Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
182.585.864 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7343 tekstów. Zajęłyby one 28980 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3279 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Ilekroć jakiekolwiek pozanaukowe autorytety próbowały bądź ingerować w naukę, bądź narzucać jej wynikom interpretacje w imię jakichś ideologii, zawsze źle się to kończyło dla pozanaukowych autorytetów.

Dodaj swój komentarz…
CHOLEWA - Dopiero teraz   3 na 3
przekonał Pan mnie do obejrzenia filmu.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 11-01-2010
Reklama
Tomik - Avatar   3 na 9
Oglądałem ten film i chociaż mam poglądy lewicowe dla mnie treści filmu do nudna bajeczka o kosmitach jedyne co zasługuje na uwagę to trójwymiarowy obraz. Jednak i on mnie specjalnie nie zaskoczył bo o ile dobie dobrze przypominam pierwszym animowanym filmem 3D był kręcony kilka lat temu "Shrek".
Autor: Tomik Dodano: 11-01-2010
Rozis - @Tomik   1 na 1
Nieprawda, pierwszym pełnometrażowym filmem animowanym 3D był "Toy Story".
Poza tym "Avatar" był rzeczywiście urzekający. Żałuję tylko, że nie mam w pobliżu żadnego IMAX'a.
Autor: Rozis Dodano: 11-01-2010
zachaj - to ja jutro ide  -1 na 1
ide jutro bo wcześniej kolejki były
Autor: zachaj  Dodano: 11-01-2010
Szyroki   7 na 13
Świetnie, właśnie zostałem "zblazowanym krytykiem". Skoro się mnie wyzywa, to nie pozostanę dłużny -- człowiek inteligentny oczekuje od fabuły więcej niż przemalowanego na niebiesko Pocahontas.
Z całym szacunkiem, moim zdaniem "Avatar" jest mdły i nudny jak flaki z olejem. Ot co.
Autor: Szyroki  Dodano: 11-01-2010
Marszalik - Dziękuję za tą recenzję.   11 na 13
Zaczynałem czuć sie trochę wyobcowany (jakby ateizm nie był wystarczającym czynnikiem), z powodu poglądów na ten film. U nas to chyba tak jest, że dobry film, to film o ojcu alkoholiku (bo porusza ważny problem społęczny), ewentualnie o bitym dziecku (bo to też ważny problem społeczny), lub ewentualnie o szarości życia "zwykłego" obywatela (bo... to też ważny problem społeczny).
Już nawet nie odnosząc się do spraw, jakie poruszono w artykule, nie rozumiem dlaczego normalne marzenie, i dawanie się ponieść nawet dziecięcej fabule(A czemu nie? Czy tak wielkie czujecie obrzydzenie na myśl o dziecięcych latach?), jest czymś negatywnym. Ja po tym filmie czułem to upragnione "katharsis", którego zawsze poszukuję udając się do kina, ale niestety mało ekranizacji z "poważną tematyką" jest w stanie zapewnić mi to uczucie. Jak to się stało, że nagle sztuka może być albo dydaktyczna, albo lepiej, żeby jej nie było?
Autor: Marszalik Dodano: 11-01-2010
n0e - avatar = pocahontas   5 na 5
Autor: n0e Dodano: 11-01-2010
marcholt   1 na 5
Plot scenariusza zakorzeniony jest w "Złotej gałęzi". Tak jak całe kino nowej przygody, indiana jonesy, star warsy etc itp. Chodzi o uniwersalny przekaz który spodoba się wszędzie.
 
Swoją drogą, po to są trailery, żeby taki Tomik czy Szyroki nie szli na ten film, bo nie jest dla nich. Po co iść na film o robotach jak się nie lubi filmów SF? To tak jakbym poszedł do kina na film o papieżu który został człowiekiem i narzekał że cały film to słodkopierdząca laurka dla papieża polaka. Jaki w tym sens? I cóż t za zarzut że to nie pierwszy film w 3D? (Ten film jest też udźwiękowiony. Ale to już było! filmy z dźwiękiem były! nuuudaaa!)
czego Szyroki, ty inteligentny człowieku, oczekujesz od przygodowego filmu SF, który reklamuje się jako feerię efektów specjalnych?
 
Bardzo lubię jak ktos krytykujacy jeden film, podaje dla przeciwwagi inny - który mu sie spodobał. (często się okazuje, że takiego nie ma)
Autor: marcholt Dodano: 11-01-2010
Piotr Grim   5 na 7
Mój największy zarzut jest nie pod adresem słabych dialogów, wtórnej fabuły, słabych scen akcji oraz licznych przykładów poświęcania realizmu dla realizacji wizji. Największym zgrzytem jest to, że film ma fabułę Pocahontas, a wszystkie elementy sci-fi, które autor jeszcze stara się uznać za oryginalne pochodzą ze starej, klasycznej literatury gatunku! Nie pozostawia ten fakt NIC, absolutnie NIC w kategorii innowacyjności. Projekty maszyn były wtórne, pomysł na sam projekt Avatar- wtórny... szkoda kontynuować

