Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.119.275 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2748 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"Jako Miś o Bardzo Małym Rozumku, pamiętaj, że Rzecz, która przedstawia się dorzecznie w twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim."
 
Komentarze do strony Bardzo młoda mama to też mama

Dodaj swój komentarz…
Adam Wojtkiewicz - Bardzo fajny artykuł
ale szczerze współczuję głupiej koleżanki. Mi rodzice dali do czytania "O dziewczętach dla dziewcząt" i "O chłopcach dla chłopców" (tak, obie, żebym wiedział co się dzieje z obu stron). Dali mi tak wcześnie, że czytałem parę razy i sporo czasu minęło zanim zrozumiałem wszystko, a niektóre rzeczy były niestety i tak dosyć mgliście opisane. W każdym razie wszystko się szczęśliwie skończyło :D
Autor: Adam Wojtkiewicz  Dodano: 16-03-2009
Reklama
Jarus - nauczyciele  0 na 8
Ja bym jednak zaproponował troszkę więcej logiki w tym o czym Pani pisze. Zmniejszanie się wieku inicjacji seksualnej wraz z polepszaniem się kondycji ludzkiego ciała czy konsumpcją, świadczy tylko o tym, że konsumpcja i mniejszy wiek inicjacji seksualnej są zjawiskami dzisiaj występującymi. Nie świadczy to jeszcze o tym, że konsumpcja ma coś wspólnego z wcześniejszą inicjacją seksualną. A jak świadczy to proszę to wykazać, a nie pisać o „nieubłaganych statystykach”. Jak ktoś tak bardzo nawołuje by tych i tamtych edukować to wypadałoby, aby najpierw sam nauczył się rozgraniczać pewne proste sprawy. Istota wczesnego wieku inicjacji seksualnej tkwi w tym, że dzieci są coraz częściej wychowywane przez ekran komputera i podwórkowe rozmówki, a rodziców nie ma bo ciężko harują na chleb – a więc to zanik kontroli i nadzoru zachowania dziecka powoduje spadający wiek inicjacji seksualnej. A jak jeszcze Pani nic z tego nie rozumie to warto zapoznać się ze statystykami z Anglii, gdzie edukacja seksualna jest praktykowana od wielu lat i to z odwrotnym skutkiem. A ten pomysł z przymusową edukacją dla rodziców trąci faszyzmem i nawet jak na reguły państwa demokrartycznego jest nie do zaakceptowania. 
Autor: Jarus  Dodano: 16-03-2009
Ela Grabarczyk-Ponimasz - Edukacja
... edukacja, edukacja. Tyle trzeba, przynajmniej na początek. Edukacja.
Autor: Ela Grabarczyk-Ponimasz  Dodano: 16-03-2009
ellubis - ad Jarus   1 na 1
najwyraźniej w świecie nie to samo czytamy i nie tą samą logiką się posługujemy:
 
partnerstwo.one(*)_dramat_spoleczny,artykul.html
Autor: ellubis  Dodano: 16-03-2009
kortyzol - a mnie to irytuje...   2 na 2
Mam w familii ze trzy takie młode matki, które oprócz zajścia w ciążę nie mają się czym pochwalić. I obnoszą się ze swoim "doświadczeniem" i "mondrościom rzyciowom" bo one "są matkami" i "się spełniają" w swoim macierzyństwie, utrzymywane razem ze swoimi niedorobionymi mężusiami przez rodziców obu stron. No czad poprostu :) Boli mnie, że patrzą na mnie z góry. Nie zamierzam niczego im ułatwiać ani pompować ich poczucia dumy z własnej głupoty. Teraz jest tyle możliwości uzyskania potrzebnej wiedzy, że brak rozmowy z rodzicami to żałosne tłumaczenie.
Autor: kortyzol  Dodano: 16-03-2009
Jarus   1 na 3
Co do literatury to ja jestem pewien, że czytamy biegunowo odmienne rzeczy. Choć dawniej czytaliśmy to samo (do dzisiaj na półce mam Lenina, Lukacsa czy Marcuse'a) to ja jednak zrozumiałem komunistów i teraz czytam mądrzejsze książki. Jak chce Pani coś przekazać to proszę o tym napisać, a nie odsyłać mnie do "naukowych" artykułów na onecie na które, jest w stanie odpowiedzieć byle przypadkowy komentator. Czy udowodni Pani zależność między konsumpcją i dobrym zdrowiem, a wczesnym wiekiem inicjacji seksualnej czy też odeśle mnie Pani do dyrektyw unijnych ?   
Autor: Jarus  Dodano: 16-03-2009
Tronicki  -6 na 10
PRosze sobie samemu za swoje pieniądze "EdukowaC" swoje dzieci a nie brać się za życie seksualne nie swoich dzieci, 1/3 nastolatków poniżej 15 roku żucia ma już za soba pierwsze przeżycia seksualen ? A to ciekawe...
Problemem jest to że rodzice śa ubezłasnowolnieni przez państwo, ojciec nie może zbić dziecka bo pójdzie siedzieć, matka nie może zajmować się swoimi dziećmi bo musi pracować, to własnie upadek tradycyjnej rodziny prowadzi do patologii i przedwczesnych inicjacji seksualnych, dzieci czerpią wzorce z ludzi w stylu doda to się nie dziwmy.
Ja się nie bede godzić na konserwowanie tego tupu rzeczy i wole swoje dziecko wychowac w normalnym zdrowym domu zdala od "edukatorów". Przykład wielkiej Brytanii, antykoncepcja refundowana, edukacja seksualna ? Idzie na to mnóstwo kasy, efekt ? Najwiecej małolat z brzuchem w europie. Ale tam panstwo odbiera dzieci rodzinom już w wieku 5ciu lat i nikt nie widzi że to właśnie jest problem
Autor: Tronicki  Dodano: 16-03-2009
n0e   2 na 2
@Jarus
o widze, ze pan jak i ja rozstal sie z lewicowymi mrzonkami.

