Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.387.134 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 532 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Hasło "Jan Paweł II" jest w Polsce tym, czym hasło "przecena" w marketach. Jedno i drugie zapewnia frekwencję.
Komentarze do strony Moje nawrócenie

Dodaj swój komentarz…
aposteowicz  0 na 6
A dla mnie świadomość tego ,że drugiej szansy nie będzie jest wręcz paraliżująca,przeraża mnie wieczna nicość i brak świadomości i żadne gierki słowne filozofów nie zmienią tego u mnie.
Chyba jestem nihilistą no -ale cóż,taki już jestem.Uważam ,że jeżeli śmierć jest końcem wszystkiego a pewnie jest to nic absolutnie nic nie ma dla mnie sensu.Słoneczne poranki,wspaniała rodzina,życiowe sukcesy wszystko to jest kompletnie bez sensu.Po prostu -dla mnie śmierć unicestwia jakikolwiek sens i jakiekolwiek działanie.Znikasz-nie ma cię już na zawsze i nie ważne jest jak przeżyliśmy swoje życie,nawet zostawienie po sobie dzieci nie zmienia faktu ,że to całe życie to jeden żałosny dowcip.
Wieczne istnienie-tak nierealne(na razie) byłoby jedynym wyjściem z tej pułapki bezsensowności.Jedynie możliwość wiecznego istnienia,życia naszej świadomości moim zdaniem nadawałaby naszemu życiu sens.Oczywiście to tylko moje zdanie rozumiem ,że wiele osób może go nie podzielać.
Pozdrawiam.
Autor: aposteowicz  Dodano: 14-05-2009
Reklama
zosia.p - wlasnie tak jest   8 na 8
Rozumiem Cie doskonale. 4 lata temu bylam w analogicznej sytuacji. Kiedy wrocilam do zycia, postawilam fotel na przeciw kwitnacej jablonki i cieszylam sie zyciem. Teraz pracuje tylko 2 dni w tygodniu, tyle by wystarczalo na zycie. Kiedy jest piekny dzien, w ogole nie pracuje - zrezygnowalam ze stalej pracy, jestem "wolnym strzelcem". Nie wiem, czy Bog jest, nie wykluczam tego, ale wszystkie religijne klocki sa dla mnie strata cennego czasu, wole isc z dzieciakami w niedziele nad jezioro czy do lasu. albo zwyczajnie polezec w ogrodzie. Drazni mnie cala powaga, ciagle wietrzenie zla i zepsucia, cierpietnictwo religii. Nawrocilam sie na zycie, na radosc, spokoj i zdalam sobie sprawe, ze religia nie dawala mi nadziei, radosci, a ciagle mnie do czegos zmuszala, ciagle ganila. Czy Bogu jesli jest, i jesli jest tak wspanialy, naprawde potrzebni sa panowie w szpiczastych czapkach i powloczystych szatach? Czy potrzebne sa zdrowaski, kleczenie, procesje etc. Watpie. Szkoda zycia!
Autor: zosia.p Dodano: 14-05-2009
CHOLEWA - Natura i medycyna   4 na 4
uratowały Autorkę. Radują mnie refleksje Jej. Warto było podzielić się nimi.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 14-05-2009
Seba - Trzeźwe spojrzenie   4 na 4
Jak w temacie. Mam nadzieję, że autorka okaże się odważną racjonalistką i nie da się wciągnąć w jakieś idiotyczne religijne świadczenie o "cudach".
Autor: Seba  Dodano: 14-05-2009
piotr   6 na 6
jak umrzesz wola boska ,jak przeżyjesz cud ,cud,cud ,jesteśmy tylko kupą mięsa jednemu się uda przeżyć ,innemu nie
Autor: piotr  Dodano: 14-05-2009
Piotrek   5 na 9
Wlasnie mija drugi miesiac od mojego wypadku. Bylem rozdarty i szukalem pomocy. Trafilem przez przypadek na film "Sekret" a nastepnie z polecenia kolezanki trafilem do kobiety ktora tez jej pomogla w trudnych chwilach. Dopiero dzisiaj wiem, ze kobieta podczas "terapii" podala mi LSD i zasugerowala ze mam nadludzka moc. Po kilku dniach robienia dziwnych rzeczy (np. wjechanie na rynek Krakowa samochodem uciekajac przed radiowozem) stwierdzilem ze film Matrix to nie jest film science-fiction tylko film dokumentalny. Chroniac sie przed koncem swiata wyskoczylem z 4 pietra z okna. Pod oknem na parkingu stal tylko jeden samochod ktory uratowal mi zycie. Podobnie jak autorka wpisu teraz wiem ze to nie byl cud, tylko moje szczescie i ciezka praca wspanialych lekarzy. Obecnie mam polamane 2 nogi i 2 rece, a mimo to czuje sie bardziej szczesliwy niz kiedykolwiek w zyciu. Wczesniej nawet nie zauwazylem ze kupilem sobie wlasne mieszkanie - nie docenialem i nie szanowalem tego. Dopiero teraz kiedy odpoczalem przymusowo - to przejrzalem na oczy.