Proszę: oto lista książek sci-fi, które w oczywisty sposób zostały zasymilowane przez wizję Camerona.
www.darkroasted(*)Story+%28Dark+Roasted+Blend%29
Autor: Piotr Grim Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - Antymatrix
E. Bendyk napisał już parę słów komentarza o moim tekście: bendyk.blog.polityka.pl/?p=722
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
Marcin - Ciekawy tekst
Ciekawy tekst i z pewnością zapamiętam kilka argumentów oglądając film. Mdłe są z kolei te rozbleblane komentarze poniżej.
Autor: Marcin Dodano: 11-01-2010
Jacek Tabisz - Mistycyzm, a nie nauka
Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,7073
"Nie mówię o czymś pokroju pogańskiej voodoo ceremonii! Mówię o czymś prawdziwym. O czymś w zakresie biologii lasu! To co myślimy i wiemy to to, że istnieje komunikacja elektrochemiczna korzeni tych drzew jak synapsy między neuronami. A każde drzewo powiększa więź między drzewami. Istnieje 1012 drzew na Pandorze. Daje to więcej połączeń niż w ludzkim mózgu. Łapiecie? Sieć! (network) To globalna sieć i Na'vi mają do niej dostęp. Mogą pobierać i wysyłać dane. Wspomnienia, takie jak to, które właśnie zniszczyliście".
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 11-01-2010
filemonka - jednak niedosyt  -1 na 5
Dobry, rzeczowy tekst. Poza wymienionymi przez Autora zaletami filmu, których kilka uświadomił mi dopiero ten tekst, dostrzegam też, istotne dla mnie, niedobory. Przede wszystkim niedobór fabuły. Po filmie czułam, że to za mało, że może powinien być jakiś ciąg dalszy, coś więcej, głębiej. Przedstawiono nam nowy świat, uchylono rąbka tajemnicy, okazano istoty współczujące ze swoim biologicznym środowiskiem, oczarowano fenomenem wejścia w inne ciało - avatar i... film się skończył. Chciałabym poznać bliżej i ten świat i "obcych". Może gdyby postacie więcej ze sobą rozmawiały było by lepiej. Może przegadanie by zabiło wrażenie komunikacji bez słów, nie wiem. Czuję niedosyt i tyle.
Może zostałam celowo "zmamiona"? ;)
Autor: filemonka  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.  0 na 2
Ponieważ Cameron pracuje już nad drugą częścią Avatara, więc może tam :)
www.stopklatka.(*)rzenia/wydarzenie.asp?wi=62108
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
Przemysław Biegański   5 na 7
Haha - w takim razie ja też z dumą zacznę się obnosić z etykietką "zblazowanego krytyka" i "prawicowca"...
Artykuł to doszukiwanie się któregoś tam dna i sensu w płaskiej fabułce.
"Pomysł" pana Camerona został wyjęty z opowiadania Paula Andersona "Call me Joe", reszta to dosłownie Pocahontas + motywy Tańczącego z wilkami.
Prócz tego zauważyłem także kilka elementów z książki Harrego Harisona "Planeta śmierci" (Deathworld) - zjednoczony przez pewną obcą inteligencję świat fauny i flory zgodnie atakuje jednego wroga - człowieka... Tylko że tam człowiek (w skrócie) znalazł racjonalny ;) sposób na tą inteligencję - posadził tam ładnego atomowego grzyba.
Ale rozumiem - Cameron, któremu zapewne zależało głównie na zaprezentowaniu nowej technologii i paru miliardach zielonych teraz Wielkim Wizjonerem Jest.
Z jednej strony część piszących tu autorów wręcz szczyci się tym że nie zna literatury i filmu Sci-Fi i Fantasy, z drugiej strony nagle "odkrywa" głębie w świecidełkowym Avatarze...
Przykre to ale w racjonalność na Racjonaliście zaczynam wątpić.
No i czekam na minusy :D
Autor: Przemysław Biegański  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.
A czy świat "Call me Joe" też był w istocie metaforą wirtualnej rzeczywistości? :)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
filemonka   1 na 1
Skoro Cameron planuje trylogię, to zmienia nieco postać rzeczy :)  i tylko mogę niecierpliwie czekać na ciąg dalszy.
(Choć w innej trylogii - w Wojnach Gwiezdnych, można było zawrzeć i ciekawą fabułę, i dialogi... ale taki styl robienia filmów już chyba nie wróci i obym się myliła)

Co do wtórności pomysłów...  Było już latanie na smokach, było wcielanie się w inne ciała, było wyniszczanie "tubylców", były złe korporacje, były romanse, było 3D. Cóż prawie "wszystko już było", ale czy gotowanie z tych samych składników nowych wspaniałych dań to taka wielka zbrodnia? Skąd ta, niezrozuiała dla mnie, zawiść w stosunku do Camerona? Facet zrobił film i tyle, nikogo nie zmusza do oglądania.
Czy nie można po prostu obejrzeć film i się nim cieszyć, bez rozkładania na czynniki, bez analizy źródeł? Ja mogę :)
Autor: filemonka  Dodano: 11-01-2010
Pasia   1 na 1
Fabuła tego filmu, oprócz całkiem nowego wątku opiewania humanistycznej nauki i technologii, jak autor tekstu zauważył, nie wnosi wiele nowego i powtarza stare, sprawdzone chwyty takie jak międzyrasowa miłość, ludzie są be i chciwi na pieniądze, szanuj zieleń, no i oczywiście moje ulubione "spalili im drzewo!". Niemniej jednak to dobrze opowiedziana, ciekawa historia: postacie (szczególnie pierwszoplanowe) mają głębię, są dobrze zagrane, film nie razi banalnością. Oprawa wizualna jest majstersztykiem, kinie patrzałki wypadają z wrażenia. Także generalnie: MI się podobał. :)
Autor: Pasia  Dodano: 11-01-2010
Iwona Przybyła - O Eureko...  0 na 6
Miałam w planach napisanie recenzji z tego filmu, ale zostałam właśnie sprowadzona do parteru, bo odebrano mi wszystkie argumenty. Pocieszam się faktem, że Mariusz pisze lepiej ode mnie :-)
Film jest genialny, a Cameron to nie naiwny dzieciak, tylko wizjoner!
Recenzja filmu z "Polityki" nie zrobiła na mnie wrażenia, bo uważam, że film wskazuje nie tylko na upadek wartości, ale też na to, kto przetrwa! Bendyk twierdzi, że to będzie koniec człowieka, a moim zdaniem należałoby raczej mówić o człowieku świadomym, nadal pełnym sprzeczności, ale myślącym o swoich czynach i konsekwencjach. Nie przetrwają najsilniejsi, ale Ci, którzy będą poszukiwali dialogu, nowych rozwiązań,  chęci zrozumienia drugiego człowieka i postawienia się w jego sytuacji. Po to się rozwijamy, by przestać niszczyć, by nie szukać nowych bogów, by nie iść za jedną ideą, ale tworzyć i kreować swoją rzeczywistość za pomocą własnego potencjału. Smutek mnie tylko ogarnia, że większość ludzi bedzie z tego wykluczona na własne życzenie. Taki właśnie obraz kreuje przede mną ten piekny film i nie wstydzę sie określić go tym mianem. Warto przyznać przed sobą samym, że mamy w sobie dużo z dziecka, a dzieci to nie tylko naiwność, ale i odważne marzenia.
Pozdrawiam i dziękuję za recenzję :-)
Autor: Iwona Przybyła  Dodano: 11-01-2010
Przemysław Biegański   3 na 3
Ja nie mam żadnych zastrzeżeń co do tego filmu jako do właśnie przejawu "kultury masowej", czy też - o czym polemika pana Koraszewskiego z panem Purpurem - jarmarcznej.  Zrealizowany świetnie, efektowny, kolorowy, dobrze wykorzystujacy nową/nienową technologię 3d, nieźle "zagrany" - jednak to nie jest film do szukania w nim treści. To czysta rozrywka - nawet jeśli porusza jakże modny teraz stosunek człowieka względem "mamusi natury" to porusza go banalnie.
Ja nie mam tego Cameronowi za złe i bynajmniej nie zawiść mną powoduje :P bo film jako rozrywkowe filmidełko tez mi się podoba. Cameronowi na zdrowie ;)! Ale Avatar nie zasługuje na uczone dysputy i doszukiwanie się ponadczasowych przesłań. Bo poza banałem czegoś takiego w tej rozrywce nie ma.
Jedynie żal mi tego że wszyscy "pochylają" się nad rozreklamowanym Avatarem a szczerze ciekawy Moon -> www.filmweb.pl/f473111/Moon,2009/opisy przemyka tak bez echa.
Autor: Przemysław Biegański  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.  0 na 4
Przemku, poza nadymaniem się nie odnosisz się do tego, co napisałem w moim tekście, a co świadczy o wartości treściowej Avatara (racjonalistyczne przesłanie, naukowe tropy + metafora wirtualnej rzeczywistości). Szanuję twoje prawa jako komentatora, ale to jednak nie ty będziesz decydował, gdzie ja czy Bendyk mamy się doszukiwać ponadczasowych przesłań. Wyjaśniłem co cennego widzę w tym filmie, jeśli chcesz krytykować to postaraj się o odrobinę merytoryki odnoszącej się do tego co komentujesz. To że jakiś element filmu gdzieś tam był podobny to nie przekreśla przecież całej treści.
Moon też oglądałem i bardzo mi się podobał, bo fascynuje mnie relacja człowieka i technologii, ale film ten nie jest moim zdaniem na tyle interesujący, abym o nim samym tekst miał pisać :) chcesz, to napisz, zobaczymy co z niego ciekawego wyciągniesz :)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
mesala  -2 na 4
Bardzo dobry artykuł i tyle. Film jeszcze lepszy. I niech sobie mówią i piszą co chcą... może gust mam kiepski, może się nie znam i może zaspokaja mnie etycznie 'niebieska Pocachontas', mnie ten film powalił i wybieram się na niego ponownie.

