Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.014.847 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7350 tekstów. Zajęłyby one 29000 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3529 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Lucas L. Grabeel - Homo Sanctus. Opowieść homokapłana
Mariusz Agnosiewicz - Zapomniane dzieje Polski

Złota myśl Racjonalisty:
"Dzisiejszemu światu jest potrzebna nie tyle energia termojądrowa, ile raczej energia zamknięta w ludzkim sercu, którą trzeba wyzwolić."
 Państwo i polityka » Politologia

Kościół, Trump, Duda [3]
Autor tekstu:

8. Katolicyzm w Europie traci ze względu na kulturę laicką i wiążącą się z nią niechęć władz świeckich do Kościoła. Swoją okazję doskonale tutaj wyczuł cwany czekista Putin, który zaczął się kreować na protektora nie tylko wschodniego, ale i zachodniego chrześcijaństwa. Być może zresztą to Watykan puścił oko do Rosji przez sam wybór jezuity na papieża, a jezuici to zakon, którego swego czasu uratowała przed papieską kasacją wolta carycy Katarzyny, do której Putin otwarcie nawiązuje. Bez względu na to, kto kogo zaprosił, zaczął się rodzić sojusz Putin-Franciszek. I tak doszło do sytuacji, kiedy to Kreml zaczął protestować przeciwko dyskryminacji katolicyzmu we Francji. Gdyby sojusz dalej się zacieśniał, Kreml zyskałby dostęp do zachodnich struktur katolickich, co przełożyłoby się na spore wpływy polityczne.

Trump odebrał Putinowi rolę protektora chrześcijaństwa

W ten właśnie sojusz katolicko-kremlowski uderzył Trump w Warszawie. Temu była faktycznie poświęcona jego mowa. Odmalował on silną wspólnotę wartości zachodnich, a Rosję przedstawił jako kraj barbarzyński. Trump pod każdym względem przelicytował i przekokietował Putina, kreując siebie na kluczowego protektora politycznego chrześcijaństwa. Żaden kraj nie nadawał się lepiej na takie wystąpienie niż Polska, która w przeszłości wiele od Rosji wycierpiała i do dziś zmaga się presją Moskwy, a jest przy tym najbardziej katolickim krajem Zachodu. To jednak nie tyle wzmocnienie Polski było osią tego wystąpienia, lecz rozbicie flirtu Watykan-Kreml.

Trump zupełnie nie był zainteresowany aktualnymi wyzwaniami politycznymi Polski, ale przemowę napisano mu w całości pod Kościół, w tym polski Kościół. Owo hasło, które najmocniej wybrzmiało „My chcemy Boga" było w rzeczywistości hasłem, które towarzyszyło niedawno organizowanej 1050 rocznicy chrztu i które całkowicie sztucznie zostało przyszyte do ruchu antykomunistycznego. Wbrew temu, co twierdził Trump hasło to nie było związane z ruchem Solidarności, który koncentrował się nie na religii, lecz na żądaniach socjalnych. Hasło „My chcemy Boga! Żądamy religii w szkołach" zaistniało w 1956, gdy wprowadzono prawo, że katecheza w szkole przestaje być obowiązkowa i staje się dobrowolna. Innymi słowy hasło „My chcemy Boga" w kontekście politycznym pojawiło się w ramach walki o obowiązkową katechezę w szkołach.

Twierdzenie, że walka o religię w jakikolwiek sposób dominowała w ruchu antykomunistycznym w Polsce, jest jego zafałszowaniem. Religia była narzędziem emancypacji a nie jej celem.

Czy możliwe jest nowe otwarcie polsko-niemieckie?

Jeśli ktoś łudził się, że Trump zamierza budować jakiś sojusz strategiczny z Polską przeciwko jej unijnej opozycji oraz że staje się realnym katechonem religijnym, z błędu został wyprowadzony już tydzień później, kiedy prezydent USA udał się na obchody Rewolucji Francuskiej, która jest przecież główną przyczyną zapaści chrześcijaństwa w Europie. Z mowy gestów można było wyczytać, że Trump jest na Francję otwarty tak samo jak i na Polskę, a przecież to Francja jest obecnie główną opozycją Polski w Unii.

Jak to w przypadku Francji, jej opozycyjność to nic osobistego, czyste interesy. Chodzi o to, aby Niemcy nie były tak dominujące w Unii. A są takimi w dużej mierze dzięki splotowi z polską gospodarką. Najlepszą droga do osłabienia Niemiec byłoby wypchnięcie Polski z Unii.

