Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
157.060.576 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7302 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 580 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Prentice Mulford - Źródło twojej siły
Ralph Waldo Emerson - Szkice 1.

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wiara" nie jest tak naprawdę odrzuceniem rozumu, ale leniwą akceptacją złego rozumowania. „Wiara" jest pseudo-uzasadnieniem, które pewni ludzie powtarzają, kiedy chcą o czymś twierdzić bez niezbędnych dowodów.
 Religie i sekty » Religioznawstwo

Wróżby i wyrocznie [2]
Autor tekstu:

Ale czy rzeczywiście wprowadzanie się w trans (w tym narkotyczny) jest tak wczesnym zwyczajem wieszczym? Nie brak głosów, że wieszczenie w ekstazie jest sprawą czasów późniejszych, że w Delfach w okresie przedgreckim udzielano odpowiedzi przybywającym tu pielgrzymom za pomocą… losowania, posługując się małymi kamykami znajdującymi się wmisie stojącej na trójnogu.

W greckich wyroczniach stosowano rozmaite techniki wróżebne. I tak w Argos na Peloponezie znajdowała się wyrocznia, gdzie kapłanka swą siłę wieszczą zdobywała dzięki piciu krwi ofiarnych jagniąt. W Tebach z kolei stosowano „klasyczną" metodę wróżenia z wnętrzności. Były również wyrocznie wróżące z brzęczenia pszczół, a trzeba nam wiedzieć, że pszczoły także były stworzeniami świętymi, związanymi z Wielka Boginią i krainą podziemną.

Wielu badaczy na podstawie zabytków plastyki i tekstów uważa, że to nie tylko przy pomocy „boskiego natchnienia" Pytia dawała oczekującym odpowiedź. Działał bowiem system, może mniej tajemniczy od wieszczego transu, ale dla badacza równie interesujący — mianowicie system zdobywania informacji. Jednym z „narzędzi" służącym temu celowi były… gołębie! Gołąb to oczywiście święty ptak Wielkiej Bogini, o czym dobrze wiadomo. Na malowidle z V w. p.n.e. widzimy kapłankę z Delf, siedzącą na trójnogu, trzymającą w dłoniach pochodnię, kłosy zboża (prastary symbol Bogini) oraz… makówki. Z tyłu, za głową dobrze widoczny jest gołąb. Z kolei kapłanki przekazujące przepowiednie w Dodonie, także sławnej wyroczni greckiej, nazywano „skalnymi gołębicami". Tak, to wielki symbol, ale… gołębie spełniały w realnym życiu całkiem zwyczajną rolę — jak nasze gołębie pocztowe przenosiły wiadomości. I to właśnie był jeden z kanałów informacyjnych służących wyroczniom! Wiadomo, że przy wyroczniach trzymano całe stada gołębi. Skoro wspomnieliśmy dodońską wyrocznię, zacytujemy krótki tekst Herodota: „Dwie czarne gołąbki wyleciały z egipskich Teb i jedna z nich przyleciała do Libii, a druga do nich (do Dodony — przyp. autorki). Ta usiadła na dębie i przemówiła ludzkim głosem, że tu musi powstać wyrocznia Zeusa (...). O drugiej gołąbce, która odleciała do Libii opowiadają, że rozkazała ona Libijczykom założyć wyrocznię Amona." (cyt. za P. James i N. Thorpe „Dawne wynalazki" s. 420). Jak widzimy, zdawano sobie sprawę z tego, że wyrocznie jakoś łączą się z gołębiami, ale nie wiedziano dokładnie jak. Opowiadano, że kapłani i kapłanki w Dodonie otrzymywali wiadomości od samego Zeusa słuchając… gruchania gołębi. Pewnie sami kapłani rozpuszczali takie opowiastki — bez wątpienia kryli sposób, w jaki otrzymywali informacje, w końcu od ich wiarygodności zależał ich prestiż. A wiemy na pewno, że gołębie pocztowe wykorzystywano w starożytności — np. w celach wojskowych.

Padło tu imię Amona. Ten egipski bóg przez Greków utożsamiany był z Zeusem. Najsłynniejsza jego wyrocznia znajdowała się w oazie Siwa ma Pustyni Libijskiej (zgodnie z przekazem Herodota). To tu udał się, brnąc przez piaskową burzę, mocno zdeterminowany Aleksander Wielki. Otrzymana wyrocznia utwierdziła go w planach, które przedsięwziął, pragnąc zostać panem świata; po tej wizycie uznał się zresztą za … syna Amona/ Zeusa. Początek „kariery" Aleksandra związany jest więc z wyrocznią, ale i jego śmierć podobno przewidziano — mieli to uczynić babilońscy wróżbici na podstawie wróżenia z wnętrzności zwierząt ofiarnych.