Autor: Piotrek Dodano: 14-05-2009
Versus - Do aposteowicza   10 na 10
Przed narodzinami też Cię nie było i co? Bolało? Czym się martwisz? Wrócisz tam skąd przyszedłeś.
Autor: Versus Dodano: 14-05-2009
vrs. - życie   5 na 5
może zabrzmi to trochę 'brutalnie', jednak ludziom brakuje kontaktu ze śmiercią - a może lepiej byłoby napisać, z życiem - otarcie się o jego granice daje łatwiejszy ogląd na wartość człowieka, świata, czasu.
do aposteowicza - nie żyjesz dla siebie, ani biologicznie, ani mentalnie - tylko do pewnego momentu można mieć takie złudzenie, w dużej mierze to kwestia wychowania i towarzyszącej nam kultury. dla mnie życie to realizacja własnych idei i poświęcenie ich ludziom - może życie jest krótkie, by 'cokolwiek miało w nim sens' - potraktuj je jako ciąg tysięcy ludzkich linii, nie żyjemy sami - dostajemy od świata pewien pakiet możliwości i powiększając go, przekazujemy dalej. osobiście, szczere szczęście daje mi fakt, że dzięki mojej pracy cudze życie będzie lepsze - czy to za kilka lat, czy w następnych pokoleniach. od Ciebie zależy, jak spojrzysz na szansę, jaką jest życie.
pozdrawiam
Autor: vrs.  Dodano: 14-05-2009
xxx - nibiru  -36 na 36
Dziecko...., nie doznałaś niczego we śnie bo nie wierzysz... . Pomyśl logicznie, istnieje Biblia, która zawiera METAFORYCZNE dowody istnienia Boga. Nauka także potwierdza ten fakt. Amerykańscy naukowcy stworzyli szkic DNA, który w połączeniu z pierwiastkami złota tworzy nową materię. Pomyśl logicznie- znamy budowę świata, potrafimy rozbijać atomy na mniejsze cząsteczki, nasza galaktyka jest wielkości pierwiastka z atomowymi wielkościami planet w naszym układzie. Ktoś musiał zaprojektować DNA, które wyewoluowało z RNA i wczesniej z TNA, samo nie powstało z niczego. Ktoś zaprojektował najmniejsze cząsteczki tak aby łączyły się w atomy tworzące pierwiastki i tworząc tym samym przeróżne formy życia. Dziewczyno szkoda ostatnich lat, zbliża się- nibiru- jeśli chcesz żyć musisz wierzyć w życie....
Autor: xxx Dodano: 14-05-2009
Grzegorz Cer - Cóż mogę powiedzieć.   7 na 7
Cóż mogę powiedzieć,choć za miesiąc skończe 29 lat to juz też otarłem się o śmierć jak autorka tego tekstu.Ja również byłem w śpiączce i również nie widziałem nikogo,no cóż może my tacy pechowcy.Również się z tego pozbierałem i to nawet jak na mój stan dość szybko.Jedno jest wielką prawdą człowiek strasznie po takim doświadczeniu ceni sobie swoje życie,choć również śmierci się nie boję.Jedyne czego się boję to tego,że mógłbym umrzeć zbyt szybko i się nie zrealizować,bo chciałbym jeszcze wiele zrobić.Pozdrawiam autorkę i życzę dużo zdrowia.Z poszanowaniem Grzegorz Cer
Autor: Grzegorz Cer Dodano: 15-05-2009
Ted - Wspaniały tekst   3 na 3
Warto mieć świadomość, że żyje się tu i teraz i że to się nie powtórzy. Nie powtórzy się, bez względu na to w co się wierzy lub nie.
Autor: Ted Dodano: 15-05-2009
zureqo - Masz racje .. NIESAMOWICIE WIELKĄ   2 na 2
Masz rację z tymi punktami dla "szefa"!! było to szczere chociaż naraziłaś się trochę na krzyżaków; )
Autor: zureqo Dodano: 15-05-2009
taeari   2 na 6
Powiem tak... A ja sądzę, że jednak nawróciła się pani na jakąś religię, na religię życia. I dobrze, bo z tego co Pani pisze to sama się Pani zabijała stawiając pracę przed mężem, rodziną, samą sobą. Jestem osobą wierzącą, ale boskiej interwencji tu nie widzę. Po prostu Pani chciała żyć, Bóg ( nie ma znaczenia jak się Go tam nazwie) nie miał tu nic do gadania. Pani to życie sobie wywalczyła, a oleje mogły być tylko "przerywnikiem" w koszmarach.  Życzę Pani wiele zdrowia i powodzenia w nowym życiu. T
Autor: taeari Dodano: 15-05-2009
wolkar - @ xxx   13 na 13