p.s. A Watykan niech się wypowiada o czarnych ludzikach a nie o niebieskich.
Autor: mesala Dodano: 11-01-2010
autor ;)   1 na 1
film jest taki: jedni są zachwyceni, drudzy (tak jak mój znajomy) spali (dosłownie, chrapiąc w dodatku:) na tym filmie. Wniosek jest jeden, odbiór filmu jest jak gust jednemu smakuje drugiemu nie.
Jest to film, który z założenia miał zarobić pieniądze i tak się stało (nie można oczekiwać od produktu,  który ma mieć jak najwięcej konsumentów (taki mc'donalds) zbyt wiele, na pewno nie będzie to intelektulnie zawiły i niezrozumiały w przekazie utwór).
Autor: autor ;) Dodano: 11-01-2010
matinf   1 na 5
Strasznie nudziłem się na avatarze, właściwie to z trailera można przewidzieć cały rozwój akcji. Jak dodamy do tego banalnie zarysowane postacie, patetyczne dialogii to w zasadzie w tym filmie nie ma niczego oprocz ładnej grafiki. W zasadzie to nie wiem po co ten artykul na tej stronie.

"Avatar faktycznie niesie przesłania krytyczne wobec
polityki imperialistycznej w stylu Georga W. Busha, jest też apelem o ochronę
naszego dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, ale zdecydowanie nie ma
charakteru newage’owego czy postmodernistycznego. Jest bowiem wielką apologią
nauki i technologii zespolonej z humanizmem."

Dopatrywanie się w Avatarze drugiego dna to po prostu strata czasu, bo film go po prostu nie ma. Równie dobrze możemy dopatrywać się podobnych przesłanek w bajkach Disneya.
Autor: matinf Dodano: 11-01-2010
mentalrapist. - Cóż, cieszę się bardzo z tej recenzji.   1 na 3
Podobnie jak 'Marszalik', uwielbiam chodzić do kina z tego właśnie powodu, iż rozwija moje marzenia i pomysły. Widzicie, panie i panowie, moją pasją jest rysowanie. Tworzenie na papierze (lub monitorze), zabawanie się w stwórcę - z czego czerpię niezmierzoną satysfakcję. Szaleństwo wyobraźni, która według mnie jest, mimo wszystko, ważniejsza niż wiedza - pogląd, który może dziwić jak na racjonalistę, za którego się uważam (poniekąd). Ale to pomysł, wizja, obraz, concept lub idea liczy się (dla mnie) najbardziej.
I (coś tam w coś tam) Cameronowi, jeżeli on tego wszystkiego nie wymyślił - ogromną i niewyobrażalną pracę wykonali właśnie graficy i wizjonerzy w tym filmie - i dlatego jest wielki. Cameron to niejako umożliwił, wykładając mamonę.
Pomyślcie nad pomysłem. Jednakże zastanawiając się głębiej, dochodzę do wniosku, że wiedza także jest nieodłączna. Inaczej te marzenia pozostałyby tylko w sferze marzeń.
Pozdrawiam i oceniam pozytywnie artykuł. ;)
Przy okazji zapraszając także jak zwykle na:
mentalrapist.blogspot.com/
Autor: mentalrapist. Dodano: 11-01-2010
TeV_14 - Naukowość filmu   1 na 5
Prawda jest ~ taka: Jak ktoś ma opanowane podstawy nauk ścisłych na poziomie liceum - potrafi odróżnić dobre SF od szajsu... Jeśli jednak 'od matematyki zawsze bolała go głowa...' nie będzie umiał dostrzec takich PEREł SCIENCE-fiction jak Avatar - POLECAM.
Autor: TeV_14 Dodano: 11-01-2010
Przemysław Biegański   3 na 5
Mariuszu -  nie nadymam się :). I w żadnym razie nie odmawiam ci prawa do doszukiwania się ponadczsowości.
Moja krytyczna postawa wobec Avatara być może wynika z tego że jestem fanem Sci-Fi i staram się czytać i oglądać od wielu lat wszystko, w każdym razie większość co w tym gatunku stworzono. I na tle tego Avatar poza widowiskowością nie jest niczym szczególnym. Podchodzimy może do tego "jeża" z dwóch różnych stron. Przedstawiam jedynie swoją opinię, która być może brzmi az za bardzo mentorsko - za co przepraszam, jednak takie jest moje zdanie. Cameron ponoć scenariusz Avatara miał już 15 lat temu. Jeśli to prawda to jestem ciekaw o wiele bardziej tego oryginalnego niż to co zaprezentował.
Autor: Przemysław Biegański  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.  0 na 6
Chętnie dam się przekonać opinii o wtórności filmu. Cały czas czekam na wskazanie innego o wymowie takiej jak wskazałem dla Avatara. Pocahontas i Tańczący z wilkami widziałem i jedynie ktoś z problemami odczytywania podawanej mu treści może je porównywać na serio do Avatara. Czekam na propozycje dorzeczne :)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
Iwona Przybyła - Przesłanie...  0 na 2
Cameron marzył o zrobieniu tego filmu, ale zwlekał nie tylko ze względu na technikę, ale i przesłanie. Nie rozumiem osób, które nie dostrzegają w tym filmie uniwersalizmu: z jednej strony jest to opowieść rodem z bajki,  a z drugiej strony jest to doskonała metafora tego, co czeka ludzkość, jeśli się nie opamięta.
Warto dodać, że gdyby to był tylko skok na kasę to już dawno by ten film powstał. Jednak Cameron przez te wszystkie lata ciszy realizował swoją pasję podróży na dno morskie. Twierdzi, że wrażenia, które tam zebrał (a które można obejrzeć w filmie dokumentalnym) mają swoje odzwierciedlenie w Avatarze - chodzi o niezwykłe doznania, które zmieniają świadomość człowieka i rozwijają jego potencjał. Nie wiem, jak można tego nie dostrzegać.
Autor: Iwona Przybyła Dodano: 11-01-2010
miskidomleka - Ja mam inne zdanie   2 na 2
w kwestii "apoteozy nauki". Ale napisałe je u siebie, więc nie będę przeklejał, tylko zlinkuję:
miskidomleka.wo(*)jest-%e2%80%9eavatar%e2%80%9d/
Autor: miskidomleka  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.
Grace wypowiada swoje quasireligijne słowa podłączona do "globalnej sieci", co sugeruje, że ona weszła do tej sieci, co jest po prostu nawiązaniem do transhumanistycznej idei transferu umysłu do Sieci: en.wikipedia.org/wiki/Mind_uploading Jeśli odczytamy świat Na'vi jako metaforę cyberprzestrzeni to wydaje się to oczywiste. Film jednak dlatego przede wszystkim jest gloryfikacją najnowszej nauki i techniki bo "zbawczą" rolę przypisuje avatarovi.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
miskidomleka - można i tak...   3 na 3
...o tym myśleć, ja widzę tam bardziej podteksty antynaukowe i religijne. Piękno interpretacji polega na tym, że mogą być rozmaite :-)
 
