Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.265.736 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7284 tekstów. Zajęłyby one 28740 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3447 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
John Diamond - Cudowne mikstury. Podręcznik sceptyka
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
Ileż próżności trzeba ukrywać (..) usiłując stwarzać pozory, że jest się zamierzonym elementem boskiego planu? Ileż szacunku wobec siebie należy poświęcić po to tylko, by nieustannie tarzać się w świadomości własnych grzechów?
 Kościół i Katolicyzm » Doktryna, wierzenia, nauczanie » Teologumenony

Eucharystia - co to jest ?
Autor tekstu:

"Nikt nie może wątpić, że najwyższy kapłan ma zawsze
absolutną władzę przyzwalania czy też potępiania.
Jednak ani on, ani żadna istota ludzka nie jest zdolna sprawić,
by jakieś twierdzenia były prawdziwe lub fałszywe wbrew temu,
jakie są ze swej natury. Ze wszystkich nienawiści, nie ma
większej, niźli nienawiść ciemnoty do wiedzy"

Galileusz

Dogmatami nazywa teologia katolicka kanony niepodważalne, stanowiące fundament Objawienia, jak np. istnienie jedynego Boga w trzech osobach, Eucharystia, Niepokalane Poczęcie Matki Boskiej czy Zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny. Papież, jako zwierzchnik Kościoła katolickiego dysponuje, jak wiadomo, aparatem władzy, którym jest w pierwszym rzędzie Kuria Rzymska. Każda myśl, każde nowe sformułowanie czy stwierdzenie jest cedzone wielokrotnie z punktu widzenia różnych potrzeb Kościoła i dyscyplin teologicznych. Przez oczka tego sita nie może prześlizgnąć się nic, co mogłoby zawierać doktrynalną, formalną czy kanoniczną sprzeczność z Objawieniem i jego wykładnią. Przejęta z judaizmu „biesiada dziękczynna" zwana eucharystią z czasem stała się kulminacyjnym elementem kultu chrześcijańskiego. Podania ewangeliczne nie pozwalają jednoznacznie ustalić, czy Ostatnia Wieczerza odbywała się w ramach biesiady paschalnej czy też innej, uprawianej w rozmaitych formach przez ówczesne sekty żydowskie. Ewangeliści nie podają dokładnie ani szczegółów tej pożegnalnej uczty, ani nie cytują dosłownie słów Jezusa zwanego Chrystusem. Opisy ewangelistów odzwierciedlają nieco późniejsze zwyczaje, które stopniowo ustalały się w poszczególnych gminach chrześcijańskich. Pewne jest, że obrzęd biesiady eucharystycznej we wczesnym chrześcijaństwie nie wzorował się na obrzędach uczty paschalnej, ale na zwyczajach biesiad synagogalnych albo tych, które były uprawiane przez wspólnoty judaistyczne. Do takich wniosków dochodzi dzisiaj większość teologów — historyków liturgii. Biesiada stanowiła podstawowy element wszelkiego typu zebrań, od uczt „filozoficznych" do styp pogrzebowych, była symbolem wspólnoty, zasadniczą społeczną formą życia kulturalnego. Według tradycji ewangelistów, działalność Jezusa rozwijała się w powiązaniu ze zwyczajami biesiadnymi. Ewangelie opisują biesiady w kanie Galilejskiej, różne liczne uczty u faryzeuszów, biesiadę dla ludu na górze, ucztę pożegnalną i zapowiadają jeszcze ucztę, która ma się odbyć w czasach eschatologicznych. Wspólne „łamanie się chlebem" symbolizowało duchową wspólnotę z doktryną Jezusa dzięki spożywaniu — jak to tłumaczy Jan — chleba niebieskiego, chleba nowego żywota. Koncepcja Pawła utorowała drogę sakryfikalnej koncepcji rytuału anamnezy na podstawie rozbudowanej symboliki pojmującej Jezusa Chrystusa jako nowego baranka paschalnego. W pierwszej fazie rozwoju kultu chrześcijańskiego istniały dwa typy „wieczerzy": jeden był tylko wyrazem wspólnoty, „łamaniem się chlebem" i oczekiwaniem eonu eschatologicznego [ 1 ], drugi był rodzajem uczty połączonej że wspominaniem śmierci Jezusa, nawiązującej do żydowskiej symboliki paschalnej. Typ pierwszy miał charakter bardziej profetyczny, sekciarski i polityczny, w drugim natomiast przeważała tendencja bardziej hierarchiczna, kapłańska i społecznie konserwatywna. List Pawła do Koryntian jest właśnie wyrazem walki między obu koncepcjami, która zakończyła się zwycięstwem Pawła, oddzielającej ryt wspominający śmierć i zmartwychwstanie od podstawowych ram biesiady, z których rozwinęła się pierwotnie eucharystia pojmowana wyłącznie jako „łamanie się chlebem". W drugiej koncepcji coraz większego znaczenia nabiera również dzielenie się winem, choć — jak to wynika źródeł — zwyczaj „picia krwi Pańskiej" spotykał się, jako czysto pogański, z licznymi oporami. Z czasem eucharystia w nowej formie staje się obrzędem, który już niewiele ma wspólnego z pierwotną ucztą. Jest już obrzędem w którym hierarchia kapłańska odgrywa przodującą rolę.

