Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.519.673 wizyty
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2914 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..

Złota myśl Racjonalisty:
Nieszczęście jest jedną z najczęstszych sytuacji, w jakich ludzie odwołują się do bogów i przodków.
Komentarze do strony Odpupić Kapuścińskiego

Dodaj swój komentarz…
Andrzej Koraszewski - Cokolwiek spóźnione krytyki.   5 na 9
Ryszard Kapuściński "przekroczył ważną
granicę" między faktem a fikcją - skomentował ostatnio ujawnione w
Polsce rewelacje na temat zmarłego reportera jego przyjaciel, Brytyjczyk
Timothy Garton Ash.
- Wszyscy
się mylimy, ale niech to będą pomyłki uczciwe - powiedział we wtorek wieczór,
mając na myśli kolegów po fachu - dziennikarzy i pisarzy - na spotkaniu w
londyńskim klubie dziennikarskim Frontline Club.

Ash wskazał, iż jest różnica między sytuacją, gdy dziennikarz pracuje pod
presją, w trudnych warunkach i ma do czynienia z językiem, w którym nie jest
biegły, a sytuacją, w której wymyśla cytaty, przestawia kolejność zdarzeń, lub w
inny sposób beletryzuje rzeczywistość.

Jako przykład beletrystyki u Kapuścińskiego wskazał na jedną z jego najbardziej
poczytnych książek pt. "Cesarz", mówiącą o upadku rządów Hajle Syllasje w
Etiopii, w której język etiopskich dworaków został skopiowany z kwiecistego
słownictwa XVII-wiecznych dworów w Polsce.
No cóż, przez dziesięciolecia krytyka mistrza była niemożliwa. Próbowałem.   
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 17-03-2010
Reklama
Iwona Przybyła - O co całe zamieszanie?   4 na 6
Wydaje się, że całe dotyczy wyłącznie różnych interpretacji słowa PRZYJAŹŃ.
Pisarz chce zarobić na książce, autor biografii dodatkowo chce zarobić na cudzym nazwisku. Najlepiej zarobić można udowadniając, że bohater to taki zwykły człowiek, żeby szarzy obywatele mogli się choć przez chwilę poczuć Kapuścińskimi, by im trochę lepiej obiad smakował.
Coś w stylu:
- Patrz Zocha, ten Kapuściński zdradzał swoją żonę, więc mi chyba możesz wybaczyć, że wracam czasami po pijaku do domu.

Uważam, że nie byłoby nic złego w tej biografii, gdyby pisarz był tylko pisarzem. Niestety, on używa słowa PRZYJAŹŃ. W tym widzę problem.

Czym jest przyjaźń? Czego oczekujemy od przyjaciół? Kogo wpuszczamy do swojego życia prywatnego?
Na to każdy musi sobie sam odpowiedzieć i z tej perspektywy ocenić biografię.

Ja nie mam potrzeby wiedzieć wszystkiego o każdym.
Życie ma smak, gdy kryje się za nim zawsze jakaś tajemnica.
Myślę, że każdy człowiek ma prawo do swoich tajemnic, miał do tego prawo również Ryszard Kapuściński.
Autor: Iwona Przybyła Dodano: 17-03-2010
Nino - Nie czytalem jeszcze biografii  -2 na 2
Pan Kapuścińskiego, ale zamierzam. Porównując styl obu panów to więcej dowiedziałem sie o świecie z książek pana Domosławskiego niż od pana Kapuścińskiego. Pan Domosławski jest dziennikarzem z krwi i kości, pan Kapuściński bardziej kreuje rzeczywistość niż ją opisuje. Według mnie ani to dobra literatura (słaby styl, brak napięcia, rozoju akcji, punktów kulminacyjnych...), ani dobry reportaż. Pan Domosławski przynajmniej jest dobrym dziennikarzem. Krotko mówiąc jeśli chcialbym prawdy o świecie, wolałbym czytać pana Domosławskiego. Jeśli literatury pięknej, to jakiegoś powieściopisarza.
Autor: Nino Dodano: 17-03-2010
tamara be jot - Odpupianie   3 na 5
Skoro tak lubicie odpupiać, to proszę o odpupienie cudów papieża, które zalewają nam telewizje.
Autor: tamara be jot Dodano: 17-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - Andrzej Skworz, red. nacz. 'Press'   4 na 6
Gdy na 10-lecie „Press” szedłem po wywiad do RK, wiedziałem, że muszę zapytać go o kobiety w życiu reportera. Zbył moje dwa pytania, odpowiedział: „Wiem, o co panu chodzi” – i szybko zmienił temat. Nie skorzystał z szansy, ale ja przynajmniej spróbowałem. Ci, którym nawet pytania – kiedy żył – stawały w gardle, teraz wyliczają mu kochanki.
AD w biografii RK tyle miejsca poświęcił na odbrązawianie RK, że nie starczyło mu już miejsca na pokazanie jego wielkości. Tyle razy zderzył się z małością RK, że zapomniał, dlaczego był w niego zapatrzony.
Tak chciał bronić go przed prawicowymi lustratorami, że nie zauważył, iż jego lustracja jest bardziej bezwzględna. /.../
AD najpierw patrzył na mistrza ze zbyt dalekiej perspektywy, a teraz przytrafiło mu się zaglądanie do kalesonów. /.../
Większy żal mam jednak do tych, którzy RK znali i podobno się z nim przyjaźnili, a dziś twierdzą, że Pan Ryszard właśnie takiej biografii by sobie życzył i że nie mógł lepiej trafić. Chyba mógł. Podobno dzielił ludzi na tych, z którymi chciałby siedzieć w jednym okopie, i tych pozostałych. Mam wątpliwości, czy autor biografii i jej bohater znaleźliby się w tym samym okopie.

_

pożyjemy, zobaczymy. ebs
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 17-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - M. Pilarczyk pyta Alicję Kapuścińską
Czy szum wywołany wokół biografii Pani męża pozwem i prośbą o wstrzymanie publikacji nie zapewnił książce rozgłosu i reklamy?

- Wiem, że też trochę napędza, ale nie mogłam całkiem zamilknąć w
sytuacji, kiedy uważam, że ewidentnie są naruszone moje prawa. Wróciłam
z sanatorium i okazało się, że książki nie wyda Znak tylko Świat
Książki. Zapytałam dlaczego? W Znaku odpowiedzieli, że ich recenzje
wewnętrzne mówią, że Kapuściński Non-Fiction jest nie do przyjęcia.
Obraża Ryszarda. Jest inna niż mówiono. Miała być książką, która
opowiada o odbiorze Ryszarda w świecie, a przecież to jest biografia. I
wszystkie wypowiedzi Artura Domosławskiego, o tym że wiedziałam, iż on
pisze biografię to kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo! Nigdy w naszych
rozmowach nie padło słowo biografia.

***

jeśli ktoś uważa, że Domosławski jest w porządku i nadal może się nazywać przyjacielem Ryszarda Kapuścińskiego i przyjacielem jego domu, to niech wie, że jestem przeciwnego zdania. istnieje jeszcze coś takiego jak etyka. w naszych agresywnie sprzedajnych czasach też. i tyle w temacie.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 17-03-2010
CHOLEWA - Zawsze znajdzie się chudopachoł,   1 na 3
który tym dogadza, w czyich rękach jest pieniądz i władza. Przyjaciel rzekomo spolegliwy i wbrew opini wdowy, umieszczający wątki miłosne w biografii RK, czyni tak ze względów czysto merkantylnych. Szkoda,że krytycy RK zdradzają wyrażny brak sumienia, dostosowując się mentalnie do wymogów rynku kultury masowej. A o tym Pan Maciej Punpur wie dobrze.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 17-03-2010
Marcin Punpur - ciezki zywot biografa   4 na 12
W Polsce jest taka tradycja, że kiedy autor pisze krytyczna, czyli normalna biografie (a to rzadkość trzeba dodac), to dyskusja nie toczy sie wokol opisywanej postaci, lecz autora. Nie chodzi o to czy autor napisal prawde, lecz czy byl wystarczajaco delikatny, czy miał wystarczajaco duzo empatii, czy był przyjacielem swojego bohatera itd. Mnie nie intersuja osobiste relacje Domosławskiego i Kapuscinskiego, dla mnie mogliby byc kochankami albo w ogole się nie znac. Mnie interesuje fenomen Kapuścinskiego i problemy z nim zwiazane. Jak czytac Kapuścińskiego, by miec z tego pozytek, czym powinien byc reportaz, jak nalezy oceniac wspolprace dzienikarzy w PRL, czy sam PRL? Te kwestie Domosławski porusza. Można je oceniac różnie, i o to chodzi, ale nie zachowujmy się wszyscy jak jedna wielka rodzina Kapuścińskiego, bo z faktu czytania jego książek tak się nie dzieje.
I prosze nie stawiajmy kwestii czy Kapuscinskiemu spodobałaby sie ta biografia, bo wlasnie fakt, ze by jej nie polubil, czyni z niej ksiazka tak ciekawa.
Polecam dzisiejszy artykuł w Polityce, o tym jak ciezko u nas pisze się biografie i jak niedojrzale mamy w tym względzie podejście.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 17-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - biografie, Polityka etc.   2 na 6
art. w Polityce znam, jest właśnie o tabloizacji biografii i o tym, co i jak warto sprzedać. na szczęście i tym, że złe biografie przepadają, a że biografia Domosławskiego jest zła, bo jest jednostronna, tendencyjna i plotkarska, to i przepadnie. nie mam co do tego wątpliwości. Domosławski będzie znany z tego, że zdradził i obsmarował przyjaciela. i po co? żeby napisać gniota. bo ta książka co kartka, to gorzej się czyta.

nie wiem jak jest "u nas w Polsce", bo mieszkałam 30 lat poza, ale wiem jedno, że biografia pióra Domosławskiego nie jest napisana zgodnie z etyką dziennikarską. nie wiem kto ma niedojrzałe podejście. może i wszyscy Polacy mają. ja się nie uważam wobec tego za Polkę.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 17-03-2010
JanTa - ...   1 na 1
Nie wiem czy publikacje Kapuscinskiego to reportaze,czy tez publikacje reportazopodobne,nie mam zamiaru spierac sie o to czy jest to literatura piekna,czy tez niezbyt piekna bo bez rozwoju akcji i bez punktow kulminacyjnych ale wiem ze mroz w Rosji bywa straszliwy i sam go odczulem dzieki malej rosyjskiej dziewczynce,ktora o nim opowiadala,ze sposob myslenia mieszkanca czarnej Afryki jest inny niz Europejczyka(historia z dziura w jezdni),ze kontrole na granicach tzw.demoludow(ktoz pamieta jeszcze ten slowotwor) nie byly do przescigniecia w swoim idiotyzmie(scena z celnikiem sprawdzajacym zawartosc woreczka kaszy).Wszystkie te sceny,pozostaly w mojej pamieci zywe i kolorowe i to jest najwazniejsze.
                                                                                         
Autor: JanTa  Dodano: 17-03-2010
JanTa - cd   2 na 2
"Dobry Panie Boze strzez mnie przed przyjaciolmi,od wrogow obronie sie sam"(nie jest mi znana wolnomyslicielska wersja powyzszego powiedzenia,wiec z koniecznosci podaje je w wersji tradycyjnej)
Autor: JanTa  Dodano: 17-03-2010
CHOLEWA - Pani Elu   1 na 3
-proszę wybaczyć tę konfidencjonalność- uważam Panią za inteligentną i uroczą Polkę. W sprawie RK podzielam Pani opinie i emocje. Proszę zauważyć nijakośc ostatniego komentarza Pana Marcina Punpura, w którym brak odniesienia do mojego komentarza nawiązującego do kultury masowej.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 17-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @CHOLEWA   3 na 5
szczerze? uważam, że cały tekst p. Punpura, z całym szacunkiem, jest nijaki: uśmiech? że niby o co się czepiam? a jak odebrała to Ewa van den Bergen-Makała (tł. na NL):

Otóż już na pierwszych stronach biografii AD obnaża do bólu swoje "jądro ciemności": kocha polować! Jego pierwszą ofiarą stał się uśmiech Pana Ryszarda. Cały ten wywód o uśmiechu czyta się z rosnącym niesmakiem. Więcej: ten wstęp zakrawa na kpinę. Roi się tu od sugestii: to "uśmiech obronny, otwierający drogę do odwrotu", "uśmiech był maską". Kolejne ofiary to skromność i życzliwość. Autor dzieli się swoimi wątpliwościami z anonimową starą przyjaciółką Kapuścińskiego zadając jej pytanie, na które sam odpowiada: "Bo gdy ktoś ma taki sam uśmiech dla wszystkich, to nie może to być sama życzliwość; musi być w tym coś jeszcze, nie sądzi pani?" Jasne, coś w tym musi być! Jakiś spisek? Naturalnie, RK spiskuje z samym sobą! Bowiem za tym uśmiechem i życzliwością kryją się liczne sekrety - zdradza jeden z anonimowych najbliższych przyjaciół pisarza - sekrety osobiste, polityczne, pisarskie. A cóż to za eureka? Każdy człowiek je ma, bo jest to po prostu cecha ewolucyjnie korzystna. Jak wynika z badań naukowych ludzie zatajają istotne informacje nawet przed swoimi psychoterapeutami w 40-60 procentach przypadków.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 17-03-2010
CHOLEWA - Spojrzałem najpierw   1 na 3
do Stopki Autorskiej .Ujmujący i subtelny ma Pani uśmiech.Napewno nie myśli Pani o korzyściach ewolucyjnych. Ja też z reguły się uśmiecham. Czy nasze uśmiechy są uśmiechami Mona Lisy? Być może.Jednak uświadamiam sobie , że wyrażamy życzliwość do innych. Kto myśli inaczej, jest paranoikiem.Kłaniam się.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 17-03-2010
Marcin Punpur - biografie   2 na 6
</style>

No widzi Pani, a ja zyje w Polsce i przygladam się tej
debacie stad. Proszę mi powiedziec dlaczego 90% wypowiadających się w  sprawie ksiazki Domosławskiego jej nie
czytało? Dlaczego np. pan Cholewa szkaluje autora i książkę, której nie zna
(myle się?) Dlaczego w Polsce nie powstały biografie ani Szymborskiej, ani
Miłosza, ani Wałęsy (pomijam monografie Cenckiewicza i Gontarczyka) o nijakim
Karolu Wojtyle nie wspominając, bo chyba nikt nie traktuje serio laurek
Dziwisza?