@Tronicki
jest jedna metoda pogodzenia tych, ktorzy chca edukacje seksualna i tych ktorzy jej nie chca. sa to szkoly prywatne oraz zlikwidowanie odgornie narzuconego programu MENowskiego. dla niektorych moze to brzmiec szokujaco ale dzieki temu moga istniec szkoly, w ktorych edukacja seksualna bedzie uczona i te, w ktorych ona uczona nie bedzie. rodzic bedzie mogl poslac do tej szkoly, ktora bedzie wolal. na skutek konkurencji szkoly beda musialy walczyc o dzieci czyli starac sie zeby ich programy byly jak najlepsze - bo do tych, ktore beda dawaly najlepsze efekty beda wysylali rodzice dzieci. ceny tez nie beda mogly byc przesadzone bo nikt nie bedzie posylal tam dzieci.

co do samej edukacji seksualnej - w USA bylo przeprowadzanych wiele badan na temat skutecznosci roznych metod edukacji seksualnej i zarowno klasyczna edukacja w szkolach jak i edukacja o wstrzymywaniu sie do slubu mialy podobna skutecznosc w zapobieganiu ciazom wsrod mlodziezy, czyli niewielka. a co faktycznie dawalo wymierne korzysci? jak sie okazalo - przeprowadzanie pogadanek z rodzicami, ktorzy mieli z tym problemy, jak powinni rozmawiac z dziecmi o 'tych sprawach'. oni sami przekazywali to dzieciom w najwygodniejszy dla nich sposob.
Autor: n0e Dodano: 16-03-2009
Crystiano - Na pewno?
"Wraz ze wzrostem dobrobytu, lepszym odżywianiem i zdrowiem, z wszechobecnym rozseksualizowaniem społeczeństwa, z opanowaniem sfery seksu przez komercję, z łatwym dostępem do portali erotycznych w Internecie, wiek inicjacji seksualnej znacznie się obniżył."

Z jednej strony stwierdzenie może i logiczne, z drugiej niekoniecznie. W społeczeństwach o niskim poziomie cywilizacyjnym czy społeczeństwach średniowiecznych wiek matek był (i dzisiaj jest) często właśnie około 15 lat albo i mniej. Tak więc nie zależy to ani od ilości seksu w mediach czy zdrowia ale właśnie edukacji seksualnej, która na przykład w społecznościach Afryki/Azji jest zatrważająco niska ( co wiąże się również z rozwojem AIDS).

A sama edukacja seksualna? Sądzę że jest w Polsce na poziomie przeciętnym, coraz mniej jest rodziców o tak bardzo konserwatywnych poglądach (z rozmów z kolegami/koleżankami wynika że większośc o tym rozmawiała). Rodzice zdają sobie sprawę ze zgubnego wpływu mediów/podwórka i wolą sami zareagowac.

Spirala w wieku nastoletnim? To chyba dosyc kosztowny wydatek:P 
Autor: Crystiano  Dodano: 16-03-2009
n0e - cd...
aha jeszcze jedna rzecz. lewica by sie na proponowane przeze mnie rozwiazania nigdy nie zgodzila... oczywiscie twierdzac, ze biednych na pewno przez to nie byloby stac na edukacje. czy bylby to na prawde jedyny powod? czy moze raczej gdyby edukacja byla poza kontrola rzadzacych elit nie bylyby juz mozliwe kolejne proby inzynierii spolecznej w duchu kulturowego marksizmu?
Autor: n0e Dodano: 16-03-2009
Abaddon - @n0e
Problem biednych zresztą można zlikwidować w inny sposób, poprzez wprowadzenie bonu edukacyjnego, jaki proponował Friedman. Szkoły państwowe nie są do tego potrzebne.
Autor: Abaddon Dodano: 17-03-2009
Mareknufc - ...  -1 na 5
Czy to strona faszysta.pl? Takie można odnieść wrażenie, kiedy się czyta, że " Szkoły powinny wprowadzić jak najszybciej obowiązkową edukację seksualną i to nie tylko dla uczniów, ale też, a nawet przede wszystkim dla ich rodziców" Czyli co, ja, człowiek dorosły, spełniający się w życiu zawodowym i rodzinnym, mam spakować książki do plecaczka i pędzić do szkoły na zajęcia z uświadamiania seksualnego? A potem być przepytywanym i wyrywanym do tablicy, aby udowodnić, że przerobiłem zadany materiał? Takiej paranoi to nawet w Związku Sowieckim i III Rzeszy nie wymyślono. Kursy marksizmu-leninizmu w przyzakładowych szkółkach nie były obligatoryjne dla dorosłych, a w III Rzeszy indoktrynacja owszem, była obowiązkowa, ale dla dzieci. Tymczasem w "wolnej" Polsce chcą mnie reedukować. Nawet nie muszę być kryminalistą, wystarczy, że mam "złe" poglądy. Nawołuje się do szacunku dla wszelkiej maści dewiantów, a poglądy tradycjonalistyczne uznaje się za dojrzałe do wyplenienia. Nazywają to tolerancją. Co do moich dzieci, to ja sobie nie życzę, aby takie zideologizowane zajęcia były obligatoryjne. Mam w Konstytucji zapisane prawo do wychowania dzieci w zgodzie z własnym światopoglądem i domagam się jego respektowania. Wych. seksualne moze być fakultatywne, tak jak np. zajęcia z religii.
Autor: Mareknufc Dodano: 17-03-2009
ellubis - zreasumujmy   2 na 2
jak widzę, jedni chcą zawrócić Wisłę kijem i wrócić do "starych dobrych czasów", czyli bijemy dzieci, kobiety do garów, drudzy po prostu udają, że problemu nie ma (może i jest, ale w tej strasznej rozwiązłej Anglii), trzeci uważają, że współpraca rodziców ze szkołą to faszyzm + stalinizm... szkoda gadać!

