 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-03-2013 22:54 | Małyska (6054 punktów) | Maska opadła
22 na 22 | Polscy biskupi rozpoczęli kolejną ofensywę. Tym razem z niezwykłą żarliwością starają się tłumaczyć, niewygodne dla siebie, wypowiedzi nowego papieża. Nie wiedzą jak wybrnąć ze stwierdzenia o "biednym kościele dla biednych". Wiją się jak piskorze i kombinują jak przetłumaczyć papieski język na ten zrozumiały dla wiernych. Tej "mission impossible" podjął się sekretarz Episkopatu bp Wojciech Polak. "Nauczanie papieskie zawsze stanowi drogowskaz i linię przewodnią dla pracy duszpasterskiej Kościoła w Polsce. Tak było w czasie pontyfikatów poprzednich papieży. Czytamy encykliki papieskie i inne dokumenty, słuchamy homilii, są one inspiracją do podejmowanych działań" - powiedział PAP bp Polak. Dodał także: "Kościół zawsze i w każdym czasie jest wzywany do tego, by być solidarnym z ludźmi ubogimi. Trzeba jednak pamiętać, że Kościół nie jest jedną z wielu organizacji charytatywnych, ale to wspólnota, która przede wszystkim głosi zbawienie ludziom ubogim. Oczywiście, Kościół jest wezwany do niesienia konkretnej pomocy, ale przede wszystkim do głoszenia Ewangelii. Tak więc nie chodzi tylko o zaspokajanie materialnych potrzeb człowieka, bo to robią różne organizacje, niejednokrotnie lepiej niż Kościół".wyborcza.p(*)Polski_Episkopat__Kosciol.htmlBardzo dziękuję panu biskupowi za to oświadczenie. Zrozumiałem , że w zasadzie biskupom wystarczy lektura papieskich homilii i encyklik. Życzę więc miłej lektury. Skoro kościół nie jest organizacją charytatywną to czas go opodatkować jak każdego zwykłego obywatela. Podatnicy też nie są organizacją charytatywną i nie powinni ze swoich podatków fundować biskupom pałaców, limuzyn, wykwintnych trunków i służby. Czcigodni kapłani i kościół są po to by tylko brać i utrzymywać w posłuszeństwie naiwne owieczki, w zamian za obietnice zbawienia! Maska opadła. Polscy biskupi po raz kolejny pokazali hipokryzję i prawdziwą twarz kościoła. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 Dalej..#181 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Maska opadła | > Gdyby Kościół całym swoim autorytetem popierał wówczas astrologię i alchemię, dziś śmiałby się Pan dzisiaj z tego.Oczywiscie i to bardzo, bardzo glosno i donosnie  Kosciol ma podobno kontakt z samym bogiem. Kosciol podobno zna prawde poniewaz zostal ta prawda nakarmiony przez samego boga . Wiec chyba logiczne jest, ze powienien wiedziec, ze alchemia to bzdura a szczepionka moze ratowac zycie. A jak bylo i jest na prawde wiemy wszyscy  P.s. Kosciol nie popieral astrologii ale "faktu", ze ziemia jest plaska a slonce krazy wokol ziemi bronil do ostatniej kropli krwi (oczywiscie krwi, skazanych za herezje)  |
#182 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Maska opadła | > >Najprostszy na swiecie rachunek zyskow i strat i prawdopodobientwa - jesli ja zabije to istnieje bardzo duze prawdopodobienstwo, ze mnie rowniez ktos zabije.> Przypuśćmy jednak, że jestem w sytuacji, w której nie grozi mi odwet ze strony innych (np. jestem rodzicem paroletniego dziecka, o którym nikt nie wie). Dlaczego nie powinienem tego dziecka zabić (jeżeli faktycznie nie powinienem)?> Nie istnieje żaden taki "naturalny hamulec", a nawet jeżeli istnieje, dlaczego mam go traktować jako coś pozytywnego i ulegać mu? Staramy się przecież powstrzymywać niektóre naturalne odruchy.> Ty teraz na powaznie czy na prawde jestes idiota?????  Ulegac hamulcowi????? Czy ty k...a czytasz co piszesz? Juz ci mowilem: nie zabije dziecka bo mam WRODZONY odruch niezabijania. Jesli ty potrzeujesz do tego odruchu boga i kary to twoja sprawa. Ja nie potrzebuje i lata mi to kolo pompki tak maksymalnie, ze jest mi obojetnie, ze musisz sobie na sile wmowic iz sprawca, ze nie zabilem jeszcze mojej corki jest bog i kara piekla  Zegnam bo widze, ze pan Anrzej mial calkowita racje co do oceny twojej osoby  Buziaki i niech bedzie pochwalony twoj katolicki bog w trzech osobach Mod: Prosimy, byś nie używał wulgaryzmów. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Maska opadła |