Jestem wzburzony, że w wiki, w artykule Mind transfer in fiction zlinkowanym z tamtego, nie ma ani słowa o Lemie, Bżutach i przetelegrafowanym narzeczonym...  
Autor: miskidomleka  Dodano: 11-01-2010
Śliwa - najlepsza recenzja
To najciekawsza recenzja filmu jaką przeczytałem. Z tego co Mariusz piszesz - jestem adresatem tego filmu. Chyba nareszcie ktoś zrobił film na jaki miałem wielką nadzieję ale po ostatnich produkcjach przestawałem w to wierzyć. Wybieram się w najbliższą sobotę.
Pocahontas nie oglądałem.
Autor: Śliwa  Dodano: 11-01-2010
Staszek - Ależ!  0 na 2
Nieeee no, proszę, bez przesady. :-) Kilka pytań pomocniczych:

- Co decyduje o wyniku bitwy o Pandorę? Technologia czy natura?
- Co zabija antybohatera? Technologia czy natura?
- Czy w ostatniej scenie to technologia ratuje naturę, czy odwrotnie?

- Co jest ważniejsze dla Jake’a? Technologia czy natura?

- Czy w filmie podjęto jakąkolwiek, choćby szczątkową refleksję (np. psychologiczną czy socjologiczną) nad konsekwencjami przemiany transhumanistycznej?- Jaki schemat fabularny zastosowano w filmie i dlaczego typowy dla
fantasy? (Istnieje na to nawet anglosaska nazwa gatunkowa “science
fantasy”, podobne przykłady to książkowa "Diuna" Herberta i filmowe Gwiezdne Wojny).
Mogę się zgodzić, że w filmie istnieje godny uwagi wątek transhumanistyczny, a Pandora nosi cechy cyberprzestrzeni. To ciekawe obserwacje i za nie dziękuję. Ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność!
Autor: Staszek Dodano: 11-01-2010
ika - Miskodomleka !   2 na 2
Po przeczytaniu komentarza na Twoim blogu podpisuję się, pod tym co piszesz, wszystkimi kończynami (czterema, dla ścisłości). Łącznie z tym, o czym tutaj wspominasz o Lemie.
Pozostaję w zachwycie nad cudownością obrazu Camerona, ale nie jestem skłonna traktować go inaczej, jak bajkę. Z prostym morałem, więc raczej dla dzieci, oraz osobników dorosłych, ale niedojrzałych - delikatnie mówiąc.
I nawet odmawiam mu prawa do nazywania się filmem s-f. Jedyne bajki, jakie skłonna jestem do tej kategorii zaliczyć, to "Cyberiada", "Bajki robotów" i "Dzienniki gwiazdowe", zresztą też tylko częściowo, choć z powodów dokładnie odmiennych.
Autor: ika  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.   2 na 2
Staszku,
O ocaleniu Pandory decyduje w całości technologia avatara, której udało się obudzić "ukryte siły natury" (kluczowe było ujarzmienie Toruka, w całości zasługa Avatara, ale i finalny atak Hammerhead Titanothere też jest jemu przypisywany). Poszczególne elementy bitwy były zależne raz od techniki, raz od natury, albo od ich współdziałania. Ale centralnie, to zwycięstwo może być przypisywane przede wszystkim Avatarovi, czyli technice.
To że Jake wybiera avatara a nie swój korpus jest oczywiste. Raz, że nie ma po co już wracać na Ziemię, czyli żyć będzie w środowisku pandoriańskim, dla którego ludzka powłoka, zgodzisz się, jest mało funkcjonalna :) Po drugie zaś, wybiera avatara dlatego, że jego korpus nie ma władzy w nogach. Nie doszukiwałbym się tutaj preferencji natury nad techniką. Generalnie Avatar wyróżnia się bowiem tym, że pokazuje współdziałanie natury i techniki dla dobra istot i ekosystemu.
Film nie mógł raczej nieść żadnych refleksji nad konsekwencjami transhumanistycznej przemiany, gdyż nie opowiadał o normalnym i trwałym życiu avatara na Pandorze. Dopiero jego koniec zapowiedział, że coś takiego będzie miało miejsce.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
aleister   1 na 1
Ciekawa (ze względu na ciekawostkę) recenzja tutaj: tarasiuk.com/show.html?page=302
Autor: aleister Dodano: 11-01-2010
ika - cd
cd ( bo się nie zmieściło)
A co mnie jeszcze bulwersuje u ponoć poważnych ludzi, którzy widzą głębokie naukowe podłoże fantastycznych treści "Avatara" :
że nie dostrzegają też obrazy dla prawdziwej wyobraźni. W tym filmie nie ma nic, czego nie ma na Ziemi i w Układzie Słonecznym ( z wyjątkiem nieistniejacego minerału)czego już ludzie sami nie wymyślili lub zaobserwowali. Co tym bardziej zdumiewające, że mieli na to raptem kilka tysięcy lat. Ot, na przykład sieć globalnej łączności. I to bez żadnych ułatwień ewolucyjnych ! To jest dopiero coś!
Znowu mi się Lem: "Dzienniki", opowiadanie o tym, jak na wulkanicznej planecie dwóch młodych naukowców zostaje zgromionych przez mistrza, za snucie niedorzecznych fantazji o możliwości życia na planetach tak zimnych, że woda na nich występuje w postaci ciekłej :)
Autor: ika  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.
Pawle, powyżej już wspominano o podobieństwach do opowiadania Andersona "Nazywam się Joe", ale jeśli Jowiszowe marionetki były po prostu kolonizacją planety, to o żadnym plagiacie mowy być nie może, bo pandoriański avatar powstał po to, aby naukowcy mogli prowadzić skuteczniejsze badania nad Navi i ekosystemem Pandory. Ale zresztą opowiadanie Andersona jest niedługie to przeczytam i się przekonam na ile można mówić  podobieństwie.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
ika - @aleister   2 na 2
Już o tym opowiadaniu Andersona wspominano. Bez efektu :) Co ja zauważyłam: macierzysta planeta Pandory, to wypisz-wymaluj Jowisz! Ze sławna plamą nawet i rojem księżyców. A skoro ksieżyc Jowisza... to także "Odyseja kosmiczna 2001" sie kłania. Tyle, że nie z tak naiwnym dygiem.
Na marginesie: Alpha Centauri jest ukladem podwójnym w krótkiej perspektywie, a potrójnym właściwie. Skoro powoływano się na naukowe przesłanki w artykule , jestem ogromnie ciekawa, jak taki Jowisz z towarzystwem ma sie utrzymać w układzie i jeszcze takie życie wyprodukowac ? I to takie "kompatybilne" z ziemskim ?
Chyba, ze nie mówimy o s-f, tylko o bajkach, to przepraszam...
W ogóle w wypadku Avatara na naukę powoływać sie nie należy, bo tylko kupa smiechu z tego. Już lepiej oszczędzić- i na inne utwory natury artystycznej.
Autor: ika  Dodano: 11-01-2010
Staszek   1 na 1
___
O ocaleniu Pandory decyduje w całości technologia avatara,
której udało się obudzić "ukryte siły natury" (...). Ale centralnie, to zwycięstwo może być przypisywane przede wszystkim Avatarovi, czyli technice.
___