jeszcze raz, nie twierdzę, że to dobrze, że mamy młodociane matki, ale faktem jest, że wiek inicjacji się obniżył i w związku z tym niebezpieczeństwo istnieje, i to nie tylko w Anglii, wrzućcie sobie w różnych językach pojęcie matki-nastolatki (mamans-ados, Teenie Mütter, mamme-adolescenti...), a zobaczycie, że problem pojawia się wszędzie (w naszej kulturze, bo w innych to wygląda inaczej i nie chcę się tu teraz rozwodzić jak). więc po pierwsze trzeba nasze dzieci uświadamiać zawczasu, a po drugie wiedzieć, co się z nimi dzieje, z wyczuciem wprowadzać dojrzewające dzieci w życie, uczyć je asertywności, stawiania granic itd.

jak pisze nOe, najlepsze rezultaty daje współpraca rodziców ze szkołą, czyli potwierdza to, co i ja propaguję. dziękuję, nOe:)

@Crystiano: to nie jest tekst o tym, w jakim wieku dziewczynki w różnych rejonach świata dojrzewają, więc nie rozwijałam tego tematu, reszta później
Autor: ellubis  Dodano: 17-03-2009
Pawed
Niestety artykuł jest oparty na prasie, czy internecie a nie na badaniach statystycznych. Demografia jest nauką i nie należy jej się bać. 61% kobiet w Polsce w wieku do 29 lat jeszcze nie urodzila zadnego dziecka. Wiec trend jest zdecydowanie odwrotny niz sugerowany przez autorke. To że są przypadki posiadania dzieci przez dzieci to tak naprawde nie jest niec dziwnego, to tylko nasze uwarunkowanie kulturowe wymagajace przynajmniej 20 lat zeby dojrzec do roli rodzica. I te przypadk
Autor: Pawed Dodano: 17-03-2009
ellubis - ad Pawed
ciekawa jestem skąd Pan Pawed wie, na czym oparty jest artykuł? i dlaczego sugeruje, że boję się demografii? wiem skąd, z własnej głowy! ;) i z tego jak odczytał mój artykuł, przez pryzmat własnego rozumienia. niestety, błędnego. otóż nie zrozumiał Pan o czym piszę. nie piszę o tym, że wszystkie kobiety rodzą coraz wcześniej, ale że będą się zdarzały wczesne ciąże, bo wiek inicjacji się obniżył, jeżeli dzieci nie będą odpowiednio wcześnie uświadamiane. natomiast to, że coraz większy procent kobiet decyduje się na pierwsze dziecko później niż to dawniej bywało, to prawda, ale nie jest przedmiotem mojego artykułu.  
Autor: ellubis  Dodano: 17-03-2009
ellubis - ad Mareknufc   4 na 4
no, dobra, rozbierzmy to:
 
czy zgodzi się Pan ze mną, że rodzice dzieciom mają swoje obowiązki takie jak szczepienie swoich dzieci, czy posyłanie ich do szkoły? tak? to bardzo się cieszę, bo gdyby tak nie było, to część rodziców z całą pewnością by to zaniedbywała i mielibyśmy epidemię czarnej ospy i powszechny analfabetyzm.
 
czy zauważył Pan, że dyktatury w naszej tu cywilizacji przeszły do historii? zdaje się, że nie, bo ciągle Pan uważa, że "państwo to oni" i ci źli "oni" coś Panu narzucają. otóż mam dobrą wiadomość, tamto to historia, a państwo to my! i jeżeli regulujemy i egzekwujemy pewne sprawy, na przykład edukacji, to robimy to dla swojego własnego dobra.
 
a czy zgadza się Pan, że znajomość biologii to nie indoktrynacja? i że nauka o tym, jak funkcjonuje człowiek to dział biologii? mam nadzieję!
 
teraz będzie gorzej, ale może dojdzie: otóż jeżeli szara strefa aborcyjna w PL jest jaka jest, to znaczy to tylko jedno, że edukacja dotycząca antykoncepcji jest w powijakach.
 
resztę, a to że do tablicy, a to że "'złe' poglądy" i cały ten stek bzdur pominę, ale muszę powiedzieć, że martwi mnie ogólny poziom takich wypowiedzi :(
Autor: ellubis  Dodano: 17-03-2009
Anna Brakoniecka - Dokladnie
Tak, trzeba i nad tym pracowac, zgadzam sie. Mnie uswiadamial tata, nie raz i nie dwa. I to duzo wczesniej, spokojnie, bez smiechow, rzeczowo, prosto. Powinno sie miec wiecej tak nastawionych rodzicow.
Autor: Anna Brakoniecka Dodano: 17-03-2009
n0e - @ellubis
oczywiscie zrozumiala mnie pani po swojemu, wiec rozwine moze moja mysl. tak, najlepsze efekty daja rozmowy rodzicow z dziecmi. nie, nie powinno sie nikogo wysylac na zadna 'przymusowa' edukacje.
prawda jest taka, ze swiatopoglad kazdego jest inny. panstwo nie powinno ingerowac w swiatopoglad zadnego z obywateli, a to wlasnie pani probuje uczestnikom dyskusji wmowic. ja rozumiem, ze dla pani trzeba przymusowo edukowac tych, ktorzy odstaja od pani wizji ludzkosci ale to pani problem.
i niech pani nie wmawia, ze jest to tylko kwestia nauczania biologii. akurat rozmnazanie ludzi jest juz na lekcjach biologii.