> Owszem, ale nie wszystkie zwierzęta, nie brakuje przecież roślinożernych. One też w pewnym sensie rywalizują ze sobą. Rywalizują nawet rośliny. Wyższe drzewo przetrwa, niższe, zasłonięte przez nie - usycha. > absurdalnym byłoby stwierdzenie, że zwierzęta zabijają tylko dlatego, że nauka o tym "mówi". Przecież tego nie powiedziałem (może wyraziłem się nieprecyzyjnie). > Sankcja karna za pozbawianie życia jest po prostu częścią składową kk. Ale DLACZEGO? Nie dzieje się to "po prostu" i powinno być racjonalnie wytłumaczone, jeżeli prawo ma być racjonalne, a nie opierać się na religijnych przesądach. Jeżeli jednak dzieje się to "po prostu", to jak rozumiem nie ma żadnych przeszkód we ustanowieniu innych praw (np. na drodze odpowiednich, demokratycznie przeprowadzonych zmian w prawach człowieka) i np. wprowadzeniu definicji "godnego życia" oraz zmienionego prawa - prawa człowieka do godnego życia (i tylko takiego życia)? |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Maska opadła | > > Jak nie rozumiesz przykładu, nie odzywaj się. |
#185 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Maska opadła |
> Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.Ale nie odpowiadać na niewygodne pytania już można? Dowiem się wreszcie czy ta biblia to wymysły hebrajskich pastuchów czy też "słowo boże"? > No więc na jakiej postawie sądzisz, że nie należy zabijać drugiego człowieka?Prawa zachowania gatunku, instynktu stadnego, ewolucyjnie zakorzenionej empatii - ogólnie ewolucji. Dla tych zaś, którzy nie do końca sobie przyswoili powyższe mechanizmy mamy kodeks karny. Szczegółowe wyjaśnienie możesz znaleźć w biologii ewolucyjnej, antropologii kultury i socjologii. Oczywiście możesz tego też poszukiwać na płytach chodnikowych niejakiego Mojżesza - co kto lubi. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Maska opadła |
> Ale nie odpowiadać na niewygodne pytania już można? Dowiem się wreszcie czy ta biblia to wymysły hebrajskich pastuchów czy też "słowo boże"?Jedno przemieszane z drugim. W stopniu, który powinien ocenić nie gimnazjalista, ale teolog. Nie ma w tym nic dziwnego. Np. gdyby poprosić Cię o spisanie spostrzeżeń wynikających z pobytu w mieście X, trzeba by dokonać podobnego zabiegu - oddzielić to, co subiektywne, od tego, co obiektywne. > >No więc na jakiej postawie sądzisz, że nie należy zabijać drugiego człowieka?> Prawa zachowania gatunku, instynktu stadnego, ewolucyjnie zakorzenionej empatii - ogólnie ewolucji. 1. Przypuśćmy, że istnienie jakiegoś człowieka zagraża gatunkowi - czy mam prawo go zabić? 2. Przypuśćmy, że istnienie jakiegoś człowieka jest obojętne z punktu widzenia gatunku (ludzi jest wielu, a planowane zabójstwo ma mieć charakter jednostkowy). Czy mam prawo zabić? 3. Przypuśćmy, że genetyka doprowadziła do odkrycia "genu empatii", który możemy usunąć z genomu. Czy wolno ten gen usunąć i czy mają prawo zabijać się osoby pozbawione tego genu? Co w sytuacji 1, 2 i 3? |
#187 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Maska opadła | . > Jakie ma znaczenie, co Kościół kiedyś sądził o nauce?Chyba jednak ma: Historia współistnienia
Pierwotni chrześcijanie, gdy pojawili w się Rzymie, przeciwstawili irracjonalizm swych prawd dorobkowi myśli grecko-rzymskiej. Już z samego założenia nie uznawali sprzeczności z wiedzą rozumową, za jakąkolwiek ujmę dla ich religii. Św. Paweł stwierdzał w liście do Koryntian: Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża (...) Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan (...) przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić. Był to czysty antyintelektualizm, zupełnie niezrozumiały dla ceniących sobie wykształcenie i sceptyczny rozum Rzymian. Żyjący w drugim i pierwszej połowie trzeciego wieku myśliciel chrześcijański Tertulian mówi: Od czasu Chrystusa nie odczuwamy już więcej żadnej ciekawości i nie potrzebujemy badań od czasu Ewangelii. (...) Wierzę, bo jest to niedorzeczne. (...) Umarł Syn Boga - to całkiem wiarygodne, gdyż jest to niedorzeczne. Został pogrzebany i zmartwychwstał, to pewne, gdyż jest to niemożliwe. Pomiatając wartościami intelektualnymi chrześcijanie równocześnie głoszą, że tylko oni dostąpili prawdziwego objawienia i tylko oni znają słuszne zasady życia.
