Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
164.081.506 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Koronawirus z Wuhan to
wiele hałasu o nic
sezonowy problem
lokala epidemia
globalna epidemia
  

Oddano 747 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Uważam (..) że studia nad empirycznie daną naturą ludzką i jej historią, także społeczną, stanowią właściwy drogowskaz do odnalezienia powszechnie akceptowalnych reguł moralnych.

Dodaj swój komentarz…
hanarafa - Bzdura  -16 na 22
Artykuł jest niezwykle tendencyjny, gdyż niezgoda na śmierć , nie tylko własnego dziecka, choć w tym wypadku jest to najsilniej wyrażony sprzeciw, ale każdej bliskiej nam osoby nie jest problemem związanym z religią tylko psychologią. Ateista często sam oczekuje w takim wypadku cudu.
Pracuję w medycynie i mam okazję przyjrzeć się bezsilności ludzkich starań i nadziei, bo przecież umiera ona ostatnia.
Bez względu na pochodzenie, wyznanie, rasę i jakiekolwiek kryteria inne, niezgoda i chęć walki z nieuniknionym jest taka sama.
Zapędził się pan w swojej krytyce religii do granic absurdu lub brak panu tematu na dobry artykuł.
Napiszę panu tylko tyle-dane mi  było oglądać jak ateista żarliwie modli się na kolanach o przywrócenie zdrowia i wszystkie mądralińskie wywody na ten temat nie pomogły temu człowiekowi.
Oby nie dane było panu stanąć nigdy przed takim wyborem.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
Reklama
Mariusz Agnosiewicz - Odp.   7 na 7
Zwróć uwagę, że to nie jest moja koncepcja, że jest to problem religii, lecz autorów publikacji, w tym kapelana szpitalnego. Twoje subiektywne wrażenia z osobistych doświadczeń nie są zbyt mocnym argumentem.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 15-08-2012
hanarafa  -7 na 11
Uprzedmiotowienie osoby zależnej od naszej woli to nie jest problem
jedynie dotyczący dzieci.Poza tym dziecko nie ma wizji ani świadomości
śmierci, dla niego jest to abstrakcja i nie jest w stanie zdecydować o
tym czy chce umrzeć. Naturalny człowiekowi instynkt samozachowawczy,
bardzo silny w tym wieku podpowiada dziecku tylko tyle, że chce się
bawić i żeby go nie bolało. Jak scedować decyzję, jak zadać pytanie?
Musiało by ona zawierać różne drogi wyjścia aby było uczciwe, ale czy
dziecko jest w stanie racjonalnie rozpatrzyć za i przeciw?skoro w fazie
terminalnej nawet dorosły nie radzi sobie z tym problemem, mimo
doświadczenia i znacznie szerszej perspektywy.

Moim zdaniem są sytuacje kiedy obiektywna ocena sytuacji jest niemożliwa i zbyt zależna jest od płaszczyzn odniesienia.
Gdyby dziecko było w stanie podejmować samodzielne decyzje nie potrzebne
byłoby wychowanie i spokojnie moglibyśmy kupić mu mieszkanie w wieku
lat dziesięciu i pozostawić wszystko do jego decyzji a jednak tego nie
robimy
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
mieczysławski - dlaczego antykatechizm
Nie rozumiem tytułu antykatechizm, czy Korczak był wojującym ateistą?
Autor: mieczysławski  Dodano: 15-08-2012
ratus - @hanarafa   12 na 12
Opisane przez ciebie przypadki się zdarzają. Tylko nie uświadamiasz sobie, że są one skutkiem bardzo silnej indoktrynacji, prowadzonej od przedszkola (czasami wcześniej), aż do ostatnich chwil życia. Religijne dogmaty są tak silnie utrwalone, że w kryzysowych sytuacjach przeradzają się w instynkt, przeważający nad rozumem.Twój wywód jest potwierdzeniem znanej anegdoty: "Jaka jest różnica, między lekarzem, a Bogiem?  - Bogu nie wydaje się, że jest lekarzem!" 
Autor: ratus  Dodano: 15-08-2012
hanarafa  0 na 6
Poza tym badania uznaję za nieobiektywne ponieważ przeprowadzane były na tendencyjnie wybranej grupie testowej. To problem dotyczący całej populacji a nie jedynie tej zaangażowanej religijnie. Można by wnioskować, że sytuacja nie dotyczy społeczeństwa zlaicyzowanego.Przecież to nieprawda.
Zgadzam się , ze przedłużanie cierpienia jest wątpliwe moralnie , ale decyzja musi wypływać od podmiotu a w wypadku dziecka nie sadzę aby ta decyzja była racjonalna.
Problem dotyczy nie tylko dzieci w fazie terminalnej, a co z ratowaniem pięcio, sześciomiesięcznych płodów, które nie przeżyłyby bez osiągnięć współczesnej techniki.
Przecież to ratowanie potencjalnie małoletnich rencistów i skazywanie dziecka na borykanie się i cierpienie z powodu wad rozwojowych.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
Mariusz Agnosiewicz - @mieczysławski   10 na 10
Korczak był przeciwko indoktrynacji dzieci, a katechizm to zbiór doktryn, zaś słowo "katechizacja" jest zbieżne z "indoktrynacja".
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 15-08-2012
mieczysławski - ziołolecznictwo i czarownice   11 na 11
Dla wierzących najważniejszym autorytetem jest biblia - jak leczono chorych w starożytnym Izraelu ? Chorych izolowano i czekano na rozstrzygnięcie. Możliwe, że dopuszczalne były ofiary przebłagalne za chorych, bowiem choroba była widomym znakiem utraty łaski lub karą za grzech, pomaganie choremu mogło bardziej rozgniewać boga. Ziołolecznictwo i inne sposoby leczenia często były zakazane i groziło oskarżeniem o czary.
Rozpaczliwe sztuczne podtrzymywanie życia przez osoby wierzące pokazuje fałsz religii - brak wiary w skuteczność modlitw.
Autor: mieczysławski  Dodano: 15-08-2012
Xitami  -4 na 4
chyba coś pomieszane co do skutku i przyczyny
Autor: Xitami  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - hanarafa do ratus  -6 na 10
Nie wiesz co sobie uświadamiam.
A wywód mój mówi tyle, że to problem natury moralno-psychologicznej dotyczący całości populacji a nie tylko tej religijnej i indoktrynacja nie ma tu nic do rzeczy.
Odpowiem Ci słowami poety, bo mają one zastosowania w sytuacjach skrajnych " ...ateiści zazdroszczą wierzącym ołtarzy...".To nie wiara a nadzieja przynosi ulgę, a taką przynosi odesłąnie naszych obaw do tego, który może wszystko.
Jak dziecko nie może zawiązać bucika leci do mamy, jak dorosły nie może czegoś załatwić szuka układów i nie trzeba być religijnym aby podobny mechanizm zachowań kontynuować.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
Jacek Tabisz   15 na 15
Chronienie dzieci przed indoktrynacją religijną to najważniejszych zadań!! Wdrażanie sztucznych "prawd" na siłę i z pomocą potężnych organizacji religijnych to w wielu wypadkach piętnowanie na całe życie i tworzenie niewolników mentalnych dla dobra urojeń pewnych grup osób...
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 15-08-2012
fiiś - Dzieci nie są niczyją własnością   9 na 9
Dobry artykuł.
Osobiście uważam,że jedną z największych krzywd robionych dziecku jest indoktrynacja religijna (beż względu na religię). Na szczęście przeważnie ma ona lekki charakter z powodu słabej, bardziej folklorystycznej niż głęboko ideologicznej,  wiary rodziców. To także prawdziwe w odniesieniu do idei politycznych czy nacjonalistycznych itp.
Nie uda się nie obciążyć dziecka żadną ideologią, ale trzeba się starać, aby edukacja, którą otrzymuje była maksymalnie szeroka, różnorodna i zgodna z aktualną wiedzą o świecie.
W tym kontekście nauczanie religii w szkołach może tylko wprowadzać chaos i zamęt w głowach uczniów bo taka szkoła karmi ich sprzecznościami prezentowanymi na różnych lekcjach, a dziecko nie ma potencjału aby samo dochodzić prawdy.
Podobnie jest też z prawem dzieci, i nie tylko, do godnej śmierci