@Anna
no i wlasnie to jest najlepszy model - przekaz przez rodzicow.
Autor: n0e Dodano: 17-03-2009
Crystiano
ellubis - zgoda że tekst nie jest o dojrzewaniu dziewczyn w różnych stronach świata, ale można spojrzec na średniowieczną Europę - niższy poziom cywilizacyjny, słabe zdrowie i żywienie, brak "rozseksualizowania" społecznego (wręcz przeciwnie) a mimo to zachodziły w ciążę w wieku tych kilkunastu lat.
Ogólnie zgadzam się  z Panią w sprawie ważności i wagi edukacji seksualnej, ale nic na siłę, zmuszanie rodziców odniesie skutek przeciwny do zamierzonego. Jak napisałem wcześnie, coraz więcej rodziców samych decyduję się na edukowanie, bo to nawet dla konserwatystów "mniejsze zło" niż niechciana ciąża, HIV itd.
 Takie podejście skrajnie "anty" jest raczej dzisiaj niemożliwe, chyba że w jakiś małych miejscowościach, wsiach itd.
Autor: Crystiano  Dodano: 17-03-2009
ellubis - ad nOe   2 na 2
a, to przepraszam, że Panu podziękowałam :( myślałam, że mówi Pan o mądrej, wyważonej, sensownej współpracy rodziców ze szkołą, w końcu ich dzieci spędzają w szkole 3/5 dnia i nauczyciele niejedno dostrzegają, czego rodzice nie widzą. nie mówiłam o przymusie mówiłam o obowiązku takim jak na przykład chodzenie na wywiadówki, czyż to nie jest obowiązkiem każdego rodzica? nawet jeśli nie ściganym przez wymiar sprawiedliwości? mój wewnętrzny etos mówi mi, że pewne rzeczy są obowiązkiem, nawet jeśli mi nie grozi za to sąd. zbieram na przykład kupy po moim psie, choć, Bóg mi świadkiem, należę w PL do mini-szości, niedawno pewien mój "psi" znajomy poinformował mnie, żebym się nie bała i nie zbierała, bo "tu straż miejska nie chodzi", ja jednak zbieram, bo uważam, że jest to mój psi obowiązek, co zaś do oburzonych rodziców, że to oni chcą wpajać swój światopogląd swoim  dzieciom i że konstytucja im to gwarantuje, to super, tylko proszę mi powiedzieć, skąd ta szara strefa aborcyjna? hobby jakieś czy co do cholery? ;(
Autor: ellubis  Dodano: 17-03-2009
Dominika - z innej beczki
zarówno treść jak i przesłanie tekstu bardzo mi odpowiada. córkę uświadomiłam rychło w czas, jednak jej introwertyczne usposobienie wcale mi tego nie ułatwiało, wręcz przeciwnie - po pogadance nastąpiła błyskawiczna ewakuacja pozostawiająca mi spory niedosyt dydaktyczny (mieszkamy w mieście, wiejskich krewnych nie posiadamy, motylki się nigdy nie napatoczyły wiec trzeba było uciec się do suchej teorii, bez malowniczych przykładów praktycznych). Ale, ale... O czym to ja chciałam pisać? Otóż z treści artykułu jasno wynika ile lat ma autorka. Rożnica wieku miedzy nami jest niewielka, wiec zaledwie kilka lat później i ja trafiłam do ginekologa w celu miedzy innymi uzyskania porad antykoncepcyjnych. nie było to w Krakowie, a w prowincjonalnej jeleniej gorze. od lekarza wyszłam z recepta na spiralę antykoncepcyjną fińskiej firmy, którą to nabyłam w pierwszej z brzegu aptece (zaznaczam ze było to przed przełomem cywilizacyjno-ustrojowym). moje wątpliwości dotyczące założenia spirali przed ciążą lekarz zbył stwierdzeniem ze spirala którą mi poleca jest bardzo bezpieczna, a świat pełen jest przesądów, a na pytanie dotyczące bólu usłyszałam lakoniczne "jeśli Cię zaboli, to mi nie zapłacisz". zapłaciłam, wiec nie bolało. żadnego znieczulenia nie było, i nie było takiej potrzeby. od tamtej p
Autor: Dominika Dodano: 17-03-2009
Dominika - ciąg dalszy ;)
od tamtej pory wielokrotnie zakładałam i wyjmowałam spirale u rożnych lekarzy i nigdy, ale to przenigdy nie odczulam bólu większego niż zwykły dyskomfort towarzyszący kobiecie w takiej sytuacji, a nie sądzę żebym była jakoś specjalnie odporna w tej kwestii. macica jest po prostu skromnie unerwionym organem, a spiralę wprowadza się do niej umieszczając ja (spiralę) wcześniej w rurce przypominającej średnicą słomkę do napojów, którą po wprowadzeniu owej słomki w naturalny otwór w macicy w okresie tuż po menstruacji, czyli w momencie kiedy jest dodatkowo bardziej drożny "wypycha się" w jamę macicy przy pomocy tłoczka podobnego do tego jaki jest w zwykłej strzykawce, usuwając po całym procesie "słomkę", pozostawia się jedynie "wąsy" spirali wystające nieznacznie z szyjki, które to służą do wyjęcia jej w odpowiednim momencie. Wybaczcie ten "obrazkowy" opis, ale z całym szacunkiem dla autorki - edukację seksualną rozpocznijmy od maksymy "po pierwsze nie szkodzić" - czyli: nie straszmy naszych dzieci.
Autor: Dominika Dodano: 17-03-2009
Mareknufc - ad ellubis
Dlaczego a priori przyjmuje się, że obowiązkowa edukacja do 18 roku życia z programami przygotowywanymi przez MEN i obowiązującymi nawet w szkołach prywatnych, jest słusznym rozwiązaniem? Co innego szczepienie ochronne (zależy przeciwko czemu; może niedługo wprowadzą szczepionki rodem z powieści Huxley'a i wtedy nie będzie to już dobre), a co innego przymus państwowej indoktrynacji. Gdyby konsekwentnie przyjmować założenie, że państwo ma wziąć odpowiedzialność za wszystkich swoich obywateli, to powinno także kontrolować żywienie małych dzieci, bo a nuż źli rodzice nie podadzą witamin i obywatel będzie w przyszłości dużo chorował i mało pracował na utrzymanie administracji państwowej! Sprowadzam ad absurdum, ale tak jest. W ogóle kwestie wychowania i edukacji dzieci powinny być wyłączone spod kompetencji urzędników. Po drugie, nie zauważyłem, aby dyktatury przeszły do historii. Mam przecież demokrację, a wiadomo, że Hitler doszedł do władzy na mocy skrajnie demokratycznej konstytucji weimarskiej, bardziej demokratycznej niż obecna ustawa zasadnicza RFN. Nie chcę czytać tych mieszczańskich banałów, że "państwo to my". Przepraszam, ja żadnym państwem nie jestem, od państwa chcę świętego spokoju, ja sobie w życiu poradzę bez instacji urzędników. Nie mam także wpływu na losy państwa
Autor: Mareknufc Dodano: 17-03-2009
Mareknufc - heh
, właściwie to większość (wszystkie?) najważniejsze decyzje, jakie podejmuje Naród bezpośrednio bądź przez swoich przedstawicieli są sprzeczne z moim własnym poglądem na daną sprawę. Nie ufam władzy, uważam, że istnieje silna opozycja na linii "społeczeństwo-rządzący". A swoją drogą, to Pan ellubis, który tak puszcza w niepamięć dyktaturę i twierdzi, że władza robi wszystko dla naszego dobra, zapewne popierał Romana Giertycha, który w 2006r. został minister EN i zaczął reformować szkołę w duchu katoendeckim? Czy może Pan ellubis wraz z "zaangażowaną" młodzieżą krzyczał "Giertych do wora, wór do jeziora"? Znajomość biologii nie jest indoktrynacją, ale jako liberał uważam, że mam prawo jej nie znać. Biologia a edukacja seksualna to zupełnie dwie inne sprawy. Właściwie to edukacja seksualna zawiera się w przedmiocie nauczania biologii, więc wydzielanie jej w ramy autonomicznego przedmiotu uważam za zbędne. Na razie największe problemy z owym mitycznym "podziemiem aborcyjnym" i ciążami nieletnich mają te kraje, które najlepiej "edukują". A ognia nie gasi się benzyną. 