Eucharystia (gr. eucharistia — dziękczynienie) w nauce Kościoła katolickiego to sakrament symbolizujący ciało i krew Chrystusa. Jezus zwany Chrystusem nakazał spożywać ciało i pić swoją krew. Jest to symbol, alegoria, mistyczne staropogańskie (barbarzyńskie) łączenie się z bóstwem, jakże obrzydliwe w swojej wymowie. Ale należy zrozumieć i usprawiedliwić ten element wierzeń, gdyż w historii ludzkości, pokutuje on od najdawniejszych czasów. Tak zwana „komunia święta" odwołuje się do pogańskich wierzeń, w których główną cechą jest kanibalizm, a więc zgodnie z pierwotnymi wierzeniami, łączenie się „w jedno" człowieka z bóstwem. Chrześcijaństwo, (jakkolwiek stara się zamazywać pogańskie źródła i pochodzenie), przejęło te wierzenia i obrzędy gdyż bez nich nie ma żadnej religii. Trudno bowiem wymyślić bezkrwawe łączenie się z bóstwem. We wczesnym średniowieczu papieska „eucharystia" była w swej obrzędowej formie „teatrem władzy", spektaklem dokładnie wyreżyserowanym, który skrupulatnie rozdziela role między dwie klasy rzymskiej społeczności: świtę papieża i rzymską arystokrację — lud już wtedy się nie liczył. Ingres papieża na koniu przypomina częściowo triumfalne wjazdy dawnych imperatorów. Wraz z klerem otacza go również arystokracja rzymska, która od papieża otrzymuje święty chleb oraz zaproszenie na ucztę w pałacu Laterańskim. Z drugiej zaś strony mamy lud, pospólstwo, cieszące się pięknym widowiskiem, słuchające śpiewów i modłów, choć nie rozumiał już łaciny klasycznej, którą posługiwał się kler w swych nabożeństwach. W następnych wiekach rozdział między klerem a wiernymi powiększał się. Na Wschodzie „eucharystię" odprawiano za kotarami ikonostasu, na Zachodzie pozostawała widoczna, ale odprawiana w języku brzmiącym dość obco dla uszu przeciętego Europejczyka. Wspaniałe ceremonie o charakterze teatralnym odbywały się przede wszystkim w większych ośrodkach, tam gdzie odpowiednio instruowany kler i wyszkolone chóry mogły sprostać wymaganiom rytuału. Starannie należy odróżniać teologiczne spekulacje i rozprawy średniowiecznych liturgistów, komentujących znaczenie obrzędów mszalnych, od świadomości religijnej współczesnego społeczeństwa. Wierni chodzili na mszę ale nie rozumieli jej pierwotnego znaczenia. Eucharystia przestała być (jak kiedyś) wspólną biesiadą, i trudno im było zrozumieć, co oznacza tak zwana „ofiara bezkrwawa". Dla przeciętnego chrześcijanina — co mamy do dzisiaj — msza byłą i jest obrzędem, w którym uczestnictwo w określone dni jest przez Kościół (czasem i państwo) nakazane; ofiarę mszalną pojmowano jako obowiązek złożenia daniny na rzecz kultu w postaci „płodów ziemi" lub datków pieniężnych. Mszę można było „zakupić", co teologowie uzasadniali jako złożenie datku na intencję mszalną. W przebiegu samej ceremonii, począwszy od końca X wieku, punktem kulminacyjnym nie była (jak obecnie)konsekracja chleba i wina — łacińska formuła półszeptem wymawiana przez kapłana była bowiem przez przeciętnego widza niezauważalna — ani też komunia, do której przystępowano bardzo rzadko, ale nowy ryt wprowadzony przez Kościół dla wzbudzenia bardziej aktywnego kultu symbolu eucharystycznego. Obrzędem tym było podniesienie świętej hostii i kielicha napełnionego winem. Tłumy zaczęły teraz przychodzić do kościołów, aby ujrzeć podniesionąhostię, symbol żywegoboga, Jezusa, podobnie jak w starożytnym Eleusis mistowie z czcią oglądali ukazany im przez hierofantów święty kłos bogini Demeter. Tu i tam element widowiskowy