Masz rację, że tej bitwy nie można sprowadzać do finałowego zwrotu akcji. Jednakże nie mogę się zgodzić, iż avatar to bardziej technika niż natura. W przemianie Jake'a idzie wszak nie o wprowadzenie techniki do świata Na'vi, tylko o upodobnienie się do niego, o grę na jego regułach. To, co Sully wnosi do pandorańskiej [czy jakkolwiek by ukształtować ten przymiotnik ;-)] rzeczywistości, wynika głównie z heroizmu, który jest bardziej cechą fantasy niż SF. W mniejszym stopniu zaś – z tego, co daje świat technologii. Ujarzmić Toruka i zjednoczyć klany może Jake tylko dzięki temu, że stał się jednym z Na'vi (co kulminuje się w końcowej zamianie), a ci bliżsi są naturze niż technice.

Mógłbyś na to odpowiedzieć, tak jak wspomniałeś w tekście, iż świat
błękitnych olbrzymów to przenośnia cyberprzestrzeni. Czy jednak
internet (i jego możliwe rozwinięcia) stanowi jedyne możliwe
odniesienie dla zmetaforyzowanej Pandory? Czy idee łączności z naturą i
tworzenia wspólnej całości przez przyrodę i ludzi nie pojawiały się w
historii już znacznie wcześniej?
Autor: Staszek Dodano: 11-01-2010
Wędrowiec - ..BYŁEM...  0 na 2
Byłem  na  filmie i mam zamiar zobaczyć po raz wtóry ...  że Stanisław Lem nie dożył ...


Polecam.
Wędrowiec
Autor: Wędrowiec Dodano: 11-01-2010
Szyroki - @marcholt   2 na 2
Marcholt, ja nie wiem jak można tak się przejąć tym, że komuś nie podoba się film, że trzeba od razu ad personam (no bo przecież nie jesteśmy w sądzie i wszyscy wiedzą, że to "ty inteligentny człowieku" to już na skraju inwektywy)?
Akurat tak się składa, że bardzo lubię filmy s-f, lubię filmy przygodowe, ba! lubię nawet przygodowe filmy s-f. Jeśli chodzi o filmy science-fiction z tego samo roku, co Avatar, to ukazały się co najmniej dwa lepsze. Pierwszy, to Moon, który był świetny, zwłaszcza jak na debiut. Dystrykt 9 też jest filmem, myślę, bardzo dobrym. Wcale, jak widać, nie oczekuję filmu o bitym dziecku, ani nawet wyjątkowo ambitnego i nowatorskiego. Tylko takiego, który nie obraża inteligencji widza czułostkową fabułą opowiedzianą już po tysiąckroć, która nie jest w stanie nawet na chwilę wciągnąć, tylko stanowi marne tło dla bombardowania efektami. Efekty same w sobie nie są złe, ale to one mają wynikać z treści filmu, a nie odwrotnie.
Teraz, skoro już spełniłem Twoje życzenie i podałem film, który mi się podobał (nawet dwa, w mniej-więcej tym samym gatunku i tym samym roku), to pozwolisz mi już mieć własne zdanie?
Autor: Szyroki  Dodano: 11-01-2010
ika - @Wędrowiec   3 na 3
I pewnie przewraca sie w grobie z uciechy, że już Go to nie dotyczy...
Bo oto zwycięża kultura masowa, pozbawiona retrospekcji.
Ta pani, która użyczyła głosu i mimiki Nay.. eee... tej Nay-Uadniejszej..wygadała sie gdzieś, że Cameron wyciął sceny seksu, bo mogło to spowodować, że film będzie dozwolony od lat iluś tam, zależnie od kraju. Czyli będzie mniej wykupionych biletów.
A nie tylko takie fabuły Lem budował, z o wiele większym wdziękiem, ale i reakcje przewidział... Poczytaj Lema jeszcze trochę, a sam zobaczysz.
Autor: ika  Dodano: 11-01-2010
Staszek - Ciąg dalszy :-)   1 na 1
(Kontynuacja poprzedniego komentarza, bo napisałem zbyt dużo, by przesłać za jednym razem).

