Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.108.863 wizyty
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2742 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Być może religia jest martwa, a jeśli tak, lepiej przyjmijmy to do wiadomości i spróbujmy odkryć inne źródła siły moralnej, zanim będzie za późno".
 Kościół i Katolicyzm » Doktryna, wierzenia, nauczanie

Wiara katolicka jako iluzja [1]
Autor tekstu:

Jako były gorliwy wyznawca oraz obrońca religii katolickiej oraz filozof niegdyś szczególnie zainteresowany koncepcją Trójcy Świętej oraz nauczaniem tzw. Ojców Kościoła, postanowiłem zapisać kilka osobistych refleksji nad sensem doktryny kościoła, jej wiarygodnością, która rzekomo ma pochodzić z „objawienia" boskiego oraz drogą, która prowadzi do tego, iż katolicy w kwestiach wiary rezygnują z racjonalnego myślenia. Moim celem jest wyjaśnienie powodów, dla których przestałem uważać się za chrześcijanina. Moje przemyślenia można — bez większych zmian w tekście - odnieść ogólnie do religii chrześcijańskiej. Nie mogłem ustrzec się wielu uproszczeń przy próbie odniesienia się do tych trudnych zagadnień w tak krótkim tekście.

Logikę doktryny katolickiej o grzechu i odkupieniu (w innych wyznaniach chrześcijańskich ta kwestia jest wyjaśniana podobnie) można przedstawić w następujący sposób: ludzie rodzą się z grzechem pierworodnym, a zatem z pewnego rodzaju „wrodzoną plamą" na ich naturze. Innymi słowy, zaczynają życie już z debetem. Żaden z ludzi (z wyjątkiem Jezusa oraz jego matki) nie jest od niego wolny. Posiadanie owej „wrodzonej plamy" skutkuje tym, że człowiek — ze względu na słabość woli — jest skłonny do popełniania zła. Zło moralne jest wedle nauki katolickiej traktowane jak zaraźliwa śmiertelna choroba, z którą ludzkość nie jest w stanie sobie sama, bez boskiej pomocy, poradzić. Ludzie powinni być niezmiernie szczęśliwi i wdzięczni Bogu, że ominie ich okrutna, wieczna kara, będąca konsekwencją postępku popełnionego przez kogoś innego, ich (hipotetycznego) prarodzica Adama, względnie również jego kobiety, Ewy.

Jednak ktoś ten debet, przez niego (lub nich) spowodowany musiał Bogu uregulować; był nim Jezus, nazwany po grecku Chrystusem, czyli namaszczonym. Śmierć niewinnego człowieka, uznanego za wcielonego Boga, drugą osobę Trójcy Św., ma stanowić zadośćuczynienie Bogu Ojcu [ 1 ] za skutki niecnego postępku pierwszego człowieka, rozchodzące się jak epidemia, przekazywana jego potomstwu, która pociąga za sobą coraz więcej niecnych postępków. Brutalna zbrodnia, popełniona na Jezusie, ma stanowić zapłatę za inne zbrodnie ludzkości. Dzięki tej krwawej ofierze ludzie otrzymali możliwość osiągnięcia zbawienia (a tym samym uniknięcia potępienia). Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia tę kwestię następująco:

"Wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama. Stwierdza to św. Paweł 'Przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami' (Rz 5, 19); ,Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć i w ten sposób śmierć przeszła an wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli...' (Rz 5, 12). Apostoł przeciwstawia powszechności grzechu i śmierci powszechność zbawienia w Chrystusie: 'Jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego (Chrystusa) sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie' (Rz 5, 18)" [ 2 ].

Katolicy, którzy zadadzą sobie trud refleksji nad sensem i przesłaniem wyznawanej wiary, stają m. in. przed bardzo poważnym moralnym dylematem: czy Bóg (Ojciec) potrzebował ofiary swojego Syna, Jezusa, jego krwi i śmierci, czy jest to raczej wymóg odwiecznej „sprawiedliwości", której wymogom również i On musi się podporządkować, innymi słowy, czy jest on okrutny czy może raczej bezsilny, skoro nie skorzystał z innego rozwiązania? Ani jedna ani druga możliwość nie jest jednak dla ludzi wierzących atrakcyjna. Ponadto powstaje inna zasadnicza trudność, natury logicznej: śmierć Jezusa, człowieka uznanego za osobę tożsamą z drugą osoby Trójcy Św. miałaby stanowić zadośćuczynienie Bogu, zatem całej Trójcy, gdyż cała Trójca miałaby być urażona niecnym postępkiem pierwszego człowieka. Oznaczałoby to, iż Syn boski złożył ofiarę z siebie także samemu sobie. Taka koncepcja jest to nie tylko głęboko amoralna lecz przede wszystkim absurdalna.