Na własny użytek stosuję porównanie osób propagujących idee religijne do dilera narkotyków.
Zazwyczaj początkowo serwują te idee za darmo, często oferując jeszcze jakąś pomoc. Potem, gdy wyznawca się już uzależni (znajdzie "rodzinę", proste odpowiedzi na trudne pytania, łatwe recepty na życie, skuteczne wytłumaczenia i racjonalizację dla swego ego) to zaczyna się dojenie lub wykorzystywanie do szerzenia religii.
Czasem aż po idiotyczną śmierć.
Autor: fiiś  Dodano: 15-08-2012
hanarafa  -2 na 12
I kto ma nakazać lub zakazać indoktrynacji i kto ma prawo określać normy co nie jest lub już jest indoktrynacją. Każda reklama telewizyjna jest już agresywnym nakłanianiem-zabronimy reklam w tv?I jak sprawdzać czy te normy sa przestrzegane, ingerencja zimnych instytucji w sferę rodziny czy rozwinięte donosicielstwo dzieci na rodziców?I co potem odbierzemy dzieci takim rodzicom?przecież dziecko i tak kocha bezwarunkowo jaki by ten rodzic nie był. Zaczniemy krzywdzić broniąc przed krzywdą.
Kto ma prawo mówić innym, że się mylą tylko dlatego , że nie wyznają mojego patrzenia nn świat?
Wszystko może stać się religią, każda idea, choćby ekologia lub walka o równouprawnienie.
A może na wszelki wypadek odbierajmy dzieci rodzicom zaraz po urodzeniu i gromadźmy je w instytucjach, które będą dawały jedynie wikt i opierunek, i róbta co chceta?
Zycie bez norm to chaos a normy są zmienne jak sami  ludzie i przekraczanie pewnych granic jest złem a za takie uważam nadmiernie ingerowanie w sprawy rodzin.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
ratus - @hanarafa   14 na 14
>A wywód mój mówi tyle, że to problem natury moralno-psychologicznej dotyczący całości populacji a nie tylko tej religijnej i indoktrynacja nie ma tu nic do rzeczy.

Ale tylko religijna część populacji rości sobie prawo do decydowania o etyce, moralności i postępowaniu wszystkich osób tworzących społeczeństwo. 

>Problem dotyczy nie tylko dzieci w fazie terminalnej, a co z ratowaniem pięcio, sześciomiesięcznych płodów, które nie przeżyłyby bez osiągnięć współczesnej techniki.
Przecież to ratowanie potencjalnie małoletnich rencistów i skazywanie dziecka na borykanie się i cierpienie z powodu wad rozwojowych.

Tak, to jest problem. Jak i przywoływanie na świat dzieci, o których wiadomo, że na pewno (a nie tylko potencjalnie) są kalekie, a ich życie bedzie pełne "miłych Bogu" cierpień. Do tego dołóżmy jeszcze zakaz badań prenatalnych, które jakoby "promują aborcję" - i mamy obraz "medycyny katolickiej" z jej "świętością życia", która to świętość nagle znika, gdy błogosławi się czołgi i żołnierzy idących na smierć.
Autor: ratus  Dodano: 15-08-2012
Koraszewski - @hanarafa   19 na 23
Nie wiem czy szanowny mędrzec siedział kiedykolwiek przy łóżku konającego dziecka i prosił lekarzy by kontynuowali leczenie, wiedząc że jest to już tylko przedłużanie cierpienia? Ilu rodziców oglądał walczących o życie i docierających do wiedzy, że walka jest przegrana. Podejrzewam (a jest to tylko kurtuazyjny zwrot), że pańskie "pracuję w medycynie" jest spod znaku przychodni leczącej grypy,  że filozofuje sobie szanowny pan  radośnie, nie mając w rzeczywistości żadnego pojęcia. Otóż lepiej powstrzymać się przed taką radosną paplaniną. Nie jest to doświadczenie, które da się opowiedzieć, ani sobie wyobrazić i lepiej, żeby tacy filozofowie zajęli się czym innym. Nie, nadzieja nie umiera ostatnia. Ostatnie umiera dziecko, któremu kazano cierpieć zbyt długo, bo zbyt dobrze umiemy to cierpienie przedłużać. Tak, najwyższy czas powiedzieć mądralom pieprzącym w cudzym imieniu, że nadziej umiera ostatnia, zjeżdżajcie i zajmijcie się czym innym.   Tak, obyś człowieku nie doświadczył tego, a jeszcze bardziej nie życzę pańskiemu dziecku, żeby doświadczyło pańskiej barbarzyńskiej filozofii.  Życie bez pańskich zakichanych norm nie jest żadnym chaosem. Jest tylko bardziej ludzkie.    
Autor: Koraszewski  Dodano: 15-08-2012
sapiens - dziecko chce żyć   2 na 8
a jego rodzice chcą tego jeszcze bardziej - to jest nie tylko kwestia wiary, ale przede wszystkim biologiczna reakcja. Nie rozumiem tego ataka na  hanarafa. Uważam, że jest wiele racji w jego komentarzu. Każdy ocenia według własnych doświadczeń, a ponieważ jego doświadczeń ocenić nie możemy należy się odnieść z szacunkiem do nich. Każda decyzja o zaprzestaniu terapii jest decyzją dramatyczną. Nie zapominajmy o tym.
Autor: sapiens  Dodano: 15-08-2012
Koraszewski - @sapiens   7 na 11
I jeszcze jeden filozof z bożej łaski, otóż na wydziałach dziecięcej onkologii, dzieci czasami mówią dość, mówią, że nie chcą już kolejnej terapii, że dotarły do kresu. Życie jest wartością, która się wyciera od bólu i cierpienia, a filozofijki tych, którzy życia nie widzieli są piękne na imieninach u cioci Kloci.  Co znaczy ten durny banał dziecko chce żyć? A co z robić, kiedy ma dość, kiedy dziecka wola nie pasuje do filozofii, człowieka, który niczego innego nie widział? Co zrobić, kiedy niczego już nie chce i jest tylko cierpiącym ciałem?   Przedłużać cierpienie odpowie "sapiens" w imię swojego sapiensowania.    
Autor: Koraszewski  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - do Koraszewski   2 na 6
Gdzie szanowny Koraszwski odnalazł w mojej wypowiedzi poparcie dla przedłużenia cierpienia lub niezgody na decyzję o przerwaniu leczenia? Prosiłabym ( ponieważ nie jestem panem co szanowny Koraszewski sugeruje)o cytat.
Stwierdziłam jedynie iż niezgoda na przerwanie leczenia nie jest jedynie problemem ludzi wierzących.
Siedziałam przy łóżku konającego dziecka a ludzie nieuleczalnie chorzy do przychodni również przychodzą, to tylko kwestia tego czy chcemy ich wysłuchać czy zbyć receptą.
Filozofuje w oderwaniu od rzeczywistości ten artykuł, w którym fragment"naraża publiczną służbę zdrowia na ponoszenie irracjonalnych kosztów." jest wstrętny- to może na wstępie nie leczmy wcale tych chorych jeśli diagnoza będzie wyrokiem jak na przykład czerniak późno rozpoznany.
Nie każdy jest tak odważny jak Koraszewski, który wiedziałby kiedy powiedzieć zakończmy leczenie moje dziecko bo nie ma już dla ciebie nadziei.
Próbuję jednak zrozumieć i rodzica, który stoi w obliczu takiej decyzji, bo w takiej sytuacji cierpią obie strony.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
i.o. - @hanarafa   8 na 8
Ludzie różne rzeczy robią w stresie, często bardziej nieracjonalne niż modlitwa. A to, że ateista zaczął się modlić, jak najbardziej świadczy o jego wcześniejszej indoktrynacji. Skąd  wiedziałby jak modlitwa wygląda i do czego służy. Przecież to nie jest jakaś genetycznie uwarunkowana reakcja fizjologiczna.