"Złe" poglądy to ważna kwestia. Autor artykułu postuluje obowiązkową (sic!) reedukację pewnych grup ludności. Kryterium wyróżnienia osobników do reedukacji są właśnie poglądy konserwatywne, "złe".
Autor: Mareknufc Dodano: 17-03-2009
Dominika - wtręt nie na temat
@ Mareknufc
ellubis to Pani, w dodatku z treści jej postów jasno wynika że jest autorką komentowanego artykułu. ale żeby na to wpaść, trzeba by to wszystko czytać... komu by się chciało? ;P
Autor: Dominika Dodano: 17-03-2009
Tronicki
Edukacja seksualna na zachodzie zmainieła sie w tube propagandową mająca narzucić społeczeństwu nowoczesną obyczajowośc i jak najbardziej nie ma nic wsolnego z nauką, bo przeciez do wytłumaczenia działania prezerwatywy nie potrzebny jest nowy przedmiot. Ci nowi "Postempowcy" niczym nie róznią sie od kleru, chcą poprostu księdza zastąpić "edukatorem". Problem jest jednak w tym że boja sie sprawdzenia tego w realiach i wystawić na działanie sił rynkowych, gdzie rodzice zdecydowali by co jest najskuteczniejsze i najlepsze, wtedy by sie okazało, kto naprawde chce płacić za swoje pieniadza za takie a nie inne metody wychowywania swych dzieci.
Autor: Tronicki  Dodano: 17-03-2009
Prezmyk - 0 tolerancji dla pedofilii
"2. Prawo mówiące, że życie seksualne z osobą poniżej 15-go roku życia
jest występkiem, jest prawem rozbiegającym się życiem. Rzeczywistość
wygląda inaczej i prawo musi się liczyć z rzeczywistością, jedna
czwarta dziewcząt i jedna trzecia chłopców poniżej 15-go roku życia ma
za sobą pierwsze doświadczenia seksualne, punkt!"

