Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.699.009 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 618 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Niektórzy z moich przyjaciół chodzą czasem do kościoła lub wybierają inne spokojne miejsce, gdzie mogą rozmawiać z niewidzialną, wszechobecną istotą, która zawsze wie, co powiedzą, ponieważ wie wszystko.
 Religie i sekty » Chrześcijaństwo » Protestantyzm » Luteranizm

Hitler jako nowy mesjasz. Luterański wkład w sukces nazizmu [1]
Autor tekstu:

Dzieje luteranizmu, tak jak i w przypadku prawosławia, zrodziły tradycję uległości wobec państwa i funkcjonowanie kościoła jako narzędzia panujących. Była to więc tradycja zespolenia się z władzą, a duchowni często postrzegali siebie w roli niejako urzędników państwowych. Pastor-opozycjonista było to zjawisko raczej niespotykane.

Marcin Luter za pożądaną uznał władzę bezwzględną. Jego koncepcja surowego władcy trzymającego poddanych w strachu i dyscyplinie mogła być doskonale wyzyskana i wspierać wiernopoddańcze wobec Hitlera gesty ewangelickich protestantów. Uznawał konieczność państwa absolutnego, w którym „miecz księcia powinien być czerwony od ociekającej krwi". Był radykalnym przeciwnikiem demokracji, jako ustroju przeciwnego naturze ludzkiej, utaplanej w grzechu, wymagającej nad sobą bata. Za konieczne uznał rządy oparte na przemocy, władca powinien lud bić, rżnąć, wieszać, palić, ścinać głowy, bić kołem — aby wzbudzić zbawienny strach. Ludowi nie przysługuje żadne prawo do oporu, nawet wobec rządów najbardziej okrutnych i tyrańskich, gdyż „Bóg woli znosić niesprawiedliwą władzę niż lud powstający w imię słusznej sprawy". Do Erazma z Rotterdamu, który wzywał do pokoju, pisze: „Wojna ta jest wojną Boga, naszego Pana. On ją wszczął, On ją podtrzymuje, a ona nie ustanie, dopóki wszyscy wrogowie jego Słowa nie legną niczym łajno u naszych stóp".

Tak więc należy zauważyć również wpływ Lutra w przygotowaniu podłoża dla sukcesu hitleryzmu. „Wydaje się jednak, że niezależnie od zamiarów Lutra jego nauki przywiodły wielu niemieckich protestantów do akceptacji absolutyzmu w dziedzinie polityki. Również i w ten sposób pisma Lutra mogły przyczynić się do przygotowania miejsca dla epoki hitleryzmu" (M.H. Hart).

Kiedy pojawił się Hitler, przywitano go jak zbawcę, męża opatrznościowego. Niewielu z duchownych luterańskich potrafiło dostrzec jego prawdziwe oblicze. Zdecydowana większość tak bardzo chciała wierzyć, że Hitler został posłany im przez Boga, że udzielono mu niemal automatycznego kredytu zaufania. Jak pisał teolog Otto Dibelius: „Przywódcom Kościoła wydawało się, że zapowiada to nadejście nowej ery, w której Kościół stanie się narodową instytucją". Wizja odrodzenia narodowego (w ich rozumieniu: przywrócenia dawnej potęgi narodowej i pozycji kościoła w państwie) opanowała wiele umysłów ewangelickich na tyle, że nawet jeśli z czasem tu i ówdzie pojawiało się coraz więcej sceptycyzmu, to początkowego entuzjazmu nie udało się ugasić do zmierzchu Hitlera.

Karl Barth, teolog protestancki, mówił, iż kościół „niemal jednomyślnie, z prawdziwym zadowoleniem, ba, z największymi nadziejami powitał reżym Hitlera".

W latach 20. grupa prawicowych luteranów powołała Federację Kościoła Niemieckiego, którą zajmowało zwłaszcza wyeliminowanie z niemieckiego chrześcijaństwa śladów żydowskich korzeni. Utrzymywali, iż reformacja została przez Lutra jedynie zapoczątkowana i stale czeka na sfinalizowanie. Nabrali przekonania, że w tym właśnie celu posłany został Hitler. Marcin Luter byłby dlań tym, kim Jan Chrzciciel dla Jezusa.

W latach 1927-1930 dwaj młodzi pastorzy Siegfried Leffler i Julius Leutheuser zdobyli sobie popularność głosząc ideę odrodzenia Niemiec. W 1929 grupa Lefflera-Leutheusera, Turyńscy Chrześcijanie Niemieccy, oświadczyła, iż byłoby to możliwe „jedynie w bezwzględnym podporządkowaniu się Adolfowi Hitlerowi", który był przez nich postrzegany jako wysłannik Boży (Gottgesandte). Pastor Leffler mówił, że jest on „Zbawicielem w historii Niemców (...) cudownym transparentem, oknem, przez które spłynęło światło na historię chrześcijaństwa (...) Hitler stał się podobny do opoki na bezkresnej pustyni, jak wyspa na nieskończonym morzu".