Dlaczego, na
Autor: Marcin Punpur Dodano: 17-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Andrzej Koraszewski
Andrzeju, nie wiem, czy jeszcze zajrzysz do komentarzy pod moim tekstem, więc tutaj. napisałeś: "Spragnieni wielkości czytelnicy nawet nie zauważali, że ten autor nigdy nie wracał do krajów, które opisywał, nie odkrywał swoich błędów, miewał za złe, kiedy mu pokazywano, że nie wszystko było tak."

nie wiem, skąd to "nigdy nie wracał...", bo wracał:

Podróże RK - Afryka:

1958 - Ghana, Dahomej, Niger;

1960 - Egipt, Sudan, Kongo, Tanzania, Kenia, Uganda, Somalia, Etiopia, Ghana, Nigeria, Senegal, Gwinea, Mauretania;

1962 - Tanzania, Zanzibar, Kenia, Uganda, Rwanda, Burundi, Somalia, Etiopia, Sudan, Zambia, Malawii, Południowa Rodezja;

1964 - Kamerun, Niger, Nigeria, Dahomej, Togo, Ghana, Górna Wolta (Burkina Faso), Wybrzeże Kości Słoniowej, Senegal, Mali, Mauretania, Algieria, Libia;

1975 - Angola;

1976 - Ogaden;

1992 - RPA;

1995 - Etiopia, Erytrea;

1997 - Senegal, Nigeria, Lagos, Liberia, Sierra Leone, Mali

można nie lubić RK, bo coś, ale na pewno nie za to, że był tak zadufany w sobie, że "nigdy nie wracał...", wysłuchiwał też uwag czytelników i za wskazanie błędów był autentycznie wdzięczny... ale nie za czepianie się i besserwisserostwo, tego nie lubił i irytował się...
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 17-03-2010
placownik - Przyjaźń   2 na 4
Iwona Przybyła zadała niezwykle istotne, jak myślę, pytanie o przyjaźń. Według mnie niezbywalnym warunkiem przyjaźni jest zrozumienie. Domosławski, pomimo różnicy wieku, rozumiał Kapuścińskiego. Różni go to od większości cmokaczy, którym wydaje się, że rozumieją teksty Kapuścińskiego. On go rozumiał jako człowieka.   
Autor: placownik  Dodano: 18-03-2010
sizif - ale sie porobiło :)))   2 na 4
Wojna na górze :))) w racjonaliście.pl :)))
 
Właśnie skończyłem czytać Kapu-non-fiction (565 stron bez przypisów)
 
Sądzę, że ta książka zwiększy zrozumienie wielkości Kapuścińskiego.
 
Sądzę, że Domosławski dalej zasługuje na miano jego przyjaciela.
 
10/10 dla Pana Marcina Punpura.
 
 
Autor: sizif  Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   2 na 6
Panie Marcinie, podejrzewam, że nie ma biografii Szymborskiej, bo żyje i nie chce, a u nas rzadziej się pisze na chama... chociaż, jeśli tylko ktoś (sławny przyjaciel) umrze? ludzie uwielbiają czytać, że ich idol był małym złym człowiekiem, wtedy sami czują się więksi ("Polityka"), dlatego niektórym się ta biografia podoba (sizif) a na przykład najlepszej polskiej biografistce (o której też w tym art. w "Polityce"), Agacie Tuszyńskiej już nie:

K. Zacharska: - A mnie przeszkadzał
ton narracji - oceniająco-analityczny. O tym, kim był Kapuściński, wiedzą wszyscy, kim jest Domosławski, wielu
dowiedziało się przed tygodniem.


A.T.: - Ton i dla mnie jest nie do przyjęcia. Władczy,
wszechwiedzący, objawiający światu prawdę jedyną, podsuwający tropy
lustracyjnego myślenia. Pytam samą siebie: po co AD napisał tę
książkę? Nie kupuję odpowiedzi, że czytelnikom należy się portret
mistrza w wielu wymiarach. Że trzy lata po jego odejściu potrzebna jest
nam ogólnodostępna i "oficjalna" weryfikacja jego losu. Kto jedzie w
podróż śladami mistrza, by udowodnić, że tamten oszukiwał czytelnika?
Dlaczego każdy ruch bohatera tej biografii podlega krytycznemu i
demaskatorskiemu komentarzowi? Wszystkie wątpliwości rozstrzygane są na
niekorzyść mistrza. Dlaczego?
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - o biografiach   2 na 6
są dobre, a nawet b. dobre biografie i są złe biografie pisane pod zły
gust (tych drugich jest jak zwykle więcej), b. dobra biografia jest
literackim wydarzeniem. proponuję przeczytać art. w aktualnej
"Polityce". ja, owszem, przeczytałam w swoim życiu mnóstwo biografii,
b. dobrych, bo śmiem twierdzić, że mam dobry literacki gust. b. dobre
są np. Agaty Tuszyńskiej o Singerze, Krzywickiej, już się cieszę na
Verę Gran... tak się złożyło, że zanim otworzyłam biografię RK,
zamknęłam "Autora widmo" Harrisa, wg niego jest (bdb) film Polańskiego;
w filmie o tym nie ma, bo skąd, ale w książce jest dużo na temat
technik pisania ("auto")biografii, polecam. AD miał szansę napisać bdb
biografię - o ile poiformowałby o swoim zamiarze p. Alicję Kapuścińską,
bo od niej miał pozwolenie na dostęp do pracowni RK, do kontaktów, do
informacji, do cytowania, nie poinformował i zastrzegł sobie u wyd.,
żeby jej nie mówiono, że pisze, sic! - a napisał coś, co jest
porachunkiem przeciętnego ucznia z niedościgłym mistrzem (przypomina mi
to intrygę Salieri-Mozart w sztuce Petera Shaffera). nie zastanowiło
nikogo, że AD, który napisał już kilka książek i miał kontakty choćby
przez swojego przyjaciela RK, nigdy nie był tłumaczony na obce języki?
nie był fetowany jako kongenialny uczeń swojego mistrza?
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 18-03-2010
tamara be jot - Dlatego   3 na 3
Dlatego, że autor, podczepiony pod wielkie nazwisko, ma mniejsze pióro, jedynie dziennikarskie, a nie pisarskie. Poza tym - polskie piekło polega na tym, że wielcy autorzy po śmierci trafiają do polskiego czyśćca, który to polski czyściec bywa długim milczeniem lub prędkim "dzielnym" szarpaniem zwłok na "odbrązowiące" sztuki. Śmiałość szarpaczy w tym dzielnym kraju papieża już nie sięga. No i taka to ta śmiałość. Śmiać się chce z takiej śmiałości.
Autor: tamara be jot Dodano: 18-03-2010
robert.forysiak - Czas najlepszym recenzentem  0 na 2
Na razie jest chaos, na razie trzeba się pozbierać po wybuchu bomby. Musi upłynąć trochę czasu, aż przestana grać rolę w ocenie książki pana D.  osobiste nuty więzi lub podziwu do Kapuścińskiego. W końcu wizerunek książki oczyści się z dorysowań  zarówno "przyjaciół" jak i "wrogów" Kapuścińskiego i książka będzie spokojnie spełniać swoja funkcję - niezwykle przydatnej książki do poznania historii Kapuścińskiego i jego warszatatu pracy. A sądem nad Domosławskim jako dawnym przyjacielem i uczniem Kapuścińskiego zajmie się jakiś prawdziwy biograf. Zostawi on daleko w tyle dzisiejszy, kłębiący sie tłum "biografów" Domosławskiego...
Autor: robert.forysiak  Dodano: 18-03-2010
Marcin Punpur - biografie  -2 na 4
Urwało czesc tekstu, a szlo tak:

</style> "Dlaczego, nazywając książkę Domosławskiego gniotem, nie jest w stanie Pani podac choc jednego przykładu, gdzie autor sprzeniewierzyl się prawdzie i proszę nie pisac już wiecej o tym nieszczesnym uśmiechu, bo dojde do przekonania, ze przeczytala Pani jedynie wstęp…"
A co do artykułu w Polityce mam wrazenie, ze znowu czytaliśmy dwie rozne rzeczy.
Polityka, nagłówek: "W Polsce nawet nie wyobrazamy sobie jak zlosliwe i oskarzycielskie potrafia b
Autor: Marcin Punpur Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   3 na 3
na pewno nie tylko wstęp przeczytał Remigiusz Grzela i są tam inne przykłady:

wyborcza.pl/kap(*)acze_tego_Domoslawskiemu_.html

PS. najwyraźniej czytamy te same rzeczy zupełnie inaczej, percepcji tyle ilu ludzi, to banalne, ale każdy odczytuje przez swój pryzmat, swojej wiedzy, swojego kręgosłupa moralnego, swojego EQ, swojego światopoglądu itd. itp...
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 18-03-2010
Soplic  -2 na 2
No to mamy logiczną i wyważoną ocenę biografii Kapuścińskiego, brawo, bo poprzednia ideologicznie rozemocjonowana wyglądała na przejaw emocji wywołanej naruszenieim tabu. Złości spowodowanej spojrzeniem na Kapuścińskiego z pozycji innej niż klecząca, czemu tzw. "racjonaliści" tak często muszą szukać autorytetów, świeckicjh nienaruszalnych świętości nie potrafią żyć bez wiary? To by było na tyle, szczerze mówiąc na "racjonalistę" wchodzę cora rzadziej, coraz bardziej rozczarowany "religijnością" racjonalistów, w czym są lepsi wierzący ateiści od wierzących w Boga?
PS A podawanie wysokości trawy jako argumentu potwierdzającego czepialstwo... hmm brak słów, a czemu nie odnieść się do "nieścisłości" z Che, czy Hajle Sellasje?
Jak widzę wojna na lewicy między starym a nowym zaczyna narastać... Starzy jeszcze za wstydliwe traktują współpracę z UB czy delikatnie mówiąc "konfabulacje", i nie rozumieją że tacy Domosławscy pisząc o tym nie oceniają tego tak samo jak wy?  Nie widzicie że autor biografii demaskując Kapuścińskiego jednocześnie nie potępia swego mistrza?
Autor: Soplic Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Soplic   2 na 2
"ideologicznie rozemocjonowana"? i znowu walimy w chochoła? powodzenia...
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 18-03-2010
Marcin Punpur - Polityka  -2 na 4
Chyba duch Kapu się mści:
Polityka:nagłówek: "W Polsce nawet nie wyobrazamy sobie jak zlosliwe i oskarzycielskie potrafia byc biografie"
B. Stasinska: "jestesmy krajem paradoskalnym: nasze najciekawsze zyciorysy pozostaja nieopisane. (...) krytycznych biografii niedoczekali sie dla przykladu Mazowiecki czy Miłosz - To dlatego ze nie potrafimy spojrzec na nasza historie bez upiekszen i mitologii".
"Kiedy proponowałam roznym osobom napisanie biografii, zazwyczaj odmawialy, mowiac ze sie wstydza, ze wazna jest tworczosc, a nie zyciorys, i ze nie moga tego łączyc. Nie chca pokazywac, ze postac nie skladala sie z samych cnot. Nasi bohaterowie nie maja pryszczy ani wad. Musimy sie dopiero nauczyc, jak o nich pisac bez ustawiania na pomniku."
A. Tuszyńska:"Biograf jest detektywem i archeologiem, psychologiem i uwaznym sluchaczem powierzonych mu losow. Zabiegi biografa nawet najdelikatniejsze, dokonywane sa za pomoca skalpela, a te rzadko bywaja bezbolesne".
"Na Zachodzie krytyczne biografie sa czescia zycia kult. i polit. U nas jeszcze tak nie jest..." itd.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 18-03-2010
Marcin Punpur - Szachinszach  -2 na 4
I na koniec Tuszyńska jeszcze raz:
"W Polsce wydaje sie łatwiejsze wywiady-rzeki, wielostronnicowe monologi wybranych, mniej lub bardziej prowadzone i kontrolowane przez rozmowce. To nie to samo. Biograf nie zatrzymuje sie na autoprezentacji bohatera, ma za zadanie jej konfrontacje, opowiesci z wielu stron."
 
