Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
201.935.669 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 479 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Większość ludzi używa głowy nie do myślenia, lecz do potakiwania.
Komentarze do strony Czy każdy może być ateistą?

Dodaj swój komentarz…
KORIUS   2 na 14
>Żeby zmierzyć się z brakiem boga i swoją śmiertelnością,
trzeba być szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Droga do ateizmu to
indywidualna sprawa i bardzo trudne wyzwanie. Nie warto uszczęśliwiać innych na
siłę, bo być może będzie trzeba wziąć odpowiedzialność za ich samopoczucie. Od
utraty sensu życia nawet wyimaginowanego do zrobienia sobie krzywdy jest dosyć
prosta droga. Niestety, albo raczej na szczęście sens życia trzeba sobie samemu
wymyślić — a to wymaga dużo pracy.

-Koszmarne bzdury. A może kogoś po prosu interesuje obiektywna prawda ?! Uszczęśliwianie na siłę to właśnie domena religii i wiary. I to jej wina, że najpierw wmówione rzekome szczęście wieczne okazuje się bzdurą, stąd bierze się wiele nieszczęść. Krzywdę częściej robią sobie sami wierzący, niektórzy przybijają się do krzyży, nawet cieszą się z cierpienia i bezczynnie czekają na boską pomoc, poszczą, dają się manipulować i najwazniejsze odbierany im jest prawdziwy obraz świata, w którym żyją.
Wmawianie sobie i innym bajek aby się uszczęśliwić to zbrodnia na umyśle. Równie dobrze (albo nawet lepiej) po prostu się napić, lub naćpać. Łatwiej przechodzi.
Autor: KORIUS  Dodano: 29-12-2010
Reklama
kokokokoko  -35 na 35
Proszę następny tendencyjny i idiotyczny artykuł, napiszcie wreszcie coś mądrego, a nie takie wypociny takie bzdety to tylko na takim portalu można czytać, ludzie skąd wy się urwaliście, skandal
Autor: kokokokoko  Dodano: 29-12-2010
A.Barbarus - Fajnie i z i bez   2 na 4
Nie ma znaczenia, czy ktoś podziwia świat jako Czyjeś dzieło, czy jako Twór Samowzbudny po prostu. Chyba nigdy wierzący nie przekonają niewierzących, a niewierzący nie odbiorą wiary wierzącym. Po tysiącach lat współistnienia obu poglądów, warto zająć się czymś poważniejszym. Choćby warunkami egzystencji, sposobem organizacji społeczeństwa, jakością życia nijak się mającą do PKB i podobnymi imponderabiliami. Warto też zacząć walkę z coraz powwszechniejszym obyczajem podglądu, podsłuchu i geolokalizacji. Bo niedługo oba poglądy zyskają do walki oręż, o którym się krwiożerczemu Gierkowi nie śniło. I dopiero wszyscy będziemy piszczeć. Postępowanie zgodnie z ludzkim w końcu prawem to jedno bowiem, ale wymuszanie tej zgodności na każdym kroku przy pomocy każdej dostępnej technologii to coś zupełnie innego, zaprzeczającego podstawowemu prawu człowieka - prawu wyboru, także złego.
........................
www.continuum24.wordpress.com
Autor: A.Barbarus  Dodano: 29-12-2010
kolce   14 na 14
 Ateizm nie wyklucza innych protez psychologicznych...to prawda. Co gorsza: religijność to  zabawa w porównaniu z demonami własnego chowu. Tymczasem ludzie wierzący skłonni sa sądzić, że ateizm to beztroska, brak skrupułów, zero empatii, galopujacy hedonizm i wieczny na gebie usmiech. Ateizm oświeca, ale to nie panaceum na codzienność, ani na  ciemne zakamarki własnej egzystencji. A przekonywanie, czy  raczej dyskusja o ateizmie, konczy sie najczęściej pytaniem o obrzędy..czy nie żal mi świąt.
Autor: kolce  Dodano: 29-12-2010
Jarek Augustynowicz - obrzędy   3 na 3
ateizm to jedynie patrzenie na świat jakim jest, bez poważnego traktowania przekonań o nadbytach, które nie raczyły dać znać o sobie, coraz dynamiczniej odchodzą starzy bogowie (w nawiąz.do art. A.Koraszewskiego ze wczoraj) wchodzą nowi albo terytorialnie, Budda w miejsce Jezusa itp., albo newageowe jak taroty, horoskopy, my po prostu lubimy wierzyć w jakiś nadplan, mieć dodatkowy sens życia poza przedłużeniem gatunku, do tego dołóżmy fakt, że religie, przynajmniej u nas, są mocno sprzężone z najważniejszymi wydarzeniami w życiu (narodziny, zawarcie małżeństwa, pogrzeb) mamy dzięki temu usługi na wyciągnięcie ręki, ludzie nawet dla świętego:)) spokoju nie będą manifestować się np. poprzez apostazję, z lajtowym podejściem i do wiary i religii np. katolickiej, np. na okoliczność pogrzebu, po co ktoś ma się potem przepychać z księdzem w tym temacie, a do tego te słynne uczucia religijne dotyczące babć i innych osób, mało kto uzna, że w takich okolicznościach warto drzeć koty,
te święta wspomniane przez kolce to własnie podstawa tych naszych deklaracji katolickich na 95%, bo każdy uwielbia Wielkanocne śniadanie, Wigilijną kolację, tylko mało kto wie, że obie tradycje są przedchrześcijańskie i dlatego będziemy je obchodzić niezależnie od dominujących w danym czasie wierzeń.
Autor: Jarek Augustynowicz  Dodano: 29-12-2010
Śliwa   11 na 11
Bardzo dobry tekst - podzielam opinie i przemyślenia autora.
Nie ma dnia w którym nie myślę o moim ateizmie. Nie ma dnia abym miał wątpliwość z obranej drogi. Jest wielka ulga i satysfakcja.
Zamiast myśleć o przemijaniu - myślę o wielkim szczęściu jakie mnie spotkało - JESTEM.
Urodzić się to mniej prawdopodobny traf w puli biologicznej niż wygranie kumulacji w lotto.
Autor: Śliwa  Dodano: 29-12-2010
KORIUS   10 na 10
>Kiedy się wdzieje płaszcz ze szkarłatną literą A, który
jest o wiele ładniejszy od białego z czarnym krzyżem, odczuwa się uporczywą
potrzebę nawracania.