Zanim wejdziesz na taki portal, jak Racjonalista, weź się za jakąś literaturę (proponuję Dawkinsa). W tej chwili wierzysz w czarodzieja, którego nikt nie musiał projektować, i choć go nie widziałeś(łaś), wiesz, że jest, bo to zostało "udowodnione metaforycznie w biblii", która, zapewne metaforycznych dowodów używając, udowodniła, że Ziemia ma cirkaebaut 6000 lat. Podaj mi te metaforyczne dowody - może ja też uwierzę. Jestem otwarty na dowody każdego rodzaju, a ponieważ nie mam nic z krowy, mogę - przekonany nimi  - swoje poglądy zmienić. Od razu będziesz mieć punkty w niebie, bo cenniejszy jeden nawrócony grzesznik od... itd. blebleble... Będę też wdzięczny za wskazanie źródła informacji o amerykańskich naukowcach, którzy łącząc DNA z pierwiastkami złota utworzyli nową materię. Ciekawi mnie, jakie pierwiastki ma złoto i jaką to nową materię zaprojektowali (słyszałem dotąd tylko o antymaterii, ale to nic nowego). Nie wiem, jak ktoś cały czas odwołujący się do logiki, może spłodzić taki bełkot. No chyba, że jest to logika moherowa. Ta na pewno do wszystkiego potrafi przekonać, używając "dowodów metaforycznych" oczywiście.
Autor: wolkar  Dodano: 15-05-2009
Kaki   1 na 1
Brawo! Prawdziwe "świadectwo". Życzę jak najwięcej przyjemności w odkrywaniu świata na nowo i wytrwania w postanowieniu.
Autor: Kaki Dodano: 15-05-2009
wolkar - To jest TO   2 na 2
Za ten artykuł chciałbym podziękować. Utwierdził mnie bowiem w przekonaniu słuszności mojego podejścia do życia. Mam już swoje lata i doszedłem dawno do tych samych wniosków, co Autorka i zosia p. Los oszczędził mi jednak tak bezpośredniego, zagrażającego życiu, doświadczenia. Na czym to moje postępowanie polega? Po prostu zrezygnowałem z wyścigu szczurów. Miałem szczęście urodzić się w takim miejscu i takim czasie, że mogę sobie na to pozwolić. Życie jest tak piękne, że warto smakować każdy jego dzień na nowo, bez angażowania się w coś, co te dni, jeden po drugim, zabiera. Tym czymś są przede wszystkim wszelkiej maści religie, pozbawiające ludzkiej godnośći i odbierające to najcenniejsze: CZAS. W pracy zawodowej także staram się znaleźć złoty środek wyważając korzyści, które daje posiadanie pieniądza i straty, które trzeba ponieść, by go zdobyć. Świadomość, że życie przydarzyło się tylko raz i znowu przyjdzie pogrążyć się w nicość, podnosi cenę tego życia, jakie by ono nie było. Być może to stwierdzenie może wydać się absurdalne, ale tylko dla kogoś, kto ma transcendentalne złudzenia i nadzieję, że może jednak...
Autor: wolkar  Dodano: 15-05-2009
eon - Dawkins  -16 na 20
to popkultura. równie dobrze można poczytać przygody Harrego P.
Autor: eon Dodano: 15-05-2009
BioZ   1 na 1
Bry, ciekawy tekst, czy można prosić o opisanie snów? Dla wierzących pożywka, dla niewierzących zabawa, dla niektórych ciekawostka, dla niektórych materiał do badań... Ogólnie przydałoby się. Pozdrawiam.
Autor: BioZ Dodano: 15-05-2009
lovecraft - jak się nawrócę, to się przewrócę  0 na 6
dywagowanie o istnieniu Szefa, w tym szacowanie prawdopodobieństwa to jedna sprawa - a czarna mafia i jej degrengolada to insza inszość. osobiście wierzę w Szefa, jednakowoż neguję, że Jest tak małostkowy jak twierdzi kler. pozdrawiam :)
Autor: lovecraft Dodano: 15-05-2009
Mohikanin - szczęście ?   1 na 1
Ja co by nie było też kilka razy otarłem się o śmierć, może nie aż tak, żeby być w śpiączce, w górach prawie spadłem z urwiska z wyskokości około 30/40 m nad ziemią, bo jakiś gość podłożył mi nogę, kilka lat później jakiś facet mnie potrącił autem, przeleciałem 10 m i miałem tylko złamany nos, za każdym razem mówiłem sobie, że się zmienie, że to jakiś znak czy coś, ale co w moim życiu się zmieniło? nic. Dlatego szacun dla autorki. Spróbuję wziąść przykład.
Autor: Mohikanin Dodano: 15-05-2009
Barbara - strach   4 na 4
Ja podobnie,jak aposteowicz czuję ogromny lęk przed śmiercia,przed cierpieniem.Kiedys byłam wierząca,czasami żałuję,że nie ma nic po tamtej stronie,tak bardzo chciałabym spotkać mojego Tatę,który nie żyje od pięciu lat.Trudno sobie wyobrazić,że nie porozmawia się z mężem ,córką,nie pogłaszcze własnego kota.Staram się cieszyć każdym dniem ale czasem nachodzą mnie lęki egzystencjalne.
Autor: Barbara Dodano: 15-05-2009
Rafał - może jednak dać świadectwo?   1 na 1
A może spełnisz prośbę mamy i opowiesz jej koleżankom to, co opisałaś? Chyba że będzie to dla niej za trudne do zrozumienia. Ale takie osobiste świadectwa są ważne, więc pomyśl czy nie da się go jednak wypowiedzieć, może w innej grupie?

