Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
167.950.979 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7335 tekstów. Zajęłyby one 28952 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 836 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby."
 Kościół i Katolicyzm » Doktryna, wierzenia, nauczanie

Wiara katolicka jako iluzja [2]
Autor tekstu:

Dla katolików najważniejszymi księgami biblijnymi są opowiadania „Nowego Testamentu". Pisma chrześcijańskie, szczególnie w interpretacji katolickiej, przekazują naukę o Bogu-człowieku, rodzącym się z dziewicy, nauczycielu altruistycznej i ascetycznej moralności (innej aniżeli starotestamentalna), uzdrawiającym chorych, wskrzeszającym umarłych, wypędzającym złe duchy, sprawiedliwym umierającym z własnej woli za winy innych, następnie zaś zmartwychwstającym — w asyście sporej grupy ożywionych trupów (Mt 27, 52-53) — na końcu zaś tajemniczo znikającym w chmurach (Dz 1,9). Teksty nowotestamentalne, na wzór starotestamentalnych przedstawiają obraz Boga nieustannie ingerującego w łańcuch światowych wydarzeń, rozmawiającego z głównymi postaciami opowieści.

Obraz Boga w „Nowym Testamencie" zdaje się być inny, bardziej optymistyczny, namalowany przy użyciu palety cieplejszych barw, wszakże głównym nakazem boskim dla chrześcijan ma być miłość do niego samego oraz do innych ludzi. Bóg jednak tylko pozornie jest tam przedstawiony jako miłość, gdyż dziedzictwo duchowe „Starego Testamentu" zostało zasadniczo zachowane. Jezus został przedstawiony jako oczekiwany od dawna przez Żydów Mesjasz, opowiadał swoim uczniom o Bogu „Starego Testamentu", do niego się modlił, nie kwestionował autorytetu świętych pism hebrajskich. Przekazy ewangeliczne nie dają również żadnych podstaw do przypuszczeń, iż oburzały go biblijne teksty przedstawiające śmierć niewinnych ludzi jako skutek boskiego działania. Jezus np. podtrzymywał panujące powszechnie wśród Żydów przekonanie, że Bóg za czasów Noego rzeczywiście dokonał masowej rzezi ludzi i zwierząt sprowadzając na ziemię potop (Mt 24, 37-39; Łk 17, 26-27). Już sam ten fakt podaje w poważną wątpliwość bóstwo Jezusa, przypisywane mu przez większość chrześcijan. Jezus uczył także, że osoby, odrzucające jego naukę poniosą wyjątkowo ciężką i do tego wieczną karę, często nazywaną przez niego ogniem, zaś „miłosierny" Bóg nie będzie już zwracał uwagi na ich cierpienia i nie da im po śmierci możliwości poprawy; motywy, kierujące ludźmi, którzy nie chcą przyjąć nauk Jezusa nie są przy boskim wyroku brane pod uwagę.

Bardzo znamienny jest fragment opisujący, gdy Jezus przeklął drzewo, ponieważ nie znalazł na nim fig (nie była to bowiem odpowiednia pora roku na te owoce), drzewo miało następnego dnia uschnąć (Mt 21, 18-19; Mk 11,13-14; 20-21). Ten drobny, lecz zazwyczaj niemile zaskakujący katolików epizod został wyraźnie przedstawiony w duchu obecnym we wcześniejszych księgach biblijnych, gdzie zagniewany Bóg często miał uderzać w przypadkowe ofiary. Treści sprzeczne z elementarnym poczuciem ludzkiej przyzwoitości można znaleźć nie tylko w ewangeliach, lecz również w pozostałych kanonicznych tekstach chrześcijańskich.

Paweł z Tarsu w swoich listach sankcjonował praktyki niewolnicze (m. in.: Ef 6, 5-9; 1 Tm 6, 1-2; Tt 2, 9-10)) — nie był zresztą jedynym autorem nowotestamentalnym, który je aprobował (1 P 2, 18). „Nowy Testament" kończy się opisem boskiej zagłady Ziemi i torturami większości jej mieszkańców. W ten sposób wyobrażał sobie bieg przyszłych wydarzeń autor Apokalipsy, którego starożytna tradycja chrześcijańska utożsamiała z najmłodszym apostołem Jezusa — Janem i przypisywała mu również słowa, iż „Bóg jest miłością" (1 J 4,8). Słowa te są bardzo chętnie powtarzane przez katolików, jednak większość z nich nie przyjmuje do wiadomości, że są one bez pokrycia. Bóg „Nowego Testamentu", którego satysfakcjonowała okrutna ofiara, przelana krew swojego niewinnego Syna i który przygotował wieczny „obóz koncentracyjny" dla potępionych nieszczęśników jako karę za folgowanie ich słabościom, nie jest bowiem Bogiem miłości.