-Nie widzę na horyzoncie zagrożenia ateistycznego nawracania niestety. Sam nie odczuwam takiej potrzeby, a jedynie jawnego wypowiadania się o sprawach świata, którego elementem jest każdy z nas. Teoria że nawet jeżeli boga nie ma to trzeba go sobie wymyślić w imię irracjonalnego szczęścia jest żałosna. Oszukiwanie samego siebie zawsze jest żałosne. Smutna jest też  wizja hodowania następnych pokoleń kretynów (nawet uśmiechniętych), którym szczęście przynosi klękanie przed obrazami, figurkami i szukanie w nich nadprzyrodzonej mocy oraz dalsze budowanie gigantycznych świątyń głupoty (kościoły). To obraza ludzkiej godności.
Autor: KORIUS  Dodano: 29-12-2010
Paprocki   7 na 7
Mnie w ogóle smuci nazywanie przekonywania do ateizmu "misjonarstwem" i przyrównywanie ateizmu do religii. Religie mają pewne "prawdy", które nic nie tłumaczą, a mogą wręcz zaciemniać obraz sytuacji i ogólnie świata. Stąd podważanie owych "prawd", jeśli jest już nawracaniem, to tylko z powrotem na ścieżkę racjonalności, którą każdy kroczy, ale czasem niepotrzebnie zbacza i wszystko mu się myli. A samo zaangażowanie w głoszenie poglądów to nie wyznacznik religijności. Ateizm nie jest nawet fundamentem. Jest brakiem niepotrzebnego, urojonego fundamentu. Zachęceniem, by budować te prawdziwe fundamenty.
Autor: Paprocki  Dodano: 29-12-2010
zohen - moherowe szczęście   6 na 6
....Teoria że nawet jeżeli boga nie ma to trzeba go sobie wymyślić w imię irracjonalnego szczęścia jest żałosna. Oszukiwanie samego siebie zawsze jest żałosne....