Oczywiste jest, że u ludzi w obliczu śmierci bliskiej osoby emocje biorą górę i próbują wszystkiego o czym kiedykolwiek słyszeli, żeby tylko uzdrowić umierającego. Nawet rzeczy absurdalnych i nawet kosztem jego cierpienia. W końcu żałoba czy też jej bliska perspektywa to bardzo egoistyczne doznanie. W gruncie rzeczy żałuje się siebie i tego co się straciło a nie tego kto odszedł.
Natomiast jak ta agonia trwa już jakiś czas to zazwyczaj emocje nieco opadają bo człowiek nie jest w stanie trwać w nieskończoność w stanie szoku i zaczyna patrzeć na to nieco trzeźwiej. I jak tylko nie jest jakimś religijnym fanatykiem, albo nie nabawił się trwałych zaburzeń psychicznych, to nie ma opcji, żeby nie chciał skrócić cierpień własnego dziecka czy kogokolwiek innego. Zwłaszcza mając świadomość, że nie ma dla tej osoby ratunku a śmierć jest tylko kwestią czasu.
Autor: i.o.  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - do ratus   2 na 6
Ratus bredzisz pisząc , że cierpienia są miłe Bogu, skąd takie informacje ?
Artykuł i wypowiedzi uczestników tej dyskusji udowadniają, że nie tylko religia rości sobie prawo do moralnych ocen, bo co właśnie uprawiasz drogi ratusie jak nie oceniasz morale innych ludzi?

"Jak i przywoływanie na świat dzieci, o których wiadomo, że na pewno (a
nie tylko potencjalnie) są kalekie, a ich życie bedzie pełne "miłych
Bogu" cierpień.


Co proponujesz ?Selekcję jak w Chinach?Jak okaże się chore to co?nie człowiek?Ty ograniczysz mu cierpienia? jak? usuwając ciążę?
Popierasz więc politykę Chin , bo faktycznie dziewczynki mają tam przekichane, szczególnie oddane do sierocińców właśnie dlatego, że urodziły się nieodpowiedniej płci.
I o to chodzi. Kto ma prawo decydować o życiu drugiego człowieka ? Jeśli już to tylko on sam.  Nie wiem jak ja postąpiłabym stając przed taką decyzją i nikt nie wie dopóki nie przyjdzie zmierzyć się z nią naprawdę, i dlatego jestem daleka od potępiania tych, którzy nie potrafią podjąć decyzji o przerwaniu leczenia.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - do i.o.   1 na 1
Agonia to nie faza terminalna, tu już się nie leczy tylko podtrzymuje oznaki życia a mnie wydawało się, że mówimy o przerwaniu leczenia a nie o zaprzestaniu reanimacji czy odłączeniu od respiratora.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
wieprz   3 na 3
Mnie jako lekarza nauczono postępować zgodnie ze wskazaniami. Mam wrażenie, że tak uczy się wszystkich lekarzy na całym świecie. Ma to żaden związek ze światopoglądem, natomiast znaczny z zasadami rzemiosła. Jeśli moment w którym zaistnieją wskazania do zaprzestania uporczywej terapii będzie jasno określony przez wytyczne EBM (evidence based medicine) nie będzie można go ignorować. Zarówno ateiści jaki osoby wierzące do pewnego etapu nie dyskutują ze wskazaniami do podjęcia lub niepodejmowania leczenia w szeregu chorób z dobrze zdefiniowanymi "warunkami brzegowymi". Natomiast przy orzekaniu jaka terapia jest uporczywa na danym etapie choroby warunki zdefiniowane są niewystarczająco. Pomiędzy pojęciem "wyczerpano dostępne metody leczenia" a pojęciem "stwierdzono śmierć mózgu" istnieje niezagospodarowana przestrzeń i w niej pojawia się miejsce na interpretację zależną od poglądów. Gdyby 100% ludzi na świecie było zdeklarowanymi, gorliwymi satanistami, to w tej sytuacji też, wobec braku jednoznacznych kryteriów, podejmowaliby różne decyzje zależne od ich "zmysłu etycznego". Tak więc wiara i niewiara mają tu pewien wpływ, jednak brak wytycznych - znacznie większy.
Autor: wieprz  Dodano: 15-08-2012
webern - ciężka sprawa   7 na 7
W moim mniemaniu bardzo ciężko jest powiedzieć, czym tak na prawdę kierują się rodzice sztucznie przedłużający życie nieuleczalnie chorego dziecka. Zapewne wiele osób chce pozostawić ostatnie zdanie Bogu, co spotyka się z moim wyraźnym potępieniem, jednak są ludzie niewierzący, którzy są do tego zdolni. "Czy jeśli sama nauka w większości przypadków pozwala nam na narodzenie się zdrowego dziecka, to nie mamy jej zaufać u schyłku życia młodziaka?" - takim tokiem myślenia prawdopodobnie posługują się ci ostatni. I mój problem polega na tym, że nie jestem w stanie "z marszu" temu zaprzeczyć. Jest to temat na dłuższą dyskusję. 
Ponadto, bardzo podoba mi się forma przedstawienia prawa do wolności człowieka już od najmłodszych lat. Ważne jest, aby uczyć dziecko od najmłodszych lat, że ma prawo do własnego zdania i opinii, o ile ma wystarczającą wiedzę, aby takowe mieć. W pogotowiu stoi rodzic, który zawsze służy pomocą i nie ogranicza, a wychowuje. Wielkie brawa dla autora artykułu.  
Autor: webern  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - do i.o.   1 na 1
"Ludzie różne rzeczy robią w stresie, często bardziej nieracjonalne niż
modlitwa. A to, że ateista zaczął się modlić, jak najbardziej świadczy o
jego wcześniejszej indoktrynacji. Skąd  wiedziałby jak modlitwa wygląda
i do czego służy. Przecież to nie jest jakaś genetycznie uwarunkowana
reakcja fizjologiczna."
Zgadzam się całkowicie, tylko czy to już indoktrynacja czy tylko umiejętność?
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
Czesław Szymoniak - @hanarafa   5 na 5
Filozofuje w oderwaniu od rzeczywistości ten artykuł, w którym
fragment"naraża publiczną służbę zdrowia na ponoszenie irracjonalnych
kosztów." jest wstrętny- to może na wstępie nie leczmy wcale tych
chorych jeśli diagnoza będzie wyrokiem jak na przykład czerniak późno
rozpoznany.