PS. Znowu są zakłócenia w tekście:
Lidia Beata BarejOdkryłam, że przez ostatnie 10 lat
Autor: Rafał Dodano: 15-05-2009
musashisan - refleksja na refleksję   5 na 5
Podziwiam i gratuluję śmiałej i szczerej wypowiedzi. Mam bardzo podobny światopogląd jak Pani więc nie będę powtarzał zaprezentowanych przez Panią tez i refleksji. Ja już przeżyłem ponad pół wieku i zbliżam się do emerytury. Byłem tak jak Pani "nadaktywny" zawodowo, więc teraz wygaszam pod piecem. Zdecydowanie wyhamowuję swoje życie. Niedawno przeżyłem osobisty dramat w postaci ostatecznego pożegnania się z moją ukochaną mamą. Bardzo to przeżywam. Jest mi bardzo źle. Odczuwam wielką tęsknotę po Niej. Czasami zazdroszczę wierzącym ich świata fantazji religijnych, bo myślę, że miałbym być może z mamą kontakt poprzez sny. A Ona mi się jeszcze wcale nie śniła. Jaka szkoda. Jestem chyba zbyt twardym racjonalistą. Aczkolwiek jest to mój świadomy i poważny wybór. Jako wykształciuch w naukach ścisłych nigdy nie mogłem pogodzić się z przyjmowaniem przepisu na życie... na wiarę, tak jak to zaleca kościoł. Już dawno odkryłem swój sens życia. A życie jest naprawdę smaczne. Główny jego aromat polega na różnorodności ludzi i owoców ich wyobraźni i pracy. Zanurzyłem się w niezgłębionych otmętach kultury, sztuki, literatury. Sam powróciłem do amatorskiego malarstwa. Na powrót odkryłem turystykę. Nauczyłem się słuchać innych ludzi. Życie jest piękne. Niech Pani ŻYJE NAPRAWDĘ. Powodzenia
Autor: musashisan Dodano: 15-05-2009
gienku   1 na 1
krótko, zwięźle i na temat
Autor: gienku Dodano: 15-05-2009
wojak - przezylem smiec kliniczna
widziałem siebie z góry / według mnie jest to stałe wyobrażenie siebie w przestrzeni /spadałem w otchłań /cos jak stan niewaszkosci ---spadałem tyłem jak do studni i widziałem jasny pukt -światełko w tunelu / według mnie to zaweżenie pola widzialnosci - cos jak plamka po zgaszeniu sterego typu telewizora - byla jeszcze nadsłyszalnosc ---Po wyjsciu ze spiaczki miałem poczucie  ze sprawy doczesne kariery rodzina mateialne mnie nie pociągają - i mysl ze gzdemu nalezy uszanowac chwile smierci --- najwiekszy wróg , przeciwnik --- to sojusznik
Autor: wojak Dodano: 15-05-2009
Patryk Patucha - @xxx   4 na 4
Nie dostałbyś pewnie takiej ilości minusów, gdybyś nie dokonał poważnego bluźnierstwa, jakoby logika i nauka potwierdzały istnienie boga. "Pomyśl logicznie" - i tu dajesz dowód w postaci Biblii, gdzie stworzenie świata opisano w sposób bardzo pokrętny i wewnętrznie sprzeczny. Następnie przywołujesz jakichś pseudo-naukowców (pewnie z katolickiej "uczelni"), którzy zamieniają ołów w złoto za pomocą wyciągu z jelita żaby. Nie próbuj obrażać inteligencji czytelników portalu.
Autor: Patryk Patucha  Dodano: 15-05-2009
Maddy - do XXX   2 na 2
Czy dowód metaforyczny to dowód pokrewny do anegdotycznego (dowód anegdotyczny - a ja mam ciocę ktorą z raka uleczyła homeopatia).
Wydaje mi się, że to ten sam ciężar ;-)
Autor: Maddy  Dodano: 15-05-2009
jarek - Boga niet!  -13 na 13
Szkoda, że niektórzy muszą się otrzeć o śmierć, aby dostrzec co w życiu jest naprawdę ważne. Zapamiętane przez autorkę w czasie śpiączki wrażenia, a szczególnie to o braku "tunelu" i "istoty wyższej" przypomina wrażenia radzieckich kosmonautów z pierwszych lotów, kiedy to, będąc na odpowiedniej wysokości, złożyli raport - Boga niet! Żałosne, ale życzę zdrowia. Umysłowego też.
Autor: jarek Dodano: 15-05-2009
jujas - aż żal serce ściska  -6 na 6
Gratuluję Autorce, że teraz cieszy się życiem, każdą chwilą. To jest wspaniałe. Dziwię się jednak, że istnienie Boga, że pojawienie się cudu ocalenia życia uzależnia od wizji tunelu lub szczególnej osoby w swoich snach. Czy to jest logiczne i mądre takie wyciąganie wniosków??? "Przeżyłam choć mi nikt nie dawał szansy, był stan krytyczny, przeżyłam ale nie widziałam tunelu i MBC wieć to nie był cud, więc Boga nie ma" Gdzie tu logika i racjonalne myślenie. Tak myślą dzieci.