Oczywista oczywistość! Nie zmienia to faktu, że ta teoria funkcjonuje i ma się dobrze. Co więcej, ma swój bardzo realny wymiar praktyczny, w ostatecznym rozrachunku najczęściej finansowy. Nie wątpię, że moherowa wyznawczyni o. rydzyka żyje i umiera szczęśliwa będąc przekonana, że dowody wpłat na dary serca będzie mogła zamienić na bilet do krainy wiecznej szczęśliwości. Irracjonalności swojego "szczęścia" nie jest w stanie sobie uświadomić,więc pozostaje jej tylko: szczęśliwa. Jej dobre samopoczucie wzmacniać będzie świadomość, że brak dowodów wpłat na dary serca mogłoby się skończyć dla niej ogniem piekielnym - a ona je ma! Przekonaj ją teraz: "durna babo, nie ma piekła i nieba, a twoje dary serca poszły na Audi 6 o. dyrektora..." Uszczęśliwisz ją?
Autor: zohen  Dodano: 29-12-2010
Damian Jozefczyk - Hey ho!:)   3 na 5
"No i niech teraz wystąpi w telewizji Ojciec Święty i obwieści, że tak naprawdę nie ma boga, a to wszystko, co robiono przez 2000 lat, to tylko dla władzy i pieniędzy! Koniec świata — masowe samobójstwa!"
Tym wlasnie wiara rozni sie od nauki, ze chocby caly swiat mowil, ze to NIE jest prawda, to i tak to nic nie da. Zeby zostac ateista trzeba do tego samemu dojsc.
Zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze trzeba byc szczesliwym aby zostac ateista. Nie chce sie zbyt otwierac przed obcymi ludzmi i opowiadac moje przejscia z dziecinstwa, ale powiem ze dopiero gdy to sie uspokoilo zaczalem "zadawac pytania". Gdy bylem nieszczesliwy to mialem tyle zmartwien, ze nie bylo czasu aby kwestionowac wiare, mialem inne zmartwienia. Problemy skonczyly sie jakos na poczatku liceum i juz pod jego koniec, no moze na poczatku studiow bylem dumnym i szczesliwym ateista:)

Pozdrawiam
Damian
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 29-12-2010
Staszek Pąk - Kazdy jest ateista   5 na 7
Pytanie do artykulu jest niepoprawne. Kazdy jest ateista w chwili swoich narodzin oraz wczesnego dziecinstwa. Dopiero pozniej staje sie religijny w wyniku intensywnego indoktrynowania w rodzinie, szkole lub kosciele. Aby wiezyc w cos bez dowodow trzeba byc intensywanie trenowanym. Trzeba sobie intensywnie i uporczywie wmawiac, ze sie "wierzy" w to co rozum podpowiada, ze jest nonsensem lub na co nie ma sladu dowodow (a mnostwo innych wskazuje przeciwko). Dzieci sa z natury sceptykami (a ateistami z definicji).

Teraz anegdota.