Przykład podnoszony przez przeciwnikow Domoslawskiego. Publikacja Szachinszacha w USA. W amerykanskim tłumaczeniu brakuje fragmentu o udziale CIA w zamachu na Mossadegha. Czemu? Konformizm?
Domosławski przedstawia kilka możliwości:
a) bo wydawnictwo by sobie tego nie zyczyło (absurd, Domosławski dzwoni do wydawnictwa i wszyscy sa zaskoczeni, bo wydrukowali to co przeslal im autor)
b) zeby nie wkurzyc CIA, bo maja cos na niego (w tym samym czasie publikuje sie wiele krytycznych ksiazek o CIA)
c) bo Kapuscinski niedawno nawrocil sie na Solidarnosc, a jankesi ja wspieraja i nie chce w ten sposob szkodzic Solidarnosci (bez komentarza)
d) bo po co draznic krytykow (rowniez no comment)
Kazda z opcji jest analizowana i sprawdzana. Auto wybiera najmniej korzystna dla K. bo inne nie wytrzymuja zwyczajnie krytyki. Gdzie tu tendencyjnosc? Czym sie kierował Kapuściński?
Autor: Marcin Punpur Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   3 na 3
Panie Marcinie, na biografię RK autentycznie się cieszyłam i nie mam tu na myśli laurki, tylko biografię, ta bardziej mi przypomina dochodzenie w sprawie. i jeśli już cytuje Pan AT, to czemu nie odniesie się Pan do jej opinii o książce? i czemu - polemizując ze mną - nie zapoznaje się Pan z linkami, które dołączam? gdyby Pan tak zrobił, przeczytałby Pan u E. van den Bergen-Makały co następuje:

Kolejną kontrowersyjną kwestią jest sprawa domniemanej autocenzury RK w Szachinszachu. Otóż może to AD nieco zaskoczy, ale gwoli rzetelności muszę nadmienić, iż całe to "odkrycie” zaczęło się właśnie od Holandii. W związku z zamiarem wznowienia wydania Szahinszacha przeglądałam pierwszy przekład niderlandzki tej książki, który ukazał się już w 1986 roku (o tym tł. AD w ogóle nie wspomina). Wydanie niderlandzkie nie odbiegało od oryg., natomiast w am. odkryłam sporo skrótów. W VI.2009 rozmawiałam na ten temat z hiszp. tłumaczką książek RK Agatą Orzeszek. Przesłałam jej listę wszystkich brakujących fragm. /.../ AO doszła do wniosku, iż nasze podejrzenia są uzasadnione i chodzi tu o skróty "wynegocjowane” przez wyd. am. Dlatego jestem niezmiernie zdziwiona rozmową AD z AO w formie przedstawionej przez autora (str. 393). I nie mam ochoty dalej dociekać kto, co i jak tu konfabuluje.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 18-03-2010
Marcin Punpur - Szachinszach  -3 na 3
Przyjmuje krytyke Pani Tuszyńskiej, ale się z nią nie zgadzam, choc zgadzam sie z jej pogladami na pisanie biografii. Dlaczego żmudna praca weryfikacyjna jest oceniana w kategoriach "szukania dowodów na oszustwo", a nie po prostu prawdy o autorze. Poza tym, nie jest tak, ze wszystkie watpliwosci sa rozstrzygane na niekorzysc K. A co z rozdziałem "Teczka" i kwestią współpracy K. ze służbami bezpieczenstwa? Dlaczego prawicowym komentatorom ten rozdział się nie spodobał? Czytała Pani artukuł Semki w Rzepie? Rozdział "Teczka" ma charakter mowy obronczej, ale nie takiej w stylu: "Facet wspolpracował, bo inaczej by nie wyjezdzał", tylko bardziej zniuansowanej...
 
To jak to jest w koncu z ta autocenzura w Szachinszachu. Domosławski pisze ze z wersji amerykanskiej wyparowało 15 stron! Francuskie i niemieckie wydania tez sa okaleczone. To sa fakty! A ja ciagle nie wiem czemu? Tłumacz, William Brand nic nie wie o zadnej "korekcie", przetłumaczył po prostu, to co dostarczył mu Kapuscinski. Redaktorka ksiazki w USA Drenka Willen, tez jest zaskoczona i na pytanie czy wydawca majstrował cos przy tekscie, odpowiada, że to niemożliwe. Po czym dodaje, w tym kraju nie ma cenzury!
Autor: Marcin Punpur Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur c.d.   2 na 2
Ewa van den Bergen-M. o zaginionych fragm.:

Istotne jest to, że nieokrojony niderlandzki przekład Szachinszacha mógł tak czy siak bez najmniejszych przeszkód błyskawicznie wylądować na biurku urzędnika CIA w Waszyngtonie. Choć sądzę, że i tak byłby przesyłką spóźnioną, bo polski oryginał leżał tam już od kilku lat. Otóż obalenie irańskiej dyktatury miało miejsce za prezydentury Jimmy Cartera, którego doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego był Zbigniew Brzeziński! To on był autorem nieudanej misji oswobodzenia amerykańskich zakładników przetrzymywanych w amerykańskiej ambasadzie w Teheranie. Brzeziński zna dobrze język polski i niewątpliwie dysponował egzemplarzem Szachinszacha. Czyżby RK tak naiwny i nie zdawał sobie z tego sprawy? Hipotezy przedstawione przez AD jakoby RK się bał, iż będzie miał przechlapane w USA i dlatego dopuścił się autocenzury wydają się chybione. To raczej amerykański wydawca wolał się nie narażać, no ale co tak naprawdę może wiedzieć na ten temat redaktorka książki, której zawierza AD? Kto zaś poprosił RK o usunięcie niektórych fragmentów z Szachinszacha pozostanie na razie tajemnicą.

całość i in. (link podałam u mnie):

wyborcza.pl/kap(*)mpossible_Domoslawskiego_.html
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - Semka i Rzepa   3 na 3
Semka??? nie, nie czytałam, prawdę mówiąc po tym jak przeczytałam w Rzepie, że w Szwajcarii pomaga się zakochanym nastolatkom w samobójstwie moje zaufanie do Rz. jest mocno ograniczone, a Semka? hm, w TV nie jestem w stanie go słuchać, ale może przeczytam, a na razie jego... biografia:

Piotr Semka (ur. 1965) – polski publicysta prasowy i telewizyjny. Ukończył historię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W drugiej połowie lat 80. był związany z ruchem podziemnej "Solidarności". Jako dziennikarz prasowy pisał dla "Gazety Polskiej", "Tygodnika Solidarność", "Życia", "Dziennika", "Przewodnika Katolickiego", "Wprost" oraz dwumiesięcznika "Christianitas". Od 2006 jest stałym publicystą "Rzeczpospolitej".
Jako dziennikarz telewizyjny pracę rozpoczął w 1991 w TVP. Razem z Jackiem Kurskim prowadził program Reflex. W 1992 program został zlikwidowany. Powrócił do TVP w 1994 jako wydawca i jeden z prowadzących program Puls Dnia. W 2001 prowadził w TV Puls program Piątka u Semki, zaś w 2004 został współautorem programu Warto rozmawiać w telewizyjnej Dwójce. (z Wiki)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 18-03-2010
Marcin Punpur - autocenzura i semka  -1 na 5
W owym czasie, to znaczy w latach osiemdziesiatych, wiedza na temat udziału CIA w akcji obalenia Mosaddegha jak i wielu innych tego typu akcji, była dostępna i znana, chcociazby z ksiazki, ktora cytuje sam Kapuścinski "The invisible government". Kapuścinski naprawde nie odkrywa Ameryki ani nie zdradza jakiejs wielkiej tajemnicy. Tym bardziej dziwi dlaczego cenzuruje siebie? Po co ktos mialby mu kazać to zrobić? I kto to miałby być? Brzeziński? A
kim jest Brzeziński w owym czasie dla Kapuścińskiego i vice versa. Nie znaja się. Poza tym nie zapominajmy, ze Kapuscinski w owym czasie działa jeszcze w obrebie starego systemu, dla którego Brzezinski jest reprezentantem drugiej strony. Moim zdaniem K. cenzuruje sam siebie, tak na wszelki wypadek, by zminimalizowac ryzyko ewentualnych oskarzen.

Co do redaktora Semki, to pani mnie nie zrozumiała. Ja do Semki jestem w opozycji, to człowiek z innej bajki niż moja. Zupełnie sie nie zgadzam z argumentacja wspomnianego artykułu, w którym Semka daje do zrozumienia, ze Domosławski usprawiedliwia Kapuścinskiego, relatywizujac jego wine. Chodzi o cos innego. Semka nie moglby tego pisac gdyby, jak to Pani sugeruje, Domosławski szkalowałby swego mistrza na kazdym kroku.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   2 na 2
ach, teraz rozumiem, Semka uważa, że AD zbyt usprawiedliwia RK. nooo, to przynajmniej tu się zgadzamy, że Semka to inna bajka. fakt! nie czytam go a jak mi się zdarzy zobaczyć, to zgrzytam zębami... ;(

nie wiem, czy RK sam się ocenzurował, ale skoro nikt tego nie wie, AD też nie, nie należy tego sugerować, a już na pewno nie twierdzić, to właśnie jest to "na niekorzyść oskarżonego". a powinno być in dubio pro reo, zwłaszcza jeśli przyjaciel. nie żeby go zaraz usprawiedliwiał, wystarczyłoby, żeby napisał, że nie wiadomo jak to się stało i dlaczego (może ktoś wie? może pani AK?)

nawiasem, nie użyłam słowa "szkalować" z rozmysłem, a już na pewno nie "na każdym kroku", zresztą w ogóle nie! to nie jest odpowiednie słowo w kontekście tej biografii, moim zdaniem... to nawet nie jest słowo z mojego słownika, tak jak prawie nigdy, chyba wręcz nigdy, nie używam takich słów (w innym, nie tym tutaj kontekście) jak "opluwa" (słowo dość popularne na wszelkich forach).
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 18-03-2010
RyszardW
Rzecz w tym, że zarówno p. Punpur jak i p. Binswanger mają rację, lecz patrzą na sprawę pod nieco innym kątem i tej różnicy nie widzą. Należy odpupić tą dyskusję.
Autor: RyszardW  Dodano: 18-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @RyszardW   2 na 2
Panie Ryszardzie, p. Punpur sam napisał, że nie zgadza się z opinią Agaty Tuszyńskiej, ja natomiast mam dokładnie takie zdanie, jak AT, wniosek - on na jednym biegunie, ja, podobnie jak AT, na drugim, czyli polaryzacja. jeżeli jest jakaś jedna racja, to się pewnie z czasem wykrystalizuje. poczekajmy na odbiór biografii w świecie, bo tam nie można będzie mówić ani o "polskim piekiełku", ani o "szarganiu narodowych świętości", ani o "ściąganiu Wielkich Polaków z piedestału"... poczekajmy. pewnie będą też różne opinie, ale jakaś "racja" się w końcu wykrystalizuje?

nie podważam tego, że AD wykonał kolosalną robotę i że książka się dobrze czyta, choć skrócona zyskałaby na jakości (jeśli chodzi o czytelność, abstrahując od kontrowersji w treści), bo tak zrobiła się cegła.

mnie w niej pobrzmiewa jakaś fałszywa nuta, jakby w dobrze grającej orkiestrze jeden muzyk fałszował, gdybym tylka ja to słyszała, poszłabym sobie przemyć uszy, ale że nie tylko ja, podejrzewam, że tam jednak jest jakiś zły grajek... RK konfabuluje? przecież sam ciągle podkreślał, że pisze literacki reportaż, że to nie ma być tylko opis, ale refleksja (a ta jest siłą rzeczy subiektywna) itd., itp.