wziął górę nad samą akcją, co często zdarzało się w dziejach dramatu kultowego. Wyodrębniono zatem podniesienie i stworzono oddzielną ceremonię zwaną wystawieniem Najświętszego Sakramentu, a hostię umieszczoną w bogato złoconych monstrancjach, wystawiono na widok publiczny niezależnie od mszalnej ofiary. W starszym kulcie Ozyrysa odnajdujemy te same elementy, które funkcjonują w chrześcijaństwie. Magiczne formułki, słowa symboliki pogańskich wierzeń, szamańskie zaklęcia podczas mszy, przekształciły się w rzymskiej religii w sakrament… Skoro Jezus zalecał czy nakazywał spożywać samego siebie, był z pewnością wyznawcą tych właśnie idei i wierzeń pogańskich. W kanibalizmie ludzi zjadano między innymi dlatego, aby posiąść niektóre ich „elementy- cechy" takie jak: odwagę, rozum, cechy charakteru jakich pożądał „konsument", albo podczas klęsk głodu. W Starym Testamencie mamy takie zdarzenie opisane i dotyczy okresu, w którym Samaria została dotknięta kataklizmem głodu z powodu wojny. [ 2 ] Natomiast w proroctwie Ezechiela, Bóg zapowiadając Izraelitom zmianę ich losu, uznał za celowe posłużyć się terminologią „kanibalistyczną" zgodną z ówczesną mentalnością Jego wyznawców. "Jedzcie mięso bohaterów i pijcie krew książąt ziemi, aż do upicia… I nasycicie się u stołu mego mięsem koni i jezdnych mocnych i wszelkich mężów walecznych, mówi Pan Bóg". [ 3 ] Od dawien dawna człowiek wierzył, że wraz z rytualnie spożytym ciałem, posiądzie również duszę zjedzonego, przez co zyskiwał jego cechy. Rytualnie zjadano walecznych i odważnych wojowników, którzy polegli w walce, aby przejąć ich odwagę. Najczęściej wystarczyło zjedzenie jego serca, gdyż tam było siedlisko siły wszelakich cech. Serce też według ówczesnych wierzeń było siedzibą duszy. Kiedy starotestamentowym Żydom uzbierało się różnych przewinień, którymi rozgniewali Jahwe, wówczas składali tak zwaną „ofiarę zagrzeszną"z kozła ofiarnego, przelewając na niego symbolicznie grzechy Izraela. Jego krew byłą wylewana na ołtarz i ziemię wokół, wsiąkając wraz z grzechami. Chrześcijaństwo powieliło rytuał Mojżeszowy, z tą tylko różnicą, że rolę kozła ofiarnego, powierzono "barankowi" gładzącemu grzechy świata. Kościół twierdzi, że „znaki chleba i wina, stają się w tajemniczy sposób Ciałem i Krwią Chrystusa, nie przestają oznaczać także dobroci stworzenia" (Katechizm str. 321 — 1333). Mimo, że eucharystia zajmuje tak doniosłą rolę w Kościele należy zastanowić się nad jej pochodzeniem. Czy rzeczywiście wynika ona z nauki Nowego Testamentu? Jak doszło do powstania tak bogatego, pełnego splendoru ceremoniału? Chociaż w czasach apostolskich obrządek Pamiątki Wieczerzy Pańskiej był bardzo prosty i zrozumiały (obecnie taki kultywują Świadkowie Jehowy), to z czasem pojęcie pamiątki nabrało zupełnie nowego znaczenia. Już w pismach Cypriana (lata 200-258) pojawia się pojęcie ofiary w odniesieniu do Pamiątki Wieczerzy Pańskiej. Początkowo łączy się ją z ofiarą samych wiernych, poświęcających się Bogu. W roku 394 wprowadzono już codzienną celebrację. Na soborze nicejskim (787 r) przyjęto twierdzenie, że chleb i wino używane do wieczerzy Pańskiej ulega przeistoczeniu. W związku z tym doszło do wielu nieporozumień i starć. W końcu jednak nauka o magii przeistoczenia zwyciężyła. Doktryna ta została usankcjonowana przez sobór laterański w 1215 roku. Papież Honoriusz III w 1220 roku wprowadził adorację, tak zwane podniesienie hostii, a Urban IV w roku 1264 ustanowił święto Bożego Ciała wraz z