Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
152.918.567 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7295 tekstów. Zajęłyby one 28790 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2201 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Biskupi nie zawsze chętnie patrzą na księży-społeczników. Modlitwa przez pracę ich obraża, domagają się dni wolnych na modlitwę."
 Tematy różnorodne » Ekologia i ekozofia

Mieszczański syndrom Bambiego. Szymonowi Hołowni do sztambucha [1]
Autor tekstu:

Sądziłem, że po tym, jak Minister Środowiska oraz Polski Związek Łowiecki zdementowali jako fake newsa powielaną masowo przez media informację o tym, jakoby w styczniu i lutym nakazano odstrzał 210 tys. dzików, tudzież po głosie samej Komisji Europejskiej chwalącej polskie plany odstrzału dzika, że dzika histeria opadnie, a „obrońcy dzika" przyznają, że dali się ponieść. Nic z tych rzeczy. Uważają oni, że ministerstwo kłamie co do swoich planów, wściekają się także na Komisję Europejską. Ruch ten przyjmuje wszelkie cechy nowego ruchu religijnego i w takich kategoriach powinien być traktowany.

Wbrew temu, co się wielu wydaje, dzika awantura nie jest sztucznie wytworzonym tematem zastępczym. Jest ona ekspansywnym nowym ruchem religijnym, który coraz mocniej wstrząsa życiem społecznym, usiłując paraliżować wiele sfer gospodarczej aktywności człowieka.

Tekst składa się z trzech części: 1) analiza „listu otwartego" akademików w świetle aktualnej wiedzy naukowej zawartej w materiałach głównych ośrodków zajmujących się walką z ASF; 2) analiza argumentów ekologów; 3) ruch obrony dzika w świetle tzw. syndromu Bambi.

1. „List otwarty naukowców w obronie dzika"

Sztandarowym argumentem dzikiej histerii ma być głos kilkuset naukowców. W rzeczy samej na stronie naukadlaprzyrody.pl jest list otwarty naukowców w sprawie dzików. W drugim akapicie owego listu czytamy: „Od 12 stycznia do końca lutego br. myśliwi mają przeprowadzić masowy, skoordynowany odstrzał dzików na zdecydowanej większości terytorium kraju. Odstrzelonych ma zostać nawet 210 tys. tych zwierząt". Jest to fake news, na co wyraźnie wskazało zarówno Ministerstwo Środowiska, jak Polski Związek Łowiecki — nie ma żadnych pism ani ustnych wypowiedzi władz, które by zawierały tego rodzaju informację. Jedyne do czego ów list może być użyty to wyjaśnienie, dlaczego polskie uczelnie są tak nisko w globalnych rankingach: skoro ponad tysiąc (sic!) akademików podpisało się pod ewidentnym fake newsem, to znaczy, że krytycyzm jest na polskich uczelniach towarem nader deficytowym.

Co jednak kluczowe, fake news nie jest główną słabością owego listu. Autorzy opierają swoje tezy o bezcelowości intensyfikacji polowań na wytycznych Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz na puławskich ekspertach. W istocie EFSA wydała w 2014 rekomendacje w których wskazuje, że depopulacja dzika jest nieskuteczna i może nawet zwiększać ryzyko ekspansji ASF. Dane empiryczne z poszczególnych krajów skłoniły EFSA do diametralnej zmiany zdania. Już w 2015 wydano nowe rekomendacje, w których czytamy, że ogromna depopulacja dzika na obszarach występowania wirusa i w strefach buforowych, sięgających nawet 200 km, pozwoli na ograniczenie ekspansji ASF (Zobacz: Bartłomiej Popczyk, Zarządzanie populacją dzika Sus scrofa w Polsce, Zarządzanie populacjami zwierząt, Warszawa 2016.)

Zamiast depopulacji dzika, która ma być „pozorowanym" środkiem walki z ASF, nasi akademicy proponują „najskuteczniejszy według EFSA" sposób walki z ASF: "nadzór bierny", tj. odnajdywanie padłych dzików. Poza tym „prawdziwą przyczyną rozwoju ASF w Polsce" nie są według naszych akademików dziki, lecz „brak bioasekuracji i niewystarczająca kontrola sanitarna w branży trzody chlewnej".

