Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
169.071.982 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1018 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Człowiek mądry więcej pożytku wyciągnie z posiadania wrogów, niż głupiec z posiadania przyjaciół."
 Tematy różnorodne » Ekologia i ekozofia

Mieszczański syndrom Bambiego. Szymonowi Hołowni do sztambucha [2]
Autor tekstu:

Podsumowując, „list otwarty naukowców" w sprawie dzików jest opinią opartą na fałszywych informacjach oraz nieaktualnych danych EFSA. Szermowanie nim nie ma nic wspólnego z racjonalną argumentacją, jest jedynie próbą forsowania ideologii w oparciu o efekt autorytetu. Choć nie jestem zwolennikiem tego rodzaju argumentacji, możemy wskazać, że głównym polskim specjalistą od ASF jest prof. Grzegorz Woźniakowski, kierownik puławskiego Zakładu Chorób Świń Państwowego Instytutu Weterynaryjnego. Ów zakład jest najważniejszą polską jednostką zajmującą się ASF, dlatego też Woźniakowski jest nr 1, jeśli chodzi o problem ASF w Polsce, m.in. pod jego kierownictwem pracuje się nad szczepionką na ASF. Autorzy „listu otwartego naukowców" uwiarygadniają swój apel powołując się na „Ekspertów z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach", tyle że próżno szukać podpisów owych ekspertów pod listem.

O tym, co naprawdę uważają polscy eksperci od ASF możemy się dowiedzieć na stronach Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, gdzie profesorowie Woźniakowski i Niemczuk wskazują, że odstrzał ogranicza ekspansję ASF: „na Litwie przypadki ASF u dzików zostały ograniczone, poprzez radykalną redukcję populacji tych zwierząt, do regionu występowania choroby w 2016 roku", w Polsce natomiast: „Rosnąca liczba przypadków w kraju może być spowodowana zbyt wolno redukowaną populacją dzików w stosunku do jej przyrostu oraz nie wystarczającą skutecznością w podejmowaniu zwierząt padłych z powodu ASF. (...) w celu ograniczenia dalszego szerzenia się choroby należy podjąć radykalne środki w zakresie depopulacji oraz efektywnej eliminacji i utylizacji szczątków padłych dzików." Prof. Woźniakowski jest jednym ze współautorów rekomendacji EFSA w sprawie skutecznej walki z ASF. Choć autorzy listu manipulująco usiłują przypisać ekspertom z Puław pogląd jakoby należało zastąpić odstrzał dzików skuteczną bioasekuracją, owi eksperci wyraźnie wskazują, że bioasekuracja chroni jedynie trzodę chlewną. Podstawowym natomiast czynnikiem ograniczającym ekspansję ASF jest „radykalna depopulacja" dzików.

Radykalna depopulacja nie oznacza całkowitej eksterminacji, lecz ustabilizowanie populacji dzików na poziomie sprzed anomalii po 1980, czyli na poziomie kilkudziesięciu tys. sztuk w całym kraju.

Ekofejki

Popularny serwis ekologiczny Nasze lasy zarzucił Racjonaliście rozsiewanie „fake-informacji". Według ekologów nie ma w istocie żadnego stanowiska KE, które chwaliłoby polskie władze, a jedynie wypowiedź anonimowego urzędnika, którą podał RMF, tudzież „mętna i ogólnikowa wypowiedź rzeczniczki KE, w której nie padły słowa poparcia dla depopulacji dzików, a jedynie opinia, że Polska wywiązuje się wytycznych KE o odstrzale. Rzeczniczka nie odniosła się do ujawnionych ostatnio planów MŚ i PZŁ". Anonimowy urzędnik powiedział RMF, że Polska "wzorowo" realizuje nowe zalecenia EFSA. Treścią tych zaleceń jest maksymalny odstrzał dzików. Kolejnego dnia anonimową wypowiedź urzędnika potwierdziła nieanonimowa rzeczniczka Komisji Europejskiej. Wiadomość tę potwierdziły wszystkie ważne serwisy zagraniczne, np. serwis naukowy phys.org podaje, iż Komisja Europejska poparła polskie plany odstrzału dzików, gdyż są one skutecznym sposobem hamowania ASF: EU OKs Poland's wild boar slaughter to fight swine disease. Trudno o bardziej wyraźne poparcie przez Komisję odstrzału dzików.