Mi religia daje radość życia. To dzięki Bogu dla mnie świat staje się piękniejszy i mogę się nim bardziej cieszyć. "Absurdalne przykazania religijne" są dla mnie właśnie tym co czyni świat lepszym i co pozwala się cieszyć chwią. Wszytskie przykazania sprowadzają się do miłości - czy miłość jest więc absurdalna?

Cieszę się tym życiem jeszcze bardziej, bo wierzę że to nie koniec. Że po tym życiu moja egzystencja będzie jeszce wspanialsza. I żal mi jest autorki i innych, którzy uważają, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy. Ja mam nadzieję na coś lepszego i to sprawia że teraz cieszę się życiem jeszce bardziej.
Autor: jujas Dodano: 15-05-2009
filemonka   2 na 2
@jujas - masz prawo... ale wyobraź sobie, jak byś się cieszył każdym dniem gdybyś wiedział, że jednak nic potem nie ma? Nie sądzisz, że wtedy każdy dzień byłby cenniejszy? Pomyśl, KAŻDY może być OSTATNIM, więc cieszysz się, że go przeżywasz? Nie przekonasz mnie, że to mniej cenne niż życie w przeświadczeniu, że jesteśmy w poczekalni do lepszego jutra - poczekalnia to namiastka. Rozumiem, że możesz się cieszyć, że każdy dzień zbliża cię do tego raju, pewnie nie możesz się doczekać (naturalnej oczywiście) śmierci i spełnienia oczekiwań.

Tekst przypomniał mi moje przeżycia wypadkowo-szpitalne. Zgadzam się, że takie krańcowe doświadczenia pomagają dostrzec piękno prostych rzeczy, codzienności. Każdego dnia cieszę się, że mogę wstać z łóżka i wyjrzeć przez okno. Że niebo ma tak niewiarygodnie niebieski kolor, a bez za oknem pachnie jak szalony...
Autorce gratuluję "powrotu" i życzę dużo zdrowia i radości życia :)
Autor: filemonka  Dodano: 15-05-2009
Maddy - do jarka, jujsa, xxx   7 na 7
Zabawne... nie, wcale nie zabawne. Kiedy człowiek zachoruje, ma wypadek, kiedy umiera w meczarnaich nie oskarża sie o to "boga", ale chętnie przypisuje mu się zasługi, gdu ktoś wyzdrowieje, cudem uniknie smierci.

Czemu uzdrowił akurat mnie? Czemu pacjentka z łózka obok odeszła pewnej nocy, z różańcem w ręku,  pomimo odprawianych przy jej łóżku modłów?
Czemu mój dziadek, bardzo pobożny człowiek, umierał w mękach kilka dni? Czym sobie zasłużyłam na szczególna uwagę jakiegoś boga skoro w żadnego nie wierzę?