Obserwujac mojego 6-letniego syna, wielokrotnie dochodzi do sytuacji, kiedy on sam jest krytycznie nastawiony do tego co mu mowie. Innymi slowy nie dowierza mi tak latwo. Np. musi sam sprawdzic czy sera rzeczywiscie nie ma w lodowce i nie dowierza moim slowom. To jest raczej samoistny i niewymuszony schemat. (Pewnie pozniej bedzie mi dowierzal bardziej jak oceni, ze mozna mi dowierzac w rutynowych sprawach.)
Ja sam w zaden sposob nie indoktrynuje go ani nie namawiam, aby np. myslal samodzielnie, nie dowierzal nikomu od razu, weryfikowal zrodla informacji etc. On jest zwyczajnie za maly na to. Sam jednak wie jak byc sceptycznym, bo sie zwyczajnie z tym urodzil.
Autor: Staszek Pąk  Dodano: 29-12-2010
Michał Szarafiński   1 na 1
Pomijając naukowo przyrodnicze determinanty odrzucenia nadziei na życie pozagrobowe, chciałbym podzielić się refleksją na temat ateistycznego końca.
Zastanawiam się czasami jak wielu ludzi w swych rozważaniach nad końcem życia, przyjmuje teorie inne od nieistnienia, z powodu tego, że stan w jakim się wtedy będą się znajdować ( czyli jego brak ), wydaje im się dalece bardziej abstrakcyjny niż chociażby wieczny pobyt w krainie człekopodobnej trójpersony mieszkającej w chmurach. Chodzi mi tutaj o niemożność stworzenia jakiegokolwiek modelu niebytu, bo przy pragnieniu zachowania pełnej uczciwości każdy z góry skazany jest na irracjonalność. Człowieka, który wyczerpująco starałby się odpowiadać na pytanie "Jak będę czuł się gdy mnie nie będzie ?", uznano by za szaleńca bądź filozofa wyższych lotów, jednak sceptyk nie mógłby wziąć sobie tego 'do serca'.
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 29-12-2010
kobieta - W panstwie demokratycznym   3 na 3
Oczywiscie, ze kazdy moze byc ateista.
Akurat w tym kontekscie, to przypomnialam sobie podstawowe metody europeizacji Rosji przez cara Piotra Wielkiego - uwaga, to nie byl okres komunizmu. W pierwszym rzedzie car Piotr W. zniosl monopol ortodoksyjnego Kosciola na wiedze. Zakonnikom zabroniono posiadania atramentu i piora w swoich celach. "Munkar förbjöds att ha ens bläck och penna i sina celler". A gdyby tak zlikwidowac komputery ...