Epoka teologii
W średniowiecznej Europie autorytet Arystotelesa, którego dzieła były najbardziej racjonalistyczną i realistyczną filozofią antyku okazał się tak wielki, że większość jego twierdzeń (wyłączając tylko to, co zostało expressis verbis przez Kościół potępione) przyjmowano jako dogmaty wiedzy o świecie. Gdy z dzieł Arystotelesa zaczęto wyciągać materialistyczne wnioski, godzące w kościelne dogmaty, zaprzęgnięto najtęższe umysły teologiczne do przystosowania arystotelizmu dla chrześcijaństwa. Wśród nich największym był Tomasz z Akwinu (ok. 1225-74), który w swojej Sumie teologicznej, zapożyczając od Arystotelesa wiele elementów, skomponował świat zgodny z nauczaniem Kościoła i kompleksowo go objaśnił. Przykładając dużą wagę do przestrzegania hierarchii uporządkował nauki, przy czym filozofia powinna być służebnicą teologii, której przysługuje absolutne pierwszeństwo. Dla Akwinaty teologia jest królową nauk. Teologia nie czerpie z innych nauk, jako z wyższych, ale posługuje się nimi jako niższymi i służebnicami. Nie może być sprzeczności między wnioskami rozumu a prawdami objawionymi, choć nie należy zapominać, że zrozumienie chrześcijańskich dogmatów wykracza poza możliwości rozumu. Św. Tomasz uznał, że w przypadku innych zagadnień wiara nie jest jedynym źródłem poznania. Można i należy używać sfery rozumu wszędzie tam, gdzie wiedza nie koliduje z dogmatyką, a szczególnie tam, gdzie tą drogą można wesprzeć Objawienie.
Inne poglądy reprezentował angielski teolog Wilhelm Ockham (1300-50). Zajmował się przede wszystkim krytyką wiedzy i doszedł do wniosku, że znaczna część istniejącej wiedzy nie ma podstaw. Bardzo istotna i znana była jego metodologia przy rozstrzyganiu filozoficznych kwestii: wyjaśnianie zjawisk możliwie najprościej, bez mnożenia bytów ponad potrzebę (ekonomia myślenia, tzw. brzytwa Ockhama). Podjął i przywrócił Europie najważniejszą spuściznę cywilizacji grecko-rzymskiej, która była nie tyle wiedzą dotyczącą świata, co metodą jego poznawania - krytyczną i racjonalną, umożliwiającą stały rozwój wiedzy. W 1324 roku zamknięto go w areszcie śledczym Inkwizycji, skąd zbiegł po czterech latach. Wówczas został ekskomunikowany. Pomimo tego, że pod koniec życia pojednał się z Kościołem, zwalczano jego filozofię, wydając zakazy nauczania w duchu ockhamizmu.