Usłyszałam już ze moja choroba to było ostrzeżenie, żebym się nawróciła.
Hmm.. jak na wszechmogącego to skuteczność ma dość marną. Jeśli jest wszechwiedzący to chyba zdawał sobie sprawę, że nie ulegnę szantażowi. Wygląda to więc na zwykły sadyzm,
taki tatuś który bije dziecko do nieprzytomności bo to "dla jego dobra' i"' z miłości".
To ja wolę być sierotą.
Autor: Maddy  Dodano: 15-05-2009
wykidajuo - Prawdziwe nawrócenie  -4 na 4
Przepiękny paradoks zawarty jest w tej radosnej opowieści. Kobieta odkryła istotę chrześcijaństwa chcąc od niego uciec! Z tego co przeczytałem pod koniec wnioskuję, że jesteś o wiele lepszą katoliczką niż twoja matka i bogobojna rodzina. Radość i czerpanie przyjemności z każdej chwili życia, nie lękanie się śmierci- to jest właśnie to do czego ludzie chodzący do kościoła dążą niekiedy całe życie. Gratuluję wspaniałej odmiany i pięknego świadectwa. MBC na pewno jest z ciebie dumna.
Autor: wykidajuo Dodano: 15-05-2009
ypablo - ypablo - do jarka
Stanowisz jakże doskonały dowód na to, że milczenie jest złotem.
Autor: ypablo Dodano: 15-05-2009
slik - Jak czytam takie katolickie opiniie   2 na 2
jak Jarka, to chwalę Pana za to, że ten pozwolił mi zostać ateistą
Autor: slik Dodano: 15-05-2009
LLF
Jedna z mądrzejszych wypowiedzi z jakimi się od miesięcy spotkałem ;]
Autor: LLF Dodano: 15-05-2009
abnaxus  -1 na 1
Bardzo smaczna historia ale mam jedną uwagę. Choć rozumiem irytację autorki faktem, że rodzina próbowała wymusić na niej coś co jest sprzeczne z jej przekonaniami to jednak bardzo mi się nie spodobał nonszalancki ton w jakim autorka wypowiadała się o Bogu. Również jestem niewierzący, ale uważam, że każdemu należy się szacunek, nawet jeśli nie podzielamy jego poglądów/wiary. W końcu tak samo nie mamy dowodów na brak istnienia Boga jak na jego istnienie, więc jakikolwiek stosunek do tej kwestii jest indywidualnym wyborem każdego z nas i powinien być przez wszystkich respektowany (jako, że w obydwu przypadkach opiera się na subiektywnym odczuciu).
Autor: abnaxus Dodano: 15-05-2009
anna - do slik:  -4 na 4
Bóg nikomu nie "pozwala" zostać ateistą, ponieważ istnieje coś takiego jak "wolna wola", zanim wyrażasz takie swoje opinie, zapoznaj się lepiej z podstawami wiary katolickiej, to taka drobna uwaga.
Autor: anna Dodano: 15-05-2009
dywan - do anna   4 na 4
Hmmm taka to wolna wola jak w momencie gdy dresy podchodzą do kogoś w ciemnej ulicy i proszą o telefon. Też nie musisz oddać, masz wolną wolę...
Autor: dywan Dodano: 15-05-2009
Damian Jozefczyk - Cudenko!   1 na 1
Piekny, piekny artykul!

Kosciol na pewno prowadzi jakies statystyki "cudem uratowanych".
Ciekawe tylko ilu jest tych co sie modlili a umarli?
100 razy wiecej, 1000, 10000...
Jednak KK rozglasza tylko ten 0.5% cudownie wyleczonych, oczywiscie za wstawiennictwem jednej, czy drugiej Marii.
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 16-05-2009
disperse - dobry tekst...   1 na 1
Witam,
Gratuluję dobrego tekstu i powrotu do zdrowia. Zdrowe przemyslenia jednak tekst nacechowany dość dużą dozą negatywizmu w stosunku do spraw religii - nie potrzebnie moim zdaniem bo świat który nas otacza niejednokrotnie uczy o tym by nie zabierać stanowisk skrajnych. Choć osobiscie się zgadzam z Pani poglądami to jednak jestem zdania że nmiej agresywny ton wypowiedzi pomaga być szanowanym po obu stronach barykady.
Pozdrawiam
Autor: disperse Dodano: 16-05-2009
kamilczakoczako - Brawo   1 na 1
Podoba mi się ta postawa, ludzie przypisują rzeczy których nie rozumieją bogu podczas gdy pogłębiają w ten sposób tylko swoja głupotę. Presja jaką wywiera nasze społeczeństwo na ateistów jest za duża, to dowodzi jedynie tego ze żyjemy w nienowoczesnym kraju.
pozdrawiam
pozdrawiam
Autor: kamilczakoczako Dodano: 16-05-2009
Realista  0 na 2
Nie ma i nie bylo kogos takiego jak matka boska...
Autor: Realista Dodano: 16-05-2009
aposteowicz  -1 na 1
Versus-nie było mnie przed moimi narodzinami ale teraz jestem i teraz cierpię a świadomość czekającej wiecznej pustki jest dla mnie najbardziej przerażającą rzeczą a tłumaczenie,że jak mnie nie będzie to nie będę cierpiał nie daje mi pocieszenia.Nie boję się cierpienia,nie boję się bólu podczas umierania-to są sprawy drugorzędne dla mnie ja się boję nieistnienia,wiecznego braku świadomości.

Do vrs -to samolubne co napiszę ale tak uważam.Jeżeli czeka mnie wieczna nicość po śmierci, to nic-absolutnie nic mnie teraz nie obchodzi czy zostawię swoim następcom coś pozytywnego po sobie,czy będzie mnie ktokolwiek wspominał dobrze lub źle,czy czymś się przysłużyłem dal przyszłych pokoleń czy nie.Ale nie ze względu ,że los innych jest mi obojętny tylko z powodu ,że w przypadku mojej własnej "wiecznej" śmierci nie ma to dla mnie absolutnie już żadnego,nawet najmniejszego znaczenia-dlatego śmierć jest dla mnie absolutnym zaprzeczeniem jakiegokolwiek sensu i jakichkolwiek nawet najszlachetniejszych uczynków.
Autor: aposteowicz  Dodano: 16-05-2009
Leszek.K - półzartem pół serio do Aposteowicz
Wszystko zależy od sposobu interpretacji pojęć, odniesienia się do nich i uczynienia z nich pożytku. W matematyce, istnieje elementarne pojęcie punktu geometrycznego. Podaję za WIKIPEDIA "Punkt to jedno z podstawowych pojęć geometrii. Najmniejszy/???/, <span>bezwymiarow y obiekt geometryczny. Punkt ma zawsze zerowe rozmiary, dwa punkty mogą więc różnić się tylko położeniem.(...)" itd..