Trzeba o tym pamiętać. Niemcy są od nas tak samo uzależnieni, jak i my od nich.

Dla zatrzymania fali emigracyjnej, dla pobudzenia rozwoju społecznego oraz wyjścia z pułapki średniego rozwoju Polska potrzebuje większej niezależności od niemieckiej gospodarki. A tę niezależność najbezpieczniej byłoby rozwijać w sojuszu gospodarczym z silniejszymi od Niemiec. Jeśli jednak amerykański prezydent przyjeżdża na szczyt o charakterze gospodarczym i niewiele ma do powiedzenia o współpracy gospodarczej, ale wiele o Bogu i o tym, że nie chodzi wcale o budowanie siły gospodarczej czy militarnej, to nie brzmi to jak sensowny projekt sojuszu politycznego. A jeśli dodatkowo tydzień później Trump jedzie do kraju, który jako pierwszy chce chronić swój rynek przed Polakami, którego aktualny prezydent był tym, który osobiście wprowadzał uderzające w Polskę prawa protekcjonistyczne, to znaczy, że sojusz z USA jest pisany palcem po wodzie.

Ostatnie zawirowania polityczne doprowadziły do takiego układu w którym nie powinno się wykluczać zbliżenia politycznego z Niemcami. W okresie przedwyborczym jest to oczywiście niemożliwe, ale gdy już Merkel weźmie kolejne kanclerstwo, kto wie czy nie warto spróbować normalizować relacje polityczne odwołując się do pragmatyzmu, lecz domagając się relacji bardziej równoprawnych. Oczywiście trudno jest mówić o jakichś sojuszach strategicznych, ale normalizacja polityczna może być konieczna, kiedy coraz częściej okazuje się, że na unijnych przyjaciół trudno nam liczyć i nie ogranicza się to wcale do polityki pisowskiej: 27 do 1 było nie tylko w głosowaniu dotyczącym Tuska, ale i w kwestii Nord Stream, kiedy tylko Bieńkowska zagłosowała inaczej, a cała „zjednoczona Europa" nie widziała problemu w naruszeniu solidarności energetycznej. Jeśli teraz Trump zaczyna mówić Obamą, trzeba dojrzeć, że odkąd współpraca niemiecko-rosyjska przez Bałtyk omija Polskę, to Polska nie jest już przeszkodą dla tej współpracy, ale Polska może być zinstrumentalizowana do tego, by naciskać na Niemcy, bez oferowania nam w zamian jakichkolwiek rekompensat czy gwarancji, związanych z osłabieniem niemieckiej gospodarki, które wpłynie także na perturbacje polskiej gospodarki.

Nadzieje związane z wizytą Trumpa w Warszawie były duże, ale okazało się, że szczyt Trójmorza został wybrany jedynie jako otoczka dla ważnej przemowy, która była adresowana nie do polskich polityków, lecz do Kościoła.

Sojusz Prezydenta z Kościołem

Dzięki Trumpowi Kościół poczuł się nadzwyczajnie wzmocniony politycznie i wszedł do gry politycznej. Trudno jest dziś powiedzieć, jakie będą konsekwencje tego wejścia. Nie można oczywiście wykluczać, że będą pozytywne, że Kościół scali społeczeństwo, dzięki czemu łatwiej będzie szło reformowanie państwa. Bardzo bym chciał, aby tak się stało!

Niestety, mam poważne obawy, że efekty mogą być przeciwne, że konflikty zostaną pogłębione.

Co jeśli zgodnie z duchem politycznym hasła „My chcemy Boga" rząd zacznie być naciskany na obowiązkową katechezę? Albo na rozniecanie nowych konfliktów światopoglądowych przed lub w trakcie realizacji innych kluczowych reform?

W liście do Andrzeja Dudy, abp Gądecki pisze z jednej strony o równowadze trójpodziału, wskazując implicite, że Polska nie powinna iść drogą Szwajcarii. Z drugiej jednak pisze o „autentycznej demokracji" — jest to bardzo konkretne pojęcie demokracji opartej na aksjologii katolickiej, które wprowadził Jan Paweł II, przeciwstawiając ją demokracji liberalnej oraz proceduralnej. I niechby polska demokracja respektowała katolickie wartości! Tyle że powinna to osiągnąć metodą debat, perswazji, wychowania, formowania itd. — a nie poprzez czysto proceduralną legislację i narzucenie w oparciu o większość sejmową, przy dużym oporze społecznym. Tego rodzaju legislacje skazują bowiem państwo na stałe konflikty światopoglądowe. A konflikty światopoglądowe mogą przesłonić konflikty materialne i gospodarcze.