Dojdą też zapewne nowe fakty, może ktoś wie, jak to było - na pewno - z tł. "Szachinszacha"?
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 19-03-2010
Marcin Punpur - reportaz literacki  -2 na 2
Musze sie zgodzić po raz drugi z Pania. Reakcje zagranicy bede w tym sensie miarodajne, ze pokaza, czy istnieje polska specyfika odbioru biografii, moim zdaniem nieco histeryczna, czy to wszystko to kolejny stereotyp i nieprawda. Thimoty G. Ash juz sie wypowiedizał i zdaje się bronic książki. Zreszta to nie przypadek, gdyż Ash to Anglik, a tam jak i w USA procedura fact-checking jest brana dość poważnie i rygorystycznie. Przyznawał to sam K.
Co do reportazu literackiego. Mozemy oczywiscie uznac ze Kapu wpisywał się w ten gatunek i w zasadzie problem znika. Co to jest jednak reportaz literacki? Czego tu jest wiecej reportazu, czy literatury? Czy da sie wszystkie drobne błędy i niescisłosci zrzucic na stylizacje tekstu? Które z informacji sa wiarygodne, a które pochodza z wyobrazni autora. To sa pytania na ktore bardzo trudno odpowiedziec.
Ja wole czystą sytuacje. Wole W. Jagielskiego, który gra w otwarte karty. Jest taka ksiazka S. Rawicza, swojego czasu bestseller na Zachodzie, "Długi marsz", o ucieczce z Gułagu przez Himalaje do Indii. Pasjonujaca rzecz, ale nieprawdziwa. To znaczy ucieczka prawdziwa, ale jej autor nie brał w niej udziału, lecz wykorzystał napisany przez innego Polaka raport. Czytalo sie to dziwnie, ciagle z pytaniem, gdzie tu prawda, a gdzie fikcja?
Autor: Marcin Punpur Dodano: 19-03-2010
tamara be jot - Wszystko gra   2 na 2
Kapuściński był nowatorski, wiążąc reportarz z literaturą piękną, a to właśnie w Polsce drażni - nowatorstwo. No bo coś tu "nie gra". Gra. Wszystko gra. Jest to literatura piękna. Przy tym, powtórzę: badał mechanizmy czasu. To też musi być be? Ja też to robię. Badam mechanizmy czasu, bo są dla mnie widoczne.
Autor: tamara be jot Dodano: 19-03-2010
Marcin Punpur - reportaz  -2 na 2
Dla mnie Kapuscinski to jednak przede wszystkim reporter, a potem pisarz, dlatego moze jestem tak krytyczny wobec niego. Kiedy czytałem po raz pierwszy Cesarza, przyznam, ze byłem rozczarowany, bo spodziewałem się ksiazki o Hajlle Sellasje i Etiopii. Z czasem jednak doceniłem walory literacko-filozoficzne i dzis uwazam, ze to ksiazka znakomita, ale niekoniecznie jako klasyczny reportaż. Pamietajmy jednak, ze te ostatnie K. również pisał:)

Domosławski: „Kłopot z Kapuścińskim polega na tym, że niektóre z jego dzieł mogą stanowić niepodważalny wzór dla dziennikarzy, a niektóre – niekiedy pod względem literackim wybitniejsze – niekoniecznie. Te ostanie są raczej książkami z półki literatura piękna – i to tej najwyższej; lepiej chyba, by nie sprzedawano ich publiczności jako dzieł reporterskich, nawet jeśli znaczącą część materiału zebrano reporterskimi metodami (…)”.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 19-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - Kapuściński o reportażu literackim   2 na 2
In www.charlierose.com/view/interview/3091
on American television in 2001, Kapuscinski himself called his work
“literary reportage,” and explicitly connected it to what Americans
call the New Journalism movement of the 1960s. Literary reportage,
Kapuscinski said, was “created in the United States by American writers
like Norman Mailer, like Tom Wolfe, like Truman Capote.” Explaining the
approach, he added:
You take the real facts, the real persons, but you are using the
tools, the techniques, the achievements of fiction literature — of
novels. Because the reality is so rich, so colorful, that you are
unable, using purely journalistic language — which is usually very poor
and very shallow — you are unable to describe the richness and the
variety of the situations and of the world. So… writing about real
facts you have to use those techniques of great novelists, who invented
the way of describing the colors, the smells, the landscape, the faces,
and all these things — human beings, human psychology and all this sort
of thing. That was invented in the United States in the 1960s — it was
called ‘The New Journalism.’ And the form, the genre new journalists
are using, it is exactly literary reportage.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 19-03-2010
tamara be jot - Wzór   1 na 1
Wzór został użyty w ten sposób, że nasze wiadomości to nie wiadomości, tylko  ubarwniona historyjka, serialiki. Podobnie dzieje się w gazetach.Tu to dopiero mamy przesadę w stronę literatury pięknej, tej grafomańskiej. Nawet w tytułach artykułów. Ot, tak poszedł w nasz świat ten wzór.
Autor: tamara be jot Dodano: 20-03-2010
Marcin Punpur - swiateczna  -1 na 1
W Światecznej ciekawy tekst Sutowskiego dostepny tez na stronie KP:
 
www.krytykapoli(*)ie-juz-upupic/menu-id-129.html
 
Polecam
Autor: Marcin Punpur Dodano: 20-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - Sutowski   2 na 2
Sutowski pisze: "Recepcja książki pokazuje jednak coś więcej - że dla dużej części liberalnych elit inteligenckich Ryszard Kapuściński widziany oczami Artura Domosławskiego jest po prostu nieprzyswajalny."

otóż nie wiem jak to jest dla polskich "liberalnych elit inteligenckich", nie wpisuję się w ten podział, mnie chodzi o sposób napisania tej książki, o metody, jakie stosował Domosławski, bo są to metody brukowców, proszę posłuchać debaty w Instytucie Reportażu z 16 marca o książce z udziałem autora i jego wypowiedzi na temat metod dziennikarskich, jakie stosował (a do jakich się _nie_ stosował), niestety jest to w drugiej połowie i pod koniec debaty, ale i tak warto posłuchać całej:

muzeumproqm.art(*)php?id=kapuscinski_non_fiction
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 20-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - i jeszcze raz Sutowski   3 na 3
na str. 394 Domosławski pisze: "Sugeruję hipotezę: być może - tak jak niektórzy ludzie żyjący w reżimie realnego socjalizmu - Kapuściński transponował reguły gry z cenzurą w Polsce na Amerykę? I myśląc w ten sposób sam - na wszelki wypadek - usunął rzeczone fragmenty? /.../ Dlatego sądzę, że Kapuścińskiego ocenzurował... sam Kapuściński."

a Sutowski w swoim artykule pisze już tak: "Podobnie w sprawie amerykańskiej edycji Szachinszacha,
z której Kapuściński nakazał usunąć fragmenty o CIA."

a więc to już nie hipoteza Domosławskiego, to pewnik Sutowskiego! no, i co ja mam myśleć o takim dziennikarzu, obrońcy drugiego dziennikarza, który podstawowych zasad poważnego dziennikarstwa nie respektuje i nie stosuje w celu podbicia sensacyjności tekstu?

mnie tam wszystko jedno, czy RK to zrobił czy nie, to w końcu jego książka, mógł zrobić, ale to, co obaj panowie z tym robią nie podoba mi się i tyle.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 20-03-2010
Iwona Przybyła - Dla każdego coś innego...   1 na 1
Placownik napisał, że jego zdaniem "niezbywalnym warunkiem przyjaźni jest zrozumienie".

A jeszcze dalej dodał, że "Domosławski, pomimo różnicy wieku, rozumiał Kapuścińskiego".

Ciekawe na jakiej podstawie to ocenił? Czy kluczem do zrozumienia była granica przekroczenia jego intymności?

Czy naprawdę o przyjaźni świadczy umiejętność rozumienia kogoś?

Nie jestem cmokaczem, któremu się WYDAJE, ŻE ROZUMIE teksty Kapuścińskiego.

NIGDY NIE MIAŁAM POTRZEBY ZROZUMIENIA (ani tekstu, ani autora), a nawet więcej - uważam, że ludzie, którym się WYDAJE, ŻE TYLKO ONI SĄ W STANIE COŚ POJĄĆ, bo przekroczyli granice cudzej intymności, niewiele się różnią od reporterów "Faktu". Opakowują śmierdzące sprawy w złotko i wydaje im się, że dzięki temu wszystkim zapachnie wielką literaturą.

Od przyjaciół wymagam LOJALNOŚCI. Mam nadzieję, że jest więcej osób, które myślą podobnie i poetycko dodam, że "świat nie zginie nigdy dzięki nim".

Zrozumiałeś mnie, Placowniku? Chyba rozumiesz, że to nie wystarczy byśmy nazwali się przyjaciółmi :-)
Autor: Iwona Przybyła Dodano: 20-03-2010
Marcin Punpur - na zakonczenie  -2 na 2
Dyskusja zatoczyła koło i w tym sensie znowu popadła w regres. Znowu pojawia sie kwestia przyjazni, z ktorej mozna sie dowiedziec rzeczy bardzo ciekawej, mianowicie, ze najlepszym przyjacielem jest pochlebca. Boze chron nas przed takimi przyjaciołmi!
Znowu wraca porownanie do tabloidów, majace z rzeczywistoscia tyle wspolnego co tabloidy z prawda. Otóz chcialbym Pania poinformowac, ze gdyby ta ksiazka byla brukowcem, to w tej debacie, nie zabieraliby głosu tak znamienici ludzie.
Artur Domosławski odebrał Kapuscińskiego wielu osobom, w tym Pani Elżbiecie, ale tez przywrocił wielu na nowo. Wydaje mi sie, ze młode pokolenie bedzie siegało po innego Kapuścinskiego, niż ich rodzice. Miejmy nadzieje, ze w tej nowej roli, bedzie czytany z wiekszym dystansem i krytycyczmem, niż był do tej pory. Miejmy nadzieje, ze bedzie tez bardziej prowokował i inspirował, niz z koroną na głowie i pomadka na ustach.
Pzdr i dziekuje za dyskusje.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 21-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   3 na 3
a o warsztacie dziennikarskim Domosławskiego tudzież Sutowskiego nic? nic??? jasne, bo póki co Sutowski jako pochlebca Domosławskiego pisze: "Cały ten skomplikowany obraz reportera
świadczy o wielkości Domosławskiego", więc nie ruszamy kadzenia kolesia kolesiowi, przytakujemy, my gorliwi klakierzy czasów tabloidów i lustracji... odpupiamy Kapuścińskiego dorabiając mu gębę ulepioną przez Triapiczkinów, tu pozwolę sobie zauważyć, że przy okazji doszło też do skundlenia gombrowiczowskich pojęć... :(

Domosławski odebrał mi Kapuścińskiego? nie, proszę Pana, Domosławski nie jest w stanie odebrać mi czegokolwiek! jeśli o czymkolwiek zmieniłam zdanie, to o publicystach Racjonalisty!
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 21-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - moje pożegnanie z portalem   2 na 2
Biografia "Kapuściński non-fiction", książka jako taka, jej styl i
treść, może się podobać lub nie podobać, jest też mnóstwo odcieni
pomiędzy - i o tym można merytorycznie dyskutować.

Ponieważ jednak portal Racjonalista ewidentnie pochwala łamanie kodeksu
etycznego i w sensie ludzkim, i zawodowym, a to kłóci się z moim
wewnętrznym kompasem etycznym (który jako osoba niewierząca jak
najbardziej posiadam, choćby z racji dziedzictwa wypracowanego przez
religie moich przodków), więc pora na mnie.

Dziękuję przychylnym mi Czytelnikom za motywujące mnie opinie, dziękuję
wnikliwym Krytykom, bo dzięki ich uwagom miałam możność doskonalenia
się w pisaniu.