W 1492 roku Kolumb dopływa do Ameryki. W 1543 Kopernik publikuje O obrotach sfer niebieskich. W 1600 Giordano Bruno - twórca dialektycznej koncepcji rozwoju przyrody, którą pojmował jako nieskończoną i dynamiczną całość - zostaje spalony na stosie. W 1633 inkwizycja wymusza na Galileuszu publiczne wyrzeczenie się kopernikańskich poglądów. To kilka ze sławniejszych europejskich postaci, które zamykając średniowiecze otwierają nową epokę. W opozycji do dyscypliny intelektualnej narzucanej przez Kościół wchodzimy w XV wieku w Odrodzenie z jego rozwojem myśli racjonalistycznej i przyrodoznawczej, a później w Oświecenie z jego wiarą w rozum i idee postępu, krytycyzmem oraz kultem doświadczenia i eksperymentu. Konserwatywny Kościół - wspierający i wspierany przez władzę świecką - w imię prawd boskich stara się nie dopuścić do rozwoju przyrodoznawstwa, gdyż zdaje sobie sprawę, że wraz z rozwojem nauki kurczą się obszary mitologicznego sposobu myślenia. Przedstawienie naturalnego wyjaśnienia danego fragmentu otaczającego świata powoduje, że ustaje potrzeba jego tłumaczenia nadnaturalnego, a wraz z przekraczaniem kolejnych granic tajemnicy rzeczywistości niepoznawalnej maleje potrzeba Kościoła i jego magisterium. Nowe odkrycia wywracają do góry nogami dotychczasowy porządek. Podporządkowany Bogu i jego nakazom człowiek nie jest już królem przyrody, Ziemia nie jest już centrum Wszechświata. Są drobinami rzuconymi w bezkresne przestrzenie kosmosu, gdzie nie ma góry i dołu, symetrii, początku i końca.CDN@@@ . |
#188 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Maska opadła | > One też w pewnym sensie rywalizują ze sobą. Rywalizują nawet rośliny. Wyższe drzewo przetrwa, niższe, zasłonięte przez nie - usycha.W "bardzo pewnym" sensie. Nawet jeśli uznać, że rzeczywiście rywalizują to nie jest to jednoznaczne z zabijaniem. > Przecież tego nie powiedziałem (może wyraziłem się nieprecyzyjnie).Owszem dosłownie Pan tego nie powiedział, takie jednak odniosłem wrażenie. > Ale DLACZEGO? Nie dzieje się to "po prostu" i powinno być racjonalnie wytłumaczone, jeżeli prawo ma być racjonalne, a nie opierać się na religijnych przesądach.Rozumiem więc, iż zgadza się Pan że "nie zabijaj" to nie żadna podstawa kk, co więcej nawet tam w takiej postaci nie występuje? KK z pewnością nie opiera się na religijnych przesądach. Pozbawianie życia innych jest zwyczajnie szkodliwe, czego najprostszym przykładem będzie chęć odwetu krewnych denata. Zresztą normalny człowiek nie przejawia chęci mordowania innych i nie musi tu mieć żadnych kamiennych tablic, które - podobno - były drogowskazem dla pewnego pasterskiego ludu. > Jeżeli jednak dzieje się to "po prostu", to jak rozumiem nie ma żadnych przeszkód we ustanowieniu innych praw (np. na drodze odpowiednich, demokratycznie przeprowadzonych zmian w prawach człowieka) i np. wprowadzeniu definicji "godnego życia" oraz zmienionego prawa - prawa człowieka do godnego życia (i tylko takiego życia)?Nie dzieje się po prostu. Nie ma też przeszkód w ustalaniu innych praw, choć zważając na kontekst Pana wypowiedzi są. Zwykła ludzka moralność, jakże daleka od prymitywnych biblijnych początków, gdzie kara śmierci była na porządku dziennym. Mówienie o godnym życiu to raczej domena kościoła, który to ma w zwyczaju określanie co jest godnym a co nie. |
#189 6 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Maska opadła | > >Ale nie odpowiadać na niewygodne pytania już można? Dowiem się wreszcie czy ta biblia to wymysły hebrajskich pastuchów czy też "słowo boże"?> Jedno przemieszane z drugim. W stopniu, który powinien ocenić nie gimnazjalista, ale teolog.Musze jeszcze po raz ostatni: Czyli biblia to nie w 100% slowo boze tylko troche pastuchow i troche boga? Kto wpisal sie do kogo? Pastuchy powpisywaly troche swoich historyjek do dziela boga czy bog podyktowal troche swojego tekstu do istniejacych juz historyjek pastuchow? Czy moze pisali/dyktowali jednoczesnie? No i wreszcie najwazniejsze: co jest boze a co pastusze??? Dekalog jest dzielem boga czy pastuchow????? A opis powstania wszechswiata i tego, ze rosliny i jasnosc byla przed sloncem to dzielo pastuchow czy boga???? Niech bedzie  |
#190 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Maska opadła | > >Ale nie odpowiadać na niewygodne pytania już można? Dowiem się wreszcie czy ta biblia to wymysły hebrajskich pastuchów czy też "słowo boże"?> Jedno przemieszane z drugim. W stopniu, który powinien ocenić nie gimnazjalista, ale teolog.A co to, Doskonały Bóg Wszechmogący, który przemawia czy jakaś nieudolna pierdoła pozwalająca jakimś cieciom zaciemniać jego cudowny przekaz? Po ch... się ta bieda odzywa, jak nie umie przemówić do ludzi bez tłumaczy. Samozwańczych. |
#191 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Maska opadła | . Ciąg dalszy: > Ważne jest to, co sądzi dzisiaj. (...)Uskrzydlenie
Przedwojenny intelektualista katolicki ks. Jan Salamucha napisał: Myśl ludzka bez wiary objawionej schodzi na manowce, wiara skrzydła jej daje i zarazem kierunek lotu wskazuje.