Trzeba mieć bardzo przekonujące powody, aby uwierzyć autorom biblijnym, ludziom, którzy opowiadali historie tak bardzo nieprawdopodobne, sprzeczne z codzienną obserwacją oraz ze zdrowym rozsądkiem, tym bardziej w katolicką interpretację ich przesłania. Jednak znaleźć takie powody byłoby niezwykle trudno. Zdarzenia opisane w „Nowym Testamencie", w szczególności cuda — Jezusa oraz jego uczniów — mające stanowić uprawomocnienie głoszonej przez niego nauki, nie zostały nigdzie wspomniane w zachowanych źródłach historycznych z tego okresu: rzymskich, żydowskich, czy jakichkolwiek innych. Zachował się tylko jeden rodzaj źródeł przedstawiający działalność Jezusa, mianowicie chrześcijańskie. Oznacza to, iż dysponujemy wyłącznie słowami ludzi piszących w ogromnym religijnym zapale, ponadto nierzadko przeczących sobie nawzajem w podawanych przez nich wersjach zdarzeń. Nie mamy możliwości porównania ich z innymi przekazami wydarzeń z życia Jezusa, aby mieć ewentualne podstawy do przyznania im wiarygodności. Niekiedy można się spotkać z dyskusjami na portalach teologicznych, dotyczącymi kwestii, dlaczego biblijne cuda przestały się zdarzać wraz z przeminięciem okresu apostołów. Dla katolików jest trudne do wytłumaczenia, dlaczego obecnie nie obserwuje się cudów (jest niezwykle mało osób, które twierdzą, że były świadkami cudu), zaś w czasach biblijnych zdawały się one być na porządku dziennym. Najprostszą odpowiedzią jest, iż po prostu biblijne cuda nigdy nie miały miejsca.

Biblia jest książką niezwykle trudną i kłopotliwą w interpretacji, dlatego w kościele katolickim doszło do paradoksalnej sytuacji, iż „słowo Boże" było ukrywane przed ogółem wiernych. Już od XIII w. przez wiele stuleci posiadanie Biblii (a w szczególności jej tłumaczeń z łaciny) przez osoby prywatne zaczęło być traktowane jak przestępstwo i surowo karane przez kościół. Miało to na celu zapobiegnięcie odmiennemu zrozumieniu jej przesłania niż oficjalne, tj. uznane przez hierarchów kościelnych. Ogółowi wiernych dostępne były tylko wybrane fragmenty, najczęściej te, które były czytane podczas nabożeństw. Przytoczę bardzo znamienny tekst (reguła IV) pochodzący z tzw. trydenckiego indeksu ksiąg zakazanych (Index Librorum Prohibitorum), opublikowanego w 1564 r. i zatwierdzonego przez papieża Piusa IV (1559-1565): „ [...] doświadczenie uczy, iż gdy czytanie Pisma Świętego w językach ludowych jest dopuszczane zasadniczo bez ograniczeń, w konsekwencji wyniknie [z tego] więcej szkody niż pożytku, ze względu na zuchwałość ludzi" [ 5 ]. Dalej w cytowanym tekście przedstawiona jest decyzja, iż posiadanie (katolickich !) tłumaczeń Biblii na języki narodowe może być dopuszczone dla wybranych laików jedynie na mocy specjalnego, indywidualnie wystawianego przez władze kościelne dokumentu, bez którego katolikom posiadającym przekłady Biblii odmawiano udzielania sakramentów. W czasach nowożytnych dopiero w XX w. w kościele zaczęło przeważać podejście, iż katolików należy zachęcać do czytania Biblii, m. in. prawdopodobnie dlatego, iż nie sposób już jej dłużej przed coraz lepiej wykształconymi wiernymi w całości ukrywać.

Lektura Biblii sprawiła, iż zdecydowałem się odrzucić naukę kościoła katolickiego. Zrozumiałem, iż systemy religijne oparte na „Piśmie Świętym" — m. in. katolicki, w którym się wychowałem — są ze swej natury irracjonalne. Przez to mogą być niebezpieczne, gdyż wymagają rezygnacji z racjonalnego myślenia na rzecz poddania się autorytetowi władzy kościelnej. Z człowiekiem, który zrezygnował z kierowania się rozumem, można już zrobić prawie wszystko.