PS. Andrzeju, jeśli już krytykujesz Kapuścińskiego: "nie odkrywał
swoich błędów, miewał za złe, kiedy mu pokazywano, że nie wszystko było
tak", to tym bardziej oczekiwałabym, że przeprosisz za swoje  "ten
autor nigdy nie wracał do krajów, które opisywał", skoro jest to
krzywdząca go nieprawda.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 21-03-2010
CHOLEWA - Schopenhauer a Punpur   2 na 2
Krytykując AD za biografię o RK naraziliśmy się na rozmaite chwyty wykrętne i to w sporze nierzetelnym ze strony apologetów AD. Moim zdaniem są to zwyczajni szalbierze uprawiający erystykę czyli coś z pogranicza czystej logiki i dialektyki.Ta druga dotyczy przede wszystkim doświadczenia i wiedzy, również nt . etyki dziennikarskiej i prawa cywilnego. Całe grono antagonistów nie chce zrozumieć, że skrzywdzono wdowę. Ten jeden przykład dyskwalifikuje wszystkich zwalczających stanowisko Pani Elżbiety, z którą całkowicie się solidaryzuję. Pan Punpur pytał czy czytałem biografię AD. Tak, wtedy byłem na etapie 4/5 książki. Dziś odpowiadam( nie było mnie 3 dni), że Pani Ela w niczym się nie myli a Panu Punpurowi proponuję by w przyszłości nie używał jako straszaka erystyki Schopenhauera. Kłaniam się Pani Elżbiecie.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 21-03-2010
Marcin Punpur - naprawde ostatnie slowa  -2 na 2
Prosze Państwa szanujmy siebie i innych! Jezeli Pan Cholewa przeczytał książkę i po lekturze stać go jedynie na inwektywy typu: szalbierze, erysci itd, to chyba nie za dobrze świadczy o rzetelności takiej lektury, o moralności, tak u podnoszonej, nie wspominajac. Szopenhauera akurat odbieram jako komplement.
Pania Elzbiete chcialbym natomiast zapewnic, ze moj tekst nie jest oficjalnym głosem portalu na temat ksiazki o Kapuscinskim, dlatego tez prosze nie stawiac przy nim wielkiego kwantyfikatora. Jestem przekonany, że, tak jak ma to miejsce zreszta w całej Polsce, istnieje tu pluralizm pogladów, zarówno wśród redaktórów jak i pozostałych autorów. Moim zdaniem niepotrzebnie traktuje Pani ta dyskusje tak osobiscie i tak prycypialnie. Przypisywanie sobie przy tym moralnej wyzszosci tylko na podstawie odmiennej oceny ksiazki, uwazam za naduzycie, a wzywanie do przestrzegania standardów etyki dziennikarskiej, w momencie kiedy obrońców ksiązki nazywa się "gorliwym klakierami czasów tabloidów i lustracji" za hipokryzję.
Pozdrawiam i kłaniam się wszystkim! 
Autor: Marcin Punpur Dodano: 21-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @CHOLEWA... z podziękowaniem i:   3 na 3
sztuka prowadzenia sporów, jak sama nazwa wskazuje, jest sztuką, czyli trzeba się naprawdę mieć na baczności w tej cienkiej sofistycznej grze, żeby nie wpaść, tymczasem p. Punpur rozmawia ze mną, jakbym była przedszkolakiem, któremu właśnie odebrano wiarę w św. Mikołaja, czyli do erystyki temu czemuś lata świetlne, ja pytam o etykę zawodu dziennikarskiego, a p. Punpur, że mój Kapuściński był piernikiem lukrowanym, ja cytuję przekręty w wypowiedziach dziennikarzy, a p. Punpur o jakiejś pomadce i koronie... i podsumowuje - jakże nowatorsko i wizjonersko: "Miejmy nadzieje, ze bedzie tez bardziej prowokował i inspirował...", już w tym jednym zdaniu wskazując, że mnie RK nie inspirował, bo postrzegałam go tak, jak p. Punpur uznał, że go postrzegałam, i dopiero "wielki dziennikarz" Domosławski musiał mi pokazać "Prawdę o Mistrzu", bo ja sama, żyjąc ponad przeciętnie aktywnie intelektualnie, będąc na bieżąco z tym co w kraju i świecie, czytając w paru językach, nie jestem w stanie tego sama postrzec, bo ponad brzegiem piaskownicy, z wysokości której postrzegam świat niewiele widać...

PS. Panu CHOLEWA dziękuję za skierowanie dyskusji na właściwy tor :)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 21-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   3 na 3
przypominam Panu, że Pan nie napisał po prostu swojej własnej recenzji książki różnej od mojej, ale zaczął Pan swój tekst od słów:

"Elżbieta Binswanger-Stefańska napisała tekst o tym, jak to Artur
Domosławski szkaluje swojego mistrza — Ryszarda Kapuścińskiego w głośnej książce
Kapuściński Non-fiction."

już w tym pierwszym zdaniu wkładając w moje usta słowo "szkalować", którego ja z całą pewnością - mimo wszystko - nie użyłam!

na moje merytoryczne argumenty, pytania o warsztat dziennikarskji AD, o etykę zawodową, odpowiada Pan, że małe dziewczynki powinny w końcu wyrosnąć w wiarę w bajki...

pryncypialna? rzeczywiście, są zasady etyczne, których staram się nie łamać.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 22-03-2010
CHOLEWA - Per fas et nefas   2 na 2
to jest celem erystyki- mieć zawsze rację.Dlaczego Pan Punpur jest dumny z zestawienia jego nazwiska z Schopenhaurem? Przeciez ten ostatni wykonał zestaw chwytów niedozwolonych we wszelkich sporach.Tak więc Panie Marcinie proponuję -jako filozofowi- z długim namysłem strzelić sobie setę absyntu, grabarzowi radziłbym upić się na umór.W sporze z Panią Elżbietą skompromitował sią Pan. Szkoda mi czasu na subtelną analizę pańskich wypowiedzi w stosunku do Pani Eli i do RK. Zresztą jaki jest koń , każdy widzi.Pozdrawiam Panią Elżbietę.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 22-03-2010
RyszardW - Pani Elżbieto Binswanger-Stefańska   2 na 2
Bardzo proszę o nie żegnanie się z tym portalem. Jak w każdym miejscu, gdzie publikacje dostępne są całemu światu, spotkać można się z komentarzami mało przychylnymi, w tym - niezdolnymi swą nieprzychylność wytłumaczyć. Proszę o nie zniechęcanie się, przecież pisze się, aby coś ludziom przekazać i zawsze ocena będzie kontrowersyjna. Ponieważ Pani artykuły uważamy (tzn. ja i wzrastający krąg zainteresowanych) za ze wszech miar warte lektury, w razie jednak zerwania z racjonalistą proszę o informacje na adres rwiatr@poczta.zicom.pl - gdzie będzie można Pani myśli poczytać.
Autor: RyszardW  Dodano: 22-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @CHOLEWA...   2 na 2
;) dziękuję :)

a tak swoją drogą jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:

wiadomosci.onet.pl/1604458,2677,2,kioskart.html

ps. Panie Ryszardzie, nie omieszkam przekierować :)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 22-03-2010
CHOLEWA - Pani Elżbieto,   1 na 1
dołączam się do prośby Pana RyszardaW. Nie wiem czy po odejściu z Portalu osiągnie Pani spokój, który czasami jest więcej wart od prawdy, prawdy będącej po Pani stronie.Lubię czytać Pani teksty; są z tzw. nerwem, którego brakuje często u innych autorów.Proszę pamiętać, że jest to Portal społecznościowy i dla ateistów, bez których red. Koraszewski na nim nie miałby zajęcia, i przeprosiny z jego strony byłyby wskazane.Wiem ,że racjonalizm dla Pani jest odrzuceniem wszystkiego, czego rozum nie może pojąć, np. naruszenie dóbr innych, w tym Pani dóbr. Z szacunkiem
Autor: CHOLEWA  Dodano: 22-03-2010
tamara be jot - Pani Elżbieto
Kobieta nie może odchodzić. Kobieta musi mówić. Mężczyźni bez na będą pisać teksty niedojrzałe. Będą mówić pół mową i swoim zwyczajem używać jedynie jakieś 900 słów, tu czy gdzie indziej. Sorry, że tak mówię, ale tak właśnie jest. Zarazem przeraszam mężczyzn, którzy tu używają więcej niż 900 słów i mówią w sposób dojrzały. I nie piszą komentarzy z poczuciem wyższości nad kobietą. Coś przypomnę: Jeśli wszystko jest dozwolone, to wolno mi głosić, że nie wszystko jest dozwolone. Jeśli nie wolno mi głosić, że nie wszystko jest dozwolone, to żyję w reżimie. Zakuć to! W Polsce widzi się jedynie, że anything goes. I według  tej ułomnie pojętej zasady pisze się biografie. Ktoś tu gdziś napisał, że Szymborska nie ma biografii. Ale ma, pisaną na durnych forach, a to że "komunistka, piewczyni Stalina", a to że "Żydówa", itp. Podobną biografię piszą Miłoszowi głąby z forów. I mam wrażenie, że wystarczy pozbierać te szczątki od tych głąbów, aby powstała modna "prorynkowa" czyjaś biografia. Wydawca biografii Kapuścińskiego schodzi na psy. To już nie jest dobre wydawnictwo.Ja nie chcę mieć z nim do czynienia.
Autor: tamara be jot Dodano: 23-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - oto jak Kapuściński konfabulował:   3 na 3
w "Autoportrecie reportera" Kapuściński: Nie jestem fikcjopisarzem ani dziennikarzem gazetowym. Piszę swoje teksty, piszę swój gatunek, swoją literaturę. /.../ Dla mnie forma książki, styl powinien wynikać z tematu. W sporej części "Cesarza" posługuję się staropolskim; sporządziłem sobie specjalny słowniczek. Potrzebowałem archaicznego języka, by wykazać archaiczną naturę autorytaryzmu. Słownictwo pochodzi od szesnasto- i siedemnastowiecznych pisarzy i poetów: Kochanowskiego, Reja, Sępa Szarzyńskiego, Klonowica, właśnie tego pokolenia. Przekopywałem się przez te kartki i znajdowałem kompletnie zapomniane piękne, mocne, niemal fizyczne słowa.

tymczasem właśnie to krytykuje Timothy Garton Ash i to przytacza Andrzej Koraszewski. po co? żeby potwierdzić, że Domosławski ma rację, pisząc, że Kapuściński konfabuluje a wręcz kłamie. ale czy Kapuściński wpierał nam, że dwór cesarza Etiopii gadał polskim Kochanowskiego? nic takiego nie wpierał. i nikomu nie kazał czytać, nie było takiego obowiązku. a panowie czytają i się wpieniają, że im nie pasuje, że Kapuściński powinien był pisać tak, jak oni uważają za słuszne. tylko że wtedy nie pisałby tak jak Kapuściński i nie mielibyśmy jedynej w swoim rodzaju literatury Kapuścińskiego. dla nich byłoby ok. dla mnie niepowetowana strata.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 23-03-2010
tamara be jot   1 na 1
Bo oni nie rozumieją, czy jest literatura! Zdanie z Kapuścińskiego: "Czy dziś ktoś w ogóle tłumaczy młodym ludziom, czym jest literatura?" Tu gdzieś ktoś napisał, że w K. brakuje rozwinięcia i kulminacji". Czyli ten człek  od wytrawnego pisarza chciałby otrzymać szkolne wypracowanie!!! Bezdennie głupie żądanie szkolniackie! W Polsce literatura zdechła, zastąpiono ją stadionami produkcyjniaków, z jednakowym językiem, stylem. Pompuje się do głów grafomanię, to mamy, co mamy: zero percepcji utworów wybitnych. Ale że stare konie popisują się swyn brakiem percepcji utworów wybitnych, to już jest za duże "ale".To, co jest niewydarzone, ma zaistnieć jako coś odkrywczego - do tego doszliśmy. Pisałam o tym, pisałam. Zyskałam tyle, że jako osoba "idąca pod prąd", jestem niepożądana.
Autor: tamara be jot Dodano: 24-03-2010
CHOLEWA - Jestem zachwycony Pani   2 na 2
percepcją, znajomością i czuciem twórczości RK. W kilku przypadkach byłem wręcz zniewolonym by zajrzeć do linków wskazanych przez Panią w czasie rozpętanej polemiki : w komentarzach Racjonalisty i w innych mediach.Kłaniam się.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 24-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @CHOLEWA, (RyszardW), tamara be jot...   3 na 3
kontynuując mój wątek o posądzeniu Kapuścińskiego o konfabulacje, uważam, że ta dyskusja o granice reportażu i reportażu literackiego jest ordynarnie akademicka, są czytelnicy, którzy lubią twarde fakty i są tacy, którzy lubią metaforę również w literaturze faktu, to tak jak z wierszami, niektórzy lubią poezję, bo nie ma to jak trafna metafora czy trafiona przenośnia, do innych właśnie to nie trafia i dziwią się za co taka Szymborska utrafiła Nobla? za 180 wierszy? nie do wiary! traf chciał, że to właśnie jest najtrudniejsze. co z tego, kiedy równie trudne do zrozumienia...

łatwo jest kogoś posądzić o konfabulacje, kłamstwa, ale kiedy samemu się to robi, jakże trudno jest sprostować: "Spragnieni wielkości czytelnicy nawet nie zauważali, że ten autor nigdy nie wracał do krajów, które opisywał...", otóż wracał, Andrzeju, wracał.

Pani Tamaro, nie tyle odchodzę, ile wyrastam, i, oczywiście, nie zamierzam z tego powodu przestać pisać :) Panie CHOLEWA, dziękuję raz jeszcze, ale: to już druga polemika ze mną na Racjo w tym stylu, a, jak to mawiają Niemcy, "einmal ist keinmal, zweimal ist einmal zu viel", jeden raz to żaden raz, dwa razy, to jeden raz za dużo.

oto mój adres: ela.binswanger@gmail.com

proszę do mnie napisać, to zawiadomię kiedy i gdzie :)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 24-03-2010
CHOLEWA - Do Pani Elżbiety
Skorzystałem z podanego adresu i wysłałem 2 meile.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 24-03-2010
Iwona Przybyła - Kompasy moralne   1 na 1
Czytam ten portal od dość dawna, udzielam się sporadycznie od niedawna.
Poziom dyskusji jest różny, ale podobnie jak Pani Elżbieta uważam, że minimum przyzwoitności powinno być zachowane. Niektórzy autorzy niestety nie zadają sobie trudu przeczytania swoich własnych wypocin przed wysłaniem, co już wcześniej zgłaszałam w odniesieniu do plagiatu, popełnionego przez jednego z autorów. Nikt teksu nie usunął.