Również trzecia z bardziej znaczących grup pronazistowskich w luterańskich kościele — Niemiecki Ruch Chrześcijański - mogła rywalizować z poprzednimi dwoma. Otóż jako pierwsi wpuścili do swych kościołów umundurowanych nazistów oraz mianowali kapelanów SA, co z czasem weszło do codziennych praktyk ewangelickiego duchowieństwa, nieraz do tego stopnia, że trudno byłoby odróżnić synod kościelny od zebrania NSDAP.



Tak było np. na śląskim synodzie prowincjonalnym obradującym we Wrocławiu w sierpniu 1933 r. "Przeważały bowiem na zebraniu mundury członków S.A. (Niemieckich Chrześcijan). Wybór prezesa, pastora K. Janetzky’ego, powitano okrzykami «Sieg Heil», a na zakończenie odśpiewano, prócz pieśni luterańskiej, hitlerowski «Horst-Wessel-Lied»". Niektórzy wręcz, jak na przykład wrocławski proboszcz dr Urlich Bunzel, urządzali msze specjalnie dla członków SA. Niemieccy Chrześcijanie od października 1932 r. wydawali swój tygodnik „Evangelium im Dritten Reich. Sonntagsblat der Deutschne Christen" (Karol Jonca). Na początku 1933 r. przyłączyło się do nich wielu znanych teologów ewangelickich, m.in. profesorowie Fezer, Rückert, Weiser, G. Kittel (Tybinga), F. Gogarten (Wrocław) i in.

Niemieccy Chrześcijanie pierwszy raz wystawili swoich kandydatów do władz kościelnych w czasie wyborów w Altenburgu w listopadzie 1931. Już wówczas zdobyli niemal jedną trzecią miejsc. Podobnie skończyły się dla nich wybory ogólnokrajowe do władz kościelnych z 12-14 listopada 1932 r.: zdobyli przeciętnie ok. 1/3 w gminnych władzach kościelnych. W wyborach do organu kościoła krajowego (Landeskirchentag) Turyngii, odbywających się zaledwie kilka dni przed przejęciem władzy przez Hitlera, zdobyli 31% głosów, co dało im 16 z 51 miejsc.

Adolf Hitler zasugerował, że warto byłoby przełamać rozdrobnienie istniejących 28 ewangelickich kościołów krajowych i utworzyć jeden ogólnoniemiecki „Kościół Rzeszy" na wzór organizacyjny partii NSDAP, włącznie z zasadą wodzostwa i hierarchii (biskupi i arcybiskupi). Idąc za tym, powyższe grupy dokonały w Berlinie w kwietniu 1932 r. zjednoczenia w Ruch Wiary Niemieckich Chrześcijan (Glaubensbewegung Deutsche Christen). Odtąd Niemieccy Chrześcijanie stali się czołowym przedstawicielem pozytywnego chrześcijaństwa, promowanego przez NSDAP. Pastor Joachim Hossenfelder zostawszy reich-przywódcą, z nabożeństwem patrzył już nie tylko w niebo, ale i na nazistowską hierarchię. Sam zresztą też był członkiem NSDAP, podobnie jak i wielu jego kolegów: dr Wienecke (jeden z czołowych teologów tamtego okresu), reichsleiter dr Kinder, jego zastępca Lanmann i in.



W wyborach z 31 lipca 1932 NSDAP po raz pierwszy zdobyła najwięcej głosów. Wygrała w regionach luterańskich

Przed przełomowymi dla hitleryzmu wyborami z marca 1933 roku w kampanii przedwyborczej propagandę nazistowską wspierały również kościoły ewangelickie. Związek Ewangelicki wydał wezwanie do wiernych: „Ewangeliccy chrześcijanie, pojmijcie powagę i znaczenie tego rozstrzygnięcia wyborczego dla przyszłości (...) opowiedzcie się po stronie przedstawicieli obecnego rządu, by ułatwić im ich twórczą pracę. Pamiętajcie o swej odpowiedzialności: chodzi tu o ocalenie Rzeszy!". A wkrótce po wyborach i rozstrzygnięciu na korzyść nazistów, kościelna gazeta „Allgemeine Evangelisch-Lutherische Kirchenzeitung" zagrzewała: „Dla Kościoła nie jest to czas stania z boku, lecz uczestnictwa, i każdy kolejny dzień uzmysławia nam, że z własnej woli jesteśmy świadkami tworzenia się wielkiej historii (...) Ale mimo ogromnej radości z przełomu, jaki dokonał się w kraju, nie możemy ani jednego dnia zapomnieć o tym, iż wyzwolenie, które byłoby do osiągnięcia poprzez politykę zagraniczną, trzeba jeszcze wywalczyć!"