Matematycy jednakże, choć pewnie z przyjemnością podyskutowali by na temat problemu bezwymiarowości obiektu matematycznego, a więc również jego niebytu przy piwku, nie rwą z tego tytułu włosów z głowy, a z satysfakcją własną eksploatują jego pojęcie z wymierną korzyścią dla nas wszystkich, od setek lat.
"z punktu można zakreślić okrąg...", „punkt przecinają dwie proste” „jest styczną” „punktem podparcia” etc. Nie ma, a jest z niego pożytek? No i? Trapisz się skończonością, niebytem czy masz jakieś konkretne wyobrażenie - życzeniowe, postulatywne, wiecznego życia po? Jeśli tak, to na jakiej podstawie miewasz jakiekolwiek o nim wyobrażenia?
Z całych sił pragniesz wieczności - na rozluźnienie proponuję -> www.racjonalist(*)263/q,Po.co.nam.zycie.wieczne.
Autor: Leszek.K  Dodano: 18-05-2009
marlborough - krótka riposta
przed śmiercią ucieka się do kościoła, albo do burdelu. oczywiście metaforycznie
Autor: marlborough Dodano: 18-05-2009
abhaod
piękny tekst, mnie lekarz wyciągnął ze śmierci klinicznej przed 34 laty, był to dla mnie także czas na "zatrzymanie się w biegu"
Autor: abhaod Dodano: 19-05-2009
Angra Mainyu - DO WZBURZONYCH   1 na 1
Do wzburzonych wierzących:

Najplugawszą wydzieliną obsmarować winno się tego, kto z wykorzystywania bezbronnych czyni jedyny swój oręż o potędze świadczący.

Tak samo, jak wystrojeni katoliccy notable mogą wygadywać, co im się żywnie podoba i pleść wierutne bzdury, tak samo ludzie spoza tego szamańskiego kręgu obowiązek wręcz mają ten ślinotok powstrzymywać, dementować i na oszczerstwa odpowiadać racjonalną, logiczną ofensywą!

Z punktu widzenia człowieka rozsądnego wszelkie rozmowy na temat "wierzeń" są bezsensowne i do *niczego* nie prowadzą. Niech każdy zachowa swoją wiarę dla siebie. Dlatego spory wierzących versus niewierzących są czcze i nie powinny mieć miejsca w sytuacji idealnej.

Jednak idealnie nie jest i gdy czarna grupa jezusowców uprawia indoktrynację bezbronnych niemowląt i dzieci, mamy prawo do "bluźnierczej" kontry.

Przez to prawo "chroniące uczucia religijne" lobbowanym jest, bowiem chroni idiotyczne zabobony z palucha u nogi wyssane, a pokornie milczeć każe ludziom trzeźwo patrzącym na świat.

Wierzcie w co uznacie za stosowne - NIC NIKOMU DO TEGO, ale wara od zatruwania bezbronnych nieskalanych umysłów brudną papką nieweryfikowalnych ekstrementów umysłu.
Autor: Angra Mainyu Dodano: 21-05-2009
BioZ - Angra...
Myślałem że wpadłem na portal racjonalistów... Twoja wypowiedź ocieka emocjami, niewykluczone, że sam(a?) jesteś wzburzona/wzburzony.

Pozdrawiam.
Autor: BioZ Dodano: 21-05-2009
Krzysztof Hyżorek - z perspektywy człowieka żywego
[...]-   czy ty wierzysz w Boga?
-    Nie.
-   Ani ja. Ale to jest moje ulubione pytanie. Pytanie odwrócone do góry nogami, no wiesz.
-   Co masz na myśli?
-   No więc, jeśli pytam ludzi o to, czy wierzą w życie, nigdy nie mogą zrozumieć, o co mi chodzi. To złe pytanie. Może znaczyć tak wiele, że zwykle, rzeczywiście nie znaczy nic. Więc pytam ich, czy wierzą w Boga. I jeśli mówią, że tak, wtedy wiem, że nie wierzą w życie.[...]