...Może to nasze umysły skłonne są doszukiwać się przede wszystkim tego, co znamy najlepiej, a zatem raczej wizji cyberprzestrzeni niż innych, dawniejszych wyobrażeń? (Nie zarzucam Ci tu, oczywiście, braku wiedzy o przeszłości – chodzi mi raczej o naturalną skłonność człowieka do widzenia przeszłości przez pryzmat teraźniejszości, od czego i ja rzecz jasna nie jestem wolny).

Zgoda na to, że na trwałe konsekwencje przemiany będzie jeszcze czas. Czy jednak tak szybkie i proste oswojenie się Jake'a z avatarem nie jest świadectwem tego, iż refleksja nad problemami transhumanizmu zgoła twórców filmu nie interesuje?

Ogólnie mówiąc, skłonny jestem w dalszym ciągu dopatrywać się w filmie raczej podległości techniki naturze niż harmonijnego ich współdziałania – aczkolwiek pogląd rozdzielający humanitarne i barbarzyńskie wykorzystanie technologii zasługuje z pewnością na dostrzeżenie i zapamiętanie.

Pozdrawiam, życząc wszystkim dyskutantom dobrej nocy!
Autor: Staszek Dodano: 11-01-2010
Damian Jozefczyk - az tak Wam sie podobalo?   2 na 2
Mozna puscic wodze fantazji i uwazac, ze po obejrzeniu Avatar'a swiatowe mocarstwa przestana wydawac miliardy na zbrojenia i przeznacza je na programy kosmiczne. Ludzie przestana juz tak ufac religii, a zaczna szanowac naukowe dowody. Dla mnie jednak to byl tylko "Tanczacy z wilkami" przeniesiony w 2154rok, zrobiony w technologii 3D z pieknymi kolorkami. Dla mnie bez szalu.
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.
Staszku, nie chciałbym się wdawać w dywagacje, czy to bardziej science fiction czy fantasy, bo kategoryzacja tego obrazu mało mnie interesuje.
Zasługi avatara przypisuję technologii, gdyż to ona umożliwiła zaistnienie w pandoriańskim środowisku życia tego konkretnego, wyjątkowego genotypu ludzkiego, który był w stanie dokonać tego, czego autochtoni dokonać nie umieli.
Zdaję sobie sprawę z tego, że pandoriański ekosystem można odczytywać także jako pewną formę idei Gai, czy jakichś starszych wierzeń, ale dla mnie symbolika cyberprzestrzeni jest tak wyraziście zakodowana w filmie, że wolę to interpretować jako metaforę wirtualnej rzeczywistości.
pozdrawiam również i dziękuję za dyskusję na poziomie.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - @Damian  -1 na 3
Damianie, taki Avatar, który jest dziełem kultury masowej, więcej może zrobić dla idei, które hołubi, niż armada międzyrządowych konferencji czy dramatycznych apelów, a to dlatego, że tego rodzaju obrazy mają bardzo duży wpływ na świadomość społeczną. I także więcej może zrobić dla oswojenia społeczeństw z inzynierią genetyczną niż cokolwiek innego. Ile potraficie wymienić "kasowych" filmów, które nie straszą inżynierią genetyczną czy technologią, ale przeciwnie pokazują ją jako coś, co może być szansą dla ludzkości? Oczywiście gromada zarozumialców i ideologów pracuje nad tym, aby przekonać wszystkich wokół, że to głupie, ale mniejsza z nimi...
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 11-01-2010
mentalrapist. - Cóż, mówcie co chce, panie, panowie.  -1 na 1
Ale patrząc na te komentarze winno do każdego krytyka/fana/umiarkowanego dojść, że film ten wybitny jest i basta. Zauważyliście, że akurat przy tej recenzji jest najwięcej komentarzy od wielu, wiel dni..?
Pozdrawiam. ;)
I zapraszam.
mentalrapist.blogspot.com/
Autor: mentalrapist. Dodano: 11-01-2010
ika - Bóg się rodzi, moc truchleje , hehe..   2 na 2
cit:
"taki Avatar, który jest dziełem kultury masowej, więcej może zrobić dla idei, które hołubi, niż armada międzyrządowych konferencji czy dramatycznych apelów, a to dlatego, że tego rodzaju obrazy mają bardzo duży wpływ na świadomość społeczną."
Pięknie. Pięknie, panie kapłanie !
Czym to sie rózni od "Biblii dla ubogich" malowanej na ścianach kosciołów ... kiedyś?
Mamy nową Biblię zapisaną na uniwersytetach, a maluczkim damy przystępny obraz prosto, a ślicznie malowany, coby bez nadwerężania słabej z założenia mózgownicy na manowce nie poszli?
Autor: ika  Dodano: 11-01-2010
n0e - @M.Agnosiewicz   1 na 1
"czywiście gromada zarozumialców i ideologów pracuje nad tym, aby
przekonać wszystkich wokół, że to głupie, ale mniejsza z nimi..."

100 lat temu 'gromada zarozumialców i ideologów' próbowała przekonać wszystkich, że głupia jest eugenika, jednak "postępowa" większość też uznała, że "mniejsza z nimi". jakie były tego konsekwencje - wystarczy zajrzeć do książek historii.

problemy bioetyczne to nie 'malutki problem', jak chcieliby tego wyznawcy religii transhumanizmu, a duży problem, który może zadecydować o kształcie świata.

pierwsza z brzegu książka, która omawia moje stanowisko:
www.amazon.com/(*)eties-Redesigned/dp/0813341981
Autor: n0e Dodano: 11-01-2010
M.S.
Odniosę się do tego fragmentu:
"Od dawna uważam, że rozwój wirtualnej rzeczywistości będzie
najdoskonalszym kwasem neutralizującym tradycyjnie rozumianą
religijność, w której ludzie na poważnie zajmują się oddawaniem czci
jakimś nadnaturalnym
istotom i zjawiskom. Pokolenie wirtualnej rzeczywistości w której
światy
pomyślane mogą się stać światami rzeczywistymi stracą jakiekolwiek
zrozumienie
dla religii papieży, popów, pastorów i rabinów, sprowadzając religię do
kategorii zabawy, która zaspokaja ludzkie pragnienie bajkowości
i eskapizmu."

Zupełnie się nie zgadzam z tą tezą. Religia ma wiele celów, a jednym z nich (możliwe, że najistotniejszym) jest dążenie do poznania prawdy - dlatego ludzie wierzą, bo liczą, iż właśnie religia przybliży im sens egzystencji. Wirtualna rzeczywistość nie może więc pod tym względem stanowić konkurencji dla religii, ponieważ jest ona w założeniu fikcyjna (w przeciwieństwie do religii) i nie próbuje tłumaczyć treści życia, a jedynie stanowić jego substytut tudzież uzupełnienie. Nie może być więc godnym następcą.
Autor: M.S. Dodano: 11-01-2010
Staszek   1 na 1
Jeszcze króciutko w sprawie tego, czy istotne jest rozstrzygnięcie problemu: czy "Avatar" to kino SF, czy fantasy?