Wypowiadajac sie jako jako potencjalny pacjent nie chcę aby publiczna słuzba zdrowia marnotrawila ograniczone przeciez srodki (żaden finansowy wór nie jest bez dna) na podtrzymywanie stanów beznadziejnych ograniczając szanse leczenia chorych ktorych da sie leczyć. Piszę to w swiadomosci iz z dnia na dzien moge sam znaleźć sie w sytuacji smiertelnej nieuleczalnej choroby pełnej cierpienia. Pozwólcie mi wtedy dokonczyć żywota panowie  doktorzy dobrodzieje.
Na razie jeszcze borykam sie z nie zagrazajacymi bezposrednio zyciu dolegliwosciami ale w trakcie prob korzystania z usług owej publiczej służby zdrowia juz sie nieraz odechciewa żyć  a co dopiero gdyby...?
Pisze pan/i ze ateista sie modlil do Pana boga? Skad  pan/i wie ze to ateista? Ja sobie  nie potrafie wyobrazic siebie w takiej roli...Oczywiscie nie mozna byc niczego pewnym co sie stanie z mozgiem...albo jak podłamanego umierajacego  zacznie nachodzic wielebny z filozofią Pascala
Autor: Czesław Szymoniak  Dodano: 15-08-2012
Koraszewski - @hanarafa   3 na 3
Lekarz, jeśli jest pan lekarzem, występując na forum dla laików, nie powinien zamazywać tego, co w medycynie jest oczywiste, czyli zróżnicowania znaczenie pojęcia leczenie. Inne jest znaczenie tego słowa, kiedy podaje się dziecku syrop na kaszel,inne kiedy rozważa się terapię po siódmym nawrocie raka kości. W pewnym momencie pojawia się świadomość, że leczenie jest "leczeniem", że amunicja się wyczerpała i dalej jest problem trudnej decyzji, której elementami jest w pierwszym rzędzie samo dziecko, jego rodzice, ale również sam lekarz, który już wie, że przegrał tę walkę, ale chce jeszcze wierzyć w cud, już nie jako lekarz, a jako człowiek. Wiara w cud na tym etapie rzadko kiedy jest dobrą wiarą. Kto może i kto potrafi podjąć taką decyzję? Widziałem lekarzy którzy umieli mówić rodzicom prawdę i rozważać z nimi decyzję, widziałem małych pacjentów, którzy przejmowali inicjatywę.  (Niestety, spotkałem również takich lekarzy, którzy myśleli, że mówią straszną prawdę, a byli tylko niekompetentni i w związku z tym okrutni.)        
Autor: Koraszewski  Dodano: 15-08-2012
KORIUS - @hanarafa
Napiszę panu tylko tyle-dane mi  było oglądać jak ateista żarliwie modli się na kolanach o przywrócenie zdrowia i wszystkie mądralińskie wywody na ten temat nie pomogły temu człowiekowi.
-Zgaduję, że modlitwa też nie pomogła. A ilu ludzi straciło wiarę cierpiąc lub tylko widząc bezmiar cierpienia innych? W obliczu śmierci i cierpienia mózg potrafi wyczyniać najdziksze swawole, ale żadnego faktu odnośnie istnienia boga, ani bezsensu i szkodliwości religii to nie zmienia.
-Sama chęć przeżycia (w tym osób spokrewnionych) istotnie może być niezależna od wyznawanej religii, nasze geny też "każą" nam żyć, przedłużać gatunek, inaczej ewolucja istot żywych byłaby niemożliwa. Z drugiej strony czasami to właśnie ludzie religijni zbyt łatwo godzą się na "odejście" bliskiej osoby do "domu ojca", bo tam będzie szczęśliwsza.
Autor: KORIUS  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - do Czesław Szymoniak   3 na 3
Jeśli będzie to Twoja niezawisła decyzja jako dojrzałego i w pełni rozumiejącego konsekwencje człowieka jestem za, ale ten artykuł mówi o dzieciach.Czy one w pełni rozumieją konsekwencje decyzji" mam już dość"? Tak samo mówią o nauce w szkole, czy nie przymuszamy je jednak do zakończenia edukacji na określonym poziomie wyznaczonym na dodatek prawem.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
Czesław Szymoniak - @hanarafa   7 na 7
Co proponujesz ?Selekcję jak w Chinach?Jak okaże się chore to co?nie człowiek?Ty ograniczysz mu cierpienia? jak? usuwając ciążę?
A dlaczego nie? Sa badania prenatalne. Jesli wyniki pokazują uszkodzenie płodu rodzice powinni sie o tym dowiedzieć i dowiedziec sie jakie beda tego konsekwencje w przypadku utrzymania ciąży, urodzenia dziecka opieki nad nim i  perspektyw życiowych rodziny.
To oni mając te wiedzę powinni podjąć decyzję o ewentualnej aborcji. To nie jest aż takie skomplikowane przynajmniej  do momentu dopóki nie wtrąci się do tego religia
Autor: Czesław Szymoniak  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - Podsumowanie   4 na 4
Zgadzam się że wychowywanie dzieci w atmosferze spokoju i uczenia ich umiejętności dokonywania wyboru i pozwolenia mu na posiadanie własnego zdania, traktowania jak podmiot a nie przedmiot, jest ze wszech miar słuszne, ale pozwalanie na podejmowanie pewnych decyzji powinno być uwarunkowane ich dojrzałością emocjonalna, społeczną i naukową aby uniknąć sytuacji kiedy dziecko stwierdza" chce bo chce" i " nie chce bo nie chce"Być może, takie wychowanie jw., zaowocuje w przyszłości umiejętnością podjęcia decyzji o skróceniu cierpienia innym ponad własnym egoizmem. Lecz obawiam się ,że wszelkie racjonalne argumenty upadają, gdy do głosu dochodzą silne emocje.
Egoizm, który jest przyczyną kurczowego trzymania się życia swojego czy cudzego nie można wyeliminować w drodze wychowania ponieważ jest cechą wrodzoną, którą wychowanie może jedynie stłumić lub pogłębić.
Takie mam zdanie i można z nim polemizować lub się nie zgadzać , ale nie uprawnia to innych do lekceważącego tonu odpowiedzi czy nazewnictwa jak w wydaniu pana Koraszewskiego.
Nawoływałam do nie zajmowania zdecydowanych postaw, bo nie ma tu zdecydowanie barbarzyńskich i cywilizowanych decyzji moralnych ( jeśli mówimy o fragmencie opisującym chore dzieci)
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - odpowiedzi   1 na 3
Do KORIUS

"Z drugiej strony czasami to właśnie ludzie religijni zbyt łatwo godzą
się na "odejście" bliskiej osoby do "domu ojca", bo tam będzie
szczęśliwsza."

Ale artykuł opisuje przeciwną sytuację a ja odnosiłam się do artykułu.

Do Czesław Szymoniak

"To oni mając te wiedzę powinni podjąć decyzję o ewentualnej aborcji. To
nie jest aż takie skomplikowane przynajmniej  do momentu dopóki nie
wtrąci się do tego religia"
Czyli dziecko nie ma nic do powiedzenia i może być traktowane jak przedmiot- to dlaczego wkraczać w decyzję rodziców o posłaniu na indoktrynujące katechezy, których efektem jest zgoda na przedłużanie cierpienia. Zgodnie z wiedzą rodziców może to być, w ich mniemaniu, słuszna decyzja, a jednak artykuł temu zaprzecza.

Do Koraszewski
Nie jestem lekarzem a Koraszewski próbuje co osiągnąć nie przyjmując do wiadomości mojej płci, chyba, że polemikę z kobietą uważa za niegodną i poprawia mu samopoczucie tytułowanie mnie panem. Proszę bardzo =nie odpowiadam za cudze kompleksy czy zindoktrynowanie ;)
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
ratus - @hanarafa   8 na 8
Chyba miałaś marnego katechetę, skoro nie wiesz, że wdg. dogmatów katolickich, życie to właściwie okres oczekiwania na smierć (Memento mori!), która to smierć (najlepiej męczeńska) miała być wrotami do raju. Z jednym, symptomatycznym wyjątkiem: śmierć była (przez Kościół) surowo zakazana, jeśli miała by być ucieczką od cierpienia! Dlatego samobójstwo było (i jest) grzechem ciężkim, karanym najciężęj jak można - odmową sakramentów, czyli w konsekwencji wiecznym potępieniem!
Pewnie też nie wiesz, że św. Teresa z Kalkuty odmawiała środków przeciwbólowych swoim podopiecznym, zalecając im ofiarować swoje cierpienia Bogu.
No, ale to nic, bo dysponujesz Argumentem Chińskim, który jest ponad wszystkie argumenty! Ja się poddaję!
Autor: ratus  Dodano: 15-08-2012
hanarafa - Do ratus  0 na 2
Memento  to pamiętaj a nie oczekuj , a w
przeciwieństwie do Twojego, mój katecheta urodził się w XX w.co wcale nie
oznacza iż jestem katoliczką i znam dogłębnie żywoty świętych, w
których zapewne mój adwersarz bryluje.
"...śmierć była (przez Kościół) surowo zakazana"
Mylisz się ponownie. Zabijanie siebie czy innych jest nakazem dekalogu a on nie został wymyślony przez KK.

