Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
173.465.701 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1734 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"To co się bez dowodu podaje, to bez dowodu można odrzucić"
Komentarze do strony Droga na Wschód

Dodaj swój komentarz…
Andrzej Koraszewski - Nie jestem pewien   3 na 3
Uczciwie mówiąc nie zachęciła mnie ta recenzja do lektury książki. Mam dziwne odczucie, że autor książki i autorzy tego rodzaju badań dowodzą siły zachodnich stereotypów. Stwierdzenie typu: "Nie są oni bowiem
zainteresowani wyróżnianiem się czy zdobywaniem własnej ważności; sukcesem jest dla nich raczej osiąganie celów grupowych niż osobistych, do czego prowadzi skoordynowane działanie, a nie rywalizacja", w świetle literatury japońskiej, koreańskiej, czy chińskiej są dość absurdalne. Mamy setki książek opisujących
morderczą konkurencję w szkołach. Książka pod tytułem "Jak doprowadzić twoje dziecko do uniwersytetu Harvarda" od kilku lat utrzymuje się na listach bestsellerów w Chinach. Badania PISA pokazują, że we wszystkich tych krajach wyniki nauczania w szkołach podstawowych są znacznie wyższe niż w USA i w krajach europejskich (konkuruje z nimi tylko Finlandia i Kanada). Oczywiście geografia odmiennych mentalności istnieje, obawiam się jednak, że recenzja jest rzetelna i że znacznie więcej dowiemy się z lektur autorów z tamtego regionu.
Jeśli idzie o konkurencję w pracy, gdzie rzeczywiście kładzie się ogromny nacisk na umiejętność pracy grupowej, to szczególnie polecam wspomnienia szefów japońskich czy chińskich firm.
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 29-05-2010
Reklama
rudyment - Tylko drobna korekta   1 na 1
"Murzyn" i "Latynos" pisze się po polsku z dużej litery.
Autor: rudyment  Dodano: 29-05-2010
coreless   1 na 1
Cytat z tekstu: "Paradoksalnie, wiedza o kulturowym kontekście różnic pod względem inteligencji, może dostarczyć argumentów przeciwko twierdzeniu o biologicznej niższości rasy białej w porównaniu z żółtą."
Ekskluzywny nacjonalizm, ksenofobia i poczucie wyższości nad innymi rasami i narodami przyjmują wszędzie te same postaci. Gdy się słyszy, czego - dajmy na to Chińczycy - nie wymyślili już dawno, dawno temu, to mi się przypominają stare dowcipy o radzieckich uczonych. Przy interpretacji wyników tego rodzaju badań wskazane jest zachować polityczną czujność. Tego typu badań, zwłaszcza w Azji, nie robi się bez powodu. Zarówno w Japonii, jak w Chinach czy Korei nauka ciągle jeszcze często jest wykorzystywana dla potwierdzenia tez o wyższości i wyjątkowości tamtejszego porządku społecznego. Tego politycznego uświadomienia zabrakło mi w tekście i to uważam za jego największy mankament. Ale jest to tylko recenzja, więc na pewno nie uczyniłbym z tego zarzutu wobec jej autora.
Autor: coreless  Dodano: 30-05-2010
Jarosław Klebaniuk - dziękuję za komentarze
@ Andrzej Koraszewski
Tak, Azjaci są zmotywowani do osiągnięć, ale celem rywalizacji jest przyniesienie chluby rodzinie, wiosce, państwu, a nie osobista chwała. Na tym właśnie polega różnica. Co do preferencji współpracy, dotyczy ona określonych sytuacji, głównie w obrębie własnej grupy, nie jest więc uniwersalna.
A nakład poradnika? Cóż, wolę wyciągać wnioski z obiektywnych badań naukowych niż kierować się jego wysokością.

