóg/Bóg nie może być materialny? Przy takim założeniu, że bóg jest niepoznawalny, bo jest z "innego świata" to ja też się z Tobą zgodzę, bo nie ma innego wyjścia. Tutaj przebiega zasadnicza różnica w postrzeganiu boga przez Ciebie (i zapewne większość racjonalistów) i mnie. Ja uważam, że o ile bóg istnieje jest częścią przyrody, nie ma żadnej "nadnaturalnej" rzeczywistości. Oczywiście trzeba by wówczas pobawić się definicjami i okiełznać boskie atrybuty. Jak zauważyłeś ja piszę bóg, a Ty Bóg i stąd jak sadzę inne spojrzenie na sprawę. > Mimo to nie określam siebie jako "czystego" ateistę, jak Ty to próbujesz tu określać. Mógłbym się określić jako agnostyka, ponieważ jest dla mnie istotny konsekwentny sceptycyzm, a ten - jak sądzę - prowadzi raczej do agnostycyzmu, niż do ateizmu. A jednak tak siebie nie określam z tej przyczyny, że akurat tradycje gnostyckie uważam za koncepcje wystarczająco ciekawe (nawet jeśli ostatecznie są one tylko wymyślone), by nie stawać z nazwy akurat w opozycji do nich.Ja nie wprowadziłem pojecia "czysty" ateizm, starałem się tylko odpowiedzieć jednemu z forumowiczów co pod tym pojęciem rozumieją różni ludzie. Z resztą same pojęcia nie mają przesadnie dużego znaczenia, ważne co pod nimi się kryje. > Tak, konsewkentny sceptycyzm pozwala wątpić we wszelkie modele naukowe, także w istnienie świata zewnętrznego, a nawet ... w istnienie czegokolwiek. Racjonalne myślenie natomiast wykazuje, ze coś jednak musi istnieć i to równiez obiektywnie - w świecie zewnętrznym. Mamy narzędzia służące do poznawania tego świata i Bóg istnieje w nim tylko w umyśle, jako wyobrażenie.> Oczywiście zawsze się może okazać, że jest to jedna wielka pomyłka, i że to wszystko to tylko nasze wyobrażenie i że jesteśmy częścią jakiegoś tam Boga, czy jakkolwiek ujętego czerwonego smoka pamparimpi dumciarimpi, ale sceptyk wie o tym, że może się mylić. Tymczasem osoby paplące wciąż coś o Bogu albo uważają się za nieomylne, albo mają taką właśnie ideę fixe, żeby o nim mówić.Zgadzam się z Tobą. Czy jednak twój pogląd o ewentualnej pomyłce i dopuszczeniu różnych możliwości (nawet że jesteśmy częścią jakiegoś boga) nie oznacza, że dopuszczasz również możliwość tego, iż dowody na istnienie takiego Boga znajdziemy? Rozumiem, że chodzi Ci o wątpliwości metodologiczne, jako racjoanlisty, ale powinny one także dotyczyć aspektu odnalezienia dowodów na istnienie Boga jego materializmu. |
#320 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Czy uważasz, że nigdy nie znajdziemy dowodów na istnienie boga?> Nie bawie sie w jasnowidza jak Ty (a moze poszli do lasu, a moze sa w studni, a moze sa wrozki zebuszki, a moze tylko trzonowki), ale ...Tak. Uwazam, ze taki dowod nie zostanie znaleziony.Nie bawisz się w jasnowidza, a wyrokujesz o przyszłości ze 100% pewnością? Ja mogę tylko powiedzieć, że nic nie wskazuje na to, abyśmy kiedykolwiek mogli odnaleźć dowody na istnienie boga, pewności jednak nie mam. > Z powodow, o ktorych juz pisalam:> >>Oprocz dowodu z historycznosci pojecia bog, dokooptuj sobie jeszcze cala kope medycznych faktow dotyczacych budowy, funkcjonowania i uszkodzen/defektow mozgu oraz skutkow jakie za soba pociagaja.To jest zbyt słabe aby na bazie tego mówić o 100% pewności, to jest tylko przesłanka. > a ktorych najwyrazniej nie rozumiesz, albo nie znasz skoro napiales:> >Nie wiem o czym piszesz.Myślałem, że wyjaśnisz bo akurat wnioskowanie z historyczności pojecia bóg o tym, że na pewno on nie istnieje, to tylko przesłanka. Podobnie jak z atomami. Czy 2 tys. lat temu istniały atomy? Czy w starożytności jakiś Demokryt nie bełkotał coś, że: "Wszystko dzieje się na mocy techniki atomów, które są wieczne, rozmaite pod względem kształtu, wielkości, położenia i układu i znajdują się one w ciągłym ruchu." Jak myślisz, czy wówczas rozsądnie myślący ludzie uważali, że znajdziemy kiedyś dowody na ich istnienie? A tu proszę? Podałem przykład jak na owe czasy "jasnowidztwa", a sprawdziło się. To jest dowód na to, że i to co ja "plotę" może się kiedyś spełnić. Mój dowód jest tak samo mocny jak twój. Różnica polega na tym, że ja nie wiem na pewno, a Ty wiesz. To jest wg mnie różnica między racjonalizmem a wiarą. > Dziekuje za dyskusje i pokazanie mi, jak mozna mienic sie racjonalista i pokretnie myslec.O właśnie, za to dziękuję Tobie. Dziękuję także za podjęcie dyskusji i odpowiedź na pytanie oraz za zachowanie kultury dyskusji, co jak zauważyłem w rozmowach ze mną nie jest łatwe, mimo że ja staram się trzymać przyzwoity poziom kultury dyskusji. > Zegnam czule.Dołączam się do czułości. |
#321 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Ja uważam, że o ile bóg istnieje jest częścią przyrody, nie ma żadnej "nadnaturalnej" rzeczywistości. Oczywiście trzeba by wówczas pobawić się definicjami i okiełznać boskie atrybuty.Oczywiście od tego powinno się zacząć dyskusję aby nie tracić czasu na zgadywanie co kto ma na myśli. Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg? |
#322 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Wiara to w pewnym sensie skrót myślowyJasne, ja po prostu mam uczulenie na to słowo i nie używam go nigdy jako skrótu czy synonimu innych pojęć, zwłaszcza w miejscach i sytuacjach gzie takie użycie może być wykorzystane przez fideistę: "Mamy cię!"  > nie chce mi się za każdym razem pisać: na podstawie posiadanych danych uważam, że taki czy inny fakt ma miejsce bądź nie.A przecież samo "uważam" wystarczy. Albo "myślę", "sądzę" byle nie "wierzę".