W Grecji oczywiście funkcjonowały inne wyrocznie oprócz wymienionych w Delfach i Dodonie. Pauzaniasz w roku 150 n.e. opisywał wyrocznię Trofoniosa, bardzo starą i kto wie czy nie mającą związku z przedhelleńską ludnością lądu greckiego. Trofonios to cokolwiek tajemnicza postać, uważany był nawet według niektórych przekazów za budowniczego świątyni w Delfach! Po dość dziwnej śmierci uznany został za półboga, bóstwo jaskiń. Relacja Pauzaniasza jednoznacznie pokazuje, że mamy tu do czynienia z odmiennym typem wyroczni niż ta w Delfach. Sam rzymski historyk przyznaje, że opuścił wyrocznię w stanie kompletnego przerażenia, nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, gdzie się w ogóle znajduje. Wyrocznia znajdowała się w Lewadii. Wzniesiono ją na wzgórzu; nie tak dawno znaleziono resztki okrągłej budowli, z której — jak podają źródła — miała prowadzić droga do jaskini. Chcąc udać się do wyroczni, należało obmyć się w niżej położonych strumieniach, które zwano — zgodnie z mitem — źródłem Zapomnienia i źródłem Pamięci.

Te specjalne wyrocznie, które są jakby przestrzenną ilustracją mitu dotyczącego Krainy Podziemi, miały wejścia w jaskiniach albo innych formacjach skalnych — rozpadlinach, szczelinach. Jak wierzono, właśnie takie miejsca łączyły się bezpośrednio z królestwem podziemnym, które jak wiemy Grecy określali mianem Tartar czy Hades. W starożytnej Grecji znano niejedno miejsce, które brano za rzeczywiste wejście do Hadesu. Jedno z nich znajdować się miało na najdalej ku południowi wysuniętym cyplu półwyspu Mani, na przylądku Tenaron na Peloponezie, gdzie dziś, niedaleko jaskini z rzekomym wejściem do podziemi, stoją pozostałości po świątyni Posejdona. Inne — na terenie Epiru koło miasta Parga, zwano Nekromantejon. Już sama nazwa mówi za siebie — Nekromantejon to"wyrocznia zmarłych". Tu, na wzgórzu, w wąwozie rzeki o dziwnie podobnej do mitologicznej nazwie Acheronda, znajdować się miało sanktuarium boga podziemi Hadesa i Persefony, córki bogini Demeter, którą Hades porwał i poślubił. Jest wielce prawdopodobne, że właśnie to miejsce Homer wybrał, gdy opisywał zejście Odyseusza do Hadesu.

Sądzi się, że niegdyś świątynię oblewały wody jeziora, w dole huczała rzeka, wokół wznosiły się skaliste turnie… Sceneria musiała wywierać nie lada wrażenie na pielgrzymach. Tych, którzy chcieli zasięgnąć rady wyroczni, po ablucji w nurtach rzeki, kierowano do pomieszczeń bez okien. Zapewne spędzali tu kilka dni. Wielu badaczy uważa, że używano tu halucynogenów, co zapewne jest typowe dla tego rodzaju wyroczni. Potem przybyszy mających za sobąparędziesiąt godzin bez światła i będących pod wpływem narkotyków, niewątpliwie dość mocno już zasugerowanych pełną grozy atmosferą, prowadzono ku „podziemnemu światu" czyli do istnego labiryntu skalnego, gdzie docierali spuszczani na dno skalnych rozpadlin za pomocą specjalnie skonstruowanego kołowrotu.

Właśnie w takich w miejscach, stanowiących jakby swoistą przerwę między strefami uniwersum, możliwa była transmisja wiadomości z tamtego świata. Wierzono, że skoro istnieje gdzieś wejście do świata podziemnego, to możliwe jest dostanie się do miejsca, gdzie przebywają zmarli, z którymi można uzyskać kontakt i uzyskać pożądane wiadomości. W tekstach, które zostawili po sobie wielcy pisarze starożytności wspomina się o ludziach, którym po wielu trudach udało się dostać do zakazanej strefy, jak wspomnianemu już Odyseuszowi, który miał sposobność rozmawiać z samym wieszczkiem Terezjaszem albo Eneaszowie (znanemu nam z epopei Wergiliusza). Opis zostawiony przez poetów odpowiada wyglądowi realnie istniejących miejsc — miejsc, w których funkcjonowały wyrocznie. Topografia wyroczni zmarłych przypominała z kolei topografię mitycznej krainy zaświatów. Takie wyrocznie zmarłych, oprócz wspomnianych już, archeolodzy znaleźli na terenach greckich kolonii: w Didymie koło Miletu, w Azji Mniejszej: we Frygii i Lidii, a ściślej w Hierapolis i Kolofonie.