Tymczasem dowiaduję się, że bycie lojalnym przyjacielem oznacza bycie pochlebcą. Nie rozumiem na jakiej podstawie autor widzi w lojalności schlebianie komuś? Nawet więcej - w głowie mi się to nie mieści. Prawdziwy przyjaciel mówi mi co robię  źle, pomaga mi w trudnych życiowych sytuacjach za życia, a po smierci dokonuje wyboru: albo przyjaźń - lojalność - milczenie, albo zdrada - sprzedaż - gadanie.

Domosławski osiągnął cel swojej publikacji - jego książka sprzedaje się doskonale, lepiej niż książki Kapuścińskiego.
W aspekcie moralnym? Cóż... każdy ma prawo do własnej oceny. Moja jest wyjątkowo krytyczna, zbieżna zresztą z opinią Pani Elżbiety i nie wyobrażam sobie, że mogłaby być inna.

"Biografię pisze zawsze Judasz" - mawiał Oscar Wilde. Nie dorabiajmy więc gęby wielkiego przyjaciela komuś, kto istotę przyjaźni pogrzebał.
Autor: Iwona Przybyła Dodano: 24-03-2010
CHOLEWA - Sprostowanie   1 na 1
Jeden z moich komentarzy zaczynających się od "Jestem zachwycony Pani" dotyczy Pani Elżbiety Binswanger-Stefańskiej. Czytelnik mógł odnieść wrażenie, że adresatką jest Pani Tamara-be-jot.Za tę kontaminację przepraszam. Do Pani Iwony Przybył: podobnie traktuję przyjażń.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 24-03-2010
RyszardW - Cholewo   1 na 1
za "kontaminację"?? no no...
Autor: RyszardW  Dodano: 24-03-2010
CHOLEWA - Do RyszardaW   1 na 1
Ma Pan poczucie humoru; lubię go. Jednak zapewniam Pana, że żadnych fantazji erotycznych w czasie pisania komentarza , nie mialem.Pozdrawiam.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 24-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - o przyjaźni i etyce dziennikarskiej   3 na 3
Jacek Żakowski mówi: "Dzięki Kapuścińskiemu poznawaliśmy świat. A dzięki Domosławskiemu poznaliśmy Kapuścińskiego.", tylko czy na pewno? czy podważając prawdziwość opisu świata Kapuścińskiego (a to powinniśmy wg AD teraz zweryfikować) nie możemy podważyć prawdziwości opisu RK przez AD? jak najbardziej! na debacie w Instytucie Reportażu o książce zgłasza się kobieta, która mówi w imieniu córki (a także siostry) RK, że AD nie ma pojęcia o tym, jak wyglądały relacje córki z ojcem! AD nie rozmawiał z nią o tym, a napisał... no, właśnie, czy dziennikarz zbierając informacje do książki ma prawo podawać rewelacje o nich z trzeciej ręki, często od anonimowych informatorów? jak zrobił to AD? tak właśnie robią tabloidy!

książka się świetnie sprzedaje, znacznie lepiej niż np. "Ryszard Kapuściński. Biografia pisarza" Nowackiej/Ziątka z 2008, bo jest napisana w stylu tabloidów, czyli demaskatorsko, plotkarsko, łatwiej, ale AD (i p. Punpur) zapominają o II. zasadzie Herodota, że "przy każdej sprawie należy patrzeć końca". za życia.

a koniec końców? to nie przypadek, że w ostatnim kręgu piekła Dantego karę odbywają Judasz, Brutus i Kasjusz mieleni w trzech paszczach Lucyfera, najgorsi zdrajcy, bo zdrajcy przyjaciół, ta alegoria mówi, jak bardzo ludzie potępiają zdradę przyjaciela.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 25-03-2010
tamara be jot - do: Cholewa   2 na 2
Spokojnie. Nikt tu tak nie pomyślał, że to do mnie, te słowa o zachwycie. Również dla mnie było to czytelne, że to nie do mnie.
Autor: tamara be jot Dodano: 25-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @tamara be jot
P. Tamaro, ja tak właśnie pomyslałam, i tak czy tak chętnie bym przeczytała, co Pani napisała o RK :)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 25-03-2010
CHOLEWA - Płaszczaki   1 na 1
jak wiadomo żyją w dwuwymiarowym świecie i nie są w stanie wejść w trzeci -już nie mówiąc o czwartym ,w którym żył RK. Płaszczyzna nie jest w stanie określić czterowymiarowej bryły in statu nascendi.AD i Jacek Żakowski to dla mnie płaszczaki,RK to bryła w ruchu w funkcji czasu.Dwuwymiarowe postaci to Triapiczkiny, chudopachoły koniunkturalni.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 25-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - nie mogę zacytować wszystkiego   3 na 3
Po ukazaniu się biografii 1 marca w "Süddeutsche Zeitung" pojawił się
pokaźny artykuł warszawskiego korespondenta zatytułowany "Mój
przyjaciel Che". Tytuł nawiązuje do Domosławskiego i jego twierdzenia,
że Kapuściński rozmyślnie wypuścił w świat legendę o swej znajomości z
Che Guevarą, chcąc podkreślić w ten sposób własne znaczenie. AD ma na to kruche dowody, może się jedynie odwołać do tekstu
na tylnej okładce angielskiego wydania "Wojny futbolowej" i na
skrzydełku okładki angielskiej edycji "Hebanu". Jest tam takie
stwierdzenie: "Był zaprzyjaźniony z... " /.../
Dlaczego, jeśli ta legenda była dla niego tak ważna, nie zadbał,
żeby powtarzały ją także inne wydawnictwa - w Niemczech, we Włoszech, w
Hiszpanii, Francji itd. - tego AD nie potrafi wyjaśnić. Ale
korespondent o to nie pyta. Wprost przeciwnie, posuwa się jeszcze
dalej. Nie zadowala się tekstem ze skrzydełka tylko pisze:
"...Kapuściński opowiada w wywiadach o Che, tak jakby miał mu
towarzyszyć w niebezpiecznych akcjach".
Kiedy, kiedy to opowiadał? Komu? W jakich wywiadach? Pomyślałem, że
coś przeoczyłem. Zabrałem się więc znów do książki AD. Nie
ma tam jednak mowy o takich wywiadach, nie mówiąc już o cytatach.

***

to jest bezmyślne chlapanie, korespondent po Domosławskim... jak głuchy telefon :(
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 25-03-2010
CHOLEWA - Skrzydełka "aniołów"   2 na 2
wyrastają z pleców, zamiast być na miejscu rąk. Tak powstają swoiste garby u mitomanów. Szczegół o Che jest mi znany. Kłaniam się Pani Elżbiecie.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 25-03-2010
tamara be jot - Pani Elżbieto   1 na 1
Ja RK tylko  przywołuję w esejach. Jest jakaś pokrewność pomiędzy nami: upodobanie w śledzeniu mechanizmów czasu. Na mojej stronie na razie są moje książki, w całości, te o błyskawicznie wyczerpanym nakładzie. W nich też śledzę mechanizmy czasu i lubię uprawiać barwną eseistykę. Śledzenie mechanizmów czasu ma to do siebie, że możemy się mylić. RK nie mylił się, co wyraźnie widzę.
Autor: tamara be jot Dodano: 25-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - i kto tu kłamie?   3 na 3
PAP. Jak poinformowała Informacyjna Agencja Radiowa, w aktach sądowych znajduje się oświadczenie szefa wydawnictwa Znak Jerzego Illga, w którym wyjaśnił on powody rezygnacji ze współpracy z Arturem Domosławskim. Autor książki miał minąć się z prawdą, twierdząc, że na napisanie książki miał zgodę żony zmarłego pisarza. Alicja Kapuścińska godziła się na publikację dotyczącą życia zawodowego reportażysty i tego, jak jego praca jest odbierana na świecie. Wydawnictwo - jak napisał Illg - zrezygnowało ze współpracy z Domosławskim, gdy autor miał sobie zastrzec, że informacja o zamiarze napisania przez niego biografii reportażysty nie powinna być ujawniona Alicji Kapuścińskiej.

TVN24. Całkowicie ufamy Arturowi Domosławskiemu, że Pani Alicja Kapuścińska udostępniając mu archiwum swego męża została poinformowana, o tym że nasz autor pisze biografię Ryszarda Kapuścińskiego. Według prawa polskiego, a także prawa europejskiego, pisanie i wydawanie biografii danej osoby nie wymaga jej zgody, ani też zgody jej spadkobierców - dodał Szwed w oświadczeniu.

***

pisanie biografii nie wymaga zgody... , ale gdyby p. Kapuścińska wiedziała, że AD pisze biografię, nie udostępniłaby mu archiwum i kontaktów! czy komuś, kto tak kłamie jak AD można ufać, że napisał prawdę?
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 25-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @tamara be jot
Pani Tamaro, chętnie prześledzę mechanizmy czasu razem z Panią, to jeden z moich ulubionych tropów :)

(książki już widzę, ale eseje? gdzie je znaleźć)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 25-03-2010
tamara be jot - Pani Elżbieto
powoli zamieszczam tam teksty. Będśą.  "Szkice dla zielonego wróbla" to eseje, ale bez RK. Pożądane poczucie humoru.
Autor: tamara be jot Dodano: 26-03-2010
CHOLEWA - Do Pani Elżbiety   2 na 2
Walczyła Pani o prawdę RK jak lwica.Okazuje się ,że ludzie różnie ją
rozumieją. Prawda jako opis zgodny z rzeczywistością jest
kaleki,ponieważ nie uwzględnia pojęcia wolności do prywatności,
intymności myśli i czynów nie naruszjących wartości
społecznych.Rzeczywistości jest więcej niż atomów w całym
Wszechświecie;jedną z nich była przyjażń AD z RK i to ona została
naruszona jako rzeczywistość dotycząca relacji między przyjaciółmi,
zawsze niepowtarzalna.Inna jest również rzeczywistość w gemetrii
Euklidesa a inna w geometrii sferycznej;dzięki tej ostatniej możemy
docierać do celu okrętem albo samolotem.Wniosek:należy znać
możliwości opisu rzeczywistości ze względu na jej charakter.Życzę
Pani Odrodzenia Wiosennego.Zbyszek(CHOLEWA)

</pre>

 
Autor: CHOLEWA  Dodano: 26-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @P. Iwona, Tamara, CHOLEWA   3 na 3
mało nas, ale to zawsze tak było, w styczniu 2010 napisałam art. o Galileuszu:

www.racjonalist(*)z.postrzega.ksiezyce.Jowisza..

a w nim: "Galileo próbował się bronić racjonalnymi argumentami, licząc na to, że im wyżej w hierarchii kościelnej go usłyszą, tym większa jest szansa na dogadanie się, bo będzie miał do czynienia z ludźmi większej wiedzy."

wokół KK rzeczywiście byli jedni z najbardziej światłych ludzi epoki, bo ci mieli dostęp do wiedzy, ale nie brak było wśród nich koniunkturalistów, konformistów, albo po prostu zwykłych głupców, zawistników i tchórzy... i ci byli w większości, bo, jako się rzekło, zawsze tak było. dziś, parę wieków później, łatwo nam na nich najeżdżać, bronić prawdy Galilea, ale wtedy był sam. nawet zaprzyjaźniony papież nie wziął jego strony, bo władza była mu milsza. dziś krytykujemy KK, ale kto z nas stanąłby wtedy po stronie Galilea? dlatego podkreślam to, gdzie tylko mogę, że nie KK krytykuję, a ludzką głupotę i ciasnotę umysłową niezależnie od tego gdzie jest, czy to wśród wierzących, czy wśród niewierzących. bronię takich wartości jak przyjaźń, lojalność, prawość niezależnie od tego, czy ustawiam się po linii, czy pod prąd. nie ma we mnie zgody na cynizm Domosławskiego!
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 27-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - to teraz ja na koniec   3 na 3
Kapuścińskiemu jest już wszystko jedno, jego dzieło jest skończone, a on sam jest wśród nieśmiertelnych obok swojego mistrza Herodota, również jego bliscy w końcu poumierają i przestaną rozpamiętywać, jak to "przyjaciel domu" zrobił ich w balona. ale cynizm nie jest obojętny historii, tak jak nie był obojętny RK. RK cytując Herodota rozpamiętuje, jak to ponad 2,5 tysiąca lat temu, król Dariusz wyprawiał się na Scytów: "Wtedy jeden z Persów, Ojobazos, prosił Dariusza, żeby mu zostawił jednego z trzech synów, których posiadał, a którzy wszyscy ciągnęli na wojnę. Ten odrzekł, że jemu, jako swemu przyjacielowi, który o rzecz drobną go prosi, pozostawi wszystkich synów. Ojobazos więc bardzo był ucieszony, bo spodziewał się, że synowie zostaną zwolnieni ze służby wojskowej. Król jednak rozkazał wyznaczonym do tego pachołkom, żeby wszystkich synów Ojobazosa zabili. I w ten sposób ci, zamordowani, pozostali na miejscu."

to przykład skrajnego cynizmu i dlatego przeszedł do historii, ale cynizm w przyjaźni nawet w wydaniu light to cynizm. za 2,5 tysiąca lat zobaczymy, jak zweryfikuje się przyjaźń Domosławskiego, choć myślę, że jemu już teraz jest wszystko jedno.