Otóż moim zdaniem jest to ważne, bo to raczej science fiction (a nie science fantasy) jest wehikułem refleksji o transhumanizmie. Kiedy więc widzimy w filmie cechy fantasy, można to uznać za jedną z przesłanek na rzecz bardziej konserwatywnego interpretowania "Avatara".

Również dziękuję za dyskusję!
Autor: Staszek Dodano: 12-01-2010
autor ;)   2 na 2
"taki Avatar, który jest dziełem kultury masowej," tu się nie zgodzę to niejest dzieło kultury tylko produkt (dzieło jako produkt - takie jak wykonanie umowy o dzieło).
Produkt dla mas. I można się rozpisywać do woli o jego walorach artystycznych i konotacjach naukowo/techniczny to jednak dla mnie jest to sposób na zarabianie pieniędzy, reszta jest wtórna.

poprawka do poprzedniego wpisu - ma być: ..który ma mieć jak najwięcej konsumentów (taki mc'donalds),
na pewno nie będzie to intelektualnie zawiły i niezrozumiały w przekazie
utwór).

ps. kino, czy też przekaz "obrazkowy" jest bardzo ograniczającym wyobraźnię - wręcz nie trzeba jej używać. I to jest niestety ułomnością każedego przekazu "obrazkowego". Kinowa adaptacja Solaris jest takim przykłądem próby zarobienia kasy gdzie sens przekazu książk Lema został zmarginalizowany. Lem zresztą pisał w swoich książkach o integracji biologicznych form z technologią ludzi, wyprzedził tym samym bardzo wielu twórców s-f.
Autor: autor ;) Dodano: 12-01-2010
filip - Moje "trzy grosze"  0 na 2
Racjonalistę czytuję, ale na razie się nie wypowiadałem. Postanowiłem to jednak zrobić ;-). Nie mam zamiaru tutaj kogoś namawiać lub zniechęcać do tego Filmu tylko chciałem poruszyć kwestię "bezwładności myślowej twórców". Film na pewno obejrzę "bo lubię" takie rzeczy i od pamiętnego "Space 1999" , przez "Star Wars" czy "Aliens" bawię sie świetnie, marzę i inne takie rzeczy i szukam cały czas co w takich filmach jest science a co fiction. Autor artykułu bardzo ładnie przedstawił Film a wybór "filmiku" ilustrującego wypowiedź strasznie mi sie podobał. Proszę jednak zwrócić uwagę na pewien fakt. Cudowna technologia umożliwiająca kreację avatara i "przesiadkę" osobowości z założenia powinna być tak zaawansowa, że niepełnosprawny bohater już dawno chodziłby na swoich własnych nogach, a planeta Pandora skolonizowna bysłaby przez ludzi właśnie w postaci avatarów co pewnie sprawiłoby, że rdzenni mieszkańcy planety juz dawno by wymarli. Poza tym przy takim nawale technologii, którą widać nawet w zwiastunach wózek inwalidzki jawi sie jak pierwsze próby kostrukcji roweru (kiedy jeszcze nie było pedałów  i przełożenia napędu a zamiast tego były tylko nogi). Tego typu "nieracjonalności" w innych produkcjach spod znaku SF jest sporo i dlatego postawiłem skrobnąć coś takiego.
Autor: filip Dodano: 12-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - @filip   1 na 1
Technologia umożliwiała mu odzyskanie chodu, ale brak mu na to pieniędzy a państwo jak widać nieszczególnie było socjalne :) On więc mógł chodzić, gdyby miał pieniądze.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 12-01-2010
autor ;)
"...ale brak mu na to pieniędzy a państwo jak widać nieszczególnie było socjalne :).." na ale tu to się zakręciłeś:),  państwo nie ma kasy na nowe nogi ale pozwala mu na sterowanie najnowocześniejszą technologią. Kim on jest - genialny naukowiec, żołnierz piechoty, weteran (takich zazwyczaj odsyła się na rente)? Na pewno jest to dopracowany film w szczegółach technicznych (3d itp) jednak fabuła trąca infantylizmem.

ps. celna uwaga filip ;)
Autor: autor ;) Dodano: 12-01-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.  0 na 4
Czy komentując fabułę oglądaliście ten film? Mam bowiem wrażenie, że nie bardzo.
Państwo nie zatrudnia go do sterowania najnowszą technologią, tylko prywatna firma, korporacja, która nie ma żadnego interesu w tym, aby naprawiać mu nogi, bo jego nogi są jej całkowicie niepotrzebne.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 12-01-2010
Marcin Punpur - KP   1 na 1
Na stronie Kryyki Politycznej pojawily sie dwie mni-recenzje z Avatara.

