Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
189.224.939 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29036 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Wojna na Ukrainie skończy się w 2022?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 184 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Tolerancja jest to gotowość przyznania przedstawicielowi innego światopoglądu tej samej dozy inteligencji i dobrej woli, co sobie."
 Kultura » Historia

Sarmacja, sanacja, Gomułka. Dokąd zmierzamy? [2]
Autor tekstu:

Kwestia niemiecka w polityce PRL

Po zakończeniu wojny komuniści z jednej strony wysiedlili z ziem odzyskanych większość Niemców, z drugiej jednak pozostawiono ich bardzo wielu dla zapewnienia ciągłości w produkcji przemysłowej i rolnej. Były to setki tysięcy ludzi. W okresie stalinowskim polskie władze ludowe wydawały nawet gazety po niemiecku, jak Der PGR Arbeiter (Koszalin) czy Arbeiterstimme (Wałbrzych, Wrocław). W okresie gomułkowskim władze stymulowały wyjazdy tych osób do Niemiec. Wielu jednak nie decydowało się na wyjazd.

Główną obawą Gomułki był nie amerykański imperializm (Polska Gomułki nawiązała dość bliskie choć niezbyt fortunne relacje z Fundacją Rockefellera oraz Forda), lecz rewizjonizm, rozumiany jako zakwestionowanie granicy zachodniej. Nie była to bynajmniej czcza obawa, ponieważ przegrane Niemcy nie zamierzały pogodzić się z granicą na Odrze i Nysie. Granicy tej sprzeciwiał się rząd Adenauera (dziś uznawanego za „ojca integracji europejskiej") oraz wszystkie niemieckie partie: CDU, CSU, SPD oraz FPD. W swoich plakatach wyborczych CDU głosiło, że nigdy nie uzna granicy na Odrze i Nysie, SPD zapowiadało, że będzie walczyć o każdy km tej granicy. Gomułka żył w ciągłym strachu przed ponowną inwazją niemiecką i powrotem horroru okupacji. Gdyby nie kwestia tej granicy prowadziłby znacznie bardziej autonomiczną politykę wobec Rosji, której szczerze nie znosił. Dziś bardzo łatwo przedstawia się antyniemieckie obawy Gomułki jako „obsesję", „paranoję", lecz jak można mówić o paranoi przed rewizjonizmem granic, skoro jeszcze w lutym 1990 Tadeusz Mazowiecki mówił to samo, co Gomułka: Armia Czerwona musi zostać w Polsce dopóki Niemcy nie uznają granicy na Odrze i Nysie. Było to przecież już po uznaniu tej granicy przez NRD i RFN. Kohl zasugerował jednak, że zjednoczone Niemcy nie muszą wcale uznawać tej granicy. NRD uznała granicę pod presją ZSRR. RFN uznała granicę pod presją USA, które uznały ją dopiero w połowie lat 60. Brandt podpisał uznanie tej granicy, ale swoje kanclerzowanie zakończył dymisją w atmosferze skandalu, czyli został skompromitowany.

W grudniu 1970 władze komunistyczne uznały, że mają do czynienia z „kontrrewolucją" sterowaną przez niemieckie „zielone ludziki", które przygotowują grunt do inwazji niemieckiej. Dlaczego mówimy dziś o „masakrze na Wybrzeżu", dlaczego wojsko i milicja otworzyły ogień jedynie w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Elblągu, skoro zamieszki miały miejsce w całej Polsce — w Wałbrzychu, Krakowie, Białymstoku i innych miastach protestowało łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale ginęli jedynie ci na całym Pomorzu? Otóż dlatego, że to tam właśnie wojsko dostało informacje, że mają do czynienia z niemiecką wojna hybrydową, że będą strzelać do Niemców. Bezprecedensowa w okresie pokoju skala mobilizacji wojska również świadczy o tym, że szykowano się do czegoś więcej niż pacyfikacji robotników. Zmobilizowano wówczas 61 tys. żołnierzy, 1700 czołgów, 1750 transporterów opancerzonych, 8700 samochodów, 108 samolotów i śmigłowców — można by od biedy uznać, że władza obawiała się, że skala protestów robotniczych będzie wymagała mobilizacji tak dużej armii, ale przecież do obrony wybrzeża zaangażowano wówczas aż 40 jednostek pływających Marynarki Wojennej.