Komisja Europejska nie musi expressis verbis popierać projektów depopulacji, gdyż takie są zalecenia podstawowych czynników autorytatywnych: EFSA w skali europejskiej oraz ekspertów puławskiego Zakładu Chorób Świń, który dla instytucji państwowych jest jedyną właściwą jednostką w zakresie naukowej opinii na temat ASF.

„Nasze lasy" uparcie forsują tezę, że zarządzony odstrzał dzików prowadzony ma być na skalę znacznie większą niż przewiduje na ten rok plan łowiecki: 185 tys., że ma być prowadzony jakiś nadzwyczajny „odstrzał sanitarny" poza planem, „więc planowane liczby odstrzału z tabelek PZŁ nie mają tu zastosowania", że zmasowany odstrzał ma być także prowadzony poza obszarami objętymi ASF. „Rekomendacja Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego zakłada redukcję populacji dzików do 0,1 osobnika/km2, czyli praktycznie do zera na znacznych obszarach kraju." — grzmią ekolodzy.

Są to informacje wyssane z palca. Odstrzał sanitarny realizowany jest w ramach corocznych planów łowieckich. Ministerstwo faktycznie chciałoby nieco podwyższyć wykonanie planu, ale nie o 200 tys., lecz do 200 tys. Główny Konserwator Przyrody, Małgorzata Golińska, która jest zarazem wiceministrem środowiska mówi:

„Rekomendacje są z 2017 roku i od tamtego czasu nic nowego się nie pojawiło, jestem więc zaskoczona tą wrzawą, tym bardziej, że pozyskanie dzika w tym roku jest niższe niż w latach ubiegłych, rekomendacje są te same, jakie były w roku 2017, w roku 2018, a tu nagle w 2019 wzbudzają emocje. Być może jest to niezrozumienie tematu. Wiele osób nie wierzy, że mówimy o planie łowieckim na lata 2018/2019, w którym zapisano tę minimalną liczbę dzików do pozyskania na poziomie 185 tys. do którego jakoby minister kazał dostrzelać dodatkowe 200 tys. dzików. Niczego takiego minister nie kazał i stąd może ta wrzawa nazywana 'rzezią'. To co się ma dziać naprawdę w styczniu to jest koordynacja wcześniej zaplanowanych polowań w tym celu, by polowania nie dosprowadziły do rozprzestrzeniania się wirusa".

A zatem zmyślona przez akademików i ekologów „rzeź styczniowa" nie ma na celu zwiększenia planowanego odstrzału, lecz ...taką koordynację polowań, by wzmocnić zasady bioasekuracji wśród myśliwych (sic!). Nie chodzi o radykalne podwyższenie planu polowania, lecz takie polowania, by realizacja zakładanego planu odbyła się bez niepotrzebnej ekspansji ASF. Stąd zbiorowe polowania.

O co natomiast chodzi z planem depopulacji do 0,1 os./km2 „czyli praktycznie do zera"? Otóż, jak wskazała Golińska, nie jest to aktualne zarządzenie, lecz dokument sprzed dwóch lat. Dostępny online tutaj. Nie wprowadza on depopulacji do 0,1 os./km2, lecz jedynie na wschód od Wisły, na zachód od Wisły oraz w parkach narodowych — 0,5 os./km2. Wielkość 0,1 wzięła się stąd, że w państwach bałtyckich udawało się ograniczać ekspansję ASF przy takim właśnie zagęszczeniu. Trzeba podkreślić, że populacja dzików na zachodzie kraju jest znacznie wyższa niż na wschodzie kraju (jest to pokłosiem związania jej dynamiki z klimatem). Nie chodzi zatem o depopulację „praktycznie do zera", jak kłamią ekolodzy, lecz jak wskazuje Michał Miazga — do 100 tys., czyli do poziomu z początku lat 90. Jak podaje GUS w roczniku Leśnictwo 2018, populacja dzików na dzień 10 marca 2018 wynosiła 87,9 tys. Zatem rekomendacje rządowe zostały wykonane już przed początkiem obecnego sezonu, i dlatego właśnie w aktualnym sezonie znacząco zmniejszono planowany odstrzał.