   WE THE LIVING
   Ayn Rand
Autor: Krzysztof Hyżorek Dodano: 23-05-2009
Spadający - Deja vu
Przerażający stan spadania przeżyłem jako dzieciak.
Pamiętam chorobę z b. wysoką temperaturą. Co jakiś czas traciłem świadomość (spadałem w ciemność).
Czy stan ten można porównać do aktu konania?
Nie wiem!
Kiedyś sprawdzę to, Wy także. :)
Autor: Spadający  Dodano: 08-06-2009
guru - cóż...  -1 na 1
Dzienniczek s. Faustyny: "O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać ale będzie już za późno." Miłosierdzie Boże - najdoskonalszy przejaw Wszechmocy Bożej.
Autor: guru Dodano: 30-08-2009
Tomik
Bóg może mieć dla nas wiele twarzy. To że nie nawróciłaś się w sensie "religijnym" wcale nie oznacza, że w Twym powrocie do żywych nie uczestniczyła siła wyższa. Życie i ogrom dobra płynący ze świadomego, zgodnego z wewnętrznym sumieniem istnienia na tym świecie, jest jedną z najwyższych wartości i sensu w ogóle istnienia, co z kolei może być odczytywane jako Bóg sam w sobie.
Przykazania nie służą nabijaniu punktów, one właśnie są po to, aby znaleźć... sens!
Jak widzisz więc, Twoje życie teraz jest bogatsze, pełniejsze i tylko przez to, że bardziej wiesz, że żyjesz.
I pewnie nikt nie chce abyś za to dziękowała, bo już to zrobiłaś i robisz to nadal.
Autor: Tomik Dodano: 07-10-2009
zegarek - Jezus
Jezus powiedział: "Ja jestem drogą prawdą i życiem ,nikt nie przychodzi do Ojca , tylko przeze mnie."(ew. św. Jana 14,6) Prawdziwa wiara to nie ślepe wykonywanie poleceń czy przykazań ale miłość. " Albowiem tak Bóg umiłował świat że syna swego jednorodzonego dał
aby każdy kto w niego wierzy nie zginął ale miał życie wieczne. (ew. św. Jana 3,16)
Autor: zegarek  Dodano: 18-12-2009
Maddy - do Zegarka   1 na 1
"Jezus powiedział:". Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że to czysta fantazja.Ten kto to spisał nigdy tego nie słyszał i prawdopodobnie sobie to zmyślił, a i człowiek, ktorego dziś znamy jako Jezus naprawdopodobnie w ogole nie istniał. Dlaczego moim życiem mają kierować żydowskei mity i legendy sprzed 2tys lat?
Autor: Maddy  Dodano: 18-12-2009
Śliwa - Świetna opowieść
Kilka lat temu dowiedziałem się, że najprawdopodobniej mam stwardnienie rozsiane i dostałem skierowanie na badania. Na ostateczny wynik czekałem 51 dni bo najpierw była kolejka na rezonans potem awaria sprzętu aż wreszcie się doczekałem.
Oczekiwanie na wyrok było straszne dla mojej psychiki. Mam małe dzieci po za wszystkim.
Podobno "jak trwoga to do Boga", ale nie pomyślałem o tym wcale pomimo katolickiego wychowania (zostawiłem religię od czasu studiów, myślę o apostazji).
Nie mam tej choroby i mam się zupełnie dobrze.
Od tej pory cieszę się "z niczego".
Życie to niesamowity prezent od natury.
Dzięki za świetną opowieść.
Autor: Śliwa  Dodano: 04-01-2010
Krzysiek - Komentarz.......  -1 na 1
Życie ze świadomością tego że nic po nim nie będzie jest straszne. Możesz przykrywać strach przed śmiercią przemijaniem młodym wiekiem ale czas cię z tego prędzej lub później wyleczy. Mozesz więc zadać sobie pytanie czy twoje życie to przypadek czy coś więcej. Człowiek zanim odnajdzie Boga gubi się w życiu stara się je zapełnić jakimś sensem ale na dłuższą metę tylko Bóg i jego miłość mogą te życie zaspokoić.Wtedy mija strach przed cierpieniem i śmiercią a ona sama staje się przejściem do cudowniejszego wymiaru. A co do istnienia Jezusa istnieją nie tylko religijne przesłanki mówiące o nim ale również świadectwa rzymskich historyków. Spójrz na budowę najprostszej cząsteczki materii na zasady fizyki kwantowej w której rządzi przypadek. Musi istnieć jakaś wyższa istota która kieruje tymi wszystkimi cząsteczkami. Gdyby kierowal przypadek już dawno nie byłoby nas ludzi na Ziemi...
Autor: Krzysiek Dodano: 03-04-2010
Ikea - Bóg znalazł mnie na ulicy i co..
Henryk Krzosek przez długie lata nie wylewał za kołnierz. Podejmował próby samobójcze. Największym problemem było dla nie go wyobcowanie. Poczucie, że jest się nikomu nie potrzebny, czy wręcz stanowi zawadę. Poczucie odepchnięcia, czy pogardy ze strony najbliższych motywowało go do szybszego opuszczenia tego świata. Przez trudy życia pomógł mu przejść Najwyższy Stwórca.
Autor: Ikea  Dodano: 27-07-2014

Pokazuj komentarze od najnowszego

« Wróć do strony
Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365