EFSA bardzo gruntownie zajmuje się epidemią ASF i bardzo uważnie śledzi walkę z nią w poszczególnych krajach. Aktualne rekomendacje EFSA zawarte są w publikacji Epidemiological analyses of African swine fever in the European Union zawartej w „EFSA Journal" z 29 listopada 2018. Podane przez naszych akademików czynniki ryzyka oraz sposób walki z ASF są sprzeczne z rekomendacjami EFSA.

Tylko w Rumunii brak bioasekuracji może być główną przyczyną rozwoju ASF (zanotowano tam 1073 przypadków ASF u trzody chlewnej i 155 u dzików). We wszystkich innych krajach głównym wektorem rozwoju ASF są dziki. W Polsce do końca października 2018 zanotowano 210 przypadków ASF u trzody chlewnej i aż 4821 u dzików. Jeśli idzie o czynniki ryzyka ASF u dzików i trzody, EFSA stwierdza: u dzików głównym czynnikiem ryzyka jest gęstośc populacji, u trzody chlewnej: nie ma wystarczających danych naukowych, by stwierdzić, jakie są czynniki ryzyka ASF u trzody chlewnej.

Walka z ASF musi być wieloaspektowa, ale niedorzecznością jest postulowanie zastąpienia odstrzału nadzorem biernym czy bioasekuracją. O ile w 2015 EFSA rekomendowała masowy odstrzał jedynie na obszarach występowania ASF i w strefach buforowych, o tyle w 2018 masowy odstrzał rekomendują także dla innych obszarów. Według EFSA:

1. Należy poszukiwać najefektywniejszych metod polowania dla zmniejszenia populacji dzików.

2. Należy wydatnie zwiększyć plany łowieckie na obszarach odległych od występowania wirusa, natomiast na obszarach sąsiadujących z terenami zainfekowanymi polowania powinny być prowadzone na maksymalnych możliwych poziomach.

3. Odstrzał powinien obejmować dziki w wieku reprodukcyjnym (lochy i knury), a także młode warchlaki.

4. Ograniczenia łowieckie, takie jak zakaz strzelania do loch, powinny być maksymalnie zliberalizowane, aby zmaksymalizować redukcję populacji dzików.

5. Należy znieść zakazy polowania na obszarach chronionych, takich jak parki narodowe.






Ileż było krzyku, gdy w Polsce w 2017 zezwolono odstrzał dzika w parkach narodowych. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot alarmowała: Myśliwi przejmują parki narodowe i rezerwaty. Obnażamy skandal przyrodniczy o randze dewastacji Puszczy Białowieskiej. Zarzucano, że niecny Szyszko poszedł na rękę lobby myśliwych, którzy dybali na atrakcyjne tereny łowieckie. W rzeczywistości Polska jedynie wdrażała zalecenia EFSA dotyczące walki z ASF. Wszystkie środki, jakie podejmowano były realizacją konkretnych zaleceń Unii Europejskiej, opartych na badaniach naukowych.

List otwarty naukowców podaje jakoby odstrzał był nieskuteczny, ponieważ mimo masowego odstrzału w minionych latach, ASF wyraźnie sie rozprzestrzenia. Problem jednak w tym, że intensyfikacja polowań jest za mała i za krótka. Gdzie ten masowy odstrzał, skoro w 2016 mieliśmy tyle samo dzików (229 tys.), co w 2012 roku (232 tys.). W 2014 mieliśmy 258 tys. dzików. Minister Kowalczyk podaje, że wedle obecnych szacunków w marcu 2019 będziemy mieli 250 tys. dzików. Nie ma więc zalecanego przez EFSA wielosezonowego obniżenia populacji dzików. Trudno więc spodziewać się efektów zahamowania ekspansji ASF, skoro nie wdrożono jak dotąd wielosezonowego obniżenia gęstości populacji.

Z ASF nie walczy się na obszarze zakażonym, lecz obok niego potrzeba stworzyć pas buforowy o szerokości 50-200 km, gdzie populacja dzika zostanie maksymalnie zredukowana. Ten projekt jest dopiero wdrażany. Wskutek gwałtownych protestów może natomiast zostać wyhamowany.