P.S. Spoleczenstwo polskie, a wlasciwie ludzie mlodzi rozliczyli Kk gruntownie z jego hochsztaplerskiej dzialalnosci. Zwyciestwo znajduje sie po stronie racjonalizmu i racjonalistow. Przeczytalam nawet o tym artykul w niedzielnej Sydsvenskan.
Pozdrawiam
Autor: kobieta  Dodano: 29-12-2010
Michał Szarafiński   4 na 4
Osobiście nie odczuwam żadnego niepokoju związanego z absolutnym końcem. Godzę się z ludzkimi ograniczeniami, które nie pozwalają mi "dziś" odpowiedzieć na multum gnębiących mnie i ludzkość pytań. Odkąd nauczyłem się myśleć i wkładać trud w jego rozwój, z czasem musiałem zaakceptować taki stan rzeczy, w swoich najbardziej pobożnych życzeniach biorąc go za tymczasowy.
Jednak chciałbym, przypomnieć fragment cytowany przez R. Dawkinsa w najgłośniejszej książce, który mimo tego, że nie wyjaśnia niczego, jest do tej pory najbardziej mnie zadowalającym. W tym także tym momencie kajam się, za ujmowanie tej pięknej myśli, gdyż nie będę w stanie przytoczyć jej dosłownie, a jedynie spróbuję oddać jej sens.
"Nie wydaje mi się bym po śmierci odczuwał jakikolwiek dyskomfort, gdyż nie pamięta bym czuł go przed swoimi narodzinami."
Gdyby odjąć tej wypowiedzi cynicznego uroku, stałaby się ona teoria według, której nieistnienie ma być stanem, znanym każdemu z nas( proszę mi wybaczyć, jeśli ktoś potraktuje to zdanie jako niskich lotów żart, niech wie, że nie mam takich intencji ). Co w jakiś przedziwny sposób może dawać strapionym pocieszenie, że to nie nasz pierwszy raz.
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 29-12-2010
Poniecki - Model niebytu   2 na 2
Odpowiadając p. Szarafińskiemu: "...niemożność stworzenia jakiegokolwiek modelu niebytu..."
Nic prostrzego. Zasypiamy, rano budzimy się i jakoś nie mamy specjalnych wspomnień z momentu zasypiania. Niektórym zdarza się urwanie filmu po konsumpcji większej ilości hydroksyetanu. Też co najwyżej taki pamięta, że pił, ale nigdy momentu zerwania filmu. Przy tym ostatecznym zerwaniu filmu nie bedzie już przebudzenia. A niektórym może się zdarzyć owo przejście przez świetlisty tunel, co zawrócone z tego tunelu dzięki wysiłkom lekarzy osoby raczej miło wspominają.
Autor: Poniecki  Dodano: 29-12-2010
maniek1 - Ateizm   1 na 1
Do ateizmu zmusił mnie mój rozum, cytując autora .... po raz pierwszy uświadomiłem sobie z radością, że nie muszę nikomu za to dziękować (choć lubię to słowo na równi z "przepraszam") Próbując odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule strony - uważam, że niestety nie. Pretendent do ateisty (moim zdaniem) musi cechować się m.in niezależnością, asertywnością, poczuciem własnej wartości, brakiem serwilizmu wobec kogokolwiek, musi mieć otwarty umysł podatny na zdobywanie wiedzy i poznawanie świata.
P.S. - Cieszę się, że w piątek będę mógł potańczyć, bez jakichkolwiek pozwoleń kogokolwiek
Autor: maniek1  Dodano: 29-12-2010
Michał Szarafiński
P. Poniecki kiedy w tym momencie staram się sobie przypomnieć takie właśnie stany w moim życiu, faktycznie charakteryzuje je brak jakichkolwiek wspomnień.
Jednak czy właśnie to nie ten fakt braku jest istotą niemocy, o której mowa ? Z punktu widzenia głównego zainteresowanego, brak danych wydaje się uniemożliwiać stworzenie modelu.
To, że jeden z nich dzieje się nawet każdego dnia, a drugi zdarza się raz w życiu, zdaje się nie robić w tym przypadku różnicy, oba nadal są równie tajemnicze.
Nasuwające się pytanie o różnicę skali lęków, przed stanem w podanym przez Pana przykładzie, a stanem po końcu życia, jest już łatwiejsze do wyjaśnienia.
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 29-12-2010
albatros - Fajny tekst   2 na 2
W Polsce panuje brzydka maniera pisania sztywniackich tekstów przez pryzmat pozycji zawodowej autora a co za tym idzie przypisywaniu sobie bezdyskusyjnej racji. Tutaj autor postanowił z niej zrezygnować wprowadzając więcej luzu, pozostawiając miejsce by argumenty broniły się same i skłaniały do rozważań. Chciałbym za to bardzo podziękować i poprosić o więcej. Bardzo spodobał mi się materiał.

A co do meritum, to czytałem dzisiaj notkę prasową w Daily Mail (wiem, że mało opiniotwórcza) o badaniach nad mózgiem prowadzonych w londyńskim UCL. Dowodzą w nich profesory, że poglądy polityczne korespondują z budową mózgu. Dopatrzyli się oni obszaru zmieniającego swoją wielkość / gęstość w zależności od tego, czy testowany student wykazywał się prawicowymi, czy liberalnymi poglądami. Co prawda poglądy polityczne i ateizm dzieli pewien dystans, oba jednak zagadnienia mieszczą się z grubsza w przedziale światopoglądowym. Innymi słowy, ciekawe czy my i religijni różnimy się mózgami ?