@ coreless
Osoby rasy żółtej obiektywnie statystycznie mają wyższe IQ niż osoby rasy białej. Można to jednak wyjaśnić wyższą motywacją osiągnięć i uznawaniem wykształcenia za wartość w większym stopniu przez badanych pochodzących z Azji niż z USA.
Z czujnością polityczną bym nie przesadzał. Nisbett jest Amerykaninem i żadnych wniosków systemowych nie wyciągnął w swojej książce. Zresztą takie zmiany właśnie ze względu na różnice kulturowe w mentalności nie byłyby łatwe.
Autor: Jarosław Klebaniuk  Dodano: 30-05-2010
coreless
Nie będę się upierał przy swoim punkcie widzenia. Faktem jest jednak, że "niezwykłym zbiegiem okoliczności" temat - zwłaszcza w Chinach - wypływa w określonym kontekście politycznym. Dla partii komunistycznej konformistyczny i lojalistyczny konfucjanizm wydaje się niezwykle atrakcyjnym systemem, który ma pozwolić na łagodne przejście od ideologii komunistycznej do umiarkowanego nacjonalizmu. Nacjonalizm dla Chin jest dzisiaj po prostu ideologią bardziej opłacalną np. jeśli chodzi o stabilizację polityki wewnętrznej.
Faktem jest również, że dziś konfucjanizm w Chinach (ale także w Korei Południowej) wykorzystywany jest systematycznie do prania mózgu dzieci i młodzieży. Znowu "przedziwnym zbiegiem okoliczności", zgodnym jednak zapewne z konfucjańskim "niebiańskim porządkiem" (i interesem partii), okazuje się, że konfucjanizm doskonale odpowiada chińskiej mentalności. I znowu "przedziwnym zbiegiem okoliczności" potwierdzają to nawet badania naukowe! Czyż to wszystko nie wydaje się cudowne? ;-)
Autor: coreless  Dodano: 30-05-2010
Jarosław Klebaniuk - do coreless   1 na 1
To tylko dobrze (w sensie instrumentalnym, nie w etycznym) świadczy o politykach, jeśli potrafią wykorzystać kulturową specyfikę ludzi, którymi rządzą ;) Życzliwa interpretacja byłaby taka: wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniu.

Wyników psychologicznych badań naukowych będę jednak bronił. Tutaj spisek jest niemożliwy, bo po pierwsze nie ma motywu (międzykulturowe badania są współfinansowane albo finansowane przez USA), po drugie zaś ogrom danych przytaczanych przez Nisbetta z różnych NIEZALEŻNYCH OD SIEBIE źródeł układa się w pewien spójny wzorzec zależności. Jedyna tendencyjność, jaka zawsze w takich analizach może się pojawić, to selektywne powoływanie się na badania, których wyniki popierają daną tezę, a pomijanie innych. Nie jestem jednak na tyle kompetentny, żeby ocenić, jak było w tym przypadku.
Autor: Jarosław Klebaniuk  Dodano: 30-05-2010
Koraszewski - temat
O ile recenzja mnie nie zachęciła, o tyle temat wydaje mi się fascynujący. Jest on zresztą przedmiotem dyskusji prowadzonej przynajmniej od czasów weberowskich i wielu autorów wskazywało na pewne podobieństwa shintoizmu i kalwinizmu. Prawdą jest, że w niektórych kulturach sukces dziecka jest jednym z najwyższych czynników statusu rodziny. (Tak jest w kulturze japońskiej, koreańskiej czy żydowskiej). Pamiętajmy, że ani kultura zachodnia nie jest monolitem, ani kultura Azji Południowo-Wschodniej nim nie jest. Stereotypy odnoszone do tak dużych grup są zawsze wątpliwe. Czynnik narodowy, by nie powiedzieć nacjonalistyczny, to osobna sprawa (chociaż identyfikacja narodowa jest tam, w odróżnieniu od krajów muzułmańskich) bardzo silna. Co jest najbardziej fascynujące to przemiany mentalności społecznej pod wpływem zmian politycznych i gospodarczych. Tak jak obserwowaliśmy rozpad etyki protestanckiej w krajach zachodnich (spowodowany w niemałym stopniu polityką państwa opiekuńczego), tak w Azji Południowo-Wschodniej, szansa na mobilność społeczną wydobyła z wcześniejszej przecież podstawy kulturowej zupełnie nowe możliwości i ambicje. Równocześnie pewne dawniejsze wzory zaczęły zanikać. W Japonii odchodzi się od systemu paternalistycznego w zarządzaniu, w Korei słabną akcenty nacjonalistyczne. W Japonii, zupełnie inaczej niż w Chinach, słychać skargi na spadek ambicji i etyki pracy, w związku ze zmianą generacyjną i wchodzeniem w życie pokolenia urodzonego już w czasach dobrobytu.