Dlaczego tak sprzeciwiająca się zdrowemu rozsądkowi nauka miałaby być wiary-godna? Kościół katolicki uczy, że głoszona przez niego doktryna została objawiona przez Boga. Biblia, nazywana „Pismem Świętym" ma posiadać wyjątkowy status, albowiem zawiera spisane objawienie, „słowo Boga". Jej powstanie miałoby być wynikiem szczególnego, lecz bardzo trudnego do bliższego określenia kontaktu jej autorów z Bogiem. Katolicka nauka o natchnieniu została po raz pierwszy oficjalnie zdefiniowana na Soborze Florenckim w 1441 r., gdzie zostało przyjęte stwierdzenie, iż "Stary i Nowy Zakon to jest Prawo, Prorocy i Ewangelie wyznają, że posiadają jednego i tego samego Boga za autora, ponieważ pod natchnieniem tego samego Ducha Świętego (eodem Spiritu Sancto inspirante) w obydwu Testamentach mówili święci mężowie" [ 3 ]. Jedno z ustaleń Soboru Watykańskiego II (1962-1965) głosi, iż "księgi biblijne podają prawdę, jaka z woli Bożej miała być przez Pismo św. utrwalona dla naszego zbawienia w sposób pewny, wiernie i bez błędu" [ 4 ] (KO 11). Warto zauważyć, iż jeśli przyjmuje się twierdzenie, iż księgi biblijne są natchnione, to należałoby także mówić o natchnieniu kościelnych decydentów, którzy ogłosili ich obowiązujący kanon, a cześć pism, pretendujących również do roli natchnionych, potraktowali jako apokryfy.

Dla katolika zasadniczą kwestią powinna być ocena wiarygodności fundamentu wiary katolickiej, „Pisma Świętego". Uważny czytelnik Biblii ma jednak okazję przekonać się, że „Stary Testament" nie zawiera wiele więcej poza starymi mitami narodu żydowskiego, opowiadaniami historycznymi lub quasi-historycznymi oraz poezją religijną, zaś „Nowy Testament" został wyraźnie spisany na wzór „Starego", tak, aby mógł uchodzić za kontynuację jego tradycji i dopełnienie jego przesłania. Czytając Biblię bez religijnych uprzedzeń, bardzo trudno znaleźć jest jakiekolwiek przekonujące dowody nadprzyrodzonego autorstwa tej książki. Bóg Biblii, którego najczęściej podawane imię było zapisywane jako יהוה (JHWH, odczytywane obecnie zwykle jako Jahwe), jest plemiennym Bogiem Żydów. Dbał on o pomyślność swojego ludu i był potężnym sojusznikiem w walce z wrogami. Działania polityczne przywódców żydowskich są często usprawiedliwiane realizacją woli Boga.

Obraz Boga został namalowany w „Starym Testamencie" raczej ciemnymi, przygnębiającymi wręcz barwami. Jest to obraz władcy Izraela, ulegającego gwałtownym emocjom (na podobieństwo emocjonalności charakterystycznej dla starożytnych plemion semickich), surowego i nierzadko okrutnego ojca, który wymaga od swoich dzieci bezwzględnego posłuszeństwa, a jako środek zaprowadzający dyscyplinę często stosuje odpowiedzialność zbiorową. W Biblii, gdy na arenie zdarzeń pojawiał się Bóg, wielokrotnie lała się gęsto krew, ginęli, niejako „przy okazji", niewinni ludzie, nawet małe dzieci, którzy przypadkowo znaleźli się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie.

Można podać bardzo wiele przykładów okrucieństw przypisywanych w Biblii bezpośrednio Bogu, ale ograniczę się do kilku: opowieść o potopie (Rdz 6,7-7,18), czyli gigantycznej rzezi, która miał zgładzić z powierzchni Ziemi ludzi, w tym małe dzieci i ciężarne kobiety, a przy okazji także zwierzęta, opis plag egipskich, w szczególności najbardziej okrutnej, ostatniej, gdy Bóg postanowił ukarać upór faraona śmiercią wszystkich pierworodnych w Egipcie, zarówno ludzi i zwierząt (Wj 11, 4-10; 12, 29-30), opis śmierci człowieka, który dotknął arki przymierza, chcąc ją jedynie uchronić przed upadkiem z wozu podczas transportu (2 Sm 6,6-7), rzeź małych dzieci dokonana przez niedźwiedzicę za karę, iż naśmiewały się one z łysiny proroka Elizeusza (2 Krl 2,23-24) itd. Boga Biblii nie oburzało praktykowanie niewolnictwa przez jego lud (m. in.: Wj 21,20-21; Kpł 25, 44-46), natomiast np. pracę w szabas (sabat) polecał on karać śmiercią (Wj 31, 14-15). Wiele opisanych w Biblii zbrodni wojennych jest usprawiedliwianych jako realizacja przez Izraelitów boskich poleceń, np. rzeź mieszkańców Jerycha oraz ich zwierząt (Joz 6, 16-21) czy rzeź mieszkańców miasta Aj (Joz 8,1-29).