***

ergo: nie dlatego zrezygnowałam z publikowania na Racjo, że p. Punpur poczuł się Schopenhauerem ;p
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 27-03-2010
tamara be jot - Pani Elżbieto   1 na 3
Cholernie ważne było  to, co Pani tu pisała. Rzeczywiście nas jest mało. Mało. Trochę zerknęłam w biografię i widzę, że to cienizna. Jakieś tam frazesy, ploty, a wszystko ślizga się po powierzchni, no i ten ubożuchny język - znowu widzę te 900 słów, którymi posługują się produkcyjni dziennikarze. Litości!  Gdzie tam Domosławskiemu do RK. No więc wolę czytać RK, niż Domosławskiego. Produkcja dziennikarska ( 900 słów, no, maksimum 1000)) to nie to samo, co pisarstwo. Wolę pisarstwo. Aż ten powód: wolę pisarstwo.
Autor: tamara be jot Dodano: 27-03-2010
CHOLEWA - Do Pani Elżbiety Binswanger-Stefańskiej   2 na 2
Gdy ktoś dzięki tak rozumianej przyjażni realizuje swoją profesję dziennikarską, to realizuje swoje plany odnośnie spodziewanego zysku w pieniądzu.Tym samym AD de facto był wrogiem w stosunku do RK.Z przykrością stwierdzam, że Pan Koraszewski stanął po stronie zdrajcy AD i gminnych poglądów.Odejście Pani z tego Portalu jest stratą dla niego.Z szacunkiem
Autor: CHOLEWA  Dodano: 27-03-2010
Andrzej Koraszewski - @Charczewski  -3 na 3
Pan Koraszewski pisał krytycznie o książkach Kapuścińskiego i o leniwych czytelnikach tych książek kiedy Domosławski bawił się jeszcze w pisakownicy.
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 27-03-2010
CHOLEWA - @ Andrzej Koraszewski   1 na 1
Pański komentarz nie jest merytoryczny bo: lenistwo Pan sam wykazuje w odniesieniu do wielu komentarzy Pani Elżbiety, np.dotyczącego nieodwiedzania ponownie krajów;bronimy wartości jaką jest prawdziwa przyjażń. Nie podważam Pańskiego prawa do krytyki twórczości Kapuścińskiego ,ale zwracam uwagę, że czym innym jest krytyka twórczości a czym innym krytyka osoby publiczna, tym bardziej że zmarły RK nie może sam się bronić.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 27-03-2010
tamara be jot - Wolność kontra zalew   1 na 1
Jedno jest pewne: tu nikt nie powinien  zajmować obroną modnych wypocin! Inaczej będziemy powielać telewizję i popkulturkę. I będzie tu jak tam. I po co powtarzać, co się stamtąd leje? Tam durno, i tu durno? Tak ma być? I co mnie obchodzi fakt, że wypocina lepiej sprzedaje? Nadal obchodzi mnie tekst, a nie czyjaś wypocina, która "dobrze się sprzedaje". Ktoś w Polsce i Europie  musi pozostać wolny wobec zalewu wypocin, oto w czym rzecz.
Autor: tamara be jot Dodano: 28-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Andrzej Koraszewski   3 na 3
oj, podkładasz mi się, Andrzej, podkładasz... ale cóż, alea iacta...: co niby chcesz powiedzieć przez tę ni przypiął ni przyłapał uwagę? nic sensownego! ale przymknę oko na sens i zastanowię się i nad tym. więc już dzieści lat temu krytykowałeś Kapuścińskiego jako ten pilny czytelnik, powiadasz? podejrzewam, że wtedy też zakończyłeś lekturę książek RK, bo gdyby nie, przeczytałbyś np. w "Rwącym nurcie historii" wydanym w 2008:

"Każdy z nas widzi tę samą rzeczywistość inaczej. Na wieczorach autorskich często się z czymś takim spotykam. Ktoś wstaje i mówi: 'Panie, ja widziałem to, o czym pan pisze, ale to wyglądało zupełnie inaczej...' I ja w to absolutnie wierzę. Dlatego, że ilu nas jest, tyle jest wersji tego samego wydarzenia. I w związku z tym nie ma obiektywnej pamięci, nic takiego nie istnieje. Pamięć jest najbardziej zsubiektywizowanym elementem kultury".

ludzie różnie widzą to samo wydarzenie, to normalne, ale normą też jest, że mało kto potrafi opisać to co widział/przeżył z talentem a jeśli do tego dochodzą własne oryginalne przemyślenia, to jest to już przywilejem nielicznych. łaska boska, że RK kierował się własnymi regułami pisząc, bo gdyby się kierował Twoimi, mielibyśmy dwóch Koraszewskich i żadnego Kapuścińskiego... hm, z całym szacunkiem... :(
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 28-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Andrzej Koraszewski (& CHOLEWA) c.d.   2 na 2
"Nic tak nie uczy pisania, jak stałe obcowanie z tym, co piszą inni; i to najlepsi. Kim są ci najlepsi – to już wybór subiektywny. Osobiście za lektury obowiązkowe dla każdego adepta dziennikarstwa uważam przede wszystkim całość twórczości Ryszarda Kapuścińskiego." (Bogdan Miś)

i RK o dziennikarstwie:

"Dobre i złe dziennikarstwo można odróżnić łatwo - w dobrym dziennikarstwie oprócz opisu wydarzenia znajdziecie również wytłumaczenie jego przyczyn. W złym dziennikarstwie istnieje sam opis, bez żadnych związków czy odniesień do kontekstu historycznego - relacja z nagiego wydarzenia, z której nie dowiadujemy się ani o jego przyczynach, ani o tym, co je poprzedziło."

bez fałszywej skromności, dla Racjonalisty moje odejście jest stratą, to prawda, wręcz przeciwnie jest dla mnie, wyrosłam. żeby nie było wątpliwości, nie dlatego odchodzę, że nasz Pan Schopenhauer wysmażył co wysmażył, ale że panowie redaktorzy portalu to puścili (a może nawet zamówili?). zastanawiam się tak przy okazji, co by się działo, gdyby Kapuściński zaproponował był portalowi swoje teksty, komentarze do wydarzeń w świecie? niech zgadnę? wszędzie figurowałby jako sztandar portalu! to dopiero byłby powód do dumy! i byłby!!!
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 28-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Andrzej Koraszewski   2 na 2
ni przypiął ni przyłatał OfC ;)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 28-03-2010
Marcin Punpur - ile mozna?  -3 na 3
Mialem juz nie pisac, ale ta dyskusja to jakis koszmar! Pani Elzbieta z "lojalnymi" czytelnikami ustawiła sie w roli superarbitra, pouczajacego wszystkich w kwestiach moralnych i dziennikarskich. Skad ten mandat? Ano, dlatego, ze Pani Elzbieta jako jedyna sprawiedliwa posrod nikczemnych "klakierow tabloidow" potrafi zrozumiec Kapuscinskiego!
Oj czego tu nie bylo: kobiecej solidarnosci, krytyki szowinizmu meskiego, biadolenia nad niskim poziomem pisarstwa, wykladow o przyjazni i erystyce, o ktorej panstwo zielonego pojecia nie macie, gdyz Schopenhauer swojej ksiazeczki nie napisal o tym jak przechytrzyc przeciwnika w dyskusji, tylko jak wystrzegac sie niektorych chwytow erystycznych, ale czego ja wymagam od osob, ktorym wystarczy "zerknac" na 600 stron! by krzyknac z triumfem: cienizna!
Czy tu ktos atakowal K. jako pisarza? Nie! Czy tu ktos maglowal te raptem kilkanascie stron o zyciu prywatnym K.? Nie! Bo i po co? Mnie to gowno obchodzi! Najwazniejsza kwestia to jak czytac Kapuste. Niektorych jego kisazek nie powinno sie traktowac jako reportaze, lecz jak literature piekna wlasnie! Proste prawda? No ale jak ktos zrobil sobie oltarzyk z Kapusty, to ma problem.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 28-03-2010
CHOLEWA - @Marcin Punpur   2 na 2
Te kilkanaście stron to właśnie łyżka dziegciu w beczce miodu a jednocześnie chwyt marketingowy. Jest Pan cynikiem lekceważącym granice zakreślone lojalnością przyjażni. A co do erystyki: pisałem w podobnym znaczeniu o niej.To zarozumiałość gdy Pan pisze ,że nic o niej nie wiemy.Przed chwilą odszukałem książeczkę(tracąc 10 minut) "Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów"z przedmową T. Kotarbińskiego.Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976. B Niech Pan w tej sprawie już zamilknie.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 28-03-2010
tamara be jot - Panie Marcinie   3 na 3
Pan to dopiero poucza. Biografia jest bardziej cienka, niż tylko cienka - nie zamierzam tego głębiej tłumaczyć tu, zrobię to gdzie indziej. Nie mówię tego z żadnej "lojalności". Proszę, aby Pan się też czegoś nauczył z tego "horroru", zamiast z wyższością się otrząsać. Życie w różnicy zdań jest dobre. Liczy się tekst, a nie paplanie. Niebawem pouciekają wam wszystkie kobiety i będziecie się znowu  słusznie kisić w słusznych młotach  na czarownice.
Autor: tamara be jot Dodano: 28-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   3 na 3
czego tu nie było? merytorycznych argumentów z Pana strony! a teraz jest chamstwo! jak to szybko wyłazi spod powierzchni wszelkimi szparami! jakaż to naskórkowa kultura!

komentarze może pisać każdy, a już na pewno nie może Pan zabronić ich mnie, skoro Pana artykuł zaczyna się od "Elżbieta Binswanger-Stefańska napisała tekst o tym, jak to Artur Domosławski szkaluje...", bo chyba mogę mieć coś do dodania?...

czy byłam niemerytoryczna? czy byłam niekulturalna? no, dobrze, troszkę sobie z Pana pokpiłam, ale bo i sam się Pan wpuścił w maliny tym wzięciem do siebie Schopenhauera... ;(

że kilka osób (które właśnie Pan poobrażał) dyskutuje tu ze mną? proszę nie zapominać o tych wszystkich, którzy to czytają bez odzywania się...
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 28-03-2010
CHOLEWA - Jestem ukontentowany   1 na 1
wiedzą, merytorycznością w polemice i kulturą Pani Elżbiety Binswanger-Stefańskiej.Cała Jej opozycja na czele z Redakcją Racjonalisty i z Panem Punpurem powinna udać się do Cannossy.Chyba że uważają iż mają prawo do własnej głupoty.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 28-03-2010
Marcin Punpur - tabloidy
Chamstwo? Wolne zarty! Prosze nie robic z siebie swietoszkow i przejrzec inwektywy i sugestie pod adresem obroncow biografii i moim. Przypomne, ze Domosławskiego bronili tacy ludzie jak: Żakowski, Passent, Rolicki, T. G. Ash itd. To tez "klakierzy tabloidow i lustracji"?
Dawno nie spotkałem sie z taka megalomania, poczuciem wyzszości i zamaskowanym paternalizmem. Nawet A. Tuszynska unikała moralizowania, a tu: hulaj dusza.
Moj tekst nie był zadna recenzja tylko polemika! Nie rozumiem jak mozna to podnosic jako zarzut. Polemike napisalem gdyż moim zdaniem Pani tekst był skrajnie emocjonalny i tendencyjny. Chciałem pokazac, ze mozna czytac te biografie inaczej. Polemizowałem na portalu juz z Panem Andrzejem i Mariuszem i nikt nie żadał przeprosin, ani nie szatazował opuszczeniem serwisu. Ja naprawde nie mam problemu z pluralizmem.
Byłem gotowy do dyskusji, ona sie nawet toczyła, ale potem Pani ja zakonczyła słowem wytrychem - tabloid, od ktorego zreszta wszystko sie zaczeło. Ja o tabloidach nie dyskutuje.
Domosławski pepłnił byc moze kilka błędów (zarzut Tochmana podczas debaty był słuszny), ale tu sie go traktuje jak oszołoma. Cynik, łapczywy na kase i takie tam... To sa wlasnie zarzuty rodem z forum Onetu i tabloidow!
Autor: Marcin Punpur Dodano: 28-03-2010
CHOLEWA - Dyskutanci w polemice   2 na 2
powinni posiadać erudycję, inteligenję, kulturę, wrażliwość i czucie problemu. Jeśli komuś brakuje jednego z tych elementów , to nie zrozumie wszystkiego. Pan Punpur nie potrafi ujmować zagadnień lącznie z etyką porządnego, spolegliwego człowieka.Do ludzi umiejących łączyć dobrą robotę z etyką należą np T.Kotarbiński, Andrzej Rusław Nowicki.Temistokles do Eurypidesa mówi: Bij, ale wysłuchaj!(ze zrozumieniem).Pan do tych ludzi nie należy.A w kabarecie Tey brak jednego koła w traktorze znaczy tyle że traktor jest dobry.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 28-03-2010
Marcin Punpur - @Cholewa  -3 na 3
Pan Cholewa zgrywa albo rycerza w białej zbroji, dzielnie walczacego o honor kobiety, albo, tu na zmiane, speca od erystyki i etyki.
Nie napisał Pan ani jednego merytorycznego komentarza, same wycieczki osobiste, ewentualnie pochlebstwa, w imie lojalnosci oczywiscie.
Prosze skonczyc wiec z tym zadeciem i nie pouczac mnie w kwestiach kultury osobistej czy moralności, bo nie ma Pan takiego autorytetu.
Dalsze Pana wpisy zamierzam ignorować i z Pana strony prosze o to samo.
Autor: Marcin Punpur Dodano: 28-03-2010
CHOLEWA - Osoby z gminu   1 na 1
potrzebują autorytetu. Ja nie.Jestem autorytetem sam dla siebie; jestem wypruty z próżności.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 28-03-2010
Iwona Przybyła - Do Pana Purpura...   3 na 3
Nie zauważyłam, by Pani Elżbieta choć w jednym zdaniu napisała, że ROZUMIE KAPUŚCIŃSKIEGO. Czym innym jest ZROZUMIENIE KOGOŚ,  a czym innym PRÓBA POTRAKTOWANIA DRUGIEJ OSOBY JAK ISTOTY LUDZKIEJ, POSIADAJĄCEJ DUCHOWOŚĆ, EMOCJONALNOŚĆ, UCZUCIA. Tego powinien domagać się każdy od każdego, by po prostu nam wszystkim żyło się lepiej.
Nie uważam się też za "lojalną" czytelniczkę - wprost przeciwnie. Mam nadzieję, że rozumie Pan subtelną różnicę między:
a. lojalnością między przyjaciółmi, która powinna być zachowana, aż po grób lub nie ma prawa nosić miana przyjaźni (a Domosławski bardzo chętnie tego słowa używa);
b. lojalnością wynikającą z lizusostwa, którą jak mniemam każdy myślący człowiek tępi.