Odpowiedzi na pytania ankieterów bardzo często mają więcej wspólnego z przekonaniami o tym "co należy odpowiedzieć" aniżeli z autentycznymi zachowaniami. W kulturach azjatyckich to co nazywamy poprawnością polityczną jest znacznie silniejsze niż u nas, i tam o ambicjach i prywatnych opiniach nie mówi się tak otwarcie jak na Zachodzie.
Wyścig szczurów zaczyna się w pierwszej klasie szkoły podstawowej, a potępianie kujonów nie istnieje.
Miarą zmian są nie tylko wyniki gospodarcze, ale przede wszystkim innowacyjność, rosnące liczby patentów.
I na koniec trudno mi się powstrzymać przed opowiedzeniem dowcipu z lat 70.: Przyjeżdża do polskiej fabryki na wymianę japoński inżynier.Pierwszego dnia mówi coś i zabiera się do pracy. Po ośmiu godzinach ponownie coś mówi, kłania się i wychodzi. Ten wzór powtarza się przez dziesięć dni, w końcu robotnicy zrzucają się na tłumacza.
Oto co dwa razy dziennie mówił japoński gość: Najmocniej przepraszam, że nie przyłączam się do państwa strajku, ale należę do innej centrali związkowej.            
Autor: Koraszewski  Dodano: 30-05-2010
coreless   2 na 2
W badaniach naukowych w socjologii i psychologii powinno się po prostu brać pod uwagę zmienną aprobaty społecznej, która rzeczywiście w Azji może być bardziej nasilona u respondentów, biorąc pod uwagę chociażby uwarunkowania polityczne.
Zgadzam się, że przemiany zachodzące w mentalności zachodzące pod wpływem zmian gospodarczych są ogromne. Gdy czytam japońskie tabloidy w rodzaju Japan Today i wypowiedzi japońskich internautów naprawdę nie dostrzegam dużych różnic mentalnych między nimi a mieszkańcami dużych polskich miast. Co więcej, dałoby się wskazać wiele zjawisk społecznych, które w zasadzie rujnują stereotypowy wizerunek doskonale przystosowanego Azjaty. Nie wiem, czy Panowie zwrócili uwagę na aferę, która wybuchła w związku z prześmieszną garderobą premiera Hatoyamy. Szacunek do przodków? Japończycy tak samo dewastują nagrobki jak chuligani w Polsce. Dyscyplina i wychowanie? Nadopiekuńcza żona następcy tronu nie odstępuje w szkole na krok od swojej córeczki w obawie przed "grubiańskim zachowaniem chłopców". Korupcja wśród chińskich komunistycznych urzędników to plaga, itp. itd. Nie dajmy się omamić mitycznym "światłem ze Wschodu".