Sobór Watykański I: Istnieje podwójny porządek poznania, różniący się nie tylko źródłem, ale i przedmiotem. Różni się źródłem, bo w pierwszym przypadku poznajemy przy pomocy naturalnego rozumu, a w drugim przy pomocy wiary. Różni się przedmiotem, bo oprócz prawdy, do której może dojść rozum naturalny, przedłożone nam są również do wierzenia tajemnice zakryte w Bogu: nie można ich poznać bez Objawienia Bożego. Jan Paweł II w "Fides et ratio", najważniejszej encyklice poświęconej relacjom między religią a nauką, napisał: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.
Zastanówmy się więc, czy wiara uskrzydla naukę, czy jest dla niej handicapem. Odpowiedź wcale nie jest prosta. Religia przez wieki poważnie ucierpiała w starciu z nauką. W miarę, jak coraz lepiej poznajemy wszechświat, Bogu zostaje coraz mniej do zrobienia. Jednocześnie coraz bardziej sprawni intelektualnie wierzący ludzie nauki i teologowie próbują uzgodnić religijny i naukowy punkt widzenia. Poznaniu religijnemu nadać uzupełniający względem naukowego charakter, a naukowemu religijny. Czasem w "poważnej" polskiej publicystyce można się spotkać z opinią, że nie ma przeszkód, aby człowiek wierzący zajmował się pracą naukową. Zupełnie nie potrafię zrozumieć tego stwierdzenia, bo albo mówimy o oczywistości dotyczącej ogromnej masy wierzących uczonych, albo nie rozumiemy zupełnie słowa nauka.
Warto przypomnieć, że każdy uczony, poza zakresem swej specjalności, jest tak samo laikiem jak każdy inny człowiek. Przenoszenie autorytetu naukowego z jednej dziedziny na drugą jest zwyczajną uzurpacją. Natomiast w zakresie uprawianej przez siebie dziedziny nauki żaden z uczonych nie może opierać się na jakichkolwiek dogmatach i dlatego np. teologia jest wiedzą, ale nie jest nauką.
Nauka i wiara nie mogą być ze sobą sprzeczne, gdyż z punktu widzenia nauki zdania, których przedmiotem jest termin empirycznie nieweryfikowalny są nonsensem, także nonsensem jest przeczenie takim zdaniom. Zaś nauka zajmuje się porządkiem (sensem) empirycznie weryfikowalnego świata. Nie znaczy to, że uważam religię za przeżytek lub mało ważne zjawisko społeczne. I choć wiemy, że doświadczenie religijne jest wyjątkowo odporne na empiryczne badanie i wierzący wyrażają sprzeciw, gdy ich wierzenia chcemy poddawać próbom weryfikacji doświadczalno-rozumowej i racjonalnej dyskusji, to nie zapominajmy, że w religiach musi tkwić coś, co oni uważają za bardzo ważne. Wiara zaspokaja ich potrzeby i odpowiada na ważkie pytania. Religia może być, i najczęściej jest, racjonalna, gdyż jest wynikiem przemyśleń rozumnych ludzi; dlatego wiara na drodze spekulacji intelektualnych może znaleźć potwierdzenie.CDN @@@ . |
#192 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Maska opadła | . Ciąg dalszy II:> Ważne jest to, co sądzi dzisiaj. (...)Rewolucja ewolucji
Największym uderzeniem nauki w religijny światopogląd stało się dzieło Darwina. Jego badania i wnioski na temat ewolucji gatunków wywołały ogromny ferment ideologiczny i intelektualny (ewolucjonizm). Teologia religijna znalazła się w defensywie i została poważnie osłabiona. Dla pozytywistów było to sygnałem do natarcia. Wówczas Herbert Spencer mówi buńczucznie i drwiąco, że pokonani teologowie leżą przy kołysce każdej nauki niczym zaduszone węże przy kołysce Herkulesa.
