Nie jest tak, jakby
kobiety w tekstach religijnych były tylko irytującymi istotami, które chcą konfliktu - jest tak, jakby
były potworami, demonami, diabłami z piekła. Jak inaczej można zrozumieć
mężczyzn, którzy zabijają własne córki i są potem z siebie dumni? Lub spójrzmy
na zdumiewającą bibliotekę literatury mizoginistycznej, która rozciąga się od
obrazu Ewy do "Fatalnego zauroczenia"? A więc krótką odpowiedzią będzie: nie
wiem. Długa odpowiedź zawiera coś o Urazie do Matki, coś o lęku przed rebelią i
zdradą, coś o strachu przed krwią i porodem, dużo o podejrzliwości seksualnej i
obawie, dużo o konieczności bycia odważnym, silnym i twardym i niechęci do
ludzi, którzy tego nie muszą - i tak dalej. Mogę pomyśleć o wielu rozmaitych
rzeczach, które mogą być częścią obrazu, ale zasadniczo mnie to zadziwia.
Do tekstu.. |