Z jednym się zgadzam, dyskusja miedzy nami jest pozbawiona sensu.
Autor: hanarafa  Dodano: 15-08-2012
i.o. - @hanarafa   1 na 1
Porównanie do szkoły, to średnio trafione. W miarę asertywne i konsekwentnie trzymające się tej asertywności dziecko całkiem bezstresowo przez szkołę przejdzie. Mało to takich, które angażują się tylko w zajęcia, które same lubią, najczęściej wf, pozostałe olewają a rodzice i nauczyciele już w 1kl machnęli na nie ręką i cieszą się, że chociaż tróję czasem dostaną. Ten stan można nazwać zaniechaniem uporczywego motywowania do nauki.
Co więcej, w cywilizowanych krajach nie wolno zmuszać dziecka nawet do uczenia się. Wystarczy, że uczęszcza na lekcje i jakoś z klasy do klasy przechodzi, co nie jest szczególnym wyczynem w przypadku osoby, która nie jest upośledzona umysłowo.

W zasadzie z leczeniem jest tak samo. Świadomy kilkulatek jest w stanie wyrazić swoją wolę dotyczącą uporczywej terapii i ta wola jest respektowana w wielu cywilizowanych ośrodkach na świecie. Nawet rodzic potrafi pogodzić się z taką decyzją. W tym wieku już się rozumie istotę śmierci i cierpienia. W końcu wiele zdrowych dzieci styka się ze śmiercią zwierząt domowych, nawet z eutanazją nierzadko muszą się zmierzyć i jakoś da się im wyjaśnić co się stało i dlaczego.
Problem dotyczy niemowląt i osób, których stan zdrowia nie pozwala na podejmowanie świadomych decyzji.
Autor: i.o.  Dodano: 16-08-2012
PiotrM2011 - cierpienie a indoktrynacja   3 na 3
To są dwie różne sprawy:
1. decyzje cierpiących terminalnie chorych - w sumie zwykle zarówno chorzy dorośli jak i dzieci są bezsilni i decyzje są podejmowane bez nich. Wszyscy mamy tylko mniej lub bardziej sensowne przypuszczenia i przekonania dotyczące śmierci. Doświadczenia w tej dziedzinie nie ma nikt. Tak więc nawet stuletni starzec nie WIE więcej na temat konsekwencji wyboru śmierci niż kilkuletnie dziecko. Pod tym względem sytuacja nas wszystkich jest identyczna.
2. indoktrynacja - ona jest ZAWSZE moralnie zła. Kto tego nie rozumie, to nie rozumie tego pojęcia albo jest zdemoralizowany i zakłamany. Rolą rodziny i społeczeństwa jest pokazywanie dzieciom MOŻLIWOŚCI i dawanie PRZYKŁADU. Wychowywanie nie polega zamykaniu ich umysłów na nieakceptowane przez nas - "wychowawców", koncepcje i przejawy rzeczywistości, ani na karaniu ich za samą dociekliwość.

O stopniu religijnego zakłamania rzeczywistości świadczy sam język
Kościoła, tzw. "Prawdy Wiary" nie mają w sobie nic z klasycznej
definicji prawdy. Już prędzej bliższe są, tak zwalczanym
przez Kościół, koncepcjom postmodernistycznym.
Wezwanie "Prawda cię wyzwoli" nie jest wezwaniem do
badania rzeczywistości ale do posłuszeństwa zbiorowi doktryn o nazwie
"Prawda", których jedynem depozytariuszem są hierarchowie.
Autor: PiotrM2011  Dodano: 16-08-2012
Rezler Marek - Wiele tu do dyskusji   7 na 7
Autor poruszył tu trzy różne tematy - każdy do osobnej analizy i naprawdę obszernej dyskusji: eutanazja,indoktrynacja religijna od niemowlęctwa prawie oraz system Janusza Korczaka. Pracuję w szpitalu dziecięcym i wiem, co się dzieje choćby na oddziale onkologicznym. Kto narzeka, że mu źle, niech się przez ten oddział przejdzie. Wystarczy. To są naprawdę sprawy bardzo indywidualne, niesamowicie delikatne i ustalanie tu jakiegoś jednego schematu, systemu, czy zasady, będzie ogromnie trudne. Nie da się tych spraw wrzucić do jednego worka. Używanie argumentu racjonalizacji kosztów i  rezygnacji z podtrzymywania dziecka przy życiu m.in. z tego powodu, jest bardzo ryzykowne. Wiadomo, że to hipokryzja, bo ten argument w pewnym momencie musi się pojawić. Ale nie wolno nim szermować, bo byłoby to nieludzkie. To szlachetna hipokryzja, ale... Inaczej na te sprawy patrzy ktoś stojący z boku, inaczej matka lub ojciec dziecka. Bardzo bym tu uważał. 
Autor: Rezler Marek  Dodano: 16-08-2012
Czesław Szymoniak - @hanarafa   3 na 5
Czyli dziecko nie ma nic do powiedzenia i może być traktowane jak
przedmiot- to dlaczego wkraczać w decyzję rodziców o posłaniu na
indoktrynujące katechezy, których efektem jest zgoda na przedłużanie
cierpienia. Zgodnie z wiedzą rodziców może to być, w ich mniemaniu,
słuszna decyzja, a jednak artykuł temu zaprzecza.

Dziecko? Czyli płód to to samo co dziecko...i moze jeszcze wszyscy ktorzy dopuszczaja abotcje to mordercy? Jakbym słyszał Terlikowskiego i spółkę. A w ktorym momencie wg pani zygota staje sie dzieckiem? Bo wg mnie a takze według pojeć prawnych płod pozostaje płodem az do momentu urodzenia.
I jak tu nie sprzeciwiać się indoktrynacji?
Autor: Czesław Szymoniak  Dodano: 16-08-2012
ratus - @Rezler Marek   3 na 3
> To są naprawdę sprawy bardzo indywidualne, niesamowicie delikatne i
ustalanie tu jakiegoś jednego schematu, systemu, czy zasady, będzie
ogromnie trudne. Nie da się tych spraw wrzucić do jednego worka.


