Badanie obejmujące 137 krajów zdaje się pokazywać jasny związek między inteligencją a religijnością. Im mniej inteligentni mieszkańcy danego kraju, tym bardziej religijni. Jednak krytycy uważają, że jest to zbyt duże uproszczenie. Czy tylko najgłupsi wierzą w Boga? Na to pytanie stara się odpowiedzieć pierwsze międzynarodowe badanie związku pomiędzy poziomem inteligencji a deklarowaną wiarą w Boga mieszkańców danego kraju. Odpowiedź jest jednoznaczna: tak, mieszkańcy najbardziej religijnych krajów są najgłupsi i na odwrót. Za badaniem, które właśnie opublikowano w międzynarodowym periodyku „Intelligence", stoi między innymi brytyjski profesor Richard Lynn z Uniwersytetu w Ulster oraz duński profesor specjalizujący się w badaniach inteligencji - Hel-muth Nyborg. Obaj badacze mają już za sobą publikacje kontrowersyjnych wyników badań, l tym razem nie brakuje krytycznych reakcji. Chrześcijański zespół analityków „Theos" podkreśla między innymi to, że całe akademickie myślenie ma swoje korzenie w religijności i niektórzy najwięksi myśliciele byli głęboko religijni, nie wspominając o księżach, którzy mają za sobą solidne akademickie wykształcenie, a mimo to wierzą w Boga. Jednak według badaczy liczby mówią same za siebie. W krajach takich jak Dania, gdzie mieszkańcy osiągają średni wynik w testach inteligencji na poziomie 98 punktów, według badań 46% osób odpowiada „tak" na pytanie: Czy wątpisz w istnienie Boga? W Szwecji, gdzie średnie IQ wynosi 99, nie wierzy w Boga 64% mieszkańców. Dla porównania w Zambii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie średnia ilorazu inteligencji wynosi odpowiednio 71 i 84, w istnienie Boga wątpi mniej niż 1%. Helmuth Nyborg twierdzi, że nie znaczy to, że wierząc w Boga, stajemy się głupsi. Znaczy to jedynie, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż jesteśmy głupsi, ponieważ mieszkamy w bardzo religijnym kraju. - Oczywiście istnieją kulturowe i społeczne czynniki, które mogą odgrywać pewną rolę. Na przykład, wiele osób bardzo inteligentnych w krajach bardzo religijnych prawdopodobnie powie, że są religijne, pomimo że nie są - jednak powiedzą tak tylko po to, żeby zachować stanowisko pracy. Nie zmienia to konieczności postawienia pytania, jak dalece religia jest powiązana z fenomenem niskiego IQ. Wiele wskazuje na to, że istnieje taki związek - mówi duński profesor. Takiej konkluzji sprzeciwia się Morten Warmind, socjolog religii z Uniwersytetu Kopenhaskiego. Uważa za problematyczne badanie związku między inteligencją a religijnością. Jego zdaniem związek między nimi niczego nie udowadnia. - Ludzie łączą z wiarą w Boga lub wątpliwościami w Jego istnienie bardzo różne rzeczy. Gdyby na przykład przyjrzeć się, kto daje najwięcej pieniędzy na Kościół, okazałoby się, że dają najbardziej uzdolnieni, ponieważ to oni zarabiają często najwięcej. Uproszczeniem jest więc wywnioskowanie, że niska inteligencja ma związek z wysoką religijnością - mówi. Dodaje jednak, że wiele badań pokazało jasny związek między wykształceniem a religijnością. - Jednak wiemy, że osoby bardzo religijne są często równocześnie bardzo utalentowane - prawdopodobnie dlatego, że wybranie bardzo religijnego stylu życia wymaga pewnego wysiłku intelektualnego. Nie jest to więc takie proste.
[Źródło: ANGORA Nr 29(944) za Kristeligt Dagblad, Dania] Dodał(a): J.S. |