uroczystymi procesjami. Tomasz z Akwinu i Albert Wielki sprecyzowali teorię mszy. Podczas soboru w Konstancji (1415 r) wiernych pozbawiono prawa korzystania z kielicha, zaś sobór Trydencki (11.11.1551) ostatecznie sformułował doktrynę eucharystii, a 17 września 1562 doktrynę mszy. Rozwój nauki o ofierze eucharystii przebiegał przez długie wieki i nieprzerwanie trwa po dzień dzisiejszy. Kult eucharystii jako ofiary równiej ofierze Jezusa na Golgocie stoi w centrum życia Kościoła katolickiego, zaciemniając tym samym rzeczywiste znaczenie pojednawczej i wystarczającej, jedynej ofiary. W myśl nauki Kościoła katolickiego, z eucharystią nierozerwalnie związany jest urząd kapłański. Jak wielkie ma on znaczenie wynika chociażby ze słów kardynała Stefana Wyszyńskiego, który w jednym z przemówień podczas święceń kapłańskich powiedział: "Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim — nad samym Bogiem! Jesteście przecież „spirituales imperatores" a jako tacy,macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od Was chciał! Będziecie mu rozkazywać gdy na Wasze słowa zstępować będzie na ołtarze — Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy… Kto ku Wam patrzy, widzi w was Boga. Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego ale Bożego. Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem" (Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2 IX-X 1960). Powyższe słowa nie tylko zastanawiają, ale i nasuwają pewne pytania: Czy Jezus ustanowił i odprawiał ofiarę mszy podczas Ostatniej Wieczerzy Paschalnej? Czy to on ustanowił ceremoniał mszalny? Czy mówił coś o przeistoczeniu? Czy takiej władzy udzielił on apostołom? Czy może jest w tym wiele fałszu, pychy i arogancji uzurpatorów „władzy" nad sumieniami? Pomimo, że Kościół Katolicki próbuje odwoływać się do Pisma Świętego dla poparcia nauki o eucharystii, to jednak prawda stoi w jaskrawej sprzeczności z tajemnicą eucharystii. Słowa Jezusa: "To jest ciało moje… to jest krew moja", niewątpliwie mają znaczenie czysto symboliczne. Jezus wielokrotnie używał podobnych przenośni. Dla przykładu: "Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba". „Ja jestem światłością świata". „Ja jestem drzwiami dla owiec". „Ja jestem droga". „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym". „Jam jest… gwiazda jasna poranna". (Jan 6.41; 8.12; 10.7; 14.6; 15.1; Obj.22.16) Czy ktoś dosłownie traktuje słowa Jezusa, gdy mówi że jest „chlebem", „światłością", „bramą", „drzwiami", „krzewem" lub „gwiazdą"? Odpowiedź jest tak oczywista jak wówczas gdy apostoł Paweł użył przenośni mówiąc o kościele, że jest „Ciałem Chrystusa", a sam Jezus „Głową Kościoła" (Efez. 2.22-23). Dlatego. że Jezus nie miał na myśli spożywania rzeczywistego jego ciała i krwi, dlatego też powiedział do swoich słuchaczy: "Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga (nic nie znaczy). Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem" (Jan 6.63) Wobec tego chleb i wino, pomimo konsekracji (co to jest konsekracja?) pozostają nadal tym samym, i nie posiadają żadnego znaczenia zbawczego. Według Nowego Testamentu, Wieczerza Pańska nie posiada charakteru ofiary eucharystycznej. gdyby tak było, Chrystus złożyłby ofiarę podczas tej Wieczerzy, a ofiara Golgoty byłaby już zbyteczna. Tak się jednak nie stało, bo odkupienie miało się dokonać przez "drogą krew Jezusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego"! (1 Piotra 1.19). Z Pisma Świętego wiemy, że "bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia" (Hebr. 9.22). Wobec tego tak zwana bezkrwawa ofiara eucharystyczna nie posiada znaczenia zbawczego i nie może być ofiarą przebłagalną za grzechy. Zaś twierdzenie, że ofiara mszy, jest taką samą ofiarą, co ofiara krzyżowa i że jest jej równa, jest nie tylko herezją, ale wprost bluźnierstwem przeciwko Bogu najwyższemu! Jezus bowiem nie ustanowił żadnego „misterium" eucharystycznego (w rozumieniu hierarchów Kościoła) ale wyłącznie obrządek upamiętniający jego zbawczą śmierć. Takie było rozumienie apostoła Pawła, który powiada: „ Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie". (1 Kor. 11.25-26. Różne wersje pism Nowego Testamentu różne podają określenia w przytaczaniu słów Zbawiciela: "Wziąwszy chleb, złożył podziękowania, połamał go i dał im, mówiąc: To oznacza moje ciało... w innych: To jest moje ciało... Różnica niby dość subtelna, ale czy nie istotna? Apostolskie stanowisko wyjaśnia jednocześnie, że zbór Chrystusowy ma „zwiastować" śmierć Jezusa, a nie ponawiać wciąż jego ofiary. Z kolei duchowa obecność Zbawiciela wśród jego wyznawców jest zagwarantowana jego obietnicą, niezależnie od obrządku Wieczerzy Pańskiej. „ A oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mat. 28.20). To nie przeistoczenie sprowadza Jezusa do serc jego wiernych, ale żywa wiara! O to właśnie modlił się apostoł Paweł, „ żeby Jezus przez wiarę zamieszkał w sercach naszych" (Efez. 3.17). Powracając do samej ofiary czytamy, że Jezus „nie musi codziennie.… składać ofiar; uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie" (Hebr. 7.27). Dalej czytamy, „że mamy takiego arcykapłana, który usiadł po prawicy tronu majestatu w niebie, jako Sługa świątyni i prawdziwego przybytku, który zbudował Pan a nie człowiek" (Hebr. 8.1-2). Jezus więc jako najwyższy ( i jedyny tak naprawdę) kapłan "nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani też nie służy mu się rękami ludzkimi" (Dz. Ap. 17. 24-25), jak tego uczą hierarchowie katoliccy na własną chwałę i wyłącznie na własny pożytek. "Albowiem Jezus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami… ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga. I nie dlatego żeby wielokroć ofiarowywać samego siebie...gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się on jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie... (Hebr. 9. 24-26, 28). "Mocą tej woli (bożej) jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa raz na zawsze… Lecz gdy on złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy usiadł po prawicy bożej… Albowiem jedną ofiarą uczynił raz na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni. Poświadcza nam to również Duch święty… A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech" (Hebr. 10.10; 12.14-15, 17-18). Czy świadectwo Pisma Świętego w sprawie jednorazowej ofiary Jezusa nie jest jednoznaczne? Czy wspomina coś o niekończących się ofiarach eucharystycznych za grzechy? Przecież "zmartwychwzbudzony Jezus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje" (Rzym. 6.9). Jak zatem można — nawet w jakiejś pokrętnej symbolice — ponawiać „cierpienie i śmierć" Jezusa w czasie eucharystycznej ofiary? Przecież Jezus dokonał doskonałego dzieła zbawienia! Wobec tego nauka o transsubstancji nie jest niczym innym jak mistyfikacją. Przecież jest oczywiste, że konsekrowany chleb i wino nie zmieniają swojej postaci, nie ulegają żadnym procesom przeistaczania! Chociaż? Kontrola „ideologiczna" wszelkich oficjalnych enuncjacji Kościoła ma również na celu uniknięcie najdrobniejszych choćby sformułowań, którekolwiek mógłby uznać za herezję czy tendencję zbliżoną do herezji. Balast tego rodzaju drobiazgowości i dogmatyzmu jest ogromny. Aby uzmysłowić jego zakres, wystarczy jakikolwiek cytat z publikacji teologicznych, które ukazywały się w Watykanie jeszcze sprzed kilkunastu laty. Oto jeden z nich zaczerpnięty z poważnego periodyku teologicznego "Gregorianum" wydawanego przez słynny papieski uniwersytet o tej samej nazwie, kształcący od wieków wyższe kadry kościelne: "Stosując w odniesieniu do dogmatu o Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za sprawą słów Chrystusa cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład zakonsekrowanej materii, jej atomy, cząsteczki, jony, zespoły molekularne, mikrokryształy — słowem całość składników, z których składa się chleb i wino, przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji: rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i potencjalną energią magnetyczną, elektryczną i kinetyczną i tym samym wszystkie efekty optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk eksperymentalnych…" ( Wydanie z lipca 1957). "Takie zawsze Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży (uczenie) chowanie". Gdy powtarza się takie brednie i to o zgrozo na najwyższych szczeblach, ludzie wyrastają na politycznych i społecznych imbecyli — a potem tworzą „naukowe teorie" uzasadniające, że oni (mają) mieli rację, tylko rzeczywistość była nie taka, jak powinna; że jesteśmy pod szczególną opieką Boga, Jezusa, Matki Boskiej, Ducha Świętego (i Wszystkich Świętych), który i którzy dla naszego dobra, prowadzą nas „od klęski do klęski". Katolicka nauka o ofierze eucharystii nie tylko stoi w jawnej sprzeczności ze świadectwem Pisma Świętego, ale odwraca uwagę od jedynej zbawczej ofiary Mesjasza, jej zupełnej wystarczalności do zbawienia oraz jedynego arcykapłana i pośrednika nowego przymierza, Jezusa Chrystusa. Istnieje ogromna różnica pomiędzy biblijnym Jezusem a Jezusem, którego głosi Kościół katolicki. To "inny Jezus", jak powiada apostoł Paweł (2 Kor. 11.4). Najwyższy już zatem czas przeorać te pokłady narodowo-chrześcijańskiej głupoty — a nie użyźniać gleby, głęboko, tak bardzo głęboko zatrutej.

PS. Katechizm Kościoła KatolickiegoObowiązek szukania prawdy w sprawach Boga i Jego Kościoła nie jest sprzeczny ze „szczerym szacunkiem" dla różnych poglądów i religii, "aby wobec ludzi którzy trwają w błędzie albo w niewiedzy co do spraw wiary, postępować z miłością, roztropnością i cierpliwością.



 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kazuistyka - gradacja grzechów
Krytyka i apologetyka związana z wierzeniem o dziewictwie Marii

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (14)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Eon — w gnostycyzmie: istota pośrednicząca między stwórcą a stworzeniem, emanacja bóstwa traktująca o przeznaczeniu i celu ostatecznym świata, o losach pośmiertnych człowieka.
[ 2 ] II Księga Królewska 6.25-29
[ 3 ] Księga Ezechiela 39.18-20

« Teologumenony   (Publikacja: 16-07-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Michał Apostata
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 4  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Czego uczą na religii?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1235 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365