Byłoby absurdem podtrzymywać obecnie tezę o historycznej wiarygodności wszystkich opisanych w Biblii wydarzeń (np. o tym, że Noe wyjątkowo zręcznie wyłapywał na wszystkich kontynentach zwierzęta i wprowadzał je do swojego pływającego zoo), dlatego katolicy próbują wyjść z niezręcznej dla nich sytuacji mówiąc, iż opowiadania biblijne mają alegoryczne znaczenie, przy czym zarówno treść, jak i zakres stosowania tego pojęcia jest wyjątkowo niejasny.

Próby alegorycznego odczytania opowieści biblijnych nie mogą jednak zmienić w istotny sposób starotestamentalnego obrazu Boga, ponieważ przyjęcie oczywistego w zasadzie stwierdzenia, że przynajmniej niektóre wydarzenia biblijne (jak np. rzeź pierworodnych dzieci w Egipcie) nigdy nie miały miejsca, nie zmienia faktu, że autorzy Biblii przedstawiali Boga jako zdolnego do torturowania i uśmiercania niewinnych ludzi. W starożytności teksty opowiadające o uśmiercaniu ludzi przez bóstwa nie raziły poczucia moralności ogółu ludzi, a jednocześnie dla rządzących stanowiły skuteczny środek w utrzymywaniu pożądanego przez nich porządku społecznego.

Biblia zawiera również wiele informacji sprzecznych z dzisiejszym stanem wiedzy przyrodniczej. Wystarczy wspomnieć w tym miejscu, iż żadne świadectwa archeologiczne nie potwierdzają tezy o nagłym pojawieniu się na Ziemi pierwszej pary ludzkiej, znajdującej się w stadium zaawansowanej cywilizacji i posługującej się rozwiniętym językiem, nie istnieją także świadectwa geologiczne, dowodzące, iż kiedykolwiek miał miejsce potop, obejmujący całą powierzchnię Ziemi (gdzie potem miałaby spłynąć ta woda?), podobnie fałszywe są inne biblijne twierdzenia przyrodnicze, np. iż nietoperze są ptakami (Kpł 11,19).

Katolicy czytają wiele tekstów starotestamentalnych ze sporym zażenowaniem, szczególnie przestawiające obraz okrutnego Boga, starają się usuwać je jak najszybciej ze swojej świadomości. Zdają sobie jednak sprawę, że nie mogą usunąć z Biblii niewygodnych fragmentów, że nie da się ich wstydliwie i ukradkiem zamieść pod (kościelny) dywan, albowiem tego zabrania im ich własna doktryna. W mitologiach wszystkich prawie narodów cudowne wydarzenia oraz zbrodnie popełniane przez bogów były na porządku dziennym, obecnie katolicy czytają mitologie (przede wszystkim grecką) jak bajki i często dziwią się, jak ludzie mogli kiedyś być tak naiwni, aby wierzyć w prawdziwość tych opowieści. Jedynie swoją mitologię traktują z całą powagą.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Zagadka światopoglądowa
Teizm w kostiumie racjonalizmu

 Zobacz komentarze (48)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Jeden z podrozdziałów Katechizmu Kościoła Katolickiego (Pallotinum, Poznań 1994, s. 150) został zatytułowany: „Chrystus ofiarował siebie samego swojemu Ojcu za nasze grzechy".
[ 2 ] Katechizm...,, dz. cyt., art. 402, s. 101.
[ 3 ] Enchiridion biblicum, Neapoli 1961, 47; Kodeks Bezy Cantabrigensis (Ewangelie I Dzieje Apostolskie), 706. Podane za: J. Szlaga (red.), Wstęp ogólny do Pisma Świętego, Pallotinum, Poznań-Warszawa 1986, s. 33.
[ 4 ] Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym (KO), 11. Podane za: J. Szlaga (red.), Wstęp..., dz. cyt., s. 39. KO jest dostępna w sieci: www.bibliasvd.pl/DOKUMENTY/DeiVerbum.doc

« Doktryna, wierzenia, nauczanie   (Publikacja: 29-11-2010 Ostatnia zmiana: 15-12-2010)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Dolecki
Z wykształcenia filozof oraz chemik a także doktor historii nauki (w zakresie historii chemii). Pracuje jako adiunkt w Instytucie Historii Nauki PAN, ponadto wykłada filozofię oraz historię chemii na Wydziale Chemii UW. Ma 33 lata, mieszka w Warszawie.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Galalit – tworzywo z mleka
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 151 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365