Operacja grudniowa była realizowana jako obrona przed powstaniem niemieckim zmierzającym do oderwania Gdańska od Polski. Czołgistów jadących na Gdynię poinstruowano, że są obowiązani zamykać włazy czołgów, bo przeciwnik może rzucać na czołgi napalm, a idący cywile mają w teczkach ukrytą broń. Żołnierzom mówiono, że „puszczono desant niemiecki na Gdynię", że „jednostki pływające weszły do Gdańska. W Marynarce Wojennej instruowano bosmanów, jak mają odpalać rakiety przeciwpancerne! Już 14 grudnia 1970 r. do działań na Wybrzeżu włączono Marynarkę Wojenną". Trybuna Ludu pisała wówczas o „najmitach z Monachium". Ranny serią z czołgu w Gdyni 17 XII 1970 r. pracownik Stoczni Komuny Paryskiej w Gdyni, świadek Stanisław Gotner zeznał: „Nysa przemysłowa z rannymi została zatrzymana przez wojsko. Otworzyły się boczne drzwi i jeden z żołnierzy krzyczał coś po niemiecku… Od pracowników szpitala słyszałem, że uważali nas za dywersantów niemieckich… że gdyby na słowa oficera ktoś się z nas odezwał po niemiecku, to miał wystrzelać rannych jako dywersantów niemieckich…". Sposób motywacji działań oskarżonych określono w zeznaniach świadków: „Słyszałem, że wydarzenia grudnia są inspirowane przez Niemców". Na rozprawie 7 V 2002 r. płk Mirosław Wichny stwierdzał: „Aparat partyjno-polityczny przekazał nam, że istnieje zagrożenie zniszczenia stoczni przez siły wrogie proniemieckie. Wszystkim żołnierzom była taka informacja przekazana na lotnisku w Pruszczu Gdańskim 15 grudnia. Mówił o tym zastępca do spraw politycznych".

Biorąc pod uwagę antyniemieckie obawy obozu władzy, które społeczeństwo w dużej mierze podzielało, można uznać, że teoria powstania niemieckiej V Kolumny w porozumieniu z państwem zachodnioniemieckim mogła być niejako naturalną reakcją na grudniową rewoltę. Wiele jednak wskazuje, że była to celowa prowokacja obliczona na skompromitowanie i usunięcie Gomułki. Swoisty przewrót pałacowy. Świadczyć o tym może m.in. fakt, że żołnierze z Kołobrzegu, których skierowano do walki w Gdyni, gdzie było najwięcej ofiar, zupełnie nie mieli świadomości, że miały miejsce znaczne podwyżki cen, ponieważ dwa tygodnie wcześniej zostali odcięci od wszelkich informacji zewnętrznych, uniemożliwiono im m.in. oglądanie tv.

Panuje dziś przekonanie, że była to robota Moskwy i jej posłusznych agentów takich jak Jaruzelski. Teza ta ma oczywiście sens. Gomułka osobiście chciał, by Polska rozwijała się niezależnie od Moskwy, a jedyne co go trzymało przy rosyjskiej nogawce to kwestia zachodniej granicy. ZSRR domagał się, by Niemcy Zachodnie bezpośrednio z Moskwą załatwiły uznanie tej granicy, by móc pozostać jej gwarantem a tym samym realnym suwerenem Polski. Gomułka doprowadził jednak do tego, że to Warszawa zawarła układ o uznaniu tej granicy. Miało to miejsce na początku grudnia 1970, a tydzień później wybuchła rewolta, która obaliła Gomułkę. Po zawarciu układu z Brandtem Gomułka mógłby zmienić kurs polityczny na znacznie bardziej niezależny wobec Moskwy. Jego obalenie wydaje się logiczne.

Jedyny problem z tą teorią jest taki, że następca Gomułki prowadził politykę uzależniająca Polskę od Zachodu i uniezależniającą od Moskwy. Żaden antykomunista nie zrobił tyle dla wykolejenia PRL, co Gierek swoją polityką gospodarczo-społeczną. Wątpię zatem w tezę, że to Moskwa stała za obaleniem Gomułki.