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#323 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Oczywiście od tego powinno się zacząć dyskusję aby nie tracić czasu na zgadywanie co kto ma na myśli. Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg?Hmmm, i jeszcze: skąd ta pewność co do rodzajnika...? 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#324 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Podałem przykład jak na owe czasy "jasnowidztwa", a sprawdziło się.Sorry, Winnetou! Kilka tysięcy lat bełkotu różnych religii to nie to samo co genialna hipoteza Demokryta.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#325 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > > Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg?> Hmmm, i jeszcze: skąd ta pewność co do rodzajnika...?To tylko gramatyka. Nic tu nie sugeruję, nawet czy to jest osoba. |
#326 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Podałem przykład jak na owe czasy "jasnowidztwa", a sprawdziło się.> Sorry, Winnetou! Kilka tysięcy lat bełkotu różnych religii to nie to samo co genialna hipoteza Demokryta.Masz rację. Z tym, że ja nie porównuję bełkotu religii do koncepcji Demokryta, tylko wskazuję, a w zasadzie udowadniam, że nawet taka z pozoru dziwna koncepcja na swoje czasy, może być prawdziwa lub bliska prawdy. Z tego wnioskuję, że nie można być na 100% pewnym, iż nie znajdziemy nigdy dowodów na istnienie boga, bo może jednak istnieje i takie dowody da się znaleźć. Howgh! |
#327 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > > Ja uważam, że o ile bóg istnieje jest częścią przyrody, nie ma żadnej "nadnaturalnej" rzeczywistości. Oczywiście trzeba by wówczas pobawić się definicjami i okiełznać boskie atrybuty.> Oczywiście od tego powinno się zacząć dyskusję aby nie tracić czasu na zgadywanie co kto ma na myśli. Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg?> Moim zdaniem może to być tak: bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Zwracam uwagę na ten drażniący mnie od dawna sposób przedstawiania sprawy sugerujący fałszywie jakoby to racjonalista (także ateista) formułował twierdzenia o nieistnieniu boga. Racjonalista/ateista może się tylko odnosić do tego typu twierdzeń wysuwanych przed teistów.Niczego takiego nie sugeruję, jest oczywiste że racjonalista/ateista sam z siebie nie formułuje twierdzeń o nieistnieniu boga, tylko odnosi się właśnie do tego co twierdzą teiści. A jak ma się odnieść? Chyba tak właśnie, że w świetle aktualnej wiedzy nie może mieć innego zdania jak tylko takie, że boga nie ma (czyli musi mieć właśnie takie zdanie). "Musi" znaczy nie ma innego wyjścia w świetle aktualnej wiedzy. Co tu Ciebie drażni? Słówek się czepiasz? |
#329 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > > Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg?> Moim zdaniem może to być tak: bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.Obecnie już wiemy, że inteligentna świadomość wymaga złożonego przetwarzania informacji w skomplikowanym urządzeniu takim jak mózg lub komputer. Wszechpotężna, wszechobecna i wszechwiedząca świadomość zapewne wymagałaby niebywale większej komplikacji urządzenia przetwarzającego taką informację. Co miałoby zatem być tym urządzeniem? |
#330 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Moim zdaniem może to być tak:> bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.Definiowanie niezdefiniowanym? Nie może być tak. > Niczego takiego nie sugeruję, jest oczywiste że racjonalista/ateista sam z siebie nie formułuje twierdzeń o nieistnieniu boga, tylko odnosi się właśnie do tego co twierdzą teiści. A jak ma się odnieść? Chyba tak właśnie, że w świetle aktualnej wiedzy nie może mieć innego zdania jak tylko takie, że boga nie ma (czyli musi mieć właśnie takie zdanie). "Musi" znaczy nie ma innego wyjścia w świetle aktualnej wiedzy. Co tu Ciebie drażni? Słówek się czepiasz?Nie czepiam się słówek tylko kwestii fundamentalnych w sporach z teistami, którzy ochoczo i buńczucznie formułują zdanie: "Twierdzisz, że boga nie ma? Udowodnij!". A najlepiej odnosić się właśnie do tego co mówią teiści i mieć zdanie, że ich twierdzenia to bzdety bez pokrycia, a nie że boga nie ma. Jak można mieć zdanie na temat istnienia czegoś co nie wiadomo co to jest?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|