Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.283.009 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3656 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Najważniejsze, to przeżyć życie pogodnie, korzystając z racjonalnej lewej półkuli mózgu, a nie tej prawej, instynktownej, która sprowadza cierpienie i tragedie.
Komentarze do strony James Burnham i upadek Zachodu

Dodaj swój komentarz…
Andrzej Koraszewski - James Burnham
Była to bez wątpienie bardzo ciekawa postać. Jego  przewidywania o końcu kapitalizmu okazały się raczej zabawne, natomiast obserwacje zmian w świecie własności i zarządzania były prawdziwe. Giełda rozproszyła własność, radykalnie podnosząc rangę tych, którzy nią zarządzają. Jest to raczej sukces kapitalizmu niż jego klęska, a żeby było zabawniej jest to forma "kapitalizmu ludowego" (nie moje określenie).
Ciekawostką jest to, że Burnham był wielkim przyjacielem paryskiej "Kultury" i zabiegał za oceanem o jej wsparcie. Bez względnie wart przypomnienia.     
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 03-02-2011
Reklama
Appenzeller   2 na 2
To chyba dość odważne twierdzenie, że drobni akcjonariusze kontrolują, albo chociaż wyraźnie wpływają na korporacje. Enron?
Zdziwiło mnie zdanie "zwracał uwagę na hipokryzję w działaniach władz, które
decydowały się potępiać reżymy prawicowe, ale nigdy nie czyniły tego samego w stosunku do reżymów lewicowych", z wydanego w 1964 Samobójstwa Zachodu. To o władzach radzieckich? Burnham nie zauważył zimnej wojny?
Przejrzałem życiorys Burnhama w Wikipedii. Ciekawa postać. Interesujący przykład ewolucji od skrajnie lewicowego działacza, do ideologa skrajnej prawicy. Jest gatunek ludzi, którzy potrafią obracać się tylko pomiędzy skrajnościami ideologicznymi, bez zdolności wyważania racji obustronnych. Niestety, takiego typu ludzie trafiają na świecznik znacznie częściej od innych, bywają często politykami i dyktatorami. A może to obracanie się w polityce zmusza do takich zachowań?
Autor: Appenzeller  Dodano: 03-02-2011
Jacek Tabisz - dziwna postać
Rzeczywiście, ze skrajności w skrajność... Ale w sumie niektóre uwagi Burnhama dają do myślenia. Trzy centra? Kto wie? Oczywiście w dekolonizacji nie można widzieć głównie czegoś złego, choć może mówię to dlatego, iż jestem straszliwym sekularystą ;-). To dobrze, że powstaje kolejne centrum nie związane wprost z Zachodem. Nie wydaje mi się, aby to było szkodliwe dla Zachodu - raczej odwrotnie - pobudzające dla obydwu stron mających wreszcie szansę na rywalizację intelektualną, a nie tylko wojenną grę "kto kogo podbije". Oczywiście określenie "Zachód" może niedługo stracić sens, bo jest całkiem możliwe, iż Europa i USA ostatecznie rozdzielą się na dwie odrębne cywilizacje, niekoniecznie akurat sobie najbliższe. To też oczywiście może być inspirujące, nie tylko groźne.
 