Pełna zgoda. I dlatego nie wolno dopuścić, aby o postępowaniu w
takich wypadkach decydowała jakaś religijna doktryna, nakazująca
postąpić tak i tylko tak, jak to się widzi jej wyznawcom.
</pre>
Autor: ratus  Dodano: 16-08-2012
mieczysławski - japońskie dzieci   2 na 2
Samobójstwa dzieci, dużo było w Japonii, na dzisiaj nie znam statystyk, to temat pokazujący patologię wychowania autorytarnego. Co jest dobre dla dziecka? Powinno być to oceniane według skutków w życiu dorosłym - najczęściej są powtarzane patologiczne zachowania z dzieciństwa i tak z pokolenia na pokolenie.
Autorytarne wychowanie jest pożywką wszelkich ekstremizmów np. faszyzm.
Ponadto prowadzi do osłabienia lub zaniku empatii i współczucia, wzmacnia zachowania psychopatyczne.
Ogólnie należy oceniać wychowanie dzieci, oceniając całościowo jakość życia całego społeczeństwa, można podać przykład dziecka z uczącego się w świeckiej szkole w państwie demokratycznym i przeciwstawny przykład chłopca ze szkoły koranicznej.
Autor: mieczysławski  Dodano: 16-08-2012
KORIUS - @Rezler Marek   4 na 4
"Pracuję w szpitalu dziecięcym i wiem, co się dzieje choćby na oddziale onkologicznym. Kto narzeka, że mu źle, niech się przez ten oddział przejdzie."
-Mocne zdanie. Można jeszcze dodać: Kto wierzy w nieskończenie miłosiernego i wszechmogącego boga, niech się przez ten oddział przejdzie....to mu przejdzie.
Autor: KORIUS  Dodano: 16-08-2012
Rezler Marek - Niekoniecznie   2 na 2
Mocne zdanie, zgoda. Ale przechodząc przez taki oddział, z dziećmi o wielkich smutnych oczach, z łysymi główkami, wenflonami, sączkami itd., przy kompletnej ciszy na oddziale dziecięcym - trzeba być naprawdę twardzielem, żeby pozostać obojętnym. Z ideologią (jakąkolwiek) nie ma to nic wspólnego. To sprawa zwykłego ludzkiego współczucia. I te dzieci są niesamowicie doświadczone i mądre. Często bardziej, niż ich rodzice.
Autor: Rezler Marek  Dodano: 16-08-2012
Koraszewski - @hanarafa   4 na 4
Przepraszam płeć, myślałem że te głupstwa pochodzą od mężczyzny, do głowy mi nie przyszło, że mogła to pisać kobieta. 
Autor: Koraszewski  Dodano: 16-08-2012
hanarafa - Do Koraszewski
Które głupstwa? proszę je wymienić z z uzasadnieniem dlaczego za głupstwa Koraszewki je uważa, to będzie wówczas merytoryczna dyskusja a nie tylko próba wciągnięcia mnie w pyskówkę.
Autor: hanarafa  Dodano: 16-08-2012
hanarafa - Do Czesłąw Szymoniak  -1 na 1
Człowiekiem się jest od momentu zapłodnienia.
Według mnie człowiek to nie fizyczne ciało określonej wielkości i kształtu .To materiał genetyczny, który niesie w sobie nasz potencjał. To jak wyglądam a nawet jakie mam skłonności wrodzone zostało zapisane w moim genotypie i on zdecydował , że jestem człowiekiem.Nasze człowieczeństwo jest zapisane genami a nie ciałem zdolnym do samodzielnego oddychania.Zygota jest już ekspansją tego człowieczeństwa, aborcja jest natomiast przerwaniem tego marszu.
Poza tym jako kobieta czyli istota, która nosi przez dziewięć miesięcy życie mam inny stosunek do tego życia niż uczestnik patrzący na ten czas z pozycji obserwatora.
Kobieta, która poroniła-odpowie, że straciła zygotę czy dziecko?
Związek emocjonalny jaki rozwija się u kobiety w chwili pierwszych objawów ciąży próbujesz skodyfikować i zamknąć paragrafem, nie wiem czy to wykonalne.
Autor: hanarafa  Dodano: 16-08-2012
Jacek Tabisz - @hanarafa   2 na 2
Plemnik to półczłowiek? Każdy mężczyzna to mordetca w świetle Twojej logiki... A i kobiety, z cyklem miesiączkowym takoż...
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 17-08-2012
dobromeg - milosierdzie   3 na 3
Znany jest mi przypadek bardzo mocno wierzacych ludzi, ktorych 2-letnie dziecko zachorowalo na raka mozgu. Mormonscy rodzice zdecydowali, wobec diagnozy o terminalnosci nowotworu, ze nie beda meczyc swojego dziecka terapiami, ale spedza kazda ostania chwile razem, cieszac sie obecnoscia swojego dziecka. Ta mala dziewczynka umarla bez bolu, w domu, z mama i tata. Zgasla szczesliwa, bo dla dziecka wszystko co sie dzieje, jest rzeczywistoscia akceptowana bez cienia sprzeciwu. Zamiast poddawac swoje dziecko nieustannym torturom do konca jego zycia, ci madrzy i naprawde milosierni rodzice, dali swojmu potomkowi krotkie, ale szczesliwe kilka miesiecy. Z pewnoscia modlili sie aby dobry bog uratowal ich coreczke, ale kochali ja bardziej niz swoja religie, czy raczej tej religii egoistycznie ludzkie nakazy/zakazy. Czy to byla eutanazja? Z pewnoscia wielu katolickich rodzicow tak stwierdzi, ale we mnie rodzice, ktorzy nie mecza dziecka w imie "ducha swietego" budza prawdziwy szacunek i podziw dla ich odwagi i ludzkiego wspolczucia. Czy to male dziecko umarloby tak spokojnie, gdyby do ostatnich chwil zycia bylo otoczone obcymi twarzami i poddawane bolesnym zabiegom?
Niech przeciwnicy godnego umierania sami sobie wyobraza te sytuacje i odpowiedza na to pytanie.
Autor: dobromeg  Dodano: 17-08-2012
Koraszewski - @hanarafa   6 na 8
Poważne dyskusje powinny być... poważne. Prawdopodobnie wiele razy spuszczała Pani wodę po swoim "dziecku". Każdego roku setki milionów naturalnych poronień sieje spustoszenie przekraczające wszystkie wojny. Natura jest rozrzutna, dopiero dzięki nauce nauczyliśmy się cenić życie, które Pani "ceni" tak groteskowo. Pani księża dowiedzieli się o genetyce dość późno, Bóg dając te kamienne tabliczki, też o coś niej nie wspomniał. Jeszcze kilka pokoleń wstecz kobieta rodziła kilkanaścioro dzieci, z czego połowa lub więcej nie dożywała pełnoletności. Pani Kościółkowi w niczym to nie przeszkadzało, przeciwnie bruździł hamując rozwój medycyny. Trup dziecka, czy trup kobiety w połogu w niczym Kościołowi nie przeszkadza,  "mord" na 16 komórkach, to ci dopiero morderstwo. W warunkach głodu kobieta czasem podejmuje straszliwą decyzję, któremu dziecku dać tę odrobinę pożywienia, którą ma, syta i pozbawiona wszelkich problemów parafianka może sobie "filozofować" o życiu od poczęcia, nie wiedząc nawet na ile ta "filozofia" jest produktem księżej głupoty. Zapewniam, że nie ma to nic wspólnego ani z życiem, ani z powagą.         
Autor: Koraszewski  Dodano: 17-08-2012
Czesław Szymoniak - @hanarafa   1 na 1
"Człowiekiem się jest od momentu zapłodnienia."

Tak też sobie pomysłałem wobec wczesniejszych pani wywodów.
Ale dlaczego nie przed?  Bo Kościół tak orzekł?

@wieprz
Pomiędzy pojęciem "wyczerpano dostępne metody leczenia" a pojęciem
"stwierdzono śmierć mózgu" istnieje niezagospodarowana przestrzeń i w
niej pojawia się miejsce na interpretację zależną od poglądów.