Leon XIII rozpoczyna ostatnią znaczącą ofensywę teologii przeciw nauce. Podstawą kościelnej kontrofensywy staje się neotomizm, swoista wersja "kontrreformacji". Jednak tym razem nie tyle w odpowiedzi na wyzwania religijno-polityczne, co naukowo-filozoficzne. Walkę o dusze podtrzymali Piusowie. Pius IX pisał: System przeciwny zarówno historii, jak tradycji wszystkich ludów, wiedzy ścisłej, zaobserwowanym faktom a nawet samemu Rozumowi, nie wymagałby obalania, gdyby oderwanie się od Boga i skłonność ku materializmowi, pochodzące z zepsucia, nie szukały chciwie oparcia na tych wszystkich bredniach. I zaiste, pycha po odrzuceniu Stwórcy wszechrzeczy i ogłoszeniu człowieka niezależnym, żeby był własnym królem, własnym kapłanem, własnym Bogiem, pycha posuwa się tak daleko, że aż do zdegradowania samego człowieka do poziomu martwej materii, potwierdzając w ten sposób nieświadomie słowo boskie: Gdy przyjdzie duma, wtedy przyjdzie i hańba. Ale zepsucie tego wieku, machinacje ludzi przewrotnych, niebezpieczeństwo grożące prostaczkom, wymagają, aby tego rodzaju pomysły, jakkolwiek pozbawione sensu, skoro noszą pozory nauki, przez prawdziwą naukę były zwalczane. Pius X dodawał: Będziemy z największą uwagą chronić nasze duchowieństwo przed pułapkami współczesnej myśli naukowej - nauki, która nie oddycha prawdami Chrystusa, lecz przez swoją przebiegłość i wyrafinowane argumenty deprawuje umysły ludzi błędami racjonalizmu i semi-racjonalizmu. Pius XII w 1950 r. domaga się od wszystkich, by podporządkować się wyrokowi Kościoła, któremu Chrystus powierzył mandat na autentyczne interpretowanie Pisma i zachowanie nienaruszonych praw wiary. A w maju 1957 r. mówi: Prawda naukowa staje się ułudą w momencie, kiedy zaczyna mniemać, że zdoła wszystko wyjaśnić nie zespalając się z innymi prawdami, a zwłaszcza z tą stałą prawdą, którą jest Bóg żywy i stwórczy w wolności.
Po z górą czterdziestu latach głos zabiera Jan Paweł II: Historia pokazuje jednak, że myśl filozoficzna, zwłaszcza nowożytna, nierzadko schodzi z właściwej drogi i popełnia błędy. (...) Magisterium Kościoła może zatem i powinno krytycznie oceniać - mocą swojego autorytetu i w świetle wiary - filozofie i poglądy, które sprzeciwiają się doktrynie chrześcijańskiej. Zadaniem Magisterium jest przede wszystkim wskazywanie, jakie założenia i wnioski filozoficzne byłyby nie do pogodzenia z prawdą objawioną, a tym samym formułowanie wymogów, które należy stawiać filozofii z punktu widzenia wiary. (...) Kościół zobowiązany jest wskazywać, co w danym systemie filozoficznym może być niezgodne z wiarą, którą wyznaje. W istocie, wiele kwestii filozoficznych - takich jak zagadnienie Boga, człowieka i jego wolności oraz postępowania etycznego - stanowi bezpośrednie wyzwanie dla Kościoła, ponieważ dotyka prawdy objawionej, powierzonej jego opiece. Kiedy my, biskupi, dokonujemy takiego rozeznania, mamy być "świadkami prawdy", pełniącymi posługę pokorną, ale wytrwałą, której wartość powinien docenić każdy filozof, gdyż jest ona oparciem dla recta ratio, to znaczy dla rozumu rozmyślającego właściwie o prawdzie.
Czy nie przypomina się anegdota, w której Henry Ford zwraca się do swoich potencjalnych klientów: Możecie wybrać sobie dowolny kolor samochodu - pod warunkiem, że wasz wybór padnie na czarny? Kościół naucza: Macie pełną wolność, pod warunkiem pełnej zgodności z naszą Prawdą.