Autorzy listu piszą o braku bioasekuracji w Polsce. Tezy te opierają się na raporcie NIK sprzed roku, który faktycznie podnosił ten problem. Tyle że w ciągu ostatniego roku wyciągnięto wnioski z raportu NIK. Główny Lekarz Weterynarii podaje, że tylko w ciągu 10 pierwszych dni 2019 stwierdzono 60 przypadków ASF wśród dzików, natomiast od 4 miesięcy nie stwierdzono ani jednego przypadku ASF u trzody chlewnej — „co świadczy o skuteczności bioasekuracji i wysokim poziomie przestrzegania jej zasad przez rolników", podkreśla komunikat GLW. Brak bioasekuracji to mit medialny.

Dalej nasi akademicy od listu otwartego piszą, że depopulacja dzika może zaburzyć leśny ekosystem, bo dziki „pełnią w lasach rolę sanitarną" i żywią się szkodnikami drzew, „roznosząc nasiona, odgrywają ważną rolę w naturalnym odnowieniu lasu". Bez dzików będziemy mieli plagę kleszczy. Należy zatem zapytać, skoro naraz dzik jest tak kluczowy dla naszych lasów, to jak one sobie radziły przed wojną. W 1929 w naszych lasach żyło 7,6 tys. dzików, w 1972 było ich 39 tys., zaś w roku 1985 — 46 tys. Skoro dzielne dziki chronią nas przed boreliozą, to dlaczego w 2004 mieliśmy w Polsce 4 tys. zachorowań na boreliozę przy populacji dzików wynoszącej 152 tys. Dziesięć lat później populacja dzików urosła do 258 tys., lecz liczba zachorowań na boreliozę zamiast spaść to urosła do 14 tys. Jak to możliwe, że o pladze kleszczy Sanepid alarmuje dopiero w ostatnich latach, gdy mamy potężną populację dzika? Jeśli to dzięki dzikom nasze drzewa są chronione przed szkodnikami, to dlaczego epidemia kornika drukarza ma miejsce właśnie w okresie istnej eksplozji populacji dzików?

W takiej skali jak obecnie, dzik nie jest typowym elementem leśnego ekosystemu, lecz pokłosiem ocieplenia klimatu. Według badań gwałtowny przyrost populacji dzika jest anomalią notowaną od roku 1980: „Ciepłe lata sprawiły, że dęby i buki produkują o wiele więcej nasion, co sprawia, że bogaty energetycznie pokarm jest dostępny w przyrodzie przez całą zimę. Nie ma więc trady­cyjnego przednówka, który regulował liczebność populacji. Równocześnie zmiany w rolnictwie, przede wszystkim rozwój upraw kukurydzy i rzepaku, dołożyły do dziczej diety dodatkowe gigantyczne ilości wysokoenergetycz­nej karmy."

Dzik jest zatem nowinką związaną z globalnym ociepleniem oraz rozwojem rolnictwa. Zdumiewające, że walcząc na co dzień ze skutkami globalnego ocieplenia zielone środowiska naraz przekonują, że jego skutki w zakresie populacji dzika są tak niezbędne dla istnienia naszych lasów.

Tymczasem zahamowanie ekspansji dzika to jedno z istotnych wyzwań niwelowania negatywnych skutków ocieplenia klimatu. Bez nadzwyczajnych środków zaradczych populacja dzika będzie rosnąć wykładniczo, powodując coraz większe szkody gospodarcze i społeczne. Gdyby wprowadzono postulowany przez niektóre środowiska antymyśliwskie zakaz polowań na dziki, po 3 zaledwie latach ich populacja mogłaby urosnąć do 7,6 mln! (Popczyk 2016). Efektem byłaby dewastacja rolnictwa, niemożność wejścia do lasów, lawinowy wzrost wypadków na drogach z udziałem zwierząt, powszechność dzików we wszystkich miastach.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (51)..   


« Ekologia i ekozofia   (Publikacja: 13-01-2019 Ostatnia zmiana: 14-01-2019)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 928  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Polnische Krakauer czyli polska żywność w niemieckim Lidlu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10241 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365