Co to za brednie? Ma Pani coś wspólnego z pedagogiką lub psychologią dziecięcą? Dziecko to dziecko. Można je bardzo łatwo oszukać i wykorzystać. Trzeba je bronić przed staruchami co manipulują dziećmi i właśnie wykorzystują! Dzieci też chcą mieć prawo głosu, może wprowadźmy pajdokrację?
Co do edukacji zgadzam się.
Kwestia prawna - negative!
Autor: Prezmyk  Dodano: 17-03-2009
MareKaczmarek
Problem zawsze leży po środku,sądzę iż dużą rolę odgrywają rodzice oni właśnie często nie robią z tego żadnego problemu i nie starają się rozmawiać ze swoimi dziećmi na tematy dotyczące życia.I nie chodzi tu tylko o tą sexulaność,ale rodzice stają się w niektórych rodzinach obojętni twierdząc iż jeśli dziecko ma co do jedzenia i jest odziane to nie ma większych problemów.Wiele młodych matek są nimi dlatego że rodzice nie potrafili im pomóc ,poromawiać na tematy ,które zwyczajnie ich przygnębiały i trapiły.Chcąc się trochę odgryść zaczeli prowadzić inne rozrywkowe życie no i wczesną "praktykę sexualną",która doprowadza do wpadek.Dobrze jest gdy rodzice w miarę się opanują i póżniej pomagają swoim dzieciom i wnukom,jeśli dojdzie do tego życzliwość i częste rozmowy z rodzicami na różne tematy wówczas dzieci i rodzice na wzajem się przepraszają.I wszystko się układa ,a córka czy syn żyją w zwiąsku ze swoją sympatią.Często biorą ślub.Jednak takie sytuacje nie są aż tak częste w "polsce",braukuje porządnych wzorców dla młodzieży .Te wzorce mogliby śmiało  przekazać postępowi rodzice,których też jest mało.Dodam  tyle iż w Niemczech  dziecio dużo wcześniej się wszystko tłumaczy.A i dużo mniej jest młodocianych rodziców.
Autor: MareKaczmarek  Dodano: 17-03-2009
n0e - @Tronicki
alez drogi przedmowco, to nie jest tak ze oni, w sensie politycy lewicowi, boja sie sprawdzic koncepcji wychowania seksualnego w warunkach rynkowych. o nie, problemem tu jest przeciez 'rownosc' - nie moze byc tak, ze jedni beda 'oswieceni' tak jak to definiuje ustawa, a inni nie... a wiadomo, wszystkich trzeba uczyc 'rowno', stad musi byc obowiazkowa edukacja panstwowa, tj dla wszystkich, z tresciami ustalanymi przez panstwo. to ze rozne szkoly moglyby uczyc roznych rzeczy jest nie do pomyslenia dla "wyrownywaczy" lewicowych.
Autor: n0e Dodano: 17-03-2009
MareKaczmarek
Owszem sexualność w Niemczech jest  powszechna ,ale nie aż na tak wysokim poziomie jak u nas.U nas wystarczy kupić zwykły program telewizyjny  i już ma się na tylnich stronach masę dziwnych ofert matrymonialnych i wspólczuje  rodzicom którzy z niechcenia muszą jakąś bajkę opowiedzieć dzieciom co to jest.<?xml:namespace>
Tak więc ja sądzę że problem tkwi po środku kiedy to rodzice ani dzieci nie potrafią znaleść wspólnego języka i nie potrafią użyc persfazji i wytłumaczyć bez zbędnych ceregieli co do czego służy itd.Problemy  róznych szeblów z którymi boryka się młodzież są rozwiązywane poprzez uzycie innych rozwiązań jak rozmowa z rodzicami-której często obie strony unikają.
Autor: MareKaczmarek  Dodano: 17-03-2009
Róża - @-/--  -1 na 1
Bardzo interesujący artykuł. czytałam z przyjemnością. Ma Pani rację droga autorko, że wychowanie seksualne jest znikome w Polsce. Ostatnio na jednym z forum jakaś zatroskana małolata pytała, czy to prawda, że maczanie penisa w winie zapobiega ciąży-to tak nieprawdopodobne, że śmieszne. Ale są ludzie, którzy takimi zabobonami się sugerują.
Autor: Róża Dodano: 17-03-2009
Tropnicki   1 na 1
I tak oto na podstawie jedneog patologiczno-idiotycznego przypadku tworzy się norme :) to tak jak z tym "Bo zupa była za słona" i już wiaodmo że 95% mężczyzn bije swoje żony ze względu na niski poziom umięjetności kulinarnych. A ja czytałem że  wUK gdzie jest edukacja seksualna, gdzie rodzina prawie nie ma wpływu na wychowywanie dziecka a o wszystkimd ecyduje państwo, dziewczynynki myśla że stanie na głowie uchroni je od zapłodnienia po stosunku seksualnym ! ;/
Autor: Tropnicki  Dodano: 17-03-2009
ellubis - ad Prezmyk
aszszsz... muszę powiedzieć, że to już trzeba wybitnie złej woli, żeby mój tekst zrozumieć, jak Pan Prezmyk tu suponuje :(((

pisze Pan: "Dziecko to dziecko. Można je bardzo łatwo oszukać i wykorzystać. Trzeba je bronić przed staruchami co manipulują dziećmi i właśnie wykorzystują!"