Można by przyjąć, że Kościół ma interes w tym, by umocnić w Europie najbardziej katolickie państwo Zachodu, by odbudowywać swoje wpływy. Problem w tym, że odbudowywanie wpływów religijnych wcale nie idzie w parze z odbudową materialną, ekonomiczną. Obawiam się, że Trump w swojej przemowie wiernie oddał optykę Kościoła: My chcemy Boga, ale już niekoniecznie modernizacji i siły gospodarczej. Bo te właśnie czynniki sprzyjają laicyzacji. Widać to na przykładzie Bawarii o której się mówi, że jest najbardziej rozwiniętą częścią Niemiec oraz najbardziej katolicką częścią Niemiec. Problem w tym, że gdy się głębiej wejrzy w dynamikę zmian Bawarii, okazuje się, że wraz z jej największym rozwojem gwałtownie przyspieszyła laicyzacja. Kilka dekad temu 70% Bawarczyków było katolikami, dziś odsetek ten spadł do połowy. Kościół jest w stanie pogodzić się z rozwojem materialnym ludności, gdy się zdecentralizuje i unarodowi. Gdy się spartykularyzuje. W tym celu trzeba by odłożyć na półkę Jana Pawła II i powrócić do Stefana Wyszyńskiego. A Franciszek tego nie ułatwia.

Obecnie mamy taki okres kulturowy, że lewica nam się klerykalizuje, a prawica laicyzuje. Słychać głosy, że papież Franciszek jest liderem światowej lewicy. Gazety, które jeszcze niedawno walczyły o rozdział kościoła od państwa, obecnie grzmią, że rząd nie słucha napomnień papieża. Okazuje się jednak, że Watykan nie zamierza bezczynnie się temu przyglądać.

Główne podziały i konflikty zazwyczaj przebiegają wewnątrz obozów a nie między obozami. I to właśnie obecnie obserwujemy. Prysła w jednej chwili narracja o Kaczyńskim jako władcy marionetek politycznych. Andrzej Duda, który dał się poznać przez sugestywne sceny łapania hostii oraz wizyt jasnogórskich w momentach kluczowych politycznie, zagrał razem z prymasem przeciw Kaczyńskiemu.

Pytanie, czy jest to sojusz doraźny czy trwały? Jeśli trwały, to będzie się on wiązał z koncesjami na rzecz Kościoła, co z pewnością nie przysporzy popularności partii rządzącej, która wbrew medialnym łatkom jest partią świecką.

Kościół nie ma dziś odpowiedniego autorytetu, by występować jako uzdrawiacz wymiaru sprawiedliwości, biorąc pod uwagę, że obciążają go nieprawidłowości związane z działalnością orzeczniczą Komisji Majątkowej, która działała wbrew elementarnym standardom prawnym naszej cywilizacji. Dopiero może się okazać, jak bardzo Kościół polski związany jest z III RP i z licznymi jej słabościami. Tym samym może realnie hamować proces naprawczy państwa. Obym się okazał złym prorokiem!

Kaczyński, Ehrlih, Picketty

Istnieje w Europie jedna prawdziwa demokracja: Szwajcaria. Nie jest ona może optymalna, ale jest to ustrój demokratyczny. Jego istotną cechą jest brak trójpodziału władz, czyli idei sformułowanej przez monarchistę Monteskiusza, która w swoich najbardziej konsekwentnych i czystych formach lepiej służy budowaniu ustrojów quasioligarchicznych niż demokratycznych. Trójpodział da się oczywiście pogodzić z demokracją, lecz warto zauważyć, że najbardziej demokratyczne państwo Europy świetnie radzi sobie bez trójpodziału.

Europejskie demokracje liberalne często są ustrojami de facto quasioligarchicznymi. Polski model demokracji liberalnej w którym nad parlamentem, stoi Trybunał Konstytucyjny, który w oparciu o rozmyte klauzule generalne konstytucji może wyrzucić do kosza de facto dowolną ustawę uchwaloną przez parlament, jest modelową jurystokracją, w której elitarne grono prawników wyznacza realne ramy systemowe, bo konstytucja tych ram wcale nie precyzuje a jedynie szkicuje. Konkret w ten szkic wkłada dopiero Trybunał.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (29)..   


« Politologia   (Publikacja: 26-07-2017 Ostatnia zmiana: 27-07-2017)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 952  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Czerwono-zielono-żółty. Co dla Polski oznacza nowy rząd w Berlinie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10135 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365