Narodowcy i liberałolewica PZPRu

Alternatywną tezą jest koncepcja walki frakcji wewnątrz partii. I ta teza ma sens. Formalnie monopartyjna PRL, była de facto systemem dwupartyjnym, przy czym owe nieformalne partie w łonie PZPR nazywano frakcjami. Różnie się one nazywały w różnych okresach. Puławianie i Natolińczycy. Żydy i Chamy. Komandosi i Partyzanci. Postępowcy i Twardogłowi. Liberałowie i nacjonaliści. W istocie podział ten mniej więcej sprowadzał się do partii socjal-narodowej i liberało-lewicowej. Liberalnej — oczywiście w sensie amerykańskim, a nie angielskim. Partia narodowa była swoistą sanacjo-endecją, przez co należy rozumieć syntezę endeckiej polityki społecznej wobec mniejszości narodowych [ 1 ] z sanacyjną polityką gospodarczo-etatystyczną. Inaczej jednak niż w amerykańskim systemie dwupartyjnym, nie było tak, że rządzili jedni albo drudzy. Frakcje rządziły wspólnie, walczyły jedynie o dominację a tym samym o główny kierunek.



Husaria na ulicach Warszawy, 1966 rok. Najżywiej rozkwitający ruch społeczny III RP to ruch rekonstrukcyjny, który swoje korzenie ma w wielkiej paradzie z okazji 1000-lecia państwa polskiego, kiedy ulicami Warszawy maszerowały rekonstrukcje najważniejszych wojsk polskich począwszy od wojów Chrobrego

Największe konflikty owych frakcji odwoływały się do społeczeństwa i materializowały się w mitach „zrywów antykomunistycznych".

Gomułkę do więzienia wsadzili puławianie, pod zarzutem „odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego" i nie był to zarzut fikcyjny, gdyż na plenum z 1948 Gomułka chwalił koncepcję „niepodległości narodowej" PPSu. Warto odnotować, że Gomułka dłużej był więziony niż Stefan Wyszyński.

Poznański Czerwiec oraz Październik 1956 to nie był bunt społeczeństwa przeciwko komunistom. To był konflikt o władzę między natolińczykami a puławianami. Gomułka balansował między obiema frakcjami, choć w zasadzie bliższy się okazał natolińczykom.

Marzec 1968 to nie był bunt społeczeństwa przeciwko komunistom. Była to nieudana próba rebelii młodej generacji puławian, którzy nazywali się komandosami, przeciwko władzy natolińczyków. Choć dziś opisuje się to jako „bunt studentów", w istocie przewodziły mu dzieci funkcjonariuszy partyjnych, którzy przegrali walkę frakcyjną po śmierci Stalina. Adam Michnik był najbardziej wzorcowym przedstawicielem tej grupy: syn Ozjasza Szechtera, lidera Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, która przed wojną dążyła do oderwania od Polski Galicji Wschodniej i Wołynia, który po wojnie już w Polsce pracował w aparacie propagandy, przyrodni brat Stefana Michnika, sędziego stalinowskiego, który w okresie Gomułki został odsunięty na bok, a po emigracji został działaczem antykomunistycznym i współpracownikiem Radia Wolna Europa.

Wydarzenia grudniowe 1970 to nie był bunt społeczeństwa przeciwko komunistom. Była to nieudana próba rebelii młodej generacji natolińczyków, którzy nazywali się partyzantami, przeciwko władzy starej generacji natolińczyków. Współzałożyciel frakcji Partyzantów, płk Grzegorz Korczyński, dowodził wojskiem pacyfikującym Wybrzeże. W konsekwencji tej rebelii stara generacja natolińczyków utraciła dominację, lecz władzę przejął Gierek. Towarzysz Edward dawniej był związany z frakcją puławian, lecz od drugiej połowy lat 60. tworzył nową frakcję zwaną Grupą Śląską. Grupa ta określana była mianem technokratów, choć częściowo odwoływali się do haseł nacjonalistycznych, ich główną cechą był związek z wielkimi zakładami przemysłowymi Śląska.


1 2 3 4 5 Dalej..
 Zobacz komentarze (48)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Należy odnotować, że przed wojną sanacja blokowała tę politykę i de facto endecka polityka etniczna została zrealizowana właśnie w okresie Gomułki, kiedy poprzez politykę emigracyjną i repatriacyjną stworzono społeczeństwo jednolite etnicznie.

« Historia   (Publikacja: 18-07-2017 Ostatnia zmiana: 19-07-2017)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 959  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Oceanix. Koreańczycy chcą zbudować pierwsze pływające miasto
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10133 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365