Senator Piesiewicz powiedział kiedyś, że "KAŻDY MA SWOJE TAJEMNICE". Powiedział to zanim wylano naś pomyje z prymitywizmu i prostactwa.
Łatwo jest oceniać kogoś z perspektywy swojego wygodnego fotela, sztuką natomiast jest nie oceniać, ale samemu próbować być mistrzem.

Rozumiem, że Pan tego nie rozumie i nawet rozumiem dlaczego - po prostu za mało prób, za dużo frustracji :-)
Autor: Iwona Przybyła Dodano: 28-03-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Marcin Punpur   2 na 2
Pana tekst jest polemiką i dlatego oczekiwałam z Pana strony rzetelnej merytorycznej polemiki. nie doczekałam się! mój tekst był "skrajnie emocjonalny i tendencyjny"? to odpowiedzialny redaktor nie powinien był go po prostu opublikować! Pan wydaje się nie rozumieć słów, których Pan używa. nie rozumie Pan, co Pan mówi: nikt tu nie "żądał przeprosin"! i najważniejsze: nie _szantażowałam_ odejściem, pożegnałam się z portalem i napisałam dlaczego, Andrzej doskonale wie, że nikogo tu nie szantażowałam, podjęłam tę decyzję jak najbardziej poważnie. i tu Andrzej też wie, dlaczego. i dlatego nie było na ten temat między nim a mną żadnej dyskusji. nie miało to nic wspólnego z szantażem. Pan naprawdę nie rozumie słów, których Pan używa!

i to także: zamiast szarpać się i obrażać swoich pozostałych interlokutorów, proszę może jeszcze raz, uważniej, przeczytać, co napisali.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 28-03-2010
CHOLEWA - 38 sposobów Schopenchauera   1 na 1
Erystyki czyli sztuki prowadzenia sporów a nawet więcej ,naruszył Autor artykułu, bo jeszcze logiczne i metodologiczne. Stwierdzam to po przeczytaniu tego dziełka chyba 4. raz w ciągu 34.lat. Autor nadużywa przede wszyskim argumentum ad hominem i argumentum ad personam,co czyni z Autora chama;"gówno "z pod pióra Gombrowicza nie śmierdzi.Ulega Autor trendom, modzie, w której już istnieją artefakty z gówna wielbładziego, np buty damskie(oczywiście po odpowiedniej obróbce utwardzjącej).Moja "lojalność"w stosunku do Pani Elżbiety Binswanger- Stefańskiej wynika z mojej oceny Jej znajomości twórczości RK oraz wiedzy z działalności w innych obszarach. W konkluzji stwierdzam, że Jej wiedza,wrażliwość,percepcja z odczuwaniem oraz inteligencja,oraz styl pisania, przewyższa Autora tego artykułu.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 29-03-2010
tamara be jot - ?   1 na 1
Ja się nie wyrażam "jak na onecie", jak mi tu zbiorczo wmawia autor. Ledwie pojawiły się świetne teksty P. Elżbiety, jedyne, które poruszały także nasz los kobiecy, zwracały uwagę na żeńskość, były przenikliwe, a już musi stąd odejść. Czyli mechanizm jak z beznadziejnego forum Olsztyna, gdzie faceci z paternalistycznym, mizoginicznym zacięciem  rozprawiają o tym, który burdel i które prostytutki są najlepsze w mieście - aż  dwa wątki o tym stworzyli. Oto pierwsza potrzeba panów, żyjących w tym samym mieście, co ja. Nic do nich nie dociera z moich komentarzy, które nie są "jak na onecie". Tu wkroczył Olsztyn?
Autor: tamara be jot Dodano: 29-03-2010
Iwona Przybyła - Dodam...   1 na 1
Na koniec lekcja logiki:

1 założenie: proszę ocenić poziom dyskusji (+ wiedza, doświadczenie, umiejętność przewidywania) Pani Elżbiety i z tego utworzyć twierdzenie "p".
2 założenie: proszę ocenić poziom (to samo) Pana Marcina i z tego utworzyć twierdzenie "q".

Gdy już to Państwo zrobią, proszę zastosować zasadę równoważności i zastanowić się czy oby na pewno ten portal nie odbiega od założeń, jakie promuje w swoim regulaminie i nie stacza się, by schlebiać "bylejakości".

Warto też oczywiście założyć, że plebejskość przyciąga większą uwagę mass niż geniusz i mistrzostwo - Domosławski contra Kapuściński.
Autor: Iwona Przybyła Dodano: 29-03-2010
CHOLEWA - Koniunkcja dwu implikacji   1 na 1
(jeżeli p to q) w podanym przykładzie nie daje równoważności czyli tautologii, tym samym jest fałszywa.Ale pojęcie równoważności jest słabsze od pojęcia równoznaczności i nie zawsze z każdej równoważności wynika równoznaczność.Ponieważ wiemy kogo przedstawiają zmienne zdaniowe, tym samym nie zachodzi interferencja czyli dedukcja.Inaczej: z p nie wynka q, a z q nie wynika p.Jeszcze inaczej: jeżeli dziś jest poniedziałek, to jutro będzie wtorek.Dziś jest poniedziałek.Wniosek-jutro będzie wtorek.Ale takie wnioskowanie łamie się w odniesieniu do Racjonalisty i Autora tekstu.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 29-03-2010
robert.forysiak - Do Marcina Punpura  -3 na 3
Myślę, ze szkoda, że stracił Pan cierpliwość do tej orkiestry która na koniec sama sobie zaczęła skocznie przygrywać, gdy publiczność  wyszła wcześniej z audytorium. Może lepiej byłoby gdyby Pan zachował dla muzykantów litościwy uśmiech w sercu i poprzestał na  milczeniu. Ale zdaję sobie sprawę, że na Pana miejscu trudno byłoby mi samemu  powstrzymać sie od głosu.
Autor: robert.forysiak  Dodano: 02-04-2010
Marcin Punpur - fiction nonfiction  -2 na 4
Dzieki za komentarz. Pozytywny, tak dla równowagi:)
Jeszcze zanim ta traumatyczna debata sie rozwineła napisalem tekst dla innego portalu, ale stwierdzilem, ze podawanie do niego linku jest jak machanie czerwoną flagą przed wscieklym bykiem. Teraz kiedy kurz bitweny opadł, chyba mozna...

www.cafebabel.p(*)ki-fiction-czy-nonfiction.html
Autor: Marcin Punpur Dodano: 02-04-2010
CHOLEWA - Duet egzotyczny:   1 na 3
mówił dziad do obrazu.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 02-04-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @robert.forysiak & Punpur   2 na 4
zdziwią się Panowie, debata odbywała się przy tłumnym audytorium :).

Panie Marcinie, tu nie chodziło o "pozytywne" czy "negatywne" komentarze, a o rzeczową dyskusję, merytoryczne argumenty, na przykład takie:

nonfiction.blog.onet.pl/

a oto autor tych argumentów:

pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Kwiatkowski

zarzuca mi Pan, że ustawiłam się w roli "superarbitra" itd., a ja tylko pamiętam o pkt.3 we wstępie do Racjonalisty:

Humanizm: jest dla nas najcenniejszym dostarczycielem wartości etycznych. Wywyższenie człowieka, daje cały szereg konsekwencji w dziedzinie etyki. Uzasadnia w sposób naturalny to co religie czynią wybiegami i mrzonkami. Podnosi wartość owych postaw moralnych - dobro dla innych, otwartość, altruizm, życzliwość nie w wyniku rachowania zysków i strat na sądzie ostatecznym, lecz jako dobra samoistne, na mocy sankcji serca i rozumu humanisty przekonanego, iż realizuje słuszną istotę człowieczeństwa.

otóż o ile Agata Tuszyńska nie chciała oceniać postawy moralnej Domosławskiego, żeby poprzestać na ocenie samego tekstu - i ta wypadła źle -, o tyle ja, jako jeszcze-publicystka na tym portalu uważałam za stosowne ocenić książkę także od strony etyki - i ta też wypadła źle. przy okazji dla portalu również.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 02-04-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - Paweł Kwiatkowski do Artura Domosławskiego   3 na 3
"W odróżnieniu od większości tych, którzy się wypowiadają o Pana książce, przeczytałem ją i to - mam nadzieję - dość uważnie. W trakcie lektury doszedłem do wniosku, że włożył Pan sporo pracy w benedyktyńską dokumentację głównie tego wszystkiego, co o Kapuścińskim było wiadomo i co sam napisał (czy Pańska wersja jest lepsza osądzą czytelnicy). Ponieważ książka jest barrrrrdzo gruba, generalnie odnosi się wrażenie, jakby ulegając urokowi tych kilogramów papieru, że na pewno jest świetnie udokumentowana. I chyba nikt nie zauważa, że akurat zarzuty, które Pan stawia Kapuścińskiemu są słabiutko lub prawie wcale nie udokumentowane. Co gorsza, z czysto warsztatowego punktu widzenia popełnia Pan moim zdaniem akurat także i te grzechy, które zarzuca Pan Ryszardowi Kapuścińskiemu a może i parę innych - kto wie czy nie gorszych: posługuje się Pan półprawdą, nie popiera Pan zarzutów dowodami, powtarza pan zasłyszane przez telefon niepewne historie sprzed dwudziestu lat, budując swoją legendę, jako człowieka, który zdemaskował nadużycia warsztatowe i etyczne Kapuścińskiego." Paweł Kwiatkowski, autor m.in. "Przedsiębiorstwo Apokalipsa. O etyce dziennikarskiej", Poznań 2003, reszta w linkach w poprzednim komentarzu.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 02-04-2010
CHOLEWA - Równoznaczność   2 na 2
czy równoważność?Pierwsza jest nadrzędna w stosunku do drugiej.Ostatni gałgan nie może zrozumieć czym jest naruszenie etyki nie tylko dziennikarskiej ale humanistycznej i to w odniesieniu do żyjącej Wdowy.Mając na myśli równoznaczność, pytam dlaczego ukrywa się fakty miłosne z życia Jana Pawła II?Ze względu na "dobra"Kościoła?Kapuściński a papież to różne toposy:pierwszy żonaty a drugi kawaler.Dziennikarstwo wspólczesne oparte jest na Triapiczkinach!
Autor: CHOLEWA  Dodano: 03-04-2010
Elżbieta Binswanger-Stefańska - moje zastrzeżenia do książki Domosławskiego   1 na 1
mój najnowszy tekst nosi tytuł "'Kapuściński non-fiction' - klucz do
biografii?", jest to zarazem mój debiut na portalu Studio Opinii:


http://alfaomega.webnode.com/products/el%C5%BCbieta%20binswanger-stefa%C5%84ska%3a%20%22kapu%C5%9Bci%C5%84ski%20non-fiction%22%20-%20klucz%20do%20biografii-/
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska Dodano: 07-04-2010

Pokazuj komentarze od najnowszego

« Wróć do strony
Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365