Podkreślmy: w ubiegłym roku łowieckim odłowiono 308 tys. dzików, w tym roku odłowionych ma zostać łącznie ok. 200 tys. dzików. Oznacza to, że w tym roku nie zwiększono odstrzału, jak grzmią ekodziałacze, lecz bardzo wydatnie go zmniejszono: o 110 tys.!

Poza tym nie byłoby niczym strasznym, gdyby na potrzeby walki z ASF faktycznie zredukowano populację dzika do 0,1 sz./km2. Po ustąpieniu zagrożenia szybko wróciłaby ona do obecnego stanu.

Ekologów oburza także intensyfikacja odstrzału poza obszarem z ASF, co jest zupełnym niezrozumieniem epidemiologii ASF. Na samym obszarze występowania ASF można wprowadzić nawet czasowe ograniczenie polowań, by zwiększyć bioasekurację. Depopulacja dzika jest natomiast szczególnie istotna poza obszarem występowania ASF, by tworzyć pas buforowy oraz minimalizować ekspansję. O tym mówią rekomendację EFSA.

Kiedy okazało się, że 200 tys. dzików do odstrzału w ciągu dwóch miesięcy to fake news, a skala odstrzału na ten rok jest znacznie mniejsza niż w latach ubiegłych, by ratować twarz obecnych masowych protestów w „obronie dzika" ekolodzy zmienili taktykę i zaczęli głosić, że nie chodziło im wcale o skalę odstrzału, lecz o to, że zły PiS wprowadził nakaz strzelania do prośnych loch (czy jak antropomorfizująco ujmują to ekolodzy: „ciężarnych"). Jest to kolejna bzdura. To nie PiS wprowadził zgodę na odstrzał prośnych loch, lecz rząd Kopacz w roku 2014. Obecny minister środowiska pod wpływem protestów wydał rekomendację, by do owych loch nie strzelać. Decyzja ta doprowadzi o dalszego wzrostu populacji dzika oraz ASF. Konieczność odstrzału loch opiera się na rekomendacjach EFSA. To nie PiS chce odstrzału prośnych loch, lecz wyraźnie domaga się tego Komisja Europejska, której przedstawiciel mówi, że jest to bezwzględnie potrzebne, gdyż „Pozostawienie jej [prośnej lochy] przy życiu oznacza jeszcze większe ryzyko, gdyż choroba poprzez warchlaki rozprzestrzeni się kilka albo kilkanaście razy szybciej".

Strzelanie do loch jest obecnie jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie populacji dzika. Bez tego nie można zrealizować zakładanych dla potrzeb walki z ASF celów ograniczenia populacji czy tworzenia stref buforowych. Samo zwiększenie odstrzału nie prowadzi do ograniczenia populacji dzików. Np. w sezonie 2007/2008 radykalnie zwiększono odstrzał ze 130 tys. do 200 tys., lecz w żaden sposób nie ograniczyło to ekspansji populacji dzika, która wzrosła ze 158 tys. do 187 tys. Populację dzika udawało się ograniczać jedynie od sezonu 2015/2016 czyli od pierwszego sezonu w którym zaczęto strzelać do prośnych loch. Jeśli zatem myśliwi odmówią realizacji zaleceń unijnego urzędu od bezpieczeństwa żywności oraz kategorycznych żądań Komisji Europejskiej, bez względu na skalę odstrzału, populacja dzika będzie najpewniej rosła i tym samym rosła będzie ekspansja ASF.

Syndrom Bambi

Frontmenem „obrońców dzików" jest Szymon Hołownia, dziennikarz TVNu, autor książki „Boskie zwierzęta", w której połączył katolicyzm z ekoreligią, pisząc o zbawieniu zwierząt oraz o grzechu jedzenia mięsa. W swoich popularnych wpisach mających tysiące poleceń, Hołownia wzywa do blokowania polowań i zwraca się do dzików: „W przeddzień jego egzekucji chciałbym więc powiedzieć: dziku, jestem z tobą, strasznie mi wstyd za mój gatunek."


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (51)..   


« Ekologia i ekozofia   (Publikacja: 13-01-2019 Ostatnia zmiana: 14-01-2019)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 949  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Kultura narzekania
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10241 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365