www.dailymail.c(*)larger-primitive-amygdala.html

Pełna publikacja badań w przyszłym roku.
Autor: albatros  Dodano: 30-12-2010
Morfeusz - Niebyt   5 na 5
Oto fragment mojego ostatniego listu,który będzie wygłoszony na moim własnym pogrzebie:       "Umrzemy,i to czyni z nas szczęściarzy.Większość ludzi nigdy nie umrze,ponieważ nigdy się nie narodzi.Ludzi,którzy potencjalnie mogliby być teraz na moim miejscu,ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat jest zapewne więcej niż ziaren piasku na arabskiej pustyni.Wśród owych nienarodzonych bytów są z pewnością pisarze więksi od Szekspira i uczeni więksi od Einsteina.Wiemy to,ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących.Świat jest niesprawiedliwy,ale cóż,to właśnie myśmy się na nim znależli,Ty i Ja-całkiem zwyczajnie.
Należymy do nielicznych,którzy na tej loterii narodzin trafili szczęśliwy los."
Autor: Morfeusz  Dodano: 30-12-2010
Michał Szarafiński
allbatrosie, niezmiernie ciekawe! Jeśli ktokolwiek wie coś na ten temat proszę o źródła. Z przyjemnością także podzielam Twoje zdanie na temat stylu pisania autora. To prawdziwa uczta, gdy intelekt idzie w parze z talentem pisarskim.
Morfeuszu, ten tekst brzmi znajomo, czy to nie fragment, z Fenotypu rozszerzonego ?
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 30-12-2010
Morfeusz - Szczęście...
       Dziwna jest nasza sytuacja tu na ziemii.Każdy z nas pojawia się z krótką wizytą,nie wiedząc po co.Choć czasem może nam się zdawać,że potrafimy odgadnąć jej cel.
Z perspektywy codziennego życia jednak pewnej rzeczy możemy być pewni:człowiek jest tu dla dobra innych ludzi,przede wszystkim tych,od których uśmiechu i dobrostanu zależy nasze własne szczęście...
Autor: Morfeusz  Dodano: 30-12-2010
Michał Szarafiński
Być może w przypadku Einsteina, ten punkt regulaminu nie jest tak ważny bo jego myśli są powszechnie znane, ale :
- Jeżeli kogoś cytujesz, podaj źródło
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 30-12-2010
Jacek Tabisz - Dobrze napisane!   1 na 1
Bardzo dobrze napisane! Precyzyjnie i z humorem. Mam dwa zatrzeżenia. Po pierwsze, głównie chrześcjaństwo stawia aż tak silny nacisk na życie pozagrobowe. Wyrosła z naszej kultury osoba, która wierzy w boga, lecz nie uznaje życia pozagrobowego jest w ten sposób znacznie mniej chrześcijańska, niż ateista wierzący nadal w życie pozagrobowe. Drugie zastrzeżenie dotyczy porównania zjawiska państwa opiekuńczego z postrzebą istnienia boskiego ojca. To moim zdaniem nonsens. Każde państwo, nawet najbardziej liberalne, oferuje swojemu obywatelowi produkty, o których ten nie ma bladego pojęcia. One "spadają z nieba". Na przykład banknoty. Są potrzebne, czyż nie? A jednak większość ich użytkowników nie musi parać się ich projektowaniem, przychodzą na gotowe. Państwo opiekuńcze druguje banknoty... A drogi? A prawo? A język, wraz  z jego literaturą i gramatyką? Jesteśmy gatunkiem społecznym, co nie oznacza, iż istnienie w społeczeństwie osób nie będących prywatnymi biznesmenami skazuje resztę na wiarę w państwo jako boga.
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 30-12-2010
KORIUS - zohen   2 na 2
>Przekonaj ją teraz: "durna babo, nie ma piekła i nieba, a twoje dary serca poszły na Audi 6 o. dyrektora..." Uszczęśliwisz ją?