Na szczęście dzisiejszy Kościół w niewielu krajach i w niewielkim stopniu ogranicza wolność uczonych. Po prostu nie ma już takich możliwości. Hierarchowie zdają sobie sprawę, jak niesłychanie trudno w środowiskach uczonych jest utrzymać się na dotychczasowych pozycjach. Dawniej wielu, nawet najwybitniejszych uczonych było ludźmi wierzącymi. Należy domniemywać, że zdarza się tak dalej, ale też dla nikogo nie jest tajemnicą socjologiczna prawda, że wraz z wykształceniem religijność spada. Głęboko wierzących uczonych, szczególnie w naukach humanistycznych, znaleźć trudno. Dlatego Jan Paweł II kończy encyklikę pięknym odwołaniem: Na koniec pragnę zwrócić się także do naukowców, których poszukiwania są dla nas źródłem coraz większej wiedzy o wszechświecie jako całości, o niewiarygodnym bogactwie jego różnorodnych składników, ożywionych i nieożywionych, oraz o ich złożonych strukturach atomowych i molekularnych. Na tej drodze osiągnęli oni - zwłaszcza w obecnym stuleciu - wyniki, które nie przestają nas zdumiewać. Kieruję słowa podziwu i zachęty do tych śmiałych pionierów nauki, którym ludzkość w tak wielkiej mierze zawdzięcza swój obecny rozwój, ale mam zarazem obowiązek wezwać ich, aby kontynuowali swoje wysiłki nie tracąc nigdy z oczu horyzontu mądrościowego, w którym do zdobyczy naukowych i technicznych dołączają się także wartości filozoficzne i etyczne, będące charakterystycznym i nieodzownym wyrazem tożsamości osoby ludzkiej. Przedstawiciele nauk przyrodniczych są w pełni świadomi tego, że "poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistości świata czy człowieka, nigdy się nie kończy, zawsze odsyła ku czemuś, co jest ponad bezpośrednim przedmiotem badań, ku pytaniom otwierającym dostęp do Tajemnicy".CDN @@@ . |
#193 6 na 6 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Maska opadła |
> Jedno przemieszane z drugim. W stopniu, który powinien ocenić nie gimnazjalista, ale teolog.Interesujące rzeczy prawisz - to dominujące stanowisko w teologii katolickiej? Jaka konkretnie część biblii to zwykłe brednie sprzed kilku tysięcy lat, a jaka to ta część "boska"? > Nie ma w tym nic dziwnego. Np. gdyby poprosić Cię o spisanie spostrzeżeń wynikających z pobytu w mieście X, trzeba by dokonać podobnego zabiegu - oddzielić to, co subiektywne, od tego, co obiektywne.To mówisz Ci co to pisali pod "boskim natchnieniem" pisali subiektywnie? W którym to miejscu zaczynali bajdurzyć, a w którym to jeszcze zachowywali tą telepatyczną łączność z bogiem? Jak to odróżnić? > 1. Przypuśćmy, że istnienie jakiegoś człowieka zagraża gatunkowi - czy mam prawo go zabić?Co znaczy gatunkowi? Jednostkowo jak najbardziej - każdy kodeks karny to przewiduje. > 2. Przypuśćmy, że istnienie jakiegoś człowieka jest obojętne z punktu widzenia gatunku (ludzi jest wielu, a planowane zabójstwo ma mieć charakter jednostkowy).> Czy mam prawo zabić?Jak sobie takie prawo wymyślisz, które to będzie z tym zgodne. Prawo to wymysł czysto ludzki. > 3. Przypuśćmy, że genetyka doprowadziła do odkrycia "genu empatii", który możemy usunąć z genomu.A po co go usuwać? > Czy wolno ten gen usunąć i czy mają prawo zabijać się osoby pozbawione tego genu?Socjopatów skazujemy już teraz więc odpowiedź znasz. > Co w sytuacji 1, 2 i 3?Jw. |
#194 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Maska opadła | . Ciąg dalszy III:> Ważne jest to, co sądzi dzisiaj. (...)Ta sama religia, kontynuacja tej samej myśli i tego samego przesłania, ale to już inny język i inne słowa. Jest zauważalnym, że Kościół wycofuje się z dotychczasowego stanowiska względem nauki, rozumiejąc jej wagę w świadomości szerokich warstw społecznych. Trend ku niwelowaniu wzajemnych barier nauki i religii przybrał na sile. Jeszcze tak jak dawniej można spotkać kolejne, czasami dość komiczne próby racjonalizacji wierzeń religijnych, które w naukowym żargonie mówią o kwestiach teologicznych i mitologicznych, ale nowością jest inny język teologii, która zabierając głos w sprawach stosunku religii do nauki na ogół mówi już w tonie bez pogardy i przesadnej wyższości.