a ja piszę o sytuacji, gdy chłopak 15,5 ma dziewczynę 14,5 i w swoich pierwszych doświadczeniach seksualnych idą za daleko, bo natura ich pcha, wychowanie nie powstrzymuje a wiedza nie ostrzega.

gdzie Pan tu widzi relację dziecko-staruch? gdzie??? czytać Pan nie umie??? myśleć???

pedofilia jest dokładnie zdefiniowana: jest to zaburzenie seksualne, w którym osoba dorosła osiąga satysfakcję seksualną przez kontakt z dzieckiem w okresie _przedpokwitaniowym_. statystyki policyjne oraz badania psychologiczne mówią, że 90% przypadków pedofilii dotyczy heteroseksualnych mężczyzn, 9% mężczyzn homoseksualnych lub biseksualnych, marginalny 1% przypadków dotyczy kobiet.

w moim artykule jest mowa o okresie dojrzewania. i ani trochę mniej! więcej też nie!
Autor: ellubis  Dodano: 18-03-2009
wsj - seks to zarowno przyjemnosc jak i ODPOWIEDZIALNOSC
Popieram stanowisko Kortyzol: "trzy takie młode matki, które oprócz zajścia w ciążę nie mają się czym pochwalić. I obnoszą się ze swoim "doświadczeniem" i "mondrościom rzyciowom" bo one "są matkami" i "się spełniają" w swoim macierzyństwie, utrzymywane przez rodziców obu stron.
Jestem po stronie tych zaskoczonych, niezadowolonych dziadkow, ktorzy nie godza sie bezkrytycznie utrzymywac i wyreczac mlodych trutniow. Zeby zorientowac sie jak ta wyzwolona seksualnie mlodosc mysli wystarczy zajrzec na tematyczne fora dyskusyjne.
Autor: wsj  Dodano: 18-03-2009
ellubis - ad Dominika i Crystiano
ból trudno zmierzyć, a ja jestem straszliwie wręcz mało odporna na ból, w moim odczuciu bolało jak piernik... ale nie chcę straszyć, niech się każda dziewczyna/kobieta przekona sama i sama zmierzy ile to jej indywidualnych jednostek bólu, w porównaniu z porodem to zapewne ukąszenie komara ;(
 
w średniowieczu od chwili, gdy dzieci zmieniały wygląd w osoby dojrzałe, czyli widać było, że przestały być dziećmi (co się oczywiście wiąże z wewnętrznymi przemianami w dorosłość) kobiety mogły w wieku 12 lat wychodzić za mąż, mężczyźni w wieku 14 lat. świadomie piszę kobiety/mężczyźni, bo właśnie tak byli postrzegani. nie było przedłużania dzieciństwa spowodowanego prolongacją kształcenia. jak to się w kulturze zmieniało do poczytania w fascynującej "Historii dzieciństwa" Philippe Ariesa.
 
co zaś do wcześniejszego dojrzewania, opinie socjologów/lekarzy są takie:
 
"W ostatnich latach obserwuje się w krajach rozwiniętych 'akcelerację' – przyspieszone wchodzenie w wiek dojrzewania, co prawdopodobnie wiąże się ze zdrowszym odżywianiem dzieci."
 
jeśli dodać do tego przyśp. dojrz. psychiczne, bo dzieci nie żyją już pod kloszem, mają kontakt z mediami itd., to mamy to, o czym piszę.
Autor: ellubis  Dodano: 18-03-2009
wuesjot - mlody ojciec to tez ojciec
Pani Elzbieto, zwolennikami racjonalizmu sa osoby nie wierzące w dzieworodztwo czy zechcialaby Pani napisac teraz artykul, ze mlody ojciec to tez ojciec i jako taki jest odpowiedzialny za swoja plodnosc. Tak niewiele trzeba zeby ciaza byla racjonalnym wyborem a nie spustoszeniem w zyciu mlodej mamy, jej rodzicow, rodzenstwa, rodziny albo kolejnym wychowankiem bidula.
Autor: wuesjot  Dodano: 19-03-2009
marysieńka - młodość...
Witaj Elu!
Cudny miałaś rok 1972. Ja takiego nie miałam, ale za to moja córka została wysłana wcześnie do ginekologa i nie miała takich stresów jak ja.  Nie mówiłam jej głupot, że cnota jest dla męża... Nie ma stresów związanych ze strachem, że zajdzie w ciążę... Mało tego, wciąż powtarzam, że ja czekam na taką wiadomość, mogę zostać babcią z wielką radością i ochotą!
Podoba mi się Twoje spojrzenie na problem młodych mam. Przebrnęłam przez komentarze... Wiesz, niektóre porażają brakiem logicznego myślenia i twierdzę, że pranie mózgów przez czarnych od wczesnych lat owocuje  taką głupotą... Nawet osiągnięcia XXI wieku nie są w stanie przebić się przez ten beton! Ile pokoleń jeszcze w takiej ciemnocie będzie żyć? Szkoda, że większość szarych komórek w tym marnie wyedukowanym społeczeństwie nie jest używana  zgodnie z przeznaczniem... Pozdrawiam Cię gorąco i bardzo serdecznie!