Najstaranniej jednak zbadaną wyrocznią tego typu jest wyrocznia związana z imieniem Sybilli, leżąca na ziemi z italskiej — w Baie (por. Robert Temple „Rozmowy z wiecznością").

Wejście do wyroczni znajdowało się w „strategicznym" miejscu — w pobliżu krateru wulkanu. Kierując się danymi ze znalezisk archeologicznych i tekstami autorów starożytnych, odtworzono ceremonię, która stawała się udziałem przybywających do wyroczni. Jak się zakłada na początek kapłani musieli rozpoznać, czy nowo przybyły godzien jest dostąpienia sekretu. Nie bez znaczenia były też dary, które odwiedzający wyrocznię zobowiązany był ofiarować. Eneasz, jak pisze Wergiliusz, gdy wkraczał do krainy zmarłych musiał dać Sybilli siedem wołów i tyle samo jałówek. Po wstępnych ustaleniach, przybyły kierowany był do specjalnej komnaty, gdzie podawano mu środki halucynogenne. W Baie odkryto ciekawe malowidła skalne znajdujące się w tzw. „pierwszym przedsionku"; obrazy musiały wywoływać nie lada wrażenie, szczególnie, gdy ktoś znajdował się pod działaniem narkotyków — przed oczami ukazywały się sceny przedstawiające Chorobę, Strach, Wojnę, Starość. W pobliżu znajdowała się skalna komnata, gdzie odwiedzający spędzał trzy dni. Potem kapłan badał wnętrzności ofiarnych zwierząt, sprawdzając czy nastał już odpowiedni czas na spotkanie ze zmarłymi. Gdy uznał, że tak jest istotnie, prowadzono delikwenta do łaźni, skąd wychodził odziany w białą szatę, z gałązką jemioły w jednej ręce i z mieczem w drugiej. Teraz obowiązany był iść za kapłanką-Sybillą ubraną w szkarłatne szaty. Szli krętymi korytarzami.. Dym z lampek oliwnych, zapach palonych ziół, pogłos i echo idące z głębi jaskini — czy to jeszcze dziś nie działa na wyobraźnię? A o ileż większym przeżyciem musiało być rzeczywiście znajdować się tam, czuć zapach mokrych ścian, ledwo rozpoznawać ogniki migocące w przepastnych korytarzach, słuchać śpiewu kapłanów, którzy przyłączali się po drodze, prowadząc za sobąprzeznaczone na ofiarę zwierzę zamykające orszak...

„Rozwidlenie dróg", o którym czytamy w mitach, tu miało swój realny odpowiednik, znaleziono bowiem miejsce, z którego odchodzą idące w trzech kierunkach korytarze — czyż nie przypomina się straszna bogini Hekate, Pani Trzech Dróg? Jedna z rozwidlających się dróg miała prowadzić w kierunku Elizjum, miejsca wiecznej szczęśliwości.

Kiedy orszak z przybyszem dochodził do ukrytych w skale drzwi, Sybilla zawiadamiała go, że oto znaleźli się u wejścia do Tartaru. Z drugiej strony drzwi wznosić się miał Dom Persefony. Płynące podziemne strumienie nazywano Styksem, Acherontem, Leto — jak w micie. Niewykluczone, że oczom przybyłego ukazywano kogoś, kto brany był za przewodnika dusz — Charona. Wreszcie w kulminacyjnym punkcie wędrówki po „zaświatach" otwierano wrota iwprowadzano przybyłego do wewnętrznego sanktuarium, rzekomego Domu Persefony. Tu odbierano gałązkę jemioły, która była darem dla niej. Tu też składano ofiarę z przyprowadzonego zwierzęcia. Wtedy pojawić się miał Zmarły… Ale jak to przeprowadzano, nie wiemy. Czy oszołomiony środkami narkotycznymi i klimatem grozy przybysz, wpatrując się w falujące lustro wody w magicznej misie phiale, „widział" odbicie zmarłego? Czy kapłani inscenizowali jakieś małe przedstawienie?

Po wszystkim kapłani sadzali delikwenta na tzw. krześle prawdy (jak w wyroczni Trofoniosa) i pytali czy przybyły uwierzył w to, co zobaczył. Jeśli przejrzał grę… Ten kto nie uwierzył mógł zdradzić sekret kapłanów. Cóż, pamiętamy mit o Eurydyce, która musiała wrócić do krainy zmarłych, gdy Orfeusz nieopatrznie obejrzał się na nią, idącą z tyłu...

1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wróżby i wyrocznie
Pani Homeopatia oddaje cios... ale Nauka zwycięża

 Dodaj komentarz do strony..   


« Religioznawstwo   (Publikacja: 17-05-2002 Ostatnia zmiana: 30-01-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 149 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365