www.krytykapoli(*)s-o-Avatarze-/menu-id-183.html

Recenzje raczej malo przychylne, choc z drugiej strony dalekie od potepienczego zacietrzewienia.
Link podaje tylko po to by pokazac, ze nie trzeba byc prawicowym pogrobowcem, ani emisariuszem Watykanu, by nie podzielac zachwytu dla obrazu Camerona. Zostaje jeszcze łatka "zblazowanego krytyka", ale niech kazdy sam oceni czy autorzy sie do niej kwalifikuja.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 12-01-2010
f..
"antyimperialistyczna,
ekologiczna, pacyfistyczna, słowem — lewacka". Co ma ekologia i pacyfizm do lewactwa, hehe ktoś tu nowe teorie tworzy.
Autor: f.. Dodano: 12-01-2010
Lucjan Ferus - Komentującym   2 na 4
De gustibus itd., mimo to wtrącę swoje 3 gr. Myślę, że aby móc zachwycać się tym wspaniałym filmem, trzeba mieć coś więcej niż niezbędne do trójwymiarowego widzenia okulary; mianowicie WYOBRAŹNIĘ. Jak ludzie jej pozbawieni są ubodzy duchem, widać najlepiej po niektórych komentarzach. Nie móc dostrzec   urzekającego PIĘKNA tamtejszej przyrody, zapierających dech w piersiach widoków i zachwycającego świata, w którym chciałoby się pozostać na zawsze – czy to nie jest godne litości? Na dodatek nie mieć ŚWIADOMOŚCI, iż wina za ten stan rzeczy leży w waszych ograniczonych umysłach, a nie w przekazie filmowym. To nie on jest banalny i nudny lecz umysły upośledzone brakiem wyobraźni takim go widzą, nie rozumiejąc mądrego przesłania. A. Einstein powiedział, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, a casus tego pięknego filmu wyraźnie to potwierdza. Mnie jeszcze dodatkowo narzuca się analogia do przysłowiowych „pereł i wieprzy”, a każdy kto zna tę mądrą przypowieść dopowie sobie resztę tego, co miałem na myśli. Pozdrawiam.
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 13-01-2010
Śliwa   1 na 1
Zobaczyłem...
Film mnie zachwycił.
Nareszcie film w którym nie zastąpiono rozumu wiarą, ani wynalazczości czarami albo jakimś magicznym pierścieniem. Najlepszy film (dla mnie) to taki w który jestem w stanie uwierzyć - wydarzenia są możliwe już albo w przyszłości. W którym pomysłowość fabuły nie polega na zignorowaniu wszelkich praw fizyki.
Avatar: Science-vision - z dużym naciskiem na science - bardziej niż science-fiction.
Autor: Śliwa  Dodano: 17-01-2010
Katarzyna - Avatar
Dla mnie Avatar nie jest nudną bajeczką, jest przesycony szamańską symboliką ale tylko ludzie, którzy mają jakiekolwiek pojęcie o szamaniźmie to dostrzegają. Nie jest też Avatar ukłonem w stronę virtualnej rzeczywistości czy naukowości, to wszystko co ukazał reżyser, całe życie istot zamieszkujących Pandorę, to zobrazowanie tego jak żyli ludzie w strukturach plemiennych i jak mogą żyć jeśli zaczną korzystać ze swego umysłu. Czy nikt tutaj nie dostrzega, że tzw rozwój cywilizacji i cały postęp jest w istocie uwstecznieniem całego naszego gatunku?
Autor: Katarzyna Dodano: 18-01-2010
Pisar - new age fiction  -1 na 1
Spróbuję sklasyfikować ten film (zaznaczam, że oglądałem wydanie 3D). Pomijam kwestię efektów, animacji 3D innych form nad treścią. Dla mnie jest to mix idei matrixa i new age podlany sosem eco o lekko romantycznym zabarwieniu z elemtami wojennymi :)
a tak naprawdę wszystko już było. Film bardzo nierówny, czasem urzeka, a czasem denerwuje. Nic genialnego w nim nie ma; chyba, że dla ludzi lekko niedouczonych ;)
Brakuje w nim poezji i metafizyki wielkiego kina-więc nie rozumiem tych, którzy doszukują się jakiś górnolotnych idei... Denerwujące jest płytkie myślenie bohaterów( jest nawet yes yes yes Marcinkiewicza!), pompatyczna muzyka i dłużyzny typu: latanie, niekończące się spadanie, jakieś pseudoreligijne śpiewy. Niekonsekwencje technologiczne: Avatar  jako sterowany neurorobot i  prostackie helikoptery, którym wystarczy patyk w śmigło wrzucić:) Można znaleźć sceny będące jakby kopiami  z storyboard'ów z takich filmów jak  Alien, Star Wars czy mrówka Z! tylko w innej oprawie.
Podsumowując : można obejrzeć jako kino familijne w niedzielne popołudnie...
Autor: Pisar  Dodano: 18-01-2010
Wesołowski
Nawiązując do konfrontacji rozwiązań technologicznych w "Avatar". Mnie osobiście, najbardziej przypadła do gustu jedna ze scen początkowych. Po kilkudziesięciu miesiącach hibernacji, locie mędzygalaktycznym, lądowaniu na "przystosowanym" do ludzkich wymagań skrawku planety ( piję do związanych z powyższym "udogodnień" wynikającymi ze stopnia zaawansowania ludzkiej techniki), główny bohater wytacza sie sie z transportera na wózku inwalidzkim - model co najwyżej prostreet. Bezcenne ;)
Autor: Wesołowski  Dodano: 28-01-2010
niewazne
Większość narzekania na Avatara, z tego co się orientuję, zdaje się skupiać wokół fabuły - to jest, czepiania się, że historia o ludzkim podboju motywowanym chciwością już była. Nie chciałbym psuć nikomu nastroju, ale praktycznie każda historia już była. Większość fabuł opracowali starożytni Grecy i Shakespeare. To nie w głównej istocie fabuły leży jakość filmu, a w umiejętnym opowiedzeniu jej. W Polityce ukazała się swojego czasu nie-recenzja w której autor narzeka na "brak psychologicznej głębi postaci" (co to konkretnie ma znaczyć - już nie mówi, chyba oczekiwał, że nagle Sully wpadnie w egzystencjonalny monolog).
Autor: niewazne Dodano: 28-01-2010
filozof
Lucjan Ferus - twój komentarz nikogo nie zachęci do obejrzenia filmu, twórcy włożyli tyle pracy (i jeszcze więcej pieniędzy) a ty sugerujesz, że żeby to docenić film trzeba mieć bujną wyobraźnię. Proponuję obejrzeć film w kinie A NIE KIEPSKĄ KOPIĘ NA EKRANIE MONITORA
Autor: filozof Dodano: 06-02-2010
TroC
Sugeruję zapoznać się z recenzją Avatara na "Rodzinie Katolickiej" :
www.rodzinakato(*)13442-qavatarq-utopia-camerona
Miłej lektury i szerokiego uśmiechu :-))
Autor: TroC  Dodano: 09-02-2010
Cloudburst - Byłem, widziałem...
... i napiszę o czymś innym. Mam lęk wysokości. Nie jest to przypadłość wrodzona, a nabyta - kiedyś, młodzieńcem będąc, spadłem z drzewa, i tak mi się porobiło, że teraz na żadne nie wejdę, z balkonu w dół nie spojrzę itp. I otóż - pierwszy raz zdarzyło mi się przeżyć ten mój lęk wysokości siedząc w kinie!!! Siedząc w wygodnym fotelu, ręcę mając na oparciach, a nogi na ziemi - wyraźnie czułem ziemię pod stopami! A jednak podczas scen, kiedy to kamera tak latała ponad i obok konarów tych ichnich drzew - ja czułem się tak, jakbym to sam latał... Bałem się i to do tego stopnia, że tylko dwie pierwsze takie sceny obejrzałem, potem już cały czas zamykałem oczy. Ale zdążyłem zrobić eksperyment (na samym sobie, oczywiście) - kiedy zdjąłem okulary to lęk wysokości nie występował, działo się to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy oglądałem film w trójwymiarze. Dla mnie ciekawe przeżycie... Czy są tu jacyś inni z lękiem wysokości? Jak to było z Wami na tym filmie?
Autor: Cloudburst  Dodano: 17-02-2010

Pokazuj komentarze od najnowszego

« Wróć do strony
Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365