Marysieńka
Autor: marysieńka Dodano: 19-03-2009
ellubis - podsumowując   1 na 1
młodociane matki to oczywiście nie jest powód do radości czy dumy, ale tym bardziej do troski i troskliwości a nie potępiania i kryminalizowania. oto historia 13-letniej Szwajcarki Ramony, która została matką w grudniu 2008. po dwóch miesiącach wróciła do szkoły, wolno jej w wyjątkowej sytuacji wziąć swój "skarbek", "Goldschatz", na lekcję. media interesują się losem matki i dziecka, ale życzliwie:
 
www.20min.ch/news/kreuz_und_quer/story/14175679
 
ad wuesjot: z moich obserwacji wynika, że nie tyle od wieku zależy, czy ojcowie są odpowiedzialni, ile od wychowania i charakteru, czasami 16-latek może być bardziej odpowiedzialny niż 60-latek. ściąganie (groszowych przecież) alimentów z ojców jest dość powszechne, fundusz alimentacyjny dla samotnych matek dotyczy ojców w każdym wieku. mogę machnąć na ten temat artykuł aż będzie gwizdało ;).
 
ad Mareknufc: tego bełkotu to nawet z pół litra nie razbierjosz ;(
 
ad Róża, Marysieńka, Marek... dziękuję za zrozumienie :)
Autor: ellubis  Dodano: 20-03-2009
WOJTEK
Wszystko sie zgadza Elu z wyjatkiem... stajni.
Z moich "doswiadczen" wynika, ze krowki zwykle przebywaja w oborach, a w stajniach - koniki. W chlewikach - swinki, a w kurnikach - drob....
Ciesze sie, ze oboje podobnie poznawalismy tajemnice tych wszystkich "wstydliwosci"....
Autor: WOJTEK Dodano: 02-04-2009
ellubis - ad WOJTEK   1 na 1
niby racja, ale jednak tylko w teorii, "u mnie we wsi" mówiło się stajnia na ten budynek, w którym były wszystkie zwierzęta, w jednej połowie krowy, w drugiej konie, nikt nigdy w życiu nie powiedział na część krowią obora... w biblijnej stajence też były krówki i baranki, nikt w życiu nie śpiewa, że pan Jezusik urodził się w obórce ;->
Autor: ellubis  Dodano: 02-04-2009
Meretseger - W. Brytania
Problem poruszony przez jednego czy dwóch komentatorów - zwiększona liczba wczesnych ciąż w Wielkiej Brytanii - nie wypływa w prostej linii z dostępu do edukacji seksualnej, ba! nie ma z nią żadnego związku. Sądzę, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest nadopiekuńczość państwa - młode samotne matki mają zapewniony ze strony państwa "wikt i opierunek" bez żadnych wysiłków z ich strony. Jesli państwo daje pieniądze - czemu nie skorzystać? To jedna sprawa. Drugą (i pewnie okażę się "niepoprawna politycznie") jest obyczajowość grup imigrantów, zwłaszcza z krajów muzułmańskich. Islam zaleca szybkie wydawanie dziewcząt za mąż, by zapanować nad ich seksualnością (z tego samego powodu szybko zawierano małżeństwa w chrześcijańskiej średniowiecznej Europie). 16-letnie muzułmanki stają się zatem żonami i matkami, obniżając w ten sposób średni statystyczny wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko i podwyższając liczbę nieletnich matek.
Tak czy inaczej, wiążąc edukację seksualną ze wzrostem liczby ciąż nastoletnich dziewcząt popełnia się błąd.
W Polsce na idei edukacji seksualnej ciąży zadziwiające odium. Można dyskutować, czy powodem tego jest katolicka obyczajowość, traktująca seks jako coś grzesznego, czy nieumiejętność przekazania wiedzy w sposób rzeczowy, poważny, bez wulgarności
Autor: Meretseger  Dodano: 02-04-2009
Meretseger - ...i Polska   1 na 1
z jednej strony, a fałszywej wstydliwości z drugiej. Daleka jestem od wprowadzania ustawowego obowiązku nauczania o seksualności człowieka, ale wiem, jak wyglądają lekcje biologii, które powinny być poświęcone temu tematowi. Zastanawiająco dużo czasu przeznacza się na omawianie układu pokarmowego, wydalniczego czy krwionośnego, nad rozrodczym nieco się tylko prześlizgując. Gdyby te lekcje były prowadzone uczciwie i poważnie, nie byłby potrzebny żaden dodatkowy przedmiot. Bo tzw. "wychowania do życia w rodzinie" też nie można potraktować jak rzetelnej edukacji, zważywszy, że w części szkół nie ma tego w ogóle, a w innych prowadzi takie lekcje katechetka. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich szkół i wszystkich nauczycieli, mam w tej materii rozliczne obserwacje i doświadczenia i wiem, że zróżnicowanie jest wielkie, tak jak zróżnicowanie postaw rodziców. I teraz dochodzę do sedna. To od rodziców zależy, czy dziecko podejmie wczesne współżycie i czym takie współżycie się zakończy. Dziecko, z którym rodzice rzeczowo rozmawiają bez tematów tabu i uwag typu "jesteś za młody, żeby wiedzieć/zrozumieć", świadome plusów i minusów życia seksualnego będzie potrafiło "się zachować" i zrezygnuje w eksperymentów na własnej seksualności. Dlatego w edukacji seksualnej najważniejsi są rodzice.
Autor: Meretseger  Dodano: 02-04-2009
WOJTEK - WOJTEK ad ellubis...
Pozwol zatem Elu, ze zgodnie z prawidlami kompromisu odstapie niniejszym od swoich "oborowych doswiadczen" na rzecz Twojej "stajni"...
Powazniej jednak mowiac ciesze sie, ze tak Ciebie jak i mnie uczono z pozytywnymi rezultatami...
Autor: WOJTEK Dodano: 03-04-2009

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365