Zastanawiam się co z Ameryką Łacińską. Czy będzie to kolejne centrum? To dziwne, ale jakoś łatwiej mi myśleć o Indiach jako o wschodzącym mocarstwie. Może chodzi o brak głębszych korzeni kultury południowoamerykańskiej? Czasem taka rzecz bywa zaletą, w końcu USA były niegdyś w podobnej sytuacji (pocz XIX wieku)
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 03-02-2011
Jarek B.   1 na 1
James Burnham często krytykował władze USA za zbyt małe zdecydowanie w walce z komunizmem. Polityka władz USA stosowana względem Rosji opierała się na zasadach zaproponowanych przez George'a Kennana tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej i była to zarazem pierwsza w dziejach Stanów doktryna polityki zagranicznej. Burnham już wtedy zauważył, że akurat w kwestii uprawiania polityki zagranicznej ZSRR posiadało miażdżącą przewagę nad Ameryką. Polityka hamowania Rosji wielokrotnie ukazała swoją nieskuteczność. Gdy w roku 1956 wybuchła rewolucja na Węgrzech to USA zgodnie z doktryną tej rewolucji nie wsparły. Podobnie było w przypadku kanału Sueskiego - tutaj Europa znowu została sama. Z czasem komunizm rozprzestrzenił się na Chiny, Wietnam, Kube, Koreę płn, a świat zachodu został wyparty z części kontynentu afrykańskiego, Azji oraz z Bliskiego Wschodu. James Burnham był radykalny w kwestii antykomunizmu bowiem uważał, że dobroduszne nastawienie amerykańskich neoliberałów prowadziło świat zachodu do samobójstwa. Natomiast w kwestiach ekonomicznych i społecznych był, jak sam pisał, na lewo od "Natonal Review" (znana gazeta opcji konserwatywnej w Stanach).
Autor: Jarek B.  Dodano: 03-02-2011
Poltiser - pogrobowcy...   1 na 1
Oszukani pogrobowcy lewicowej młodości to całkiem spora grupa. Poza przedstawionym autorem, byli tam pisarze - wspomniany Orwell, Hemingway, Malraux, Kołakowski i wielu wielu innych. Co do upadku Zachodu, to warto przypomnieć polemikę Huntingtona z Fukuyamą: "Clash of civilizations" versus "End of history"... Zestawiając ich doświadczenia z wizją "Nie Boskiej Komedyji" ich naiwny entuzjazm jest mi bliższy, niż depresyjny mesjanizm i jego groteskowo-tragiczne konsekwencje! Nawet horror "Wyzwolenia Człowieka" Spasowskiego staje się zrozumiały... Najbardziej żal mi Jasieńskiego - jego "Zmowa Obojętnych" to klasyczna pozycja krytykująca rozwijające się na jego oczach totalitaryzmy... z których ostatni opisywany wykonał na nim wyrok. Nie ma wielkiej różnicy między anachronizmem wiary w pozytywne zmiany entuzjastów komunizmu a religijnymi utopistami jak Morus albo Jezuici z Ameryki Łacińskiej... Fascynujące etapy rozwoju teorii i praktyki relacji ludzi - władzy - wiary i nadziei na lepsze... pamiętając jak skończyli Machiavelli i Dante, mam coraz większy szacunek dla ludzi organizujących komfortową codzienność...
Autor: Poltiser  Dodano: 03-02-2011
Iwona Przybyła - @ Poltiser   1 na 1
Mamy podobne skojarzenia. O polemice Huntingtona z Fukuyamą pisałam niedawno w pracy. Ja też skłaniam się ku minimalizmowi światopoglądowemu, jako remedium na postawy bałwochwalcze, które mogą przerodzić się w dyktatury. Wygląda na to, że cywilizacja informatyczna z jej brakiem ideologicznego nadęcia stanowi godną rozpatrzenia wizję przyszłości, choć może należałoby powiedzieć, że już jest przyszłością.
Autor: Iwona Przybyła  Dodano: 03-02-2011
Jarek B. - A. Koraszewski
W rozumieniu Burnhama kapitalizm istniał dopóki decydującą rolę odgrywali kapitaliści. Jeżeli znalazła się grupa, która wyparła kapitalistów to w tym rozumieniu kapitalizm przestawał istnieć. Oczywiście dzisiaj wiemy, że tak wcale być nie musi. Nie trzeba być kapitalistą, aby dorobić się wielkiego majątku. Gospodarka rynkowa cały czas istnieje, a ludzie w dalszym ciągu bogacą się w firmach prywatnych. Jednakże obok kapitalistów pojawili się właściciele korporacji, którzy mogą doprowadzić firmę do bankructwa i nadal nieprzyzwoicie się na tym wzbogacić. Urzędnik zaś jedną decyzją może kapitalistę zniszczyć. Kiedyś General Motors był w USA symbolem kapitalizmu. Natomiast w dobie gdy rząd ratuje te przedsiębiorstwo przed bankructwem (słuszne czy nie) ciężko w dalszym ciągu patrzeć na GM tak jak patrzono kilkadziesiąt lat temu. Daniel Kelly w "James Burnham and the Struggle for the World" wspomina, że Burnham był pod wielkim wrażeniem Józefa Czapskiego. Widział w Czapskim uosobienie wschodnioeuropejskiego oporu wobec komunizmu. Za jego namową Burnham współuczestniczył w projekcie założenia europejskiego uniwersytetu dla uciekinierów z obozu komunistycznego, który miał jednocześnie służyć jako instytucja edukacyjna jak i ośrodek walki z komunizmem.
Autor: Jarek B.  Dodano: 04-02-2011

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365