Humanum errare est - ma pan doktorze moje rozgrzeszenie jako pacjenta wobec ewentualnej nietrafnej diagnozy o ile działał pan w dobrej wierze dokładając wszelkich starań ku temu aby ta diagnoza była trafna.
Autor: Czesław Szymoniak  Dodano: 17-08-2012
olrob - moim zdaniem  -5 na 5
Brak cierpienia ma znikomą wartość moralną. Lepiej żyć cierpiąc niż iść do piachu !!!
Autor: olrob  Dodano: 17-08-2012
dobromeg - Eutanazja   3 na 3
Dlaczego jestesmy tacy milosierni dla zwierzat - dobijamy konie, "usypiamy" cierpiace psy i koty, ale odmawiamy sobie, nawet wlasnym dzieciom tego milosierdzia, ktore skraca cierpnienie? Ze niby cierpienie uszlachetnia? Niech sobie olrob-masochista uprawia swoje cierpienie, jesli jego to bawi, albo hanarafa uwielbia potencjal genetyczny zygoty, ale niech nie dyktuja innym wedlug jakich wartosci mamy zyc. Najgorsza zaraza regli jest ich uzurpowana nieomylnosc jako znawcow "jedynej" prawdy. Ich ciemnota probuje panoszyc sie w czasach, kiedy procesy fizyczne, biologiczne, i inne naturalne sa rozpoznane przez nauke. Boja sie wiec nauki, gdyz ta posiada sile rozwiewania ich chorych zludzen i "madrosci" przodkow.
@hanarafa - ciaza to specyficzny stan hormonalny, nie emocjonalny. Hormony wplywaja na emocje kobiety w ciazy, a w momencie zakonczenia lub przerwania ciazy, ich brak wywoluje znany medycynie "postpartum blues" - rodzaj depresjii przezywanej przez kobiety tuz po rozwiazaniu.
"Nasze człowieczeństwo jest zapisane genami a nie ciałem zdolnym do
samodzielnego oddychania.Zygota jest już ekspansją tego człowieczeństwa,
aborcja jest natomiast przerwaniem tego marszu."
- czy placze pani za kazdym "utraconym" jajeczkiem podczas miesiaczki, czy kazda rozlana sperma?
Autor: dobromeg  Dodano: 17-08-2012
KarolG - @hanarafa  0 na 2
Jeżeli uczyłaś się biologii, to może pamiętasz mem powtarzany na embriologii i genetyce: "genotyp kształtuje fenotyp". Z naciskiem na 'kształtuje'. Nie jesteśmy naszymi genami.
Jeżeli uważasz, że człowiekiem się jest od zapłodnienia, to różnice poglądów są tak głębokie, że dotyczą aksjologii, więc raczej się nie porozumiemy. 
Autor: KarolG  Dodano: 17-08-2012
olrob - Libertyńskie impilkacje nauki
Prosze nie przypisywać sobie naukowości, bowiem nauka nie formułuje żadnych sądów aksjologicznych, jedynie opisuje rzeczywistość.  Chce Pan zabijać cierpiących ?? To już problem pańskiego sumienia. Proszę nie kłamać że zabijanie cierpiących ma uzasadnienie naukowe. Już David Hume zauważył że "z tego co jest nie da się przejść do tego co być powinno". Pana sądy są równie nienaukowe jak sądy teistów.
Autor: olrob  Dodano: 17-08-2012
mieczysławski - obłuda i zakłamanie   1 na 1
KRK twierdzi, że zygota to już człowiek i posiada maluteńką duszę, ale odmawia normalnych ceremonii pogrzebowych w przypadku poronienia i pokazuje bezduszność wobec cierpiących rodziców, płód najczęściej traktowany jest jako odpad medyczny i trafia do spalarni. Według katechizmu nieochrzczony trafia do piekła, ale jako dziecko czy dorosły? to kolejny problem teologiczny, szkoda tych małych duszyczek.
Św Augustyn twierdził, że znakiem wstąpienia duszy są ruchy płodu i tak było przez wieki, do czasu wynalezienia mikroskopu i odkrycia tajemnicy poczęcia - wcześniej wierzono, że kobieta to tylko "inkubator" dla męskiego nasienia.
Autor: mieczysławski  Dodano: 17-08-2012
dobromeg - Zabijanie cierpiacych   3 na 3
Dlaczego zapijanie cierpiacych zwierzat jest moralnie uzasadnione, zas eutanazja cierpiacy ludzi, na ich wyrazne zyczenie, juz nie? Wydaje sie, iz roznica polega wylacznie na tym, ze wyznawcy "jedynego boga" czlowieka nie traktuja sie jak zwierzecia. Zaprzeczanie, ze  Homo Sapiens nie jest zwierzeciem wynika zas wylacznie ze starozynych przesadow, iz czlowiek jest lepsza kreatura niz zwierzeta, oraz calkowicie sprzeczne z obserwacjami naukowymi. Ta arogancja religii monoteistycznych doprowadza do zadawania cierpien nie tylko zwierzetom, ale i ludziom. KK zadawal swiadomie bol torturujac ludzi w imie wiary przez setki lat, twierdzac, ze lepiej jest stracic cialo, niz "zycie wieczne". Niedopuszczanie do eutanzji jest kolejnym przykladem tego przesadu, ciemnoty, oraz prob dominowania nad swiatem facetow w kieckach, kompletnie oderwanych od rzeczywistosci, w ktorej zyje reszta ludzi. Teresa z Kaluty byla tego dowodem, kiedy pozwalala cierpiec ludziom, ktorym jakoby "pomagala" majac srodki, aby im w cierpieniu ulzyc. Ta jej "pomoc" sluzyla wylacznie kosciolowi. Nic dziwnego, ze KK zrobil z niej swieta. Chrzescijanstwo w tym aspekcie jest niczym innym niz daleko posunietym i usankcjonowanym sado-masochizmem.
Autor: dobromeg  Dodano: 17-08-2012
mieczysławski - eutanazja heretyków
W czasie inkwizycji masowo dochodziło do "eutanazji" heretyków, z punktu widzenia KRK nieuleczalnie chorych, mogących zarazić zdrowych.
Najpaskudniejsze było to, że w polowaniu na czarownice często zmuszano dzieci do donoszenia na swoich rodziców, co często kończyło się torturami i stosem, nie oszczędzano dzieci przed widokiem okrucieństwa.
Autor: mieczysławski  Dodano: 18-08-2012
hanarafa - do ...wyboru   1 na 1
Nie jestem ani lekarzem, ani doktorem, ani nawet katoliczką. Panowie macie skłonność do wyciągania pochopnych wniosków, to jakaś potrzeba zaszufladkowania?
Ciekawi mnie natomiast jaki etap rozwoju trzeba osiągnąć aby uzyskać w panów oczach status człowieka?
I proszę nie bawić się w zdrobnienia to infantylne i świadczy o lekceważeniu.
Autor: hanarafa  Dodano: 20-08-2012
hanarafa - Do Koraszewski   1 na 1
Jeśli  zależy panu na poważnym dyskursie to po pierwsze, proszę udowodnić mi, że się mylę a nie udowadniać mi katolicyzm, ponieważ wygląda na to, że takimi porównaniami chce mnie pan po prostu ośmieszyć i tym, a nie twardymi dowodami zdobyć przewagę.
Świadczą o tym sformułowania "Pani księża dowiedzieli się..." czy" Pani Kościółkowi w niczym to nie przeszkadzało...".
Nie jestem KK ani jego przedstawicielem dlatego nie odpowiadam za to, że "Trup dziecka, czy trup kobiety w połogu w niczym Kościołowi nie przeszkadza,.."
Poza tym stara się pan przypisać do mnie stwierdzenia, których nie użyłam a nawet ich nie zasugerowałam, np. " mord" na komórkach, i proszę mi wyjaśnić dlaczego akurat na 16.
I jeszcze "W warunkach głodu kobieta czasem podejmuje straszliwą decyzję, któremu
dziecku dać tę odrobinę pożywienia, którą ma, syta i pozbawiona