-A niby w imię czego miałbym się tym przejmować ?! Każdy ma prawo powiedzieć to co uważa za słuszne. ONI wciąż to robią ! Gdy Cię zapytają publicznie czy w biblii zawarta jest prawda to powiesz TAK tylko dlatego aby nie zasmucić biednych staruszków ?
Autor: KORIUS  Dodano: 30-12-2010
obywatel x   1 na 3
Chociaż prawdy zawarte w Piśmie Świętym nie są faktami w sensie historycznym, myślę że w książce tej, o ile jej przekaz uzna się za symboliczny, odnaleźć można sporo mądrości, jak choćby takie zdanie:"Gdybym posiadał wszelką wiedzę, a miłości bym nie miał, był bym niczym." Dlatego też, nie będąc chrześcijaninem, szanuję chrześcijaństwo jako część kulturowego dziedzictwa ludzkości. Słowo Bóg piszę z dużej litery, gdyż jeśli nie mówimy o politeizmie, słowo to powinno być moim zdaniem traktowane jako nazwa własna. Religia nie jest moim zdaniem "źródłem wszelkiego zła", źródłem takim jest sam człowiek, nigdy nie było żadnego zewnętrznego szatana. Pewnie tak jest, że niektórzy wyznawcy, chociaż dysponują już pewną wiedzą, wybierają po prostu to co jest wygodniejsze. Z drugiej jednak strony żeby zdobyć się dzisiaj na ateizm nie trzeba żadnej odwagi ani dociekliwości, a taka postawa również często jest całkowicie bezrefleksyjna.   
Autor: obywatel x  Dodano: 30-12-2010
Morfeusz - -Michał Szarafiński   2 na 2
      Wybacz,proszę ;-)  Już odpowiadam...Tak,to cytat z "Fenotypu rozszeżonego" Richarda Dawkinsa.Drugi,to cytat Alberta Einsteina.
A tak na marginesie-fajny artykuł "wysokich lotów",bez zbędnego sztywniackiego zadufania autora :-)
Autor: Morfeusz  Dodano: 30-12-2010
KORIUS - obywatel X  0 na 2
>Religia nie jest moim zdaniem "źródłem wszelkiego zła",

-Nie wszelkiego, ale zła. A na pewno nie jest źródłem jakiegokolwiek dobra.

>żeby zdobyć się dzisiaj na ateizm nie trzeba żadnej odwagi ani
dociekliwości, a taka postawa również często jest całkowicie
bezrefleksyjna.  

- A czy komuś chodzi o udowadnianie odwagi ?! Lecz zaprawdę powiadam Ci straszne katusze przeżywa człowiek, który całe swoje życie opierał na wierze, religii, wartościach i nagle przekonuje się (właśnie refleksja !) że to wszystko stek banialuków dla infantylnych ignorantów. Czuje się oszukany i ograbiony z godności. A spotka to każdego kto zacznie czytać i zgłębiać pisma i jednocześnie posiada mózg. No chyba, że c niczego nie docieka i traktuje to zupełnie bezrefleksyjnie .
Autor: KORIUS  Dodano: 30-12-2010
zohen - KORIUS   2 na 2
-A niby w imię czego miałbym się tym przejmować ?! Każdy ma prawo powiedzieć to co uważa za słuszne. ONI wciąż to robią ! Gdy Cię zapytają publicznie czy w biblii zawarta jest prawda to powiesz TAK tylko dlatego aby nie zasmucić biednych staruszków ?

Problem nie leży w tym, czy ja odpowiem TAK czy NIE (bo jak mnie staruszka będzie usilnie wypytywała, to powiem)ale w tym, czy staruszka poczuje się o kilka stopni mniej szczęśliwa - na pewno się tak poczuje. Moje NIE zasieje w babci lekki niepokój, ale nie przekona. Jest mi to również w gruncie rzeczy obojętne, ale nie widzę większego sensu w celowym (a właściwie bezcelowym) zasmucania staruszek. Jeżeli kwestię odniesiemy do dzieci i młodzieży, to sprawa wygląda zupełnie inaczej, i tu, w dużym przybliżeniu, ta sprawa zaczyna się np. tak: mój wnuk (8)relacjonuje po każdej lekcji religii: " a dziadeeeeek, a czemu ksiądz zawsze na początku lekcji mówi, żebyśmy pamiętali, że Żydzi zamordowali pana Jezusa?".....
Autor: zohen  Dodano: 30-12-2010
obywatel x - KORIUS   1 na 3
Nie zgadzam się z Tobą że religia nigdy nie była źródłem jakiegokolwiek dobra, jest to w moim mniemaniu ujmowanie tego złożonego zjawiska w kategoriach czarno-białych. Zgadzam się z Erichem Frommem, że w jej obrębie występowały dwie sprzeczne ze sobą tendencje: autorytarna i humanistyczna.