Autor: coreless  Dodano: 30-05-2010
Luke - USA   1 na 1
I tak światu kulturowo i gospodarczo przewodzi USA... To ich język obowiązuje na świecie, google, iphone'y, filmy, muzyka, farmaceutyki najnowszej generacji, itd itp... Jasne że nie są efektywni, bo jest też sporo zacofania w USA, ale ściągają do siebie najzdolniejsze jednostki, także z Azji (vide- marzeniem Azjaty jest studiowanie na Harvardzie, a potem najlepiej pozostanie w USA, bo gdzież są potężniejsze korporacje zapewniające lepszą karierę?).
Autor: Luke Dodano: 30-05-2010
coreless - do Luke'a
Główny kierunek emigracji obłowionych na korupcji chińskich urzędników to Kanada, USA i Australia. Widocznie tradycyjne chińskie wartości i duchowa strawa z konfucjanizmu w maoistowskim sosie nie wszystkim przypada do gustu.
Autor: coreless  Dodano: 30-05-2010
Koraszewski - @coreless
Emigracja "obłowionych na korupcji" to sprawa dość zrozumiała, bardziej fascynują mnie chińskie programy ściągania naukowców pochodzenia chińskiego do współpracy lub powrotu. Jest to złożone i konsekwentne działanie, które wygląda na skuteczne. Inny element tej strategii, to tworzenie warunków dla specjalistów zachodnich (szczególnie w tzw "zielonych technologiach", ale nie tylko.
Odbiegamy tu trochę od problemu "geografii myślenia", chociaż może to być również pytaniem o kulturowe źródła pragmatyki reform.  
Autor: Koraszewski  Dodano: 30-05-2010
coreless
Rzeczywiście docierają z amerykańskiej prasy sygnały, że wielu specjalistów azjatyckiego pochodzenia nie czuje się dobrze w Stanach. Nie potrafią się tam do końca kulturowo zintegrować i po prostu odczuwają silny sentyment do kraju pochodzenia.
Natomiast jeśli chodzi o chińską politykę imigracyjną to widać jasno, że Chińczycy szybko uczą się zachodniego know-how. Zresztą nie tylko na tym polu szeroko korzystają z zachodniego dorobku intelektualnego i zaplecza technologicznego.
Autor: coreless  Dodano: 30-05-2010
Jarosław Klebaniuk - aprobata społeczna
Większość badań prezentowanych przez Nisbetta w "Geografii myślenia" to badania eksperymentalne. Mają one to do siebie, że nie są tak narażone na zmienną aprobaty społecznej, jak badania kwestionariuszowe. Osoby badane z reguły nie wiedzą, czego dotyczy eksperyment ani się tego nie domyślają. Dopiero po zakończeniu badań są o tym informowani, oczywiście jeśli badacz postępuje zgodnie z zasadami etyki.
Dyskusja powyżej uświadamia, jak niewielki wycinek problematyki międzykulturowej uchwycił Nisbett w swojej książce. Właściwie, poza wprowadzeniem historycznym, nie odniósł się do spraw politycznych czy gospodarczych, które są pod wpływem zmian pokoleniowych w mentalności (rozumianej jako formalne struktury umysłu) i hierarchii wartości.
A co do korupcji w Chinach to z jednej strony jest ona możliwa dzięki akceptacji hierarchiczności, a z drugiej - karana bardzo surowo jako pogwałcenie norm społecznych i indywidualistyczny wybryk. Dosyć paradoksalna sytuacja.
Autor: Jarosław Klebaniuk  Dodano: 30-05-2010
Luke - @coreless
a może to USA ostatnio nie są zbyt pozytywnie nastawione do imigrantów, z uwagi na trudną sytuację na własnym rynku pracy? Tak czy inaczej mamy starcie dwóch gigantów- Chin i USA, choć to raczej kultura amerykańska przenika do chińskiej, niż na odwrót :) Btw, być może o ile Japonia była zbyt mała, żeby prześcignąc USA- tak Chiny są zbyt duże i mogą się ugiąć pod własnym ciężarem, jest tam sporo niepokojów społecznych, nie to co w spokojnych USA...
Autor: Luke Dodano: 31-05-2010

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365