wszelkich problemów parafianka może sobie "filozofować" o życiu od
poczęcia,
...", czy to jest argument za aborcją?, bo ja widzę tu jedynie argument do popisu w walce o bezpłatną , ogólnie dostępną antykoncepcję, która by ową aborcję zmniejszyła i tu jestem za obiema "łapkami".
Autor: hanarafa  Dodano: 21-08-2012
hanarafa - Do Koraszewski c.d.   1 na 1
Na dodatek co uprawnia pana do stwierdzenia"...syta i pozbawiona
wszelkich problemów parafianka może sobie "filozofować" o życiu od
poczęcia,...
"
Nie zna pan parafianki, nic pan o niej nie wie a już tym bardziej nie
orientuje się pan w jej problemach.
Napastliwość i kpina jest miałką drogą do podrasowania swojego wizerunku i na dodatek pana postać i działalność chyba tego nie potrzebują.
To, że moje stanowisko jest w sprawie aborcji zbieżne, akurat w tym
punkcie, ze stanowiskiem kościoła nie uprawnia pana do czynienia ze mnie
tej formacji członkinią a robi pan to i to na dodatek autorytatywnie.
Jak skupi się pan na przedstawieniu dowodów wykazujących moją pomyłkę a nie na ciągłym oskarżaniu mnie o katolicyzm to zacznie dopiero być poważna dyskusja.
Autor: hanarafa  Dodano: 21-08-2012
Koraszewski - @hanarafa  -1 na 1
Po pierwsze, to pani próbowała nas przekonać, o swoje medycznej profesji, pisząc o swojej pracy w placówce medycznej. Udało się Pani wprowadzić nas w błąd, a teraz się Pani dziwi. Po drugie nie ważne czy jest pani biskupem, czy tylko wierną, pani argumenty są z watykańskiego kajetu, a więc tak, reprezentuje Pani Kk. i jego absurdalne stanowisko. Tak Kościół katolicki wiele razy prezentował amoralną postawę, że życie zarodka czy płodu jest dla niego ważniejsze od życia człowieka (manipulując przy definicji człowieka). Nie wydaje się, aby była pani skłonna do poważnego dyskursu, bo najwyraźniej trudno pani zrozumieć, że życie zmusza nas do ciągłych trudnych wyborów. Podziela pani stanowisko Kk o moralności opartej na świętościach, a więc bezkompromisowej   i tym samym bezgranicznie łajdackiej.  Kościół w imię świętości przyzwala i zachęca do działań pociągających za sobą śmierć żywych ludzi. Dotyczy to kwestii planowania rodziny, walki z HIV, aborcji w warunkach zagrożenia życia matki i wielu innych problemów. Nie mam wrażenia, że jest Pani gotowa do jakiegokolwiek "dyskursu", a na bla, bla nie mam czasu.       
Autor: Koraszewski  Dodano: 21-08-2012
hanarafa - Do Koraszewski  -1 na 1
Stwierdzając, że nie jestem lekarzem wprowadziłam kogoś w błąd. Pan nie pytał mnie o wykonywany zawód a jedynie stwierdził cyt."Lekarz, jeśli jest pan lekarzem, występując na forum dla laików, nie powinien zamazywać tego, co w medycynie jest oczywiste,..."Miałam to potwierdzić skoro to nie prawda.
Pielęgniarka, rehabilitant, technik rentgenowski, laborantka i tym podobne profesje nie kojarzą się panu z medycyną?
Dlaczego pan stwierdza,że nie jestem gotowa do dyskusji, nawet nie chce pan spróbować odpowiadając choćby na moje pytanie. Ja uczciwie  i bez oporów wyraziłam swoje zdanie na temat-od kiedy przyznaję istocie żywej status człowieka,co wywołało w pan wydaniu agresję słowną zamiast chęci przekonania mnie do swoich racji.  Pan moje pytanie dotyczącej tej kwestii pomija uporczywie milczeniem.Poza nie zapytał się pan także czy potępiam aborcję w każdym wypadku-wolał pan potępić mnie z góry w całości.
To  pan nie jest gotowy na rozmowę z kimś kto ma inne niż pan poglądy. Zakładając, że nie można mnie przekonać do swoich racji, bo nie uczynił pan w tym kierunku nawet pół kroku, dowiódł pan jedynie jak łatwo ocenia pan i szufladkuje drugiego człowieka.
Autor: hanarafa  Dodano: 21-08-2012
hanarafa - Do Koraszewski c.d.  -1 na 1
A ja myślałam, że to forum dyskusyjne a nie towarzystwo wzajemnej adoracji.
Akurat po panu spodziewałam się innej postawy.
Jestem pielęgniarką, nie jestem już wierną żadnego wyznania, mam za sobą trudne
wybory z decyzją o aborcji włącznie, dziecko umierało na moich rękach a
pan jest właśnie taki jak duchowni katoliccy-przekonany w własnej
wspaniałości i nieomylności, i  nie będzie pan, w związku z tym, tracił czasu na
szaraczki.-Brawo!
Jeśli nauczyciel stwierdza, że klasa jest za głupia aby ją mógł czegoś nauczyć to należy...
zmienić nauczyciela-stara prawda i potwierdzona pana postawą.
Dziękuję.
Autor: hanarafa  Dodano: 21-08-2012
hanarafa - do i.o.  -1 na 1
Masz rację, ale zwróć uwagę, że tytuł artykułu brzmi
"Czy powinniśmy zezwalać, by przekonania religijne blokowały świeckie wskazania terapeutyczne w zakresie przerywania lub wstrzymania leczenia dzieci?"
Co moim zdanie sugeruje rozwiązanie prawne a ja jestem za edukowaniem a nie rozwiązywaniem takich kwestii paragrafami.
Dziecko kilkuletnie zrozumie wtedy i tylko wtedy, gdy wykona się wcześniej pracę wychowawczą, ale jakie mamy prawo nakazywać rodzicom wychowywanie swoich potomków w określony  przez osoby postronne  sposób. Możliwa do zaakceptowania głębokość ingerencji zewnętrznej w delikatną sferę rodziny jest trudna do ustalenia .
Czy ateista zgodziłby się na wprowadzanie niektórych aspektów religijnych do swojego wychowania? Nie sądzę.Choć ideałem byłoby bezstronne pokazanie dziecku różnych możliwości i pozwoleniu mu na dokonanie wyboru i pogodzeniu się z tym wyborem jakikolwiek by nie był.
Autor: hanarafa  Dodano: 22-08-2012
hanarafa - do i.o. c.d.
Moje doświadczenie, mówi,że jest to możliwe i nie musi oznaczać zrywania więzi rodzinnych.
Ale jest to ogromna praca po obu stronach, ateistów i wierzących,
polegająca na poszukiwaniu części wspólnych obu światopoglądów a nie na
nakazach czy zakazach.
Myślę, że dobra wola przyniesie znacznie więcej korzyści niż nakazy.
Z rodzicami upierającymi się przy uporczywym leczeniu należy cierpliwie rozmawiać a nie oskarżać ich czy potępiać.
Autor: hanarafa  Dodano: 22-08-2012
halina - do pana Koraszewskiego
Nie powinna nastąpić pomyłka. Jak imię wskazuje, jestem kobietą i dlatego uważam że chyba był pan pijany pisząc do pani hanarafa "że spuszczała wodę po niejednym dziecku". Prawdopodobnie chodziło panu o macierzyńską pomoc przy treningu w toalecie, ale to nie jest na temat. Nie sądzę aby panu jako dziennikarzowi z licznym i barwnym doświadczeniem wpadła do głowy inna przenośnia. Nie, absolutnie nie, takich rzeczy się nie robi nawet w stosunku do blondynek.
Autor: halina  Dodano: 27-10-2012

Pokazuj komentarze od najnowszego

« Wróć do strony
Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365