Katolicka interpretacja treści Biblii, jest tylko jedną z wielu, jednak ze względów historycznych jest jedną z najbardziej znaczących. Do sukcesu religii chrześcijańskiej, szczególnie w wersji katolickiej, przyczyniły się — oprócz Jezusa — przede wszystkim dwie osoby: Paweł z Tarsu (ur. ok. 8 — zm. ok. 64-67) — „apostoł pogan" (który nigdy nie spotkał Jezusa) oraz cesarz Konstantyn Wielki (306-337), jeden z bardziej charyzmatycznych i bezwzględnych władców Rzymu, który uczynił chrześcijaństwo uprzywilejowaną religią cesarstwa rzymskiego. Ta szczęśliwa okoliczność okazała się decydująca dla dalszej ekspansji chrystianizmu w świecie.

Chrześcijaństwo, na początku IV w. religia wyznawana jedynie przez ok. 10 % mieszkańców imperium [ 6 ], dla Konstantyna stanowić miała narzędzie umocnienia jego władzy i ponownego scalenia rozpadającego się stopniowo państwa. W starożytnym świecie religia panujących nierzadko szybko stawała się religią ogółu ludności. Rzym upadł jako państwo chrześcijańskie, lecz nietrudno zrozumieć, dlaczego ta religia stała się później religią Europy — dla władców ludów europejskich, określanych mianem „barbarzyńskich", Rzym był symbolem kultury i wzorem do naśladowania, również w kwestiach religijnych, dlatego zachodnia, papiesko-łacińska interpretacja chrześcijaństwa upowszechniła się w czasach średniowiecza na terenie większości krajów europejskich. Mając na uwadze uprzywilejowaną do niedawna pozycję Europy w świecie oraz prowadzoną przez niektóre kraje europejskie do II połowy XX w. politykę kolonialną, nie powinien być zaskoczeniem również fakt, iż chrześcijaństwo jest obecnie (nominalnie) wyznawane przez ok. 1/3 ludności świata, a katolicyzm przez prawie 20% ludności [ 7 ]. Ekspansja chrześcijaństwa odbywała się przez większość okresu jego istnienia głównie z powodów politycznych, nie zaś ideologicznych. Podobnie ze względów politycznych wiele dawnych ziem chrześcijańskich, np. obecna Turcja, Egipt, Syria, Tunezja czy Algieria, już od ponad 1000 lat jest w przeważającym stopniu muzułmańskie. W publikacjach i mediach chrześcijańskich bardzo rzadko poruszana jest wstydliwa kwestia ziem straconych dla chrześcijaństwa.

Podsumowując, fenomen religii katolickiej polega na tym katolicy przyjmują i próbują realizować w życiu niezwykle trudną pod względem logicznym oraz moralnym naukę, nie mając ku temu dostatecznych podstaw. Dlaczego zatem tak wielu ludzi ulega tej iluzji i w niej trwa? Częściowo przyczynę można znaleźć w niedostatecznej lub nawet znikomej znajomości nauki katolickiej oraz Biblii przez znaczną część wierzących. Dlatego nierzadko pokazanie im palcem niewygodnych, lecz nieznanych wcześniej tekstów biblijnych wywołuje na ich twarzach autentyczną konsternację.

Jest jednak również inna, poważniejsza przyczyna trwania ludzi przy wierze. Kościół katolicki (podobnie zresztą jak inne kościoły chrześcijańskie) wykształcił bardzo skuteczne mechanizmy pozyskiwania i utrzymywania pod swoją kontrolą ludzi, które sprawiają, że umysł człowieka zostaje uwięziony w pułapce iluzji, zanim zdąży się rozwinąć i ma okazję się bronić.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Zagadka światopoglądowa
Teizm w kostiumie racjonalizmu

 Zobacz komentarze (48)..   


 Przypisy:
[ 5 ] Die Indices Librorum Prohibitorum des sechzehnten Jahrhunderts, Tübingen 1886, s. 246f.. Źródło: The Reformation, by Hans J. Hillerbrand, copyright 1964 by SCM Press Ltd and Harper and Row, Inc., Library of Congress Catalog Card Number 64-15480, s. 474, 475, przekład własny z języka angielskiego. Źródło internetowe
[ 6 ] Zob. np.: P. Geary, M. Kishlansky, P. O`Brien, Civilisation in the West, wyd. 6, Penguin Academic Edition 2005, s. 172.
[ 7 ] Zob. np. dane ze strony, poświęconej statystykom religijnym

« Doktryna, wierzenia, nauczanie   (Publikacja: 29-11-2010 Ostatnia zmiana: 15-12-2010)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Dolecki
Z wykształcenia filozof oraz chemik a także doktor historii nauki (w zakresie historii chemii). Pracuje jako adiunkt w Instytucie Historii Nauki PAN, ponadto wykłada filozofię oraz historię chemii na Wydziale Chemii UW. Ma 33 lata, mieszka w Warszawie.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Galalit – tworzywo z mleka
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 151 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365