Jak mówi jeden z powyższych komentarzy ateizm nie wyklucza innych protez psychologicznych. Niektórzy nie są dociekliwi, tylko całą sprawę natury wszechświata mają po prostu w dupie. A czy komuś chodzi o udowadnianie odwagi? Jeśli słyszę o "mierzeniu się z brakiem Boga i swoją śmiertelnością" - przywodzi mi to na myśl jakąś heroiczną walkę.
    
Autor: obywatel x  Dodano: 30-12-2010
albatros - @ Michał Szarafiński   1 na 1
Mogę ten tekst przetłumaczyć, angielski znam dosyć dobrze, prosze tylko dać znać, choć tłumaczem nie jestem. Generalnie chodzi o gęstość komórek istoty szarej mózgu, w odniesieniu do preferencji politycznych badanych studentów. Osoby określające się jako zwolennicy konserwatystów miały ową gęstość wyraźnie większą w obszarze nazwanym amygdala. Z kolei liberałowie wykazywali większą grubość anterior cingulates. Badania są wciąż prowadzone a informacja ukazała się w "Daily Mail" jako ciekawostka naukowa. Badania prowadzi Geraint Rees dyrektor UCL Institute of Cognitive Neuroscience , który stwierdził, że był bardzo zaskoczony wynikami. Publikacja pełnych danych (chyba  już nie w Daily :-) w przyszłym roku.

A słownik angielsko - medyczny to na pewno gdzieś mam, choć nie wiem jeszcze gdzie zacząć kopanie za nim. W każdym bądź razie będę śledził temat.
<a></a>
Autor: albatros  Dodano: 30-12-2010
Michał Szarafiński   1 na 1
Gdy wyniki będą kompletne z wielką przyjemnością przeczytam ich publikację na łamach racjonalisty !
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 30-12-2010
nietaki - chyba sensowniejsze badania   3 na 3
http://kopalniawiedzy.pl/cialo-migdalowate-amygdala-wielkosc-objetosc-siec-spoleczna-zlozonosc-Lisa-Feldman-Barrett-12142.html
Autor: nietaki  Dodano: 30-12-2010
Michał Szarafiński
Cieszę się i dziękuję, że odświeżyłeś mi tę stronę, zupełnie o niej zapomniałem.
W skrócie podsumowując, większa objętość amygdala może korelować dodatnio z konserwatyzmem i rozmiarem sieci społecznych oraz ich złożoności. Jeśli oba badania okażą się wiarygodne, będzie można snuć naprawdę ciekawe hipotezy, naturalnie nie jestem tak naiwny by sądzić, że nikt do tej pory tego nie robił. Osobiście jestem nieco zaskoczony wynikami.
Niech zostanie mi wybaczone nie kontynuowanie dalszych rozważań, gdyż wydaje mi się, że zbyt dalece odbiegają od głównego wątku tego tematu.
Autor: Michał Szarafiński  Dodano: 30-12-2010
ne-mo - Do Albatrosa
Kompleks ciała migdałowatego (amygdalae) i zakręt obręczy (gyrus cinguli), to obszary związane z powstawaniem i kontrolą stanów emocjonalnych. Nie mają wpływu na treść poglądów politycznych ich posiadaczy. Mogą natomiast określać rodzaj i intensywność emocji wyzwalanych przez wygłaszających poglądy przeciwne. Pozdrawiam.  
Autor: ne-mo  Dodano: 02-01-2011
kama1 - Mam podobne przemyślenia
Zgadzam się z autorem powyższego artykułu. Moje własne przemyślenia dotyczące religii są podobne, zwłaszcza te dotyczące jej przyszłości.
Autor: kama1  Dodano: 25-08-2012

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365