Zapytałem kilku wybitnych uczonych, czy dzisiaj możemy nadal mówić o światopoglądzie naukowym, czy jest to już tylko ideologiczny przeżytek. Jak dotąd, zapytani wymigują się od odpowiedzi. Widać temat jest jeszcze zbyt drażliwy. Może ktoś odpowie jednak na pytanie o rolę nauki w światopoglądzie teistycznym. Ks. Jan Salamucha napisał: W światopoglądzie katolickim dominującą rolę ma wiara i dlatego uświadomiony katolik nie pójdzie pod sztandary ani racjonalizmu, ani pozytywizmu. Racjonalizm za najwyższą instancję teoretyczną uważa rozum ludzki; pozytywizm pozwala człowiekowi krytycznemu uznawać tylko to, co da się stwierdzić doświadczalnie lub co najmniej doświadczalnie sprawdzić. Katolik ponad człowiekiem widzi Boga i dlatego nie zgodzi się na racjonalistyczną apoteozę rozumu ludzkiego; katolik widzi rzeczywistość tak bogatą, że zarozumiałą "donkiszoterią" są dla niego pozytywistyczne hasła jedynej doświadczalnej metody - mogą być to hasła słuszne na terenie pewnych nauk, ale na pewno nie wystarczą przy budowie całego światopoglądu, poglądu na całą rzeczywistość.
Nie wiem, na ile stanowisko to jest aktualne. Myślę, że dla intelektualistów teistycznych to już przeszłość. Widząc rolę Boga, potrafią jednocześnie dostrzec konieczność przeprowadzania krytycznej analizy religijnych dogmatów. Co nie mniej ważne, dostrzegają możliwości, potrzebę i wagę krytycznej dyskusji na te tematy z partnerami o innym światopoglądzie. Warto przy tym wziąć po uwagę słowa wybitnego uczonego amerykańskiego Carla Sagana: Religie, które nie dostosowują się do zmian naukowych i społecznych, są moim zdaniem skazane na zanik. Zbiór przekonań może się rozwijać i zachować znaczenie tylko wtedy, gdy reaguje na najpoważniejsze zarzuty, jakie można wytoczyć przeciw niemu. (...) Moim zdaniem religie dla własnego dobra powinny zachęcać do sceptycznej oceny dowodów, na których opierają się ich fundamentalne zasady. Nie ma wątpliwości, że religie zapewniają pociechę i wsparcie, są podporą emocjonalną i mogą być użyteczne społecznie. Z tego jednak nie wynika, że religie powinny być chronione przed krytyką i sceptyczną analizą. (...) Twierdzę, że jeżeli jakiś system wierzeń nie może przetrwać krytyki, to nie warto go głosić. Te, które są w stanie przetrwać krytyczną ocenę, zapewne zawierają przynajmniej jądro prawdy.
Moim zdaniem nie trzeba do tego nic dodawać. Mieści się w tym całe sedno stosunku współczesnych wierzących uczonych do religii wraz z ich postulatem zwiększenia racjonalizacji (unaukowienia) światopoglądu religijnego. Czy warto to robić? Odpowiedź należy uzależnić od środowiska, do którego kieruje się ofertę.Jak z powyższej wypowiedzi Izdebskiego (dla inteligentnych potrafiących ze zrozumieniem czytać) widać - rzeczywiście zmiany widać. Dlaczego tak się dzieje też inteligentni ludzie dostrzegą, a warto tylko do i dla inteligentnych pisać. > Niemniej, każdy katolik żyjący współcześnie powinien być zwolennikiem (współczesnego) poznania naukowego.Wielce Szanowny Panie, gdyby polscy katolicy przestrzegali dekalogu a wszak powinni, to mielibyśmy tu raj na ziemi. Dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane, a moją największą niechęć do katolicyzmu budzi właśnie jego obłuda, czyli pięknosłowie bez pokrycia w faktach. Nie znam ani jednego katolika, który by stosował naukowe poznanie w stosunku do przedmiotu/podmiotu swojej wiary, a Pan to wprost jest całkowitym zaprzeczeniem takiego stosunku i nie stosuje go chyba nigdzie. @@@ . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Maska opadła |
Odpowiem in extenso późnym wieczorem, jeśli można. Tymczasem przedkładam dwie równości: Teista: Istnieje Bóg-źródło moralności. Racjonalista laicki: Istnieje zwykła ludzka moralność. Obawiam się, że bardzo trudno będzie znaleźć tę "zwykłą ludzką moralność", uznawaną przez wszystkie narody i nacje (zwłaszcza przez narody i nacje nieskażone religią). Chyba że to, co my uważamy za moralne, zechcemy narzucić innym. Ta "zwykła ludzka moralność" to taki Bóg laickiego racjonalisty, a właściwie bóg, w którego istnienie racjonalista głęboko wierzy, mimo krwawych okrucieństw, jakimi pisana jest historia ludzkości bez względu na kontynent i epokę... Racjonalizm laicki to wiara w człowieka - chyba najbardziej naiwna i niedorzeczna ze wszystkich wiar. Najbardziej i najoczywiściej sprzeczna z faktami. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|