25 kwietnia 1933 r. tzw. Kolegium Trzech (Kapler, Marahrens, Hesse) złożyło oświadczenie w imieniu Niemieckiej Rady Kościołów Ewangelickich: „Ten historyczny przełom przyjmujemy z wdzięcznością. Bóg nas tym obdarzył. Chwała Mu za to!" Apele te poparł również ówczesny biskup krajowy Hannas Lilje.

Ówczesny obraz śląskiej prowincji kościelnej (po berlińsko-brandenburskiej i saskiej, trzeciej w Rzeszy pod względem liczby wiernych) prof. Karol Jonca kreśli następująco: "Niedużo zdawało się dzielić ewangelicki kościół na Śląsku od całkowitej hitleryzacji. Niższy kler w parafiach oraz masy ewangelików podatne na propagandę narodowych socjalistów wchłaniały ich ideologię, zarzucając lub modyfikując dowolnie nauki kościoła. Oto drobne przykłady z interesującego nas okresu pierwszych miesięcy po przejęciu władzy w Rzeszy przez narodowych socjalistów. Latem 1933 r. rozpowszechniano w śląskiej prowincji kościelnej ulotki redagowane przez pastora J. Kuptscha z Prus Zachodnich szerzące hasła skrajnego antysemityzmu ("Wie dunkt euch um Juda"). Autor opowiadał się za rychłym wydaleniem z Niemiec wszystkich Żydów i pokładał nadzieje w rozwiązaniu kwestii żydowskiej przez kanclerza Hitlera i jego partię. Jak dalece sięgała indoktrynacja, świadczyć może przykład pastora Martina Uberschaara ze Środy Śląskiej, który nie zawahał się zadenuncjować proboszcza Schrötera z wrocławskiej parafii Bethanien, że 13 czerwca 1933 r. ochrzcił żydówkę Ruth Hamburger ze Środy Śląskiej. Mnożyć można by apele i hasła duchownych Niemieckich Chrześcijan, którzy przenosili do gmin ewangelickich slogany narodowych socjalistów. Płomienny zwolennik Niemieckich Chrześcijan pastor Bauke z Jawora w artykule pt. Historyczna godzina kościoła ewangelickiego, pisał o zgodności dążeń narodowych socjalistów w dziedzinie politycznej i Niemieckich Chrześcijan w kościele, zmierzających wspólnie do osiągnięcia pełnej jedności narodu i kościoła. (...) W takim kościele nie było już miejsca dla duchownych «niearyjczyków»". Spośród 915 duchownych tej prowincji w roku 1933, ok. 500 stało po stronie Niemieckich Chrześcijan.

24 czerwca 1933 r. pruski minister nauki, sztuki i wychowania narodowego, powołał radcę sądu krajowego, Augusta Jägera, na stanowisko komisarza państwowego dla wszystkich kościołów krajowych Prus. Ten nazajutrz powołał pełnomocników do poszczególnych ewangelickich prowincji kościelnych, którzy mieli się zająć reorganizacją kościołów w centralistycznym kierunku.

Niemieccy Chrześcijanie zdobywali sobie coraz większą popularność w łonie ewangelickiego Kościoła i w wyniku wyborów do władz tegoż Kościoła z 23 lipca 1933 odnieśli zwycięstwo, zdobywając ok. 70% głosów. Niemal wszystkie organy kościelne były już ich (opanowali 7 z 8 stanowisk prezydentów synodów kościelnych). Nowo wyłoniony staropruski Senat Kościelny powierzył Niemieckim Chrześcijanom niemal wszystkie godności biskupie.

Przeniesienie zasady wodzostwa do Kościoła, co wydało się Blackhahnowi „prawdziwie ewangeliczne", miało się wyrażać w powołaniu „biskupa Rzeszy", urzędu dotąd nieznanego w dziejach ewangelików. Reichsbischof miał być dożywotni i nie podlegać kontroli żadnego innego organu kościelnego. Hitler zasugerował ewangelikom, iż życzyłby sobie widzieć na tym stanowisku wielebnego Ludwika Müllera, pełnomocnika do spraw kościołów ewangelickich. Słowo stało się ciałem 27 września na Synodzie Narodowym, a nowy wódz Kościoła określił Adolfa Hitlera i jego narodowy socjalizm „podarkiem od Boga", a nieco później wezwał, by Kościół przyłączył się do walki wraz z państwem faszystowskim, przeciwko materializmowi, bolszewizmowi i pacyfizmowi.



Biskup Ludwik Müller w czasie otwarcia Synodu Narodowego w Wittenberdze.


1 2 Dalej..
 Zobacz komentarze (9)..   


« Luteranizm   (Publikacja: 07-03-2018 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 921  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Węgry usunęły gender studies z uniwersytetów jako "formę wojny kulturowej"
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10200 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365